Dodaj do ulubionych

Gdy miłość odchodzi...

10.03.06, 10:51
Spotkalismy sie przypadkiem, zakochalismy niechcacy...Choć daleko od siebie,
byliśmy stale myślami przy sobie.Pisalismy, dzwonilismy...Kazde nasze
spotkanie było przepełnione radością niewypowiedzianą, nieznanym dotąd dla
nas szczęściem. Nie powiedział mi, że jest żonaty.Dowiedziałam się gdy miłośc
odebrała mi rozum i wzrok.Wierzyłam, że jej nie kocha i budowałam w sobie
nadzieję, że może nam się uda.Nie mówił o niej wiele...i raczej chłodno. Moje
marzenia skończyły się nagle.Wybrał,choć zapewnia ze kocha.A ja nie potrafię
zapomnieć, ani się odnaleźć.Moje życie to jedna wielka rana.Brak miłości w
domu, brak bliskości wokół.Uczyłam się kochać, ufać.Czekałam na ten moment
całe życie.Teraz szukam tylko ukojenia, uciszenia mojej rozpaczy,
zrozumienia.Zostałam z tym wszystkim zupełnie sama.
Czy ktoś zna lekarstwo dające zapomnienie?
Obserwuj wątek
    • pacjent.w.ataku.szalu Re: Gdy miłość odchodzi... 10.03.06, 11:04
      Niepotrzebnie histeryzujesz. Zamiast tracić czas na forum i użalać się nad sobą
      jaka to jesteś biedna i niekochana zrób lepiej coś pożytecznego. Nie każdy musi
      być kochany, to tylko model lansowany przez głupie filmy.
    • owcaczarna13 Re: Gdy miłość odchodzi... 10.03.06, 11:33
      Niestety wiem co czujesz... Potrzeba czasu. Czas uleczy Twoje serce. Kiedys
      znowu kogos pokochasz... Teraz staraj sie zajac soba, swoim hobby. Spedzaj czas
      z bliskimi... Z kazdym dniem bedzie Ci lepiej.

      Trzymam kciuki i pozdrawiam:)
      • 1natasha [...] 10.03.06, 11:34
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • owcaczarna13 Re: Gdy miłość odchodzi... 10.03.06, 11:46
          antypatyczna! Fatalnie
          • 1natasha Re: Gdy miłość odchodzi... 10.03.06, 11:51
            Matka Teresa stała nad cierpiącymi i w podobny sposób gadała. W odpowiedzi
            słyszała zazwyczaj [...]
    • cookies3 Re: Gdy miłość odchodzi... 10.03.06, 20:29
      Ale ciesz się,że on żyje i byc może spotkacie się kiedyś,moze nawet zostaniecie
      ze sobą. Wspomnienia bardzo bolą...ale i uwrazliwiają. Na pocieszenie mogę Ci
      powiedzieć,że mój bliski przyjaciel odszedł juz na zawsze,chociaz mielismy
      wiele wspólnych marzeń i pragnień.Pozostaje mi tylko smutek (*).
    • mskaiq Re: Gdy miłość odchodzi... 11.03.06, 02:52
      Nie zabijaj tej milosci, kiedy to robisz pojawia sie cierpienie, bo budzisz w
      Sobie zal, nienawisc. Kochaj Go nadal, z czasem zapomnisz o Nim a zostanie Ci
      milosc, znajdziesz kogos komu bedziesz mogla ja oddac bardziej szczesliwie.
      • maya2006 Re: Gdy miłość odchodzi... 11.03.06, 09:02
        hm, boli pewnie bardzo, ale rady, zeby kochac go nadal... polecam raczej
        uswiadomienie sobie, ze zakochanie to nie milosc, zakochac sie mozna i odkochac
        tez. a on jednak od poczatku wiedzial, ze jest zonaty, ukrywal to?
        • horpyna4 Re: Gdy miłość odchodzi... 11.03.06, 09:19
          Facet ukrywał, że jest żonaty. Oszukiwał cię i wykorzystał Twoje uczucie. A Ty
          jeszcze po nim wzdychasz? Oprzytomniej trochę, spójrz na to wszystko z dystansu
          i powiedz sobie, że dobrze się stało, bo krętacz nie zasługiwał na Ciebie. Ani
          na Twoje łzy.
    • solaris_38 Re: Gdy miłość odchodzi... 12.03.06, 05:35
      nie pragnij go zapomiec
      to NIE jest ukojenia
      zabijanie tylko rozogni twój ból

      bardzo ci współczuje bo to koszmar porównywalny tylko z odstawieniem od
      narkotyków takie to silne
      a jednak stań temu twarzą w twarz

      to twoje zycie
      jego smak czasem bardzo boli
      a jednak nie zamykaj się na to cierpienie
      przezyj je
      pojmij źródło tego cierpienia

      to kiedys MINIE
      i dobrze zebys WTEDY była o krok dalej ku szczesciu a nie .. popełniła
      wszystko jszcze raz tylko z jeszcze gorszym skutkiem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka