Dodaj do ulubionych

czy ta milosc ma szanse

23.09.05, 22:14
Obserwuj wątek
    • frankhestain Re: czy ta milosc ma szanse 23.09.05, 22:17
      ja mam 29 lat ona 68. Planujemy dziecko jest nam dobrze ale czy w Polsce mamy
      szanse. Pomózcie
      • Gość: Misiek Jebnisiek √ Re: czy ta milosc ma szanse IP: *.toya.net.pl 23.09.05, 22:19
        proponuję przeprowacke do Romunii
        • jula09 Re: czy ta milosc ma szanse 23.09.05, 22:27
          Każda miłość ma szanse.
          • Gość: exman Re: czy ta milosc ma szanse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 22:33
            tak jak jula09. Kochajcie się a świat was pokocha.
      • dyskopata Re: czy ta milosc ma szanse 23.09.05, 22:46
        oczywiście że ma szanse jeżeli wierzysz w miłość pozagrobową
    • white.falcon Cud czy adopcja? 23.09.05, 23:08
      Macie zamiar dziecko adoptować? Czy liczycie na cud? Bo innej możliwości w
      przypadku 68-letniej kobiety nie widzę.
      • Gość: exman Re: Cud czy adopcja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 23:23
        A co Cię to obchodzi, white.falcon ? Daj im się nacieszyć sobą na początek...
        • white.falcon Re: Cud czy adopcja? 23.09.05, 23:29
          Czy ja coś pisałam o cieszeniu się lub nie? Zainteresowało mnie to planowanie
          dziecka, więc spytałam? Nie wolno? ;-D
          • dyskopata Re: Cud czy adopcja? 23.09.05, 23:37
            a czy ty naprawdę wierzysz w to co napisał?
            • white.falcon Re: Cud czy adopcja? 23.09.05, 23:49
              Ja - nie. Ale ludzie, którzy wpisali się powyżej chyba tak. :-)

              P.S.: Nie znasz "mowy" emotikonów?
              • serduszkopoprostu Re: czy ta milość... 24.09.05, 15:12
                no coż - spoźnieni kochankowie/?
                na miłość zawsze jest odpowiednia pora, tylko hmm - to potomstwo?/dyskysyjna
                kwestia!

                -
                trzeba całego życia, żeby nauczyć się żyć!
                • dyskopata Re: czy ta milość... 24.09.05, 22:01
                  "cudowna" książka
                  • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 22:07
                    Naprawdę tak sądzisz?No proszę,są jeszcze romantyczni mężczyźni...W całej
                    rozciągłości zgadzam się z Tobą-cudowna książka!
                    • dyskopata Re: czy ta milość... 24.09.05, 22:10
                      ale nie chciałbym podzielić sytuacji bohaterów
                      • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 22:31
                        Miłość kiedykolwiek przychodzi,cokolwiek po niej pozostaje-jest kwintesencją
                        ludzkiego istnienia.Tylko czasem nachodzi mnie taka smutna myśl,czy nasza
                        wiedza o niej nie ogranicza się tylko do przeczytanych powieści,obejrzanych
                        filmów...?
                        • dyskopata Re: czy ta milość... 24.09.05, 22:52
                          na pewno się nie ogranicza posiadamy jeszcze coś takiego jak wyobraźnia która w
                          zależności od jej złożoności może miłość bezgranicznie kształtować
                          • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:08
                            Wyobraźnia,jak powiadasz, jest siłą sprawczą i nadaje kształt
                            wszystkiemu.Oczywiście zgadzam się z Tobą(po wielokroć),gdyż sama jestem fanką
                            tego cudu jakim wyobrażnia jest i wierzę,że jakość miłości -oraz życia w ogóle-
                            zależy od jej jakości:)A tak na marginesie-prawie zawsze masz rację:))))
                            • dyskopata Re: czy ta milość... 24.09.05, 23:15
                              oj przestań ja swoje słowa opieram jedynie na wierze w siebie i przypuszczeniach
                              a nie na autentycznych przeżyciach ale dość młody jeszcze jestem
                              • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:27
                                To super!Młody,a taki całkiem do rzeczy:)
                                • dyskopata Re: czy ta milość... 24.09.05, 23:35
                                  to był komplement? jeśli tak to dzięki ty też mnie ujęłaś bo dzisiaj dziewczyn
                                  żyjących marzeniami jest niewiele (oczywiście tymi głębszymi marzeniami)
                                  • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:45
                                    Oczywiście!Czasem zaglądam tu na forum i to Ty jesteś moim typem na
                                    prezydenta;),a tak poważniej to robisz naprawę dobre wrażenie.A wracając do
                                    książek o prawdziwej miłości,to polecam "Noc w Lizbonie",to naprawdę akademia
                                    uczuć.
                                    • dyskopata Re: czy ta milość... 24.09.05, 23:49
                                      ale żeby nie było że ja jestem jakimś wielkim fanem książek o miłości czasem
                                      lubię poczytać ale tak na przekór mojemu optymizmowi lubię poczytać książki
                                      depresyjne
                                      mam nadzieję że twój nick nie oddaje twojej duszy
                                      • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:58
                                        Spoko!Ja również trzymam się od Harlekinów z daleka,moje typy to
                                        książki ...wojenne:),jednak miłość może zdarzyć się w różnych
                                        okolicznościach.Co do tekstu i "smutaska",to zwyczajna babska przewrotność.Nie
                                        myślę całymi dniami o tym jak poderwać przystojnego bruneta z siłowni,a już na
                                        pewno nie jestem smutaskiem:))))
                                        • dyskopata Re: czy ta milość... 25.09.05, 00:10
                                          ja lubię książki historyczne, tolkiena oraz prozę wielkich postaci literatury
                                          szczególnie XX w
                                          przystojny brunet z siłowni to tak jak bym widział siebie... ale w zupełnym
                                          kontraście
                                          • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 00:16
                                            Tolkien-dla mnie abra-kadabra,ale historyczne-super.Natomiast najbardziej
                                            podoba mi się wizja bruneta z siłowni inaczej...Mój typ to Woody Allen jako
                                            Batman:)
                                            • dyskopata Re: czy ta milość... 25.09.05, 00:27
                                              no cóż ja bardziej stawiam na n. kidman jako kobietę kot
                                              • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 00:35
                                                W filmie "Tłumaczka"też fajna
                                        • white.falcon Re: czy ta milość... 25.09.05, 00:12
                                          Może z innej bajki? Polecam filmy: moje ulubione "Gorzkie gody" (studium
                                          miłości pod znakiem ostrych charakterów) i - wyleciało mi z pamięci - Lukasa
                                          film drogi (pastisz na kicz). Obydwa są tak zwariowane i romantyczne, a do
                                          tego - życiowe, że każda romantyczna trele-morela się chowa. Sorry, że Wam
                                          przeszkadzam dyskutować, ale jeśliście ciekawi, to obejrzyjcie - nie będzie to
                                          czas stracony. :-)
                                          • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 00:20
                                            Gorzkie gody-świetne,drugiego nie kojarzę.
                                          • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 00:23
                                            A co powiesz o "Dyktatorze"?
                                            • white.falcon Re: czy ta milość... 25.09.05, 00:41
                                              Bardzo dobry. Tyle, że nie niezbyt nawiązuje do tematyki romantycznej. Skoro
                                              lubisz filmy wojenne, to powinien Ci spodobać się "Okręt" ("Das boot"). Długa
                                              saga, ale ciekawa - traktuje o ekipie okrętu podwodnego i zamkniętym
                                              zbiorowisku ludzi z ich losami i charakterami. Interesujące studium
                                              psychologiczne. Rzecz kończy się smutno, bo ludzie ciągle bali się torped,
                                              przepłynęli morze i gdy wynurzyli się w porcie, wyszli na ląd akurat wtedy, gdy
                                              zaczęło się bombardowanie. Ten, który nie cierpiał konkretnego kolegi - biegł
                                              mu na ratunek, "dobry" okazywał się być "złym" i odwrotnie. Film wart
                                              obejrzenia, choć trwa długo. Jest na DVD. :-)
                                              • dyskopata Re: czy ta milość... 25.09.05, 00:43
                                                ja nie pamiętam kiedy ostatni raz jakiś film oglądałem więc jeżeli możesz
                                                polecić jakiś nieamerykański to będę wdzięczny
                                                • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 00:53
                                                  to trudne o tej porze przypomnieć sobie film,który nie pochodzi z FABRYKI
                                                  MARZEŃ-może "Pogoda na jutro"? ze Szczurami w rolach głównych?Całkiem
                                                  niezły,można sobie coś przemyśleć na temat otaczającej nas rzeczywistości,no i
                                                  może to banalne,ale naprawdę podobał mi się film"Karol.Człowiek,który został
                                                  papieżem".Wyznam(a to głębokie wyznanie)beczałam trzy godziny,chociaż przecież
                                                  jestem twardzielem...
                                                  • dyskopata Re: czy ta milość... 25.09.05, 00:57
                                                    pogodę widziałem ale ja mam dosyć tych schematycznych hitów z usa
                                                  • Gość: smutasek Re: czy ta milość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 01:07
                                                    Nie wiem co mogę Ci polecić,chyba muszę iść do kina, a teraz do
                                                    łóżeczka.Wieczór z Tobą był naprawdę miły.I czy chcesz,czy nie w niedzielę
                                                    głosuję na Ciebie:)A,to przecież już dziś!!!
                                                  • dyskopata Re: czy ta milość... 25.09.05, 14:51
                                                    ja bym chciał chociaż wójtem zostać
                                                  • white.falcon Re: czy ta milość... 25.09.05, 01:04
                                                    Twardzielem każdy z nas jest dla niepoznaki, a tak naprawdę każdy z nas jest
                                                    zwyczajny. Akurat "Okręt" nie jest produkcji amerykańskiej - może dlatego z
                                                    zapartym tchem śledziłam dzieje bohaterów i tez mi w oku łezka zakręciła się
                                                    parę razy. A naprawdę uśmiałam się przy rosyjskiej komedii "Ironia losu lub z
                                                    lekką parą". To jest także film o uczuciu, a rzecz się dzieje w noc Sylwestrową
                                                    i zaczyna się od tego, że główny bochater - sympatyczny stary kawaler idzie do
                                                    rosyjskiej łaźni - tradycyjnie z kolegami. Ma swoje lata, mama go namawia by
                                                    ożenił się z Galą - dziewczyną, która ma na czole wypisane "zołza" i z nią
                                                    spędził Nowy Rok (Gala dąży do oświadczyn z jego strony). W tej łaźni bohater
                                                    razem z kolegami upijają się, a że jeden z nich miał lecieć do Leningradu -
                                                    najtrzeźwiejsi (!) losują na lotnisku, kto ma lecieć i wylatuje bohater. A że w
                                                    socrealizmie osiedla są podobne, adresy też, ba - zamki są standardowe - pijany
                                                    bohater ląduje w mieszkaniu pod tym samym adresie, ale nie u siebie - w
                                                    Moskwie, tylko w Leningradzie. Mieszkanie to należy do nauczycielki, która też
                                                    ma swoje za udszkami i też ma narzeczonego - nudnego faceta. Dalej nie
                                                    powiem... Wszystko dobrze się kończy - lekarz i nauczycielka zostają parą. A
                                                    nauczycielkę gra nasza Basia Brylska. Cudowny film, bardzo ludzki i czasami
                                                    śmieszny. Polecam, jak uda się go gdzieś zdobyć. Ja go z e-mule miałam. :-)
                                                  • dyskopata Re: czy ta milość... 25.09.05, 14:50
                                                    ja tam nawet dla niepoznaki nie jestem
                                                    a film patrząc na opis naprawdę mnie zainteresował

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka