Gość: zmiana
IP: *.acn.waw.pl
21.11.02, 10:38
Hej kochani, czy mnie jeszcze pamiętacie? Jakiś czas temu pisałam, że
podejrzewam męża o romans. On zaprzeczał a ja mu wierzyłam mimo ewidentnych
sygnałów. Teraz dowiedziałam się w najgorszy z możliwych sposobów: od naszych
znajomych. Oni się wcale z tym nie kryli, a ona o tym otwarcie mówiła. Teraz
się przyznał, bo już nie miał wyjścia. A kłamał bo ...nie chciał mnie ranić.
Wyjechałam dając mu czas na podjęcie decyzji. Zapewniłam go o swoim uczuciu
ale dodałam, że jeśli mnie nie kocha to zrozumiem. Ja naprawdę nie chcę
zatrzymać go za wszelką cenę, to nie ma sensu. Chcę żeby był szczęśliwy nawet
kosztem mnie samej. On szalał, mówił że skończył tamten związek, chce walczyć
o naszą rodzinę, o mnie, że żałuje ,był głupi itp. Wróciłam a on na to, że
nie wie którą z nas kocha, i z którą chce być. Wcześniej powiedział jej, że
kocha ją i znią chce się związać... Teraz twierdzi, że nie wie.Dowiedziałam
się ( od niego), że tak naprawdę nie skończył nic tylko zawiesił oba związki:
nasze małżeństwo i ich romans. Tak jakby zastawił nas obie w zawieszeniu...
Uważam, że to nie fair.Po co te wszystkie deklaracje? Teraz wyprowadził się,
żeby być sam. Twierzdi, że szybciej zrozumie, czego chce.Ostatnio stwierdził
z przerażeniem, że nic mi nie dawał tylko brał. Czy mam czekać? Jak długo?
Czy to ma sens? Nie chcę, żeby bawił się moimi uczuciami.Skoro nie może
podjąć decyzji tzn, że mnie nie kocha. Po co to ciągnąć? Co robić? Jak
myślicie, czy jest jakaś sznsa. Ja czuję, że nie. Boję się jego
bezwzględności i okrucieństwa. Nie chcę już cierpieć. Jeśli chcą być razem,
to muszę z tym się pogodzić. Chociaż to bardzo boli. Rozum mi mówi, żebym
uciekała, a serce...
Proszę, napiszcie do mnie.
Dodam, że mamy dziecko, które bardzo(?) kocha. Ona jest rozwiedziona i też ma
dziecko.
Pozdrawiam was.