Dodaj do ulubionych

Uderzona żona?!

IP: *.bsk.vectranet.pl 04.12.02, 22:34
Jak ma postąpić młoda mężatka, która ma dwójkę małych dzieci 2,5 i 0,5 kiedy
mąż w szale ją uderzył- chciał w twarz ale nie trafił- bo się odwróciła i
uderzył w spinkę do włosów aż ta się rozsypała na części, a potem dołożył
parę kopniaków. Potem poszedł spać, a na następny dzień powiedział
cyt "przepraszam cię za mój wczorajszy wyskok. zrobić ci herbaty?"
Co mężatka ma zrobić i jak reagować. Czy ma milczeć czy mówić, jeśli mówić to
co. Nie ma środków do życia ponieważ mąż ja utrzymuje, to on jest panem. Czy
coś usprawiedliwia takie zachowanie? Czy mąż może uderzyć żonę dlatego, że go
zdenerwowała, irytuje go swoim gadaniem, albo dlatego, że ciągle uważa, że
jest głupia? Bardzo proszę o obiektywne opinie- odpowiem na wszystkie
dodatkowe pytania- to pilna sprawa. Mam nadzieję, ze się odezwiecie.
Obserwuj wątek
    • _dagny Re: Uderzona żona?! 04.12.02, 22:45
      Gość portalu: help! napisał(a):

      > Jak ma postąpić młoda mężatka, która ma dwójkę małych dzieci 2,5 i 0,5 kiedy
      > mąż w szale ją uderzył- chciał w twarz ale nie trafił- bo się odwróciła i
      > uderzył w spinkę do włosów aż ta się rozsypała na części, a potem dołożył
      > parę kopniaków. Potem poszedł spać, a na następny dzień powiedział
      > cyt "przepraszam cię za mój wczorajszy wyskok. zrobić ci herbaty?"
      > Co mężatka ma zrobić i jak reagować. Czy ma milczeć czy mówić, jeśli mówić to
      > co. Nie ma środków do życia ponieważ mąż ja utrzymuje, to on jest panem. Czy
      > coś usprawiedliwia takie zachowanie? Czy mąż może uderzyć żonę dlatego, że go
      > zdenerwowała, irytuje go swoim gadaniem, albo dlatego, że ciągle uważa, że
      > jest głupia? Bardzo proszę o obiektywne opinie- odpowiem na wszystkie
      > dodatkowe pytania- to pilna sprawa. Mam nadzieję, ze się odezwiecie.


      Poważnie przemyśl przyszłość z tym człowiekiem. Bydlę to bydlę. Powód zawsze
      znajdzie. Dalej będzie tylko gorzej. Z tego co napisałaś, nie odczuwał zbytniej
      skruchy. To jeszcze gorszy omen. NIKT nie ma prawa traktować swojego partnera
      jako worka treningowego. NIC nie tłumaczy przemocy. Damscy bokserzy to potworne
      skur....le (przepraszam, ale mnie trochę ponosi), którzy biją bo wiedzą, że
      przeciwnik jest słabszy fizycznie.
      Jesteś bezrobotna? Jakie masz wykształcenie? Jakie masz szanse na powrót do
      pracy? Czy masz dokąd pójść gdyby sprawy przybrały gorszy obrót? Czy mąż jest
      alkoholikiem, itp?

      Pozdrawiam Cię bardzo mocno!
      • Gość: help! Re: Uderzona żona?! IP: *.bsk.vectranet.pl 04.12.02, 22:54
        Dzięki za odpowiedź. Ja jestem tylko autorką tego listu- wsprawę bezpośrednio
        zaangażowana jest moja koleżanka. A ja po prostu nie wiem co mam jej poradzić-
        jestem zbyt blisko tego wszystkiego i chyba nie potrafię obiektywnie ocenić
        całej sytuacji.
        Ona- wykształcenie ma średnie zawodowe- jest... pracownikiem socjalnym- w tej
        chwili mniejszą córeczkę karmi piersią- więc jeszcze chwila jak odstawi i
        będzie mogła szukać pracy- tylko że jeżeli ona pójdzie do pracy za 1000 zł- to
        jest max jaki dostanie, wywali go z domu, on da jej alimenty najniższe- czy ona
        opłaci wynajęte mieszkanie rachunki niańkę lub żłobek i przedszkole??? i w tym
        chyba tkwi cały problem- ja już sama nie wiem co jej powiedzieć dlatego tutaj
        piszę- jej matka mieszka kilkadziesiąt kilometrów dalej- myśle, ze nawet jej
        najlepsza z przyjaciólek nie będzie mogła jej gościć przez dłuższy czas- każdy
        ma przecież swoje życie- u jej rodziców też nie najlepsza atmosfera. Nie wiem
        co robić.
        • _dagny Re: Uderzona żona?! 04.12.02, 23:01
          Gość portalu: help! napisał(a):

          > Dzięki za odpowiedź. Ja jestem tylko autorką tego listu- wsprawę
          bezpośrednio
          > zaangażowana jest moja koleżanka. A ja po prostu nie wiem co mam jej poradzić-

          > jestem zbyt blisko tego wszystkiego i chyba nie potrafię obiektywnie ocenić
          > całej sytuacji.
          > Ona- wykształcenie ma średnie zawodowe- jest... pracownikiem socjalnym- w tej
          > chwili mniejszą córeczkę karmi piersią- więc jeszcze chwila jak odstawi i
          > będzie mogła szukać pracy- tylko że jeżeli ona pójdzie do pracy za 1000 zł-
          to
          > jest max jaki dostanie, wywali go z domu, on da jej alimenty najniższe- czy
          ona
          >
          > opłaci wynajęte mieszkanie rachunki niańkę lub żłobek i przedszkole??? i w
          tym
          > chyba tkwi cały problem- ja już sama nie wiem co jej powiedzieć dlatego tutaj
          > piszę- jej matka mieszka kilkadziesiąt kilometrów dalej- myśle, ze nawet jej
          > najlepsza z przyjaciólek nie będzie mogła jej gościć przez dłuższy czas-
          każdy
          > ma przecież swoje życie- u jej rodziców też nie najlepsza atmosfera. Nie wiem
          > co robić.

          Myślę, że problem podstawowy leży w tym, że Mężuś Bydlę może pójśc dalej w
          swojej obrzydliwej karierze damskiego boksera. I że spirala przemocy zaczyna
          się dopiero rozkręcać. Sądzę, że byłoby dużą naiwnością nie założyć takiego
          rozwoju wypadków. Jeżeli uda się jej wrócić do pracy i wywalić sukinsyna, to
          jest to dobry początek. Jak duże jest mieszkanie? Czy mogłaby je sprzedać i
          kupić mniejsze? A pomoc finansowa od przyjaciół i rodziców, przynajmniej na
          początek, czy byłaby możliwa? Czy rodzice jej wiedzą, że dziewczyna jest bita
          przez męża? Może gdyby ten fakt został odpowiednio nagłośniony ludzie chętniej
          by jej pomogli? Co o tym sądzisz?

          Pozdrawiam serdecznie!


          • Gość: help! Re: Uderzona żona?! IP: *.bsk.vectranet.pl 04.12.02, 23:14
            Po pierwsze, mieszkanie wynajmują więc nie jest nawet ich własnością- nie ma co
            sprzedawać. On ma swoją firmę. Ona sam nie wie czy mówić komukolwiek o tej
            sytuacji ja tez jej radziłam, zeby się tego nie wstydziła i mówiła ponieważ w
            innym przypadku on będzie się czuł bezkarny i w tajemnicy przed swiatem to
            znowu może się powtórzyć. Ach i jeszcze jedno on nie pije on "tylko"
            się "złości".
            • procesor Re: Uderzona żona?! 04.12.02, 23:28
              Wygląda na to ze "odreagowuje" na niej swoje stresy.
              Dla obcych MUSI byc miły. W domu puszcza wodze emocjom.
              Jemu chyba lekarz potrzebny.
            • Gość: ida Re: Uderzona żona?! IP: *.csk.pl 05.12.02, 14:24
              Gość portalu: help! napisał(a):

              > Po pierwsze, mieszkanie wynajmują więc nie jest nawet ich własnością- nie ma
              co
              >
              > sprzedawać. On ma swoją firmę. Ona sam nie wie czy mówić komukolwiek o tej
              > sytuacji ja tez jej radziłam, zeby się tego nie wstydziła i mówiła ponieważ w
              > innym przypadku on będzie się czuł bezkarny i w tajemnicy przed swiatem to
              > znowu może się powtórzyć. Ach i jeszcze jedno on nie pije on "tylko"
              > się "złości".


