bea08
14.01.03, 23:27
nie chcialabym was zanudzac swoja historia.prosze o troche
cierpliwosci.
historia jakich wiele zapewne na tym swiecie.
mloda zakochana myslala ze uda sie zawojowac swiat ze zmieni swojego
ukochanego oddajac mu swoje serce okazujac milosc szacunek i wiernosc.
zaraz po slubie pokazal na co go stac. imprezy alkohol a ja trwalam
wiernie przy ognisku domowym coz mialm robic.teraz wiem ze powinnam juz
wtedy uciekac ale stalo sie jak stalo..
nadal jestem z nim..
ponziej urodzilo sie nam dziecko.byla poprawa na jakis czas tak nowa
zabaweczka w domku ...cos sie dzialo.wiec troche zapanowal nad soba.
zrobilam bilans i coz mi dalo to malzenstwo.
upokozenie ponizenie brak szacunku pomijam to ze wiem jak smakuja lzy
i wiem jaka bywa silna dlon meska wiem co to noce nie przespane wiem jak
wyglada facet ktory wraca po 2 dniach alkoholowej libacji. mysleze zbyt wiele
wiem widzialam
nie mam juz sily trwac w tym wszytkim. jednak boje sie.czego zapyacie
sie mnie ? nie wiem czego samotnosci ? przeciez w tym zwaizku jestesm
samotna mijamy sie w drzwiach ..
tego ze nie dam sobie rady..czy ja wiem chyba nie.
finansowo powodzi sie nam dobrze to tylko to co potrafilismy osiagnac przez
te lata i moj nasz syn..ktory jest moja opoka to on dawal mi sile zeby
zyc!! bo i zle mysli czasmi przebiegaly po glowie.
dlaczego wiec tkwie w tym zwiazku..dlaczego pytam sie siebie.moze was?