mi46
29.05.06, 23:49
Tak, w wieku 46 lat doszłam do wniosku, że przegrałam życie.Patrząc się
wstecz,doszłam do wniosku, że takiego nieudacznika jak ja, ziemia chyba nie
nosiła.
Nie potrafiłam wykorzystać okazji, które mogły zmienić moje życie,dać mi
poczucie własnej wartości i perspektywy.To się strasznie teraz mści.Brak
asretywności, dosłownie zero!!, brak umiejętności podejmowania decyzji, brak
chocby odrobiny egoizmu, takiego dla siebie, spowodowało , i to logiczne, że
całe życie dałam się wykorzystywać, a już obecnie praktyczne nie ma nic,
nawet prostej czynności, która by była w najmniejszej części doceniana.
Mąż uważa mnie za pesymistkę i na najmniejszę nieraz wyrażoną uwagę , czy to
w sprawach pracy, czy innych, reaguję niemal agresją , twierdząc,że ja to
widzę wszystko w czarnych kolorach. Jednak kiedy okaże się po jakimś czasie,
że miałam rację, znowu jest krzyk, że mogłam postawić na swoim. Nie należę do
osób przebojowych, nie potrafię się znaleźć w obecnej rzeczywistości.Przeraża
mnie siła pieniądza, brak bezinteresowności u ludzi, a szczególnie boleśnie
przeżywałam tę cechę u dość bliskich znajomych. Właściwie teraz nie mam
przyjaciól, znajomi są na zasadzie " cześć, co słychać", nie mam już
rodziców, nie mam rodzeństwa, i chyba dlatego jestem tutaj.
Do tego dochodzi poważna choroba męża + jego alkoholizm , kłopoty finansowe.
Odkąd wyszłam za mąż cały czas pracuje,2 tygodnie urlopu miałam w 91 roku,
ostatno pracuje prawie po 12 godz.Ale guzik z tego jest wielki, bo
działalnośc nietrafiona.Usiłowałam znaleźć pracę za granicą,żeby wyjść z
dołka finansowego, ale albo jestem za stara, albo nie znam
języka.Załamanie.Tak sobie pomyślałam,że nie pamiętam w trakcie 22 letniego
stażu małżeńskiego, jakiegoś fajnego okresu.Nawet krótkiego.Zawsze się coś
złego działo, nigdy nie było to moje życie ustabilizowane, w którym
przynajmniej to ważne trybiki działały poprawnie. Zawsze coś burzyło
spokój.Jestem zmęczona,zniechęcona i nie mam już siły walczyć i zaczynam się
wszystkiego bać.Chaotycznie napisane, ale przynajmniej tego wieczoru trochę
mi ulżyło.Pozdrawiam szczęsliwych .