Dodaj do ulubionych

pomocy,dramat rodzinny

16.08.06, 08:31
Witam,

To mój pierwszy post na tym forum ponieważ pierwszy raz w życiu spotkało mnie coś tak potężnie bolesnego, że mogę sobie z tym nigdy nie dać rady. Witam wszystkich serdecznie.

Sytuacja przedstawia się następująco.
Moja żona wyjechała ostatnio na tydzień do Turcji z „przyjacielem” zostawiając mnie z synem (1,5 roku). De facto skłamała przed wyjazdem twierdząc, że wyjeżdża na delegacje. Gdybym sam wszystkiego nie odkrył, myślę że nikt nie wiedział by do tej pory. Przebywając przez ten czas w domu z dzieckiem, w czasie kiedy ona bawiła się na wakacjach z jakimś człowiekiem przeszedłem horror, naprawdę nie życzę tego największemu wrogowi.

Potrafię w sobie znaleźć jednak siłę żeby wybaczyć, żeby zapomnieć o wszystkim i zacząć układać nasze życie od początku. Wyciągam rękę, próbuję zacząć od malutkich kroczków, ale żona nie chce nawet spróbować, mówi że już mnie nie kocha. Tłumaczę, że przecież mamy wspaniałego syna, dla niego warto przynajmniej spróbować, ale Ona twierdzi że nie ma już na nic szans.

Mieszkamy cały czas razem ponieważ żona nie ma gdzie pójść, nie ma pracy i środków do życia. Z tego co mi mówi to jej kochanek nie może jej teraz pomagać, a sama nie chce od niego pieniędzy tylko chce się usamodzielnić. Planuje wynająć mieszkanie, ale najpierw musi znaleźć pracę więc na razie jesteśmy pod wspólnym dachem. Przeżywam w ten sposób straszne katusze widząc ją codziennie i wiedząc, że ją kocham, a jednocześnie widząc jej obojętność wobec mnie.
Od jej powrotu z wakacji upłynęło 6 dni. Do tej pory było we mnie sporo emocji i niepotrzebnych zachowań, miotałem się i próbowałem wszystkiego, bez skutku. Żona ma do mnie pretensje, że wtajemniczam w to naszych wspólnych znajomych, ale ja naprawdę łapię się każdej szansy.
Odwróciła się od niej jej własna rodzina za to co zrobiła, ale ja nie chcę jej znienawidzić, wciąż ją kocham i wiem, że będę dla niej lepszym mężem ponieważ zaniedbywałem żonę. Jesteśmy młodym małżeństwem, rok temu braliśmy ślub. Znamy się od około 2,5 roku. Popełniłem przede wszystkim w ciągu ostatnich 12 m-cy, od momentu urodzenia przez nią syna sporo błędów, po prostu zaniedbałem żonę. Ale teraz rozumię i wiem, że po tym wszystkim co się wydarzyło będę dla niej kimś kim chciała żebym był, po prostu otworzyła mi oczy, a ja teraz jestem w stanie zrobić wszystko żeby tylko była.

Wczoraj oboje usiedliśmy do stołu i odbyliśmy długą rozmowę. Żona wciąż twierdzi zdecydowanie, że nie widzi dla nas szans. Nie mogę jej przekonać. Uzgodniliśmy, że wrócimy do rozmowy za tydzień. Szaleje, nie wiem co robić. Dziś rano przed wyjściem do pracy przygotowałem jej i zostawiłem na stole śniadanie. Kupię jakieś kwiaty i włożę do wazonu. Nie chcę jej w ciągu najbliższego tygodnia dalej naciskać. Po prostu spróbuję być dla niej najlepszy jaki potrafię, ale czy Ona może mnie jeszcze pokochać? Czy jest sens wierzyć i dawać sobie nadzieję, żeby po raz kolejny się zawieść i zranić?

Pomóżcie proszę, dajcie jakieś wskazówki co robić, jak się zachowywać. To strasznie dla mnie ważne, nie mogę jej stracić dla mojego syna i dla nas.

Pozdrawiam i dziękuję
falco


Obserwuj wątek
    • gszesznica Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:02
      Moja żona wyjechała ostatnio na tydzień do Turcji z „przyjacielem”
      > zostawiając mnie z synem (1,5 roku). De facto skłamała przed wyjazdem
      twierdząc
      > , że wyjeżdża na delegacje. Gdybym (...)???
      Mieszkamy cały czas razem ponieważ żona nie ma gdzie pójść, nie ma pracy i środ
      > ków do życia. ???


      w jakie delegacje jezdza bezrobotni???
      :))
      • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:14
        grzesznica, tlumaczylem juz pod innym watkiem jak sprawa wyglada wiec tutaj napisze jeszcze raz dla wyjasnienia watpliwosci:
        zona wyjezdzajac "buchnela" 4.000pln z kasy firmy liczac ze odda po powrocie, niestety sie zorientowali i dostala w miedzyczasie dyscyplinarke..tyle w tym temacie
        • mi64 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:31
          Nie widzę szans na porozumienie.
          Jeśli to naprawdę ona zawiniła,
          niech idzie. Bez srodków do życia,
          facet jej nie zechce, nie poradzi sobie
          i skruszona wróci.Twoje umizgi do niej
          mogą spowodować skutek odwrotny od
          zamierzonego.
          • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 10:13
            tak, tylko ze Ona dopoki nie ma srodkow nigdzie sie nie wybierze, nie moge jej wywalic ze wzgledu na meldunek, poza tym nie odejdzie bez dziecka, albo sie zastanowi, albo ja dostane szalu patrzac na nia codziennie. Czuje sie w domu jak intruz.
            • mi64 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 10:41
              Nie rozumiem dlaczego ty czujesz się jak intruz?
              Ona powinna sie tak czuć.Omijaj ją wzrokiem ,traktuj
              jak powietrze,weż dziecko na spacer,zajmuj sie nim
              umacniaj więż z dzieckiem.
              • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 10:55
                wyobraź sobie, że po czymś takim widzisz żonę, która wykazuje kompletny brak skruchy, leży w salonie rozwalona na sofie, czyta gazetki i słucha ckliwych kawałków w radio. To jej zagrywka, sposób na wyprowadzenie mnie z równowagi. Postaram się nie dać, ale łatwe to nie jest.
    • on1168 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 12:16
      Z tego co się od kobiet dowiedziałem, to w większości przypadków jeśli babka
      zdradziła i zachowuje się tak jak Ty to opisałeś to sprawa jest pozamiatana.
      Inne jest znaczenie seksu dla mężczyzny a inne dla kobiety.
      Facet może uprawiać seks z inną babką bez specjalnej więzi uczuciowej czy
      emocjonalnej. Ot, chwila przyjemności i już. Nawet miłość i uczucie do innej
      kobiety nie stoi tu na przeszkodzie.
      Dla kobiety seks jest wyrażeniem uczucia, miłości i więzi do faceta, bez tego
      seks jest dla niej bez sensu i aby kochać się z innym facetem, najpierw musi
      przestać kochać poprzedniego.
      Dlatego, nim ona sobie wymyśliła tę delegację już nic do Ciebie nie czuła.
      Czytając Twój opis wydaje mi się, że w waszym przypadku tak właśnie jest.
      Smutna to i brutalna prawda - ale prawda.
      Żadne rozmowy, kwiatki, obietnice i szukania winy w swoim postępowaniu nie mają
      najmniejszego sensu.
      Im szybciej przestaniesz się łudzić tym lepiej dla Ciebie.
      Oczywiście nie jestem żadną wyrocznią w tej sprawie, też kobieta jest dla mnie
      bytem nie do końca zrozumiałym. Ale niestety to tłumaczenie jako jedyne pasuje
      do niemal wszystkich podobnych przypadków, jakie widziałem w swoim życiu.
      Spytaj innych babek czy to prawda.

      Nos do góry. Będzie dobrze.
      • lakie Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 16:10
        z seksem to szczera prawda, przynajmniej w 9 przypadkach na 10 :) Patrz... moja sygnaturka :)

        Kasia
      • mi64 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 16:24
        Właśnie to miałam na myśli pisząc, ze starania z twojej
        stony nie mają sensu.Kobiety takie właśnie są.
        Swoją drogą musiałeś nieżle dać jej do wiwatu, bo zwykle
        takie postępowanie jest domeną mężczyzn.
      • alu2 Re: Do on1168 05.09.06, 09:19
        Mam tylko taką uwagę jako kobieta do Twojego przekonania o stosunku kobiet do
        seksu - Bardzo sie mylisz m oj drogi, kobiety nie musza przestać kogoś kochać
        żeby mieć romans. Nie jesteśmy z innej gliny niż mężczyźni i też traktujemy
        seks jak chwile przyjemności. Tzw. skoki w bok nie są zarezerwowane tylko dla
        mężczyzn.
    • witch-witch Re: ta twoja żona jest 'chora'! 16.08.06, 20:55
      Jak sam piszesz to ona okradła zakład pracy, w którym była zatrudniona, aby
      uszczęśliwić siebie i kochasia 1 tyg. wycieczki do Turcji. TOĆ TO CHORA
      KOBITA!!! W głowie sie nie miesci, aby ktoś rozsądny robił takie rzeczy to
      idiotka!!!Czy bedzie jakas rozprawa sądowa?


      Nikt przy zdrowych zmysłach nie robi takich rzeczy. Ona nie jest
      szczęśliwa...to jakaś ucieczka od rzeczywistości,w tzw'lepszy swiat' pewnie jej
      życie wasza sytuacja i relacja wzajemna, ją przerasta. Nie czuła z twojej
      strony miłosci i zrozumienia dlatego zaczęła szukać na boku. Tak wyglada
      to....Nic jedynie nie szalej i zachowuj się jak dorosły człowiek, czyli
      spokojnie. Czasami różne problemy relacji wychodzą poprzez zdradę. Ty i twoja
      zona jestescie dość młodzi, a młodzi ludzie najwiecej błędów popełniają za
      które najczęściej placą cene dzieci....
      Taki typowy scenariusz zycia w co 7 domu.....
      Jedyne co mozesz zrobić to nie rozniecać ognia i nie kłócić się...czasami
      człowiek dostaje raka, a czasami uderza mu na mózg, twojej zonie uderzyło na
      móżg i z tego sama musi o własnych siłach wyjść....czasem dobrze jest
      wiedzieć,ze jest ktoś, kto zrozumie i przeczeka i do kogo po szaleństwie dobrze
      jest wrócić..... WIĘC CZEKAJ I WYBACZ...Bo każda prawda ma dwie, a czasami
      kilka stron...Taka ucieczka w miłość to rozładowywanie stresu, co drugi
      człowiek to robi, a bardzo mało ludzi wie, że to robi tylko dlatego.
      Daj jej szansę i czekaj, naprawdę wszystko moze się jeszcze zmienić.....
      czego ci bardzo życzę...
      • falco4910 Re: ta twoja żona jest 'chora'! 17.08.06, 08:21
        > Jak sam piszesz to ona okradła zakład pracy, w którym była zatrudniona, aby
        > uszczęśliwić siebie i kochasia 1 tyg. wycieczki do Turcji. TOĆ TO CHORA
        > KOBITA!!! W głowie sie nie miesci, aby ktoś rozsądny robił takie rzeczy to
        > idiotka!!!Czy bedzie jakas rozprawa sądowa?

        Nie będzie poneważ się dogadała z szefem po powrocie, im zależy na kasie a nie na robieniu afery.

        witch-witch
        Twoje podejscie jest chyba najbardziej zgodne z tym co mam w sercu i co chce zrobic. Z jednej strony urazona duma,złość i załamanie, ale przeciez jest jeszcze dziecko. To koszmar widzieć ją codziennie w domu jak się pyszni i chodzi zadowolona. Wczoraj celowo chwaliła się nowymi perfumami, których nie dostała ode mnie...szok. zero skrupółow, zero empatii. Zastanawiam się czy to wszystko co nas łączyło to nie jest czasem wielki oszustwo z jej strony.
        Dzięki za radę. Umacnia mnie to w przekonaniu, że robię dobrze nieważne jak to się zakończy. Jak odejdzie na dobre to pewnie zostane frajerem.
        • szczelnosc Re: ta twoja żona jest 'chora'! 17.08.06, 09:20
          falco, napisałeś
          jak odejdzie nadobre to pewnie zostanę frajerem.

          ***
          Jak odejdzie na dobre , to zostawi Ci dziecko, bo sama nie ma chęci się nim
          zajmować, jesli wyobrażasz sobie, że jakiś facet będzie ją chciał, z dzieckiem
          to jest na to jakieś 10% szans.
          Po za tym, zastanów się naprawdę chcesz się z nią kochać po tym jak może ma już
          syfilis, a może Aids?
          Wyślij ją na badania weneryczne, a potem się zastanów.
          Zatrzymaj bilety, opisz sprawę ukradzionych pieniędzy i idź do adwokata. Nagraj
          na dyktafon co do Ciebie mówi, to wszystko moga być dowody, na Twoją korzyść,
          dzięki którym tym bardziej dziecko zostanie przy Tobie.
          Trzymam kciuki, abyś opamiętał się i znalazł siłę aby ją zostawic.
          ...
          ale masz zycie i dziwne podejście, pierwszy raz cos takiego widzę (jesli to co
          pisałeś to prawda)
    • wanilia1 Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 08:21
      to podpucha. Nie wierzę w tę historię.
      • szczelnosc Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 09:11
        to kobieta bez honoru ta Twoja zona. Zadziwia mnie Twoja głupota w uczuciu do
        niej, ale widocznie naprawde ją kochasz:-). Trudno.
        Tylko, że ja na Twoim miejscu bym zwyczajnie zrobiła taką awanturę w domu że
        sama by pożałowała, że to zrobiła.
        Wogóle dla mnie to nie jest normalne, że kocha tamtego , a mieszka u Ciebie. ??
        Tłumaczenie jej jaka to była nieszczęsliwa i dlatego poszła się szlajac z
        facetem, który jej w dodatku niechce jest nie na miejscu. Z czego odda kasę
        którą ukradła...?
        Dla mnie to wariatka, zostaw ją ,
        nie kocha też Waszego syna...
        Współczuję takiej beznadziejnie głupiej żony, i lepiej weź się w garść dla
        Twojego dziecka
        • szczelnosc głupota 17.08.06, 09:22
          Ty jesteś frajerem, teraz , że jeszcze z nią jesteś.
          • falco4910 Re: głupota 17.08.06, 10:01
            Widzisz, to nie jest takie proste jak Ci sie wydaje.
            Ona jest u mnie zameldowana, rodzina jej nie chce za to co zrobiła, z domu jej nie wyrzuce bo przyjdzie z policja. Są jeszcze ludzie, ktorzy mysla o dobru dziecka a nie tylko swoim wlasnym.
          • kwiaaatek1 Re: głupota 17.08.06, 10:03
            w głowie się nie mieści ta historia i też mam wątpliwości, czy jest prawdziwa,
            że tak potrafi postąpić kobieta. jeśli to prawda, to rzeczywiście Ty jesteś
            frajerem teraz godząc się na taką sytuację. dorosły człowiek powinien ponosić
            konsekwencje swoich działań, ona powinna odczuć na własnej skórze, że źle
            postępuje. na Twoim miejscu przestałabym ją finansować, przestała dawać jeść.
            niech szuka pracy i wróci na ziemię z tych obłoków, jak będzie głodna, z rozumie
            swoje postępowanie.
            ale ta historia i tak wydaje mi się nieprawdopodobna.
            • falco4910 Re: głupota 17.08.06, 10:11
              > ale ta historia i tak wydaje mi się nieprawdopodobna.

              mi tez sie to wszystko wydaje nieprawdopodobne.
              Spojrzcie na to z tej strony: robie wojne, chodze po sadach, walcze o dziecko (w polskich realiach mam szanse bliskie zeru). Ale jak jestem w domu i widze 1,5 roczne dziecko przed ktorym w tej chwili udaje sie ukryc co sie dzieje to zastanawiam sie po co ta wojna i dla kogo?
              • kwiaaatek1 Re: głupota 17.08.06, 10:29
                falco,nikt Tobie nie każde robić wojny. Ty po prostu dajesz sobie jeździć po
                głowie kobiecie i tyle, swoim pobłażaniem działasz na krzywdę swojej rodziny, bo
                dziecko teraz na pewno odczuwa napięcie, jakie jest w domu. czasem lepiej podjąć
                radykalne działania niż tkwić w destrukcyjnym związku ,,dla dobra dziecka''.
                dajesz sobie włazić na głowę, ona nie ma przed Tobą żadnego respektu, nie
                wyznaczasz jej żadnych granic. wyznaczenie granic i wymagań w stosunku do żony
                nie musi się wiązać z wojną, szarpaniną, krzykiem. możesz przecież to załatwić
                spokojnie, spokojnie, ale stanowczo z nią porozmawiać, że nie będziesz jej
                utrzymywać, że nie zgadzasz się na takie traktowanie, że wymagasz od niej
                szacunku, znalezienia pracy, wkładania w dom tyle samo co Ty, poświęcania
                dziecku czasu. jakie masz potrzeby wobec niej? powiedz jej o tym dobitnie,postaw
                warunki, że jak ich nie spełni, odczuje konsekwencje z Twojej strony, np.
                rozwód.pobłażanie jest gorsze niż wyznaczenie granic i wyciąganie konsekwencji,
                przez takie pobłażanie ta sytuacja może trwać w nieskończoność. boisz się, że ją
                stracisz? jeśli ona by Cię naprawdę kochała, respektowałaby Twoje potrzeby i nie
                skreśliłaby Ciebie słysząc Twoje przykre słowa w jej kierunku, a jeśli się nimi
                nie przejmie, nie jest warta Twojej miłości.
                • on1168 Re: głupota 17.08.06, 11:04
                  A dla mnie nie jesteś frajerem i bardzo podoba mi się Twoja postawa wobec całej
                  sytuacji. Świadczy o Twojej dużej dojrzałości i klasie.
                  Ty ze swojej strony zrobiłeś wszystko, żeby było dobrze. Nie możesz się winić
                  za to, że kogoś prawdziwie pokochałeś. Pewnie święty w tym związku to też nie
                  byłeś i masz sobie coś do zarzucenia. Ale nie ma świętych w związkach i nie
                  wyolbrzymiaj sobie własnych win. Nie czyń siebie odpowiedzialnym za to, że tak
                  się to wszystko potoczyło. Gdy się w niej zakochiwałeś nie mogłeś przecież
                  wiedzieć jaka ona jest. Miłość nie należy do grupy oczuć racjonalnych.
                  Może i były jakieś sygnały z jej strony, które dla dojrzalszego i bardziej
                  doświadczonego faceta świadczyłyby o tym, że nie ma się co w tą babkę
                  angażować. Ale nikt nie rodzi się od razu z mądrością i doświadczeniem
                  60ciolatka i...całe szczęście:)
                  90% osób w Twojej sytuacji poszłoby na łatwiznę, uzbroiłoby się w nienawiść,
                  robiłoby giga-awantury i walczyłoby do upadłego o....no właśnie o co?
                  Ale nie zmienia to faktu, że nie możesz obok tego chodzić jakby nic się nie
                  stało i czekać z myślą, że jakoś się to wszystko ułoży, bo widać wyraźnie, że
                  się raczej nie ułoży. A jeśli nawet, to za jakiś długi czas i to napewno nie w
                  sytuacji, że dalej mieszkacie razem. Ona teraz syci się i doładowuje Twoim
                  cierpieniei. Jeśli będziesz w tym trwał to psychicznie zginiesz.
                  Czas na wzięcie głebokiego oddechu, otrzepanie się z nieracjonalnego uczucia i
                  rozpoczęcie racjonalnego myślenia co z tym wszystkim dalej począć.

                  Życzę powodzenia
                  • szczelnosc o dziecku 17.08.06, 11:53
                    dziecka szkoda najbardziej. Nie ma dwóch zdań.
                    Ale nie opowiadaj , że dasz radę udawać i dziecko nic nie zauwazy.
                    Po za tym w takiej sytuacji potrzeba aby dwie strony udawały.
                    Twoja zona Ciebie nie szanuje, i chce abyś to Ty się wyprowadził - dlatego
                    prowadzi politykę zaczepną. I upokaża Ciebie.
                    Facet z którym sięzwiązała, (tak mi się wydaje ) nie kocha jej tak naprawdę, bo
                    wtedy już dawno mieszkaliby razem, lub coś w tym kierunku kokretnego robili. Bo
                    miłość własnie taka jest jak opisujesz - tzn. że byłbyś gotów jej wybaczyc.
                    Ale zeby to miało sens i dawało Wam szansę na normalny związek niezależnie od
                    wszystkiego musisz poczekać aż ona będzie chciał do Ciebie wrócic, aż powie
                    przepraszam. Nie Ty pierwszy.
                    Musi w takich sytuacjach być zachowana hierarchia.
                    Sobie masz do zarzucenia tylko tyle, i tylko wtedy, że może nie zauważyłeś
                    kiedy od Ciebie się ona odsuneła,
                    a może walczyła o wasz związek(np bez sensu robiła awantury) , a Ty puszczałeś
                    to mimo uszu myslac przejdzie jej.
                    Gdy wychowasz dziecko- gdy będzie rosło w domu w którym będziecie mieszkali
                    obok siebie- co gorsza może obrażając siebie nawzajem- dojdzie do takiego
                    momentu, gdy we własnym dziecku dostrzegac będziecie cechy współmałżonka który
                    z zycie robi udręke.
                    Dzieci nie są słodkimi bobasami całe zycie- wtedy trzeba w związku jedności ,
                    szacunku do siebie nawzajem, zrozumienia-
                    JAk to sobie wyobrażasz?
                    Do rozwodu musisz się sensownie przygotować,
                    ... ale czy Twoja żona wogóle będzie chciała brac ze sobą dziecko? Skoro
                    potrafiła zostawić je na tydzień ?
                    Może wystarczy jej ,że jej zapłacisz - podpissze stosowne dokumenty i tyle ?
                    Traktuje Ciebie tak, bo wie że sobie z nią nie radzisz. Ale takie osoby często
                    są życiowymi cieniasami wystarczy tylko na nie mocniej tupnąc.
                    Nie możesz myśleć o sobie bez niej będę frajerem-???
                    Ona jest taka wspaniała , że przy niej jesteś kimś?
                    Jest warta ...?
                    A jeśli ten obcy facet ją chce to pobłogosław na droge i niech idzie..., a Ty
                    sobie z synem spokojnie ułóz zycie.
                    Musisz dziś zadać sobie pytanie jak chcesz żyć - i chodzi tu o całe Twoje
                    zycie, nie tylko o jutro i za tydzień, a potem porozmawiać o tym z nią.
    • dmen123 Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 11:55
      Pozwól jej odejść, a sam zajmij się dzieckiem.
      Wróci albo i nie, nie mamy wpływu na drugiego człowieka.
      Wyznacz sobie czas na oczekiwanie (np. rok albo dwa) i rozpocznij nowe życie.
      Można też zwrócić się o pomoc do psychologa, po to by pomógł Tobie przejść ten
      trudny okres. Nie da się utrzymać drugiego cżłowieka na łańcuchu, chyba że
      chcesz mieć w domu frustrata i niewolnika
      Powodzenia
      • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 12:49
        żona bez dziecka nie odejdzie (przynajmniej tak mówi). Daleki jestem od opini, że nie kocha dziecka. Rozwiązanie w stylu, zaopiekuj się dzieckiem i daj jej odejść nie wchodzą w rachubę, nie odejdzie bez Małego. Do psychologa mam zamiar się udać, myślę że sobie z tym wszystkim pod kątem psychicznym poradzę.
        Jedna rzecz mnie strasznie nurtuje. Ten facet jest Polakiem pracującym w Anglii, ma zamiar tutaj wrócić i się osiedlić na stałe (to są słowa mojej żony, nie sprawdziłem tego).Znają się nie dłużej niż 2 m-ce!! Dla mnie to wszystko jest niespójne i nielogiczne, kompletny brak odpowiedzialności, znając faceta od tak krótkiego czasu wyjeżdża z nim na tydzien na wakacje. A gdzie dziecko? Jestem pewien, że mu go nawet nie pokazała (może na zdjęciach, ale fizycznie na pewno nie). Dla mnie to wszystko jest nielogiczne? Na co ona liczy? W co wierzy? Dla mnie to wszystko to film i kompletny brak odpowiedzialności.
        • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 12:51
          a o wyjezdzie na "delegacje" mowila juz od opczatku lipca wiec tak ja zakręcił, że po miesiacu znajomości zaczęła planować wyjazd
          • dmen123 Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 13:14
            Falco,
            przede wszystkim zajmij się sobą, bo pewnie teraz jesteś w amoku. Psycholog
            zrobi Tobie małe pranie mózgu i wtedy nabierzesz dystansu do siebie, żony i do
            tego wszystkiego co się dzieje. Pewnie będziesz ją dalej kochać, ale będziesz
            uwolniony od niej. A pewne rozwiązania same przyjdą. A wiesz że można też
            zagłaskać na śmierć, może ona czuła się zagłaskana i czuła się zmęczona? Ja
            tego nie wiem, tylko ona to wie, a Ty, z pomocą psychologa może odkryjesz
            przyczynę. Może też być tak, że pewne przeżycia z dzieciństwa kierują nią tak,
            a ona sobie tego nieuświadamia. Ale to też jest problem. Przede wszystkim
            zajmij się soba, znajdź mądrego psychologa, z którym nawiążesz kontakt i pracuj
            nad sobą. A jej daj wolną drogę, wróci albo nie, to zależy od niej. Miłość
            polega na dawaniu wolności drugiej osobie, a nie na poświęcaniu się.
            • dmen123 Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 13:15
              On ją zakręcił, a ona się zgodziła.
              Weź to też pod uwagę.
            • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 13:33
              no cóż, jej doświadczenia z dzieciństwa nie są zbyt pozytywne, teść jest alkoholokiem, w domu leciały szyby itp. U mnie też nie było dobrze, ale nie aż tak jak u żony. Kilkakrotnie proponowałem jej wizyty (wspólne) u psychologa, ale strasznie się wtedy denrwowała. Ja ze sobą zaczynam z dnia na dzień sobie radzić (m.in. dzieki Wam). Na tyle na ile znam siebie to wiem, że się z tego otrząsne, czas działa na moją korzyść. Wpadłem chyba w depresje, wczoraj wieczorem pewnego rodzaju euforia, swiadomość że będzie dobrze, obejzałem nawet mecz z zainteresowaniem, poczytałem książkę, ale dzisiaj rano znowu dołek. Na szczęście te dołki są coraz płytsze.Będzie dobrze.
              • witch-witch Re: Nie ma milosci bez dramatu 17.08.06, 13:59
                tak jak nie ma sztuki bez dramatu...mi sie wydaje ze zachowanie zony ma gdzies
                swoje grunty. Powinniscie nauczyc sie razem komunikowac i rozmawiac szczerze
                baz zatajen. Tylko szczere relacje sa udane....
                A jka bedzie u was? To co czlowiekowi sadzone to sie i tak stanie...zycie nie
                ma przypadkow wszystko jest i tak zaplanowane....
    • salsa.loca Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 16:22
      pozwol jej odejsc

      zachowaj godnosc
    • doti2525 Re: pomocy,dramat rodzinny 18.08.06, 14:46
      Czemu prawdziwa miłość musi tak boleć?

      Wiem z własnego doświadczenia, że wcale nie musi być tak, że żona Cię już nie
      kocha. Facet zawrócił jej w głowie, jest mocno zauroczona, ale prawdopodobnie
      to tylko chwilowa wielka euforia, pod wpływem której robi rzeczy idiotyczne.
      A prawdopodobnie żona czuje się bardzo pewnie w Waszym związku, dlatego teraz
      pokaż jej, że jak chce to niech idzie w cholerę. Być może ocknie się z tej
      euforii i zacznie myśleć racjonalnie. Jeśli tak się nie stanie to pomyśl, że ty
      ułożysz sobie kiedyś życie z inna wartą ciebie kobietą, a ona ze
      swoimi "chorymi" akcjami zostanie kiedyś sama.
      • wesolabuzia1 Re: pomocy,dramat rodzinny 18.08.06, 22:35
        Falko, bardzo Ci współczuję i prawie rozumiem co przeżywasz. Pisałeś wcześniej
        ze zaniedbywałeś rodzine. Ja właśnie jestem zaniedbywana przez męża ale do
        niego nie docieraja żadne argumenty. Do czego zmierzam: najchętniej połączyła
        bym nasze siły.Mi brakuje takigo uczucie jakie Ty darzysz żonę po tym wszystkim
        co ci zrobiła. Szkoda,że to niemożliwe bo przecież nie można powiedzieć sobie:
        ją przestaje kochać i pokocham inną. Trzymam za Ciebie kciuki. Ale szans
        naprawdę dla Was nie widzę.Ona na Ciebie nie zasługuje.A dziecku nie będzie
        wcale lepiej w związku bez obustronnej miłości rodziców.
    • 3mocj4 Re: pomocy,dramat rodzinny 18.08.06, 22:41
      Kiedyś ona cierpiała, a teraz Ty... Tyle że jak coś kobita powie albo zrobi....to przemyśli najpierw... przykro mi :( no ale nie wykluczam sukcesu :) są maleńkie szanse.....tyle że kwiatkami nie zrehabilitujesz się :( . Ona sama musi zrozumieć i podjąc decyzję. Szkoda dzieciaczka ... ale trzymam kciuki za Was :) jakby nie było to życzę jak najlepszego zakończenia tej sytuacji :)
      • maartha Re: pomocy,dramat rodzinny 19.08.06, 11:17
        Prawdopodobnie w czasie waszych dlugisz rozmow wyjasniliscie sobie wszystko co
        zle w waszym zwiazku, mowiles ze ja zaniedbywales. Twraz jestes gotowy sie
        poprawic jesli i ona bedzie fair wiec jej to jasno powiedz.
        Jesli nie bedzie to mialo dla niej zadnej watrosci to daj do zrozumienia ze nie
        tylko umiesz ladnie sie zachowac w stosunku do niej i gotowy jestes na
        poswiecenia ale takze potrafisz sobie sam poradzic jesli bedzie trzeba-trudno.
        Byc moze oczy jej sie otworza dopiero wtedu gdy ty ja odtracisz lub
        przynjamniej pokazesz ze umiesz zyc wlasnym zyciem i ze jestes szczesliwy,
        poswiecaj najwiecej czasu dziecku, chodz z nim na spacery i sie baw tak by
        zobaczyla ze jestes dobrym ojcem, czesto dla kobiet jest to najwazniejsze.

        Juz nie rob sniadan, nie praw komplementow i nie zapewniaj ze zrobisz wszystko
        abyz zostala bo to tylko umacnia jej pozycje. Ty ja zraniles- ona Ciebie, teraz
        pora odejsc od siebie lub na nowo siebie odkryc.
        Dziecko jest najwiekszym utrudnieniem ale myslac o sobie pomyslisz wlasnie o
        dziecku gdyz wtedy gdy bedzie widzialo radosnych rodzicow bedzie
        najszczesliwsze, natomiast jesli byscie zostali ze soba z przymusu
        oraniczylibyscie jego poczucie bezpieczensta.
    • okrutny_kamikadze Re: pomocy,dramat rodzinny 19.08.06, 11:21
      (nie masz juz raczej szans na powrót milosci)
      1. wywal ją za drzwi a jej rzeczy przez okno
      2. znajdz sobie inną kobiete
      to prostsze niz ci sie teraz wydaje!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka