Dodaj do ulubionych

CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA?

02.02.03, 09:14
Pozwolę sobie zacytować Dodo z watku o dziewictwie:

"zdrowo-rozsadkowo wychowany czlowiek wie, ze potrzeby seksualne sa rownie
wazne jak spanie, jedzenie i oddychanie a tlumienie ich w sobie poprzez
wmawianie, ze to dla "wyzszych zasad" i niezachowywania sie jak zwierze jest
niezdrowe, niepotrzebne, prowadzi do roznorakich komplikacji psychiczno-
towarzyskich i ogolnie rzecz biorac jest bez sensu."

No i mam w związku z tym pytanie: czy zgadzacie się z tą opinią?
Czy faktycznie "brak życia seksualnego jest przyczyną wielu chorób"?

Padło również w wątku o dziewictwie pytanie (podchwytliwe w zamierzeniu)
Co zrobi mąż-katolik wracający z delegacji akurat w dniu płodnym żony?.

A gdyby odwrócić to pytanie...
Czy mąż niekatolik
1. uprawia (dla zdrowia) sex w czasie delegacji z innymi kobietami,
a żona z innymi mężczyznami?

2. gdy akurat się okaże, że żona "delegata" niekatolika ma 40C gorączki
to on "w celach zdrowotnych" zaprosi do uprawiania seksu przyjaciółkę?

3. pomińmy jednak małżeństwo: czy uważacie, że normalny, młody
człowiek nie potrafi (nie powinien?) obywać się bez seksu?
Czy to faktycznie potrzeba, czy raczej moda i "wstyd", że się jest
niedzisiejszym?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ana Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: *.krakow.pl 02.02.03, 11:23
      Pewnie że jest niezbędny, bo bez seksu nie byłoby dzidziusiów :)
      A na poważnie to uważam że seks jest potrzebny dla zdrowia, głównie
      psychicznego. Takiej bliskości fizycznej z drugim kochanym człowiekiem nie da
      się osiągnąć w inny sposób. A poczucie że jest w moim życiu ktoś bardzo bliski
      z kim łączy mnie coś co nie łączy mnie z nikim innym jest jednym z elementów
      scalających nasz zwiazek. Oczywiście związek nie może być oparty tylko i
      wyłącznie na seksie. Równie ważne są: poczucie bezpieczeństwa, wspieranie w
      trudnych chwilach, wspólne przeżywanie radości i wiele innych elementów. Choc
      róznią się one od siebie to jednak każdy z nich jest bardzo ważny i każdy musi
      zaistnieć żeby mozna było powiedzieć że właśnie z tą osoba jest się szczęśliwym.
      • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 11:35
        Gość portalu: Ana napisał(a):

        >Takiej bliskości fizycznej z drugim kochanym człowiekiem nie da
        > się osiągnąć w inny sposób. A poczucie że jest w moim życiu ktoś bardzo
        bliski z kim łączy mnie coś co nie łączy mnie z nikim innym jest jednym z
        elementów scalających nasz zwiazek.

        Nie zrozum mnie źle. Chodzi mi o sex, a nie o miłość.
        Ani nie o małżeństwo czy inny związek. Chodzi mi o sex, jako taki.
        • _kami Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 12:41
          kamfora napisała:

          > Nie zrozum mnie źle. Chodzi mi o sex, a nie o miłość.
          > Ani nie o małżeństwo czy inny związek. Chodzi mi o sex, jako taki.

          No ale niektórzy nie uprawiają seksu poza związkami :-))) Sama w pierwszym
          liście kilka razy wspominasz o mężu-katoliku... W moim przypadku monogamia nie
          wynika ani z katolicyzmu, ani z faktu zamążpójścia - mnie tak jest po prostu
          fajnie. Wiem, jak smakuje seks 'pozazwiązkowy', bez miłości. I wiem, że nie
          smakuje tak dobrze, jak ten, który mam z kochanym facetem.
          Co do niezbędności seksu - tak, myślę że jest bardzo potrzebny do zdrowego
          funkcjonowania. To bardzo podstawowy instynkt (chyba można tak napisać?). Tyle
          tylko, że ludzie już od dawna kierują się nie tylko instynktami, ale również
          wpojonymi im zasadami cywilizacji i kultury (czasem to dobrze, czasem to źle).
          Poza tym ludzie kierują się również nieco wyższymi pobudkami: miłością,
          zaufaniem, szacunkiem... I dlatego ten wspomniany przez Ciebie mąż-katolik
          poczeka 3 dni po delegacji albo do momentu, kiedy żonie spadnie gorączka, a
          dopiero potem posekszą się :-)) Znam to z autopsji - mój związek od wielu lat
          jest 'na odległość', widujemy się czasem raz na miesiąc, czasem nieco częściej -
          ale żadne z nas nie uprawiało 'seksu dla zdrowia' z przygodnie poznanymi
          partnerami ewentualnie z kolegami/koleżankami chętnymi do 'pomocy'.
          Więc - seks jest cholernie ważny, ale człowiek czasem wybiera, że coś jest
          ważniejsze. O! :-)

          K.
          • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 13:07

            Jeszcze raz postaram się wyjaśnić, o co mi chodzi :-))

            Czy uważacie, że powstrzymywanie się od sexu (z innych względów niż religijne)
            jest trudne, szkodliwe, bezsensowne?
            Czy powstrzymywanie się od seksu przez osoby wierzące, stosujące tzw
            metodę naturalną - jest przez nich odbierane jako "KRZYŻ", jako wielkie
            cierpienie, które godzą się ponieść w imię swojej wiary?

            Czy są sytuacje, kiedy godzicie się na sex, chociaż nie macie ochoty,
            bo myślicie, że nie wypada inaczej?
            • _kami Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 13:51
              kamfora napisała:

              > Jeszcze raz postaram się wyjaśnić, o co mi chodzi :-))

              Znaczy co? Nie zrozumiałam pytania? :-P

              > Czy uważacie, że powstrzymywanie się od sexu (z innych względów niż religijne)
              > jest trudne, szkodliwe, bezsensowne?

              Nie wiem, jak jest z przyczynami religijnymi, bo jestem średnio (delikatnie
              mówiąc) religijna, i trudno mi się wypowiadać na ten temat...
              Podejrzewam, że subiektywnie odczuwalny stopień trudności zależy od powodów. Bo
              jeśli oboje partnerów świadomie stosuje metody NPR, to pewnie im bardzo trudno
              nie jest. Natomiast jeśli (powiem stereotypowo) kobieta chce ukarać swojego
              mężczyznę i mówi 'nie, bo nie', to on może mieć poczucie krzywdy i nie czuć się
              komfortowo z tym, że musi się powstrzymywać od seksu.
              Bez obopólnej akceptacji powstrzymywania się jest ono na pewno szkodliwe, bo
              rodzi frustracje, które potem z człowieka wyłażą i szkodzą.
              Co do braku sensu - tu by trzeba wejść w psychologię, emocje, uczucia... W moim
              przypadku powstrzymywanie się ma sens, bo za cenę kilku orgazmów z jakimiś
              obcymi facetami mam zaufanie i miłość mojego Mężczyzny.

              > Czy powstrzymywanie się od seksu przez osoby wierzące, stosujące tzw
              > metodę naturalną - jest przez nich odbierane jako "KRZYŻ", jako wielkie
              > cierpienie, które godzą się ponieść w imię swojej wiary?

              Nie mam zielonego pojęcia!
              Wiesz, może dla osób, ktore się czasem powstrzymują to wcale nie jest takie
              trudne ani bolesne (niezależnie od powodów)? Mnie trudno to sobie wyobrazić, bo
              ja mogę zawsze i wszędzie, kiedy tylko będę miała ochotę. Nie mam właściwie
              żadnych ograniczeń. Ale gdybym miała może one wcale nie byłyby takie koszmarne?
              Może to kwestia sytuacji?

              > Czy są sytuacje, kiedy godzicie się na sex, chociaż nie macie ochoty,
              > bo myślicie, że nie wypada inaczej?

              A to trudne i skomplikowane pytanie... I chyba - kurczę - nie umiem
              odpowiedzieć...

              Przy okazji - czy Ty odwołujesz się _tylko_ do powodów religijnych?
              Bo zobacz - ja łykam pigułki, więc mogę uprawiać seks bez żadnych przerw i
              powtrzymywania się. Ale są ludzie, którzy decydują się na metody naturalne
              wcale nie z powodu wyznawanej religii. Ja bym wolała je stosować - bo miałabym
              świadomość, że się nie truję chemią - a to nie jest powód religijny (ale to nie
              metoda dla mnie - jestem zbyt leniwa, niezorganizowana...). Wiem, że jest
              mnóstwo par, które chcą tak - naturalnie - bo chcą, a nie dlatego, że religia
              im nakazuje. A co z ludźmi, którzy mają ograniczony wybór co do innych metod
              antykoncepcji (uczulenie na miedź we wkładce, uczulenie na lateks, uczulenie na
              pianki/żele, nietolerancja pigułek - to się zdarza!)? IMHO za bardzo to do
              katolicyzmu zawężasz.

              A co do pierwszego pytania - mnie osobiście w mojej konkretnej sytuacji (kiedy
              biorę pigułki i nie mam problemów) trudno wyobrazić sobie powody inne poza
              zdrowotnymi (zagrożona ciąża na przykład) i emocjonalnymi (chęć uprawiania go z
              moim Mężczyzną, a nie z jakimś gutkiem właśnie poznanym w barze), dla których
              warto byłoby odmawiać sobie seksu. O!

              K.

              P.S. Pewnie znów nie zrozumiałam pytania? :-P
              • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 14:12

                Nie odwołuję się do religii. Punkt widzenia katolicyzmu w tej sprawie
                jest mi znany.
                Chodzi mi o ludzi i ich stosunek do stosunków ;-)

                Metoda naturalna jest wyśmiewana między innymi za jej pracochłonność
                i...niemożność uprawiania seksu w dowolnym czasie, a jedynie w określone dni
                cyklu.( W związku z tym proponowana jest wstrzemięźliwość seksualna.)

                Pigułka gwarantuje możliwość seksu non-stop ;-)
                Zastanawiam się, czy ta możliwość nie powoduje jakiejś presji.
                że ludzie czują się "zobowiązani" do uprawianie seksu codziennie
                (kilka razy dziennie), że brak partnera do seksu powoduje frustrację,
                albo wręcz depresję...

                Czy ta frustracja rodzi się z braku seksu, czy z poczucia bycia gorszym,
                z powodu jego braku?.
                • _kami Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 16:06
                  kamfora napisała:

                  > Nie odwołuję się do religii. Punkt widzenia katolicyzmu w tej sprawie
                  > jest mi znany.

                  Kilka razy wspomniałaś o 'krzyżu' i o mężu-katoliku.

                  > Chodzi mi o ludzi i ich stosunek do stosunków ;-)

                  W Polsce często bywa zaburzony, niestety.

                  > Metoda naturalna jest wyśmiewana między innymi za jej pracochłonność
                  > i...niemożność uprawiania seksu w dowolnym czasie, a jedynie w określone dni
                  > cyklu.( W związku z tym proponowana jest wstrzemięźliwość seksualna.)

                  Ale jednocześnie jest to metoda najmniej ingerująca w organizm. I jeśli
                  partnerzy to przegadali i _oboje_ się na nią zgadzają - może być źródłem
                  satysfakcji. Bo zapewne nie myśli się o tym, że dziś nie można, jutro też nie,
                  dopiero za trzy dni... tylko patrzy się z przyjemnością na swoje ciało, którego
                  cykl się zna, które nie jest wrogiem, powtrzymywanym chemicznie/mechanicznie,
                  ale źródłem przyjemności.

                  > Pigułka gwarantuje możliwość seksu non-stop ;-)

                  Nie tylko. Przede wszystkim gwarantuje (no, w ponad 98% zdaje się) brak lęku
                  przed niechcianą ciążą. To ważniejsze moim zdaniem.

                  > Zastanawiam się, czy ta możliwość nie powoduje jakiejś presji.
                  > że ludzie czują się "zobowiązani" do uprawianie seksu codziennie
                  > (kilka razy dziennie), że brak partnera do seksu powoduje frustrację,
                  > albo wręcz depresję...

                  Gdybym nie miała partnera, nie brałabym pigułek. Kiedy go nie miałam - nie
                  łykałam hormonów, ani nie miałam depresji z powodu braku seksu ;-) Ae młoda
                  wtedy byłam ;-D
                  A czy jest presja? Chyba nie. Chyba raczej komfort z powodu braku ograniczeń.

                  > Czy ta frustracja rodzi się z braku seksu, czy z poczucia bycia gorszym,
                  > z powodu jego braku?.

                  Wiesz, miałam taką przyjaciółkę - była (jest) wręcz chora z powodu braku
                  partnera. A ja tego po prostu nie pojmuję. Całymi latami byłam sama, i to nie
                  był dla mnie problem.
                  A w tym przypadku o którym mówisz - nie wiem. W naszym społeczeństwie
                  nastawionym na konsumpcję (w tym seksualną ;-) podejrzewam, że prawdziwy powód
                  się zaciera. Czyli zamiast cierpieć z powodu braku seksu (który jest ważny
                  fizjologicznie, bo odprężenie, hormony, wszystko to, co cielesne i czysto
                  fizjologicznie potrzebne), cierpi się z powodu tego, co inni powiedzą. Głupie :-
                  /

                  K.
                  • Gość: eva07 Seksualne tabu wymyslili męzczyźni... IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 04:12
                    Wydaje mi się Kamforo, że dzielisz włos na czworo. (Zrymowało mi się) Pewnie,
                    że można życ bez seksu z róznych powodów, nie tylko religijnych. Z tym, że
                    ludzie sie róznia, więc jednym to przychodzi łatwiej (jakoś moga o tym
                    zapomnieć), innym trudniej (bo im się strasznie chce...). Co do metod
                    naturalnych uwazam je za właściwe tylko jesli ktoś chce miec duzą rodzinę. Ja
                    po pierwsze nie mam czasu ani siły na nieustające obserwowanie siebie, ani
                    nerwów na tzw. watykańska ruletkę... Ale bez żartów. W moim akurat przypadku
                    okresowa abstynencja pozbawiałaby mnie seksu wtedy, gdy go najbardziej pragnę i
                    potrzebuję. A ponieważ kobieta, jak księzyc bywa w róznych fazach, nie warto
                    tracić pełni.
                    Moge chyba o sobie powiedziec, że jestem osobą wierzącą (przynajmniej tak mi
                    się zdaje) ale po prostu za żadne chinskie pierniki nie moge się pogodzić z tym
                    anty-antykoncepcyjnym obłędem, który niestety oficjalnie jest głoszony w moim
                    Kosciele. Człowiek nie musi sobie folgowac we wszystkim, ale czemu ma sobie
                    koniecznie utrudniac dziedzine zycia,która i tak nie jest łatwa. Satysfakcja z
                    seksu dla większośći kobiet nie przychodzi sama i ot - tak. Czasem prościej
                    jest wyrzucic seks za okno i udawac, że go nie ma. Mniej przyjemnie, ale
                    prościej. Czasem z wstydliwości, lenistwa, źle pojętej cnotliwości lub
                    pobozności można rozchrzanić związek z mężczyzną. Jednym słowem kobiecie
                    łatwiej jest czasem grzeszyć przeciwnko miłości bliźniego brakiem seksu niz
                    jego nadmiarem. A te wszystkie utrudnienia w KOściele wymyslili niestety
                    mężczyźni, dla których seks jest tylko czymś aż za bardzo prostym i w kazdej
                    sytuacji kuszącym. Zas przed tym pokusami się trzeba chronić w imię
                    człowieczństwa.
                    Myslę, że jest kompletnym nonsensem absolutyzowanie seksu - że to się musi
                    robić, bo inaczej.... Ale jest też bezsensem absolutyzowanie wyrzekania się
                    seksu. To sa po prostu rózne strony ludzkiego medalu. Mnie trudno jest zyć bez
                    seksu, ale mogę i nie ma z tego powodu dramatu.
                    • kamfora Re: Seksualne tabu wymyslili męzczyźni... 03.02.03, 07:20
                      Gość portalu: eva07 napisał(a):

                      > Wydaje mi się Kamforo, że dzielisz włos na czworo.

                      A jeśli nawet...
                      Czy uważasz, że na niektóre tematy po prostu nie warto rozmawiać?
                      Bo odpowiedź jest banalnie prosta?
                      • eva07 Re: Seksualne tabu wymyslili męzczyźni... 04.02.03, 03:06
                        Nie, nie uważam, że na niektóre tematy nie trzeba rozmawiać. To znaczy -na
                        niektóre może rzeczywiście nie warto, ale ten akurat jest ciekawy, czemu dałam
                        wyraz biorąc udził w dyskusji. E.
            • Gość: Ana Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: *.krakow.pl 02.02.03, 14:16
              kamfora napisała:

              > Czy powstrzymywanie się od seksu przez osoby wierzące, stosujące tzw
              > metodę naturalną - jest przez nich odbierane jako "KRZYŻ", jako wielkie
              > cierpienie, które godzą się ponieść w imię swojej wiary?
              Oczywiście że tak. Przeczytaj sobie jeszcze raz wczorajsze wypowiedzi Michała w
              wątku "Dziewictwo". Co drugi post kończy zdaniami w rodzaju: 'trzeba nieść swój
              krzyż, nikt nie obiecywał że bedzie łatwo'.

              Co do mnie to może wcześniej nie odpowiedziałam na Twoje pytanie tak jakbyś
              tego oczekiwała. Odpowiedziałam tak jak czuję. Dla mnie seks jest niezbędny do
              zycia ale tylko kiedy wiąże się z miłoścą. Ponieważ uczestniczyłaś wczoraj w
              naszej dyskusji w/w wątku to wiesz że nie kierują mną żadne względy religijne.
              Jestem za seksem zawsze gdy dotyczy on kochających sie ludzi pod warunkiem że
              nie rani sie innych. A na prawdę nie ma znaczenia czy jest to przed slubem czy
              po. Przynajmiej dla mnie.


            • pastwa CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 15:00
              kamfora napisała:


              Jeszcze raz postaram się wyjaśnić, o co mi chodzi :-))
              Czy uważacie, że powstrzymywanie się od sexu (z innych względów niż religijne)
              jest trudne, szkodliwe, bezsensowne?

              ***Jesli powstrzymywanie sie od seksu jest szkodliwe, to i z religijnych
              wzgledów również takim bedzie, to tak dla usciślenia.

              Czy powstrzymywanie się od seksu przez osoby wierzące, stosujące tzw
              metodę naturalną - jest przez nich odbierane jako "KRZYŻ", jako wielkie
              cierpienie, które godzą się ponieść w imię swojej wiary?

              *****A czemu powstrzymywanie sie od seksu akurat wynikac ma z wiary, czemu
              nie powinna osoba wierzaca powstrzymywac się przykładowo od spogladania w
              prawo, albo przed jedzeniem fasoli, taka sama logika. Skor to kwestia wiary,
              to moze potrzebe seksu dał ludziom Szatan, a nie Bóg, bo inaczej zachowywanie
              sie zgodnie z tym czym obdarzył nas Bóg nie mogłoby byc sprzeczne z wiarą,
              zwłaszcza ze krzywdy tym postepowaniem ( seksem) sie nie czyni komukolwiek.
              Co ma seks wspólnego z wiara w Boga pytam wprost ???

              Czy są sytuacje, kiedy godzicie się na sex, chociaż nie macie ochoty,
              bo myślicie, że nie wypada inaczej?

              ***No chyba ze się jest prostytutka, badź uległą zoną/mężem nie
              dobraną/dobranym seksuanie z partnerem/partnerką, ale to jest juz raczej
              głupota.
              Idea seksu jest taka, ze ma on dawać przyjemność, a nie być "krzyżem", czymś
              co wypada robić, bo to nie zwyczaj wynikajacy z dobrego wychowania przecież.

              A co do pytania wątku,mozna zyc bez nóg i rąk ja sie człowiek uprze,wiec i bez
              seksu równiez, pytanie tylko w jakim samopoczuciu, grunt by ta razygnacja była
              decyzją podjeta świadomie i dobrowolnie

          • Gość: Malwina Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 02.02.03, 13:09
            niezbedna do zycia sa woda i jedzenie, no i powietrze.
            Czy taka odp na pytanie jest satysfakcjonujaca ?

            Zeby rozwinac trzeba by sie zastanowic jak rozumiemy pojecie "zycia".
            • ispa Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 13:33
              jest!!
              i nawet zmienilo mi sie zasadniczo podejscie. kiedys bylem sklonny traktowac to jako sport i nie
              widzialem nic dziwnego w szybkim i zwierzecym "podboju" i zaspokojeniu. Teraz nie - moja kreatywnosc,
              fantazja, miauczenie, mruczenie, gryzienie, wicie sie, blysk w oku i wszystko wszystko wszystko
              zarezerwowane jest dla specjalnej osoby :) I zadnej innej nie dam tego samego. Zaczqlem czuc jakas
              wyrazna wiez duchowa z sexem zwiazana i ten mus ze calego siebie i wszystko z siebie nie bede dawal
              byle komu, ot tak
            • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 13:49
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > Zeby rozwinac trzeba by sie zastanowic jak rozumiemy pojecie "zycia".

              Rozwijam na razie pojęcie ;-)
              czy sex jest niezbędny, aby życie człowieka miało sens.
              Tu i teraz.
              • _kami Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 13:53
                kamfora napisała:

                > Rozwijam na razie pojęcie ;-)
                > czy sex jest niezbędny, aby życie człowieka miało sens.
                > Tu i teraz.

                Tak. Ale seks seksowi nie równy.

                K.
              • Gość: Malwina Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 02.02.03, 14:11
                ....by zycie mialo sens ?
                jesli zalozyc ze zycie ma sens ktory jemu nadamy, to ludzie dla ktorych seks
                jest tym sensem (a gorsze pierdoly sobie jako sens zycia wybieramy ! swiat
                jest stone ;-) uwazaja ze jest niezbedny.
                w sumie jak porownac z tymi dla ktorych sensem zycia jest : filatelistyka,
                kolekcjonowanie ogrodkowych krasnoludkow, sekta Swiatla, praca, wegeterianizm
                i pucowanie mieszkania to raczej ten seks atrakcyjny sie wydaje ...;-)

                Pytanie n°2 ktore nalezaloby moze tu zadac to : dlaczego ?

                No bo seks :-))), nawet bez milosci (tak tak) moze byc....przyjemnoscia :-)))
                A czy zycie bez przyjemnosci ma sens ???

                Odpowiadam teraz osobiscie i bezposrednio na pytanie postawione wyyyzej : seks
                nie jest niezbedny by zycie mialo sens.
                (czy musimy wszystko w kategoriach czarne-biale rozpatrywac ?)
                pzdr
                M.

                • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 14:14
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > (czy musimy wszystko w kategoriach czarne-biale rozpatrywac ?)

                  Niczego nie musimy :-)

                  (jeśli odpowiadamy na głupie pytania, to widocznie...mamy ochotę
                  odpowiedzieć ;-)
                  • Gość: Malwina Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 02.02.03, 14:15
                    ???????????????????
                    • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 14:21
                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                      > ???????????????????


                      No co??
                      Przecież mówię: jeśli uważasz, że pytanie wątku jest głupie, a mimo
                      to odpowiadasz - to przecież nie dlatego, że musisz, tylko dlatego,
                      że masz ochotę :-)))
                      • pastwa Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 15:01
                        kamfora napisała:

                        Malwina napisała:
                        >
                        > > ???????????????????


                        > No co??
                        > Przecież mówię: jeśli uważasz, że pytanie wątku jest głupie, a mimo
                        > to odpowiadasz - to przecież nie dlatego, że musisz, tylko dlatego,
                        > że masz ochotę :-)))
                      • re_ne Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 15:17
                        Kamforo, nie ma glupich pytan. Tylko sa pytania na ktore chetnie odpowiadamy, i
                        sa takie, na ktore odpowiedzi udzielic nie mozemy. A to z roznych powodow:
                        nie chcemy
                        lub nie umiemy


                        A co do sexu.
                        Poped seksualny lezy w naszej naturze, ale w spoleczenstwie ktorym przyszlo nam
                        zyc, istnieje gleboko zakorzenione przekonanie, ze seks jest czyms zlym i
                        niskim. Co jest poniekad prawda, ale tylko w odniesieniu do ludzi, ktorzy go
                        naduzywaja.
                        Natomiast jesli przegniemy w druga strone, i tlumic bedziemy w sobie ta ogromna
                        energie odmawiajac go sobie, doprowadzic to moze do nerwic i agresji.
                        Owszem, mozna zyc bez seksu, ale co to zycie bedzie wtedy warte? :)))
                        Obchodzmy sie z nim umiejetnie, i cieszmy sie nim!!! Seks doskonale wplywa na
                        krazenie, i samopoczucie.
              • pastwa Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 15:03
                kamfora napisała:


                > Rozwijam na razie pojęcie ;-)
                > czy sex jest niezbędny, aby życie człowieka miało sens.
                > Tu i teraz.

                A co jest niezbedne aby zycie człowieka miało sens, jest cos takiego ogólnego ?

                • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 17:53
                  pastwa napisał:

                  > A co jest niezbedne aby zycie człowieka miało sens, jest cos takiego
                  ogólnego ?

                  Drogi Pastwo.
                  Siedzę sobie sama w domu, poczytuję forum i archiwa różnych tygodników...
                  I od czasu do czasu wymyślam jakiś temat na wątek :-)
                  Nie są to tematy na miarę wielkich dzieł - nie pretenduję do jakiejś
                  nagrody "Wątek roku" czy inne takie...
                  Prawdopodobnie każdą moją wypowiedź można uznać za mało logiczną, mało
                  sensowną i w ogóle niepotrzebną (nikomu oprócz mnie).

                  Czasem myślę, że jeśli ja zastanawiam się nad czymś - to może inni też
                  mieliby ochotę się nad tym zastanowić? (Nieraz się jednak zdarzało, że nikt
                  nie podejmował tematu - i...nic się nie stało :-)
                  Czasem myślę też, że do niektórych "odkryć" dochodzi się dopiero po
                  wypowiedzeniu czegoś. (Ja przynajmniej tak mam)

                  Nie ma niczego "ogólnego" zapewniającego sens życia człowieka.
                  Bo życie konkretnego człowieka ma dla niego sens wtedy, kiedy
                  on ten sens widzi. To, że "statystyki mówią, że..." nie zmieni faktu,
                  że pan X, czy pani Y myśli inaczej.

                  uff ;-)
    • Gość: Joanna 31 Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: 80.48.171.* 02.02.03, 15:35
      Ciekawy temat...
      No cóż - pewnie niektórych zgorszę tym co za chwilę napiszę ale... raz kozie
      śmierć. Od 9 już prawie lat jestem matką wspaniałego synka. Wychowuję go sama
      bo jego 'tatuś' lubił tylko sex... o owocach tegoż nie chciał słyszeć.
      Ja sama sex uwielbiałam swego czasu, dawał mi wiele radości, satysfakcji itp,
      itd.
      No cóż, życie się zmienia... Od owych 9 lat nie uprawiałam sexu w związku z
      brakiem partnera, po prostu. Nie chodzi o to, ze brak chętnych nie.
      Dokonałam pewnego wyboru. Nie załuję ... ale za sexem tęsknię i to bardzo.
      Przeraził mnie jedynie ten temat... Czy to, ze nie uprawiam od dłuższego czasu
      już sexu (szanując w ten sposób siebie , swojego syna i być może innych)
      znaczy, ze jestem chora? Że grozi mi to chorobą psychiczną czy też inną???
      Czy też wyznajecie zasadę, żę narzady nie używane zanikają?? Ja naprawdę czuję
      się dobrze... a tęsknoty każdy z nas ma , za tym czy za owym... Ale trzeba
      umieć dokonywać wyborów, które mają być dobre dla nas a nie dla innych...
      Pozdrawiam
      • re_ne Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 15:41
        Nie Joanno, nikt nie powie Ci ze jestes chora psychicznie. Wrecz przeciwnie! Bo
        to, ze potrafisz odmowic sobie pojscia do lozka z kimkolwiek aby tylko,
        swiadczy jak najbardziej pozytywnie o Tobie, i ze jestes juz na ktoryms z
        wyzszych szczebli w swoim rozwoju.
        • Gość: Malwina Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 02.02.03, 15:47
          no bo cos mi sie wydaje ze ona poprostu nie ma na to ochoty :-)
          chyba trzeba odroznic fizyczne potrzeby seksualne od pragnienia danej osoby...
          nie ma osoby-nie ma pragnienia.
          • re_ne Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 16:14
            No nie wiem Malwino jak to tam u Was jest kobiet...:) Moze z wiekiem ta
            potrzeba zanika? Trudno mi co kolwiek po takim jednym poscie powiedziec...
            Musialbym chyba z Joanna porozmawiac... :)
          • Gość: dodo Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: *.sympatico.ca 02.02.03, 16:16
            polecam do poczytania syberyjskie wspomnienia "inny
            swiat" i "dziennik pisany noca" a nawet i "archipelag
            gulag" - tam macie odpowiedzi na pytanie kamfory. bardzo
            jednoznaczne.
            • kamfora Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 17:05
              Gość portalu: dodo napisał(a):

              > polecam do poczytania syberyjskie wspomnienia "inny
              > swiat" i "dziennik pisany noca" a nawet i "archipelag
              > gulag" - tam macie odpowiedzi na pytanie kamfory. bardzo
              > jednoznaczne.


              Ach, Dodo :-))
              Odpowiedzi na moje pytanie mogę ja, jak i każdy' znaleźć w wielu miejscach!
              Zależy mi na tym, co myślą o tym konkretni forumowicze, i to w odniesieniu
              do samych siebie. Tutaj i teraz.
              Nie: autorzy wspomnień, którym udało się przeżyć w ekstremalnych warunkach.
              Nie: filozofowie, lekarze, psychiatrzy.

              Pytanie jest do piszących na forum.
              Czy moje odczucia (jakiekolwiek) są bardziej prawdziwe,
              gdy potwierdzone w jakiejś książce?
            • Gość: eva07 A co mają do tego autorytety? IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 04:27
              Rany, Dodo, jakie ty odpowiedzi znajdujesz w sprawie seksu w "Innym Świecie"
              albo "Archipelagu Gułag"? MOże dodasz jeszcze "opowiadania kołymskie"
              Szałamowa, "Prosze państwa do gazu" Borowskiego i "Medaliony" Nałkowskiej?
              Chodzi ci o to, że jak zagrozona jest sama agzystencja człowieka, a takze
              istota jego człowieczenstwa to seks jest mniej wazny? Czy też o to, że mimo
              wszystko, jak tylko człowiek nieco się odzywi, to mu się przypomina? BO tam
              możan chyba znaleźć dowody na obie tezy. Jak wspominał Vaclav Havel, swoje
              zapiski ukrywał w więzieniu w stosach bielizny do prania upstrzonej tysiacami
              sladów po "nienarodzonych dzieciach..."
      • matrek Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 04.02.03, 00:48
        Organy nieużywane naprawdę zanikają.
    • Gość: róża Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: 213.17.147.* 02.02.03, 17:23
      Po pierwsze należałoby ustalic co to jest sex? Bo według powszechnej opini to
      tylko sam akt seksualny, pieszczoty itd. Żadej psychologii, emocji. Sex można
      uprawiac zarówno z mężczyzna, którego sie zna i kocha, jak i z tym, którego
      się nie zna i nie jest się z nim związanym emocjonalnie, itd. Sex można
      uprawiac także samemu ze sobą (masturbacja).
      Dlatego też:
      1. dla zdrowia fizycznego sex jest bardzo potrzebny
      2. w tym kontekście niewazne jest czy robisz to z kimś czy sam(a), odprężenie
      i zadowolenie fizyczne , poprawa krążenia jest taka sama.
      3. nieważne jest tez ile razy go uprawiasz. Są ludzie, którzy lubia kilka razy
      dziennie, są tacy, którym wystarcza kilka razy na rok. Dla pierwszych
      uprawianie seksu kilka razy w roku zakrawa na jakąś chorobę, kalectwo czy
      wyrzeczenia pełne cierpień. Dla drugich ciągłe uprawianie seksu jest dewiacją.
      4. Jest niezbedny jeśli planujesz dzieci, choć teraz zawsze mozna in vitro:)
      W sferze psychologicznej natomiast:
      1. Sex można uprawiać z samym sobą, więc osoby same nie muszą wariować z tego
      powodu, ze nie mają partnerów seksualnych.
      2. Jeśli chodzi o związekk emocjonalny miedzy ludźmi jest on bardziej ważny
      niż sex. Sex jest tylko jednym z wielu sposobów na wspólne przeżywanie bycia
      razem, pokazywania sobie miłości, itd. A ponieważ tych sposobów jest tak
      wiele, to zrezygnowanie z seksu nie oznacza zrujnowanie związku, czy obnizenie
      jego jakości, bo miłość mozna okazać na wiele sposobów i są zwiazki, ktore
      funkconują naprawdę bardzo fajnie bez seksu. Poza tym seks nie moze być sprawą
      przewodnią w życiu ani w zwiazku, ponieważ nawet z racji naszej natury jest on
      tylko instrumentem do podtrzymania gatunku. Reszta naszego zycia upływa poza
      seksem: nauka, praca, wychowanie dzieci. Pomijam juz sytuacje typu choroba czy
      po prostu starość. Pojawia się tu jeszcze kwestia ludzi kalekich, zwłaszcza
      np. eunuchów, kastratów. Dla nich jedynym właściwie powodem frustracji
      było/jest niemoznośc posiadania dziecka. Bo z seksem jakoś sobie radzili.
      Można przecież odczuwać rozkosz seksualną nie angażując się w nią fizycznie.
      Zwłaszcza kobiety znają taki stan.
      Reasumując zadowolenie psychiczne, więź emocjonalna buduje się nie tylko, albo
      nawet wcale nie przez seks. Wieć można pokusic sie o stwierdzenie, ze seks w
      sferze psychicznej też nie jest nam tak potrzebny. Problem z seksem np. w
      związku polega na niedobraniu się partnerów. Ile razy można usłyszeć zarzut
      np, faceta, ze żona jest jakas nienormalna, bo inne to jak kotki, a ona zimna
      jak ryba. Tylko, ze ich potzreby i sposó realizowania tych potrzeb jest
      normalny u obu. Tylko ona woli rzadziej, on częściej. Ale gdy już przeżywają
      ten akt seksualny doświadczają takiego samego zadowolenia, satysfakcji i
      odprężenia. Tylko, że on potzrebuje tych przyjemności częściej doświadczać,
      jej wystarczy cieszyć sie nim np. raz na miesiąc.

      Była tu mowa o katolikach i metodzie naturalnej. Ludzie, którzy ją stosują nie
      sa do niej zmuszani. Robią tak, bo czują, ze tak jest dobrze, bo taki jest ich
      wybór i dobrze się z tym czują i nie przeszkadzają im okresy
      wstrzemiesliwości. Ale dla ludzi, którzy lubią to robić często i kiedy chcą
      jest to nie do pomyślenia, więc twierdzą, ze albo są oni chorzy albo cierpią
      potworne meki.
      Pojawiła się też kwestia pigułek, ktore umożliwiają kochanie się kiedy i ile
      się chce. Zgoda, ale też powodują jakies podświadome działania , ze skoro
      biore pigułki, to "powinnam" się kochac często. Ja mam np. taki problem z moim
      mężem. Ja nie umiem kochac się tak często jak on i on np. uważa czasem , ze
      wydaje bez potrzeby pieniądze na tabletki, bo z nich zadnego pozytku nie ma.
      Wychodzi na to, ze on miał nadzieję, ze jak zacznę brać to ochotę nabiorę
      większą. A tu nic. A nie patrzy np. na to tej strony, ze one pomagają mi
      utrzymać w normalnym stanie gospodarke hormonalną, bo już zaczęłam przechodzić
      menopauzę, choć mam 30 lat. Swoim gadaniem spowodował, ze czuję się jakoś
      nieswojo, ze biore i nie kocham się tak często jak bym mogła.
      Tu jest też problem poruszany tu gdzieś:seksu gdy nie ma się ochoty. Ja bardzo
      często idę do łóżka z mężem, bo szkoda pieniędzy wydawanych na tabletki, bo
      tego oczekuje mój mąż, bo jak dłuzej z nim sie nie kocham mam piekło w domu, a
      tak mam kilka dni słodyczy okupionej dwoma godzinami"igraszek", bo mam dośc
      oskarżania mnie o chorobę, oziębłość porównywanie do innych kobiet, które są
      bardziej namiętne ode mnie itd. Ale gdy się juz kochamy jestem bardzo dobrą
      kochanką, jestem bardzo namiętna i otwarta na różne "zabawy". U mnie po prostu
      jakość przerasta ilość i już. Ale dla męża i chyba większości mężczyzn
      ważniejsza jest ilośc od jakości.
      Dlaczego nie mozna uszanować tego, ze ktoś nie lubi seksu, albo lubi rzadziej
      od uznanej normy(jest coś takiego?!). To że tak jest nie oznacza, ze jest
      chory, nienormalny, oziębły i ze musi spełniać oczekiwania w tym względzie
      otoczenia.

      to tak na szybko co mi sie kłebi w głowie
      zbyt trudny to dla mnie temat
      pozdrawiam
      • kamfora dzięki, Różo :-)))) 02.02.03, 17:32

        Właśnie o takie wypowiedzi mi chodziło :-))
      • aremo Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 02.02.03, 22:02
        Gość portalu: róża napisał(a):

        > > Pojawiła się też kwestia pigułek, ktore umożliwiają kochanie się kiedy i
        ile
        > się chce. Zgoda, ale też powodują jakies podświadome działania , ze skoro
        > biore pigułki, to "powinnam" się kochac często. Ja mam np. taki problem z
        moim
        > mężem. Ja nie umiem kochac się tak często jak on i on np. uważa czasem , ze
        > wydaje bez potrzeby pieniądze na tabletki, bo z nich zadnego pozytku nie ma.
        > Wychodzi na to, ze on miał nadzieję, ze jak zacznę brać to ochotę nabiorę
        > większą. A tu nic.


        To dosyć częste przy nieprawidłowo dobranych pigułkach.Mogą powodować obniżenie
        libido.


        A nie patrzy np. na to tej strony, ze one pomagają mi
        > utrzymać w normalnym stanie gospodarke hormonalną, bo już zaczęłam
        przechodzić
        > menopauzę, choć mam 30 lat.


        Menopauzę w wieku 30 lat?????
        Radziłabym zmienić ginekologa ,który dobierze lepsze pigułki:-)
        • Gość: róża Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: 213.17.147.* 02.02.03, 22:11
          >
          > Menopauzę w wieku 30 lat?????
          > Radziłabym zmienić ginekologa ,który dobierze lepsze pigułki:-)

          Dzięki za troskę:)
          Niestety tak wyszło:) A zmieniłam już, ale tabletki. Poprzednie brałam od
          urodzenia pierwszego dziecka i było dobrze. Cztery lata temu urodziłam drugie
          i wróciłam do tych samych, ale zaczęłam po pól roku mieć dziwne objawy. Po
          badaniach okazało się, zaczynam wchodzić w okres menopauzy, więc ginekolog
          zmienił na razie pigułki, bo nie chciał stosowć terapii hormonalnej ze względu
          na wiek. Na szczęście się udało. po pół roku wszystko wróciło do normy.
          Menopauzy nie ma ,ale ochoty też nie:) Nie sądzę zeby to była wina akurat
          pigułek, bo ja nigdy nie byłam jakaś "napalona". Mogę żyć bez seksu i pół
          roku, nie umrę.

          róża
          • Gość: J.S. Jednak pigulka IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 03.02.03, 00:05
            Ja sadze, zdecydowanie winna jest pigulka. Pisze to abstrahujac
            od "swiatopogladu".
            J.S.
    • saana Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 03.02.03, 23:03
      to chyba jak z czekolada jak poskamakujesz jej to zostanie mile wspomnienie, i
      chociaz masz ja dookola w kazdym sklepie nie zawsze sie na nia skusisz. to z
      jednej strony a z drugiej nic tak nie odpreza jak dobry seks. I wlasnie jezeli
      zastapic seks innym dobrym zdrowym odprezaczem -najlepeij sportem, mysle ze
      spokojnie mozna zyc.
    • Gość: Imagine Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: *.unl.edu 03.02.03, 23:10
      NIE JEST NIEZBEDNY !!!!! Niezbednym jest oddychanie (w kolejnosci), picie i
      jedzenie. Jak zapewnisz sobie te trzy rzeczy, mozesz podjac decyzje mieszkania
      bez domu i bez seksu. I to tez bedzie zycie. Zycie z Twojego wyboru. Nie
      nazywaj tego NIEZYCIEM jednak. Bo to jest zycie.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: J.S. Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 04.02.03, 02:00
        Oczywiscie ze nie. Co wiecej zycie bez seksu moze byc piekniejsze i bardziej
        pelne. Cala energie ktora zuzywamy w pogoni za zaspokojeniem chuci mozna
        spozytkowac w innej sferze naszych pragnien i doznan na przyklad w milosci.
        J.S.
        • eva07 Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? 04.02.03, 03:04
          Z tym przenoszeniem enrgii, to mysle, że nie jest tak prosto. Ale tak ogólnie -
          oczywiscie, że można zyć bez seksu. Wazne jest tylko dlaczego i w imię czego.
          Czy bo tak chcemy, czy bo tak się złozyło,czy bo nie umiemy sobie z czymś w
          zyciu poradzić...A z drugiej strony seks jest (a przynajmniej bywa) bardzo
          potęzna siłą, która potrafi zmusic nas do dotknięcia takiej dość ukrytej i
          przez niektórych niechętnie traktowanej, ale ważnej części swojej osoby.
          Człowiek jest także cielesny. I nie ma się czego wstydzić. W tym jest także
          pełnia człowieczeństwa.
          • Gość: Renka Re: CZY SEX JEST NIEZBĘDNY DO ŻYCIA? IP: *.home.cgocable.net 04.02.03, 10:20
            Moim zdaniem tak samo jest niezbedny jak posiadanie samochodu.Pewnie, ze mozna
            sie bez niego obejsc, bo sa inne srodki lokomocji. Ale kazdy chyba chcialby
            miec swoj, ten wlasny.
            W filmie "walka o ogien" pokazano seks pierwonego czlowieka, ktory nie mial
            zbyt wiele innych rozrywek.Samiec dopadal samicy i dokonywal autentycznie
            zwierzecego rytualu. A nawet w powietrzu sali kinowej czulo sie te burze
            feromonow, ktore inicjowaly ten akt :)
            Dzisiaj, coraz mniej tych feromonow.Fakt, mozna je sobie kupic, ale dla
            przecietniaka sa za drogie.Ja mysle,ze mniej feromonow,to mniej seksu.
            A rozrywek zastepczych tez jest ogrom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka