male.serduszko
11.02.03, 16:26
Jest mi przykro. Od 3 lat koresponduję przez internet z
pewnym już teraz 30-latkiem. Zaprzyjaźniliśmy się,
jeżeli można tak powiedzieć o mailowej znajomości,
pomagaliśmy sobie rozwiązywać problemy, radziliśmy się w
sprawach zawodowych (pracujemy w podobnej branży).
Traktowałam tą znajomość bardzo naturalnie, bez
podtekstów - przy boku mam ukochanego narzeczonego.
Tymczasem w ub. tyg. mój "internetowy przyjaciel"
przysłał mi sms-a o dwuznacznej treści. Wcześniej
(styczeń) jednak zaproponował spotkanie (pierwsze, bo
pomimo 3-letniej korespondencji nie spotkaliśmy się,
mieszkamy w różnych krańcach Polski). Zgodziłam się,
oczywiście powiedziałam o tym narzeczonemu. Lekka
zazdrość błysnęła w oku, ale wiedząc jak ważne jest dla
mnie to spotkanie i ufając mi - nie miał nic przeciwko.
Tymczasem w ub. tyg. ten sms. Napisałam do niego szczery
list chcąc wyjaśnić sytuację. Zaproponowałam przełożenie
spotkania na inny czas. W zamian otrzymałam przed chwilą
wiadomość: "nie będę już do ciebie pisał, to wcale nie
fajnie udowadniać, że się nie jest wielbłądem". Zrobiło
mi się przykro. Nie próbował nawet wyjaśnić sytuacji...
Liczyłam na szczerą rozmowę i.. przeliczyłam się. Trzy
lata tzw. przyjaźni przekreślone w jeden dzień?
małe serduszko