chmurka27
27.07.06, 23:17
Dziś wszystkie moje lęki mnie zaatakowały z niezwykłą siłą. Czasem mam takie
dni. Wtedy czuję, że chcę przestać być, moim marzeniem jest rozpaść sie na
tysiące drobnych kawałków, przychodzi nagle poczucie osamotnienia,
niekochania, odrzucenia - to wszystko co wlecze sie jeszcze za mną po smutnym
dzieciństwie a mam już 28 lat i jestem na progu założenia własnej rodziny.
Memu przyszłemu mężowi powiedziałam dziś: "Nie chcę już żyć". A on mnie
skrzyczał... jak ja mogę... powinnam myśleć o przyszłości... powinnam
zapomnieć o tym co było... tej dziewczynki już nie ma - mówił... Nie takiej
reakcji się spodziewałam... Chciałam żeby z czułością zapytał co mi jest i
przytulił... a może miał rację się na mnie zezłościć... może znów oczekuję
za dużo....Jak myślicie?