IP: *.cyberia.com.pl 10.02.03, 19:35
Kiedys bylem tutaj.
Bede wiec pisac o tym samym, bo probowac zawsze trzeba, nawet wtedy kiedy
swiadomosc wlasnych bledow i doswiadczen nie uczy niczego nowego.. poza
rozwazaniem tego samego..

mam 27 lat.skończyłem studia. pracuje w wawie. boje sie stracic ta prace. ten
lęk towarzyszy mi każdego dnia. pracuje nawet czasem po 12 godzin. przychodze
do domu nieprzytomny.
pije piwsko dwa razy w tygodniu. to sa sily ktorym nie moge powiedziec nie.
przeczytalem mnostwo ksiazek o piciu. wiem o tym wszystko. w teorii.

nie ma momentow, ze trace kontrole. nie ma momentów urwania filmu. nie
mamomentów 'jeżdżenia po pijanemu, pobić etc.' nie ma u mnie agresji. sa
zwykle spotkania ze znajomymi ktorzy robia to samo. jest zle samopoczucie na
drugi dzień i lęk.
to żadne usprawiedliwienie
nie ma momentów zewnętrznej patologii ale jest wewnętrzny niepokój i pewność
że jestem na złej drodze.

jestem zmęczony i czuje sie jak zbity pies.
brak przyjaciół i izolacja. wszystkie testy mówią że jestem alkoholikiem.
nie mogę wytrzymać. zacząłem ostatnio kolejny etap - 'użalania się nad sobą',
płakanie do poduszki i strach.

nie byłem u nikogo, kto mógłby mi pomóc. nie mam siły. za dużo bieżacych
spraw . nie mam na nic czasu.

jestem strasznie zmęczony. wszystko ucieka. modlę się o coś o czym nie wiem.

po co to wszystko piszę.
po co.
nie mogę nic poradzić na to, że świadomość symptomów nic mi nie daje.
przecież to oczywiste.mówię o symptomach.

piszę tylko z podłej potrzeby uzewnętrznienia raz na jakiś czas. lepiej nie
odpowiadać na coś takiego i tak mnie to nie zmieni.

lepiej powiedzieć, że jestem mięczakiem i parszywym tchórzem.
albo takim 'bohaterem' jednej z powieści Dostojewskiego.. tak popisałem sie
przy okazji elokwencją.. chce mi sie żygać.

Boże co zrobić żeby żyć. co zrobić. chcę żyć. chcę być sam.
to moje 'chcenie' to chcenie chorego człowieka a więc nienormalne 'chcenie'
..

Obserwuj wątek
    • ondrea Re: matnia... 10.02.03, 20:54
      Potraktuj nalog i cierpienie ktore teraz przezywasz jako szanse. Szanse na
      prawdziwe duchowe przebudzenie i odkrycie swojej prawdziwej natury.

      Gość portalu: gerard napisał(a):

      > Kiedys bylem tutaj.
      > Bede wiec pisac o tym samym, bo probowac zawsze trzeba, nawet wtedy kiedy
      > swiadomosc wlasnych bledow i doswiadczen nie uczy niczego nowego.. poza
      > rozwazaniem tego samego..
      >
      > mam 27 lat.skończyłem studia. pracuje w wawie. boje sie stracic ta prace. ten
      > lęk towarzyszy mi każdego dnia. pracuje nawet czasem po 12 godzin. przychodze
      > do domu nieprzytomny.
      > pije piwsko dwa razy w tygodniu. to sa sily ktorym nie moge powiedziec nie.
      > przeczytalem mnostwo ksiazek o piciu. wiem o tym wszystko. w teorii.
      >
      > nie ma momentow, ze trace kontrole. nie ma momentów urwania filmu. nie
      > mamomentów 'jeżdżenia po pijanemu, pobić etc.' nie ma u mnie agresji. sa
      > zwykle spotkania ze znajomymi ktorzy robia to samo. jest zle samopoczucie na
      > drugi dzień i lęk.
      > to żadne usprawiedliwienie
      > nie ma momentów zewnętrznej patologii ale jest wewnętrzny niepokój i pewność
      > że jestem na złej drodze.
      >
      > jestem zmęczony i czuje sie jak zbity pies.
      > brak przyjaciół i izolacja. wszystkie testy mówią że jestem alkoholikiem.
      > nie mogę wytrzymać. zacząłem ostatnio kolejny etap - 'użalania się nad sobą',
      > płakanie do poduszki i strach.
      >
      > nie byłem u nikogo, kto mógłby mi pomóc. nie mam siły. za dużo bieżacych
      > spraw . nie mam na nic czasu.
      >
      > jestem strasznie zmęczony. wszystko ucieka. modlę się o coś o czym nie wiem.
      >
      > po co to wszystko piszę.
      > po co.
      > nie mogę nic poradzić na to, że świadomość symptomów nic mi nie daje.
      > przecież to oczywiste.mówię o symptomach.
      >
      > piszę tylko z podłej potrzeby uzewnętrznienia raz na jakiś czas. lepiej nie
      > odpowiadać na coś takiego i tak mnie to nie zmieni.
      >
      > lepiej powiedzieć, że jestem mięczakiem i parszywym tchórzem.
      > albo takim 'bohaterem' jednej z powieści Dostojewskiego.. tak popisałem sie
      > przy okazji elokwencją.. chce mi sie żygać.
      >
      > Boże co zrobić żeby żyć. co zrobić. chcę żyć. chcę być sam.
      > to moje 'chcenie' to chcenie chorego człowieka a więc nienormalne 'chcenie'
      > ..
      >
      • Gość: gerard Re: matnia... IP: *.cyberia.com.pl 10.02.03, 21:47
        .. i tak zdechnę. prędzej czy później.. wiesz o tym
        dziękuję Ci Ondrea,,

        • Gość: xyz Re: matnia... IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.02.03, 22:10
          Dlaczego zdechniesz... odejdziesz z tego swiata mniej lub bardziej spelniony
    • Gość: Ania Re: matnia... IP: *.fn.pl / 172.16.78.* 10.02.03, 22:13
      Cześć Gerard!
      Patrz,a ja mam podobnie...napiszę Ci o tym póżniej...Tymczasem bardzo Cię
      pozdrawiam...
      • Gość: gerard Re: matnia... IP: *.cyberia.com.pl 10.02.03, 22:29
        może spełnienie..
        Ania.. może podobnie.. gdzie jest człowiek który mi pomoże .. i tak nie ma ..


        ...
        ..
        .

        nie chcę umierać.. nawet będąc jakimkolwiek,,tak po prostu.


        • Gość: Malwina Re: matnia... IP: *.d1.club-internet.fr 10.02.03, 22:57
          nigdzie. nikt ci nie pomoze.
          albo ty albo nikt.
          trzymaj sie.
    • carduus Re: matnia... 11.02.03, 07:58
      Gość portalu: gerard napisał(a):


      > Boże co zrobić żeby żyć. co zrobić. chcę żyć. chcę być sam.
      > to moje 'chcenie' to chcenie chorego człowieka a więc nienormalne 'chcenie'
      > ..
      >
      *********************
      W takich przypadkach to zawsze "nienormalne" chcenie. Więc tym akurat nie
      musisz się przejmować. Jeśli naprawdę chcesz sobie pomóc, uda Ci się.
      Próbowałeś spotkań AA? Tam nie przychodzą tylko Ci z nizin społecznych (o ile
      tacy w oógle tam chodzą). Spotykają się tam tacy jak Ty. Spróbuj. Nic na tym
      nie stracisz, a zyskać możesz sporo.

      carduus
    • Gość: Elisabet Re: matnia... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 09:53
      Och jak łatwo się nad sobą poużalać... Och, jaki jestem zniszczony, szalony,
      nie ma dla mnie szans, jako ten bohater literacki jestem, cierpię za miliony...
      Lepiej ci? Martyrologię sobie dorobiłeś? CHłopie puknij się w łeb, chcesz sobie
      dorobić jakiś ciekawy wizerunek do własnego psyche, to weź kurna za sporty
      ekstremalne, a nie udawaj poety w depresji. Pierwsze kroki do AA, potem dużo
      pracy nad soba, a najwięcej pokory i jeszcze raz pokory. Nie jesteś wyjątkowy,
      nie jesteś interesujący, nie jesteś szalony. Jesteś normalny. A możesz skończyć
      jako pijak na ulicy i nie będzie nawet ciekawie.
      • terracotta Re: matnia... 11.02.03, 10:29
        A właśnie właśnie - zamiast żłopać to piwsko dwa razy w tygodniu, może bys tak
        wybrał sie na basen, pograł w koszykówkę, zajął wspinaczką ( jest cała masa
        ścianek w halach sportowych) , pograł w tenisa. Finansowo wyjdzie na to samo ,
        a jak się fizycznie zarypiesz, to nie będziesz juz miał siły na oddawanie się
        egzystencjalnemu robakowi. W pozostałe dni - AA. A w ogóle , czy Ty masz
        jakichś znajomych, przyjaciół ? Nikt nie widzi, co sie z Tobą dzieje ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka