agad78
25.08.06, 15:28
Mój mąż wychodzi z domu ok 7 rano a wraca 18-19. Soboty i niedziele ma wolne.
Nie ma poczucia czasu i jest strasznie niezorganizowany.ciagle mowi,ze jest
zmeczony,zreszta ja to widze.O najwazniejszych sprawach rozmawiamy przez
telefon,bo nie ma kiedy pogadac gdy jest w domu.Na mnie spada zajmowanie sie
dzieckiem (pol roku) i domem. Kiedy maz jest w domu i probuje rozmawiac z nim
o problemach jakie sa w naszym zwiazku,bo ja uwazam ze sa, on twierdzi,ze sie
czepiam i stara sie mnie unikac tj.wychodzi na papierosa albo dzwoni ze
sluzbowego niby w sprawie pracy.Poki nie uprawiamy seksu czuje sie tak jakbym
nie byla mu potrzebna.Spedzamy tylko czas we trojke.On twierdzi,ze nie mamy z
kim zostawic dziecka ale kiedy dziecko spi maz idzie do drugiego pokoju i
wlacza telewizor zamiast zrobic ze mna kolacje io przy okazji pogadac.I
wlasnie kiedy go o to posze ciagle mowi,ze jest zmeczony.Nie korzysta po
pracy z kapieli,jedynie rano przed wyjsciem.Az,wstyd to przyznac. Do slubu
bylo inaczej,choc juz cos zauwazalam.Wczoraj to mu powiedzialam,ze wzial
sobie mnie za zone,zeby miec spokoj z szukaniem itp.,odpowiedzial "to sie
rozejdz ze mna".Ku...wa jego mac!! co on sobie mysli.Uwazam,ze jestem dobra
zona.Nie narzekam na brak powodzenia ale nie bawia mnie takie rzeczy typu
kochanek.Nie uznaje seksu bez milosci to po pierwsze a po drugie wzgledy
higieniczne. Nie placze z tego powodu,ale nie chce czekac az sie samo
rozwiaze,bo pozniej moze byc gorzej.Aha,kiedy jedziemy do mojej mamy (tata mi
umarl w tym roku) to moj maz spi tam calymi dniami a jesli tego nie robi to
pije piwo.