Dodaj do ulubionych

kolezanka mojego meza

21.11.02, 10:15
Moj maz zaczal sie umawiac ze swoja kolezanka na basen. Nie jezdze z nim na basen (nie umiem
plywac)wiec mu sie nie dziwie ze szuka jakiegos towarzystwa. Choc z kolezanka widzialam sie tylko
tylko dwa razy musze sie szczerze przyznac ze jest bardzo sympatyczna i na pewno nie ma zamiaru
uwodzic mi meza ( sama jest w innym i z tego co mi sie wydaje szczesliwym zwiazku- choc nie
malzenskim). Problem polega jednak na tym ze pomimo iz wiem ze to tylko czysto kolezenski zwiazek
rto i tak nie potrafie sobie poradzic ztym ze ze w nasze wspolne zycie wdarla sie jakas inna kobieta.
Wysylaja sobie SMS-y, dzwonia, opowiadaja co sie u nich dzieje, zartuja i dobrze sie bawia na tym
basenie. Niby niewinne a jednak nie daje sobie z tym rady. Czy ja jestem normalna ? Ostatnio
powiedzialam mezowi ze zle sie czuje w taj sytuacji.Na to on natychmiast odparl ze ja dla niego
jestem najwazniejsza i choc bedzie mu przykro to zrezygnuje z tej znajomosci skoro ja sobie z tym
nie radze i mogloby to jakos zawazyc na naszym wspolnym zyciu. Mogloby sie wydawac ze byloby to
dobre rozwiazanie ale obawiam sie ze chyba nie bedzie. Bardzo kocham mojego meza i nie chce
aby
dla mnie musial rezygnowac ze swoich znajomosci ( chociaz bylby to dopiero pierwszy taki
przypadek) Nie mam prawa trzymac go tylko przy sobie bo wiem ze w malzenstwie kazdy musi miec
tez swoja prywatna sfere zycia ( a wiec i znajomych). Wydaje mi sie ze najlepiej byloby gdyby udalo mi
sie zaakceptowac ze to ze moj maz wymienia smieszne SMS-y z kolezanka i mniej wiecej raz na
tydzien jezdzi z nia na basen jest calkowicie normalne i nie mam sie czym przejmowac. Tylko jak
mam to zrobic kiedy moje serce jest przeciwko zdrowemu rozsadkowi?. Prosze poradzcie
Obserwuj wątek
    • mikawi Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 10:26
      przede wszystki zacząć jeździć na basem z mężem, nie nauczysz sie pływać nie
      wchodząc do wody, a tak przynajmniej i mąż będzie się mógł wykazać jako twój
      nauczyciel pływania, a potem nie będzie musiał szukać towarzystwa na basen,
      tylko będzie tam jeździł ze swoją żoną
    • Gość: zmiana Re: kolezanka mojego meza IP: *.acn.waw.pl 21.11.02, 10:44
      Droga vin, nie chcę być złym prorokiem ale u mnie mąż też TYLKO z nią
      pracował.Co się stało później, przeczytaj w moim wątku "krach życiowy" .Teraz
      mam do siebie pretensje, że nie zareagowałam tylko myślałam tak jak ty: ufam mu
      i nie chcę go ograniczać. Trzymam kciuki ale pamiętaj, że czasem lepiej jest
      działać, niż biernie czekać na rozwój wypadków. Rzadko który facet doceni to,
      że dajesz mu swobodę. Raczej ...z ochotą z niej skorzysta. Sciskam Cię. Zmiana
    • matrek To są trudne sprawy i wcale nie tak żadkie... 21.11.02, 10:58
      Tak naprawdę - może jestem w błędzie, choć nie sądzę - dużo zależy tu od taktu
      Twojego męża i tego, czy Cię po prostu kocha. Skoro wie, że jest to dla Ciebie
      jakimś problemem, to sam powinien podjąć jakąś decyzję, bez obarczania Cię
      dylematami o jakich piszesz. Niekoniecznie musi to oznaczac to zerwanie przez
      niego znajomości, czasami wystarczy jedynie odpowiednie jej "zreformowanie".

      W końcu jeśli kogoś kochamy, to co jak co - uczucia tej osoby powinny być
      bardzo wysoko w hierarchi ważności, a tekst w rodzaju "jeśli chcesz to zerwe to
      znajomość" jest wręcz poniżej pasa. Dla mnie to oczywiste.
    • kora3 Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 11:20
      Hej Vin :) Wiesz nie wydaje mi się, aby sytuacja była jakaś podbramkowa, ale ...
      Na pewno odradzam stosowanie się do wcześniejszych rad w poprzednich
      postach ..przypomina mi się w związku z nimi taki kawałek :) "Są chwile, gdy
      wolałabym martwym widzieć Cię ....." :) Postawa Twojego męża wydaje mi się dość
      racjonalna. Lubi basen i koleżankę, ale KOCHA Ciebie i jeśli Ci to nie leży
      zrezygnuje... W porzadku ! Tylko nie wiem, czy to sensowne prosić Go o
      to ...Posłuchaj fakt, ze jakaś tam czyjaś koleżanka "też tylko pracowała" a
      potem był romas, czy rozpad związku nie znaczy, zę z Tobą też tak będzie.
      Ludzie płci przeciwnych naprawdę mogą się lubić, przyjaźnić i nie chodzić z
      sobą do łóżka !!!! Sama mam wielu kumpli, spotykamy się różnie to znaczy czasem
      parami ( ja z Mężem i kumpel z Żoną), a czsem solo, zeby pogadać i jakoś z sobą
      nie śpimy:) Mam takiego barzdo "starego" kumpla znajomość od dziecka. Jak
      poznał swoją żonę i powiedział Jej, ze przyjaźni się z dziewczyną (ja byłam
      jeszcze wtedy panną, ale nie tak już całkiem "wolna") to była zdziwiona i
      troszkę zazdrosna, ale parę razy mnie wspólnie odzwiedzili, a później Anka
      zaczęła sama wpadać... Parę lat poźniej powiedziała mi, zę na poczatku była o
      mnie bardzo zazdrosna, ale poznała mnie, zobaczyła, ze ja i Jej chłopak to
      przyjaciele i Jej przeszło... Dodała, zę to rzadkość taka przyjaźń męsko-
      kobieca, ale podziwia to. Teraz same sie często spotykamy, gadamy ...
      Sama widzisz, ze nie zawsze taka znajomość kończy sie zaraz krachem w czyimś
      życiu ...
      Ale jak Cię to tak męczy, to może faktrycznie wybierz się na ten basen też...
      Nauczysz się przy okazji pływać i zobaczysz, jak sie zachowują:)
      A tak nawiasem mówiąc: Jeśli ktoś chce zdradzić to zdradzi, choćby Mu (Jej) pas
      cnoty założyć :) Trzymanie kogoś na przysłowiowym "łańcuchu" przynosi wręcz
      odwrotne efekty do zamierzonych ...Naprawdę
      Życzę owocnej nauki pływania i serdecznie pozdrawiam
      Korcia
    • Gość: M. Re: kolezanka mojego meza IP: *.net.external.hp.com 21.11.02, 11:55
      kora3 ma absolutną rację. Jestem facetem i byłem niedawno w podobnej sytuacji.
      Mam narzeczoną - jest o mnie chorobliwie zazdrosna. Taka już jest, bo nigdy nie
      dałem jej powodu do zazdrości, nie zamierzam jej zdradzić i jestem z nią
      szczęśliwy. Niedawno odezwała się do mnie koleżanka, z którą chodziłem na
      zajęcia, na pierwszym roku studiów, a po którym przeniosła się na inny wydział.
      Poprosiła mnie o przegranie płyty, bo sama nie ma komputera. Powiedziałem, że
      nie ma sprawy. Jednocześnie ucieszyłem się z tego kontaktu (nie słyszeliśmy się
      przez ponad rok), bo koleżanka jest b. sympatyczna i interesująco się z nią
      rozmawia. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że jest atrakcyjna. Jak dla mnie
      to nie umywa się do mojej Justyny, ale powód do zazdrości się znalazł. Nie
      pomogły zapewnienia; za każdym razem gdy dzwoniła przy Justynie miałem potem
      gadane. Postanowiłem włączyć Justynę w nasze rozmowy, a że obie chodzą na te
      same studia (genialny zbieg okoliczności bo znały się z widzenia) wszystko
      poszło gładko, i teraz koleżanka dzwoni raz do mnie, raz do Justyny.

      Moja rada to - bierz udział w całym życiu Twojego męża. Jeżeli faktycznie tak
      Cię kocha, nie będzie miał nic przeciwko. Zaproś koleżankę do domu, np. na
      obiad, zacznij uczyć się pływać itd. Sprawdź jak na to zareaguje. W ten sposób
      nie będziesz się zamęczać domysłami i wiele spraw się wyjaśni.

      Pozdrawiam.
      • ha-jo Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 14:00

        trudny to temat..
        czasami ma sie wrazenie, jakby najlepiej mezowie nie mieli kolezanek, a zony kolegow.tylko ze wtedy byloby tez zle.
        generalnie chodzi o to, aby nasz partner pozostal nam wierny...tylko ze takiej pewnosci po prostu nie ma.trzeba
        spojrzec prawdzie w oczy.
        dla mnie tutaj natura kloci sie z naszymi wlasnymi, juz od wiekow utartymi normami...ktore wyznaczaja czesto
        mezowi, czy zonie role czegos stalego, pewnego, i niezmiennego.a jak mowil heraklit wszystko plynie.

        mozna naturalnie probowac kontrolowac, patrzec dokladnie na zycie partnera, i w momencie "potencjalnego
        zagrozenia" wprowadzic jakies srodki. tylko ze w tym momencie warto by moze zadac sobie pytanie, " o co w tym
        moim zwiazku chodzi?".generalnie sama milosc wydaje sie tu ustepowac podswiadomej kwestii "co teraz z moim
        zyciem".
        pisze ogolnikami, i pewnie nie pomoge tym jakos autorce watku.chyba jednak wejde glebiej w temat, i powiem "idz na
        basen".

        zycze powodzenia








        pzdr




        • joanna_1 Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 14:11
          Nieeee! Nie idź na basen! Daj swobodę, przyjaźnie i kolezeństwa sa nieodłącznym
          składnikiem naszego życia. Dają możliwość odreaogowania, poznania kobiecego
          punktu widzenia ( w przypadku sytuacji autorki). Związek powinno się umacniać
          wewnątrz jego istnienia, w domu. Kontrola z nazwy powinna wynikac z naszej
          pracy o dobry rozwój związku! Nie mylić tego z kontrolą partnera! Prawdziwe
          partnerstwo polega wlaśnie na akceptacji prawa do własnej prywatności!
          • ha-jo Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:14
            joanna_1 napisała:

            > Nieeee! Nie idź na basen! Daj swobodę, przyjaźnie i kolezeństwa sa nieodłącznym
            >
            > składnikiem naszego życia. Dają możliwość odreaogowania, poznania kobiecego
            > punktu widzenia ( w przypadku sytuacji autorki). Związek powinno się umacniać
            > wewnątrz jego istnienia, w domu. Kontrola z nazwy powinna wynikac z naszej
            > pracy o dobry rozwój związku! Nie mylić tego z kontrolą partnera! Prawdziwe
            > partnerstwo polega wlaśnie na akceptacji prawa do własnej prywatności!


            wlasnie ze idz, popluskaj sie!
            po kilku minutach w wodzie zapomnisz o calym problemie z mezem, i jej kolezanka....szczegolnie ze nie umiesz
            plywac, a moze wlasnie dlatego.
            • joanna_1 Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:29
              Oj Ha-Jo! A zastanowiłes się jak to będzie odebrane? Kobieta nie umiejąca
              pływać, moze nawet bojaca sie wody, nagle zapragnęła się uczyc pływać? Przecież
              to trąci nieszczerością i próbą kontroli partnera właśnie. Może jeszcze w
              wannie ćwiczyć kordynację nóg z rękami przy żabce? :)) żeby dobrze wypaść?
              Oj przecież sposobów na zapomnienie o problemie jest caaałe mnóstwo! Zająć się
              sobą najlepiej, rozwijac się, rozwijać swoje pasje. Dzielić się wrażenieami z
              parnerem, nic tak bardzo nie umacnia zwiazku jak przenikanie się we wzajemnych
              zainteresowania, caaałe mnóstwo ciekawych spraw jest z tym związane. I na
              dodatek sprawia to, ze się ze soba nie nudzimy, a nic tak bardzo obok braku
              zaufania nie zabija związku jak nuda! A pomyslałes jaka próba ucieczki może byc
              zwiazana z chęcią uniknięcia kontroli? Ho ho, również caaaałe mnóstwo!
              • ha-jo Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:46
                joanna_1 napisała:

                > Oj Ha-Jo! A zastanowiłes się jak to będzie odebrane? Kobieta nie umiejąca
                > pływać, moze nawet bojaca sie wody, nagle zapragnęła się uczyc pływać? Przecież
                > to trąci nieszczerością i próbą kontroli partnera właśnie. Może jeszcze w
                > wannie ćwiczyć kordynację nóg z rękami przy żabce? :)) żeby dobrze wypaść?

                joanno, jaka nieszczerosc??babka nagle chce sie poruszac, moze w koncu nauczyc plywac.nikim sie nie
                przejmowac.



                > Oj przecież sposobów na zapomnienie o problemie jest caaałe mnóstwo! Zająć się
                > sobą najlepiej, rozwijac się, rozwijać swoje pasje.

                -np.plywanie

                Dzielić się wrażenieami z
                > parnerem, nic tak bardzo nie umacnia zwiazku jak przenikanie się we wzajemnych
                > zainteresowania..

                wlasnie, a pasja jej meza jest plywanie.bierz stroj, i zasuwaj na basen autorko tego watku!!


                caaałe mnóstwo ciekawych spraw jest z tym związane. I na
                > dodatek sprawia to, ze się ze soba nie nudzimy, a nic tak bardzo obok braku
                > zaufania nie zabija związku jak nuda!

                pewnie.cale mnostwo ciekawych spraw zwaizanych jest z nauka plywania.juz do wody!!!

                A pomyslałes jaka próba ucieczki może byc
                >
                > zwiazana z chęcią uniknięcia kontroli? Ho ho, również caaaałe mnóstwo!


                o tym nie pomyslalem:-)

                ho ho..pozdrowienia dla joanny, i autorki watku.

                zycie jest piekne, a szczegolnie w wodzie,kurcze, sam chyba nawet wyskocze na basen.
          • kora3 Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:16
            Wiecie co ??? W związku z tym wątkiem wróciło do mnie bardzo niemiłe
            wspomnienie pewnej sytuacji... Może jak ją przedstawię to trochę pomogę Vin :)
            w podjęciu stosownej decyzji.....jak powinna się zachować, a raczej jak nie
            powinna :)
            Otóż miałam przyjaciela jeszcze ze średniej szkoły. Przyjaźń (!) trwała przez
            cały okres studiów, przetrwała po kilka Jego i moich związków, bawił się na
            moim weselu... Super!!! Potem związał sie z pewną panią...Wpadał trochę
            rzadziej, ale nasze relacje pozostały bez zmian ...Sporo opowiadał o swoim
            związku, zapowiadał nawet wspólne spotkanie w czwórkę. Fajnie extra !!! Oboje z
            Mężem cieszyliśmy się , że spotkał kobietę swojego życia.
            Razu pewnego popsuło mi się radio samochodowe, akurat miałam je naprawić, a tu
            traf ..Odwiedził mnie mój przyjaciel i sam zadeklarował, ze radio naprawi.
            Wiedziałam, ze bawi się w to, więc powiedzialam, ze o ile to nie kłopot to
            chętnie skorzystam. No i OK... Ale minęło trochę czasu (ze 3 tyg) i brak radia
            zaczął mi doskwierać .... No myslę sobie zadzwonię i zapytam, może już
            naprawił ...Zadzwoniłam na komórkę i umówiliśmy się, że kiedy będę w
            Jego "okolicy" to zajrzę i radyjko wezmę, bo juz było gotowe. Okazja nadarzyła
            się za jakieś 10 dni... Byłam w innej sprawie w Jego mieście i zadzwoniłam na
            komórkę...Odebrała Jego "pani" szok kompletny...Wyburczała do mnie wjątkowo
            niegrzecznie, ze owszem zastałam mojego kumpla pod tą komórką (dziwne, jakby
            nie bom o ile wiem była służbowa)i oddała mu telefon, ale w tłe słyszałam Jej
            komentarze " Znów dzwoni ta niby-koleżanka, żeby się tak narzucać facetowi.."
            itepe :( Szybko zakończyłam rozmowę, powiedziałam, zę nie mam czasu dziś radia
            wziąć i proszę by zostawił je u znajomych mieszkających niedaleko.
            Było mi okropnie przykro...Naprawdę. Koledze się nie narzucałam !!! Częsciej On
            do nas dzwonił i wpadał, niż my do Niego...Tak czy owak przestałam się z Nim
            kontaktować...Kiedy zadzwonił powiedziałm Mu, ze zachowanie Jego partnerki jest
            karygodne i nie będę tego znosić. Byłam rozżalona i zła.... Teraz dzwonimy do
            siebie, albo smysujemu tylko na święta i urodziny.....Szkoda mi tej znajomości
            (16 -letniej),ale nie mam zamiaru znosić impertynencji jakiejś chorej z
            zazdrości z przeproszeniem "baby"... A kolega ...Cóż ..podobno kilka jego
            bliższych i daldszych koleżanek zostało potraktowanych podobnie....Stał się
            razem ze swoją "panią" delikatnie mówiąc pośmiewiskiem znajomych ....
            I co Wy na to ??
            Pozdrawiam
            Korka
            • joanna_1 Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:36
              Współczuję Twojemu koledze. Niestety ludziom się wydaje, ze maja prawo do tego
              zeby tak deptac przyjaźnie. Nic bardziej błędnego. Moze po prostu sami ich nie
              maja, więc nie wiedzą jak są cenne. Smutne to. Jaks tam częśc człowieka
              przymiera...
    • saana Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:25
      glupia babo, powiedz ze to wspaniala okazja zebys nauczyla sie plywac i
      przylacz sie do tej kompani naucz sie plywac zawsze mozna poprosic ratownika o
      lekcje itd itd.
      Po pierwsze dobrze Ci to zrobi a po drugie....
      i zadnych wymowek!!!!!
      PS nie obrazaj sie
      • saana Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:41
        no to ja Wam opisze na co ja sie zgodzilam
        jak zaczelam byc ze swoim obecnym mezem, jego byla dziewczyna( rozstali sie
        polubownie zanim zaczelam z nim byc) poprosila go zeby rano do niej przychodzil
        i wachal jej oddech zaraz po obudzeniu. Piekne prawda. Ona miala podobno jakies
        problemy z tym a zalezalo jej na jakims facecie i bala sie czy lekarstwo ktore
        zazywa pomaga jej. W zwiazku z tym jej byly chlopak byl najstosowniejsza osoba
        do tego.
        Ja nie wierzylam w te jej historyjke ale moj maz naiwny jest niesamowicie, wiec
        zajelo mi troche czasu zeby go przekonac ze to chyba jest nienormalne.
        • ha-jo Re: kolezanka mojego meza 21.11.02, 15:55
          saana napisała:

          > no to ja Wam opisze na co ja sie zgodzilam
          > jak zaczelam byc ze swoim obecnym mezem, jego byla dziewczyna( rozstali sie
          > polubownie zanim zaczelam z nim byc) poprosila go zeby rano do niej przychodzil
          >
          > i wachal jej oddech zaraz po obudzeniu. Piekne prawda. Ona miala podobno jakies
          >
          > problemy z tym a zalezalo jej na jakims facecie i bala sie czy lekarstwo ktore
          > zazywa pomaga jej. W zwiazku z tym jej byly chlopak byl najstosowniejsza osoba
          >
          > do tego.
          > Ja nie wierzylam w te jej historyjke ale moj maz naiwny jest niesamowicie, wiec
          >
          > zajelo mi troche czasu zeby go przekonac ze to chyba jest nienormalne.


          eeee, jestes przewrazliwiona.dla mnie to zupelnie realne.moze to lekartstwo to pasta do zebow, i dziewczyna chce
          sprawdzic, po ktorej pascie oodech z rana jest najlepszy.
          ja rowniez kiedys swoja dziewczyne poprosilem zaraz po przebudzeniu o sprawdznie mojego oddechu.to byla
          niedziela, 10'32.pamietam, bo potem nigdy wiecej jej nie ujrzalem...zniknela z mojego zycia bez podania przyczyny.




    • Gość: Dorcia Re: kolezanka mojego meza IP: *.in-addr.btopenworld.com 22.11.02, 16:06
      Ja tez nie umiem plywac ale chodze z moim mezem na basen regularnie,zawsze
      mozna sie zrelaksowac w wodzie nie koniecznie plywajac.Moim zdaniem to co ci
      podpowiada serce w tej sytuacji jest najlepszym doradca.Mysle ze ostatecznie
      moglabys zmusic sie do tego basenu a napewno zaprzyjaznic sie z kolezanka meza.
      Jego kolezanki powinni byc tez twoimi tak jak twoi koledzy powinni byc jego
      kolegami tak jest najbezpieczniej.A co do zaufania w zwiazku , to jest bardzo
      szerokie zagadnienie.Zaufac i spoczac na laurach???Facet jest tylko facetem,tez
      jest ciekawy nowych doznan , jezeli ma za duzo swobody to ...wszystko moze sie
      zdarzyc.Nie zrozom mnie zle ,trzymaj reke na pulsie. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka