Dodaj do ulubionych

Męczennica????

04.07.06, 23:07
Wyobraź sobie, Forumowiczu, że mówię Ci, iż jestem Twoją przyjaciółką. Razem
spędzamy beztrosko czas, dopóki nie okazuje się, że masz poważny problem.
Pragniesz mi się zwierzyć, a ja, choć mam gdzieś Twoje problemy, wysłuchuję
Cię, aby tylko nie wyjść na świnię. Twój problem jest naprawdę poważny i nie
da się go, ot tak, "odwalić". Aby, Cię pocieszyć, karmię Cię różnymi
kłamstwami - dzięki temu, polepsz Ci się. Kiedy, jest już lepiej, mówię Ci,
że kłamałam ( Twoje problemy odżywają podwójnie), a na dodatek, oskarżam Cię,
o to, że Jesteś egoistą, ponieważ zawracałeś mi tyle czasu głowę (choć
pytałeś mnie wcześniej, czy drażnią mnie Twoje zwierzenia). W skrócie: Jesteś
egoistą, ponieważ nie skapowałeś się, że Cię oszukuję i choć mówię, że chcę
Ci pomóc, to mam Cię w d***. Widzisz, w tym jakąś logikę? Jak myślisz: jeśli
bym się tak zachowała, to jestem biedną męczennicą, której, tacy egoiści, jak
Ty, zatruwają życie czy Raczej zachowałabym się jak suka?

Osobiście uważam, że to drugie i, choć ja nie mogłabym postąpić podobnie, to
znam taką osobę.
Obserwuj wątek
    • kokillo Re: Męczennica???? 05.07.06, 07:04
      Są jeszcze inni, bardziej przewrotniejsi.
      Sami namawiają Cię do zwierzeń, podpytują.
      Udają przyjaciół i o tym zapewniają.
      Reszta scenariusza ta sama.
      Męczennicy? Przewrotni psychole.
    • nikosik Re: Męczennica???? 05.07.06, 09:32
      Dziwne, bo zwykle problemy naszych bliskich, naszych ukochanych sa tymi naj

      I chcemy pomagac bo kochamy.Ostrzegamy ich przed wyrachowaniem innych bo
      kochamy itd.
    • fuuuuj Re: Męczennica???? 05.07.06, 09:51
      To mnie tak właśnie zawiedli przyjeciele. Zwierzalam się im z moich problemów,
      rosterek, informowałam ich, jaka powinna być kobieta, że mam tyle w sobie
      milości, nie to, co ta egoistka borderline. Doradzałam im, w jaki sposób żyć,
      że życie nie polega na tym, żeby tylko leżeć i pachniec, że życie to całe pasmo
      obowiązków, w tym kulinarno-porządkowych.
      I oto, co mnie spotkało... ja nie byłam tą złą, ja chciałam tylko udowodnić,
      jak staczają się na dno rozpieszczone bachory, niezaradne lale, ktore w razie
      drobnego potkniecia popadaja w depresje. Ja chciałam dac jej tylko szkołe życia
      i uświadomić wszystkim jej chorobę psychiczno-urojeniową. Zamiast docenić moje
      starania, moją życiową mądrość, przyjaciele okazali się wampirami psychicznymi,
      którzy zabawiali się moim kosztem. Pisząc mi, jaka wspaniała jestem osobą
      wyśmiewali mnie, szydzili ze mnie, wysyłając mi obelżywe maile i smsy.

      Człowiek chce być dobry i co ma za to???
      • loreley1 Re: Męczennica???? 05.07.06, 13:46
        Dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane...
    • onka75 Re: Męczennica???? 05.07.06, 10:20
      Bo przyjaźń to nie jest coś o czym się mówi. Gdybyś mi powiedziała, że jesteś
      moją przyjaciółką nie uwierzyłabym Ci dopóki bym tego nie zobaczyła. To ma być
      widać, nie słychać. :)
    • malina862 Re: Męczennica???? 05.07.06, 14:39
      Nie powiedziałaś mi nic nowego. wiem, że ludzie tacy są, słuchają problemów
      innych bo tak wypada a tak naprawdę myślami pływają gdzieś indziej to całkiem
      normalne i nie jest żadną tajemnicą tyle że ty miałaś odwagę przyznać się tu do
      tego ale uświadamiam Ci takich jak ty jest masa, dlatego ja mam swoją zasade
      nie zadręczam moich znajomych swoimi problemami bo wiem że mają to gdzieś
      Jest jeszcze druga grupa osób znacznie bardziej denerwująca to ludzie którzy z
      przyjemnością słuchają twoich problemów po to by w duchu pocieszyć się że Ty to
      masz od nich jeszcze gorzej, poprawia to ich samopoczucie. Myśle że każdy z nas
      spotkał się kiedyś z taką sytuacją, niekoniecznie zdając sobie z niej sprawe.
      Takich osób obecnie jest coraz więcej,osobiście stykam się z nimi na co dzień.
      Istnieje nawet takie fajne powiedzenie ”Przyjacielu aby Cie rozweselić opowiem
      Ci moje nowe zmartwienie” Dlatego nie należy się w realu nikomu zwierzać.
      Podobne zdanie mam na temat psychologów. Ludzie niekiedy nawet płacą by ktoś
      ich wysłuchał. Tymczasem panii psycholog ma dziennie kilkanaście(albo i wiecej
      takich „pacjentów” )swoje problemy, swoje życie i tak naprawdę też myslami jest
      gdzieś w domu i marzy by dana osoba jak najszybciej skończyła by mogła sobie w
      spokoju zjeść bułkę i wypić herbatę. Co też jest najzupełniej w świcie normalne
      bo przecież psycholog niczym się od nas nie róznii to też jest człowiek.
      Dlatego w swoich problemach człowiek tak naprawdę jest całkowicie osamotniony i
      trzeba się do tego przyzwyczaić




      .






Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka