sygin
30.01.03, 23:20
Właśnie przeczytałam tekst Pana Jerzego Pilcha �Brzydota Moniki Bellucci� w
Polityce i jedna rzecz mnie bardzo poruszyła.
Nie oglądałam filmu �Nieodwracalne�. Nie wiem czy jest on sztuką, czy tylko pustym
tworem który nie ma �mocy wyostrzania, karykaturowania, wiernego odbijania,
metaforyzowania, udosłowniania� pewnych prawd o rzeczywistości. Według Pana
Pilcha ten film takim zwierciadłem nie jest, a jeżeli już to jest ono �postawione w złym
miejscu�, odbija nie to co chcemy zobaczyć.
Scena gwałtu tak jak i epatowanie przemocą są bezcelowe, niesmaczne,
berbarzyńskie, ale jest jedna rzecz, na którą bardzo bym chciala uzyskać od Pana
odpowiedź. Pisze Pan �Monika Bellucci brzydnie�, nie w oczach, więc nie fizycznie ale
w Pana odczuciu jest splugawiona przez ten obraz. Tu moje pytanie: Co zrobić z
kobietami, które padają ofiarą gwałtów? Z kobietami, które jak ta piękna aktorka stają
się ohydne przez sam czyn na nich popełniony? Co zrobić z ofiarami gwałtów, które
żyją dalej i wydają się wstrętne społeczeństwu ale i swoim bliskim, tylko dlatego że
postrzega się je przez pryzmat rzeczy które im uczyniono?
Tu jest zwierciadło i jest ono skierowane w Pana! Odbija ono prawdę o człowieku,
który nie musi nawet być świadkiem gwałtu, tak jak Pan w kinie, ale wystarcza mu
sama świadomość, że coś takiego komuś się przytrafiło, aby ofiara stała się �brzydka� nieodwracalnie.