Dodaj do ulubionych

Wybaczenie

01.05.06, 16:37
Podobno jest potrzebne, by iść dalej.
Równo 2 lata temu odszedł odemnie On. Właśnie 1 maja wykręcił się od wyjazdu,
potem po prostu spotkałam go z inną. Bez słowa:żegnaj, przepraszam.
Próbowałam jeszcze walczyć, usłyszałam "od dawna robiłem Cię w
ch...", "Wiesz, jak nam z B. jest fantasycznie w łóżku". Po tych słowach nie
było o co walczyć.
Po kilku miesiącach zaczął nawiązywać ze mną kontakt i mimo tego jak bardzo
mnie poniżył- przespaliśmy się kilka razy.
Sama, nawet nie wiem w jaki sposób znalazłam siłę, odizolowałam się zupełnie.
Pracowałam, wręcz tyrałam jak wół, żeby nie pamiętać. Wzięłam się za naukę
języka, spotkania ze starymi zanjomymi, a wieczorami płakałam w poduszkę.
Konsekwentnie nie opowiadałam na smy, gg, próby rozmowy.
Trwało to 18 mcy.
Wyleczyłam się. Stanęłam na nogi, prawie zapomniałam i wybaczyłam.

Od 4 miesięcy znów szuka kontaktu. Wysyła smsy, ostatnio o bardzo późnych
porach, z tekstami typu:przytul, po prostu bądź itp.
Zaczepia na gg. Mówi komplementy, jak za dawnych czasów razem. Nie ukrywam-
spotkaliśmy się kilka razy. Wypiliśmy kawę, nawet dobrze mi sie z NIM
rozmawiało, bo trzymałam emocje. Zapraszał do siebie, wykręciłam się.
Próbował całować.
I dziś okazałam się " chamką, prostakiem". Moje emocje wybuchły.
Powróciły dawne żale. I widzę, ze nie wybaczyłam.
ON jest z nią, mają dziecko.
Nie chodzi o nich, ja już z nim nie chciałabym być, bo nie ma powrotu, nie ma
i nie będzie zaufania.
Chodzi mi o JEGO opowieści, jak wyremontował mieszkanie, kupił samochód,
będzie budował dom.
W czasach kiedy myśmy się spotykali nie miał pieniędzy.
Byłam tak zakochana, że praktycznie utrzymywałam dom. On korzystał z moich
środków, samochodu, ja płaciłam za nasze wyjazdy. Bo kochałam.
To nie był dobry związek, wiem.
Zdradzał mnie, nie sznował, potrafił przy mnie wspominać swoje dawne miłosci,
upajać się innymi dziewczynami.
Znikał kiedy chciał, imprezy beze mnie. " Nie możesz teraz przyjechać do
mnie, bo mam gości", ale nie mówił kogo. Moje domysły, zazdrość mnie
niszczyły. Ale nie pozwalał odejść kiedy jeszcze miałam siłę odejść.
Zniszczył moją wiarę w swoją atrakcyjność jako kobieta. Wiele razy
usłyszałam"spadaj", raz mnie z domu wyrzycił, kiedy chciałam zabrać rzeczy,
które kupiłam.
Długo by pisać,nie warto.

I wczoraj mimo "zapomnienia dawnych urazów", kiedy on kolejny raz się
chwalił, swoją B, przyszłymi teściami, możliwościami, nawet psem - nie
wytrzymałam i powiedziałam parę zdań, co myślę, również o tym, jak mnie w
preszłości potraktował i co myślę o "jego" zakupach i inwestycjach, bo wiem
na 100%że są to inwestycje teściów. ON nadal pracuje tam gdzie pracował,
dochody mu się nie zwiększyły.
Niby nie moja sprawa. I pewnie nigdy bym tego tematu nie poruszała. Ale nie
mogłąm już tego słuchać i tego, że ktoś każe mi w to wierzyć.
Dodatkowo odezwały się "stare, nigdy nie wyjaśnione żale", to że nigdy nie
powiedział"przepraszam".
Jak wybaczyć? Wiem, że po moim wybuchu- nie będziemy się już kontaktować.
Część spraw nigdy sobie szczerze nie powiemy już.
Jak wybaczyć?
Obserwuj wątek
    • blue_a Komu chcesz wybaczyć? 01.05.06, 16:42
      Jemu? Nie warto. Już nie warto. Jest człowiekiem bez honoru. Nie ma klasy.

      Wybacz sobie, że byłaś z nim. I zacznij żyć, pełnią życia. Choćby tylko dla siebie. Potrafisz.

      Trzymam kciuki za Ciebie.

      • izolatka Re: Komu chcesz wybaczyć? 01.05.06, 16:48
        Nie umiem, Blue.
        Nie umiem sobie wybaczyć, choć już myslałam, ze zapomniałam.
        Nie wykrzyczałam jemu w twarz mojego bólu i żalów i nie będzie już okazji.
        Po słowach które powiedziałam -od niego usłyszałam tylko"Twoje komentarze są
        niestosowne".
        • kawa_ze_smietanka Re: Komu chcesz wybaczyć? 01.05.06, 17:47
          więc nie warto wcale się z nim spotykać i ciągnąć tego ani chwili dłużej
          po co pogłebiasz swój ból? pozwalasz zeby złe wspomnienia przy nim wracały,
          zmień telefon, zablokuj go na gg, nie odpowiadaj na maile, on najwyrazniej
          podreperowuje swoje marne ego Twoim kosztem. Udowodnij sobie i jemu że jestes
          całe kilometry dalej od momentu kiedy Cie zostawił.
        • blue_a Pisz do niego pełne wściekłości listy 01.05.06, 19:25
          a potem drzyj, na kawałki.
          Kop ścianę, którą nazwij jego imieniem.

          Upuść choć trochę złej energii, którą on spowodował.

          Z czasem to minie.
          Nie kontaktuj się z nim, bo nie warto.
          To gó..arz.
    • izolatka Re: Pisz do niego pełne wściekłości listy 01.05.06, 19:53
      Przykro mi, ale się mylisz. Nie prowadzę ze sobą dialogu.
    • belladyna Re: Ale o co Tobie chodzi? 01.05.06, 20:02
      "od dawna robiłem Cię w
      ch...", "Wiesz, jak nam z B. jest fantasycznie w łóżku".
      --------
      Czy kogos takiego nazywasz miloscia? czlowiek ktory tak POTWORNIE cie
      potraktowal? Jeszcze sie z nim spotykasz? Masz problem! Wyrazny...powinnas
      porozmawiac z kims profesjonalnym, ktory moze cie po prostu wyslucha. Tak latwo
      ci nie przejdzie; ten czlowiek wyrzadzil ci wielki bol i ten bol, ponizenie,
      tragedia emocjonalna przy nim cie trzyma.To silne uczcuia, ktore szybko nie
      wygasaja i trzeba je umiejetnie rozladowac. Terapia jest najlepsza.

      TY WIESZ,ZE ON JEST GOWNO WART! To zero, a jednak jest ci trudno stanac
      emocjonalnie na wlasne nogi. To co zrobilas, ze wykrzyczalas mu prawde to
      pierwszy krok do uzdrowienia z tej milosci dla ciebie. Ale w sumie to pewnie
      jego trzeba by leczyc, ale to inna historia. Poszukaj kogos z kim bedziesz
      mogla porozmawiac, aby emocjonalnie uwolnic sie od tego "elementu" w ktory
      wpadlas i isc dalej. Psycholog bylby najlepiej wskazany.....
      • trollllllllllllllllllllll Re: Ale o co Tobie chodzi? 01.05.06, 20:03
        Gdzie ejst ta agencyja?
      • izolatka Re: Ale o co Tobie chodzi? 01.05.06, 20:46
        Wiem, psycholog może by pomógł, myślałam o tym , tylko z tym może być kłopot.
        To nie był mój pierwszy związek, też były rozstania, bolesne. Ale NIGDY nie
        zniszczyło mnie jak teraz. Otrząsałam się, szłam dalej, bez większych strat.
        Wczoraj złamałam niepisaną regułę,regułę "ciszy", nie wspominaliśmy naszego
        związku. Zaczęliśmy 4 mcy temu "od nowa" na stopie koleżeńskiej.
        A ja wybuchnęłam. Choć nie był to wybuch tego wszystkiego co się we mnie tli,
        bo i czasu i warunków ku temu nie miałam. Najpierw czułam ulgę.
        Teraz już nie bardzo, dałam się ponieść emocjom, dałam mu satysfakcję, bo
        odebrał to jakby mi nadal zależało. Poniżyłam siebie. Bo po nim to spłynęło,
        znam go na tyle.
        Stało się.
        Przez tamte 2 lata najbliższa przyjaciółka mi pomagała, ale już tego tematu nie
        ma i nie chcę jej zamęczać. Mama, siostra- jednoznaczne zdanie o NIM miały,
        choć o JEGO ekscesach wiele nie mówiłam, wsydziłam się.
        Raz moja mama płakała, że tak pozwalałam się traktować.
        Nie chcę do tego wracać.
        Wiesz, 2 lata temu byłam bliska samobójstwa, takie myśli miałam. Zniszczył
        mnie. Od tamtej pory nie mogę patrzeć w lustro na siebie, bo widzę brzydką
        kobietę.
        Wasze listy czytam jednym tchem, są dla mnie jak powietrze,łapię się jak
        brzytwy tego co tu wyczytam.
        I byle do rana, pójdę do pracy, a za 3 tygodnie jadę na urlop.
        • belladyna Re: Ale o co Tobie chodzi? 01.05.06, 20:58
          Straszne ze bylo w tym az tak wiele cierpienia. Ale jezeli on ma inna i z inna
          ma dziecko z inna bedzie budowal wspolny dom...staraj sie usunac z jego
          zycia.Ten czlowiek nie zyje dla ciebie. Trudno pokazalas emocje, on napewno
          przetlumaczy to po swojemu, ale z tego co napisalas o nim to s k u r w y s n. A
          ja mysle, ze takim los wczesniej, albo pozniej na nosie zagra. Nie wiesz co
          czeka jeszcze w zyciu. Zaufaj losowi, ze jest ci przeznaczony zupelnie inny
          mezczyzna, bo gdyby to mial byc on....nigdy nie zrobilby ci takiego swinstwa!
          • izolatka Re: Ale o co Tobie chodzi? 01.05.06, 21:47
            Jak w filmie obrazy przelatują w mojej głowie i znów dźwięczą zdania, o których
            prawie zapomniałam:" Nie mozesz iść ze mną na grilla, bo nie starczy dla Ciebie
            jedzenia" kiedy zapytałam dlaczego mnie nie bierze ze sobą.
            " Nie imponuje mi Twój zawod" choć jestem wykształcona i mam dobrą pracę.
            "co włosy zapuszczasz", kiedy okazało się że nie wyglądam idealnie tam. Od
            tamtej pory boję się przed nowym mężczyzną rozebrać.
            "jesteś ostatnią osobą z którą chciałbym spędzić urlop", po jakiejś kłótni.
            Kiedyś , na początku był inny kochany, ciepły, oddany. I w takim człowieku się
            zakochałam. Nawet nie umiem przypomnieć sobie chwili kiedy zaczął tak mnie
            traktować, przestał ze mną sypiać, czułam się jak trędowata.
            I przyjmował prezenty, ja w tej swojej rozpaczy byłam zajęta tylko NIM. Tak
            kochałam.

            Urwany związek został tak nagle ( a jednocześnie spodziewałam się), ze nie
            zdążyłam wykrzyczeć. I tak się tliło we mnie, ten kocioł, przykryty dobrymi
            manierami, spojrzeniem ludzi, żeby nie robić sensacji.
            I tak pełni kultury kolegowaliśmy się przez te 4 mce, choć czuć było napięcie.
            On dorósł, ja zmądrzałam, nowe życie, piękne plany jego. Nasze koleżeństwo.
            Zniszczyłam, znów wyszłam na tą która nie trzyma fasonu i nie umie się zachować
            w nowych okolicznościach.
        • procesor Re: Ale o co Tobie chodzi? 01.05.06, 21:42
          szkoda że te nerwy wczesniej ci nie puściły..

          takiemu człowiekowi możesz bez poczucia winy powiedzieć co naprawde o nim myslisz
          i tak po nim spłynie..

          współczuc to mozna jego żonie..
          ciesz się! to nie ty z tym człowiekeim musisz się mordować!
          a jesli nadal w tobie kipi niewypowiedziane - pisz, juz to ktos wyżej radził,
          pisz co tylko w tobie się pojawi o nim, pisz - i jeśli wsciekłość zatyka - pal i
          spuszczaj w toalecie
          jak już dasz upust emocjom - stopniowo wygasną
          gdy przyjdzie już etap spokoju i obojetności na jego osobe, jego sprawki, jego
          chamstwo - też możesz napisać
          że już masz to w nosie
          i tyle

          pozwól emocjom ujśc bezpiecznie - i nie konserwuj ich w sobie
          sama sie zdziwisz że taki popapraniec tyle zdrowia ci napsuł
    • solaris_38 Re: Wybaczenie 01.05.06, 21:54
      rzadko kiedy ludzie źle postepują bo sie im tak wyjątkowo przytrafiło
      często zwalaja ze coś zrobili mówili pod wpływem emocji alkoholu lub z głupoty
      ze oni TACY nie sa

      tymczasem tacy sa
      i nie o to chodzi zeby nimi pogardzać
      chdzi o to żeby ich widzieć

      jesli face ci powedziała że cię robił w ch.. to sprawa jasna
      ale ciebie kręci ten gośc
      nie wazne co zrobi ty sie będziesz z nim spotylac i kochac jak tylko zechce
      i on o tym wie

      wystarczy zeby sie postrał

      poniewaz wiue o tym wiec cię nie szanuje bo trudno sie sznuje kogoś kto
      DOMAGA się braku szacunku

      szacunek do siebie to fajna rzecz
      dobra i dla ciebie i dla innych
      inni uwielbiaja kiedy ktoś sie sam szanuje
      i nawet jak im to nie w smak to skrycie to podziwiają

      bo to jest dobre

      trzeba sie szanowac i kochać

      jesli masz z tym problem to warto nad tym popracowac czego ci życzę

      jeszcze uwaga
      jesli masz wątpliwośc jak sie zachowac wyobraź sobie że to samo co ciebie
      spotyka twoja córkę , matke babcie przyjaciółkę
      kogoś koco POTRAFISZ KOCHAĆ (siebie co pewne nie potrafisz)

      i tak zrób jak byś JEJ doradziła

      a jej doradziłabyś już od poczatku dobrze czyli inaczej niż sama ze sobą
      postępujesz


    • niunka008 Re: Wybaczenie 02.05.06, 00:29
      Wiesz, moim zdaniem ty dalej na swoj sposob go dalej kochasz!!! a nie powinnas nie jest wart twoich łez poswiecen i nerwow!! Jestem pewna gdy staniesz przed nowa osoba na ktorej bedzie ci zalezało zapomnisz o wszystkim z tego wzgledu ze juz cie nie bedzie interesował bedziesz miał kogos na kim ci bedzie zalezało to tej osobie bedziesz poswiecac zwoja uwage!!! Tylko poprostu musisz w siebie uwierzyc i dowiesc samej sobie ze jestes kims!!! uda ci sie !!! trzymaj sie!!!
    • mskaiq Re: Wybaczenie 02.05.06, 10:15
      Co chcesz wybaczyc Sobie ? To musisz wiedziec aby moc wybaczyc Sobie.
      Czesto mamy problemy z nasza naiwnoscia, brakiem rozsadku itp, czy Ty masz
      takie problemy?
      Mysle ze Twoje problemy moga sie brac z tego ze nie potrafisz wybaczyc Jemu.
      Tak dlugo jak nie wybaczysz Jemu, wszystko co sie wydarzylo pomiedzy Wami
      bedzie wracalo. Bedzie wracal zal do Niego, beda wracaly mysli jak On
      postepowal z Toba. Te mysli rani Ciebie a nie Jego.
      Najlatwiej wybaczyc kiedy rozumiesz dlaczego tak postepowal. Czlowiek ktory
      dziala w taki sposob jak On ma wiele problemow ze Soba. On oszukuje nie tylko
      Ciebie. Zwykle takie dzialanie bierze sie strachu, jesli sie nad tym
      zastanowisz znajdziesz wiele tego strachu w Jego dzialaniu i w Nim.
      • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 11:29
        Tylko dlaczego ja mam rozumieć jego,jego motywy postępowania? jakie strachy?
        Ja tych rzeczy nie widzę, dlaczego mam rozumieć jego?
        Nie ja krzywdziłam!!!! Mam rozumieć kogoś, kto nigdy nie powiedział PRZEPRASZAM?
        Bo on nie potrzebuje mojego wybaczenia. Wg niego wszystko było ok!!
    • nattaszaa Re: Wybaczenie 02.05.06, 11:32
      Najwyraźniej to Ty szukasz tego kontaktu
      • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 11:38
        Twoje domysły mnie drażnią, bo albo nie umiesz czytać, albo niewiele rozumiesz.
        Czasem czytam w różnych wątkach i Twoje wypowiedzi są zawsze bardzo podobne.
        Czarne- białe. Zwykle wyjeżdżasz na kobiety, broniąc panów.
        Przebija zadufanie. Dla Ciebie życie jest bardzo proste, no to fajnie.
        • nattaszaa Re: Wybaczenie 02.05.06, 11:42
          Właśnie nie jest proste, ale gdyby było tak jak napisałaś, nie chciałoby Ci sie
          nad tym zastanawiać:)
          • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 11:55
            Słuchaj, to są moje problemy i bardzo prawdziwe. Nie zarzucaj mi kłamstwa. bo
            nie mam powodu kłamać. Potrzebuję mądrych rad, a nie deptania mnie.
            Nie czytaj, nie odpisuj, ale nie mierz mnie jakimiś swoimi dziwnymi miarami.
            Dla mnie to teraz wielki ból.
            Dla Ciebie wątek o śnie.
            • nattaszaa Re: Wybaczenie 02.05.06, 11:57
              Chwalił się po to, żebyś mu wreszcie dała świety spokój, jak inne argumenty nie
              docierają
              • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 12:04
                Jak śmiesz mówić tak do mnie?! Nie masz pojęcia co mówisz, bo nie byłaś w tym
                związku! Więc daruj sobie swoje psychopatyczne złośliwości, albo idź upoluj
                sobie inną ofiarę. W tym przodujesz. Jesteś odpychająca. Dziką satysfakcję
                sprawia Ci odgrywanie się na innych.
        • glassempire Re: Wybaczenie 02.05.06, 11:52
          Tak. Wybacz i zapomnij. To byl bardzo toksyczny zwiazek. A ten czlowiek niech
          sobie zyje dlugo i szczesliwie z dala od Ciebie.
          Zycze Ci uwolnienia sie od toksyn tamtego zwiazku. Zrob to dla samej siebie. I
          pamietaj - ze jego opinie o Tobie, jego dygresje i zlosliwosci swiadczyly nie o
          Tobie ale o nim samym. Pokazal kim jest naprawde. Pral Ci mozg. Dlaczego? Czy
          musisz znac odpowiedz na to pytanie? Czy to jest Ci do czegos potrzebne?
          Zamknij ten rozdzial. Dla siebie samej.
          W lustrze widzisz to co on Ci wmowil - a nie to co jest naprawde. Piekna i
          wartosciowa dziewczyna jedyna taka na swiecie. Jestes kims szczegolnym i nigdy
          o tym nie zapominaj.
          Zaslugujesz na kogos kto to doceni i zrozumie.

    • hellaa Re: Wybaczenie 02.05.06, 12:02
      Facet facetem, moim zdaniem - do odstrzału z życia każdej fajnej dziewczyny!
      Ale wątpię, czy coś, co dla wielu tutaj jest oczywiste, dla Ciebie jest w ogóle
      wyobrażalne. Żeby tupnąc nogą i mieć swoje wymogi i kaprysy...
      Izolatko, jak to się stało, że wyrosłaś na osobę o skłonnościach
      masochistycznych? Czy byłaś ciągle krytykowana w domu, surowo wychowywana,
      delegowana do odpowiedzialności większej, niż może unieść dziecko? Czy w ogóle
      byłaś kiedyś uroczym, lekkomyślnym, szukającym przyjemności, egocentrycznym
      dzieckiem? Gdzie jest ta swawolna dziewczynka, do której należy cały świat? Czy
      ona w ogóle kiedyś była, czy przepedziła ją szybko nad wiek dojrzała i
      odpowiedzialna, poswięcająca się męczennica?..
      Nie myśl już tyle o facecie, to ty jesteś ważna, o siebie zadbaj, niech tobie
      będzie dobrze i to w sensie "dobrze bo przyjemnie" a nie "dobrze bo boli i
      jestem w swoim żywiole!".
      Spróbuj brać, a nie tylko dawać, obwiniać winnych a nie wyłącznie
      siebie /prosta droga do depresji - branie na siebie wszystkich win/, szukać
      radości i przyjemności a nie przykrości i pokuty!
      Masz jedno życie - dlaczego tracić je na przykre spotkania z chamskim byłym,
      skoro możesz wolny czas spędzić z kimś, kto cię będzie lubił i dobrze
      traktował? Po co sama sobie psujesz humor, denerwujesz się, a wreszcie -
      obwiniasz, bo coś tam nie tak odpowiedziałaś?... No i jeszcze to "wybaczanie",
      które najwyraźniej uważasz za wstęp do kolejnej odsłony masochizmu...
      W wybaczaniu nie musi chodzić o przytulanie do serca winowajcy i hołubienie go
      mimo tego, co zrobił. Wybaczanie to często zdystansowanie się, olanie sprawy.
      Nie szkodzenie komuś i nie szukanie zemsty - życie swoim życiem, unikanie
      grzebania się w dawnych dziejach. To pakt o nieagresji - ale nie sojusz!
      Inna dziewczyna na Twoim miejscu po bolesnym rozstaniu z dupkiem, co ją
      pozbawiał poczucia kobiecości, nie brałąby sobie na głowę wielkiej dawki pracy
      aby się męczyć w inny sposób, tylko np. wyjechhała na egzotyczne wakacje,
      najlepiej do Egiptu lub Tunezji - tam Europejki traktowane są przez mężczyzn
      jak piękności, komplementowane, podziwiane - naprawdę można się podbudować! :)
      Taka dziewczyna nie odzywałaby się w ogóle do faceta, co ja kiedyś zbluzgał i
      na dodatek nie ma żadnego interesu w tym, aby go znać: dla romansu stracony
      jako mąż innej, żadnej kasy dzięki niemu nie zyskasz = szkoda czasu na taką
      znajomość! Po co odgrzewać stare i lekko spleśniałe kluski, które powodują
      niestrawność, skoro jest się wolna i można wyruszyć na pyszne: kebaby, polskie
      jadło, chińszczyznę... A idzie lato! Rozważ zatem unurzanie się w HEDONIZMIE!:)
      • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 12:09
        Dziękuję.
      • glassempire Re: Wybaczenie 02.05.06, 12:15
        Piekne slowa. Do mnie sie tez po czesci odnosza. Dziekuje.

    • mskaiq Re: Wybaczenie 02.05.06, 12:44
      Jesli chcesz pozbyc sie mysli ktore Cie rania musisz Mu wybaczyc. To nie Ty
      skrzywdzilas, tu nie o to chodzi. Widzisz, tylko wybaczenie Jemu przyniesie Ci
      ulge bo tak dziala nasza psychologia. Wybaczenie Jemu jest dla Ciebie a nie dla
      Niego.
      Bez wybaczenia Twoje mysli o Nim, o tym co przezylas beda coraz czestsze i
      silniejsze, bedziesz ranila Siebie coraz mocniej.
    • ewaaa06 Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:02
      tylko po ci Ty z Nim szłas do łóżka ponownie? co?
      • nostradamus.pierwszy Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:03
        Jak to po co, przeciez chciała zeby wrócił, buuuuuuuuuu
        • ewaaa06 Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:18
          jakoś to nieskuteczne się okazało :)
          • nostradamus.pierwszy Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:25
            Pewnie w ciazy zdazyła byc haha
            • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:29
              Nie mierz swoją miarą
              • nostradamus.pierwszy Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:30
                Ciezko by było:)
          • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:27
            Byłam z nim w łóżku 3-4 razy, to był listopad 2004. Zostawił mnie w maju 2004.
            Od tamtej pory nie sypiałam z nim, unikałam kontaktów przez cały rok 2005.
            Teraz w trakcie tego "koleżeństwa" nie było tych spraw.Choć myślę, że mogły być.
            Piszę to, bo ludzie popełniają błędy, ja pewnie chciałam żeby wrócił wtedy,
            podświadomie. Wtedy była tylko, ona, teraz mają dziecko. Myślę, ze przespanie z
            NIM nie było w tym wszystkim największym błędem. Choć niepotrzebne.
            • nostradamus.pierwszy Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:29
              Kogo ineresuje z kim ty sypiasz, załóż linie z seks telefonem jak chcesz sie
              pochwalic albo pisz bloga
              • izolatka Re: Wybaczenie 02.05.06, 13:44
                Mnie nie interesuje, Ciebie też nie, więc po co sam zacząłeś ten temat?i swoje
                jadowite uwagi.
                Bo zarzut, że się z kimś przespało? Nie o tym jest mój wątek, ale Ty
                przyczepiłeś się właśnie do tego!
                Nie masz nic do powiedzenia, więc nie śmieć tu.
    • izolatka Re: Wybaczenie 07.05.06, 12:16
      Wasze listy pomagają. Wydrukowałam je i noszę w torebce, w chwilach zwątpienia
      czytam.
      Staram się wrócić do spokoju sprzed roku, kiedy nic o nim nie wiedziałam.
      Rozpoczęcie "koleżeństwa" było błędem, choć czas goi rany, ja nie będę na to
      nigdy gotowa i nie chcę już.
      Jego opowieści o obecnej, ich dziecku, jak to przyszli teściowie go uwielbiają,
      jego zakupach i wycieczkach- chyba to wywołało mój wybuch. Ktoś powie zazdrość.
      Tak, bo ja tego przy nim nie miałam nigdy.
      I nie chcę tego słuchać. Cofnęłam się o wielki krok do tyłu, niestety.
      Staram się dbać o siebie, ale jako kobieta czuję się jak zero.
      Dobrze , ze mam pracę, dziś siedzę w niej. Wieczorami bez powodu wybucham
      płaczem.
      Chcę zapomnieć i zdystansować się już na zawsze. On jest człowiekiem, który i
      tak nie zrozumie krzywdy wyrządzonej i nie potrzeba mu wybaczania lub nie. Ma
      świetne samopoczucie. To tylko ja się dręczyłam.
    • alfika Re: ha... 07.05.06, 13:16
      wybaczenie?!
      nie okazałaś się chamką i prostakiem, bo wykrzyczałaś, co Ci leży na sercu
      ludziom nie stanie się krzywda, jak się dowiedzą, ze zranili - a mają szansę
      wtedy na przeprosiny

      ale że poświęcałaś mu czas na kawki i rozmowy, to mnie zdziwiło
      i tekst, że ktoś każe Ci wierzyć w te opowieści

      nikt Ci nie każe - sama siebie na to wystawiłaś

      zamknij ten rozdział do końca, na zawsze i bez głupawych rozmów przy kawie
      nie poniżaj się poświęcaniem czasu człowiekowi, który bez słowa próbuje przejśc
      do porządku nad taką waszą przeszłoscią

      a na wybaczenie przyjdzie pora - grunt, ze chcesz wybaczyć
      zostaw tę sprawę w diabły
      • izolatka Re: ha... 08.05.06, 19:47
        To mnie dodatkowo dołuje, że byłam tak głupia i poświęcałam czas na kawki i
        słuchanie tego wszystego, oglądanie jego samochodu ( ja takiego nigdy sie nie
        dorobię), zdjęć z wycieczek,rodziny, domu przyszłych teściów.
        Mi się życie nie ułożyło, po rozstaniu. On to wie.
        A na słowa przepraszam z jego strony nie mam co liczyć. Po nim to spłynęło.
        Z poprzednimi kobietami też nie rozstał się ładnie.
        Zresztą ja słowa" przepraszam " nie potrzebuję, bo to nic nie załatwi, już nie.
        • alfika Re: ha... 08.05.06, 22:46
          słowo przepraszam dobrze, żeby nauczył się mówic dla siebie i dla tych, z
          którymi jeszcze życie go zetknie, Ty i bez tego masz każdego dnia szansę na
          piękne życie
          może to, że mu powiedziałaś, co myślisz, da mu szansę zrozumienia - nawet jak
          nie teraz, to kiedyś

          Tobie się życie nie ułożyło?!
          to je sama układaj! dlaczego miałoby się samo ułożyć??? Ty odpowiadasz za to,
          jak Twoje życie wygląda - i dlatego takie oceny czy porównania to się czyni na
          łożu śmierci, za przeproszeniem, a nie dziś
          a jak jutro wydarzy mu się nieszczęście?
          a jak jutro Ty znajdziesz spełnienie w czymkolwiek i poczujesz się totalnie
          zadowolona?
          itd...

          on wiedział, że mógł potraktować innych ludzi tak, jak to zrobił
          teraz wie, że Ci się to nie podoba

          jak dla mnie - bardzo dobrze

          teraz czas na Twoje życie... zrób to, co lubisz
          jak najczęściej :)
          • izolatka Re: ha... 09.05.06, 15:43
            Przeżywam nawet byle jakie spotkanie z Nim, dziś pod pracą wysiadł ze swojego
            samochodziku, z szerokim uśmiechem"cześć" do mnie, jednocześnie rozmawiając z
            kolegą. Wyluzowany, chłopak jak z katalogu. A w moich czasach- to ja mu
            kupowałam buty, ubrania. Ciężko finansowo było.
            Niestety nie uniknę przypadkowych spotkań z Nim, nie da rady.
            Dziś 2 godziny mnie trzęsło. Jak się zdystansować?
            • alfika Re: ha... 09.05.06, 18:51
              zależy jakie masz priorytety
              skoro "chłopak jak z katalogu", odgrywający swoją rolę obsypanego złotem łata
              kompleksy i nie umie widzieć cżłowieka jest w stanie zrobić wrażenie inne niż
              wywołać współczucie... to chyba możesz się dręczyć

              ważne co w sercu i co umie się dać z siebie
              reszta to chwilowa zabawa, cyrk, który odjedzie
              co zostanie - to własnie to, co ma się w SOBIE, a nie na sobie

              wolisz mieć jego podejście do ludzi i super samochód czy nigdy nie mieć ani
              auta, ani drogich ciuchów - i uczyć się miłości, wdzięczności za to, co masz i
              radości mimo wszystko?
              to prosty wybór, pracujesz na to, co wolisz
              i tyle :)
              • izolatka Re: ha... 09.05.06, 19:30
                Wiesz, ja znam priorytety.
                Ten mój powyższy wpis, to wynik jakiegoś ułucia, zazdrości.
                mam swoje dobre wykształcenie, pracę, tyram cięzko, ale z tym zawodem nigdy z
                głodu nie zginę i pracę zawsze znajdę. racjonalnie myśląc, wiem, że te jego
                pawie pórka które przybrał, złoto, które się swiecie, ale nim nie jest.
                Wiem, ze on nigdy choćby nie wiem jak sie starał nie będzie w tym miejscu gdzie
                ja jestem(intelektualnie i mentalnie). Nie chcę zeby brzmiało to jak
                przechwałki.
                Bo poznajac Go, jego status mi nie przeszkadzał i nadal nie przeszkadzałby u
                innego człowieka.
                Słaba jestem i rozczulam się nad sobą.
                • alfika Re: ha... 09.05.06, 20:04
                  zaczynasz i kończysz wypowiedzi krytykując siebie, nie jego
                  patrz, jak on traktuje ludzi, a jak chciałabyś Ty ich traktować
                  to nie jest to samo, co on reprezentuje, prawda?
                  tu nie o wykształcenie chodzi, nie o pracę, ale chyba naprawdę raczej o to, co
                  będzie ważne po śmierci

                  ale to moje prywatne zdanie i jakoś nie za bardzo przejmuję się kretynami z
                  największą swoją wartością widzianą w autku :)))))))
                  błeee

                  chyba umiałabym powiedzieć "za dobrze cię znam, żeby być twoją widownią,
                  błyszcz przed innymi, słonko"
                  i jeszcze bym się cieszyła, że tak od serca ładnie wyszło...
                  • izolatka Re: ha... 09.05.06, 20:19
                    Głupio wyskoczyłam z tym wykształceniem.
                    Po prostu nie wierzę, że się zmienił. Byłam świadkiem jak potraktował przy mnie
                    swoja poprzednią kobietę, tez wtedy jeszcze w Nim zakochaną. i byłam
                    przerażona, bo czułam , że kiedyś moze tak mnie potraktować. Nie pomyliłam się.
                    choc wtedy byłam zadowolona, że wreszcie zakańcza definitywnie z nią sprawę.
                    Ale juz nie w tym rzecz.
                    jak radzić sobie z takim roztrzęsieniem, kiedy go spotykam, tym , że jestem
                    rozwalona na parę godzin, mimo tylko tego"cześć- cześć".
                    Bo pracujemy w jednej, dużej, bo duzej, ale wspólnej instytucji.
                    • alfika Re: ha... 09.05.06, 20:32
                      no i cóż Ci powiedzieć...
                      z roztrzęsieniem poradzisz sobie dopiero jeśli:
                      a. polubisz samą siebie
                      b. olejesz wygłupy każdego, kto ma niezła furę i zachowuje się jak Narcyz
                      (czyli dość znaczną część społeczeństwa hihi)

                      ps. no, żebyś Ty dla siebie była taka dobra, delikatna, wybaczająca,
                      wyrozumiała i łaskawa jak dla niego!...
    • trochupomieszam [...] 21.05.06, 14:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • izolatka Re: Wybaczenie 21.05.06, 15:02
        I po co usiłujesz obrażać? Nie obrazisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka