16.07.06, 04:15
Hej ,
Moze ktos mi cos doradzi i jakos wesprze, bo dopadly mnie ciezkie chwile i naprawde tego
potrzebuje.
A wiec jestem z moja dziewczyna od jakis pieciu lat , zwiazek jak zwiazek , czasami lepszy czasami
gorszy , na poczatku super , potem zamienil sie w jakis taki dryfujacy konstans , ale mimo to ciagle
zdarzaly sie naprawde super chwile. W kazdym razie moj pierwszy powazny engagment. Napewno
brakowalo od poczatku troche zaufania z obu stron. Od czasu do czasu chodzily mi po glowie mysli
o tym zeby go zakonczyc , ale nigdy tak naprawde sie do tego nawet nie zblizylem w realu. Poltora
miesiaca temu rozjechalismy sie na stypendia , ja do US , ona do europy zach. Po jakims czasie , po
ktorejs rozmowie telefonicznej zaczalem wyczuwac ze cos jest nie tak. Potem przestala wlasciwie
odpowiadac na maile , a jeszcze pozniej okazalo sie ze nie ma jej ani w domu ani pod adresem pod
ktorym miala byc na stypendium. No i wtedy zrobilem cos za co pewnie spotyka mnie teraz kara -
wszedlem do jej skrzynki mailowej - no i okazalo sie ze poznala goscia i z nim mieszka i w sumie od
jakiegos czasu mnie oklamuje. Napisalem potem kilka maili , w sumie nie zdradzajac sie ze wiem ze
cos jest nie tak , ale nawet nie odpowiedziala. No a ja sobie uswiadomilem z ja bardzo kocham
(szlachetne zdrowie...) i bardzo mi jej brakuje i nie chce jej stracic. Takze teraz nie wiem co zrobic ,
napisac ze wiem o wszystkim ,czy poczekac do powrotu do kraju (za 3 tygodnie) , czy probowac
jakos to jeszcze ratowac , czy nie i tak dalej. Nie moge spac , pracowac , totalna hustawka nastroju
od zalu do wscieklosci , wyobraznia pracuje na 1000% obrotow , wracaja wspomnienia itd.
Moze ktos mi cos doradzi, wiem ze czas lecz rany , ale w moim przypadku akurat to trwa dosyc
dlugo. A poza tym jestem sam na obczyznie , nie mam z bardzo z kim tutaj o tym pogadac ,
przyjaciele daleko itd.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: maligna 16.07.06, 06:37
      Sprobuj pomoc czasowi i przestan ukladac scenariusze. Robiac to ranisz Siebie.
      Ciagle budujesz zal za utracona miloscia i zal nad soba a to przynosi bardzo
      wiele emocji.
      Musisz zapanowac nad emocjami. Kiedy sa tak silne jak u Ciebie wtedy nie mozna
      myslec, wlasciwie jestes w stanie nieustannej paniki.
      Sprobuj robic dlugie spacery, pobiegaj ale nie ukladaj scenariuszy zmus sie do
      myslenia o czyms innym nawet jesl oznacza to myslenie na glos.
      Po paru dniach opadna emocje, wroci normalnosc i wtedy na spokojnie podejmniesz
      decyzje. W takim stanie jakim jestes obecnie trudno cokolwiek wymyslec bo
      emocje nie pozwola na to.
      • abradabra7 Re: maligna 16.07.06, 07:23
        Hej mskaiq,
        Dzieki za odpowiedz, troche mi to pomoglo i duzo w tym racji. Wlaczyl mi sie w
        pewnym momencie tryb auto-zameczania sie i czytania w kolko tych meili i
        ogladania jej zdjec na kompie itd. A to bez sensu, chociaz tez nie jest tak
        latwo sie od tego uwolnic. trzeba chwile poczekac.
        Dzieki
    • abradabra7 Re: maligna 16.07.06, 08:02
      Patent z mysleniem na glos jest na prawde OK - polecam wszystkim polamanym sercom.
      Puscilem sobie Kaliber 44 na caly regulator w studiu i do tego sobie spiewam i
      jakos mi sie lepiej zrobilo. No ale to jeszcze na pewno nie koniec. Swoja droga
      to ciekawe jak mozna oszukiwac biologie.
    • waldek1610 Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 08:23
      na ogol koncza sie niepowodzeniem. Sam dalem sie na taki zwiazek zlapac, i
      potem zalowalem przez dlugi czas. Czlowiek nie powinien zyc tylko dla
      poswiecen, powinien kozystac z zycia.

      Ktos kiedys zauwazyl ze "szczescie drygiej osobty nidgy nie powinno byc
      wazniejsze od naszego szczescia"...Milosc, zwiazek to partnerestwo.

      Jak widac zostales sam z Twoja miloscia do niej, nie ma juz was, jestes tylko
      ty, to nie jest prawdziwa milosc. Chyba nie warto wiecej tracic czasu, nie
      sadzisz?

      • abradabra7 Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 08:40
        Hej ,
        Nie wiem , tak naprawde to moj pierwszy dluzszy zwiazek i znam przyklady
        zwiazkow na odleglosc , ktore niezle funkcjonuja. Napewno wymaga to duzej
        rezerwy zaufania i dojrzalosci. Poza tym nasz zwiazek nie byl na odleglosc ,
        mieszkalismy razem , oboje duzo wyjezdzalismy w zwiazku z praca , ale to nie
        jest "ja mieszkam w WWie ty w Krakowie i widzimy sie w weekend".

        Wiesz co, to niejest chyba takie proste z tym "jestem juz tylko ja". No ale
        pewnie tak sie to skonczy.


        • waldek1610 Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 10:14
          No niewiem, odleglosc goeograficzna potrafi oddalic ludzi nie tylko fizycznie
          ale i psychicznie. Nie chce sie powtarzac bo opowiadalem juz moja historie z
          Junko, moja ex z Japoni, slyzylem w US Marines no i poznalem ja tam. Gdy
          bylismy razem przez 2 miesiace w Osace to wydawala sie byc dosc czula, sama
          zreszta powiedziala mi ze chce byc moja dziewczyna i kochanka, no i bylo
          cudownie, do poki gdy nie musialem wrocic do USA, i ona pisala dalej listy do
          mnie ale juz nie tak czule, tak jakby tylko chciala utrzymac znajomosc, bo
          zamierzala wkrotce przyjechac na studia do USA.

          Wlasnie ta znajomosc przez odleglosc pokazala mi ze Ona nie tylko mnie nie
          kocha, ale nawet zbytnia nie przejmuje sie czy ja tesknie za nia czy nie. Mysle
          ze kobiety czesto robia to co jest dla nich po prostu wygodne w danej chwili.

          Wiec mijal czas, i ona pisala zadziej i coraz bardziej oschle, i wkoncu
          napisala ze przyjezdza, ale to juz bylo 1.5 roku od czasu gdy ostatni raz
          widzielismy sie. Napisala ze przyjezdza studiowac, ale do Seattle, a Ja
          mieszkalem w...North Carolinie i napisala ze spotkamy sie kiedys moze w wakacje
          moze w ferie.

          Zrezygnowalem z czekania, bo mialem juz dosc, bo ona ignorowala moje uczucia do
          niej, pisla tylko o swoich planach edukacyjnych, o pracy itd, i nigdy nie
          poroszala tematu uczuc. Ale chciala sie spotkac, tylko ja nie rozumialem po co,
          skoro przez prawie 2 lata znajomosci nigdy nie powiedziala mi; Kocham Ciebie,
          nawet nigdy nie napisala tesknie, tylko zebym czekal na nia bo przyjedzie i sie
          jeszcze spotkamy.

          No ale nie spotkalismy sie bo widzialem ze ona chce utrzymywac nasza znajomosc
          tylko na jej warunkach, no i zmusila mnie zebym zapomnial o niej, bo wydawalo
          mi sie ze nie moglaby byc bardziej beznadziejna dziewczyna.

          Rozpisalem sie, ale chodzi o to ze kobiety chyba czesto nie potrafia wziasc
          odpowiedizalnosci na siebie i powiedziec; "sorry, ale nie jestem w stanie dac
          tobie milosci" tylko graja na zwloke, i nie zdaja sobie sprawe ze moga kogos
          krzywdzic takim postepowaniem.
          • shangri-la Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 10:21
            Myślę, że kobiety nigdy nie "grają na zwłokę", ponieważ dla nich czas jest o
            wiele ważniejszy niż odległość:)

            Jest takie stare przysłowie ROZSTANIE DLA MIŁOŚCI JEST TYM, CZYM WIATR DLA
            OGNIA. MAŁY PŁOMIEŃ GASI A DUŻY ROZNIECA.:)
            • jezor_trolla Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 10:22
              A ciebie bozia do miłosci stworzyla hehe
            • waldek1610 Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 10:31
              shangri-la napisała:

              > Myślę, że kobiety nigdy nie "grają na zwłokę", ponieważ dla nich czas jest o
              > wiele ważniejszy niż odległość:)

              Graja, graja, nie wszysktkie kobiety sa w zwiazkach dla milosci, sa takie jak
              Junko ktora byla ze mna tylko dla jej wygody, bo widziala we mnie korzysci, no
              i potrzebowla adoratora i chlopaka, zeby czuc sie pewniej bo niby byla juz
              dorosla to musi miec chlopaka, seks itd. ale prawdziewj milosci sami mi dac nie
              chciala, choc akceptowala moja i cieszyla sie jak ja ja adorowalem.

              > Jest takie stare przysłowie ROZSTANIE DLA MIŁOŚCI JEST TYM, CZYM WIATR DLA
              > OGNIA. MAŁY PŁOMIEŃ GASI A DUŻY ROZNIECA.:)

              Tak to prawda, ja pod wplywem odleglosci jeszcze bardziej zakochalem sie w
              niej, a ona jak ten kamien. Mysle ze dostalem czulsze listy od kuzynki niz od
              Junko...ona tylko patrzyla na mnie poprzez pryzmat korzysci i wygody i
              utrzymywala znajomosc ze mna na wszelki wypadek zeby miec kogos w stanach, i
              wogole nie robila sobie z tego nic ze ja mowilem jej ze bardzo tesknie...Nie
              rozumem jak mozna wymagac od chlopaka zeby czekla na nia 2 lata ale nawet razu
              nie powiedziec "Tesknie za toba".

              • shangri-la Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 11:12
                Zgadzam sie z Tobą.....są takie kobiety, dla których własna wygoda i
                zaspokojenie egocentrycznych potrzeb są na pierwszym planie.
                Może więc Twoje przeżycie miało Cię nauczyć tego, abyś potrafił docenić
                prawdziwe uczucie, które spotka Cię w przyszłości?
                • jezor_trolla Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 11:14
                  A co dla ciebie liczy sie oprocz twojej wygody? Moga cie bluzgac, ale jak rzuca
                  kasa, to dalej bedziesz zachowywac sie jak suka z cieczka
                • waldek1610 Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 12:08
                  shangri-la napisała:

                  > Zgadzam sie z Tobą.....są takie kobiety, dla których własna wygoda i
                  > zaspokojenie egocentrycznych potrzeb są na pierwszym planie.
                  > Może więc Twoje przeżycie miało Cię nauczyć tego, abyś potrafił docenić
                  > prawdziwe uczucie, które spotka Cię w przyszłości?

                  Juz spotkalem kobiete mojego zycia ktora teraz jest moja zona, i musze sie
                  przyznac ze chyba jest nagroda za te wszystkie problemy z Junko :)
                  • shangri-la Bardzo sie cieszę, ze jesteś szczęśliwy:))) n/t 16.07.06, 12:12

          • abradabra7 Re: Zwiazki na odleglosc.. 16.07.06, 13:42
            Pewnie to jest jakis grubo ciosany stereotyp , ale przyjaznilem sie kiedys z chinka mieszkajaca we francji
            i czesto zdazalo sie ze mnie totalnie mrozilo jak opowiadala o swoim chlopaku - to bylo jakies takie
            dziwnie instrumentalne i odarte z jakiejkolwiek romantycznej aury. Moze poprostu trudniej znalezc klucz
            do serca azjatek.
    • joa1001 Re: maligna 16.07.06, 13:40
      Pies ogrodnika.
      jak sie kogoś traci nagle odkrywasz, ze Ci zależy?
      • abradabra7 Re: maligna 16.07.06, 13:43
        No tak wyszlo niestety. Madry Polak po szkodzie. No ale co zrobic, trzeba sobe z tym jakos dac rade i
        miec nadzieje ze sie wyciagnie wnioski na przyszlosc.
    • witch-witch Re: Tak chyba jest ze wszystkimi..:))) 16.07.06, 14:07
      Najpierw wydaje nam się,że to takie sobie uczucie, a gdy nagle się kończy,
      wtedy okazuje się,że to wielka miłość. Kto tego nie zna ....ten szczęsliwy..:)))
      Myślę,że wiedząc,ze jesteś po prostu
      porzucony musisz to jakoś do kupy pozbierać, wytłumaczyć sobie i dać życiu
      sznasę, ale swojemu, nie pogrążać się w rozpaczy. Tak wszyscy mają. Najpierw
      wydaje nam się, że już nigdy nikogo innego nie pokochamy...koniec swiata,
      jednak za miesiąc, dwa, coś się budzi do życia tzw. wiosna, człowiek zauwaza
      ludzi obok,że są jeszcze inni...mozliwe ciekawsi....bardziej atrakcyjni.

      Kiedyś i ja byłam 'twardzioszka', dałam kosza mojemu chłopakowi, rzuciłam go,
      on płakał pod drzwiami, wytstawał pod oknami,pisał listy, rozmawiał z wspolnymi
      znajomymi, chciał ratować zwiazek...aż pewnego dnia, zniknął. Co sie okazało
      poznał dziewczynę....Miss Polski.:))))...zakochał się bez pamieci, a nawet
      chyba ożenił..:)))
      Nic się nie martw zaufaj losowi, 'coś' jest zawsze 'dlaczego', nie ma w zyciu
      przypadków, moze tak miało być, abyś spotkał kogoś innego?
      :)))

      Ps. ależ mnie zaskoczył z tą skrzynką mailową..hmmmm))
      • abradabra7 Re: Tak chyba jest ze wszystkimi..:))) 16.07.06, 18:03
        No chyba tak wlasnie jest, jak cos tracisz waznego do czego sie przyzwyczailes
        to Cię dopada panika. Ciekawe ile to jeszcze potrwa , przegladnalem troche
        podobnych topicow na tym forum i rekord to chyba dwa lata. U mnie pewnie to
        bedzie krocej. A moze wszystko sie jeszcze pouklada , kto to wie , chociaz na to
        licze coraz mniej i nawet nie wiem czy bym tego chcial. Przynajmniej coraz mniej.
        Ze skrzynka mailowa to ja siebie tez zaskoczylem , bo takie cos to po prostu
        swinstwo. Po prostu mialem juz na 99% pewnosc ze cos jest nie tak i dopadl mnie
        w pewnym momencie impuls zeby sie dowiedziec prawdy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka