caramaia
06.09.06, 02:23
Zazwyczaj nigdy nie piszę ani nie używam żadnej formy wypowiedzi więc...
Nie moge nigdy pojąć samej siebie a co gorsza mój narzeczony też nie może mnie zrozumieć, mówi że mu się to podoba ale jakoś nie mogę mu w to uwierzyć choć nigdy się mu nie przyznam że mu nie wierzę bo boję się że odejdzie. Chciałabym wiedzieć dlaczego się ciągle o to martwię... ciągle tylko chodzi mi po głowie że zrobię coś co nie jest zgodne z jego ideałem i już mnie nie będzie tak mocno kochał. Wprawdzie on wciąż powtarza że muszę być sobą i dla niego to jest ważne bo nie lubi jak ktoś udaje. Doprowadza mnie to do rozłamu... kłuce się w myślach sama ze sobą. Powiedział mi kiedyś niechcący że ma ideał i teraz chciałabym wiedzieć jaki jest by być właśnie tym ideałem. Wiem że wybrał mnie bo byłam temu ideałowi najbliższa ale to mi nie wystarcza i wciąż się obawiam. Mówił żebym robiła co uważam za słuszne i mówiła co naprawdę myślę ale ja się boję nawet i tego choć staram się z całych sił. Mam nadzieję że gdy moja córka będzie już mówić to będę prowadziła z nią bardziej rozwinięte dialogi. Nie piszcie mi że to dlatego że mam dziecko i przez to boję się że zostanę samotną matką i będę musiała sobie radzić sama w młodym wieku, gdyż tak się bałam o każdą bzdurę duzo wcześniej. Psycholog do którego uczęstrzam gada niezrozumiałe głupoty bo sam nie rozumie co się ze mną dzieje.