              Co to znaczy "on ma swoja firmę"? Mają rozdzielność majątkową?
    • Gość: dodo Re: Uderzona żona?! IP: 209.226.65.* 04.12.02, 22:48
      jesli powaznie pytasz a masz sie dokad wyprowadzic (mama, przyjaciolka, hotel),
      to pakuj walizke. sa sytuacje, gdy szkoda czasu na dyskusje - on zrobil to
      pierwszy ale nie(!)ostatni raz. tym razem nie trafil, nastepnym trafi. jesli
      nie masz sie dokad wyniesc, zacznij szukac takich mozliwosci - mam nadzieje, ze
      starczy ci czasu przed nastepnym "wyskokiem". sorry...
    • Gość: zmiana Re: Uderzona żona?! IP: *.acn.waw.pl 04.12.02, 22:51
      nie, nie ,nie...
      To bardzo przykre i wiem, jak się teraz czujesz. Wiem, bo samą mnie to
      spotkało. Nikt nie ma prawa Cię bić! Powiedz mu, ze to był pierwszy i ostatni
      raz. Taki skurwiel nie zasługuje na żadną litość. Następnym razem idx na
      policje ...on musi miec świadomość, ze tak będzie. Nikogo nie usprawiedliwia
      to, że był akurat zdenerwowany. Fakt, że wykorzystuje Twoją fizyczną słabość
      jest obrzydliwy. Jest też niebieska linia. Jakby sprawa się powtórzyła, zadzwoń
      tam. Koniecznie! wiem, że go kochasz, ale to co zrobil jest niewybaczalne. On
      jest gnojem. Nie kocha się gnoi i nie pozwala im na wszystko. Trzymaj się. Może
      to faktycznie JEDYNY raz... Tak było u mnie. A najgorszą karą było to, ze sam
      czuł się jak kompletne dno.
      • Gość: help! Re: Uderzona żona?! IP: *.bsk.vectranet.pl 04.12.02, 22:57
        wydrukuję jej wasze listy i przekażę- dziękuję w jej imieniu.
        • Gość: marzena495 Re: Uderzona żona?! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.12.02, 23:26
          Telefon do Niebieskiej Linii, która zajmuje się kobietami, ale też i mężczyzna-
          mi, którzy biją (tam uczą się jak opanowywać swoje emocje)- 666-05-59 albo
          infolinia )0-800...nie wiem dalej. Dzwoń tam, a mężowi powiedz, że bicie w
          małżeństwie nie wchodzi w grę. Pozdrawiam
      • Gość: HELP! DO ZMIANA!!! IP: *.bsk.vectranet.pl 06.12.02, 08:35
        PROSZĘ POWIEDZ MI JAK TY TO ZAŁATWIŁAŚ Z MĘZEM ŻE WIĘCEJ RĘKI NA CIEBIE NIE
        PODNIÓSŁ CO MU POWIEDZIAŁAŚ PO TYM PIERWSZYM RAZIE. ?
    • Gość: tintin Re: Uderzona żona?! IP: *.itpp.pl 04.12.02, 23:35
      Sądzę, że znając sytuacje tylko z opisu niewiele można poradzić. Dlatego, ze są
      małżeństwa gdzie mąz pastwi się nad żona i konieczna jest natychmiastowa pomoc:
      policji, znajomych, psychologa. Ale sa i takie gdzie małzonkowie się "bijają",
      albo jedno z nich bije, ale to bite się rewanżuje i prowokuje. Nie, absolutnie
      to nie znaczy, że pochwalam bicie, albo radze patrzec przez palce. po prostu
      znam ludzi u których to element zycia i to bicie jest raczej brakiem argumentów
      i to raczej to bite zwycięza i uzyskuje czego chce. Czasem nawet prowokuje,
      żeby oberwać i być w lepszej sytuacji przetargowej. Troche jak ze zdradami. Dla
      niektórych przespanie sioę z innym/inna to cos niewyobrażalnego. Ale przeciez
      są małęństwa regularnie pozwalające sobie na skoki w bok czy uprawiające seks
      grupowy. Pytanie ich "co zrobią jeśli partner zdradzi" jest śmieszne.
      Podobnie z biciem. Nie znając tych ludzi można powiedzieć, że trzeba
      natychmiast dzwonić na policję, ale można też powiedzieć, żeby się nie wtrącać
      bo oni to w jakiś dziwny sposób lubią (wiem że to trudne do uwierzenia, sam nie
      mogłem uwierzyć kiedy usłyszałem o znajomych i spedziłem dużo czasu usiłując
      załatwić sprawe konwencjonalnie (psycholog, poradnia, rozwód, policja etc).
    • ikis1 Glowa do gory!!!!!!! 05.12.02, 10:54
      Jezeli zdazylo sie to po raz pierwszy, powinnas porazmawiac z mezem.
      Czasem wstyd kaze nam na sile zapominac, stad ta nieszczesna herbata
      i lakoniczne przeprosiny. Mysle, ze powinnas powiedziec mezowi o swoich
      odczuciach. Wiem, ze to boli, ale postaraj sie dowiedziec skad wziela sie
      ta agresja. Z drugiej strony powinnas jasno powiedziec o tym jak sie
      czujesz. A dla zachowania Twojego meza nie ma zadnego wytlumaczenia
      i on zdaje sobie z tego sprawe(wie, ze przeprosiny nic tu nie dadza).
      Powinien zrozumiec, ze teraz musi odbudowac zaufanie jakim go dazylas,
      jezeli tego nie zrozumie, wtedy warto pomyslec o innych rozwiazaniach.
      • Gość: filut Pogląd faceta na ten przypadek IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 05.12.02, 12:11
        ikis1 napisał:

        > Jezeli zdazylo sie to po raz pierwszy, powinnas porazmawiac z mezem.
        > Czasem wstyd kaze nam na sile zapominac, stad ta nieszczesna herbata
        > i lakoniczne przeprosiny. Mysle, ze powinnas powiedziec mezowi o swoich
        > odczuciach. Wiem, ze to boli, ale postaraj sie dowiedziec skad wziela sie
        > ta agresja. Z drugiej strony powinnas jasno powiedziec o tym jak sie
        > czujesz. A dla zachowania Twojego meza nie ma zadnego wytlumaczenia
        > i on zdaje sobie z tego sprawe(wie, ze przeprosiny nic tu nie dadza).
        > Powinien zrozumiec, ze teraz musi odbudowac zaufanie jakim go dazylas,
        > jezeli tego nie zrozumie, wtedy warto pomyslec o innych rozwiazaniach.

        Zasadniczo zgadzam się z Tobą. Radykalne posunięcia to ostateczność!
        Mąż jest nadpobudliwy, jak na dzisiejsze czasy. Wymaga pomocy, przede
        wszystkim lekarskiej. Sądzę, że sprawa jest do naprawy, ale małżeństwo winno
        RAZEM pójść lekarza (poradni małżeńskiej). Taka wizyta może zdziałać wiele
        dobrego.
        Pozdrawiam
        Fil
        • Gość: Malwina Pogląd faceta na ten przypadek ???? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 05.12.02, 12:37
          zrozumialam ze :
          1° ona jest chora, ma isc do lekarza zeby sie nauczyc jak postepowac by nie
          wywolywac takich stanow u meza
          2° we "wczorajszych czasach" takie postepowanie mezczyzn bylo odpowiednie

          ?????
          • Gość: filut Re: Pogląd faceta na ten przypadek ???? IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 05.12.02, 13:35
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > zrozumialam ze :
            > 1° ona jest chora, ma isc do lekarza zeby sie nauczyc jak postepowac by nie
            > wywolywac takich stanow u meza
            > 2° we "wczorajszych czasach" takie postepowanie mezczyzn bylo odpowiednie
            >
            > ?????

            Dotychczas wydawało mi się, że jasno formułuję myśli/zdania. Okazało się, że
            niedostatecznie.
            1. W moim poście nie wskazywałem winnego/chorego. I nie przystoi tego robić
            kibicowi/forumowiczowi.
            2. Zaistniał problem w małżeństwie i trzeba znaleźć wyjście z tej trudnej
            sytuacji. Mówiłem o wizycie w poradni mąłżeńskiej, gdyż znam 2 podobne
            przypadki, które szczęśliwie się zakończyły. Ale .... w małżonkach pozostała
            resztka uczucia zwanego miłością.

            Pozdrawiam
            Fil

            PS
            Z zasady nie reaguję na posty w zamyśle świadomie napastliwe. Chyba, że obudzi
            się we mnie sadysta. Wtedy się drażnię do czasu aż napastnik pęknie z
            wściekłości. Mnie pęknięcie nie grozi - mój żywot pędzę w realu, a nie w
            wirtualności.
            • Gość: Malwina Re: Pogląd faceta na ten przypadek ???? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 05.12.02, 19:51
              sztuka czytania jest sztuka wyzsza (czesto mi jej brakuje ale czynie wysilki
              zeby sie poprawic)
              sztuka pisania pewnie tez - widze tu ze ze mna zle
              a przeciez wydawalo mi sie jasne gdy napisalam "ja zrozumialam : "
              coz pewnie sa jakies inne sposoby przekazania wlasnej interpretacji (w
              odroznieniu od pewnikow) i pewnie nie posiadam tej wiedzy...

              co do napastliwosci hmmm kazdy ma swoj stopien wrazliwosci ....(z peknieciem ze
              wscieklosci jest tak samo)
              pozdrawiam rowniez
              M.
              • Gość: filut Re: Pogląd faceta na ten przypadek ???? IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 06.12.02, 07:21
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                ...... pewnie nie posiadam tej wiedzy...
                Nie bądź taka skromna, kokietko.

                Po wyjaśnieniu wzajemnych stanowisk, proponuję wirtualne piwo (koniak ...,
                fajkę pokoju) na przyklepanie wirtualnego wzajemnego szacunku.
                "Take it easy" - jak mawiali *starożytni rzymianie*.

                Pzdrawiam i życzę wielu prezentów od dzisiejszego solenizanta - Mikołaja.
                Fil
    • Gość: gosia Re: Uderzona żona?! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.02, 19:20
      zastanow sie dziewczyno i uciekaj i wiecej nie daj sie przeprosic przeblagac.
      wiem co mowie .
      u mnie tez tak bylo
      ucieklam ale byly lzy blaganie przeprosiny i wrocilam.
      to bylo 12 lat temu
      od tamtego czasu co sie zmeinilo
      ja schodze z drogi panu i wladcy bo inaczej on sie denerwuje.
      a wtedy przeciez nie chcialem cie uderzyc uderzylas sie sama albo ja tylko
      leciutko cie stuknolem to ja jestesm histeryczka etc.
      jestesm zastaraszona i zteroryzaowana nikomu nie mowie wstydze sie .wiem
      ze zle robie.
      ale ostatnio u mnie sie zmienia
      wiem ze juz dluzej nie jestesm w stanie zniesc
      zupa za goraca za zimna zle sie popatzrylam nie ta mina .........mozan by
      mnozyc przykladow
      i postanowilam uciekac to bardzo pozno nikt mi nie odda straconych lat.
      wiec dzieczyno pomysl dobrze!!!
      ja wybaczylam i tak brnelam .....
      pozniej jest coraz trudniej..trudniej.
      jednak teraz to juz moj ostatni krzyk rozpaczy ...musze uciekac inazcej
      juz nigdy nie poderwe sie do lotu i przyjdzie mi zyc z ta swiadomoscia do konca
      zycia.
      pomysl przemysl
      nie sadze ze to tylko raz sie zdarzy i nigdy wiecej oczywsice bedzie przez
      jaksi czas spokoj a pozniej wszystko wroci na wlasciwe tory czyli ty go
      poprostu zdenerwujesz.a on bedzie na tobie odreagowywal.
      zycze oby moje slwoa sie nigdy nie sprawdzily....................
      • Gość: A28 Re: Uderzona żona?! IP: *.proxy.aol.com 05.12.02, 19:52
        Czy moze byc cos glupszego jak takie myslenie? Po co ty za niego wychodzilas?
        Na co liczylas, wracajac? 12 lat?????????????? Nie do wiary? i schodzisz mu z
        drogi i dajesz sie maltretowac i znosisz to wszystko? Na ogol staram sie
        zrozumiec ludzi, ale czegos takiego nie mozna zrozumiec!! Czy ty wiesz, jak
        wyglada zycie? Normalne, ludzkie zycie? Zycie w spokoju w wewnetrznej
        wolnosci?? Nie popieram zadnej przemocy, ale sama sobie takie zycie ulozylas!!
        Ale naprawde sa kobiety, ktore potrafia sprowokowac, doprowadzic meza do bialej
        goraczki. Nawet za zbrodnie w afekcie dostaje sie zmienjszony wyrok i za czyn w
        obronie wlasnej takze. Wiec lepiej sie tak nie unosic, ze lajdak i skur....Kto
        wie, jak bylo naprawde? I ulegloscia i schodzeniem z drogi i takim"przepraszam,
        ze zyje" tez mozna sprowokowac. A niektore zony sa mistrzyniami w tej
        dziedzinie!
    • matrek Re: Uderzona żona?! 05.12.02, 20:24
      Dostaję trzęsiawki, gdy słyszę o takich gościach - sam znam takiego jednego
      osobiście. Temu Twojemu też najchętniej skopałbym dupsko.
    • Gość: anmi Re: Uderzona żona?! IP: *.csk.pl 06.12.02, 00:02
      ja powiem trochę z innej strony, ze strony dziecka które żyło w rodzinie w
      której btła przemoc .Obecnie jestem dorosła mam swoja rodzinę ale to co
      przeszłam z rodzeństwem kiedyś zostało.Ja ze względu na dzieci odeszłabym, jak
      raz uderzył to dalej bedzie szło.Strach i przemoc maja ogromny wpływ na
      dzieci,mimo ze one nie so bite to patrzą boją się.Może to głupie ale
      najbardziej bałam się że ojciec kiedyś zabije matkę pójdzie siedzieć a my
      zostaniemy same. Zaczelo sie tez podobnie a potem bylo tylko gorzej.Nic ale to
      nic nie zastąpi spokoju i w miarę normalnego zycia.Pieniądze tego nie
      wynagrodzą.
      Ja obecnie walczę z silną nerwicą ,jadę na prochach i chyba tak
      zostanie.Podświadomie nie mogę wybaczyć matce ze nas na to skazała
      • ta_ Re: Uderzona żona?! 06.12.02, 13:23
        Gość portalu: anmi napisał(a):

        >... Ja obecnie walczę z silną nerwicą ,jadę na prochach i chyba tak
        > zostanie.Podświadomie nie mogę wybaczyć matce ze nas na to skazała...

        Zwróćcie proszę uwagę na to bardzo charakterystyczne zdanie !
        Anmi nie może wybaczyć MATCE, bitej i maltretowanej kobiecie, że SKAZAŁA ją
        (przez brak decyzji o odejściu od maltretującego ją mężczyzny)na smutne
        dzieciństwo.

        Dzieki ci Anmi za to zdanie!
        Niech ono uprzytomni maltretowanym kobietom, że kiedyś dzieci bedą miały do
        nich , przecież OFIAR przemocy, żal. Zostawanie z takim partnerem w imię
        tzw "dobra dzieci" to oszukiwanie samej siebie, usprawiedliwianie swojej
        słabości i bezradności.

        Zawsze solidarna ze wszystkimi maltretowanymi
        Ta_
    • bird_man Re: Uderzona żona?! 06.12.02, 16:52
      Popatrzmy na sprawe bez emocji chociaz nie latwo..
      Piszesz, ze maz uderzyl Twoja kolezanke w twarz a potem "dolozyl jej kilka
      kopniakow". W moich oczach nie moze byc w tym przypadku mowy o afekcie (gdyby
      ktos probowal wytlumaczyc policzek) lecz jest po prostu swiadectwem, ze w tym
      czlowieku jest sporo elementow brutalnosci nad ktorymi nie potrafi on panowac.
      Brutalny potrafi byc kazdy, dojrzalosc polega miedzy innymi na umiejetnosci
      hamowania naszych instynktow.
      Z moich zyciowych doswiadzen moge powiedziec tylko jedo: uciekac jak najszybciej
      i jak najdalej. Ja rozumiem, ze sprawa nie jest latwa ale przeciez wyobrazalna
      jest sytuacja w ktorej tenze maz zginal by nagle i ona by sie z dnia na dzien
      znalazla w sytuacji: bez pracy i sama z dwojgiem malych dzieci.
      Wiem co pisze bo wlasnie sam (na odleglosc) pomagam takiej samej kobiecie w
      Kielcach ktora uciekla od meza pijaka, ktory ja maltretowal. (tzn. przylaczylem
      sie do kregu przyjaciol i znajomych ktorzy mi ta historie opowiedzieli i sami
      sa aktywni, tylko ze ja mam po prostu wieksze finanowe mozliwosci)
      Uciekac natychmiast i nie czakac na jeszcze gorsza przyszlosc - jej dzieci (jak
      juz tu pisano) jej tego nicgdy nie wybacza, a uwiez mi z czasem przyjdzie kolej
      i na nie
      pozdrawiam cieplo i zycze sily
    • Gość: zmiana Do Help IP: *.acn.waw.pl 09.12.02, 16:09
      Chyba nie mam dla Ciebie żadnego złotego środka. Po prostu po tym, co się stało
      oboje byliśmy w tak wielkim szoku, że on przysiągł sobie, że nigdy tego nie
      zrobi. To było 2 lata temu i nie boję się go. Myślę, że on spojrzał na mnie i
      zobaczył słabą, przerażoną kobietę, która była dla niego największym skarbem.
      ją chciał chronić...Poczuł się jak bydlę, ot co. To chyba zależy od faceta. Ja
      zaniemówiłam w szoku na 2 dni, po prostu nie mogłam wydusić słowa!nie popłynęła
      mi też ani jedna łza. Może moja niestandardowa reakcja mu uzmysłowiła, co
      zrobił. Granica została przekroczona i najtrudniej jest potem z tym żyć.
      Pozdrawiam Cię.
    • Gość: oak Re: Uderzona żona?! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 16:42
      Tak jak ładnie jacy wszyscy są zgodni i jednomyślni. "Bydle, przemoc w
      rodzinie", etc, itp. A paru pytań to nie łaska zadać ??? Dlaczego jeden atak
      szału. (nie popieram bicia), ale dlaczego jeden atak szału, którego przyczyny
      lub przyczyn zupełnie, absolutnie nie znamy. Nie wiemy czy był wywołany
      pojedynczym zdarzeniem, czy bardzo długim gromadzeniem się chnur i wzrostem
      cisnienia. Dlaczego ocenianiacie, kto wam dał prawo ferować wyroki Piłaci i
      Faryzeusze w stosunku do jakiejkolwiek osoby na podstawie paru sekund (nie
      przeczę że wyjątkowo podłych ) w jej zyciu. Przecież nie wiecie jak było
      wcześniej. Przecież zamieszczony opis nie świadczy o tym, że facet gonił swą
      małżonkę w jakiś kąt i pastwił się tam nad nią. Nie ma w zamieszczonym opisie
      nic na temat regularnego i sadystycznego pastwienia się nad drugim
      człowiekiem. Jedno silne i groźne wyładowanie.
      Na tym samym forum rogrzeszacie morderców, psychopatów i tym podobne
      indywidua, więc zastosuję waszą dialektykę.
      "A może on jest chory, może miał trudne dzieciństwo, może wychowywał się w
      złym środowisku, albo chodził do słabej szkoły...... albo poprostu załamał się
      jak niedawno pewien "biedny" student co zaciukał siekierą swego "dręczyciela"".

      Jak blisko od mądrości do hipokryzji.

      Wam tylko trzeba "panem et circenses", szlachetni czytacze forum
      psychicznego....
      Z pozdrowieniami od sędziego Lynch'a
      oak
      • bird_man Re: Oak - czy sa granice glupoty ? 09.12.02, 18:39
        droga oak
        bylas w zyciu juz skopana ?
        Chociaz po twoim poscie chcialbym zycytowac: "nie jestem w stanie tyle zjesc
        ile bym chcial zwymiotowac" to nie zycze Ci tego..
        Biedna humanistka..
        • Gość: oak glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ..... ?? IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 09.12.02, 23:19
          ... jakimże to jeszcze uczonym słowem naplujesz mi w twarz mądry człeku.
          Nie kracze jak wszystkie wrony = głupi, niech ci będzie jestem głupi.
          I nie byłem skopaNY i nikogo nie skopaŁEM i pewnie nigdy nie przyjdzie mi
          skopać.
          I nie bronię tego faceta, który kopnął i nie było mnie przytym gdy kopał, więc
          nie wiem czy skopał czy mamy tu raczej do czynienia z czymś na kształt ślepego
          wymachiwania nogami i rękami. Mnie przy tym nie było, może ty byłaś, ja nie.
          Autorka wątku też nie wspomina o obrażeniach.
          I zrozum może, że ja go nie bronię, ja tylko pytam czy autorka wątku może
          odpowiedzieć na pytanie dlaczego ??. Tak ?? z niczego z głupia frant ?? To
          może powiesz jak odporna może być psychika ludzka ?? Z genezy tego wątku
          wyraźnie wynika, że nie był to kolejny taki atak, można wysnuć wniosek że
          facet rzeczywiście żałuje swego czynu (może tak może nie). Ale dla nas
          czytających jest to sytuacja czysto hipotetyczna, więc możemy w swych
          rozważaniach coś przyjąc lub odrzucić. Bo to mają być rozważania, niestety
          okazuje się że ferowanie wyroków bardziej wam leży.
          A ja się tylko pytam dlaczego ??? do tego doszło (odpowiedź może być zarówno
          okolicznością łagodzącą jak i obciążającą).
          I powtórzę jeszcze raz: niejednokrotnie w tym miejscu stawano w obronie
          prawdziwych kreatur i zwyrodnialców, bawiąc się w przenikanie mrocznych
          zakamarków ich dusz. Bo to takie czasy studiowanie osobowości patologicznych
          drabów jest modne, szkoda czasu na roztrząsanie przypadków zwykłych ludzi,
          takich bez zbędnych ceregieli się krzyżuje.
          Lepsza ta moja głupota niźli taka Wasza inteligencja.
          Howgh
          • calusna Re: glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ... 09.12.02, 23:34
            Ładnie Cię poniosło oak! Idąc dalej Twoim filozoficznym tropem , może to był
            incydent może nie ..hmmm. Może to łajadak może nie , może go sprowokowała może
            nie , może powtórzy pranie po buzi i kopanko może nie i jeszcze można mnożyć
            te "może tak może nie" ale kilka faktów to za mało żeby ferować wyroki.
            Również Ty ich nie posiadasz więcej. Skąd więc te ostre słowa i zarzuty
            stawiane dyskutantom (głupota , populizm , demagogia), powiedz? ;-)
            pozdrawiam calusnie
            • Gość: oak Re: glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ... IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 09.12.02, 23:49
              Jeśli Szanowna Pani zauważyć raczy głupotę przypisuje się mej osobie. Dlatego
              też podsunąłem inne modne wyrazy, jakże ułątwiające dyskusję z kimś tak
              nikczemnym jak ja. By w gruncie rzeczy jestem ludzio życzliwy, jak na głupka
              wioskowego przystało.
              I rozumiem, że bogowie łakną krwi. A ja mimo wszystko wolę mleko ... i
              rozważania od wydawania wyroków... de gustibus.....
              aloha
              • procesor Re: glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ... 10.12.02, 00:01
                Bez urazy.
                Ale lepiej porobic ząłożenia - i porozważać różne scenariusze w zależnosci od
                tychże.
                Albo przytoczyc znane przykłady.
                Jedni przytocza te dobre i budujące.
                Inni wprost przeciwnie.

                A autorka niech czyta i rozważa/ Będzie wiedziała na co moze liczyć. Co pasuje
                do jej sytuacji.
                Może być?
              • calusna Re: glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ... 10.12.02, 00:03
                Eeeeeeeee , Szanowna Pani raczyła zauważyć że nikczemnikiem nie jesteś ,
                życzliwy natomiast jesteś (choć na głupka wsiowego nie wyglądasz) a głupoty
                w Tobie tyle co w dyskutantach bogów! ;-))
                Sprowadziłeś mnie na ziemię , a o incydencie omawianym myślę podobnie
                jak Ty , od początku zresztą.
                aloha , oak.
                calusnie pozdrawiam :-)
                • Gość: oakj Re: glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ... IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 10.12.02, 17:05
                  Zatem dzięki wielkie za caluśne zrozumienie i pozdrowienie.

                  I choć nie jestem caluśny również pozdrwiam
                  Dzięki, aloha
                  oakie
                  • calusna oakj ;-0) 10.12.02, 17:50
                    Gość portalu: oakj napisał(a):

                    > Zatem dzięki wielkie za caluśne zrozumienie i pozdrowienie.
                    > I choć nie jestem caluśny również pozdrwiam
                    > Dzięki, aloha
                    > oakie


                    mmmnnnn... cmook! ;-))
                    calusna
                    • Gość: oak Re: oakj ;-0) IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 11.12.02, 23:44
                      .... ech, nie powiem ze się nie zaczerwieniłem od tych .... mniejsza o to )))

                      ale wracając do genezy tego wątku doba minęła, pytanie pozostało zawieszone w
                      próżni:

                      Dlaczego ?????
          • agniecha3 Re: glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ... 13.12.02, 14:35
            Gość portalu: oak napisał(a):

            > nie wiem czy skopał czy mamy tu raczej do czynienia z czymś na kształt
            ślepego
            > wymachiwania nogami i rękami. Mnie przy tym nie było, może ty byłaś, ja nie.
            > Autorka wątku też nie wspomina o obrażeniach.
            > I zrozum może, że ja go nie bronię, ja tylko pytam czy autorka wątku może
            > odpowiedzieć na pytanie dlaczego ??. Tak ?? z niczego z głupia frant ?? To
            > może powiesz jak odporna może być psychika ludzka ?? Z genezy tego wątku
            > wyraźnie wynika, że nie był to kolejny taki atak, można wysnuć wniosek że

            wiesz, oak, porazil mnie Twoj post. Widac, ze nie jestes kobieta, a juz na
            pewno nie masz pojecia, co moze byc 'obrazeniem' dla kobiety. A to wcale nie
            musi byc zlamany nos czy siniak na pol ciala. I to wcale nie musza byc kolejne
            ataki. Jaka by nie byla przyczyna, chocby to mial byc jednorazowy wyskok -
            mezczyzna nie ma prawa uderzyc kobiety, "bo go zdenerwowala". Po prostu nie ma
            prawa.
            • Gość: oak Re: glupota, populizm, demagogia i co jeszcze ... IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 13.12.02, 23:56
              Bla bla bla, nie ma prawa, nie ma tego czy owego. No bo w życiu zawsze mamy
              czas na rozważenie, czas na zastanowienie i absolutnie żadnych stanów
              emocjonalnych.
              Zdarzają się zbrodnie w afekcie, tak z jednej jak i z drugiej strony ?
              Zdarzają. ! I tylko jakoś tak dziwnie się dzieje, że to ON zawsze był tym
              wstrędnym dręczycielem i dobrze mu tak, lecz również ON uniósł się niesłusznym
              gniewem i pozbawił ją życia.
              A przecież w takich momentach nie siedzi się spokojnie, grzejąc pupcie w
              ciepłym domku z oczkami wpatrzonymi w ekranik komputera. To my mamy czas na
              rozważenie, a mimo to ładujemy wszystkich do jednego wora, a każdą sytuację
              klasyfikujemy tak samo. Każdy który uderzył, to psychopata.
              I powtórzę jeszcze raz nie chcę usprawiedliwiać tego faceta, bo być może,
              uniósł się gniewem jak najbardziej bezzasadnym. Protestuję tylko przeciwko
              cyfrowemu traktowaniu tej sytuacji.
              I nie mów tu o prawach, kto do czego ma prawo, bo to nie jest kwestia praw i
              obowiązków. Są na tym świecie rzeczy które bolą bardziej i znacznie dłużej niż
              uderzenia, a nie są tak piętnowane.
              Wydajecie wyrok, który wydaje się wam tak oczywisty, że nie warto się nad nim
              rozwodzić. I w nosie macie zapytać, o to jaki jest dla tej dwójki dzieci, jak
              je traktuje, co dla nich znaczy, co on DLA NIEJ ZNACZY i czy chociaż trochę
              nie czuje się winna temu zajściu. I wreszcie, czym oprócz stanu cywilnego jest
              dla niej ten związek. Czy jest tam jakieś uczucie, mimo tej eksplozji, czy
              pomijając tę jedną jatkę czuje się kochana ???
              Nie !! zadnych pytań. Tylko rady w stylu "wyrzuć", "odejdź", "a najlepiej
              mścij się do końca życia", i nie patrz na dzieci, nie patrz na nic, TKJ.

              O nic nie pytać. Krzyżować .. byle szybko, ot wasza prawomiłująca postawa.

              sorry rozpisałem się trochę, ale to i tak wołanie na puszczy..
              dobrej nocy
              oak
    • asiall Re: Uderzona żona?! 12.12.02, 06:41
      Gdyby mnie uderzył mąż - to mógłby zacząć sobie szukać nowej żony. Ktoś powie, że łatwo mi tak mówić, bo nie mam męża.
      Nie muszę mieć męża żeby zrozumieć co to znaczy nie byc szanowanym. Mam oczy i uszy i rozumiem co się dzieje.
      Życzę tej Pani żeby tak się jej wszystko ułożyło, żeby mogła jak najszybciej odejść od niego i rozpocząc życie na własny rachunek. Lepsze życie.
      Pozdrawiam,
      A.
    • Gość: Bb Re: Uderzona żona?! IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.02, 10:59
      Zostałam workiem treningowym po 3o latach małzeństwa.Mója wina polegała na
      tym,,ze odważyłam się pójść za mężem i trafić do mieszkania kochanki.Nie będę
      powtarzała słów typu.. po coś tu przyszła.. W "obronie" kochanki zostałam
      przewrócona na ziemię i dotkliwie pobita /najpierw wspólnie mnie bili/ potem
      chyba się zmęczyła,a możę taka wrażliwa,ze nie może patrzeć jak mężczyzna bije
      kobietę.Wrócił po 3 godzinach do domu,tak bardzo musiał ja pocieszać,nawet nie
      usłyszałam wybacz mi,Boże co mi się stało,co ja narobiłem.Na ranem dostałam
      sierpowym,aż pękłą mi warga/zszyta na pogotowiu z opuchniętymi ustami /po
      powrocie do domu zastałam mur milczenia.Nie będę już dalej opisywać.To że jest
      na tz stanowisku i wykształcony niewiele zmienia.Nie poznałam jego drugiej
      czarnej strony natury przez tyle lat! i to jest jedyny zarzut który stawiam
      sobie.Pokierowałabyn swoim życiem inaczej gdybym....nawet przy 2 dzieci,teraz
      już dorosłych.Tutaj tez pojawia się dylemat czy powiedzieć dzieciom?
    • tessa13 Re: Uderzona żona?! 12.12.02, 16:40
      Hallo,

      fakt, że na ten temat jestem cholernie uczulona (walczę już od czasów studiów
      przeciwko takim "mężulkom"), dlatego moim zdaniem jest tylko jedno wyjście:
      natychmiastowe rozstanie.

      Myślisz, że będzie lepiej? To iluzja! Jest wręcz przeciwnie: jeżeli Cię raz
      uderzył, to będzie Cię dalej bił i za każdym razem będzie spadać poziom
      zahamowania. Z tego, co napisałaś, widać wyraźnie, że to nie było uderzenie w
      afekcie (chociaż ja nawet takich "wysunięć ręki" nie toleruję). W afekcie
      faktycznie ręka się "wysuwa", ale o tym żeby do tego się jeszcze
      noga "wysuwała", nigdy w życiu nie słyszałam. Z tego już widzisz, że ten
      koleżka ma niezły potencjał in puncto agresja.

      > Co mężatka ma zrobić i jak reagować.

      OK, pisałam już, że moje poglądy na takie historie są radykalne, tzn. dla mnie
      byłoby tylko jedno rozwiązanie: natychmiastowe rozstanie i rozwód. Jeżeli
      chcesz dać mu jeszcze jedną szansę, będziesz musiała mu postawić ultimatum:
      albo zacznie odpowiednią terapię, albo ma się wyprowadzić.

      > Czy ma milczeć czy mówić, jeśli mówić to
      > co.

      Milczenie nic Ci nie da. Porozmawiaj z kimś zaufanym albo z psychologiem.

      > Nie ma środków do życia ponieważ mąż ja utrzymuje, to on jest panem.

      Art. 209 kk, moja Droga... Płacić musi, a w międzyczasie może Ci pomóc ośrodek
      pomocy społecznej; może także rodzice, znajomi, itd.

      > Czy
      > coś usprawiedliwia takie zachowanie?

      Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!!!

      > Czy mąż może uderzyć żonę dlatego, że go
      > zdenerwowała, irytuje go swoim gadaniem, albo dlatego, że ciągle uważa, że
      > jest głupia?

      Słucham???!!! Mnie już szlag trafia, jak tylko coś takiego od kobiety słyszę!
      So znaczy "go zdenerwowała"?! Ona mu może na głowie tańczyć, a on NIE MA PRAWA
      jej uderzyć.

      Ach jeszcze coś: "zostanę z nim dla dzieci" to absolutna bzdura!

      Dziewczyny, opamiętajcie się!!! Przemoc w rodzinie jest karalna: artykuły 207,
      156, 157, 197 (gwałt) kodeksu karnego! To nie jest delikt kawalerski, to jest
      przestępstwo!

      Jeżeli mąż Was bije, nie milczcie, tylko zwróćcie się o pomoc! Naprzykład tu:

      www.niebieskalinia.pl/mainframe.html
      Serdecznie pozdrawiam

      Tessa
      • pseudo_ oak: 13.12.02, 16:25
        "? Czy mąż może uderzyć żonę dlatego, że go
        zdenerwowała, irytuje go swoim gadaniem, albo dlatego, że ciągle uważa, że
        jest głupia? "

        moze zle zrozumialam,ale wydawalo mi sie,ze tutaj jest odpowiedz na twoje
        pytanie 'dlaczego'.te wypisane raczej nieprzypadkowo 'powody' nie brzmia li i
        tylko hipotetycznie
        • Gość: oak coż oak ? IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.12.02, 00:02
          pseudo_ napisała:

          > "? Czy mąż może uderzyć żonę dlatego, że go zdenerwowała, irytuje go swoim
          gadaniem, albo dlatego, że ciągle uważa, że jest głupia? " >

          > moze zle zrozumialam,ale wydawalo mi sie,ze tutaj jest odpowiedz na twoje
          pytanie 'dlaczego'.te wypisane raczej nieprzypadkowo 'powody' nie brzmia li i
          tylko hipotetycznie >

          A to jest alternatywa przyczyn, czy koniunkcja. Bo to nie to samo. Ze względu
          na istnienie tego: "dlatego, że go zdenerwowała". Nie sądzisz, że to dośc
          szeroka definicja. Choć może bić się powinno na spokojnie, w dobrym
          humorze ????
          "Zdenerwowała" ?? Stłukła szklankę czy zastawiła dom w lombardzie podczas jego
          pobytu w pracy ?? Widzisz różnicę ??? Chociaż drobną ???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka