Dodaj do ulubionych

Medytacja 002

IP: *.unl.edu 28.01.03, 20:30
Oto co mni pomaga, gdy na zegarze jest pomiedzy polnoca a 5 rano.

Pierwsze 10 minut:

Lezac na wznak, z zamknietymi oczami, robie glebokie, wolne oddechy
przeponowe. Obserwuje swoj wydech.
Tylko tyle.

Drugie 10 minut:

Lezac ciagle na wznak, wyobrazam sobie ze relaksuje cale cialo, poczynajac
od duzych palcow od nog i konczac na glowie. W praktyce wyglada to tak,
ze albo wyobrazam sobie cieplo i energie wchodzace w moje cialo zaczynajac od
nog, lub wyobrazam sobie ze .... odkurzam swoje cialo, stopniowo od stop az
do glowy. Wazne przy tym jest sobie wyobrazic "zanieczyszczenia" sciagane z
ciala. Czasami tez mowie w myslach do siebie slowo RELAKS przechodzac kawalek
po kawalku wzdluz mojego ciala. Niewazna jest metoda, wazne jest obserwowanie
swego ciala w czasie tych 10 minut i wczuwanie sie w relaks.

Trzecie 10 minut:

Nie robic juz nic. Przy zamknietych oczach obserwowac swietliste ksztalty
jakie sie pojawiaja "na ekranie swiadomosci" (na wewnewtrznej czesci powiek).
Nie interpretowac, tylko obserwowac. Nadchodzace mysli dopuscic do siebie i
pozwolic im odejsc.
Mysli same odejda jesli bedziemy swiadomi swej odrebnosci od nich i bedziemy
trzymac dystans do nich. To jest etap medytacji.

UWAGI:

Nie musi to byc 10 minut, dla mnie akurat potrzeba tyle czasu by wyczuc
swego rodzaju "zmiane biegu". Wtedy wiem ze juz czas na nastepny etap.
Po drugim etapie jest idealny czas na modlitwe (dla tych oczywiscie, ktorzy
praktykuja ja). Ale krotko.
Po calej zabawie (okolo 30 minut)odwracam sie na bok i jestem kompletnie
przebudzony. Ale ..... i tu jest cala idea. Nie potrzebuje juz snu, nie
zalezy mi na tym by usnac i nawet nie wiem kiedy juz SPIE JAK NIEMOWLE.
Staralem sie zlapac ten moment i nie moge. Jestem tak rozluzniony, ze nie ma
dla mnie zadnej roznicy czy jestem na jawie czy we snie. Wszystko sie dzieje
naturalnie. Zauwazam duze zmiany w ciagu dnia. Spokoj i rownowaga.
Metoda ta ma wszystkie etapy jak: odychanie, wizualizacje i wlasciwa
medytacje. Mozna wiec to praktykowac kiedykolwiek tylko zajdzie potrzeba i
ochota. Dla mnie jest to idealna sprawa gdy np. mam jeszcze 1 czy 2 godziny
do wstania. Sprobojcie.
Zycze Wam sukcesu,
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • pastwa Re: Medytacja 002 29.01.03, 13:11
      Cho cho !

      Próbowalem ja kiedys, jeszcze w liceum, i mnie przeszło dokumentnie. Bo tak,
      dnia pewnego to było, w okresie wakacji, tegoz własnie dzionka miałem ci ja
      jechać na tygodniową eskapade ze znajomymi nad morze. A ze spakowany byłem i
      nic do roboty juz nie miałem z nudów własnie podobny sposób relaksacji do tego
      Twojego sobie przecwiczyc postanowiłem ( przynajmniej pozycja była taka sama.)
      I przez te medytacje o mały włos bym nigdzie nie pojechał, bo zasneło mi sie
      przy tym( chyba zasneło, sam juz nie wiem )a zbudził mnie dzwonek, tzn.
      dzwoniacy do drzwi przyjaciel, no to ja juz sie zrywac chce by go do domu
      wpuścic, a tu kurna ani drgne. No za diabła nie mam czucie w ciele, umarłem czy
      co se mysle,nic nie widac ( bo z opaska na oczach byłem),no ale przeciez słysze
      wszystko, no i tak leżę bezwładny, poirytowany swa niemocą. I gdzieś tak po 30
      minutach dopiero małym palcem u lewej reki udało mi sie poruszyć,potem juz
      stopniowo kompletnie odżyłem.
      Cały relaks, jesli był jakowyś, to zżarło, a ja w ostatniej chili na pociąg
      przybiegłem. Tak wiec od tego czasu nie praktykuje, no ale widać róznie ludzie
      maja, tedy absolutnie nie dyskredytuje zbawiennych skutków medytacji.

      Pozdrawiam
      • Gość: Imagine Re: Medytacja 002 IP: *.unl.edu 29.01.03, 15:40
        pastwa napisał:

        > Cho cho !
        >
        > Próbowalem ja kiedys, jeszcze w liceum, i mnie przeszło dokumentnie. Bo tak,
        > dnia pewnego to było, w okresie wakacji, tegoz własnie dzionka miałem ci ja
        > jechać na tygodniową eskapade ze znajomymi nad morze. A ze spakowany byłem i
        > nic do roboty juz nie miałem z nudów własnie podobny sposób relaksacji do
        tego
        > Twojego sobie przecwiczyc postanowiłem ( przynajmniej pozycja była taka
        sama.)
        > I przez te medytacje o mały włos bym nigdzie nie pojechał, bo zasneło mi sie
        > przy tym( chyba zasneło, sam juz nie wiem )a zbudził mnie dzwonek, tzn.
        > dzwoniacy do drzwi przyjaciel, no to ja juz sie zrywac chce by go do domu
        > wpuścic, a tu kurna ani drgne. No za diabła nie mam czucie w ciele, umarłem
        czy
        >
        > co se mysle,nic nie widac ( bo z opaska na oczach byłem),no ale przeciez
        słysze
        >
        > wszystko, no i tak leżę bezwładny, poirytowany swa niemocą. I gdzieś tak po
        30
        > minutach dopiero małym palcem u lewej reki udało mi sie poruszyć,potem juz
        > stopniowo kompletnie odżyłem.
        > Cały relaks, jesli był jakowyś, to zżarło, a ja w ostatniej chili na pociąg
        > przybiegłem. Tak wiec od tego czasu nie praktykuje, no ale widać róznie
        ludzie
        > maja, tedy absolutnie nie dyskredytuje zbawiennych skutków medytacji.
        >
        > Pozdrawiam
        Ubawiles mnie pastwa tym postem. Czy nie jest ten sposob jednak znakomitym
        sposobem na bezsennosc ? Dzisiaj w nocy obudzilem sie o 3:03. Od razu
        przystapilem do medytacji. O 3:34 skonczylem przewracajac sie na prawy bok.
        Myslalem ze tym razem uda mi sie przechytrzyc moj sen i zwyczajnie troche sie
        pomeczyc przed zasnieciem. Nastepna rzecz jaka pamietam to zegar wyswietlajacy
        6:53. Zasnalem jak niemowle. Dlatego polecam to w czasie nocy lub wtedy gdy
        musimy odpoczac w czasie dnia, nie spieszac sie nigdzie. Nie zrozumcie mnie zle.
        To nie jest zaden narkotyk i czlowiek nie doswiadcza zadnej zapasci czy jakiejs
        komy. W nocy powinno sie spac i metoda ta uspokaja umysl, glownego wroga
        naszego dobrego snu.
        Pozdr, Imagine.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka