Dodaj do ulubionych

mój ojciec..

06.06.06, 10:23
Obserwuj wątek
    • malibu9 Re: mój ojciec.. 06.06.06, 10:50
      to ja jego "córka".piszę to nie po to by się nad sobą użalać a dlatego bo się
      boję.boję się że to co wpajał mi przez tyle lat,to przed czym uciekałam i to
      przed czym świadomie broniłam się jest prawdą.a Jego prawda była zawsze święta
      bo niepodważalna.Nie pamiętam dnia kiedy między nami układało się dobrze.kadry
      ze starych rodzinnych filmów,kiedy siedzimy obok siebie i rozmawiamy są tak
      nierzeczywiste,obce.dziś mogę rozmawiać o Nim (a nie z Nim) tylko obojętnie.
      nauka,nauka i jeszcze raz nauka- to było jego motto..nauka w szkole,nauka
      życia.zawsze chciałam by był ze mnie dumny czekałam spragniona każdego dobrego
      słowa z jego strony a on ciągle pozostawał niewzruszony. to jak "czekając na
      Godota"-który nigdy się nie pojawił.swoje niezadowolenie okazywał zawsze i
      zawsze w ten sam sposób.wstydziłam się że nie umiem pohamować się od płaczu w
      Jego obecności,wstydziłam że znowu zmoczyłam spodnie,wstydziłam ze pojde do
      szkoły w starych okularach bo nowe zostały zniszczone...czas mijał a ja
      skonczylam renomowane liceum, dostalam sie na oblegany kierunek studiow,myslalam
      ze cos sie zmieni...myliłam się.były dni kiedy nie mogłam opanować drżenia rąk i
      myśli jak bardzo Go nienawidzę. i skończyło się,gdy przestraszył się ze w końcu
      mnie zabije.dziś kończę studia i czuję że nic nie znaczę. te pięć lat podczas
      których pracowałam nad sobą,by uwierzyć w swoje siły,swoje możliwości spełzło na
      niczym. dla Niego zawsze będę prymitywem,gnojarzem,chamidłem i osobą chorą
      psychicznie (moja babcia ma schizofrenię).na każdym kroku przynoszę wstyd
      rodzinie i wg Niego na pewno zniszczę życie mojemu narzeczonemu.przyzwyczaiłam
      się i już z tym nie walczę,czasem tylko zamykam się w pokoju,płaczę i
      zastanawiam się czy rzeczywiście taka jestem..czy mogę stworzyć normalną
      rodzinę..czy nikogo nie skrzywdzę..
      • paco_lopez Re: mój ojciec.. 06.06.06, 11:30
        Zamknij tatusia w swym osobistym mentalnym domu wariatów, w którym jesteś
        jedynie salową. Nie powiem ci że masz go pokochać, ale odpuść mu. Wtedy nie
        będziesz krzywdzić, przynajmniej dasz sobie szansę.
      • mskaiq Re: mój ojciec.. 06.06.06, 14:40
        To Jego prawda a nie Twoja. Nie pozwol na to aby cudza prawda stala sie Twoja,
        bo nie jest Twoja. Skonczylas studia na ktore nie latwo sie dostac a Tobie sie
        udalo. Nie jestes prymitywnym gnojarzem i chamidlem!!!

        Twoj Ojciec ma olbrzymie problemy ze Soba. Paradoksem jest to ze On uwaza
        Siebie za gnojarza i nieudacznika, On probuje Ci pomoc, chce abys Ty nie byla
        kims takim jak On. Dlatego Ci to wypomina, wierzy ze kiedy bedzie Cie
        krytykowal to Ci pomoze.
        Tak Ci nie pomoze ale On tego nie rozumie. Krytyka przez wiele osob uwazana
        jest za najlepszy sposob nauczania, On w to wierzy.
        Kiedy spotykasz czlowieka ktory ma w Sobie wiele milosci to dzieli sie nia ze
        wszystkimi, jest wyrozumialy, niczego nie oczekuje.
        Twoj Ojciec takiej milosci, Jego zycie to ciagly strach ze trzeba sie uczyc,
        siegac wyzej i wyzej bo inaczej swiat zniszczy Ciebie.
        Sprobuj Mu wybaczyc, jesli Ci sie to uda Twoje problemy znikna, nie bedziesz
        wiecej plakala ani wstydzila sie Siebie.
        Nie masz powodow do tego, to co przekazal Ci Ojciec to Jego rozumienie swiata,
        nie mozesz tego zrozumienia akceptowac, jest calkowicie zle. Paradoksem jest
        rowniez to ze On Cie kocha i wierzy ze dzieki niemu skonczylas studia ze Ci
        pomogl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka