Dodaj do ulubionych

...po co mi to w ogóle

IP: 213.231.15.* 23.01.03, 15:44
Palce same przebiegły sie po klawiaturze. A wszystko przez seks a raczej
różnice potencjałów między dwiema osobami, które kiedys pasowały do siebie
jakby ktoś je specjalnie wystrugał po to . No i co teraz. Wszystko w porządku
a jednak głód doskwiera. Rozumiem wszystko i nie naciskam. Praca, dom,
maluszek, a to usmiechnięty, a to płaczący, a to śpiacy, a to ząbkujący.
Stres i zmęczenie jak mówią wszyscy. I dobre słowo nie pomaga bo wygląda jak
oczekiwanie rewanżu. Rozmowa zaczęta, nie zdąży dojść do oczekiwanej
głębokości zanim jakaś prozaiczna cholera nie przerwie nam w połowie. I
samopoczucie idiotyczne , bo przypomina myśli szczeniaka, studenciaka, nie
męża i ojca, ostoji, opoki. Imaginowa nauka by przenieść jaźń o dwa piętra
wyżej, z kroku do głowy, ciężka do realizacji w praktyce, w domu i zagrodzie.
Po co mi seks w wieku Chrystusowym. Przeszkadza mi tylko i uwiera. I czuje
jak Pan Bóg kiwa paluszkiem: Oj synku! pilnuj żebys tylko takie problemy w
życiu miewał........
Obserwuj wątek
    • Gość: banan Re: ...po co mi to w ogóle IP: *.intercom.pl 23.01.03, 15:49
      ale o co Ci chodzi??
      • julla Re: ...po co mi to w ogóle 23.01.03, 16:01
        Chodzi o to, że seksu brak a bardzo chciało by się...
        Nie znam tego problemu, więc nic doradzić nie potrafię, ale wierzę, że życie
        smutne się stało:(
        • banan781 Re: ...po co mi to w ogóle 23.01.03, 16:12
          aha, no właśnie tak podejrzewałem...nie samym seksem człowiek żyje, a czasami
          bez seksu człowiek może się oczyścić. Pewnie nasz kolega jest już w 100%
          czysty. Heh. Pozdrawiam
    • Gość: Imagine Re: ...po co mi to w ogóle IP: *.unl.edu 23.01.03, 17:06
      Ja mysle, ze zaczynasz sie budzic, po dlugim snie. Cale zycie jest snem, ale
      niektore z naszych aktywnosci maja szczegolnie na celu odsuniecie nas samych
      od tego co centralne. Seks jest iluzja, mistyfikacja. Potrzebna na pewnym
      etapie zycia. Ale to wszystko. Sa inne wartosci w zyciu, uwierz mi. Ci co
      spedzaje cale zycie na seksie badz dazeniu do niego, oszukuja samych siebie.
      I latwo wpasc w ta pulapke, bo to takie przyjemne i powiedzmy sobie szczerze,
      zdrowe. Ale tak samo zdrowe jest uprawianie spacerow, czy praktykowanie jogi.
      Nie widze zadnego powodu by zycie czlowieka krecilo sie wokol seksu ponad
      niezbedne minimum. Brak zrozumienia, ze sa wazniejsze rzeczy niz seks niejednego
      i niejedna doprowadzilo do ruiny, psychicznej i fizycznej w rezultacie.
      W wieku chrystusowym powinno sie podjac mniej lub wiecej swiadoma decyzje
      "przebudzeniowa" w szczegolnosci ze seks uprawiany przez wiekszosc nie jest
      i nie bedzie odskocznia do zycia spirytualnego. Zwyczajnie nie wiemy jak to
      robic. Upijamy sie seksem, myslac, ze eksplozja, jakiej doznajemy w czasie
      orgazmu, jest celem samym w sobie.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: ewelinaa Re: ...po co mi to w ogóle IP: 62.233.139.* 23.01.03, 18:35
        to dobrze że nadal pożądasz swoją żonę- powiedz jej o tym, bo przyjdzie czas,
        gdy zaczniesz szukać spełnienia fizycznego gdzie indziej, znajdziesz kochankę i
        aż 3 osoby będą cierpiały- ja coś o tym wiem, bo często swego czasu cierpiałam
        (nie przyznam się kim z tej 3ki byłam), sex jest bardzo potrzebny, powiedz o
        tym żonie- bo to ONA, z własnej winy będzie oszukiwana, a Ty jesteś w
        niebezpiecznym wieku, wtedy mnóstwo mężczyzn szuka przygód, jeśli w domu ich
        nie znajduje
        • Gość: Imagine Re: ...po co mi to w ogóle IP: *.unl.edu 23.01.03, 18:45
          Gość portalu: ewelinaa napisał(a):

          > to dobrze że nadal pożądasz swoją żonę- powiedz jej o tym, bo przyjdzie czas,
          > gdy zaczniesz szukać spełnienia fizycznego gdzie indziej, znajdziesz kochankę
          i
          >
          > aż 3 osoby będą cierpiały- ja coś o tym wiem, bo często swego czasu
          cierpiałam
          > (nie przyznam się kim z tej 3ki byłam), sex jest bardzo potrzebny, powiedz o
          > tym żonie- bo to ONA, z własnej winy będzie oszukiwana, a Ty jesteś w
          > niebezpiecznym wieku, wtedy mnóstwo mężczyzn szuka przygód, jeśli w domu ich
          > nie znajduje

          Co za wrozbita ? Z reki tak ewelinko czy z fusow, ha ?
      • Gość: ny Re: ...po co mi to w ogóle IP: *.client.attbi.com 28.01.03, 16:53
        Gość portalu: Imagine napisał(a):
        Imagine -Ty masz cos z glowa!!!!!!!!!!
        > Ja mysle, ze zaczynasz sie budzic, po dlugim snie. Cale zycie jest snem, ale
        > niektore z naszych aktywnosci maja szczegolnie na celu odsuniecie nas samych
        > od tego co centralne. Seks jest iluzja, mistyfikacja. Potrzebna na pewnym
        > etapie zycia. Ale to wszystko. Sa inne wartosci w zyciu, uwierz mi. Ci co
        > spedzaje cale zycie na seksie badz dazeniu do niego, oszukuja samych siebie.
        > I latwo wpasc w ta pulapke, bo to takie przyjemne i powiedzmy sobie szczerze,
        > zdrowe. Ale tak samo zdrowe jest uprawianie spacerow, czy praktykowanie jogi.
        > Nie widze zadnego powodu by zycie czlowieka krecilo sie wokol seksu ponad
        > niezbedne minimum. Brak zrozumienia, ze sa wazniejsze rzeczy niz seks
        niejedneg
        > o
        > i niejedna doprowadzilo do ruiny, psychicznej i fizycznej w rezultacie.
        > W wieku chrystusowym powinno sie podjac mniej lub wiecej swiadoma decyzje
        > "przebudzeniowa" w szczegolnosci ze seks uprawiany przez wiekszosc nie jest
        > i nie bedzie odskocznia do zycia spirytualnego. Zwyczajnie nie wiemy jak to
        > robic. Upijamy sie seksem, myslac, ze eksplozja, jakiej doznajemy w czasie
        > orgazmu, jest celem samym w sobie.
        > Pozdr, Imagine.
    • Gość: gb Re: ...po co mi to w ogóle IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 23.01.03, 20:15
      Niczego nigdzie nie przenoś, każdy wiek ma swoje prawa, możliwości, radości i
      smutki. Twój problem jest ważny, bo seks jest dla Ciebie tym, czym byc
      powinien dla mężczyzny w młodym wieku. Ale może zakasałbyś rękawki i z
      uśmiechem na twarzy pomógł żonie? To taka satysfakcja patrzeć jak rośnie mały
      człowiek, miec swój udział w jego życiu od samego początku. :)
    • Gość: xyz:-)) Re: ...po co mi to w ogóle IP: *.bos.east.verizon.net 23.01.03, 22:12
      ladnie piszesz...
      pewnie jeszcze ladniej mowisz...
      mow do niej, tak cieplo i czule...
      gdy ona przewija maluszka,
      mow!!!
      pewnie ona czuje to samo, co Ty
      :-)))
      za...dwadziescia pare lat (jak dobrze pojdzie) - bedzie lepiej!!
      :-)))
      pozdr
      i dla maluszka
    • Gość: asplund Re: ...po co mi to w ogóle IP: 213.231.15.* 24.01.03, 08:56
      Dzięki wam Imaginewelinagbxyz:))). Bałem sie że nikt nie zrozumie, ale jak
      mogłem nie doceniać. Tak jak napisałem wcześniej, jeszcze raz podsumuję, że
      dokładnie wiem, w którym miejscu na skali problemów świata i zjednoczonej
      europy mieści sie mój....
      • Gość: ewelinaa do Imagine i asplund IP: *.chello.pl 24.01.03, 17:02
        Imagine ...z autopsji, niestety, i tylko ostrzegam, myślę że to żona powinna
        wejść na forum, bo może nieświadomie coś psuje

        as...trzymaj się i ,tak jak to już tutaj ktoś napisał, pomagaj żonie, to da Ci
        to , czego od niej oczekujesz, sama, tak mi się wydaje... i sorki że się tu
        tak mądrzę :)

        pozdrawiaski
        • Gość: asplund Re: do Imagine i asplund IP: 213.231.15.* 27.01.03, 10:43
          It's OK nie ma problemu, ale z tym domniemanym poszukiwaniem zastępstwa to
          trochę przesadziłaś. To nie w moim stylu zupełnie a Imagine wyreczył mnie w
          klikaniu.
          • mary_ann Re: do Imagine i asplund 27.01.03, 16:40
            No, to mi ulżyło, bo jak wyobraziłam sobie, ze zastosujesz się do rady
            Ewelinyyy i postawisz zonie urocze ultimatum, to ciarki mi przeszły po
            grzbiecie.
            Przyłączam się do INNYCH rad, a od siebie dodam tyle: nie patrz na obecną
            sytuację jak na coś definitywnego, w życiu jest czas na różne sprawy i różne
            proporcje między tymi sprawami. Teraz Twoją żonę bardzo (oj, uwierz mi,
            baaaardzo baaardzo) absorbuje mały ssak, i to może osłabiać czy wręcz
            niwelować innego typu potrzeby. Ale ten stan nie bedzie trwać wiecznie! Pomyśl
            io nim raczej w kategoriach stanu wyjątkowego (lawina, powódź, susza))), wtedy
            tez nie czas na seks,tylko wiosłować itp trza))), stanu,który trzeba po prostu
            przetrwać (uwaga! nie twierdzę, że małe dziecko nie jest czyms cudownym, ja
            nie o tym - to na wypadek ew. napaści współforumowiczów).

            Troszkę - cierpliwości. I nieokazywania zniecierpliwienia, bo to podziała
            dokładnie odwrotnie. A za jakis czas masz szanse odbnaleźć swoją żonę taką,
            jaką znałeś. Choć wiele zależy też od Ciebie.

            I dużo, dużo kontaktu z dzieckiem (teściowa won!! - spokojnie, żartowałam)).
            Wtedy też spojrzysz na swój problem z innej perspektywy, nie mówiąc o innych
            zyskach dla obu stron)).
            Pozdrówka i trzymam kciuki.
          • mary_ann Re: do Imagine i asplund 27.01.03, 16:40
            No, to mi ulżyło, bo jak wyobraziłam sobie, ze zastosujesz się do rady
            Ewelinyyy i postawisz zonie urocze ultimatum, to ciarki mi przeszły po
            grzbiecie.
            Przyłączam się do INNYCH rad, a od siebie dodam tyle: nie patrz na obecną
            sytuację jak na coś definitywnego, w życiu jest czas na różne sprawy i różne
            proporcje między tymi sprawami. Teraz Twoją żonę bardzo (oj, uwierz mi,
            baaaardzo baaardzo) absorbuje mały ssak, i to może osłabiać czy wręcz
            niwelować innego typu potrzeby. Ale ten stan nie bedzie trwać wiecznie! Pomyśl
            io nim raczej w kategoriach stanu wyjątkowego (lawina, powódź, susza))), wtedy
            tez nie czas na seks,tylko wiosłować itp trza))), stanu,który trzeba po prostu
            przetrwać (uwaga! nie twierdzę, że małe dziecko nie jest czyms cudownym, ja
            nie o tym - to na wypadek ew. napaści współforumowiczów).

            Troszkę - cierpliwości. I nieokazywania zniecierpliwienia, bo to podziała
            dokładnie odwrotnie. A za jakis czas masz szanse odbnaleźć swoją żonę taką,
            jaką znałeś. Choć wiele zależy też od Ciebie.

            I dużo, dużo kontaktu z dzieckiem (teściowa won!! - spokojnie, żartowałam)).
            Wtedy też spojrzysz na swój problem z innej perspektywy, nie mówiąc o innych
            zyskach dla obu stron)).
            Pozdrówka i trzymam kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka