Dodaj do ulubionych

MILOSC ? To absurd, ktoremu...

IP: *.unl.edu 26.02.03, 16:14
oddajemy sie od zawsze. Wszystkie nasze marzenia, dazenia, plany zdaja sie
krazyc wokol jednego: jak tu byc kochanym przede wszystkim, a potem dopiero:
jak tu kochac. Jednak uczucie , ktore zwiemy miloscia, miloscia tak naprawde
nie jest. To swoisty stan chorobowy umyslu, miotajacy sie od jednego bieguna,
zwanego miloscia do drugiego, zwanego nienawiscia. Milosc, o ktorej prawie
wszyscy mowia, to moneta, posiadajaca dwie strony, dwa bieguny i nas samych
stojacych na rancie, gotowych spasc w objecia jednej z twarz tej samej
monety. Milosc, o ktorej tu mowa, to produkt UMYSLU, wiecznie niespokojnego,
wiecznie powodujacego konfuzje, bedacego w wiecznym w konflikcie. Czy taka
milosc, jedyna jaka znamy, ma szanse na jakiekolwiek przetrwanie ? Nie ma. Bo
zadna choroba nie trwa wiecznie, bo po chorobie przychodzi okres powrotu sil,
rekonwalescencji i nowego spojrzenia na zycie. Milosc, o ktorej tu mowa,
to narkotyk, a jednak tak nie wielu z nas zdaje sobie sprawe ze swego
uzaleznienia. To ta milosc wlasnie placze umysly, skazujac niejednego na
cierpienia nienawisci, niektorym nawet odbierajac ochote do zycia. Czy nie ma
wiec prawdziwej milosci ? Czy nie ma szansy by nie cierpiec kochajac ?
Wydaje sie ze jest, ale stan o ktorym mowimy moze sie zrealizowac tylko poza
naszym UMYSLEM, poza naszym swiatem wyobrazen, nadziei, dazen. Tylko tam,
gdzie umysl pozbawionym bedzie swej dominujacej roli, roli rezysera naszych
poczynan, tylko tam milosc jes mozliwa. Milosc bez swej siostrzanej
nienawisci, milosc bezbiegunowa, totalna i spokojna, nieprzemijajaca.
Milosc, o jakiej mowil Chrystus, Budda i inni wielcy nauczyciele.
A wiec to co my nazywamy miloscia, miloscia nie jest, gdyz jest czyms co
zalezy od czegos, gdyz jest czyms, co posiada dwa bieguny. Milosc, o ktorej
wszyscy z nas mowia, to czasowy paraliz umyslu, ktory poprzez to staje sie
ciezarem dla naszej swiadomosci, wielka chmura, przyslaniajaca nasz prawdziwa
nature.
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • lisette Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 26.02.03, 17:15
      Imagine
      Czemu uparles sie zeby oblewac tym swoim splesnialym syfem to forum pelne i tak
      wystarczajaco sfrustrowanych ludzi?
      • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 17:28
        lisette napisała:

        > Imagine
        > Czemu uparles sie zeby oblewac tym swoim splesnialym syfem to forum pelne i
        tak
        >
        > wystarczajaco sfrustrowanych ludzi?

        Pokazuje prawde. To wszystko. Wolnosc od frustracji wiedzie tylko poprzez
        uznanie frustracji za fakt.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: prof.Ciekawski Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.chello.pl 26.02.03, 17:31
          Oczywiście teoretycznie masz rację...ale czy z żoną też od zawsze łączyła Cię
          tylko taka letnia przyjaźń ?
          • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 17:40
            Gość portalu: prof.Ciekawski napisał(a):

            > Oczywiście teoretycznie masz rację...ale czy z żoną też od zawsze łączyła
            Cię
            > tylko taka letnia przyjaźń ?
            Nic mnie nigdy nie laczylo z zonami oprocz chorych fantazji seksualno-
            egzystencjalnych. Teraz tak to widze, cala absurdalnosc. Wtedy, to oczywiscie
            bylem zakochany po uszy i na zawsze.
            Pozdr, Imagine.
            • Gość: Lolek Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.03, 19:55
              Gość portalu: Imagine napisał(a):
              > Nic mnie nigdy nie laczylo z zonami oprocz chorych fantazji seksualno-
              > egzystencjalnych. Teraz tak to widze, cala absurdalnosc. Wtedy, to oczywiscie
              > bylem zakochany po uszy i na zawsze.

              I tu leży pies pogrzebany. Współczuję. Przez pryzmat własnych doświadczeń
              spostrzegasz otaczającą Cię rzeczywistość? Więcej autoanalizy się po Tobie
              spodziewałem.
              • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 20:03
                Gość portalu: Lolek napisał(a):

                > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                > > Nic mnie nigdy nie laczylo z zonami oprocz chorych fantazji seksualno-
                > > egzystencjalnych. Teraz tak to widze, cala absurdalnosc. Wtedy, to oczywis
                > cie
                > > bylem zakochany po uszy i na zawsze.
                >
                > I tu leży pies pogrzebany. Współczuję. Przez pryzmat własnych doświadczeń
                > spostrzegasz otaczającą Cię rzeczywistość? Więcej autoanalizy się po Tobie
                > spodziewałem.
                Nic nie lezy pogrzebane, oprocz instytucji tzw "milosci". Ty tez byles
                zakochany po uszy i jesli powiesz mi to samo za 20 lat, odwolam to co napisalem.
                Pozdr, Imagine.
                • Gość: Lolek Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.03, 22:20
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):
                  > Nic nie lezy pogrzebane, oprocz instytucji tzw "milosci". Ty tez byles
                  > zakochany po uszy i jesli powiesz mi to samo za 20 lat, odwolam to co
                  napisalem

                  Wg Ciebie zakochanie się i emocje = miłość oraz miłość = zakochanie się i
                  emocje??
                  Człowieku, ile Ty masz lat? 15?
                  • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 28.02.03, 22:28
                    Gość portalu: Lolek napisał(a):

                    > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                    > > Nic nie lezy pogrzebane, oprocz instytucji tzw "milosci". Ty tez byles
                    > > zakochany po uszy i jesli powiesz mi to samo za 20 lat, odwolam to co
                    > napisalem
                    >
                    > Wg Ciebie zakochanie się i emocje = miłość oraz miłość = zakochanie się i
                    > emocje??
                    > Człowieku, ile Ty masz lat? 15?

                    Nie wedlug mnie ! Zle mnie czytasz. Ja staram sie odseparowac te kategorie od
                    siebie i pokazac, ze wiekszosc wlasnie sobie takiego trudu nie zadaje, biorac
                    chwilowe afektacje za milosc. Zwroc uwage na to co pisze i jak (np.
                    tzw "milosc")
                    Pozdr, Imagine.
    • Gość: maja Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.03, 17:35
      Wydaje mi się, że mówiłaś tylko w swoim imieniu i nie pomogło ci podpieranie
      się autorytetami. To tylko twoja osobista frustracja. Cała ludzkość ma na ten
      temat zapewne inne zdanie, żeby nie powiedzieć kilka miliardów innych zdań.
      • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 17:42
        Gość portalu: maja napisał(a):

        > Wydaje mi się, że mówiłaś tylko w swoim imieniu i nie pomogło ci podpieranie
        > się autorytetami. To tylko twoja osobista frustracja. Cała ludzkość ma na ten
        > temat zapewne inne zdanie, żeby nie powiedzieć kilka miliardów innych zdań.

        Maju, z moich obserwacji wynika wlasnie cos przeciwnego. Ze to cala ludzkosc
        jest sfrustrowana, nie ja. Rozejrzyj sie dookola a dojrzysz to co ja.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: prof.Ciekawski Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.chello.pl 26.02.03, 17:48
          A Ty wołasz na puszczy próbując ja ( tą ludzkość ) sprowadzić na właściwą drogę.
          • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 17:53
            Gość portalu: prof.Ciekawski napisał(a):

            > A Ty wołasz na puszczy próbując ja ( tą ludzkość ) sprowadzić na właściwą
            drogę
            > .
            O nie panie Profesorze. To juz za duzo. Wystarczy mi satysfakcji z otworzenia
            kilku par oczu. Nie mam zadnych globalnych dazen.
            Pozdr, Imagine.
            • Gość: &tc. Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.proxy.aol.com 26.02.03, 18:47
              ale chyba takie stwierdzenie ze "z moich obserwacji wynika...ze ludzkosc..."
              grzmi troszke globalnie zbyt globalnie? Chyba ze wystarcza Ci takie objecie
              ludzkosci, czyli wlasna prawda z wlasnego doswiadczenia, sprowadzona do
              jednolicenia wszelkiej innosci? A moze by tak starac sie uczyc akceptowac
              prawdziwa innosc, odrebnosc, bez utozsamiania jej ze swoja skuteczna dla mnie
              Prawda? To bardzo trudna sztuka, niemal nie do opanowania, tylko do
              powtarzania, wybaczania &tc.
              • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 19:07
                Gość portalu: &tc. napisał(a):

                > ale chyba takie stwierdzenie ze "z moich obserwacji wynika...ze ludzkosc..."
                > grzmi troszke globalnie zbyt globalnie? Chyba ze wystarcza Ci takie objecie
                > ludzkosci, czyli wlasna prawda z wlasnego doswiadczenia, sprowadzona do
                > jednolicenia wszelkiej innosci? A moze by tak starac sie uczyc akceptowac
                > prawdziwa innosc, odrebnosc, bez utozsamiania jej ze swoja skuteczna dla mnie
                > Prawda? To bardzo trudna sztuka, niemal nie do opanowania, tylko do
                > powtarzania, wybaczania &tc.
                Nie widze niczego zdroznego w stwierdzeniu: "z moich obserwacji wynika".
                Przynajmniej uzywam swoich obserwacji. Nie zyje na tym swiecie od wczoraj
                i probka, jakiej bylem w stanie sie przyjrzec, jest dosc wielka, by podjac
                probe extrapolacji moich przemyslen na wiekszosc ziemskiej populacji.
                Ja nikomu nie odmawiam odrebnosci czy innosci. Jednak wiekszosc z nas dziala
                w ramach zakreslonych przez nasze umysly, ktore na szerszym tle, jesli sie tak
                dobrze im przyjrzysz, sa toczka w toczke takie same. Wszystko zalezy z jakiej
                perspektywy patrzysz. Kowalski spod numeru 33, nie bijacy i nie pijacy wydaje
                sie generalnie rzecz biorac kims bardzo roznym od Wisniewskiego spod nr 44,
                ktory pije i bije. Ja bym jednak nie postawil zlamanego grosza na Kowalskiego,
                gdyz jedyne co mozna oczekiwac od Wisniewskiego to poprawa a Kowalski co moze
                nam zaoferowac to erupcja zla. Czym wiec tak naprawde sie roznimy od siebie ?
                Tylko tym, ze w jednych z nas cos zakwitlo, a w drugich czeka na odpowiednie
                warunki do wzrostu. Rzeczywistosc nie jest tym, czym nam sie wydaje, ze jest.
                Pozdr, Imagine.
                • Gość: Sławek Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: 212.106.159.* 26.02.03, 20:21
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  Wszystko zalezy z jakiej
                  > perspektywy patrzysz. Kowalski spod numeru 33, nie bijacy i nie pijacy wydaje
                  > sie generalnie rzecz biorac kims bardzo roznym od Wisniewskiego spod nr 44,
                  > ktory pije i bije. Ja bym jednak nie postawil zlamanego grosza na Kowalskiego,
                  > gdyz jedyne co mozna oczekiwac od Wisniewskiego to poprawa a Kowalski co moze
                  > nam zaoferowac to erupcja zla.

                  A co by to miał być za zakład, który wymagałby od ciebie postawienia albo na
                  Kowalskiego albo na Wiśniewskiego ? Czemu zakładasz, że obaj się zmienią ? Czy
                  Kowalski koniecznie musi ulec erupcji zła ? Nie może pozostać do końca
                  porządny, nie pić i nie bić ? Czy Wiśniewski musi się poprawić ?
                  Nawet jeśli rzeczywiście miłość to choroba to czemu nie pozwolić ludziom
                  umierać na tę chorobę skoro nie chcą się leczyć ?
                  • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 20:37
                    Gość portalu: Sławek napisał(a):

                    > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                    >
                    > Wszystko zalezy z jakiej
                    > > perspektywy patrzysz. Kowalski spod numeru 33, nie bijacy i nie pijacy wyd
                    > aje
                    > > sie generalnie rzecz biorac kims bardzo roznym od Wisniewskiego spod nr 44
                    > ,
                    > > ktory pije i bije. Ja bym jednak nie postawil zlamanego grosza na Kowalski
                    > ego,
                    > > gdyz jedyne co mozna oczekiwac od Wisniewskiego to poprawa a Kowalski co m
                    > oze
                    > > nam zaoferowac to erupcja zla.
                    >
                    > A co by to miał być za zakład, który wymagałby od ciebie postawienia albo na
                    > Kowalskiego albo na Wiśniewskiego ? Czemu zakładasz, że obaj się zmienią ?
                    Czy
                    > Kowalski koniecznie musi ulec erupcji zła ? Nie może pozostać do końca
                    > porządny, nie pić i nie bić ? Czy Wiśniewski musi się poprawić ?
                    > Nawet jeśli rzeczywiście miłość to choroba to czemu nie pozwolić ludziom
                    > umierać na tę chorobę skoro nie chcą się leczyć ?
                    Slawku, cenie sobie twe wypowiedzi. Czy zauwazyles, ze Ty i ja jeszcze nigdy
                    nie skoczylismy sobie do oczu ? W odpowiedzi na twoj post: a niech sobie kazdy
                    umiera na jak chce chorobe. Nikt sie nie musi leczyc. Ja tylko podsuwam pomysl,
                    by przyjrzec sie sobie jeszcze raz, troche z boku, a co z tym zrobicie, to juz
                    nie moja sprawa. Przyklad z Panami Kowalskim i Wisniewskim to ilustracja tezy,
                    ze nic w zyciu nie jest tym na co wyglada. Kowalski nie musi ulec korupcji zla,
                    ale jesli kiedykolwiek mialby przejsc na druga strone samego siebie, to wlasnie
                    pozostaloby mu tylko zlo. Odwrotnie sprawa sie ma z Wisniewskim. Zauwazyles, ze
                    Kowalski nie moze juz nie pic wiecej i nie moze juz nie bic wiecej, wiec co go
                    czeka ? Odwrotnosc siebie samego. Jest juz nad sama przepascia. I tu jest
                    niebezpieczenstwo. Wisniewski moze sie jeszcze rozwinac w chlaniu i laniu, ale
                    potem czeka go drugie JA, czyli uzdrowiony Wisniewski. Kowalski moze byc tylko
                    chory, czyli w jego przypadku, zadna zmiana nie jest juz mozliwa, jesli troche
                    mysli. Wisniewski ma potencjal i na niego bym postawil. Jest to oczywiscie
                    forma zabawy "co by bylo gdyby". Ja lubie takie zabawy, stad seria takich a nie
                    innych, prowokujacych postow.
                    Pozdr, Imagine.
                    • Gość: Sławek Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: 212.106.159.* 26.02.03, 20:56
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):

                      > Slawku, cenie sobie twe wypowiedzi. Czy zauwazyles, ze Ty i ja jeszcze nigdy
                      > nie skoczylismy sobie do oczu ?

                      Pewnie dlatego, żem nie filozof i większości twoich postów nie rozumiem. Przed
                      chwilą jednak wydało mi się że zaczynam coś łapać. Niestety pomyliłem się.
                      :-)

                      pozdrawiam.
                      • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 21:02
                        Jestes rozbrajajacy. Ale nie mysl, ze ci co skacza na mnie... cos z tego
                        rozumieja. Hahahahahahahahahahahaha.
                        Pozdr, Imagine.
    • m234 Imagine ma rację 26.02.03, 20:06
      zgadzam się z tym co pisze Imagine. Życie iluzjami, niepewnością zrodzoną ze
      zmienności ludzkiej natury. Człowiek wierzy w miłość bo bardzo chce wierzyć,
      nie dlatego że ona JEST. Z tą wiarą łatwiej mu żyć więc udaje że świat jest
      inny i odbija go w lustrze własnych oczekiwań i dążeń. Tylko po co później
      tyle żalu, zawodu i nienawiści do samego siebie?
      • Gość: Imagine Re: Imagine ma rację IP: *.unl.edu 26.02.03, 20:18
        m234 napisał:

        > zgadzam się z tym co pisze Imagine. Życie iluzjami, niepewnością zrodzoną ze
        > zmienności ludzkiej natury. Człowiek wierzy w miłość bo bardzo chce wierzyć,
        > nie dlatego że ona JEST. Z tą wiarą łatwiej mu żyć więc udaje że świat jest
        > inny i odbija go w lustrze własnych oczekiwań i dążeń. Tylko po co później
        > tyle żalu, zawodu i nienawiści do samego siebie?
        Dlatego, ze predzej czy pozniej, "milosc" bedaca wytworem umyslu musi umrzec,
        tak jak kazda mysl. MILOSC o ktorej ja mowie, to milosc z serca, bez zimnych
        kalkulacji, ze tak potrzeba, ze juz czas, co oni na to, i tym podobne androny.
        Milosc o ktorej ja mowie, to milosc bez jakichkolwiek warunkow wstepnych, to
        milosc nienadszczerbiona czasem, milosc akceptujaca innosc, nie walczaca z nia,
        nie dostosowujaca sie do niej, gdyz wlasnie ten uklad, predzej czy pozniej da o
        sobie znac, jako chory, rozbity zwiazek. Ta milosc JEST, podobnie jak ciemnosc
        z innego watku, zawsze JEST, podczas gdy swiatlo, zadze, zakochania itp, BYWAJA
        i gina po jakims czasie.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: vita Re: Imagine ma rację IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.03, 20:39
          Nie wiem czy miłość ,,jest ,,tak samo jak ,,jest,, ciemność.Wydaje mi się że
          miłością należy się stać.Wówczas nie ma problemu z tym czy się jest
          kochanym,jak długo itd.Takiej miłości nie niszczy też czas,wręcz przeciwnie
          czas ją wzmacnia. NAPEWNO .Takiej miłości nie niszczy też brak wzajemności.
          ((choć z tym już trochę trudniej)
          • Gość: Imagine Re: Imagine ma rację IP: *.unl.edu 26.02.03, 20:44
            Gość portalu: vita napisał(a):

            > Nie wiem czy miłość ,,jest ,,tak samo jak ,,jest,, ciemność.Wydaje mi się że
            > miłością należy się stać.Wówczas nie ma problemu z tym czy się jest
            > kochanym,jak długo itd.Takiej miłości nie niszczy też czas,wręcz przeciwnie
            > czas ją wzmacnia. NAPEWNO .Takiej miłości nie niszczy też brak wzajemności.
            > ((choć z tym już trochę trudniej)
            Zgadzam sie, ale nie z tym, ze miloscia trzeba sie stac. Miloscia jestesmy,
            zapomnielismy jednak o tym, oddajac sie w ramiona umyslu i jego fantazji.
            Jesli masz serce, jestes miloscia, to tylko centrum dowodzenia zostalo
            przeniesione dwa pietra wyzej, do glowy. Poza tym wszystko JEST na miejscu.
            Pozdr, Imagine.
    • Gość: shf Imagine, czy Ty jestes buddysta??? IP: *.prem.tmns.net.au 26.02.03, 20:26
      Nigdy nie spotkalam "nawracajocego" buddysty, Ty jestes pierwszy...
      • Gość: Imagine Re: Imagine, czy Ty jestes buddysta??? IP: *.unl.edu 26.02.03, 20:41
        Gość portalu: shf napisał(a):

        > Nigdy nie spotkalam "nawracajocego" buddysty, Ty jestes pierwszy...
        Nie jestem buddysta i nikogo nie nawracam. Ja tylko lubie sobie rozmyslac,
        chodzic troszke zarosnietymi sciezkami, kwestionowac to co utarte i superpewne.
        Fajna zabawa, i czasami potrzebuje kilku graczy, ktorzy jednak z reguly,
        pozostaja w opozycji do mnie. Ale walcze i kopie ta pile z cala sila.
        I nie poddaje sie.
        Pozdr, Imagine.
    • cossa Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 26.02.03, 21:27
      w tym co piszesz jest ukryta prawda. wrecz boje sie
      zastanawiac sie doglebniej nad tym postem:) ze wzgledu na
      zawarta w nim prawde:)
      ale chcialam jesli mozna dorzucic cytacik, ktory moze ma
      cos wspolnego z tym co napisales, a nawet jesli nie - tez
      jest zaskakujacym spojrzeniem na milosc:)

      -------------------
      Miłość (...) jest forma pracy. Zawiera ona w sobie
      zobowiazanie, przekraczanie lenistwa, przekraczanie leku,
      podejmowanie ryzyka odkrywania sie i odrzucenia. Tak
      rozumiama milosc nie jest uczuciem - jest aktem woli i
      decyzja. Cala prawdziwa milosc zaczyna sie od milosci do
      siebie. Praca i dyscyplina w milosci wyplywa z
      prawdziwego poczucia wlasnej wartosci. musimy nauczyc sie
      jak cenic siebie, zanim mozemy zaczac cenic innych.
      ---------------------

      zbyt przedmiotowe podejscie do milosci? nie ma tu
      uniesien i romantyzmu? wydaje mi sie, ze wszelkie
      namietnosci mydla nam oczy. czesto mylimy milosc z czmys
      zupelnie innym.

      imagine, nie wiem czy dobrze pojelam to co napisales, ale
      mam nadzieje, ze ciut na temat mi sie udalo:)

      pozdrawiam
      cossa
      • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 21:53
        > Miłość (...) jest forma pracy. Zawiera ona w sobie
        > zobowiazanie, przekraczanie lenistwa, przekraczanie leku,
        > podejmowanie ryzyka odkrywania sie i odrzucenia. Tak
        > rozumiama milosc nie jest uczuciem - jest aktem woli i
        > decyzja. Cala prawdziwa milosc zaczyna sie od milosci do
        > siebie. Praca i dyscyplina w milosci wyplywa z
        > prawdziwego poczucia wlasnej wartosci. musimy nauczyc sie
        > jak cenic siebie, zanim mozemy zaczac cenic innych.

        Zatrzymajmy sie na chwile na jednym ze zdan: "Cala prawdziwa milosc zaczyna sie
        od milosci do siebie". Brzmi wspaniale, ALE. Co rozumiemy pod pojeciem SIEBIE ?
        Czy to, co nazywamy soba, to moje imie, moje nadzieje, moje zwyczaje, moja
        odrebnosc od innych, moje posiadlosci, moje wyksztalcenie, pochodzenie etc ?
        Jesli tak, to jesli zaczniesz od milowania tych fenomenow, to daleko nie
        zajdziesz. Znajdziesz sie dokladnie w punkcie o ktorym mowa w tym watku.
        W punkcie absurdalnym, z ktorego nie da sie pogodzic z druga strona zwiazku,
        ktora przeciez tez kocha swe imie, nadzieje, zwyczaje, swa odrebnosc,
        posiadlosci, wyksztalcenie, pochodzenie. Tu jest sytuacja jaka mamy niestety
        w prawie wszystkich zwiazkach, noszacych szumna nazwe zwiazkow z milosci.
        Bzdura.
        Jesli poprzez SIEBIE zrozumiemy jednak "persone" bez zadnych nalepek, nazwisk,
        pochodzenia, posiadlosci, wyksztalcenia, persone zdajaca sobie sprawe ze swej
        tymczasowej odrebnosci, bedacej w rzeczywistosci jednoscia ze swym partnerem,
        to tak, wtedy mozna powiedziec, ze kochajac siebie mamy szanse pokochac innych.
        Powod jest prosty. Jesli uznaje, ze ktos inny jest fundamentalnie tym samym
        tworem, tymczasowo przyobleczonym w cialo fizyczne i mase roznych atrybutow,
        to kochajac siebie kocham jednoczesnie i partnera. Ten zwiazek, zwiazek jednosci
        a nie zwiazek roznorodnosci, jest prawdziwym zwiazkiem. Dopiero wtedy gdy nasze
        EGO, ktore jest zbiorem tego co o sobie myslimy, ustapi miejsca duszy, czyli
        temu czym naprade jestesmy, nasz zwiazek ma sznase przetrwania. Nie wczesniej.
        Dzieki za zwrocenie uwagi na koniecznosc pokochania siebie.
        Zgadzam sie z pierwsza czescia zacytowanej definicji, ze tak pojeta milosc to
        praca. Praca ta jednak nie ma nic wspolnego z miloscia, gdyz milosc to jest
        odrzucenie leku, a nie tylko przekraczanie. W tym samym stopniu dotyczy to
        lenistwa. Tak, to jest kontrakt, nie milosc. Wydaje sie, ze wielu jednak zyje w
        takich kontraktach, ktore tak czy inaczej, sa lepszym rozwiazaniem, niz zywiol
        i liczenie na "jakos tam sie ulozy". Efekty widzimy w prawie kazdej rodzinie.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: & Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.proxy.aol.com 26.02.03, 22:28
          milosc istnieje tak dlugo jak dlugo jej potrzebujemy, sila naszych pragnien i
          woli.
          Natomiast Ty sie przed tym bronisz zamykajac sie w blednym kole mozgowania i
          wszechrelatywizowania, tudziez, co chwalebne, wspomagania potrzebujacych. Ale w
          takich wypowiedziach jak powyzej (i pewnie ponizje)wijesz sie w bezustannych
          pytaniach i odpowiedziach bez odpowiedzi, gadasz sam do siebie, uzywajac
          wszystkich mozliwych sztuczek logiki chaosu i macenia.
          Rozum wszystko podda w watpliwosc, wszystko udowodni i obali, dopoki go
          samolubnosc zachwyca. To sie nazywa samodestrukcja. I bardzo zdrowo. Trzeba
          dojsc do dna mysli, jak do dna pijanstwa. I wtedy zacznie sie prawdziwe
          Sluchanie. Zlatuj, zlatuj, gwiazdko z nieba ciemnosci, z abstrakcji osadow do
          szczegolow istnienia.
          Acha, male znieksztalcenie, chodzilo o z a o g o l n i a n i e z osobistych
          doswiadczen, a nie ze niby to wlasne doswiadczenia nic nie znacza. Zalepianie
          wlasna madroscia innych madrosci, zdobytych z rownie wlasnych, jak Twoje,
          doswiadczen, nazywa sie lekkim przygluszeniem wlasna niestrawnoscia.
          Powodzenia bez Zwodzenia.
          • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 26.02.03, 22:41
            Gość portalu: & napisał(a):

            > milosc istnieje tak dlugo jak dlugo jej potrzebujemy, sila naszych pragnien i
            > woli.
            > Natomiast Ty sie przed tym bronisz zamykajac sie w blednym kole mozgowania i
            > wszechrelatywizowania, tudziez, co chwalebne, wspomagania potrzebujacych. Ale
            w
            >
            > takich wypowiedziach jak powyzej (i pewnie ponizje)wijesz sie w bezustannych
            > pytaniach i odpowiedziach bez odpowiedzi, gadasz sam do siebie, uzywajac
            > wszystkich mozliwych sztuczek logiki chaosu i macenia.
            > Rozum wszystko podda w watpliwosc, wszystko udowodni i obali, dopoki go
            > samolubnosc zachwyca. To sie nazywa samodestrukcja. I bardzo zdrowo. Trzeba
            > dojsc do dna mysli, jak do dna pijanstwa. I wtedy zacznie sie prawdziwe
            > Sluchanie. Zlatuj, zlatuj, gwiazdko z nieba ciemnosci, z abstrakcji osadow do
            > szczegolow istnienia.
            > Acha, male znieksztalcenie, chodzilo o z a o g o l n i a n i e z osobistych
            > doswiadczen, a nie ze niby to wlasne doswiadczenia nic nie znacza. Zalepianie
            > wlasna madroscia innych madrosci, zdobytych z rownie wlasnych, jak Twoje,
            > doswiadczen, nazywa sie lekkim przygluszeniem wlasna niestrawnoscia.
            > Powodzenia bez Zwodzenia.
            Jedni lubia sami dojsc do pewnych wnioskow, inni kupuja papke, a jeszcze inni
            nie maja zadnego celu w zyciu poza doraznymi przyjemnostkami. Ja nie zalepiam
            czyichs, w trudzie zdobytych madrosci. Jesli ktos sie czuje zalepianym,
            proponuje stworzyc cos takiego, co nie da sie zalepic. Nie gadam z soba, tylko
            odpowiadam tym, ktorzy okazuja zainteresowanie mym postem. Wole sie wic w
            nieustannym potoku pytan, niz miec gotowa odpowiedz z lokalnego kosciola albo
            kolka gospodyn wiejskich (skreslic, ktore nie dotyczy). Stwierdzeniem, ze
            milosc istnieje tak dlugo jak jej potrzebujemy niczego nie wyjasniasz. Do tego
            okraszajac to "sila woli i pragnien", nie definiujac co masz mysli, puszczasz w
            eter stek hasel, ktore nic nie znacza. Zycze dobrego wieczoru. W wolnej chwili
            polecam czytanie Witolda.
            Pozdr, Imagine.
        • cossa Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 27.02.03, 00:19
          Co rozumiemy pod pojeciem SIEBIE ?

          oczywiscie druga Twoja wesje mialam na mysli. mysle, ze w
          pokochaniu siebie kryje sie przede wszystkim akceptacja
          samego siebie, swoich uczuc, rozumienie ich, zycie wedlug
          tego co mowi nam dusza (zdaje sie ze wiele o niej
          piszesz:), bo ona wie co dla nas najlepsze. a wlasciwie
          dla niej, dla jej rozwoju. zagluszanie tego co jest w nas
          jest grzechem (nic zwiazane z religia), ktory wyrzadzamy
          sami na sobie. z takim "soba" nie pokochamy nikogo, bo
          jak ktos moze nas kochac skoro nawet my sami tego nie
          potrafimy. mowiac zagluszanie mam na mysli nie tylko
          nasze swiadome mysli, uczucia, ktorymi staramy sie
          kierowac. niejednokrotnie to juz dawno w nas zamarlo, nie
          z naszej winy, ale tylko od nas zalezy czy bedziemy dazyc
          do poznania samego siebie i samoakceptacji.

          "Praca ta jednak nie ma nic wspolnego z miloscia, gdyz
          milosc to jest odrzucenie leku, a nie tylko przekraczanie."

          praca jest czescia nauki kochania, siebie, partnera,
          swiata. i jestem sklonna podejrzewac Cie o to, ze nie
          zalezy Ci na tym by rozmawiac. odnosze wrazenie, ze
          czytam "zdania - hasla", ktore swietnie by sie nadawaly
          do zbiorku zlotych mysli. cos wyczuwam, ale jeszcze
          trudno mi to nazwac:) podrzucasz bardzo ciekawe tematy
          nie tyle dyskusji, ale do przemyslenia w zaciszu wlasnych
          mysli, ale..:) przperaszam za osobiste wywody na forum:)
          ah.. i nie czepiam sie:) pisze co czuje i mam nadzieje,
          ze nie urazilam CIe imagine:)

          a to co napisalam powyzej tyczy sie tego co ponizej:
          by odrzucic lek trzeba go najpierw przekroczyc.

          pozdrawiam
          cossa
    • kwieto Specjalnie dla Ciebie, Andrzeju :') 26.02.03, 22:59
      "Milosc, chwalona in abstracto, jest przesladowana zawziecie, gdy tylko przybierze jakas konkretna forme,ucielesni sie i przyjmie nazwe seksualizmu, erotyzmu. To zrodlo radosci i tworczosci, to dobro najwyzsze, bedace racja bytu wszystkiego, co oddycha, jest ciemiezone z zajadloscia iscie szatanska przez wszelka prawomyslna holote, swiecka i duchowna.
      P.S. Jedna ze zloczynnych inwersji najbardziej klasycznych i morderczych zrodzila idee czystosci.
      Czystosc jest zloczynna inwersja niewinnosci. Niewinnosc to milosc istnienia, pogodne przyjecie darow niebios i ziemi, nieznajomosc piekielnej alternatywy czystosc - nieczystosc. Z tej spontanicznej i jakby wrodzonej swietosci Szatan uczynil podobna do niej karykature, ktora jest jej calkowitym przeciwienstwem: czystosc. Czystosc to odraza do zycia, nienawisc do czlowieka, chorobliwa zadza nicosci. Cialo chemicznie czyste poddano barbarzynskiemu procederowi, aby osiagnac ten stan calkowicie przeciwny naturze. Czlowiek opanowany demonem czystosci sieje zniszczenie i smierc wokol siebie. Oczyszczenie religijne, czystka polityczna, ochrona czystosci rasowej - wiele jest wariantow tego okropnego tematu, lecz wszystkie prowadza niezmiennie do niezliczonych zbrodni, ktorych uprzywilejowanym narzedziem jest ogien, symbol czystosci i symbol piekla"

      Michael Torunier
      "Krol Olch"
      • Gość: Imagine Re: Specjalnie dla Ciebie, Andrzeju :') IP: *.unl.edu 26.02.03, 23:20
        Dzieki kwieto za ten stek bzdur. Nie moge inaczej nazwac tekstu, stawiajacego
        ochrone czystosci rasowej z oczyszczeniem religijnym na tym samym miejscu.
        Nie moge inaczej nazwac tekstu, ktory pod pozorem ochrony zwyklych ludzkich
        pociagow, dazen i pragnien chce przemycic nienawisc do pytan o moralnosc,
        ktory najwieksze wyuzdanie bedzie nazywac wolnoscia expresjii czlowieczej.
        Nie moge zaakceptowac tekstu, ktory nie zdajac sobie sprawy z tego, ze
        niewinnosc, ktora utracic musimy z biegiem lat, zastapiona byc moze poprzez
        wlasnie czystosc naszego postepowania, myslenia i mowienia. I wreszcie nie moge
        zaakceptowac tego steku bzdur, poprzez Szatana, ktoremu, jak juz nie wiemy co
        zrobic z naszymi teoriami, dajemy dzialke, w ktorej odpowiedzialnym sie staje
        za wszelkie zle rzeczy dotykajace czlowieka.
        PS. nie jest przeciwko cielesnej "milosci" i nie uwazam jej za egzemplifikacje
        tej prawdziwej, jednej milosci. Zupa, chocby najsmaczniejsza nie jest
        restauracja w ktorej jest spozywana.
        Pozdr, Imagine.
        • kwieto Re: Specjalnie dla Ciebie, Andrzeju :') 26.02.03, 23:26
          Tak myslalem, ze sie oburzysz :(((
          Moze kiedys zrozumiesz. Ciagle mam nadzieje
          • Gość: Imagine Re: Specjalnie dla Ciebie, Andrzeju :') IP: *.unl.edu 26.02.03, 23:28
            kwieto napisał:

            > Tak myslalem, ze sie oburzysz :(((
            > Moze kiedys zrozumiesz. Ciagle mam nadzieje
            >
            Wow, kwieto ! Nie spojrzalem na IP, ale moze Ty Witold ? Co to znaczy, ze moze
            kiedys zrozumiem ?
            Pozdr, Imagine.
            • kwieto Re: Specjalnie dla Ciebie, Andrzeju :') 26.02.03, 23:31
              :"))))
              • Gość: Imagine Re: Specjalnie dla Ciebie, Andrzeju :') IP: *.unl.edu 26.02.03, 23:35
                kwieto napisał:

                > :"))))
                >
                Hej, od prawych nawiaskow byla proo. Prosze sie nie podszywac.
                Pozdr, Imagine.
                • Gość: &tc. Re: Specjalnie dla Ciebie, Andrzeju :') IP: *.proxy.aol.com 27.02.03, 05:35
                  Jesli rzeczywiscie chcesz pokoju
                  choc wyimaginowales sobie jakas "walke"
                  (zapewne z wlasnym cieniem
                  - lis oskarza pulapke)
                  nie dawaj schronienia zlym myslom
                  sluchaj innych ze wspolczuciem
                  (ktorego przeciez kiedys miales pod dostatkiem)
                  i nie nauczaj tego
                  czego nie znasz
                  • Gość: shf do & tc IP: *.prem.tmns.net.au 27.02.03, 08:15
                    cy ty to ten sam "jeff" ktory dwa lata temu dosc zaciekle polemiki z
                    niejakim "budda" na "Depresji" prowadzil??? (pisales kiedys zes "ex-jeff" i
                    pare tam innych nickow)

                    Chyba jednak tak,... zawsze lubilam cie czytac
                    • Gość: & Re: do shf IP: *.proxy.aol.com 27.02.03, 20:56
                      no tak, dawne & nowe wcielenia
                      tej samej herbacianej esencji
                      a teraz czas odrodzenia
                      przylecialy juz robiny
                      ;-)
                      • Gość: shf Re: do shf IP: 144.134.77.* 28.02.03, 09:11
                        byl nawet czas, ze probowalam odgrzebac tamte stare watki, bo mi sie jakby
                        wszystko bylo poplatalo, ale znalezc nie mozna...

                        Pisz dalej, czytac bede...choc w zadnych guru nie wierze, ale w lustra -
                        owszem tak
                        • Gość: & Re: do shf IP: *.proxy.aol.com 28.02.03, 14:52
                          Gość portalu: shf napisał(a):

                          > byl nawet czas, ze probowalam odgrzebac tamte stare watki, bo mi sie jakby
                          > wszystko bylo poplatalo, ale znalezc nie mozna...
                          >
                          > Pisz dalej, czytac bede...choc w zadnych guru nie wierze, ale w lustra -
                          > owszem tak

                          jak chcesz pogadac to pisz na priva: yoeluvah@aol.com

                          rzadko sie tu udzielam, kazdy zreszta jakos sie wykrusza
                          i przechodzi na nastepny etap
    • Gość: scianka Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.tczew.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 10:29
      wlasnie weszlam na ta sciezke.
      oddaje milosc. oddaje zachlanna milosc, ktora oczekuje i sie przywiazuje.
      oddaje poczucie bezpieczenstwa i pewnosci.
      smieje sie z siebie, ze "puszczalska" jestem, puszczam tyle, ile dam rade.
      jesli za malo, jeszcze raz poczuje przywiazanie, jeszcze raz bede musiala
      puscic.
      musiala, bo na te uczte nikt nie przychodzi proszony.
      ale wolnosc taka lekka, taka slodka, taka ladna sie dzieki niej robie!
      a jakiej ulgi doznaje ten, ktory mnie kocha :)

      czy jeszcze ktos ta sciezka idzie?
      • kwieto Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 27.02.03, 18:38
        Gość portalu: scianka napisał(a):

        > oddaje milosc. oddaje zachlanna milosc, ktora oczekuje i sie przywiazuje.
        > oddaje poczucie bezpieczenstwa i pewnosci.

        TO ma byc milosc???
        • Gość: scianka Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.tczew.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 10:11
          nie byla to milosc, ale nią się staje.
          bladzilam, Kwieto, uciesz sie ze zmian :)
          • kwieto Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 28.02.03, 18:15
            :")))
    • sdfsfdsf Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 27.02.03, 11:46
      po tym co przeczytalem wydaje mi sie ze wiare w jeden absurd, zastapiles wiara
      w inny ktory bardziej ci pasuje, ja naleze do tego odsetka ludzi ktory nie
      wierza w zadne absurdalne teorie ktore czlowiek stwarza sobie w celu oslodzenia
      egzystencji, prawda jest cholernie brutalna i nie nastawia do zycia
      optymistycznie, tez chcialbym w cos wierzyc...
      • kwieto Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 27.02.03, 18:39
        :")))
    • Gość: Wenus Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.lodz.dialog.net.pl 27.02.03, 19:40
      Hej kochani, a nie wydaje Wam sie, ze im wiecej myslimy, teoretyzujemy,
      intelektualizujemy - tym bardziej oddalamy sie od "CZUCIA"? A od czucia
      sie wszystko zaczyna jesli chodzi o milosc. Po co rozkladac na czynniki
      pierwsze czym jest milosc? Nie rozumiem tego. Albo sie "to" czuje albo nie.
      Odpowiedzialny jest za milosc jest czakram serca, ktory sposrod wszystkich 7,
      otwiera sie NJATRUDNIEJ. Stad tak wiele osob ma problemy z samym soba, z
      relacjami miedzyludzkimi, bo silnejsze jest ego, a nie "czucie", na milosc juz
      po prostu nie starcza miejsca. Wchodzimy wlasnie powoli w Ere Wodnika i
      niestety mam zla wiadomosc - bedzie to era EGO (Uran), wiec ludzie emocjonalni
      beda miec prawdziwe problemy, bo nijak nie beda mogli sie odnalezc.
      Typowym tego objawem jest depresja, ktora zbiera coraz wieksze żniwo....
      ale to juz temat na zupelnie inny watek.

      pozdrawiam

      Dla mnie milosc to cos najwspanialszego, klucz do wszystkiego, zadna tam
      iluzja. Wiec nie zgadzam sie z Toba Imagine.
      • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 27.02.03, 19:56
        Gość portalu: Wenus napisał(a):

        > Hej kochani, a nie wydaje Wam sie, ze im wiecej myslimy, teoretyzujemy,
        > intelektualizujemy - tym bardziej oddalamy sie od "CZUCIA"? A od czucia
        > sie wszystko zaczyna jesli chodzi o milosc. Po co rozkladac na czynniki
        > pierwsze czym jest milosc? Nie rozumiem tego. Albo sie "to" czuje albo nie.
        > Odpowiedzialny jest za milosc jest czakram serca, ktory sposrod wszystkich 7,
        > otwiera sie NJATRUDNIEJ. Stad tak wiele osob ma problemy z samym soba, z
        > relacjami miedzyludzkimi, bo silnejsze jest ego, a nie "czucie", na milosc
        juz
        > po prostu nie starcza miejsca. Wchodzimy wlasnie powoli w Ere Wodnika i
        > niestety mam zla wiadomosc - bedzie to era EGO (Uran), wiec ludzie emocjonalni
        > beda miec prawdziwe problemy, bo nijak nie beda mogli sie odnalezc.
        > Typowym tego objawem jest depresja, ktora zbiera coraz wieksze żniwo....
        > ale to juz temat na zupelnie inny watek.
        >
        > pozdrawiam
        >
        > Dla mnie milosc to cos najwspanialszego, klucz do wszystkiego, zadna tam
        > iluzja. Wiec nie zgadzam sie z Toba Imagine.

        Prosze zapoznaj sie z moja wypowiedzia do konca. Ja pisze o dwoch rodzajach
        milosci.
        Nie neguje potrzeby milosci, tylko uwazam, ze to co my nazywamy powszechnie
        miloscia, miloscia nie jest. Nazwij to zakochaniem, zaduzeniem, iluzja,
        maskarada, sexopatia, ale nie nazywaj tego MILOSCIA. Dlatego wlasnie tak nijako
        koncza sie relacje ludzkie, bo wiekszosc nie rozumie czym jest MILOSC.
        Czy wyrazam sie jasno ? Czy to faktycznie tak trudno objac, ze nasze ego,
        pelne naszych oczekiwan, narzuconych wzorcow, fantazji na temat partnera jest
        kolosalna przeszkoda na drodze do milosci ? Czy to tak trudno wykoncypowac
        Wenus, ze skoro cos, co tyle chaosu robi w naszych zyciach, moze jest zle
        zrozumiane ? Nie wiem w czym jest problem ? Tobie moze jest latwo wejrzec w
        serce i znalezc tam milosc, wiekszosc jednak mieszka dwa pietra wyzej, gdzie
        nie znajdziesz milosci tylko jej dalekie, mentalno-logiczne echo. O tym mowie.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: Wenus Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.lodz.dialog.net.pl 27.02.03, 23:54
          Ech, Imagine, widzisz, "milosc nie jedno ma imie" - cos w tym jest.
          Ja doskonale wiem o co Tobie chodzi, ale w przeciwienstwie do Ciebie
          juz dawno zrozumialam, ze "kazde drzewo, zeby wydalo owoc, musi
          dojrzec do tego w ODPOWIEDNIM czasie". Czemu Ty wciaz zakladasz,
          ze wszyscy musza "dojrzewac" w tym samym czasie? Tego doprawdy pojac
          nie potrafie. Daj przyzwolenie kazdemu niech dojrzewa w swym wlasnym
          tempie. Tak jak pąk w mgnieniu oka nie rozkwitnie, tak czlek potrzebuje
          czasu na znalezienie SWOJEJ prawdy. Uszanuj to.

          pozdrawiam
    • Gość: astinger Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: 213.231.15.* 28.02.03, 08:55
      Imaginowe teorie działania świata i egzystencji ludzkiej (nie chodzi tylko o
      ten wątek) wygladają dla mnie jak próby wnikania przez grubą warstwę rdzy do
      powierzchni czystego metalu.
      Poglądy oponentów dziele na dwie grupy:
      a) ci, którzy nówią " ależ rdza jest piękna i warto w niej siedzieć bo.....itd
      itp
      b) ci którzy mylą przenikanie przez rdzę z usuwaniem jej, twierdząc że to nie
      mozliwe do wykonania a ktoś kto chce to zrobić prawdopodobnie ma duży problem.

      ja wiem że jest rdza i czysty metal i moznaby tam wniknąć bez naruszania rdzy
      ale troszkem za leniwy na to.

      Dodam tylko, że teorie naszego Imaginka nieźle działają jako bajer na
      dziewczyny w realu. Dzięki ci Imagine.
      • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 28.02.03, 15:27
        Gość portalu: astinger napisał(a):

        > Imaginowe teorie działania świata i egzystencji ludzkiej (nie chodzi tylko o
        > ten wątek) wygladają dla mnie jak próby wnikania przez grubą warstwę rdzy do
        > powierzchni czystego metalu.
        > Poglądy oponentów dziele na dwie grupy:
        > a) ci, którzy nówią " ależ rdza jest piękna i warto w niej siedzieć
        bo.....itd
        > itp
        > b) ci którzy mylą przenikanie przez rdzę z usuwaniem jej, twierdząc że to nie
        > mozliwe do wykonania a ktoś kto chce to zrobić prawdopodobnie ma duży problem.
        >
        > ja wiem że jest rdza i czysty metal i moznaby tam wniknąć bez naruszania rdzy
        > ale troszkem za leniwy na to.
        >
        > Dodam tylko, że teorie naszego Imaginka nieźle działają jako bajer na
        > dziewczyny w realu. Dzięki ci Imagine.

        Czegos podobnego nie czytalem jeszcze. Jest dokladnie jak piszesz. Ja nigdy
        nie chcialem usuwac tej rdzy, tylko przejrzec przez nia, przeniknac. Stad moze
        tyle nieporozumien. Staralem sie pokazac, ze za warstwa naszych swietych
        przekonan, postaw, marzen, mysli i mentalnych konstrukcji jest gola prawda
        o nas samych. Ty nazywasz to rdza, ja nazwalem to ego, ale to w gruncie rzeczy
        jedno i to samo. Dla niektorych moje wypowiedzi mogly miec wlasnie forme apelu
        do zabicia samych siebie, do rezygnacji z ludzkich odruchow. Ciesze sie jednak,
        ze niektorzy z Was odczytali me intencje. Jesli ktos widzial w moich slowach
        nienawisc do ludzi, do milosci, to niestety, nie odebral prawidlowo mych slow.
        A z tym bajerowaniem dziewczat ? Jesli tak bylo, to zupelnie niezamierzone.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: astinger Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: 213.231.15.* 28.02.03, 15:46
          Ale powiem ci że wnikanie zamiast usuwania wymysliłem dopiero dzisiaj rano na
          przystanku.....Jescze wczoraj wieczorem (wiesz odwołali mecz Wisły itd ciezko
          sie myślało) myślałem że zeskrobujesz.....
          • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 28.02.03, 17:29
            Gość portalu: astinger napisał(a):

            > Ale powiem ci że wnikanie zamiast usuwania wymysliłem dopiero dzisiaj rano na
            > przystanku.....Jescze wczoraj wieczorem (wiesz odwołali mecz Wisły itd ciezko
            > sie myślało) myślałem że zeskrobujesz.....
            Tak to sie dzieje czasami, ze nagly blysk otwiera nowe pole widzenia.
            Chyba masz racje, ze dobor slow ma kapitalne znaczenie. Nie dziwie sie, ze
            niektorzy mogli poczuc sie zagrozeni wstawiajac sie w role mentalnie
            przeprogramowanych ludzi. Ludzi bez wyraznego JA, bez marzen itp. A jednak
            kilka razy mowilem o zajeciu pozycji obserwatora swojego ego, nie burzyciela
            w doslownym tego slowa znaczeniu.
            Pozdr, Imagine.
        • kwieto Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 28.02.03, 18:17
          A jesli sie okaze ze jest sama rdza?
          • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 28.02.03, 18:49
            kwieto napisał:

            > A jesli sie okaze ze jest sama rdza?
            >
            Lepsza juz sama rdza niz sama prawda. Ta pierwwsa mozna jakas chemia
            potraktowac, a ta druga ?
            • kwieto Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 28.02.03, 19:18
              Imagine - pytanie co bedzie jesli sie okaze, ze NIE MA zadnej innej struktury. To rdza jest struktura.
              • ha-jo Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... 28.02.03, 19:41

                Imagine - pytanie co bedzie jesli sie okaze, ze NIE MA zadnej innej struktury.
                To rdza jest struktura.

                jezeli nie byloby innej struktury, to czego ulepic mialaby sie ta rdza?
                • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 28.02.03, 20:16
                  ha-jo napisał:

                  >
                  > Imagine - pytanie co bedzie jesli sie okaze, ze NIE MA zadnej innej
                  struktury.
                  > To rdza jest struktura.
                  >
                  > jezeli nie byloby innej struktury, to czego ulepic mialaby sie ta rdza?
                  Dobre pytanie, hihihihihi. Poza tym nic nie moze zajac calej przestrzeni.
                  Zawsze cos jest co nie jest czyms.
                  Pozdr, Imagine.
              • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 28.02.03, 20:13
                kwieto napisał:

                > Imagine - pytanie co bedzie jesli sie okaze, ze NIE MA zadnej innej
                struktury.
                > To rdza jest struktura.
                >
                Wtedy ja przyjezdzam do W-wy, idziemy na Starowke, odstawiamy trzydniowe
                kujawiaki i calujac konia w pysk (jak Nietzsche)oddajemy ostatni oddech.
                Jesli wszystko jest rdza, to nic nie ma sensu. Sens jest tylko wtedy, gdy
                istnieje jakis punkt biegunowo rozny i na tyle odlegly, by nasza obserwacja
                mogla objac wszystko spoza tego punktu. Nazwij to niebem, pieklem, wszystko
                jedno. Byle cos roznego, innego.
                Pozdr, Imagine.
                • kwieto Kiedy wyjsc po Ciebie na lotnisko? :") 28.02.03, 20:25
    • matrek Być może masz rację 28.02.03, 17:27
      Tylko co zrobić z tą wiedzą ?
    • kwieto A my swoje :") 28.02.03, 18:44
      Ni stad, ni zowad w srodku nocy
      bezsennosc siadla mi na karku
      i wkrotce strach sie poczal rodzic
      w najglebszym serca zakamarku

      I choc, podobno bez wahania
      tonacy chwyta sie za brzytwe
      dosc dlugo trwalo nim zaczalem
      odmawiac wreszcie te modlitwe


      Milosci nie zostawiaj mnie
      w polowie wyboistej drogi
      milosci nie obrazaj sie
      za wszystkie grzechy przeciw Tobie
      wyrozumiala dla mnie badz
      cierpliwa ze mna badz jak z dzieckiem
      ja jeszcze tak niewiele wiem,
      ot szczeniak ze mnie po trzydziestce


      Jak jeszcze ciezko mi przychodzi
      radosc na widok ludzkich twarzy
      po bramach kryje sie jak zlodziej
      i nie ma we mnie wciaz odwagi

      Odkladam suchy chleb dla konia
      biedronke po chleb sle do nieba
      odciski robia sie na dloniach
      a w sercu wiary jakos nie ma


      Milosci nie zostawiaj mnie
      w polowie wyboistej drogi
      milosci nie obrazaj sie
      za wszystkie grzechy przeciw Tobie
      wyrozumiala dla mnie badz
      cierpliwa ze mna badz jak z dzieckiem
      ja jeszcze tak niewiele wiem,
      ot szczeniak ze mnie po trzydziestce


      Lecz gdy na wierszu siadzie owad
      gdy tepy noz kregoslup przetnie
      moj bog odrodzi sie od nowa
      i spokoj zyskam w noce, we dnie

      A wtedy rozpacz przelkne chetnie
      ze wstydu przestane sie chowac
      smycz szczerozlota wreszcie peknie
      i sens odnajde w zwyklych slowach


      Milosci nie zostawiaj mnie
      w polowie wyboistej drogi
      milosci nie obrazaj sie
      za wszystkie grzechy przeciw Tobie
      wyrozumiala dla mnie badz
      cierpliwa ze mna badz jak z dzieckiem
      ja jeszcze tak niewiele wiem,
      ot szczeniak ze mnie po trzydziestce
    • Gość: madzia Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.03, 00:28
      dlaczego tak pesymistycznie oceniasz miłosc?Zycie opiera sie
      namiłosci.Wiadomo ,ze kazdy troche inaczej ją pojmuje.Jedno jednak uwazam ,ze
      jest pewne :prawdziwa miłość istnieje.Nawt gdy umiera,pprzechodzi kryzys wraca
      jak bumerang( jeśli była prawdziwa) lub pozostaje w obojgu serc do końca
      zycia.To prawda.Uwazam rowniez ,ze pewne jest to,ze w zyciu nie zawsze kazdego
      spotyka to wspaniałe uczucie.Wszystko opiera sie tylko na tym ,ze alalbo jest
      SZCZĘŚCIE albo BRAK SZCZĘŚCIA.jestem tego przykładem.Niczego mi nie brakuje w
      urodzie,inteligencji( przepraszam za skromność), w moim zyciu dzije się
      wiele,ale miłości brak wciąż brak.Tzn brak mężczyzny ,z ktorym byłabym w
      zwiazku,ktory by mnie kochał.zaczynam czuc niepokój bo mam juz prawie 22
      lata.ale to wszystko to szczęście ktorego mi brak.Mam jednak jescze nadziej,bo
      trzeba miec i wiarę i wierze w miłość i tobie radze tez Uwierz w miłość nawet
      kiedy rzeczywistość pokazuje ci inny pryzmat:)pozrawiam.
      • Gość: Malwina Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.d1.club-internet.fr 21.03.03, 00:36
        o ile zycie sie opiera ( a po to musialoby stac - nie zauwazylam) to napewno
        nie na milosci (uczucie nieznane w innych epokach)
        Zycie to powietrze, woda i papu.
        Reszta jest dodatkiem (zbedym - niezbednym - to juz inna sprawa)
        • Gość: Nata Re: MILOSC ? IP: *.w-n.pl 21.03.03, 07:48
          Umrzeć z miłości

          Chociaż raz
          warto umrzeć z miłości.
          Chociaż raz.
          A to choćby po to,
          żeby się później chwalić znajomym,
          że to bywa.
          Że to jest.
          ...Umrzeć.
          Leżeć w cmentarzu czyjejś szuflady
          obok innych nieboszczków listów
          i nieboszczek pamiątek
          i cierpieć...
          Cierpieć tak bosko
          i z takim patosem,
          jakby się było Toscą
          lub Witosem.
          ...I nie mieć już żadnych spraw
          i do nikogo złości.
          I tylko błagać Boga, by choć raz,
          choć jeszcze jeden raz
          umrzeć z miłości.

          -----
          to takie przyjemne - kochać - :-)))
          • kwieto Re: MILOSC ? 21.03.03, 08:09
            kochac tak, ale zeby zaraz z milosci umierac? a pfe.
            • Gość: Nata Re: MILOSC ? IP: *.w-n.pl 21.03.03, 08:13
              hehehe , to nie ja - to Osiecka :-)
              ale coś w tym jest , miłość wzbogaca ... nawet , gdy jest już tylko
              wspomnieniem :-)))
        • Gość: madzia Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.03, 11:57
          Czesc Malwino,To prawda zycie to powietrze,ziemia ,woda itp,ale z tego się
          składa świat materialnie!a..na miłości,uczuciach do drugiego człowiek opiera
          się nasze życie.Zastanów się, pomyśl i odpowiedz na pytanie: do czego prawie
          każdy z nasz dąży w Zyciu?
          Do bycia szczęśliwym!a gdzie może szczęście znależć?-w materializmie?-nie!
          Szczęście i spełnienie może znależć w miłości!Dlatego właśnie uważam ,ze świat
          opiera się na miłości.Każdy w gruncie rzeczy chce mieć kogoś,bratnią dusze na
          dobre i na złe,chce kochac i być kochanym.nie ma osób ,które chca być tak w
          głębi duszy same!To absurd i zakłamanie jeśli one tak o sobie mówią-ze chcą być
          same etc.Takie stwierdzenie moze być chwilowe np na skutek porażki w miłosci
          itp,ale potem mija...ten żal i ból i znów powraca chęć,pragnienie bycia z
          kimś,kochania.Dlatego ŻYCIE OPIERA SIĘ NA MIŁOŚCI.Gdy jej nie ma czujemy ,że
          czegoś brak ..szukamy zastąpienia jej czymś innym ( innym
          zajęciem,zainteresowaniami),ale tak naprawdę nic nie jest w stanie zabić
          samotności serca.I kto mi powie ,że życie nie opiera się na miłosci? - chyba
          ktoś kto w nią nie wierzy..POZDRAWIAM
        • Gość: madzia Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.03, 12:02
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > o ile zycie sie opiera ( a po to musialoby stac - nie zauwazylam) to napewno
          > nie na milosci (uczucie nieznane w innych epokach)
          > Zycie to powietrze, woda i papu.
          > Reszta jest dodatkiem (zbedym - niezbednym - to juz inna sprawa)Czesc
          Malwino,To prawda zycie to powietrze,ziemia ,woda itp,ale z tego się składa
          świat materialnie!a..na miłości,uczuciach do drugiego człowiek opiera się nasze
          życie.Zastanów się, pomyśl i odpowiedz na pytanie: do czego prawie każdy z nasz
          dąży w Zyciu?
          Do bycia szczęśliwym!a gdzie może szczęście znależć?-w materializmie?-nie!
          Szczęście i spełnienie może znależć w miłości!Dlatego właśnie uważam ,ze świat
          opiera się na miłości.Każdy w gruncie rzeczy chce mieć kogoś,bratnią dusze na
          dobre i na złe,chce kochac i być kochanym.nie ma osób ,które chca być tak w
          głębi duszy same!To absurd i zakłamanie jeśli one tak o sobie mówią-ze chcą być
          same etc.Takie stwierdzenie moze być chwilowe np na skutek porażki w miłosci
          itp,ale potem mija...ten żal i ból i znów powraca chęć,pragnienie bycia z
          kimś,kochania.Dlatego ŻYCIE OPIERA SIĘ NA MIŁOŚCI.Gdy jej nie ma czujemy ,że
          czegoś brak ..szukamy zastąpienia jej czymś innym ( innym
          zajęciem,zainteresowaniami),ale tak naprawdę nic nie jest w stanie zabić
          samotności serca.I kto mi powie ,że życie nie opiera się na miłosci? - chyba
          ktoś kto w nią nie wierzy..POZDRAWIAM
      • Gość: Imagine Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.unl.edu 21.03.03, 15:26
        Gość portalu: madzia napisał(a):

        > dlaczego tak pesymistycznie oceniasz miłosc?Zycie opiera sie
        > namiłosci.Wiadomo ,ze kazdy troche inaczej ją pojmuje.Jedno jednak uwazam ,ze
        > jest pewne :prawdziwa miłość istnieje.Nawt gdy umiera,pprzechodzi kryzys
        wraca
        > jak bumerang( jeśli była prawdziwa) lub pozostaje w obojgu serc do końca
        > zycia.To prawda.Uwazam rowniez ,ze pewne jest to,ze w zyciu nie zawsze
        kazdego
        > spotyka to wspaniałe uczucie.Wszystko opiera sie tylko na tym ,ze alalbo jest
        > SZCZĘŚCIE albo BRAK SZCZĘŚCIA.jestem tego przykładem.Niczego mi nie brakuje w
        > urodzie,inteligencji( przepraszam za skromność), w moim zyciu dzije się
        > wiele,ale miłości brak wciąż brak.Tzn brak mężczyzny ,z ktorym byłabym w
        > zwiazku,ktory by mnie kochał.zaczynam czuc niepokój bo mam juz prawie 22
        > lata.ale to wszystko to szczęście ktorego mi brak.Mam jednak jescze
        nadziej,bo
        > trzeba miec i wiarę i wierze w miłość i tobie radze tez Uwierz w miłość nawet
        > kiedy rzeczywistość pokazuje ci inny pryzmat:)pozrawiam.

        Przyjrzyj sie dokladnie swej wypowiedzi, w ktorej sie dyskwalifikujesz. Oto
        fragment: "Tzn. brak mezczyzny, z ktorym bylabym w zwiazku, ktory by mnie
        kochal". Aha, a co z twoim kochaniem ? Tu lezy psina pogrzebana. Ty chcesz byc
        kochana, i tak wlasnie chce wiekszosc ludzi. Skad w takim razie nabrac tych,
        co maja nas kochac ?
        Pozdr, Imagine.
    • Gość: gb Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.toya.net.pl 22.03.03, 11:07
      Czyżbyś się zakochał i chciał sie od tego uczucia uwolnić?
    • Gość: To ja Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.tpl.toronto.on.ca 24.03.03, 22:41
      Wcale nie
    • Gość: 46I46IIO Re: MILOSC ? To absurd, ktoremu... IP: *.tpl.toronto.on.ca 27.03.03, 23:09
      JKRKT,LYIL
    • Gość: klik Re: trzeba dać szansę IP: *.b.dial.de.ignite.net 03.04.03, 16:37
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka