Dodaj do ulubionych

jestem przerażona

03.09.06, 21:42
kilka godzin temu spotkalam sie ze znajomą , zapytałam co u niej i jej męża i
właśnie się dowiedziałam, że rozwód niedługo ; zaczynam się bać pytania co u
znajomych , bo kogo nie tknę to juz po albo w trakcie ; czy to jakas
epidemia ??? czy też są takie wasze doswiadczenia
Obserwuj wątek
    • solaris_38 rozwodochondria 03.09.06, 21:56
      jedni boją się bakterii a inni rozwodu a jeszcze inni boja sie że za zycia
      będa martwi bo sie będą bać życia :)

      stałośc to złuda
      co innego aktywnie pożądać JEJ (stałości) zyciodajnej mocy a co innego biernie
      umierać ze strachu że jej nie ma

      jestem za dażeniem do stałości
      ale tez czesciej brak rozwodu postzregam jako dramat
      • wm32 Re: rozwodochondria 03.09.06, 22:01
        i tu sie chyba musze z Toba zgodzic , bo jak widze w jakich chorych ukladach
        ludzie żyją , a przeciez maja szansę spotkać kogoś kto da im szczęście
        • solaris_38 Re: rozwodochondria 03.09.06, 22:18
          samotnośc jest BARDZO trudna
          ekonomia psychika ilośc bodzców wygoda społeczna seks itd ...

          odchodzenie to bolesny akt cięcia po zywym mięsie

          a jednak ci co szcześliwie odeszli zyskali nowe życie
          • wm32 Re: rozwodochondria 03.09.06, 22:22
            wiem,to w wielu przypadkach prawda ;mam znajomych co odzyli ; kwitna bo maja
            juz to za soba i choc się bali dzis zalują jednego , ze nie podjeli tej decyzji
            znacznie wczesniej
            • wiedzma15 Re: rozwodochondria 03.09.06, 22:33
              ... ja też w trakcie... z własnego wyboru, mimo, że jestem w drugiej ciąży i z małym dzieckiem + spore finansowe problemy
              myślę że zaczynam uczyć się żyć bez niego, chciałam rozstania mimo że go kocham i będę kochać
              nie umiem jednak dłużej znosić jego emocjonalnej dziury, którą w dzieciństwie zafundowali mu ojciec alkoholik i apodyktyczna choć zapracowana matka
              nie umiem po raz kolejny wziąć go na swoje plecy i wlec przez życie, bo on taki nieszczęśliwy

              wolę płakać dlatego że go nie ma, niż z tego powodu ze jest i mnie nie rozumie

              jedni mówią że zrobiłam głupio, inni, że gratulują mi odwagi i siły

              wychodzę z życiowego zakrętu
              przede mną całe MOJE życie, dla mnie i moich dzieci.
              • wm32 Re: rozwodochondria 03.09.06, 22:41
                tez gratuluje odwagi ale uwierz spojrzysz inaczej i zaczniesz żyć ; moja
                przyjaciólka dlugo ukrywała bo wstyd , bala sie co ludzie pwoiedzą a on w domu
                robil swoje np. awanture bo nie kupila mu oranzadki w proszku , uderzyl bo za
                długo sie kapała i tym podobne a codziennie biegal do kosciola ; na rozwod byla
                zdecydowana pare lat wczesniej ale posluchala mamy i dla dobra dziecka , w
                koncu dziecko podroslo i powiedzialo ze nienawidzi ojca i czemu mama tak sobie
                pozwala ; dzis zaluje ze nie zrobila tego wlasnie wtedy ; moj kolega dawal
                kilka szans bardzo zazdrosnej zonie i za kazdym razem bylo to samo w koncu
                doszlo do szperania w komorce meilach itd i postanowil ze koniec dzis zaluje ze
                nie zrobil tego wtedy gdy pierwszy raz mial takie sygnaly
    • witch-witch Re:nie... 03.09.06, 22:47
      u mnie wszyscy sie zenia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka