Dodaj do ulubionych

Przeczytajcie i pomóżcie

11.09.06, 20:35
Witam wszystkich,
Mam nadzieję, że mi coś doradzicie. Już bardzo dawno nie pisałam na żadnym
forum ale teraz czuję, że muszę.
Od prawie 2 lat jestem w związku. Nie powiem, żebym nie była szczęśliwa,
jakby to powiedzieć, mam spokój i poczucie bezpieczeństwa czego mi prawie
zawsze brakowało w moich poprzednich związkach. W ten związek zaangażowałam
się po bardzo ciężkich przeżyciach z moim poprzednim facetem, który mnie
zostawił i po prostu zniknął. Mój obecny facet uratował mnie, nie pozwolił mi
zwiariować i zgorzknieć do końca. Związek się rozwijał, było ok ale przyszedł
moment kiedy zaczeły mnie dopadać myśli czy aby sama siebie nie oszukuję, czy
to jest na pewno Ten, kochałam go i kocham ale inaczej niż kiedyś. Bez
porywów namiętności - tego mi brakuje, fascynacji i tych
przysłowiowych "motyli w brzuchu". Jest spokój, czasem monotonia i nuda. Nie
powiem złego słowa na mojego faceta, bo jest to dobry człowiek na którego
można liczyć i, który chyba mnie bardzo kocha ale czasem odnoszę wrażenie, że
chyba on mnie bardziej kocha niż ja jego a może nie... Nie wiem...
Teraz chcę dojść do sedna sprawy. Przez 2 lata nie podobał mi się żaden
facet, jestem dość wybredna i lubię określony typ facetów dlatego bardzo
rzadko (a właściwie to ze 2 razy w życiu) trafiam na taką "bratnią duszę" aż
chyba do zeszłego piątku...choć nie wiem czy można tak szybko mówić o
bratniej duszy ale wydaje mi się, że takie rzeczy czuje się od razu. Otóż
zobaczyłam go i trafiło mnie grom z jasnego nieba-nagle i intesywnie. A
miałam spędzić z nim i jeszcze z paroma osobami cały dzień i w sumie cały
weekend. Jest obcokrajowcem zza wschodniej granicy. Na początku trzymałam się
od niego z daleka dyskretnie go obserwując Potem zauważyłam, że on sam szuka
kontaktu ale ogólnie mówiąc na początku nie zwracał na mnie uwagi albo ja
tego nie widziałam. Byliśmy razem w knajpie, zwiedzaliśmy miasto. Wieczorem
byliśmy na imprezie, trochę wypiłam i zrobiłam się odważniejsza, tzn. byłam
bardziej rozmowna bo raczej jestem nieśmiała, no i zrobiło się miło,
śmialiśmy się razem itd. Potem przyszedł czas rozstania i oni pojechali do
hotelu a ja do domu. Przy pożegnaniu złapał mnie za rękę, pocałował w
policzek i spytał czy go jutro odwiedzę a ja powiedziałam, że tak i
pojechałam do domu. Nazajutrz poszłyśmy z koleżanką w odwiedziny ale niestety
ich nie zastałyśmy bo na konkretną godzinę się nie umówiliśmy. Zmartwiłam
się, że już go nie spotkam, wysłałam mu smsa ale nie wiem czy go dostał więc
postanowłam, że jadę do domu a w drodze do domu on zadzwonił i mówi, że chce
się spotkać więc się spotkaliśmy, czekał na mnie i powiedział, że bardzo się
cieszy, że mnie widzi i zaprosił do knajpy, bylismy w gronie jego kolegów i
osób z mojej pracy, nie odstępował mnie na krok, wiedziałam już, że chyba mu
się naprawdę spodobałam, potem zapytał czy pójdziemy na spacer po mieście,
zgodziłam się, po drodze wstąpiliśmy do hotelu w którym nocował i tam jeszcze
pogadaliśmy ze wszystkimi i potem zostaliśmy sami, zaczął mi opowiadać o
sobie i powiedział, że mu się od razu spodobałam jak tylko mnie zabaczył, ja
mu powiedziałam to samo, mówił mi tyle miłych rzeczy, ze czuje jakby mnie
znał już od dawna, też wyczułam w nim bratnią duszę. Nie jestem naiwna i
raczej nie wierzę nikomu, facetom tym bardziej więc uznałam, że mówi mi to
wszystko tylko po to żeby mnie zaciągnąć do łóżka i owszem chciał ale
powiedział nie bo nie chcę i tyle. Dalej był miły i spytał czy może do mnie
kiedyś przyjechać. Mówił, że jest wolny, nie ma nikogo, że jeszcze nie
znalazł takiej dziewczyny z którą mógłby spędzić całe życie i żeby jeszcze
miała coś w głowie a ja powiedziałam, że pewnie tak mówi każdej napotkanej na
co on, że gdyby tak każdej mówił to już dawno miałby obrączkę. No Wam będę
jeszcze pisać - mówił dużo bardzo miłych rzeczy, na koniec powiedział, żebym
nie wychodziła jeszcze za mąż bo zostanę jego żoną niedługo Chciałam mu w to
wszystko co mówił wierzyć ale mój wrodzony pesymizm mi chyba na to końca nie
pozwolił. W każdym bądź razie po paru godzinach z nim spędzonych pojechałam
do domu, spytał czy spotkamy się jeszcze ostatniego dnia, czyli w nd,
zgodziłam sie, miał zadzwonić a ja pracowałam do wieczora i do końca pracy
nie zadzwonił więc poszłam z koleżanką do knajpy i tam spotkalismy go z
kolegami, ucieszył się chyba, że mnie zobaczył, a ja byłam tak zestresowana,
że prawie nic nie mówiłam, nawet nie spytałam czy miał zadzwonić zeby się
pożegnać czy nie, odprowadziłam go, mówil, że bardzo chciałby tu zostać,
spytał czy przyjadę do niego i, że on przyjedzie do mnie, że będzie pisał.
Pożegnaliśmy się czule. I pojechał... A ja teraz myślę cały czas o nim i nie
wiem co myśleć. Nie mam kaca moralnego, że postąpiłam nieuczciwie wobec
swojego chłopaka, może niedługo będę się psychicznie źle czuła, nie wiem,
ostatnio nie układało się między nami najlepiej. Ale na dzień dzisiejszy nie
żałuję, to nie moja wina, że ktoś mi się tak spodobał, najwidoczniej
brakowało mi czegoś, czego nie mam w obecnym związku. A on jeszcze pytał czy
mam faceta a mi było głupio się przyznać i nic nie powiedziałam. Nie żałuję
bo poczułam się wspaniale i te durne albo i nie durne motyle w brzuchu miałam
i czułam, że żyję chcę do niego pojechać ale nie wiem jak się do tego czasu
sytuacja rozwinie. Wysłałam mu smsa wczoraj, że już za nim tęsknie i tak
czekam na jakiś znak od niego a, że jestem niecierpliwa to przeżywam
prawdziwe katusze duchowe i ten niepokój, pewnie wkrótce minie.
Wiem jedno - ja w nim wyczułam prawdziwą bratnią duszę ale czy on we mnie też
to nie wiem.
Pewnie zastanawiacie się, jesli oczywiście dobrnęliście do tego momentu czego
od Was oczekuję. Musiałam się komuś anonimowemu wygadać i potrzebuję Waszej
opinii co myślicie i co byście zrobili na moim miejscu. Czy Wy mnie w ogóle
rozumiecie?
Może mi za parę dni przejdzie a może nie, trochę już siebie znam i czuję, że
mogłoby być z tego coś naprawdę fajnego i wartościowego...

Obserwuj wątek
    • mish_a Re: Przeczytajcie i pomóżcie 11.09.06, 21:38
      Myślę że sama się powinnać zastanowić czego chcesz.
      I nie szukać tu usprawiedliwienia dla swoich ewentualnych czynów.
      Twój watek ma jednoznaczny wydźwięk.
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 16:19
        Wiem czego chcę, tego co większość albo i wszyscy - szczęścia.
        I nie szukam żadnego usprawiedliwienia. Wiem, że postąpiłam nieuczciwie wobec
        swojego faceta.
      • hyper_mouse Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.09.06, 14:57
        hmm, a może zależy mu jedynie na polskim obywatelstwie???
        takie wyznawanie miłości na drugi dzień jest raczej podejrzane.
    • lune Re: Przeczytajcie i pomóżcie 11.09.06, 22:03
      fascynacje zdarzaja sie w zyciu :)
      zadurzenia tez :)

      milosc zdarza sie rzadko ...

      pytanie - czy zawsze potrafimy je odroznic ? pytanie - czy potrafimy postepowac
      tak by nie krzywdzic innych ?

      zastanow sie ze 100 razy zanim podejmiesz jakakolwiek decyzje bo jestes w
      adrenalince ;)

      lune
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 11:40
        To co teraz robić? Przeżywam prawdziwe duchowe katusze...
        • ewa_xy Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 13:22
          Na razie nic nie robić, czekać. Po przeczytaniu Twojego postu mam odczucie, że
          Ty bardziej zaangażowałaś się w tą znajomość. Ciekawa jestem, czy do tej pory
          on się odezwał. Jeśli nie, to myślę, że najlepiej dla Ciebie będzie jak
          najszybsze zapomnienie o nim. Pozdrawiam.
          • kreola7 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 13:41
            Facet już zapomniał o Tobie, a jak jeszcze Twój się dowie to stracisz i jego.
            Pozatym nie oczekuj po dwuletnim związku, że będziesz miała motyle w brzuchu.

            I jeszcze jedno gwarantuję Ci, że na Twojej drodze spotkasz jeszcze wiele
            bratnich dusz tylko problem w tym która będzie tą prawdziwą i czy będziesz
            potrafiła ja docenić, bo obecnej sytuacji jej nie doceniasz.
            Mało tego zaczynasz być niewporządku.

            W moim mniemaniu jesteś jeszcze niedojrzałą kozą. Sory.
            • carton Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 13:48
              kreola7 napisała:

              > W moim mniemaniu jesteś jeszcze niedojrzałą kozą.

              Żeby nie powtarzać tego, co już zostało napisane, skomentuję krótko - podpisuję
              się pod powyższym.
            • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 16:38
              Skąd taka pewność, że zapomniał? Chciałąbym mieć zawsze taką pewność, to bym
              się tak nie męczyła. Nie wiem ile jeszcze spotkam bratnich dusz ale w moim 27
              letnim zyciu nie często tak się czułam. Nie żałuję tego bo wiem, że niektórzy
              tego nigdy nie poczuli, ja już przeżyłam pierwszą, intensywną miłość, potem
              wielką miłość-tak, skończyła się i teraz przeżywam trzecią miłość ale zupełnie
              inną od pozostałych, teraz czuję jakbym kochała jak 70 latka a nie 27 latka. I
              wiem, że jestem nie w porządku wobec mojego faceta i zdaję sobie sprawę, że
              mogę zostać sama bo rozstanę się z facetem i tamten się nie odezwie. Ale nie
              żałuję na dzień dzisiejszy ani jednej chwili z tych 3 dni, choć do niczego
              wielkiego wg innych między nami nie doszło ale ja się czułam wspaniale.
          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 16:30
            Nie odezwał się, może to zły znak a może nie. Kiedyś też poznałam faceta w
            podobny sposób i odezwał się dopiero do mnie po 2 tygodniach, to była moja
            pierwsza miłość. Nie każdy musi smsować i dzwonić po 100 razy dziennie, ja bym
            tak mogła ale z własnego doświadczenia wiem, że nie każdy taki jest. Podobnie
            było z moją drugą miłością, kontaktowaliśmy się raz na jakiś czas ale jakoś nie
            przeszkadzało mi to mimo, że dzieliła nas spora odległość. Z moim obecnym
            facetem jak się poznaliśmy to non stop do siebie pisał i dzwonił.
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 16:24
        Tak, fascynacje i zadurzenia się zdarzają a miłość rzadko ale skąd mam
        wiedzieć, że nie czeka mnie właśnie wielka miłość z nim? Nie zawsze się tak
        czuję jak poznaję kogoś nowego, to nie jest tak, że przy poznaniu moich
        poprzednich partnerów czułam to co poczułąm w ten weekend, zdarzyło mi się 2
        razy w życiu. Na razie żadnych decyzji nie podejmuję, dałam sobie miesiąc.
        • kreola7 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 08:40
          Jaka to koza jeeest... nie będę już tego czytać normalnie
      • zamroczony1 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 04:27
        bardzo podoba mi sie co napisalas
    • kowianeczka Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 15:45
      No nie, teraz juz nie dam rady przeczytac bo musze isc a to dlugie, ale
      oczywiscie pomozemy. Powiedz tylko co trzeba zrobic;)
      k.
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 12.09.06, 16:41
        Co trzeba zrobić? Nauczyć mnie cierpliwości i trochę więcej wiary w siebie i
        więcej optymizmu :) Nie napiszę już do niego, umówiłam się z nim, że za miesiąc
        przyjadę do niego ale ja przez ten miesiąc zwariuję :) Na szczęście jedziemy
        razem z koleżanką i nie tylko do niego.
        • zalamany84 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.10.06, 02:59
          Opinia nienormalnego psychopaty jest taka... jestes BARDZO niewporzadku wobec
          Twojego faceta... skoro tak bardzo Ci pomogl kiedy bylas w trudnej sytuacji, a
          teraz chcesz gonic nowe szczescie (ktorego bez niego pewnie by nawet nie bylo bo
          jak sama napisalas zgorzknialabys do reszty) to wporzadku, ale zdobadz sie
          przynajmniej na szczerosc wobec niego, chyba na to zasluzyl i prawdopodobnie po
          prostu Cie kocha...
    • zamroczony1 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 04:31
      Ev, jesli jestes w zwiazku w ktorym nie jest Ci dobrze, zastanow sie, wprowadz
      zmiane. I juz. Albo w lewo albo w prawo. Byl jakis powod dla ktorego w niego
      weszlas 2 lata temu, przypomnij sobie co takiego niepowtarzalnego to bylo.

      A jesli idziez za Ruskim tylko z powodu jego futrzanej czapy po paru godzinach,
      to najzwyczajniej w swiecie masz jeszcze sporo lat do przezycia zeby osiasc z
      mezczyzna na dobre.
      Nie martw sie, czasem niektore nigdy nie dorastaja, albo musza wskoczyc na
      futro zeby sie przekonac, ze w F126p jest calkiem komfortowo i bosko.
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 14:33
        Zamroczony za jaką futrzaną czapą? Nie rozumiem podejścia niektórych i
        traktowania np. kogoś z Ukrainy czy Rosji jako człowieka jakiejś drugiej
        kategorii a to są tacy sami ludzie jak my. Nigdy się podobnie nie czułeś? Nie
        przeżyłeś takiego nagłego zauroczenia? To chyba mnie nie rozumiesz. Przykro mi
        to pisać ale tu chyba mogę być szczera, ale takiego czegoś to ja 2 lata temu
        nie czułam ale to co czuję do mojego faceta jest na pewno wartościowe ale przed
        tym co teraz czuję do tamtego nie mogłam sie powstrzymać. Jak mam sobie
        powiedzieć, żeby o nim non stop nie myśleć? Szkoda może, że człowieka nie da
        się tak zaprogramować, byłoby znacznie mniej cierpienia ale cierpienie
        uszlechetniai jest wpisane w nasze życie a serce nie sługa.
    • ela.buu Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 13:04
      witam
      Moja rada jest taka pojedz do niego za miesiac ijak nadal bedziesz tak czula jak
      teraz.I jesli bedziesz tych uczuc pewna ze to milosc a nie zauroczenie to
      powiedz mu ze albo za pol roku slub albo nigdy go w twoim zyciu nie było .
      Zastanow sie jednak nad tym czego oczekujesz od zwiazku meżczyzny z krory chcesz
      byc a moze tylko wystarczy nauczyc swojego obecnego faceta okazywac uczucia
      ,powiedziec jak brakuje ci bycia adorowana ...
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 14:23
        Na tyle ile siebie znam to wiem, że za miesiąc będę czuła się tak samo ale ręki
        sobie uciąć nie dam, że tak będzie :) Ja mu może będę mogła powiedzieć ;) ale
        pytanie - co on będzie czuł i co czuje teraz...

        Co do mojego faceta to pisałam - dam sobie miesiąc na rozwikłanie tych
        sytuacji, nie będę podejmować pochopnych decyzji pod wpływem emocji. A czego
        mja oczekuję od faceta - chcę po prostu być z nim szczęśliwa. On teraz wyjeżdża
        na parę dni, będzie chwila na przemyślenia bo teraz myślę tylko o tamtym, nie
        mogę przestać i te przysłowiowe motyle nadal czuję, mimo, że go nie widzę.
        • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 21:27
          ela.buu pomoż, pomóżcie. Dlaczego nie pozostaje mi nic innego jak tylko
          czekanie?
          • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 13.09.06, 22:52
            motyle są bardzo niebezpieczne
            Jeżeli możesz to dowiedz się o nim czegoś więcej
            motyle żyją krótko
            bez emocji - też źle
            tu nikt nie pomoże ci podjąć decyzji- myśl perspektywicznie
            ryzyko- nowe doświadczenia- nowe sytuacje- nowe wyzwania - rozwój- happy end
            ale może być też kolejny upadek i cierpienie, cierpi sie długo ... depresja, kolejne wzbogacające doświadczenie - nowe doświadczenia- nowe sytuacje- nowe wyzwania - rozwój i tak można ..........
            miłość zauroczenie motyle - motyle są bardzo niebezpieczne
            polatać choćby krótko też warto
            pomyśl o marginesie bezpieczeństwa - decyzja należy do ciebie
            każdy z nas pisze swój własny scenariusz życia
            • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 14.09.06, 00:06
              Super napisane :) Bardzo mi się podoba :)
              Nie wiem czy mogę się dowiedzieć o nim czegoś więcej bo ja do niego pisać nie
              będę bo nie wypada. Mam jechać za miesiąc to pojadę, nie jadę tylko do niego,
              jadę z koleżanką do innych też osób, które nas zaprosiły. Ale do tego czasu to
              ja zwariuję :) ten niepokój, dreszczyk emocji ;)
              • szara_mysza_szara Re: Przeczytajcie i pomóżcie 14.09.06, 01:01
                hmmm..myslisz,ze za dwa lata tez bedziesz caly czas czula ten dreszczyk
                emocji???nie da sie caly czas jechac na endorfinach w takich ilosciach,w
                stabilnym zwiazku sa okresy spokojniesze i powone zrywy namietnosci.Ja nie
                twierdze,ze powinnas zostac ze swoim dotychczasowym facetem,moze to rzeczywiscie
                nie TEN,ale porzucanie kogos dla "dreszczyku emocji"?hmmm..jakos malo w tym
                materialu na prawdziwa milosc,chociaz kto wie?
                • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 14.09.06, 16:34
                  A czy ja kogoś porzucam dla "dreszczyku emocji"? Coś mnie źle zrozumiałaś albo
                  w ogóle. Co mam zrobić, że mnie ktoś tak zafascynował i myślę o nim non stop?
                  Mam stłamsić w sobie to co poczułam w pt i co dalej czuję coraz bardziej mimo,
                  że tamtego nie widzę? Nie wiem czy bym potrafiła. Co mam sobie powiedzieć? To
                  co tu większość nie wiem czemu uważa. Że na pewno mnie oszukał i jest nic nie
                  wart? Być możed tak jest ale to czas pokaże ale ja do tego czasu mogę już
                  zwariować ;
                  )
                  • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 14.09.06, 23:50
                    Wiecie - dziś widziałam się z moim chłopakiem, poprosił mnie żebym poszła z nim
                    na zakupy.Szłam koło niego i mówiłam cały czas w myślach "boże pomóż mi",
                    szłam i nie wiem co czułam, stale myślałam o tamtym, byłam nieobecna. Było mi
                    przykro i jest nadal.On mnie opętał jak jakiś szatan :)
                    • szara_mysza_szara Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.09.06, 00:36
                      Ewo,nikt Cię nie opętał:))sama się nakręcasz:)To ty ,a nie ktoś inny,decydujesz
                      o tym ,co czujesz.Dobrze zrozumiałam o czym piszesz,ale dla mnie podróż,którą
                      planujesz to już porzucenie,emocjonalne porzucenie.Nie byłabym w stanie być z
                      jednym mężczyzną i planować spotkania z innym.To nie jest "bycie z kimś" to,co
                      najwyżej "bycie obok kogoś",bo przecież właśnie takiego uczucia doświadczyłaś w
                      trakcie zakupów,prawda?
                      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.09.06, 11:23
                        "Ewo,nikt Cię nie opętał:))sama się nakręcasz:)To ty ,a nie ktoś
                        inny,decydujesz o tym ,co czujesz." Sama się nakręcam? A Ty kiedyś doznałaś
                        podobnego uczucia bo to co napisałaś świadczy, że nigdy czegoś takiego nie
                        doświadczyłaś. Bo jak można decydować o tym co się czuje? To sie po prostu
                        dzieje i czuje i nie można sobie zadecydować, że przestanę to czuć bo tak się
                        nie da bo jakby się dało to bym zdecydowała żebym czuła do mojego chłopaka
                        wielką miłość a o tamtym zapomniała ale nie mogę.
                        • hyper_mouse Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.09.06, 15:00
                          a może za 2 lata to samo pomyślisz o następnym, po prostu każdy związek w
                          pierwszej fazie jest super, a potem już szara codzienność, mozna co prawda
                          zmieniać partnerów co dwa lata, ale co to za życie.
                          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.09.06, 19:14
                            Ale w początkowej fazie mojego związku nie czułam niestety tego co czuję teraz.
                            Po za tym jestem na razie w jednym związku a nie w dwóch.
                        • lune bedzie jak zwykle :) 15.09.06, 16:01
                          evva79 napisała:

                          > Sama się nakręcam? A Ty kiedyś doznałaś
                          > podobnego uczucia bo to co napisałaś świadczy, że nigdy czegoś takiego nie
                          > doświadczyłaś.

                          Przeciwnie. Byc moze swiadczy ze doznala i wie o czym mowi. Mysle ze wiekszosc
                          osob tu na forum doznala lub wlasnie doznaje :) Kazdemu 'nakreconemu
                          osobnikowi' zdaje sie ze przezywa cos czego nikt inny nie przezyl. I to jest
                          tez normalne.


                          Bo jak można decydować o tym co się czuje? To sie po prostu
                          > dzieje i czuje i nie można sobie zadecydować,

                          'Sie samo nie dzieje' bo dzieje sie w Tobie :) a skoro tak - to masz z tym
                          jakis zwiazek - czyz nie ?

                          że przestanę to czuć bo tak się
                          > nie da bo jakby się dało to bym zdecydowała żebym czuła do mojego chłopaka
                          > wielką miłość a o tamtym zapomniała ale nie mogę

                          Nie bardzo wiesz co naprawde czujesz i czego chcesz - wiec nie wiesz co masz
                          przestac czuc a co kontynuowac i co chcialabys czuc a czego nie. Nikt tu
                          prorokiem nie jest. Ludzie pisza - Ty czytasz. To oczywiste ze nie przyjmujesz
                          do wiadomosci rozsadnych rad bo te motyle ci przeszkadzaja ;)

                          Wiec bedzie jak zwykle - tzn. przyszlosc pokaze czy dokonalas dobrego wyboru.
                          Im bedziesz starsza tym wyrazniej zaczniesz uswiadamiac sobie w ktorych
                          momentach zycia popelnilas bledy. No ale musi minac pare lat :)

                          A na razie ... nikt nie przezyje za ciebie twojego zycia. Sama jestes za nie
                          odpowiedzialna. A to i wspaniale i jednoczesnie - straszne ;)

                          Problem w tym zeby drugiemu czlowiekowi krzywdy nie zrobic ; jesli chcesz sobie
                          sama jakies 'kuku' uczynic, no to trudno, twoja rzecz - ale pamietaj ze twoj
                          chlopak to nie jest jakis pluszak ktorego mozna odlozyc na polke ale zywy
                          czlowiek ktory ma uczucia ; nie wolno sie tym zabawiac ;

                          .... no i ta twoja opowiesc rzewna o zakupach ;) istna bohaterka telenoweli :)))

                          lune

                          ps. wkurzylas sie ? to dobrze :) moze cos dobrego z tego wyniknie ?
                          • evva79 Re: bedzie jak zwykle :) 15.09.06, 19:31
                            lune ale mi się wcale nie wydaje, że przeżywam coś czego nikt nie przeżył ale
                            wiem, że są takie osoby, po za tym obserwuję swoich znajomych i ich
                            związki/małżeństwa i nikomu nie zazdroszczę, np. dziś rozmawiałam z koleżanką z
                            pracy i ona powiedziała, że ma taką samą sytuację ze swoich chłopakiem, tzn.
                            nikogo nowego nie poznała ale zastanawia się często nad tym co i ja się od
                            jakiegoś czasu myślę. Dookoła siebie widzę ludzi, którzy chyba nie do końca są
                            ze sobą szczęśliwi. Nie wiem.

                            Tak dzieje się to we mnie i mam z tym związek ale nie mam wpływu na to co czuję
                            do danej osoby, po prostu to czuję i nie moge nagle sobie powiedzieć, że
                            przestaję to czuć bo to niemożliwe a gdyby było możliwe to nikt by nie cierpiał.
                            Wiem co czuję do tego faceta - zauroczenie, fascynację i wielką chęć zobaczenia
                            go i możliwości poznania i wiem czego chcę - wielkiej miłości i szczęścia,
                            natomiast nie do końca wiem co czuję do swojego faceta.

                            Nie przyjmuję do wiadomości rozsądnych rad? A jakie są te Wasze niby rozsądne
                            rady? Że mam być ze swoim facetem bo jest dobry dla mnie a tamtem mnie
                            zbajerował i oszukał? Albo żeby z nim zerwać? Albo, że z tamtym mi nic nie
                            wyjdzie? Jakie są te ROZSĄDNE rady? Dlaczego z góry zakładasz, że chcę sobie
                            sama krzywdę zrobić? Dlaczego? I wierz mi, że myślę o swoim facecie ale to
                            zdarzenie dało mi też wiele do myślenia.

                            Wkurzyłam się? Nie, dlaczego? Nie rozumiem tylko dlaczego większość albo i
                            wszyscy uważacie, że tamten jest nic nie wart? Co ma dobrego wyniknąć? Dla Was
                            dobre to pewnie by było gdybym została ze swoim facetem a nie z tymi
                            durnymi "motylami w brzuchu" bo na pewno są one fałszywe?
                            • lune Re: bedzie jak zwykle :) 16.09.06, 09:51
                              evva79 napisała:

                              > lune ale mi się wcale nie wydaje, że przeżywam coś czego nikt nie przeżył ale
                              > wiem, że są takie osoby, po za tym obserwuję swoich znajomych i ich
                              > związki/małżeństwa i nikomu nie zazdroszczę, np. dziś rozmawiałam z koleżanką
                              z pracy i ona powiedziała, że ma taką samą sytuację ze swoich chłopakiem, tzn.
                              > nikogo nowego nie poznała ale zastanawia się często nad tym co i ja się od
                              > jakiegoś czasu myślę. Dookoła siebie widzę ludzi, którzy chyba nie do końca

                              > ze sobą szczęśliwi. Nie wiem.


                              'Nie do konca szczesliwy /szczesliwa' - to stan dosc powszechny (tak mi sie
                              wydaje); jedni w tym trwaja - inni probuja cos zmienic - jeszcze inni odchodza ;
                              uczciwie jest o tym rozmawiac z partnerem ;'trwanie' czasem skutkuje tym
                              ze 'znienacka' pojawia sie 'ten trzeci' lub 'ta trzecia'.... no i motyle,
                              trzepot serca i tralala ; pisze przekornie ze ten ktos pojawia
                              sie 'znienacka' ... ale wiem doskonale ze tak nie jest :) musimy miec w sobie
                              jakas gotowosc na to ... czekamy aby tak sie stalo ; skoro podswiadomie bardzo
                              tego pragniemy - mozemy sie pomylic ...


                              > Tak dzieje się to we mnie i mam z tym związek ale nie mam wpływu na to co
                              czuję do danej osoby, po prostu to czuję i nie moge nagle sobie powiedzieć, że
                              > przestaję to czuć bo to niemożliwe a gdyby było możliwe to nikt by nie
                              cierpiał.

                              spojrz jakie sa historie romansow, zdrad, odejsc ktore mozesz przeczytac na
                              forum ; to historie opowiadane najczesciej przez zdradzone, skrzywdzone
                              kobiety - ale tez ich doswiadczenia 'naglych zadurzen'/ktore okazaly sie
                              pomylka/, szczesliwych milosci /ktore przezywaja/, rozczarowan itd. ;
                              nic nie dzieje sie 'samo' :)oczywiscie ze czujesz te 'motyle' i kropka ; skoro
                              je czujesz - inne uczucia staja sie 'blade'; no i mozesz zdecydowac co z tym
                              zrobic ;


                              > Wiem co czuję do tego faceta - zauroczenie, fascynację i wielką chęć
                              zobaczenia go i możliwości poznania i wiem czego chcę - wielkiej miłości i
                              szczęścia, natomiast nie do końca wiem co czuję do swojego faceta.

                              Z jednej strony : zauroczenie i fascynacja oraz chec przezycia wielkiej
                              milosci ; z drugiej strony ... no wlasnie - co sie stalo ze nie wiesz ? czyzby
                              wasz dotychczasowy zwiazek sie 'wypalil' ? jesli tak - to powiedz to i sobie i
                              jemu uczciwie;


                              > Nie przyjmuję do wiadomości rozsądnych rad? A jakie są te Wasze niby rozsądne
                              > rady? Że mam być ze swoim facetem bo jest dobry dla mnie a tamtem mnie
                              > zbajerował i oszukał? Albo żeby z nim zerwać? Albo, że z tamtym mi nic nie
                              > wyjdzie? Jakie są te ROZSĄDNE rady? Dlaczego z góry zakładasz, że chcę sobie
                              > sama krzywdę zrobić? Dlaczego? I wierz mi, że myślę o swoim facecie ale to
                              > zdarzenie dało mi też wiele do myślenia.

                              Rozsadne rady wynikaja z doswiadczen :)nie napisalam ze 'masz byc' ze swoim
                              facetem bo jest dla ciebie dobry ; wg. mnie prawdopodobnie doznasz
                              rozczarowania z ta swoja 'nowa fascynacja' i dlatego pisalam abys sprobowala to
                              wszystko przemyslec ; ale skoro tak mocno cie to 'nakrecilo' - nie ma mowy o
                              racjonalnym mysleniu ;

                              > Wkurzyłam się? Nie, dlaczego? Nie rozumiem tylko dlaczego większość albo i
                              > wszyscy uważacie, że tamten jest nic nie wart? Co ma dobrego wyniknąć? Dla
                              Was
                              > dobre to pewnie by było gdybym została ze swoim facetem a nie z tymi
                              > durnymi "motylami w brzuchu" bo na pewno są one fałszywe?

                              Ile jest tamten wart - okaze sie gdy z nim pobedziesz ; nikt (ani Ty ani
                              ktokolwiek z nas nie jest w stanie tego przewidziec); skoro jestes zdecydowana
                              na to by dokonac takiej proby - uczciwie byloby zakonczyc aktualny zwiazek ;

                              najgorsze co mozesz zrobic to udawac przed swoim facetem ze jest OK ; warto
                              wyobrazic sobie ze 'sie jest na jego miejscu' ... chcialabys aby twoj facet tak
                              cie traktowal ? robil z toba zakupy, patrzyl na ciebie ze smutkiem bo w jego
                              sercu goscilaby jakas urodziwa dziewczyna ... coraz bardziej bylby zajety
                              mysleniem o niej i odsuwalby sie od ciebie coraz bardziej i bardziej ... jak
                              czulabys sie widzac ze 'cos jest nie tak' a on mialby te motyle nie na twoj
                              temat ? chcialabys aby nadal cie dotykal, spal z toba ?

                              czy motyle sa prawdziwe czy falszywe ? motyle zawsze sa prawdziwe ale
                              niekoniecznie ich dalszy ciag bywa spelnieniem oczekiwan :)
                              ale to bedzie Twoje wlasne doswiadczenie - albo dobre albo zle ...

                              lune
    • wioletta123 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.09.06, 20:06
      Może to jest oznaka że on jest zakompleksiony,czuje się nieatrakcyjny i przez
      to chce sobie udowodnić że tak może nie jest,właśnie poprzez te kontakty
      wirtualne podnosi swoje męskie "ego"?
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.09.06, 20:12
        Ale o czym Ty dziewczyno mówisz? Czy wątek Ci się przypadkiem nie pomylił? Kto
        się czuje niby zakompleksiony i nieatrakcyjny? I kto się z kim kontaktuje
        wirtualnie?
        • zielony_banan Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 00:01
          Moim zdaniem nie szukasz tutaj rozsądnych rad (bo kilka zostało udzielonych).
          Zamierzasz puścić kantem swojego obecnego chłopaka dla kolesia, z którym
          spędziłaś ze dwa dni. Do pełnego melodramatyzmu brakuje tylko żeby był
          cyganem-tancerzem. Sorewicz, ale właśnie to ciśnie mi się na usta :D Szukasz
          tutaj rozgrzeszenia i usprawiedliwienia. Rób co chcesz, w ogóle nie wiem po co
          te pytania na forum, bo wygląda to tak jakbyś już dawno podjęła decyzję.
          Osobiście uważam, że jesteś wredną pipką (noł ofens), ale nie znam pełni
          sytuacji, być może twój obecny chłopak to złamas, a ja się mylę. Tak czy
          inaczej, kobiety Twego pokroju zazwyczaj koniec końców lądują wydymane
          (dosłownie i w przenośni) wypłakując się na forach internetowych. Nie bież tego
          osobiście. Powodzenia.
          • zielony_banan Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 00:02
            oczywiście miało być "bierz" :///////
          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 00:16
            Nie szukam tu ani rozgrzeszenia ani tym bardziej usprawiedliwienia. Nie
            pamiętam kiedy ostatni raz pisałam na forum o tych sprawach, do tej pory nie
            miałam potrzeby bo miałam raczej poukładane życie osobiste a teraz po prostu
            potrzebuję wygadania się i to forum mi w tym pomogło i to bardzo.
            Nie znasz całej sytuacji więc może się powstrzymaj od takich opinii, choć ja
            doskonale wiem, że nie jestem w porządku. Kobiety mojego pokroju? Dobre, takie
            jest życie, jesteś z kimś i większość pewnie by chciała być z jednym partnerem
            przez całe życie, jesteś z kimś i poznajesz kogoś innego, tobie to się nigdy
            nie przydarzyło? Taki święty jesteś? A tak poza tym to ja jeszcze nie zrobiłam
            niewiadomo czego, to, że ktoś mi się tak spodobał to nie zbrodnia. To
            wydarzenie być może uświadomiło mi, że skoro tak mi sie ktoś spodobał to obecny
            chłopak może nie być Tym, napiszę jeszcze raz, te wątpliwości nie pojawiły się
            w pt tydzień temu ale ładnych parę miesięcy temu ale najłatwiej jest wyrywać
            coś z kontekstu.
            Co do rozsądnych rad to ja już Wasze znam - tamtem mnie oszukał i jest nic nie
            wart, nie mam z nim żadnej przyszłości, a mój facet taki dobry a ja taka zła,
            że mam co do niego wątliwości. I ja się tu nie wypłakuję ale być może wkrótce
            już będę albo nie będę mieć potrzeby.
            Dlaczego wg Was mam stłamsić w sobie to co czuję?
            • kartka1 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 20.09.06, 12:57
              szkoda mi Twojego chłopaka, pomogł Ci gdy Ci było bardzo ciężko, a Ty jesteś
              wobec niego nie w porządku
              dlaczego Go już nie zostawisz, czy zabezpieczasz tyły?
              jeśli nie chcesz walczyć z tymi emocjami to odejć, tak przynajmniej będzie
              uczciwiej
              pozdrawiam
              • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 20.09.06, 13:13
                Wiem, większości z Was szkoda mojego chłopaka a to, że ja jestem wobec niego w
                porządku to wiedziałam odkąd założyłam ten wątek. I napisałam też, że daję
                sobie miesiąc na jakąś decyzję.
                A co do emocji? To z którymi emocjami miałabym niby walczyć i po co?
        • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 00:38
          ewa79
          Na mojej drodze stanął ktoś kto te motyle rozbudził maksymalnie - i cuż...
          Brutalny prysznic i świadomość nierealności spełnienia pewnych oczekiwań sprawiły, że jestem z kimś zupełnie innym i odmiennym. Osoba z którą obecnie jestem wydawała mi się nudna, byle jaka - ale była i było uczucie pewności, stabilności i spokoju.
          Zdziałała w moim życiu tyle pozytywnych rzeczy, że darzę ją uczuciem z każdym dniem coraz większym.
          Trwało to trochę, dłuższe trochę trwało to zabijanie bylejakości i braku uczuć (przy nadmiarze wspomnień)- rozwijamy się - na samą myśl o naszych wspólnych ekscesach i zbliżeniu czuję motyle i dreszczyk emocji
          tak - tak się składa, że mi te motyle ....
          ale tamtych nie zapomnę nigdy.... mimo, że mogę sięgnąć i ponownie konsumować przeszłość - nie zrobię tego- choć czasem chcę i ten ktoś chce
          MOŻna i tak. Postawić na badrdzo dobre dzisiaj.... i dbać o nie

          Pamiętaj ty piszesz scenariusz swojego życia - sama musisz zdecydować która miłość jest ważniejsza i godna poświęceń
          każdy dzień przynosi nowe... także nowe emocje, nowe osoby..
          pozdro
          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 11:07
            "sama musisz zdecydować która miłość jest ważniejsza..." Ale ja tamtego faceta
            nie kocham, no bez przesady :) Zauroczyłam się nim i chciałabym go po prostu
            poznać.
            • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 19:22
              sama odpowiedziałaś sobie na pytanie - co mam zrobić.
              poznaj go - tak dogłębnie jak tego chcesz. ZAUROCZENIE , motyle i sprzyjające warunki - życzę powodzenia
              Jakiej odpowiedzi oczekujesz na forum - błogosławeństwa i przyzwolenia na zdradę ??. To kwestia twojego nastawienia do życia i sumienia. Bo za samą rozmowę, ba... nawet przyjażń i niezobowiązujące kontakty damsko meskie w tym kraju się jeszcze nie morduje kobiety. A jak masz problem z zazdrosnym facetem - to on ma pecha.
              • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 20:22
                "poznaj go - tak dogłębnie jak tego chcesz. ZAUROCZENIE , motyle i sprzyjające
                warunki - życzę powodzenia" Czyżbym wyczuła jakąś ironię w tej wypowiedzi czy
                jestem przewrażliowna? Ale pytanie nadal pozostaje otwarte - czy on też chce
                mnie poznać? Tego już nie wiem, nie mam nic poza jego zachowaniem i słowami,
                któe mówił.
                "Bo za samą rozmowę, ba... nawet przyjażń i niezobowiązujące kontakty damsko
                meskie w tym kraju się jeszcze nie morduje kobiety. A jak masz problem z
                zazdrosnym facetem - to on ma pecha." Tak, rozmowa, przyjaźń to nic złego ale
                to i tak nie będzie w porządku wobec mojego faceta bo ten człowiek mnie tak
                zauroczył i zafascynował, że nie wiem czy mógłby być tylko kolegą, może
                przyjacielem, nie czuję do niego tego co do moich kolegów czyli zwykłej
                sympatii, to o wiele intesywniejsze uczucie. Nie wiem jaki tak naprawdę jest a
                bardzo bym chciała to wiedzieć, bardzo...
                • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 21:41
                  SAmokontrola
                  Eksycytacja, platoniczna miłość
                  ON może być tylko kolegą
                  jeżeli ty określisz granice - a on cię szanuje
                  mozna zrobić krok do przodu, a potem się cofnąć na z góry upatrzone pozycje
                  chemia ciała - działa ale....nie nakręcaj się
                  moja była miłość życia - omijam ją- chemia ciała - kosztuje mnie dużo nawet sama rozmowa (ręce się same wyciągają- wystarczy wspomnienie - a ona jest tak łatwo osiągalna) - ale od czego samokontrola i priorytety, ewentualnie w realu zimny prysznic...szklanka zimnej wody zamiast.
                  Jeżeli nie ustalisz rozsądnie swoich priorytetów - ciężkie chwile przed tobą
                  - kuszenie jest piękne, ale nie nakręcaj się sama... - nie zawsze musimy mieć to co chcemy, jeżeli ma być- samo przyjdzie -
                  - POLECAM -samokontrola i priorytety, ewentualnie w realu zimny prysznic...
                  Puki co, skup sie na czymś lub kimś innym...
                  • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 21:54
                    za_az muszę przyznać, że piszesz mocne wypowiedzi, no i chyba mądre :)
                    Próbuję się skupić ale nie mogę non stop, tak jak np. teraz muszę tu pisać żeby
                    nie zrobić jakiejś głupoty (mam ochotę wykręcić jego nr tel. i usłyszeć głos) i
                    nie zwariować z tego dręczącego mnie niepokoju, mogę się skupić na 8-10 godzin
                    podczas snu :) i dziś poszłam na zakupy, sprzątałam, obejrzałam film ale i tak
                    myślę i nie mogę przestać.
                    Widzisz, jutro minie tydzień jak go widziałam ale do tej pory nie miałam z nim
                    żadnego kontaktu, tylko jego kolega wysłał smsa, wiem, wiem co wszyscy
                    myślicie - dawno o mnie zapomniał i mnie zbajerował i co za tym idzie po prostu
                    oszukał mówiąc mi te wszystkie słowa. Ale kurde myślę sobie, że jak facet
                    chciałby mnie tylko do łóżka zaciągnąć to na drugi dzień nie byłby dla mnie
                    taki miły, czuły, obejmował mnie, trzymał za rękę, pytał czy przyjadę, wziął nr
                    tel., no ewiedentnie widziałam, że mu się podobam a jakby tylko chciał mnie do
                    łóżka zaciągnąć mógł mnie olać i tyle. Ale może albo i pewnie się mylę.
                    • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 23:16
                      ...z autopsji. Tylko inne realia.
                      Zebranie w firmie, kolacja w hotelu, rozmowa bez końca, słowo NIE ale może ... kto wie kiedyś, jeszcze 2 spotkania z inicjatywy drugiej strony,rozmowy bez końca, kilka telefonów ...i świadomość zaangażownia, że jeszcze jeden krok a będzie za bardzo zobowiązująco - a mógł być tylko jeden sex/exces. Moja reakcja NIE MA MNIE - na szczęście zmiana działu i nr tel. w firmie i ulga poplątana z chciejstwem.
                      Tylko SPOKóJ może cię uratować- NIE DZWOŃ - jeżeli się nie odezwie - znaczy się ma INNE zobowiązania. Za mało o nim wiesz.
                      Zdaję sobie sprawę, że teraz nie myślisz racjonalnie...
                      To wszystko kiedyś zbierze się na sumę twoich doswiadczeń...
                      Masochizm - odmawiać sobie przyjemności w imię lojalności... Okrutnym być...
                      Trzeba mieć swoje tajemnice- zbytnia szczerość nie popłaca w stałym związku.
                      Na czym ci zależy...?



                      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 23:32
                        za_az powiem, że Twje wypowiedzi naprawdę trafiają do człowieka, przynajmniej
                        do mnie.
                        Na czym mi zależy? Cholera, na tym żeby sytuacja była jasna, nie lubię takich
                        męczarni. Spokój to ja będę miała jak się dowiem, że on już dawno o mnie
                        zapomniał i wcale mu się nie podobam, trochę się pomęczę i pewnie mi przejdzie
                        ale teraz nic wiem. Przecież pytał czy przyjadę, jesteśmy z koleżanką umowione,
                        umówiłam się też z nim sama ale nie tylko, jak już pisałam - nie jadę sama i
                        tylko do niego. Ale ja nie wytrzymam jeszcze tych ponad 3 tygodni, prawie 4 :)
                        Boże, nie wiem ale na zdrowy rozum, jeśli miałby to być tylko wtedy jeden
                        sex/exces ;) to na drugi dzień olałby mnie a nie był jaki był. "jeżeli się nie
                        odezwie - znaczy się ma INNE zobowiązania. Za mało o nim wiesz." Nie wiem,
                        koleżanki moje mi mówią, że wyglądał na uczciwego i poważnego i jeśli
                        rzeczywiście taki jest i jak mnie pytał parę razy czy mam faceta a ja milczałam
                        i potem dowiedział się od kolegi, że mam chłopaka od 2lat to sobie pomyśli, że
                        tu jeden w tajemnicy, on drugi, że może chciałam się tylko zabawić, oderwać na
                        chwilę, no mnie np. odechciało by się robić cokolwiek gdybym wiedziała, że
                        facet jest w związku i nieważne jakby mi się spodobał, nic bym nie zrobiła.
                        Na czym mi zależy? Chcę go zobaczyć! :)))
                        • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 16.09.06, 23:35
                          Po za tym dzwonić to ja nie chciałam, chciałam wysłać tylko smsa z zapytanie co
                          słychać, że mam fajne zdjęcia z imprezy, że chciałabym go zobaczyć i czy chce
                          żebym przyjechała. I tyle. Ale na razie nic nie wysyłam.
                          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 00:06
                            I zrobiłam to, tzn. wzięłam tel i z nr zastrzeżonego zadzwoniłam i odebrał i
                            słyszałam "halo" i się rozłączyłam. Idiotka ze mnie, jak dziecko w podstawówce.
                            Ale cóż. Chyba był na jakiejś imprezie bo grała muzyka, a ja siedzę w domu i
                            tak się męczę. W jednej sekundzie zobaczyłam go na tej imprezie jak sobie
                            siedzi i dobrze się bawi i bajeruje jakąś kolejną dziewczynę i mówi jej
                            dokładnie to samo co mi, tyle, że może ona będzie może bardziej naiwna albo po
                            prostu jest z tych co lubi takie pojedyńcze sex/excesy i mu wskoczy do łóżka.
                            Ma mnie w dupie, dawno już zapomniał o mnie albo pamięta tylko, że nie dałam mu
                            się zbajerować do końca i wszystko co mówił, mówił tylko po to żeby mnie
                            zaciągnąć do łóżka, PRAWDA??? Powiedzcie. Godzinę po rozstaniu z nim wysłałam
                            mu przecież smsa, że już za nim tęsknię, może nie zrozumiał po polsku a może
                            zrozumiał, tak czy siak nic nie odpisał. Cholera po co tak gmatwać życie komuś
                            i mówić takie słowa wcale tak nie myśląc? Być może jest tak jak pisałam
                            wcześniej, że dowiedział się, że mam faceta i uznał mnie za jakąś idiotkę a być
                            może nie. Ma mnie w dupie. Jesteście zadowoleni, że już doszłam do takich
                            wniosków co Wy prawie tydzień temu? :((((((((((((((((((((((
                          • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 00:10
                            wolny związek to nie małżeństwo z którego trudno odejść z dnia na dzień,
                            nie masz dzieci (?), jeszcze nie jest źle
                            to nie powód do niedzwonienia chyba że..
                            jeżeli bardzo mu się spodobałaś to się odezwie
                            smsa zawsze możesz wysłać z prostym, krótkim tekstem- tylko bez czułości zbędnych i próśb o kontakt- miej trochę instynktu samozachowawczego
                            • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 00:14
                              za_az a przeczytałaś co napisałam przed chwilą?
                            • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 00:15
                              proponuję lampkę wina i spać... i nie myśleć, nie myśleć, czas spać.
                              • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 00:27
                                za_az ale pogadaj jeszcze ze mną :) Zaraz idę spać. Co myślisz o tym co
                                ostatnio napisałam?
                                A co do dzieci - to nie mam, jakbym miała to bym się nimi zajmowała a nie
                                jakimś facetem z Ukrainy :)
                                A smsa chciałam wysłać takiego jak napisałam.
                                A i jeśli mu się bardzo podobam to się pewnie odezwie ale może dopiero np.jak
                                tam pojadę, no wtedy to na pewno się odezwie a do tego czasu to ja się wykończę.
                                • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 00:32
                                  Ok, idę spać, w końcu faza bez myślenia - ale ulga :) Ale za_az odezwij się
                                  proszę jutro. Dobranoc :)
                                  • za_az Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 11:32
                                    ..bardzo Cię wzieło
                                    ... najbardziej porządane jest to co jest trochę niosiągalne...
                                    zostaw komórkę w domu ewentualnie głęboko schowaj i zadbaj o to co już masz. Masz faceta i skup się na nim ;)
                                    Popieram zdanie z pierwszego postu.... z małą korektą "Może mi za parę dni przejdzie..." - tak trzymaj i nie proś , nie mów że tęsknisz, nie dzwoń - takie postępowanie działa na facetów odstręczająco lub rozśmieszająco w pierwszej fazie znajomości
                                    Z twoich postów wynika, że jego obietnice to ble, ble, ble - i to raczej ty szukasz z nim kontaktów - bajerant i tyle...
                                    "trochę już siebie znam i czuję, że
                                    mogłoby być z tego coś naprawdę fajnego i wartościowego..."
                                    - to tylko twoje pragnienia.
                                    W czasach telefonii komórkowej, łatwego dostępu do internetu, unikanie obiecanego kontaktu mówi samo za siebie.
                                    Daj mu czas na inicjatywę - po tych wszyskich słowach, które padły z jego ust- JEGO inicjatywę .... zrozum...bądź poza zasięgiem
                                    Zejdź na ziemię..szczęscie może być blisko Ciebie, - na początek bądź miłą dla swojego faceta.



                                    • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 12:26
                                      Wzięło mnie bardzo...kurde...cieszyć się czy nie...nie wiem... co do tel. to ja
                                      już nie czekam aż on się odezwie, przestałam czekać choć nadal chcę żeby się
                                      odezwał. Nie skupię się teraz na moim facecie bo pierwsze nie ma go, wyjechał i
                                      to dobrze, bo nie wiem jakby miały wyglądać nasze spotkania patrząc na dwa
                                      ostatnie kiedy byłam nieobecna, rozkojarzona, po drugie ja nie wiem czy
                                      będziemy dalej razem, pisałam - dałam sobie miesiąc, zobaczymy, na razie jestem
                                      sama i tak jest najlepiej co nie znaczy, że nie myślę o moim facecie bo myślę
                                      ale ciągle nie wiem co z nami będzie.

                                      Ja nie dzwonie, raz to wczoraj zrobiłam ale on na pewno nie wie kto bo był nr
                                      zastrzeżony, więcej tego nie zrobię na pewno - to wiem. Ale co do smsa to
                                      jeszcze nie wiem, sama pisałaś, że smsa zawsze mogę wysłać, pisałam co chcę
                                      napisać - co słychać, że mam fajne zdjęcia z imprezy, że chciałabym go zobaczyć
                                      i czy chce żebym przyjechała i tyle. Gdyby juz teraz nie odpisał wiedziałabym
                                      raczej wszystko a tak będę czekać jeszcze te ponad 3 tyg. aż tam pojadę.

                                      "trochę już siebie znam i czuję, że mogłoby być z tego coś naprawdę fajnego i
                                      wartościowego..." - to tylko twoje pragnienia." No moje ale ja tak naprawdę
                                      dalej to samo czuję, może to też jego pragnienia ale pewnie nie :)
                                      Ale za_az on mi nie obiecał, że się odezwie tego i tego dnia, spytał tylko
                                      znowu ostatniego dnia kiedy przyjadę, powiedziałam, że za miesiąc i powiedział,
                                      że będzie pisać i tyle.

                                      "Daj mu czas na inicjatywę - po tych wszyskich słowach, które padły z jego ust-
                                      JEGO inicjatywę .... zrozum...bądź poza zasięgiem" Zaprzeczasz sama sobie bo
                                      zdanie wyżej piszesz, że unikanie obiecanego kontaktu mówi samo za siebie a
                                      teraz żeby dać mu czas na inicjatywę? Ile jeszcze tego CZASU mam mu dać? Wiem,
                                      że może i lepiej by było gdybym tego smsa nie wysłała bo i tak dowiem się
                                      wszystkiego jak tam pojadę ale może dzięki temu smsowi dowiedziałabym się
                                      szybciej?

                                      Ja jestem na ziemi :) Szczeście MOŻE być blisko mnie, MOŻE...

                                      A po za tym to wszystko chyba w życiu jest zaplanowane z góry bo wydaje mi się
                                      dziwny taki zbieg okoliczności - tydzień przed poznaniem go, nie spotykałam się
                                      ze swoim facetem, wcześniej tak nie było, ciężkie rozmowy przeprowadzaliśmy aż
                                      ja mu w czw napisałam, że my chyba patrzymy w dwóch różnych kierunkach i mamy
                                      inne plany a w pt poznałam tamtego i kiedy zaczęłam się tak męczyć i miotać
                                      nagle doweidziałam się o niespodziewanym (bo ktoś inny miał jechać) wyjeździe
                                      mojego faceta co jest mi teraz bardzo na rękę.

    • marta_51 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 15:13
      Halo, Ewo!
      Pare uwag z perspektywy moich doswiadczonych 55 lat i wielu bledow popelnionych
      na tej plaszczyznie. Dzis czuje sie bardzo madra i sadze, ze nie dalabym juz
      nabierac sie na pozory. Oznacza to wymagania najwyzsze z mozliwych przy
      malejacych z kazdym rokiem szansach. Zaluje przede wszystkim zmarnowanego czasu
      na tkwienie w zwiazkach dokladnie takich jak Twoj obecny. Niestety, Ewo, w
      milosci obowiazuja zelazne reguly, ktorych zakwestionowanie (moim zdaniem) nie
      lezy w ludzkiej mocy. Nie ma np. sposobu na wzbudzenie w sobie milosci ani
      pozadania - to moze osiagnac tylko ktos, kto potrafi spowodowac ten szalony
      stan fascynacji, ktora jednakze moze, ale wcale nie musi przerodzic sie w
      prawdziwa wielka MILOSC, ktorej wszyscy szukamy. Nikt nie jest w stanie
      przewidzec na poczatku dalszego ciagu zwiazku, ani wlasnych uczuc ani tym
      bardziej uczuc partnera, ale nie ma szczescia w milosci bez fizycznej
      fascynacji i pozadania. Mam tez inna opinie od wiekszosci wypowiadajacych sie
      tu osob na temat krzywdy. Otoz dla mnie najwieksza krzywda bylby zwiazek z
      facetem bedacym niechetnym cialem ze mna, a myslami i marzeniami z inna.
      Stokroc bardziej wolalabym uczciwe - nie kocham cie po prostu. To tez jest
      niepodwazalna regula, bo nie ma czegos takiego jak obowiazek milosci
      (oczywiscie nie dotyczy to relacji rodzice-dzieci). Nie bylo latwo mi sie z tym
      pogodzic, ale nikt nie musi uszczesliwiac mnie ani odwzajemniac moich uczuc,
      nikt tez nie ma prawa wymagac ode mnie nieuczciwej symulacji. Pewnie nie
      wszyscy sie z tym zgodza, ale uwazam, ze w milosci obowiazuje przede wszystkim
      uczciwosc wobec wlasnych uczuc. Oczywiscie bywa, ze nie mozna sobie na taka
      uczciwosc pozwolic - jesli w zwiazku sa dzieci np, dla ich dobra wiele osob
      decyduje sie na poswiecenie rezygnujac z poszukiwania namietnosci i spelnienia.
      Jest to zrozumiale, ale Ty nie masz na szczescie dzieci, z ktorych dobrem
      musialabys sie liczyc. W moich oczach dojrzalosc do milosci polega na
      swiadomosci, ze czlowiek zakochuje sie na wlasne ryzyko i musi byc w stanie
      zaufac partnerowi ryzykujac bol rozczarowania, a takze na przyznaniu drugiej
      osobie prawa do wolnosci - takze do odejscia, jesli uzna za stosowne. Do mnie
      wielka milosc przyszla pozno, juz po czterdziestce. Po poltora roku szczescia
      zupelnie szalonego zaczelam miec nadzieje na spedzenie reszty zycia w siodmym
      niebie. Nic z tego nie wyszlo, poniewaz okazalo sie, ze zakochalam sie w
      klasycznym Casanowie. Dzis jestem samotna i tak pewnie juz zostanie, ale nie
      czuje sie rozgoryczona. Wprost przeciwnie, do konca zycia bede wdzieczna
      mezczyznie na to, co potrafil we mnie wzbudzic. Dzis jestesmy w przyjazni,
      niewatpliwie dzieki mojej wspomnianej powyzej filozofii - ale takze kulturze
      mezczyzny - chodzimy czasem na kolacje, do kina, do teatru i nie ma miedzy nami
      zadnych pretensji ani napiec.
      Nie chce Ci, Ewo, niczego doradzac, decyzja i odpowiadzialnosc za nia nalezy
      wylacznie do Ciebie. Serdecznie pozdrawiam
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 15:41
        Dziękuję za te słowa Marto, takie prawie całkiem odmienne zdanie niż tu
        zaprezentowała większość też daje do myślenia.
        Marto więc co mi radzisz?
        • marta_51 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 16:40
          Ewo!
          Koniecznie chcesz rady, a ja nie bardzo chcialabym Ci jej udzielic. Zadaj sobie
          pare pytan i staraj sie uczciwie na nie odpowiedziec:
          - jestes na tyle silna i odwazna, zeby podjac ryzyko?
          - jestes w stanie przyjac na siebie odpowiedzialnosc za ewentualna porazke,
          moze nawet w obu zwiazkach (to bardzo prawdopodobne) czy raczej bedziesz
          sklonna zrzucic wine na doradcow?
          - masz odwage zagrac w otwarte karty z obecnym partnerem i zadac mu
          nieunikniony bol?
          Intuicja mi mowi, ze masz wielka ochote podjac to ryzyko. Dodam tylko, ze
          wszystkie bledy i kleski jakie mnie spotkaly w milosci wynikaly z lekcewazenia
          glosu serca. Pewnie dlatego tej ostatniej nie zakonczonej Happy Endem milosci
          nie traktuje jako porazki.
          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 18:24
            Marto Ty mi już poradziłaś :) Ale na nikogo w razie porażki nie będę zrzucać
            winy bo to ja będę odpowiedzialna w części za to co się stanie albo i nie.
            Tylko zastanawia mnie jedno, dlaczego uważasz, że bardzo prawdopodobna porażka
            jest w obydwu związkach? Wydaje mi się, że tak samo prawdobodobna jest porażka
            jak i szczęśliwe zakończenie? Czy może się mylę? I dobrą masz intuicję - mam
            wielką ochotę podjąć to ryzyko, tylko szkoda, że teraz moja niezwodna raczej
            inticja coś szwankuje albo i nie (okaże się niedługo).
            "Dodam tylko, ze wszystkie bledy i kleski jakie mnie spotkaly w milosci
            wynikaly z lekcewazenia glosu serca. Pewnie dlatego tej ostatniej nie
            zakonczonej Happy Endem milosci nie traktuje jako porazki." Ja też jeszcze do
            tej pory tego nie żałuję, cieszę się, że mnie to spotkało i mogłam coś takiego
            jeszcze poczuć.
            • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 18:35
              I zaryzykuję chyba i wyślę jutro mu tego smsa z tą treścią co napisałam. W tym
              smsie nie ma nic nachalnego a być może przestanę się już tak męczyć. Nie zawsze
              my kobiety musimy czekać jak księżniczki na swojego księcia, faceci też boją
              się pewnie odrzucenia tak jak my. Zaryzykuję bo nie wiem co on myśli, koleżanki
              mi sugerują, że może rzeczywiście tak jest, że dowiedział się, że mam chłopaka
              i pomyślał sobie co pomyślał albo, że myśli sobie czy taka dziewczyna z Polski
              może zainteresować się facetem z Ukrainy bo oni uważają nasz kraj za prawdziwy
              zachód, że u nas się lepiej żyje, dużo zarabia (dobre), no ale przy średniej
              pensji na Ukrainie (100dol.) to rzeczywiście dużo :) zarabiamy albo po prostu
              ma mnie gdzieś albo już nie wiem co... Nie przychodza mi na myśl inne opcje.
              Różnie może być a ten sms może to wszystko szybciej rozwiązać albo i nie..
              Wysłać czy nie? Nie wyślę to potem pewnie będę żałować a jak wyślę to co mogę
              żałować?
            • marta_51 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 18.09.06, 08:38
              Halo Ewo!
              Milosc (jak i cale zycie zreszta) zawsze wiaze sie z ryzykiem. Moze sie tak
              zdarzyc, ze obecny zwiazek zerwiesz, a nowy nie spelni Twoich oczekiwan - to
              mialam na mysli. Ale moze sie tez zdarzyc, ze znajdziesz prawdziwa wielka,
              trwala milosc. Zycze Ci tego z calego serca. Napisz do mnie na adres gazety,
              bardzo sie uciesze.
              Trzymam kciuci za powodzenie!!!
    • babie_lato1 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 16:51
      Najważniejsza jest DECYZJA. Decyzja nigdy nie będzie optymalna, nigdy nie
      będziesz mieć pewności, że postąpiłaś słusznie. Ważne, żeby była do końca, tzn.
      jeśli zostaniesz ze swoim chłopakiem - nigdy nie żałuj poświęconego
      obcokrajowca. Jeśli się z nim rozstaniesz, a nowy chłopak za 2 lata Cię
      rozczaruje - nie żałuj poświęconego "obecnego". Chodzi o to, żeby iść do przodu
      i nie kręcić się w miejscu :)
      Miesiąc po ślubie przeżyłam coś podobnego co Ty teraz. Moja decyzja (slubna),
      była dla mnie na tyle wiążąca, że nie miałam dylamatów, a nagłe "motyle"
      przezyłam do końca, obserwując je z lekkim dystansem - a nawet nutą
      rozbawienia. Mężowi powiedziałam - niezbyt patetycznie i nieraniąco. Minęły 2
      lata. Po motylach ani śladu, żalu po tamtym nie czuję żadnego, po prostu o nim
      zapomniałam.
      Miłość, jak pewnie wiesz, nie polega na emocjach, one jej tylko towarzyszą - i
      to też nie na każdym etapie :) No - i nie wszystko złoto, co się świeci. Ale to
      nie znaczy, ze ktokolwiek na tym forum czy w tzw. "realu" wie co i kogo
      powinnaś wybrać, ta decyzja naprawdę jest jedynie Twoja.
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 18:37
        Wiem, że decyzja będzie tylko moja i nie oczekuję, że za mnie ją ktos tu
        podjemie ale i tak pomogliście i pomagacie mi spojrzeć na ta sprawę z różnych
        perspektyw. Jutro wysyłam mu tego smsa ;)
        • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 22:39
          Wysyłam i zdania nie zmienię :) I jutro albo za parę dni będę tu płakać :) A wy
          wtedy powiecie "a nie mówiliśmy" :) Boże, jak ja bym chiała żeby on mi odpisał.
          Zwariowałam.
          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.09.06, 23:23
            Boże, robię z siebie idiotkę - doskonale o tym wiem.
            Popadam ze skrajności w skrajność - męczy mnie to :(
            • lune Re: Przeczytajcie i pomóżcie 18.09.06, 07:04
              evva79 napisała:

              > Boże, robię z siebie idiotkę - doskonale o tym wiem.
              > Popadam ze skrajności w skrajność - męczy mnie to :(

              Popadasz.Ale w stanie ostrego zadurzenia to normalne.A co do 'robienia z siebie
              idiotki'... nie ty pierwsza i nie ostatnia ze tak powiem :) Kazdemu sie zdarzyl
              mniejszy lub wiekszy idiotyzm.

              Zadzwon do niego albo jedz na wykopki bo tu wszyscy zwariujemy ;)

              lune



              • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 18.09.06, 10:30
                Chyba każdy tak się zachowuje jak się tak kimś zauroczy.

                Dziś wyślę mu smsa.
                • lune gadanie sms-ami 18.09.06, 11:07
                  to troche niezobowiazujaca zabawa ; masz w sobie takie napiecie, tyle oczekiwan
                  i tak wiele znakow zapytania w glowie ze sms-y niczego nie zalatwia ;

                  gdy jego odpowiedz bedzie mila - nakrecisz sie jeszcze bardziej
                  gdy jego odpowiedz bedzie obojetnawa - znow bedziesz 'w kropce'
                  gdy nie odpowie - to j.w.

                  jednym slowem ... za kazdym razem gdy przeczytasz, uslyszysz cos co nie jest
                  zgodne z twoimi oczekiwaniami - bedziesz sie 'kotlowac sama z soba'
                  interpretujac to 'na korzysc' - bo chcialabys usilnie by tak wlasnie bylo :)

                  lune

                  ps. a ze swoim chlopakiem rozmawialas ? ja tak tylko 'sie przypominam' ze
                  przyzwoicie byloby ...
                  • evva79 Re: gadanie sms-ami 18.09.06, 12:36
                    lune ja nie chcę z nim smsować, tylko po prostu spytać co słychać i, że
                    chciałabym go zobaczyć i czy on chce zebym przyjechała. Jak jego odpowiedź
                    będzie miła to po prostu będę się cieszyć i będę wiedzieć, że chce się spotkać.
                    Obojetnej nie przewiduję :) (Ja może jestem durna ale dla mnie albo coś jest
                    czarne albo białe ale wiem, że są jeszcze odcienie szarości ale ja zawsze
                    lubiłam jasne sytuacje.) A jak odpowiedzi nie będzie żadnej to chyba wszystko
                    będzie raczej jasne - ma mnie gdzieś po prostu. Dlaczego uważasz, że jak nie
                    odpowie to będę w kropce? Sytuacja będzie już dość jasna dla mnie.

                    Z chłopakiem rozmawiałam wcześniej i prosiłam go żeby też przemyślał nasz
                    związek, po za tym nie go bo wyjechał. lune może w to nie wierzysz ale ja o nim
                    (o swoim facecie) też myślę i to bardzo.
                    • evva79 Re: gadanie sms-ami 19.09.06, 00:39
                      Dziś mu wysłałam tego smsa, dokładnie o 16.15 hehe :) ale nie
                      odpisał...Czekałam do połnocy i nic... :(((((((((((
                      Nic już kompletnie nie zrobię bo wszystko co mogłam zrobić to już zrobiłam...
                      Jestem załamana i nie wiem jak o nim zapomnieć... :(((
    • kornelia80 przeżyłam dokładnie to samo 19.09.06, 11:48
      Rozumiem doskonale, byłam (moze nawet jestesz jestem) w identycznej sytuacji.
      Najgorsze, ze zawsze w takim układzie cierpia Ci wartosciowi faceci, którzy nas
      naprawde kochaja i daja z siebie wszystko, bysmy były szczesliwe. A kobieta,
      wbrew temu co się mówi jest łowcą!! Jeśli w zwiazku jest stagnacja, kobieta
      przestaje czuc potrzebe łowienia, zdobywania i... nudzi się. Co z tego że facet
      jest super i cudowny i ze ma sie świadomosć,że drugiego takiego juz sie nie
      spotka i pewnie kiedys się tego będzie załować???
      Większosć z Nas gotowa jest zaryzykować i zostawić to wszystko własnie dla tych
      motyli w brzuchu:) Ja tak zrobiłam, jestem wolna..sama... nie załuje jeszcze:)
      Musisz sie tylko zastanowic, czego oczekujesz od zycia, czy chcesz sie jeszcze
      zabawic, poznawac ludzi (mezczyzn), czy dązysz do stworzenia rodziny. Jeśli to
      pierwsze, to lepiej odejść od obecnego faceta, bo bedziesz sie dusic w zwiazku,
      aż potem sie zbuntujesz i zaczniesz zdradzac (wiemz doswiadczenia), jeśli
      natomiast masz poczucie (a z tego co napisałas,atpie) ze juz wszystko przezyłaś
      i chcesz odpoczac, załozyc rodzine i powoli czekać na starosć, to zostań z Nim....
      • evva79 Re: przeżyłam dokładnie to samo 19.09.06, 12:13
        I powoli czekać na starość... Boże, zabrzmiało to strasznie...

        Widzisz, tu się jeszcze nic takiego nie stało i się już niestety nie stanie :
        ((( nad czym ubolewam. Ja już zaryzykowała i zrobiłam w tym kierunku wszystko
        co mogłam zrobić. Wysłałam mu wczoraj smsa ale nie odpisał nic więc chyba
        wszystko jasne, prawda?
        • anula12345 Re: przeżyłam dokładnie to samo 19.09.06, 12:59
          Och Ewo, szukasz nadal swojego kawałka nieba i oazy szczęścia. Powiedz mi, tak
          naprawdę na czym Ci zależy...? Miałaś już wcześniej nieszczęśliwy
          związek...potem związek z obecnym partnerem, który otoczył Cię parasolem
          ochronnym , dał Ci siebie i dba o Ciebie....Ale TY nadal szukasz....Ale czego?
          Motylków..., emocji..., wrażeń...? Jeżeli coś Ci nie pasuje w obecnym związku,
          nie tkwij w beznadzieii i probuj to zmieniać...Pomyśl sobie jak czuje się Twój
          partner...nie wierze, że on nie wyczuwa, że coś się z Tobą dzieje...widzi to i
          pewnie również cierpi... No ale to inny temat...
          Życie to nie jest tylko fascynacja.Jestem w podobnym wieku i wiem, że
          zauroczenia mijają...a im dlużej jest się w związku tym mniej tych motyli, ale
          wciąż trzeba o nie dbać...aby się w nas rozwijały. Więc jeżeli pragniesz
          spokojnego życia z ciepłym człowiekiem to nie szalej za jakimś "wyobrażeniem,
          niedoścignioną zagadką" która, mowiąc kilka milych słów, wydała Ci się
          atrakcyjna.... Natomiast jeżeli jesteś szalona i chcesz podjąć to wyzwanie to
          nie zastanawiaj się...tylko powiem Ci szczerze, że jak facet nie reaguje to
          zazwyczaj jest to powodem, tego, że ma już życie poukladane, a takie wyjazdy
          traktuje z przymrużeniem oka jako "małą odskocznie" od rzeczywistości.
          Pamietaj szczeście jest najważniejsze ale w połaczeniu z realizmem.
          Pozdrawiam

          • evva79 Re: przeżyłam dokładnie to samo 19.09.06, 14:05
            Ja już tu wiele razy mówiłam na czym mi naprawdę zależy. Co z tego, że miałam
            już nieszczęśliwy związek? Nie ja pierwsza i nie ostatnia. I nie idealizuj też
            mojego obecnego partnera bo tak to wygląda - ja zła, on wspaniały i ten, który
            mi się podoba - oszust.
            Nie wiem czy mój chłopak to wyczuwa, może i tak ale teraz go nie ma. Co do
            motyli to ja nie miałam ich chyba z moim obecnym partnerem, nie czułam tego co
            poczułam w tamten weekend.
            "Więc jeżeli pragniesz spokojnego życia z ciepłym człowiekiem to nie szalej za
            jakimś "wyobrażeniem, niedoścignioną zagadką" która, mowiąc kilka milych słów,
            wydała Ci się atrakcyjna...." Ja pragnę życia ciekawego z człowiekiem, którego
            będę kochać ponad wszystko i on będzie mnie kochać tak samo. Ale zaraz, zaraz -
            dlaczego spokoju nie można mieć z kimś kogo się będzie bardzo kochać? Podałaś
            dwa jakby przeciwieństwa - albo spokój z moim obecnym partnerem albo niepokój z
            nowym? Nie bardzo to rozumiem. A co do spokoju to ja go będę pragnąć jak będę
            mieć 60 lat a teraz to jeszcze bym chciała zaznać tych motyli, namiętności,
            fascynacji itd. Ja widzę jaki mają spokój moje koleżanki - jedna ma męża i
            dziecko od 5 lat i ciągle widzę jak szuka okazji żeby zaznać czegoś szalonega,
            druga też ma męża i dziecko ale jakoś ekscytacji nie widzę z tego powodu,
            natomiast trzecia, kiedyś taki wolny ptak wpadła i też ma już męża i ugrzęzła w
            pieluchach z ciepłym człowiekiem. Nie twierdzę, że to coś złego ale w pełni
            szczęśliwe to one nie są.
            "Natomiast jeżeli jesteś szalona i chcesz podjąć to wyzwanie to nie zastanawiaj
            się..." Jakie wyzwanie? Ja już zastanowiłam się i zaryzykowałam, wysłałam
            wczoraj smsa ale nie dostałam odpowiedzi, ile mam czekać? Nie odpisał wczoraj
            więc wszystko już jest niestety jasne.
            • marta_51 Re: przeżyłam dokładnie to samo 19.09.06, 23:18
              Halo, Ewo!
              Dobrze, ze tak myslisz - nie odezwal sie, wiec wszystko jasne i bron Boze nie
              rob nic wiecej. Mezczyzni sa w wiekszosci konserwatywni i nie szanuja latwych
              kobiet, choc chetnie ida z nimi do lozka. Ucieszylam sie, ze podjelas taka
              decyzje. Kto nie ryzykuje, nie ma szans przezyc nic porywajacego. Mam grono
              skladajace sie z mezatek z 20-paroletnim stazem. W naszym babskim gronie nie
              istnieje zadne tabu i wiesz, co one mowia? Ze malzenstwo byloby do zniesienia,
              gdyby nie sex, do ktorego zmuszaja sie pod presja mezow nie majac najmniejszej
              ochoty. Nie skazuj sie na taki los - tak gdzie nie ma namietnosci, raczej sie
              ona z czasem nie pojawi. Te motyle w brzuchu moga wprawdzie sprowadzic kobiete
              na manowce, ale moim zdaniem warto za to zaplacic nawet zlamanym sercem, ktore
              przeciez (przy odpowiednim nastawieniu) dochodzi kiedys do formy i znowu chce
              kochac. I warto szukac, bo choc prawdziwa milosc zdarza sie rozpaczliwie
              rzadko, to jednak sie zdarza. Jakies dwa lata temu, bedac w lokalu tanecznym,
              zwrocilam uwage na pare na oko po szescdziesiatce - byli zapatrzeni w siebie i
              zachowywali sie jak para swiezo zakochanych nastolatkow. Tak mnie
              zafascynowali, ze zaczepilam ich i porozmawialismy przy lampce wina. Okazalo
              sie, ze sa 40 lat po slubie. Pan powiedzial mi, ze miedzy nimi jest ciagle
              wielka namietnosc i ze nigdy nie zdradzil swojej zony. Znalezienia takiej
              milosci i takiego mezczyzny zycze Ci, Ewo.
              • evva79 Re: przeżyłam dokładnie to samo 19.09.06, 23:39
                Nie będę już nic robić bo zrobiłam wszystko co mogłam. Nie wiem dlaczego się
                nie odezwał, mógł przynajmniej napisać szczerze prawdę, może mu głupio po tym
                ile słów padło z jego ust, no ale milczenie to też jakaś odpowiedź, choć moje
                koleżanki wierzą, że istnieje jakiś powód dla którego się nie odzywa i
                twierdzą, że się odezwie. Dla mnie takich powodów raczej nie ma choć i tak
                dalej mam małą nadzieję ponieważ ja i tak pojadę na tą Ukrainę bo nie tylko z
                nim się umawiałam i nie mam zamiaru wyjść na idiotkę przed sobą i innymi, że
                jechałam tam tylko dla niego bo tak nie jest.
                • evva79 Re: przeżyłam dokładnie to samo 20.09.06, 12:28
                  Wczoraj oglądałam "Magdę M." i właśnie o taką miłość, która łączy Magdę i
                  Piotra mi chodzi. Pewnie się śmiejecie bo to film, taka bajka, po części to na
                  pewno tak ale takie uczucia się zdarzają, gdzie w parze idą ze sobą namiętność,
                  pożadanie, spokój i poczucie bezpieczeństwa i chęć założenia rodziny właśnie z
                  tą osobą. Kiedyś taką miłość przeżyłam. A teraz czuję się źle :( Wzystko niby
                  było ok, żyłam sobie spokojnie aż do tamtego weekendu, który tu opisałam.
                  • evva79 Re: przeżyłam dokładnie to samo 21.09.06, 18:03
                    Eh... Dalej o nim myślę i jakoś trudno zapomnieć...nawet nie wiem czy
                    chcę...czas się dłuży...Za 3 tygodnie być może go spotkam ale dla mnie te 3
                    tyg. to jak 3 lata...niv na razie nie moge poradzić na to co czuję.
                    • evva79 Re: przeżyłam dokładnie to samo 23.09.06, 12:17
                      Za parę dni wraca mój facet, nie widziałam go prawie 2 tyg. i nie tęsknię :( a
                      za tamtym tęsknię i myślę o nim choć widziałam go tylko w jeden weekend.
                      Beznadziejne to :( Czuję się źle. Pewnie niedługo zacznę żałować, że spotkałam
                      tamtego, on do tej pory się nie odezwał, za 3 tyg. jedziemy tam z koleżanką i
                      może go spotkam, może nie ale chyba teraz to nie ma znaczenia, nie odezwał się
                      czyli wszystko jasne - ma mnie gdzieś i choć moje koleżanki mówią, że pewnie ma
                      jakieś powody dla których nie odzywa się ja już nie łudzę się bo dla mnie nie
                      raczej nie ma takich powodów :( Benadziejne to wszystko ale i tak chciałabym
                      wiedzieć to na 100% i usłyszeć prosto w oczy, że to co mi mówił nie było
                      prawdą. Wtedy wiem, że uznałabym go za głupiego, niepoważnego kretyna i
                      szybciej bym o nim zapomniała. A mój związek chyba się zakończy, zobaczę jak
                      będzie wyglądało nasze spotkanie i co mi powie bo miał wszystko przemyśleć ale
                      chyba już niestety nic z tego nie będzie, gdyby ni etamten diabeł, który mnie
                      opętał pewnie dalej by było jak dawniej ale już chyba niestety nie będzie bo ja
                      nie potrafię przestać myśleć o tamtym :(
    • dzidzi18 myślę ze to nie tak!! 23.09.06, 21:48
      myslę ze moglas pomylić milosc z zauroczeniem nie raz jest tak ze widzimi kogos
      pierwszy raz a ze w naszym aktualnym zwiazku jest nie najlepiej to nowo poznana
      osobe uwazamy za super itp.wiem to bo sama na tym sie zlapalam
      wielokrotnie,wiesz, nie ten kocha co sle czule słowka ale ten kto jest przy
      tobie kiedy tego potrzebujesz,Teraz sama odp sobie który z nich bardziej na
      ciebie zasługuje...!nie warto rzucac prawdziwej milosci dla kogoś byle jakiego,
      kto jedynie wydaje sie nam good, ale nie znasz go przeciez na prawde.nie wiem,
      mysle ze odp jest w twoim sercu!!powodzenia!!:)
      • evva79 Re: myślę ze to nie tak!! 23.09.06, 21:57
        A ja myślę, że nie przeczytałaś całego wątku i nie wiesz o co chodzi, nie
        rozumiesz całej sytuacji bo gdybyś rozumiała to przepraszam ale nie pisałabyś
        takich frazesów, głupot. Gdzie ja napisałam, że kocham tego, którego poznałam 2
        tyg. temu? No, bez przesady. A skąd wiesz, że tamten jest byle jaki? Tak, nie
        znam go ale chciałabym poznać. Najprościej tak uogólnić, pisałam już o tym, ja -
        zła, mój facet - wspaniały a tamten to oszust.
        • evva79 Minęły już 2 tygodnie... 25.09.06, 23:27
          Minęły już 2 tygodnie a ja czuję się już trochę inaczej, pierwszy tydzień był
          koszmarnie męczący, drugi jakoś zleciał w miarę ok, zaczął się trzeci tydzień a
          ja myślę o nim dalej ale już inaczej, nie odezwał się do tej pory, nie wiem
          dlaczego, może się jeszcze odezwie, może nie, w każdym bądź razie już nie
          czekam na kontak z jego strony. Ale dalej wierzę w jego słowa - to pewnie się
          Wam wydaje dziwne, możecie mnie nazwać naiwną, nic mnie to nie obchodzi :) ale
          moja dotąd trochę uśpiona intiucja znowu zaczęła (chyba) działać i mówi mi, że
          ta historia się jeszcze nie skończyła. Nie czekam już na kontakt z jego strony,
          nie boję się, że mnie okłamał bo jestem świadoma swojej wartości a on dalej
          wydaje mi się uczciwy. Tak jak powiedziałam dałam sobie miesiąc na rozwiązanie
          tej sytuacji i podjęcie decyzji co dalej z moim życiem. Mam zamiar tam pojechać
          i na pewno go spotkam, i pewnie to uczucie do niego znowu przybierze na sile
          ale nie wiem jak dalej to wszystko się potoczy.
          • monia1377 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 14:19
            " po paru godzinach z nim spędzonych pojechałam
            do domu, spytał czy spotkamy się jeszcze ostatniego dnia, czyli w nd,
            zgodziłam sie, miał zadzwonić a ja pracowałam do wieczora i do końca pracy
            nie zadzwonił więc poszłam z koleżanką do knajpy i tam spotkalismy go z
            kolegami, ucieszył się chyba, że mnie zobaczył"
            Dziwisz się że teraz się nie odzywa? Od początku tak postępował. Nie chcę byc
            złośliwa, bo wiem jak to jest gdy się człowiek zauroczy, ale zapomnij o nim i
            ciesz się, że nie dałaś się wykorzystać, wyobraź sobie jak byś się czuła teraz,
            gdyby po wspólnie spędzonej nocy zachował się tak jak teraz? A niestety tak
            właśnie by było, i nie ma tu większego znaczenia sex, po prostu jeśli myślał by
            o Tobie choć trochę poważnie to znajomość ta przetrwała by tak czy tak.
            Wniosek: ciesz się, że wyszłaś z tego jako tako cało, a nawet masz z tego jakąś
            korzyść, a mianowicie: wiesz że obecny chłopak to nie ten jedyny, że jesteś
            jeszcze w stanie przeżywać większe emocje, poczekaj tylko na mężczyznę wartego
            twoich uczuć.
            • evva79 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 14:53
              No dziwię się i to bardzo, że się nie odzywa. A Ty byś się nie dziwiła na moim
              miejscu? Na pewno też byś się dziwiła. Traktowałam poważnie to co mówi, no może
              nie do końca ale wierzyłam, że coś dalej jeszcze będzie. Co do korzyści o
              których piszesz to nie jest to dla mnie żadna korzyść, tylko kłopot bo żyłam
              sobie spokojnie i myślałam, że tak już będzie. Po za tym ja i tak tamtego
              jeszcze spotkam bo za 2,5 tygodnia jadę tam więc pewnie dowiem się dlaczego się
              nie odezwał (jeśli się do tego czasu jeszcze nie odezwie) i po co mi mówił te
              różne słowa. I wtedy jak spojrzę mu w twarz i dowiem się tego uznam sprawę za
              definitywnie zakończoną.
              • monia1377 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 15:32
                Chodziło mi o to, że nie powinnaś być zaskoczona bo zagrywkę z telefonowaniem,
                które potem nie nastąpiło zastosował już na początku znajomości, kiedy jeszcze
                był tu, blisko, więc tym mniej dziwi mnie, że Cię ignoruje będąc daleko.

                "to dla mnie żadna korzyść, tylko kłopot bo żyłam sobie spokojnie i myślałam,
                że tak już będzie" - no tak, ale w innym poście napisałaś: "właśnie o taką
                miłość, która łączy Magdę i Piotra mi chodzi. Pewnie się śmiejecie bo to film,
                taka bajka, po części to na pewno tak ale takie uczucia się zdarzają, gdzie w
                parze idą ze sobą namiętność, pożadanie, spokój i poczucie bezpieczeństwa i
                chęć założenia rodziny właśnie z tą osobą. Kiedyś taką miłość przeżyłam. A
                teraz czuję się źle" Tak więc podtrzymuję to co pisałam, to dla Ciebie korzyść,
                znak, że jeszcze jesteś zdolna do wspaniałej milosci a nie jej namiastki
                Rozumiem, że póki co nie odbierasz tego doświadczenia pozytywnie, to przyjdzie
                z czasem, na razie tylko osoba postronna jest w stanie spojrzeć na to z
                optymizmem.
                Ja też zadawałam sobie takie pytania:"po co mi mówił te różne słowa?" i
                wszystko interpretowałam na jego "korzyść" - głupia byłam i już! Dlatego
                postanowiłam napisać, pocieszyć, pomoć Ci się otrząsnąć.

                "Po za tym ja i tak tamtego jeszcze spotkam bo za 2,5 tygodnia jadę tam więc
                pewnie dowiem się dlaczego się nie odezwał" - nie licz na to, że dowiesz się
                prawdy, bo żaden facet nie przyzna się, że jest podlecem, pewnie znowu Cię
                zbajeruje słodkimi słówkami typu: "tęskiłem, ale nie miałem odwagi napisać,
                wiem, że masz chłopaka i dlatego nie czułem się uprawniony do wchodzenia miedzy
                was" lub podobne. Tylko jeśli facetowi naprawdę by na Tobie zależało to na nic
                by nie zważał tylko dążył do bycia razem.
                • evva79 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 15:42
                  Może i masz rację a może nie, ja już wiem i wiele osób mi powtarza, że niestety
                  nie zawsze jest czarne albo białe, ja myślę inaczej niż Ty. Gdybym ja
                  dowiedziała się, że on ma dziewczynę a kiedy bym go spytała o to nic by nie
                  powiedział, zataił by to to ja pomyślałabym sobie o nim niezbyt dobrze i palcem
                  bym nie kiwnęła żeby coś zrobić. Ale nie twierdzę, że i w jego przypadku tak
                  jest. I nigdy w życiu bym mu nie uwierzyła gdyby mi powiedział, że tęsknił ale
                  nie miał odwagi napisać, taką idiotką to ja nie jestem.
                  • monia1377 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 15:52
                    Kiedyś "wszystkim" wierzyłam, "wszystkich" uważałam za dobrych - pozwalałam się
                    oszukiwać, bo wierzyłam w dobro człowieka.. Teraz zrobiłam się podejrzliwa na
                    maxa, żeby tylko ktoś mnie nie oszukał. Chyba faktycznie jestem na etapie
                    białe - czarne.
                    Mam nadzieję, że ten bezimienny "Ukrainiec" okaże się super facetem i będziesz
                    z nim szczęśliwa. Jak już stamtąd wrócisz to napisz c.d. Powodzenia.
                    • evva79 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 16:40
                      A ja nigdy raczej nie wierzyłam wszystkim i nie uważałam też wszystkich za
                      dobrych. Tym bardziej teraz kiedy poprzedni związek zakończył się w koszmarny
                      sposób i zostałam perfidnie oszukana nie wierzę nikomu i to jest dość duży
                      problem bo wszędzie wietrzę spisek przeciwko sobie i uważam, że więkoszość chce
                      mi tylko zaszkodzić i oszukać. Większość spraw widzę w czarnych barwach,
                      wyobrażam sobie, że tam wcale nie pojadę, że moja koleżanka nie będzie mogła
                      albo nie będzie chciała a sama nie pojadę, że oni już nie będą chcieli żebyśmy
                      przyjechały, męczące to. Próbuję to zmienić ale to jest ciężkie po
                      wczesniejszych moich przeżyciach. Ale jemu jakoś uwierzyłam i powiedzmy nadal
                      wierzę ale w granicach rozsądku bo wiem, że jeśli mnie naprawdę oszukał to na
                      pewno sobie to wytłumaczę i zapomnę bo co taki ktoś jest wart? A na etapie
                      czarne-białe byłam chyba zawsze, zawsze było tak albo nie, kocha albo nie itd.
                      ale życie mnie już nauczyło i wielu ludzi też mi o tym mówi, że nie wszystko
                      jest tylko czarne albo białe. Że skoro się nie odezwał do tej pory to ma mnie
                      gdzieś, być może tak jest i dla innych też tak by było ale dla mnie to będzie
                      dopiero jasne jak go spotkam jeszcze raz i dowiem się wszystiego. Ja się chyba
                      nigdy nie zmienię w tej kwestii bo dla mnie wszystko zawsze musi być jasne,
                      zawsze musze wiedzieć dlaczego zamiast sobie odpuścić bo przecież milczenie też
                      jest jakąś odpowiedzią ale ja taka jestem, że muszę to usłyszeć prosto w twarz.
                      Może to głupie.
                      • klonn3 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 17:33
                        Cóż, to nie sztuka kogoś wy.dymać, sztuką jest jeszcze wybrać odpowiedni
                        moment. Wtedy napewno świat zrobi się czarno-biały. Ze znaczną przewagą
                        czarnego. A pytanie dlaczego? to chyba lepiej zostawić sobie do grobu. Wtedy
                        będzie czas na myślenie o tym.
                        • evva79 Re: Minęły już 2 tygodnie... 26.09.06, 18:31
                          No to będziesz sobie klonie myśleć o tym w grobie, ja może dowiem się jeszcze
                          za życia bo ciekawi mnie dlaczego ludzie postępują w określony sposób.
                          • evva79 Re: Minęły już 2 tygodnie... 27.09.06, 23:31
                            I będę sama jak palec. Związek się rozpada i nie wiem czy da się to uratować, i
                            to nie tylko ze względu na mnie. Tamten się nie odezwał więc ma mnie gdzieś. Za
                            2 tyg. mam niby jechać tam ale pewnie nigdzie nie pojadę bo okaże się, że
                            koleżanką z którą mam jechać nie pojedzie ze mną a bardzo bym chciała tam
                            pojechać a sama przecież nie pojadę. Takie czarnowidztwo ale niestety bardzo
                            realne.
                            • lune nie ma tego zlego 28.09.06, 00:16
                              co nie wyszloby na dobre :)

                              to byl sprawdzian dla twojego zwiazku ; skoro sie rozpada - to moze juz byl
                              czas ?

                              pisalam wczesniej : bylas gotowa na nowe uczucie, chcialas tego - stad
                              fascynacja tamtym czlowiekiem

                              teraz wiesz na czym stoisz ; odetchnij gleboko - i zyj :)

                              trzymaj sie, lune
                              • evva79 Re: nie ma tego zlego 28.09.06, 00:32
                                Ale mi się nie chce tak żyć.
                                Chcę tam pojechać.
                                • lune alez jedz :) 28.09.06, 06:56
                                  przeciez mozesz tam pojechac sama ! niby dlaczego masz sie wozic z jakas
                                  kolezanka ?

                                  jestes dorosla, decydujesz o sobie ; to wlasnie jest zycie :)

                                  lune

                                  • evva79 Re: alez jedz :) 28.09.06, 12:00
                                    No nie będę jechać sama bo trochę boję się jechać sama zza wschodnią granicę a
                                    po za tym to bez sensu jechać samej, zaprosili nas we dwie a jak pojadę sama to
                                    pomyślą sobie, że przyjechałam tylko do niego, zręsztą czułabym się trochę
                                    niezręcznie a z koleżanką raźniej. Sama to bym pojechała gdyby on sam do mnie
                                    zadzwonił i powiedział żebym przyjechała :)
                                    • evva79 3 tygodnie... 29.09.06, 22:58
                                      3 tyg.temu go poznałam i mimo, że nie mam z nim kontaktu nie myślę o nim źle.
                                      Bardzoc chcę tam pojechać, za 2 tyg. może go zobaczę a może nie. Weekend a ja
                                      siedzę w domu jak stara dewota i myślę o kimś o kim pewnie nie powinnam...
                                    • lune wybacz Evvo79 30.09.06, 00:46
                                      evva79 napisała:

                                      > No nie będę jechać sama bo trochę boję się jechać sama zza wschodnią granicę
                                      a
                                      > po za tym to bez sensu jechać samej, zaprosili nas we dwie a jak pojadę sama
                                      to
                                      >
                                      > pomyślą sobie, że przyjechałam tylko do niego, zręsztą czułabym się trochę
                                      > niezręcznie a z koleżanką raźniej. Sama to bym pojechała gdyby on sam do mnie
                                      > zadzwonił i powiedział żebym przyjechała :)

                                      Ale to strasznie dziecinne ;) chce pojechac ale nie pojade sama bo ktos sobie
                                      cos pomysli ; pojechalabym sama gdyby zadzwonil ...

                                      Gdy czyta sie Twoje wczesniejsze posty - mozna przezyc zaskoczenie ;)

                                      Mozna komus bardzo zle zyczyc i powiedziec 'oby spelnily sie wszystkie twoje
                                      marzenia !' ... bo chyba niektore marzenia powinny marzeniami pozostac :)
                                      wyglada na to ze ty nie chcesz spelnic swoich marzen - i byc moze masz racje
                                      gdy wymyslasz jakies absurdalne usprawiedliwienia ... boisz sie i tyle ;

                                      lune



                                      • evva79 Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 11:22
                                        lune ale czego mam się niby bać? Nie rozumiem Twojej wypowiedzi.
                                        • lune Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 13:30
                                          evva79 napisała:

                                          > lune ale czego mam się niby bać? Nie rozumiem Twojej wypowiedzi.

                                          Evvo :)

                                          gdybym bardzo bardzo chciala zobaczyc sie z facetem ktory mnie zafascynowal ...
                                          po prostu pojechalabym do niego ; bo jakiez to ryzyko ? ze - w najgorszym
                                          wypadku - na idiotke wyjde ? no i co z tego ? jeszcze jedno doswiadczenie ;)))
                                          przecietnie czlowiek przynajmniej raz w zyciu robi z siebie idiote /a
                                          przynajmniej takie ma odczucie/ - i nie jest to zadna katastrofa :)

                                          a ty sie meczysz - ze sama nie pojedziesz, ze z kolezanka itd. przeciez to
                                          jakies bzdury :) mam wrazenie ze czytam blog 15-latki - co to nie pojdzie sama
                                          do kolegi zeby nie pomyslal ze jej zalezy ;)))))))))))))

                                          najpierw pisalas o 'serca trzepotach' och i ach ... a teraz co ? albo
                                          ci 'minelo' albo wyszla z ciebie niepewna dziewczynka ktora chcialaby a boi
                                          sie. Czego sie boi dziewczynka w Tobie ? zastanow sie ... moze rozczarowania ?

                                          lune


                                          • evva79 Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 14:03
                                            No lune trochę mi przemówiłaś do rozumu ;) bo ciągle uważałam, że nie powinnam
                                            tam może w ogóle jechać a tym bardziej sama bo nie wypada.
                                            Czego się boję? No rozczarowania to chyba najbardziej ale też zrobienia z
                                            siebie idiotki przed nim i innymi a najbardziej to przed samą sobą i potem
                                            wyrzutów sumienia. Nie minęło mi ale czy aby przypadkiem brak kontaktu z jego
                                            strony nie jest jednoznaczne?
                                            • lune Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 14:43
                                              evva79 napisała:

                                              > No lune trochę mi przemówiłaś do rozumu ;) bo ciągle uważałam, że nie
                                              powinnam
                                              > tam może w ogóle jechać a tym bardziej sama bo nie wypada.
                                              > Czego się boję? No rozczarowania to chyba najbardziej ale też zrobienia z
                                              > siebie idiotki przed nim i innymi a najbardziej to przed samą sobą i potem
                                              > wyrzutów sumienia. Nie minęło mi ale czy aby przypadkiem brak kontaktu z jego
                                              > strony nie jest jednoznaczne?

                                              Nie wiem czy uwazalas 'ze nie powinnas jechac' bo na wszystkie posty ktore
                                              sugerowaly bys potraktowala to z wiekszym dystansem - reagowalas bardzo
                                              emocjonalnie ;)))

                                              czasem trzeba isc za tym co 'w duszy gra' - ale jesli obawa 'zrobienia z siebie
                                              idiotki', ewent. pozniejszych wyrzutow sumienia jest wieksza niz to 'granie' -
                                              nie jedz :)

                                              taki wlasnie masz wybor ;

                                              a czy brak kontaktu z jego strony jest jednoznaczny czy nie ? przepraszam ale
                                              wg. mnie on nie jest szczegolnie zainteresowany ; faceci w fazie 'oczarowania'
                                              raczej utrzymuja kontakt - przynajmniej telefoniczny, przynajmniej sms-y ...

                                              lune
                                              • evva79 Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 16:50
                                                I pewnie masz rację i przyznam Ci ją jeśli tam pojadę a jeśli nie pojadę to też
                                                Ci ją pewnie przyznam ;) Nie wiem dlaczego szczególnie nie jest zainteresowany
                                                bo jego zachowanie mówiło coś zupełnie innego i dlatego jak tam pojadę to mam
                                                nadzieję, że dowiem się po co mi to wszystko mówił. Po za tym życie nauczyło
                                                mnie, że czasem pewne sytuacje nie są takie jak nam się wydają. O tym co on
                                                sobie może myśleć o mnie też pisałam i może tak być, że dowiedział się, że mam
                                                faceta a przed nimt o z jakichś względów zataiłam, nie wiem, może tak jest a
                                                może nie.

                                                A Ty lune co bys zrobiła na moim miejscu? ;)))
                                                • lune Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 18:11
                                                  evva79 napisała:


                                                  > A Ty lune co bys zrobiła na moim miejscu? ;)))

                                                  Ja ? gdybym myslala dzien i noc o facecie (tak jak ty teraz) - to pewnie
                                                  pojechalabym ;)))

                                                  lune
                                                  • evva79 Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 19:09
                                                    Pojechałabyś i co byś zrobiła?

                                                    Właśnie przeczytałam w horoskopie na październik, że wreszcie odezwie się do
                                                    mnie ten, któego poznałam w zeszłym miesiącu. Co za zrządzenie losu :) Ciekawe
                                                    czy się sprawdzi. Wierzysz w takie rzeczy? :)
                                                  • koperniktezbylakobieta Re: wybacz Evvo79 30.09.06, 20:44
                                                    dziecko - ile ty masz lat???

                                                    horoskopy, zadzwoni, nie zadzwoni, co byś zrobiła na moim miejscu!!!!!
                                                    aaaaaaa
                                                    problemy jak z miesięcznikow dla nastolatek!
                                                    czekam na ten dzień kiedy do niego będziesz jechała i zapytasz co masz ze sobą
                                                    zabrać

                                                    swoją drogą ciekwi mnie kiedy dotrze do Cię, że ten już nie pamięta nawet, e
                                                    cię poznał i jak masz na imie
                                                  • lune ale ty meczydusza jestes ;) 30.09.06, 21:28
                                                    evva79 napisała:

                                                    > Pojechałabyś i co byś zrobiła?

                                                    W zaleznosci od sytuacji :) tzn. od tego jak odczytalabym zachowanie faceta na
                                                    moj widok :)
                                                    i ewentualnie przeznaczylabym pobyt na zwiedzanie


                                                    > Właśnie przeczytałam w horoskopie na październik, że wreszcie odezwie się do
                                                    > mnie ten, któego poznałam w zeszłym miesiącu. Co za zrządzenie losu :)
                                                    Ciekawe
                                                    > czy się sprawdzi. Wierzysz w takie rzeczy? :)

                                                    Nie :)))))))))))))) natomiast wierze ze szukac potwierdzenia - w czym sie da :
                                                    na forum, w horoskopach ; rozumiem ze ciagle sie wahasz - ale i tak musisz sama
                                                    podjac decyzje ;

                                                    lune
                                                  • evva79 Re: ale ty meczydusza jestes ;) 30.09.06, 21:45
                                                    Dzięki lune za dobre słowo :)
    • pretensja_19 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 30.09.06, 18:30
      szczerze? nie zalezy mu na Tobie ....
      • evva79 Dziwne... 04.10.06, 23:42
        Dziś był bardzo dziwny dzień, w ogóle od od ok. 3 dni dziwnie się czułam i
        miałam w sobie jakiegoś nerwa i kiedy się dziś obudziłam powiedziałam sobie -
        tak, to jest ten dzień kiedy do niego zadzwonię i porozmawiam, muszę to zrobić
        i zakończyć tą sytuację, ten pomysł chodził za mną już jakiś czas ale ciągle
        się powstrzymywałam ale nie dziś i...poszłam dziś na imprezę, wchodzę do
        budynku a tu spotykam dziewczynę, która przyjechała z Ukrainy, jest z mediów i,
        która również była wtedy jak go poznałam. Zaczepia mnie i pyta od razu czy
        pamiętam go (wymienia imię), ja mówię, że tak a ona, że on tak pięknie jej o
        mnie mówił parę dni temu, że bardzo mu się tu podobało a najbardziej to
        spodobała mu się ta dziewczyna (czyli ja) i, że ciągle o mnie myśli i czeka na
        mnie, na kontakt ode mnie i nie może się doczekać aż przyjadę, powiedziała, że
        mówił to tak pięknie, prosto z serca, powiedziała, że mówił i mówił o mnie.
        Zamurowało mnie. Zadzwoniłam do niego, mówię cześć i tak dalej a tu jakiś
        facet, że on nie ma tak na imię i, że to nie on, pomyłka. To kto ten tel.
        odebrał??? Gdybym dobrze znała ukr. to bym się więcej dowiedziała. Ten nr mi
        podawał i z tego nr napisał mi smsa jak był w moim mieście więc to na pewno był
        jego nr. Dziwne to wszystko...
        • evva79 Re: Dziwne... 05.10.06, 21:43
          No i dziś z nim rozmawiałam...jeśli to można nazwać rozmową. Poprosiłam te
          dziewczyny z Ukrainy żeby zadzwoniły do niego i sprawdziły kto odbierze,
          odebrał on, powiedziały, że są w moim mieście i, że ja tu jestem po czym oddały
          mi słuchawkę i jego pierwsze pytanie brzmiało czy jestem na Ukrainie w jego
          mieście, zaśmiałam się i mówię, że nie. Rozmowa była bez sensu choć i tak
          cieszę się, że go usłyszałam. Nie wiem czy czy tu wspominałam ale między nami
          jest pewna bariera językowa ponieważ on rozumie polski ale po polsku mówić nie
          potrafi, a ja znowu nie mówię po ukraińsku i jeszce jak się widzieliśmy to nie
          było wielkiego problemu, ale przez telefon wyszły niezłe jaja, śmieję się z
          tego bo było naprawdę zabawnie. Ja mówiłam do niego, pytałam czy rozumie, on,
          że nie, on do mnie mówił, ja nie rozumiałam hahaha. Na szczęście był z nim
          kolega, który dobrze zna polski i koło mnie ta dziewczyna z Ukrainy więc
          rozmawialismy we czwórkę. Wczoraj jak zadzwoniłam to nie on odebrał, tylko jego
          kolega. Chce żebym przyjechała, chyba był bardzo zaskoczony tym telefonem ale
          bardzo miło bo jeden drugiemu wyrywał słuchawkę. Ale tak czy siak dalej nie
          rozumiem jednego - dlaczego nie odpisał mi na smsy, czy je dostał, pewnie
          dostał ale już o to nie spytałam. Gdyby obok mnie nie stała ta dziewczyna to
          nie wiem jakbym się z nim porozumiała, całkiem inaczej wyobrażałam sobie ta
          rozmowę, myślałam, że będzie tak jak się widzieliśmy a było zupełnie inaczej
          przez tę barierę językową. I dotarło do mnie jedno, że być może dlatego się nie
          odzywał, bo wiedział, że koresponduję z jego kolegą i wiedział, że przyjadę
          niedlugo, nie wiem, przez tel. gdybyśmy byli sami w ogóle byśmy się nie
          dogadali :))) Bariera językowa jest być może dla niego poważnym problemem, no
          dla mnie też jest ale na żywo dogadadywaliśmy się. On ma 35 lat, może myśli, że
          jestem dla niego poza zasiegiem, mieszkam w Polsce a dla nich Polska to istny
          raj :) Jestem dużo młodsza od niego, mam faceta, dobrą posadę itd. Dwa różne
          kraje, różne tradycje, religie i wiele innych czynników. Ale ja jestem taką
          wariatką, że od jutra mogłabym się przeprowadzic choćby do Japonii :) ale różni
          są ludzie. Ja nadal o nim myślę, tęsknię za nim bardzo i bardzo chcę go
          zobaczyć. Myślałam, że jak z nim porozmawiam przez tel. to wszystko się
          wyjaśni, już powoli przyzwyczajałam się do myśli, że on się nie odezwie do
          mnie, to musiałam spotkać tą dziewczynę z Ukrainy, która mi powiedziała co on
          mówił o mnie a przecież skoro mówił to obcej osobie, opowiadał o mnie w ten
          sposób to mówił to szczerze, nie jestem mu obojętna, myśli o mnie.
          A ja tęsknię za nim bardzo i bardzo chcę go zobaczyć ale dalej nie rozumiem
          pewnych spraw.
          • kragmel1 Re: Dziwne to jest, że nikt do tej pory... 10.10.06, 17:07
            Dziewczyno a dlaczego ty po prostu nie zawalczysz o niego? Nie wiem dlaczego
            nikt do tej pory nie dał Ci takiej prostej i oczywistej rady. Słuchasz tylko
            tych pseudoksiężniczek, które rzekomo czekają na swojego księcia, który
            przybędzie na koniu i je zabierze niewiadomo dokąd, chyba na księżyc hehe...,
            że im spadnie książę z nieba albo tych "strasznie" skrzywdzonych przez facetów,
            bo faceci to dranie itp., itd. A jakby przyszło co do czego i spotkały by kogoś
            na kim by im zależało tak jak Tobie na nim to zrobiłyby pewnie wszystko żeby go
            zdobyć, oczywiście te odważniejsze bo niektóre to będą czekać do końca życia
            ale nie wiem czy zdają sobie sprawę, że mogą się nie doczekać. Życie jest takie
            krótkie a skoro facet tak się zachowywał jak się widzieliście to teraz Ty
            możesz pokazać, że Ci się podoba i chciałabyś go bardziej poznać. A jak on nie
            jest chętny to jest dupkiem bo takich słów nikt poważny na wiatr nie rzuca i
            powiedz mu to jeśli tak się okaże a gwarantuję, że od razu lepiej się
            poczujesz, przeżyjesz katharsis duszy bo widzę, że jesteś z tych co wolą jasne
            sytuacje i najgorszą prawdę prosto w oczy. Jak Ci powie coś czego nie
            oczekujesz pocierpisz chwilę ale przynajmniej nie będziesz się już łudzić i żyć
            nadzieją.
            • lune a najdziwniejsze jest to ze nie czytasz watku :)) 10.10.06, 23:33
              osobiscie - po wymianie postow - doradzilam Evvie by po prostu POJECHALA do
              faceta :)

              kiedy ma sie takie emocje - to jest najlepsze wyjscie :)

              lune
              • evva79 Re: a najdziwniejsze jest to ze nie czytasz watku 11.10.06, 00:01
                Oo co tu się dzieje? :) Zawalczyć? Bardzo bym chciała ale najpierw to trzeba
                się z tym kimś spotkać, trudno "walczyć" na odległość kiedy się nie widzi, no
                ale w końcu jakaś zdecydowana odpowiedź, podoba mi się :)))

                lune a przeczytałaś 2 moje ostatnie wypowiedzi, co sądzisz?
                • lune co mysle ? 11.10.06, 19:41
                  mysle Evvo ze nic sie nie zmienilo :) tzn. nadal bardzo chcesz sie z nim
                  spotkac - wiec zrob to ;

                  a co bedzie dalej ? moze byc pieknie, moze byc tak sobie, moze byc do bani ...

                  czas pokaze ; nie wszystko zalezy od ciebie ... wazne jak on sie zachowa - jak
                  bedziesz sie z nim czula - i czy rzeczywistosc bedzie rownie wspaniala jak
                  twoje oczekiwania ;

                  lune
                  • evva79 Re: co mysle ? 12.10.06, 11:11
                    Oj lune, lune przecież ty myślisz, wiesz od dawna, od samego początku, że ona
                    ma mnie gdzieś i wcale już nie będzie pięknie ani tak sobie, tylko do bani.
                    Tak, wciąż chcę się z nim bardzo spotkać i tak czekałam na ten weekend, dni
                    liczyłam, jutro miałam jechać ale nie jadę bo w ten weekend to po prostu
                    niemożliwe :( Może w następny... Zamiast patrzeć się na koleżankę mogłam
                    pojechać już dawno a nie czekać ten cały miesiąc. No, ale cóż... Powoli
                    zaczynam wątpić czy jeszcze kiedykolwiek się z nim spotkam. On jest jakiś
                    niedorozwinięty :) że się nie odzywa, tylko niby czeka na mnie. Niby tydzień
                    temu pojawiły się nowe fakty, czegoś się dowiedziałam ale powoli przestaje mieć
                    dla mnie to aż takie znaczenie...

                    kragmel powalczyć to bym powalczyła ale na razie nie mam takiej możliwości
                    bojak niby walczyć jak się kogoś nie widzi, na odległość? To mało realne.
                    Wszystko byłoby inaczej gdybym się z nim na co dzień spotykała, to już wtedy
                    dobrze bym wiedziała co zrobić :)
                    • lune Re: co mysle ? 12.10.06, 15:07
                      evva79 napisała:

                      > Oj lune, lune przecież ty myślisz, wiesz od dawna, od samego początku, że ona
                      > ma mnie gdzieś i wcale już nie będzie pięknie ani tak sobie, tylko do bani.

                      Nie mam 100 % pewnosci :) pisalam jedynie o tym ze zwykle gdy facetom zalezy na
                      kontakcie - to sie staraja. A pieknie i tak moze byc :) Nawet jesli to bedzie
                      krotka przygoda a nie zwiazek 'na cale zycie' ;

                      > Tak, wciąż chcę się z nim bardzo spotkać i tak czekałam na ten weekend, dni
                      > liczyłam, jutro miałam jechać ale nie jadę bo w ten weekend to po prostu
                      > niemożliwe :( Może w następny... Zamiast patrzeć się na koleżankę mogłam
                      > pojechać już dawno a nie czekać ten cały miesiąc. No, ale cóż... Powoli
                      > zaczynam wątpić czy jeszcze kiedykolwiek się z nim spotkam. On jest jakiś
                      > niedorozwinięty :) że się nie odzywa, tylko niby czeka na mnie. Niby tydzień
                      > temu pojawiły się nowe fakty, czegoś się dowiedziałam ale powoli przestaje
                      mieć
                      >
                      > dla mnie to aż takie znaczenie...

                      Nabierasz dystansu. I tak jest lepiej. Gdybys tam pojechala z trzepotem serca -
                      moglabys przykro odebrac sytuacje ktora np. nie bylaby zgodna z twoimi
                      oczekiwaniami. Mysle ze odlozenie w czasie tego wyjazdu - zadzialalo na
                      korzysc. Uspokoilas sie i nieco wyluzowalas.

                      A motyle ... i tak sie moga pojawic gdy juz tam bedziesz :) jesli poczujesz ze
                      rzeczywiscie bardzo bardzo na ciebie czekal :)

                      lune


                      • evva79 ... 13.10.06, 22:58
                        "A pieknie i tak moze byc :) Nawet jesli to bedzie krotka przygoda a nie
                        zwiazek 'na cale zycie' ;" Ale żadne krótkie przygody mnie nie interesują i
                        nigdy nie interesowały, właściwie krótką przygodę to ja już przeżyłam w tamten
                        weekend jak go poznałam i jeszcze jedna taka krótka przygoa w ogóle mnie już
                        nie interesuje.
                        Czy nabieram dystansu? Hmmm...nie wiem, pewnie tak, no na pewno jestem
                        spokojniejsza i nie czuję niepokoju jak wcześniej i nie czekam już też na znak
                        od niego :) Ale nadal codziennie o nim myślę i chyba dlatego jestem spokojna i
                        zdystansowana bo jestem święcie przekonana, że go w końcu, tzn. niebawem
                        spotkam (choć pisałam, że w to wątpię to czuję, że go spotkam). Ale masz rację,
                        że gdybym tam pojechała w dużych emocjach i sytuacja nie potoczyłaby się po
                        mojej myśli to bardzo bym to przeżyła i od nowa bym cierpiała. I tak mogę
                        cierpieć po spotkaniu z nim a czego oczy nie widzą to sercu lżej :) A motyle na
                        pewno się pojawią jak go zobaczę, tzn. ożyją bo one nadal są ale trochę
                        uśpione. I nie wiem czy on na mnie bardzo bardzo czeka. Z tego co powiedziała
                        ta jego znajoma to wynika, ale... Teraz to już palcem nie kiwnę, mam kontakt z
                        jego kolegą i czekam na znak od niego. Ale też nie będę czekać w
                        nieskończoność...Kurde, tak bardzo bym chciała go zobaczyć a dziś miałam tam
                        jechać i pewnie teraz siedziałabym sobie gdzieś z nimi wszystkimi i z Nim i
                        byłoby super...
            • evva79 Re: Dziwne to jest, że nikt do tej pory... 11.10.06, 00:04
              kragmel masz rację, że jak się tak czeka i nic nie robi to można się niczego
              nie doczekać. Ale na dzień dzisiejszy trochę się już pozmieniało, potem o tym
              napiszę ale w sumie to już nie wiem po co mam pisać, do siebie, bo i tak mi tu
              nikt już nie doradzi.
              • evva79 lune pogadaj ze mną... 15.10.06, 13:21
                Ostatnio codziennie on mi się śni ale to dziwne sny, w jednym go tylko
                widziałam jak się uśmiecha a w drugim jak wsiadał do samochodu z jakąś
                dziewczyną :) Kurde, on mnie męczy w snach.
                Od paru już dni a właściwie to od wczoraj a dziś doszłam do wniosku, że on ma
                mnie gdzieś. Mimo przeanalizowania wszystkich faktów, które nie do końca
                świadczą, że ma mnie gdzieś ja dziś już wiem, że tak jest. Tylko nie rozumiem
                tego :((( Byłabym w 100% pewna gdybym nie dowiedziała się od tej jego znajomej
                co jej mówił na mój temat, że tak bardzo mu się spodobałam i, że czeka aż
                przyjadę do niego. Tak bardzo mu się spodobałam i tak czeka na mnie, że aż
                odezwać się nie może :(
                Mam kontakt tylko z jego kolegą, wczoraj nawet do mnie pisał ale mam w dupie
                to, że za każdym razem jak do mnie pisze to w imieniu swoim i jego bo pisze, że
                czekamy, pozdrawiamy itd. MAM TO GDZIEŚ!!! JESTEM ZŁA I JEST MI SMUTNO BO NIE
                ROZUMIEM TEGO. I TAK BARDZO CHIAŁABYM GO SPOTKAĆ I SPYTAĆ DLACZEGO??? Ale nie
                chcę też znowu od początku przeżywać tego co miesiąc temu i tylko czekać na
                znak od niego. NIE CHCĘ TEGO! ALE CHCĘ GO ZOBACZYĆ! I TO JEST SILNIEJSZE ODE
                MNIE! I nie będę mieć siły jak napiszą, żebyśmy przyjechały nie pojechać, nie
                będę mieć takiej siły a chyba już chciałabym się wypiąć na niego!!! To jest
                takie męczące, brak możliwości zobaczenia go, choć tak naprawdę to jest
                niedaleko mnie. A NAJBARDZIEJ TO MĘCZY MNIE BRAK MOŻLIWOŚCIE DOWIEDZENIA
                DLACZEGO SIĘ NIE ODEZWAŁ, DLACZEGO? I CZY BYŁAM DLA NIEGO TYLKO PRZELOTNĄ
                PRZYGODĄ I CZY CHODZIŁO MU TYLKO O SEX I WSZYSTKO CO MÓWIŁ BYŁO PO TO ŻEBY MU
                SIĘ UDAŁO ZACIĄGNĄĆ DO ŁÓŻKA. Może uznał, że skoro nie zaciągnął mnie do łóżka
                to mi się dostatecznie nie spodobał.
                BOŻE, WIEM, ŻE GO NIGDY JUŻ NIE ZAPOMNĘ. Ale wiem też, że dla mnie najlepsza
                jest terapia wstrząsowa gdybym się dowiedziała, że już mnie zapomniał i nie
                myśli o mnie i nic dla niego wielkiego nie znaczyło poznanie mnie a mówił to
                wszystko bo chciał mnie zaciągnąć do łóżka. I wtedy na zdrowy rozum uznałabym,
                że jest nic nie wartym kretynem.
                Ale ja ciągle, głupia czuję, że z tego mogłoby być coś fajnego...
                • evva79 Re: lune pogadaj ze mną... 15.10.06, 13:44
                  Po za tym zdaję sobie sprawę, że gdybym go spotkała to nie ma chyba żadnego
                  wytłumaczenia tego dlaczego on się nie odzywał.
                  • evva79 Re: lune pogadaj ze mną... 15.10.06, 14:09
                    Ja już dziś straciłam nadzieję, właśnie teraz i jest to okropne uczucie...
                • marta_51 Re: lune pogadaj ze mną... 15.10.06, 13:44
                  Witaj Ewo!
                  Zajrzalam dzis na forum i zatrzymalam sie widzac Twoj watek na pierwszym
                  miejscu.
                  Mialam nadzieje, ze sytuacja jakos sie rozstrzygnela, ale okazuje sie, ze caly
                  czas tkwisz w niepewnosci i sie meczysz. Uswiadom sobie, czego Ty wlasciwie
                  szukasz. Pewnie fascynacji z wzajemnoscia, ktorej szansa znalezienia z tym
                  facetem odeszla juz (moim zdaniem) w sina dal. Mezczyzna, ktory nie odwzajemnia
                  naszych uczuc, jest nieszczesciem dla kazdej kobiety, chocby byl
                  najatrakcyjniejszym na swiecie. Ma mozliwosc kontaktu z Toba i z niego nie
                  korzysta, dla Ciebie jest to bez znaczenia, co nim powoduje. Piszesz, ze to
                  silniejsze od Ciebie? Ewo, obudz sie z tego urojenia! To beznadziejna sprawa
                  zaangazowac sie w takie jednostronne uczucie, sprawa skazana z gory na kleske i
                  cierpienie. Daj sobie z tym spokoj - on sie Toba nie interesuje!
                  Pozdrawiam i zycze odzyskania rownowagi
                  Marta
                  • evva79 Re: lune pogadaj ze mną... 15.10.06, 13:47
                    To niech on mi to powie.
                • lune Evvo :) 15.10.06, 19:15
                  a wlasciwie dlaczego tam jeszcze nie pojechalas ?

                  przeciez to najlepsze rozwiazanie ; albo sie cudownie zadzieje ... albo nie ;
                  ale bedziesz miec pewnosc ;

                  sama sie katujesz snami, pomyslami, przypuszczeniami ... po co ? czyz nie
                  zdrowiej byloby po prostu to zrobic ?

                  pozdrawiam, lune
                  • evva79 Re: Evvo :) 15.10.06, 20:17
                    lune nie pojechałam tam jeszcze bo najpierw patrzyłam się na kolezankę, która
                    we wrześniu nie mogła a oni chcieli żeby przyjechać ale ja nie chciałam sama a
                    teraz kiedy ona w końcu mogła okazało się, że oni nie mogą gdyż grają koncerty,
                    są muzyki zawodowymi i mają teraz mini trasę i napisał mi ten kolega, że dadzą
                    znak.
                    Po za tym lune przecież nic się już nic cudownie nie zadzieje, nie ma hjuż
                    chyba niestety takiej opcji, nie odzywa się w ogóle to sprawa jest jasna - ma
                    mnie gdzieś. Tylko chciałabym miec siłę, że jak w końcu do tego wyjazdu dojdzie
                    żeby tam nie jechać już w ogóle. Ty byś w ogóle pojechała? Po co?
                    • lune Re: Evvo :) 15.10.06, 23:19
                      evva79 napisała:

                      Ty byś w ogóle pojechała? Po co?

                      Jesli pojechalabym to po to - by przekonac sie czy naprawde jest dla mnie tak
                      wazny ; chyba nie wytrzymalabym takiego 'cisnienia' :) ... poza tym dla mnie
                      wazne jest by nie tkwic w wahaniu - wole wiedziec ;

                      Ale to ja taka jestem ; to nie oznacza ze Ty masz czuc podobnie i podobnie
                      reagowac ;

                      lune
                      • evva79 Re: Evvo :) 16.10.06, 22:48
                        lune ja też taka jestem, czuję i reaguję podobnie ale cały czas myślałam, że ty
                        przecież jesteś święcie przekonana, że nic z tego nie będzie, to co się teraz
                        zmieniło?
                        Pojechałabyś po to żeby przekonać się czy jest dla Ciebie taki ważny? Hmmm... I
                        co? Jeśli okazałby się taki ważny to co? To co byś zrobiła?
                        Ale po co się o tym przekonywać skoro ten ktoś ma nas gdzieś? Bo przecież tak
                        uważasz, ja już raczej też.
                        Też nie lubię tkwić w takim zawieszeniu i zawsze wolę wiedzieć najgorszą prawdę
                        niż wyobrażać sobie niewiadomo co i nie wiem ile jeszcze będę tkwić w tym całym
                        wahaniu.
                        • lune Re: Evvo :) 16.10.06, 23:15
                          evva79 napisała:

                          > lune ja też taka jestem, czuję i reaguję podobnie ale cały czas myślałam, że
                          ty
                          >
                          > przecież jesteś święcie przekonana, że nic z tego nie będzie, to co się teraz
                          > zmieniło?

                          Na poczatku probowalam perswadowac ... ale skoro tygodnie mijaja a Ty tak mocno
                          chcesz - to znaczy ze ... mocno chcesz :) No i nie ma sensu gadac ze nie,
                          ostrzegac, zniechecac ;)))


                          > Pojechałabyś po to żeby przekonać się czy jest dla Ciebie taki ważny? Hmmm...
                          I
                          >
                          > co? Jeśli okazałby się taki ważny to co? To co byś zrobiła?

                          Tego akurat nie potrafie przewidziec :)

                          lune
                          • evva79 Re: Evvo :) 16.10.06, 23:45
                            No właśnie próbowałaś mi to od samego początku wyperswadować a teraz taka
                            zmiana, chyba dlatego, że po prostu nie byłaś na moim miejscu, bo gdybyś tak
                            bardzo chciała kogoś zobaczyć to jesteś pewna żebyś sobie ten pomysł sama od
                            razu wyperswadowała? Jest może sens gadać i ostrzegać bo ja już w końcu
                            uświadomiłam sobie, że on ma mnie gdzieś ale nie wiem czy przez wasze gadanie
                            czy to po prostu dotarło w końcu do mnie. A teraz to bym chciała miec siłę żeby
                            tam nie jechać jeśli w ogóle do tego wyjazdu dojdzie i chciałabym być jak inni,
                            żeby nie chcieć najgorszej prawdy bo większość to raczej woli nie wiedzieć,
                            myślą - nie odzywa się więc mu nie zależy, po co jeszcze dociekać dlaczego,
                            jakie to ma znaczenie i wcale nie twierdzę, że to złe myślenie, na pewno
                            zdrowsze psychicznie ale ja jestem chyba jakaś dziwna.

                            "Pojechałabyś po to żeby przekonać się czy jest dla Ciebie taki ważny? Hmmm...
                            I co? Jeśli okazałby się taki ważny to co? To co byś zrobiła? Tego akurat nie
                            potrafie przewidziec :)"
                            NO WŁAŚNIE :) Ciekawa jestem właśnie co byś zrobiła :)
                            • lune Re: Evvo :) 17.10.06, 18:34
                              evva79 napisała:


                              > NO WŁAŚNIE :) Ciekawa jestem właśnie co byś zrobiła :)


                              Evvo Droga :)

                              gdy czlowiek mocno pragnie - to sam sobie nie perswaduje ; czynia to raczej
                              przyjaciele - jesli sa zaniepokojeni ewentualnymi konsekwencjami ; i tak tez
                              stalo sie na forum ; z sympatii pisano do ciebie posty 'ostrzegajace' i
                              przywolujace rozsadek ;

                              kiedy czlowiek spelnia swoje marzenie (a w twoim przypadku - to jest spotkanie
                              z tym czlowiekiem) - wszystko sie moze zdarzyc :) zalezy od tego - czy on jest
                              toba zainteresowany ... i jak bardzo ; zalezy od tego - czy bedziesz w jego
                              towarzystwie czula to o czym pisalas w swoich pierwszych postach w tym watku,
                              zalezy od tego - jak rozwinie sie sytuacja miedzy wami ...

                              czy mozna to przewidziec ? cos pewnie mozna przewidziec ... ale nie wszystko ;

                              wiekszosc emocji w Tobie wynika nie z waszego spotkania - ale z rozstania ...
                              czy wiesz jak czulabys sie z nim spedzajac cale dnie i noce ? czy wiesz o czym
                              rozmawialibyscie ? jak chcielibyscie spedzac czas ? mozesz przypuszczac ... ale
                              nie wiesz :) wiec skad ja mam wiedziec ???

                              powiem ci tylko tyle - ze gdy doznawalam takiego jak wczesniej
                              opisywalas ...'wstrzasu' - czasami wykonywalam ryzykowny 'skok na glowke' ;)
                              konczylo sie roznie - bo i wspaniale a bywalo ze niestety emocjonalnym
                              potluczeniem ... jak to w zyciu :)

                              stad pewnie - z jednej strony moje 'macierzynskie' zapedy zeby cie uchronic
                              przed potluczeniem - a z drugiej - zrozumienie ze gdy motyle tak bardzo
                              trzepoca ze czlowiek jest kompletnie niewrazliwy na perswazje ... to sie
                              skacze ;)))

                              lune
                              • evva79 Re: Evvo :) 17.10.06, 18:51
                                lune, właśnie miałam spytać czy tu jeszcze jesteś :)

                                Jestem Ci wdzięczna za nasze rozmowy bo teraz jesteś dedyną tu osobą, która
                                dalej ze mną na ten temta rozmawia i jedną z nielicznych, które jakby to
                                powiedzieć - przemówiły mi do rozumu. Już rozsądek powrócił i na nic już nie
                                czekam :(

                                "kiedy czlowiek spelnia swoje marzenie (a w twoim przypadku - to jest spotkanie
                                z tym czlowiekiem) - wszystko sie moze zdarzyc :) zalezy od tego - czy on jest
                                toba zainteresowany ... i jak bardzo ; zalezy od tego - czy bedziesz w jego
                                towarzystwie czula to o czym pisalas w swoich pierwszych postach w tym watku,
                                zalezy od tego - jak rozwinie sie sytuacja miedzy wami ..."
                                Tak, chciałabym go bardzo spotkać i wszystko może się zdarzyć ale to czy on
                                jest mną zainteresowany to już chyba wiadomo, nieprawdaż? :(

                                "czy mozna to przewidziec ? Cos pewnie mozna przewidziec ... ale nie wszystko ;"
                                A co można przewidzicieć? Chyba tylko to, żeby gdy dojdzie do jakiegoś
                                spotkania to raczej nic z tego nie będzie...i na to być przygotowanym.
                                • lune Re: Evvo :) 17.10.06, 21:19
                                  evva79 napisała:


                                  > Już rozsądek powrócił i na nic już nie
                                  > czekam :(

                                  Ale masz smutna mine :( Wiesz co, to takie 'zaklinanie pecha' : jesli bede
                                  mowic ze na pewno cos nie wyjdzie - to wyjdzie ... i odwrotnie - gdy uwierze ze
                                  bedzie OK - to bedzie zle ... Czasem pomaga :) Ale czasem okazuje
                                  sie 'samospelniajaca sie' przepowiednia - gdy gadamy ze bedzie zle ... to jest
                                  zle ;

                                  > Tak, chciałabym go bardzo spotkać i wszystko może się zdarzyć ale to czy on
                                  > jest mną zainteresowany to już chyba wiadomo, nieprawdaż? :(

                                  Nieprawdaz. Objawy wskazuja na brak zainteresowania ale faceci to dziwne
                                  stworzenia. Kobiety tez. Ale w innym kierunku maja ta dziwnosc :)
                                  Spotkanie 'bezposrednie' to jednak inna sytuacja niz rozmowa
                                  telefoniczna 'przez tlumacza'.


                                  > A co można przewidzicieć? Chyba tylko to, żeby gdy dojdzie do jakiegoś
                                  > spotkania to raczej nic z tego nie będzie...i na to być przygotowanym.

                                  Evva, chodzi o to zebys miala troche dystansu do tej sytuacji - a nie totalnie
                                  podciete skrzydla i pognieciona wiare w siebie !
                                  Nie byloby dobrze zebys robila cokolwiek z przeczuciem nieuchronnej kleski. To
                                  nie mialoby zadnego sensu.

                                  lune

                                  • evva79 Re: Evvo :) 17.10.06, 21:37
                                    To co ja mam robić lune? Ja już nie wiem...

                                    Idę oglądać "Magde M" :)
                                    • lune Re: Evvo :) 17.10.06, 21:50
                                      evva79 napisała:

                                      > To co ja mam robić lune? Ja już nie wiem...

                                      Zrob jak czujesz :)
                                      Olej to 'poradnictwo' (moje tez :)) - i wybierz rozwiazanie ktore jest ci
                                      emocjonalnie najblizsze.

                                      lune

                                      • evva79 Re: Evvo :) 18.10.06, 11:25
                                        A rozum? Co z rozumem, który mówi mi - nie rób juz kompletnie nic w tej sprawie
                                        ale nie mówi żebym nie jechała.
                                        A serce mi mówi żeby jechać i przekonać się o wszystkim na własnej skórze i, że
                                        może jeszcze wyniknąć coś dobrego.
                                        Ale to chyba rozum podpowiada nam najlepsze rozwiązania?
                                        A intuicja?
                                        • lune Re: Evvo :) 18.10.06, 19:20
                                          evva79 napisała:

                                          > A rozum? Co z rozumem, który mówi mi - nie rób juz kompletnie nic w tej
                                          sprawie
                                          >
                                          > ale nie mówi żebym nie jechała.
                                          > A serce mi mówi żeby jechać i przekonać się o wszystkim na własnej skórze i,
                                          że
                                          >
                                          > może jeszcze wyniknąć coś dobrego.
                                          > Ale to chyba rozum podpowiada nam najlepsze rozwiązania?
                                          > A intuicja?

                                          Rzuc monete. Reszka - jedziesz. Byl taki film - facet mial monete z dwiema
                                          reszkami.
                                          Zartuje :)

                                          Zrobilabym cwiczenie. Wypisalabym dobre-zle strony decyzji 'jade' i
                                          decyzji 'nie jade'. To pomoze.

                                          lune

                                          • evva79 Re: Evvo :) 18.10.06, 22:55
                                            Ok lune rzucę monetą ;))) i wypiszę dobre i złe strony :) Dobranoc.
                                            • evva79 Re: Evvo :) 24.10.06, 23:19
                                              lune, monetą nie rzuciłam ;) ale spróbowałam wypisać dobre i złe strony wyjazdu
                                              ale też mi nie wyszło bo plusy i minusy nie są ze sobą równoważne, np. pojadę i
                                              spędzę fajnie czas, zobaczę nowy kraj a minus, że być może a raczej na pewno
                                              będę cierpieć i przeżywać te katusze duchowe od początku, nie chcę tego, tak
                                              więc plusy i minusy są chyba bez sensu. Po za tym jak ktoś czegoś bardzo chce
                                              to na pewno znajdzie więcej plusów niż minusów :)
                                              Nadal bardzo chcę go zobaczyć i często mi się śni, dziś znowu ale już nie mam w
                                              sobie żadnego niepokoju. Tak naprawdę to nie wiem czy w ogóle tam pojadę bo w
                                              tym momencie to niezależne ode mnie, oni a na pewno jego kolega chce chyba
                                              żebym przyjechała bo pisałam z nim tydzień temu, wywołałam zdjęcia i napisałam,
                                              ze wyślę im pocztą, to napisał mi, że jak przyjadę to przywiozę, więc
                                              czekam...jak ta głupia... :)
                                              • evva79 Re: Evvo :) 29.10.06, 12:22
                                                lune jesteś tu jeszcze?

                                                Wstaję sobie dziś, patrzę na telefon a tu nieodebrane połączenie i 5 smsów -
                                                wszystkie od niego... Napisał, że chce się ze mną zobaczyć, pewnie chciał
                                                więcej napisać ale już nie wiedział jak, nie umie pisać po polsku, ten sms też
                                                był śmiesznie napisany :) Dzwonił do mnie o 5 rano a potem wysłał te smsy o 6,
                                                nie wiem kto dzwoni do kogoś o takiej porze. Nie wiem...
                                                • evva79 Re: Evvo :) 29.10.06, 13:40
                                                  Nie wiem co o tym myśleć i czy mu coś odpisać.
                                                  • lune a dlaczego nie ? 29.10.06, 14:21
                                                    chyba ze juz ci sie 'odwidzialo' i nie masz ochoty na kontakt z nim ;

                                                    zapytaj siebie Evvo :)

                                                    sama wiesz najlepiej czy chcialabys sie z nim spotkac ;

                                                    lune

                                                  • evva79 Re: a dlaczego nie ? 29.10.06, 14:34
                                                    Czy mi się odwidziało? Nie, chyba nie ale jestem już tym po prostu zmęczona.
                                                    Chcę go zobaczyć ale nie chcę już przeżywac tego co przeżywałam ale jakoś bym
                                                    przeżyła jakbym się z nim już nie spotkała.
                                                    Nie wiem co myśleć, napisał tylko jedno zdanie, nie wiem w jakim języku hehe,
                                                    jakiś łamany polski ;) ale dość zrozumiale, że chce się zobaczyć i 2 dwa takie
                                                    same smsy a reszta jakieś dziwne, zaczęte i takie wysłane, a potem po tych
                                                    smsach o 6 rano jeszcze zadzwonił, zadzwoniłam na pocztę gł. ale nie nagrał
                                                    się. Gdybym nie miała wyciszonego tel. to pewnie bym odebrała. Nie wiem co
                                                    teraz zrobić, czy mu odpisać i co mu odpisać. A może to był jakiś wygłup,
                                                    zważywszy na ilość tych smów, może był pijany, nie wiem. Co mu napisać?
                                                  • lune Re: a dlaczego nie ? 29.10.06, 16:22
                                                    evva79 napisała:

                                                    > Czy mi się odwidziało? Nie, chyba nie ale jestem już tym po prostu zmęczona.
                                                    > Chcę go zobaczyć ale nie chcę już przeżywac tego co przeżywałam

                                                    A co przezywalas ? niepewnosc ? wahanie ? watpliwosci ?
                                                    przeciez te odczucia ma sie chyba zawsze w takich sytuacjach ? one
                                                    towarzysza 'motylom w brzuchu' :)
                                                    czekalas na jakis znak, na potwierdzenie ; teraz masz watpliwosci czy to
                                                    jest 'wlasciwy znak' ; gdyby zadzwonil 3 tyg. temu - zareagowalabys pewnie
                                                    inaczej ;


                                                    ale jakoś bym
                                                    > przeżyła jakbym się z nim już nie spotkała.


                                                    Musisz sie zdecydowac ; to przeciez nie jest jakis skok z 12 pietra bez
                                                    zabezpieczenia :) bez przesady ; zawsze mozesz to potraktowac jak wycieczke
                                                    turystyczno-krajoznawcza :) nic sie nie zawali jesli - tam na miejscu - uznasz
                                                    ze ... nie jest tak frapujaco jak przypuszczalas :)

                                                    Jesli mozesz odpuscic bez bolu - to odpusc ...
                                                    ale jesli do konca zycia masz sie meczyc od czasu do czasu wspomnieniem o tym
                                                    facecie ... i dlaczego wlasciwie nie pojechalas do niego to .... ;)?

                                                    Mysle sobie ze skoro nadal piszesz w tym watku ... jednak nie odpuszczasz :)

                                                    lune

                                                    ps. no zobacz - tylko ja wiernie trwam przy Tobie :) inni sie juz chyba
                                                    zmeczyli tematem :)))
                                                  • evva79 Re: a dlaczego nie ? 29.10.06, 17:13
                                                    Inni się zmęczyli tematem bo dla nich wszystko było jasne od samego poczatku,
                                                    od razu radzili, że ma mnie w dupie i sobie odpuścić, otrząsnąć się itp., itd.
                                                    Ciekawe tylko czy jakby byli w podobnej sytuacji też by sobie tak "dobrze" sami
                                                    doradzili. Wątpię.

                                                    lune dlaczego mam sobie odpuścić? Ty byś odpuściła? Dlaczego?
                                                    I co mu odpisać?
                                                  • evva79 Re: a dlaczego nie ? 29.10.06, 17:28
                                                    I czy może nie potraktować tego jako jakiegoś wygłupu?
                                                  • lune chyba wracamy w tej rozmowie do punktu wyjscia :) 30.10.06, 11:57
                                                    pytasz mnie - co ja zrobilabym w tej sytuacji ? napisalam o tym wczesniej :)

                                                    to zalezy od tego co czujesz, jak czujesz, jak bardzo chcesz go zobaczyc ;

                                                    a czy jest to 'wyglup' z jego strony ?
                                                    skad moge wiedziec ???

                                                    rozumiem ze boisz sie osmieszyc, skompromitowac itd.
                                                    zatem potraktuj to z dystansem ; chyba masz poczucie humoru ? skoro on moze
                                                    sie 'wyglupiac' to ty rowniez :)

                                                    Evvo, decyzja jest twoja - ze wszystkimi konsekwencjami na plus i na minus ;
                                                    jak zawsze w zyciu ; mozesz szukac podpowiedzi - w cudzych doswiadczeniach,
                                                    przemysleniach - i cos wybrac ... ale to i tak nie zmienia faktu ze decyzje
                                                    podejmiesz sama ;

                                                    lune
                                                  • wyksztalciuh Re: a dlaczego nie ? 29.10.06, 20:03
                                                    Sledze ten watek od dluzszego czasu i czekam, kiedy zaczniesz tutaj pytac, co
                                                    masz zjesc na sniadanie albo jakie majtki zalozyc.
                                                  • no1teresa dziekuje Ci, wyksztalciuhu 30.10.06, 12:16
                                                    wlasnie mialam napisac, ze to międlenie tutaj tego STRASZNEGO PROBLEMU evvy
                                                    przyprawia mnie juz o mdlosci, ale Ty skomentowales to lepiej://

                                                    BTW, czy jako czlek oswiecony moglbys mi doradzic, czy mam dzis rozmawiac z
                                                    synem, czy lepiej nie ?
                                                    pozdrawiam
                                                  • evva79 A kogo obchodzą twoje mdłości? 30.10.06, 12:22
                                                    Skoro cię mdli to się wyrzygaj, nikt ci tu nie każe tego czytać.
                                                  • lune :( 30.10.06, 13:54
                                                    evva79 napisała:

                                                    > Skoro cię mdli to się wyrzygaj, nikt ci tu nie każe tego czytać.


                                                    Na kilka sposobow sygnalizowalam wielokrotnie ze 'zameczasz' swoim watkiem ;
                                                    stawiasz te same pytania ; autorka postu - napisala to mocniej
                                                    a ty zareagowalas, wg. mnie, zbyt dosadnie ;

                                                    nikt nikomu nie kaze czytac ; nikt nikomu nie kaze pisac ; ale dobrze byloby
                                                    zachowywac szacunek dla piszacych i czytajacych ;

                                                    lune



                                                  • evva79 Re: :( 30.10.06, 14:34
                                                    No dokładnie, ona nie pokazała tego szacunku dla mnie więc dlaczego ja mam być
                                                    miła? Po za tym przecież nikt jej nie każe tego czytać ani tym bardziej
                                                    wypowiadać się, jeszcze kompletnie nie na temat.
                • a1901a Re: lune pogadaj ze mną... 16.10.06, 01:34
                  > BYŁAM DLA NIEGO TYLKO PRZELOTNĄ
                  > PRZYGODĄ I CZY CHODZIŁO MU TYLKO O SEX I WSZYSTKO CO MÓWIŁ BYŁO PO TO ŻEBY MU
                  > SIĘ UDAŁO ZACIĄGNĄĆ DO ŁÓŻKA.

                  Tak to należy rozumieć
                  • hatroha Re: lune pogadaj ze mną... 16.10.06, 01:43
                    chciałem cos powiedziec ale bylbym chipokrytą....
                    • hatroha ch 16.10.06, 02:03
                      hipokryta oczywiscie...wiecie mam wloska klawiature hih
                      • evva79 Re: ch 16.10.06, 10:59
                        A Czy aby wiesz kto to jest hipokrtya?
                        "hipokryta
                        rz. mos VIa, lm M. ~yci ‘człowiek charakteryzujący się dwulicowością, fałszem w
                        postępowaniu; obłudnik’"

                        Więc co mnie może obchodzić zdanie kogoś takiego?

    • maureen2 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.10.06, 13:30
      problem jest wbrew pozorom bardzo poważny, trudnośc z podjęciem ważnej życiowo
      decyzji może niekiedy przerastać własne możliwości i stąd potrzeba zdania się
      na decyzję i poradę innych.Często można uzyskać sprzeczne porady.Dlatego najle
      piej jest zaparzyć łyżeczkę herbaty liściastej i po 5 minutach zobaczyć jak
      ułożyly się listki,jeżeli leżą na dnie, to nie dzwonić,bo nic z tego nie będzie
      jeżeli pływają na powierzchni,to zadzwonić z optymizmem,na pewno powiedzie się.
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 15.10.06, 13:42
        maureen ale ja już nigdzie nie zadzwonię bo już dzwoniłam.
        • maddox84 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 01:50
          Miesiąc temu pisałaś, że dajesz sobie miesiąc na podjęcie decyzji... wspomniany
          miesiąc chyba właśnie minął... więc może lepiej daj sobie rok... hehe ...
          ciekawi mnie tylko taka rzecz: Twoj facet, co z nim ? Podjelas jakas decyzje,
          moze on podjal?
          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 11:35
            Nawet jakbym dała sobie rok to tobie nic do tego hehe? Po za tym coś nieuważnie
            czytasz bo przecież ja już wiem, że on ma mnie gdzieś więc o co ci chodzi? A co
            do decyzji, to tak, podjęłam.
            • maddox84 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 12:07
              Kto ma Cię gdzieś ? Jeśli Twój chłopak to się wcale nie dziwię, dobrze że ma
              rozum i ma gdzieś dziewczynę która go puszcza kantem... hehe... A tak w ogóle to
              widzę, że wszyscy mają Cię gdzieś... hmmm, jakby mnie to nie dziwi po tym co
              przeczytałem w tym wątku...
              • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 12:28
                Nie mój facet, tylko tamten, którego poznałam miesiąc temu. Ty masz jakiś
                problem z czytaniem ze zrozumieniem.
                Po za tym ja mam gdzieś twoją opinię.
              • aska275 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 14:13
                Zaraz,zaraz maddox,mam poważne obawy,że jednak nie przeczytałeś całego wątku bo
                po pierwsze,ewa nikogo kantem nie puściła bo nic takiego się nie
                wydarzyło,to,że spodobał się jej facet,którego raz na oczy widziała miesiąc
                temu i myśli o nim to jeszcze nie puszczanie kantem,po za tym facetowi
                ewidentnie się podobała ale coś go chyba przyblokowało;)na jej miejscu też bym
                myślała to samo i czekała na znak od niego,raz go widziała i może już więcej
                nie zobaczy ale ja na jej miejscu tak łatwo bym się poddawała,tylko bym
                pojechała i sama się przekonała.Po drugie jacy wszyscy mają ją gdzieś?Co ty
                niby takiego przeczytałeś?Bo z tego co piszesz to wynika,że nic,bo brak w tym
                jakiejkolwiek logiki.Po trzecie jeśli liczba przy twoim nicku to twój wiek to
                jeszcze mało wiesz o życiu albo nawet nic.A po czwarte możesz już teraz
                głupkowato się dalej śmiac ale jak widzisz na nikim to specjalnego wrażenia nie
                robi.
                • maddox84 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 19:21
                  Nie no, nie zalamujcie mnie ze macie taki system wartosci.. kolezanka pisala ze
                  lubi jasne sytuacje, tak ? Pisala ze uwaza ze jej obecny zwiazek nie
                  satysfakcjonuje, tak ? To wyglada teraz troche tak:
                  Byl jakis fajny facet ktory okazalo sie nie bardzo sie jednak zainteresowal (jak
                  sama napisala prawie sie do niej nie odzywal przez miesiac), i poki byla
                  nadzieja to kolezanka mowila nam jak to bardzo jest nieusatysfakcjonowana
                  obecnym facetem, ze brakuje jej motyli i dreszczyku, chyba nie zaprzeczysz ze
                  tak bylo... a teraz kiedy powoli okazuje sie ze ten nowy nie jest az tak
                  wspanialy to zapomina o tym co powiedziala i wraca do swojego starego chlopaka ?
                  To, przynajmniej moim zdaniem nie jest w porzadku i tylko o to mi chodzi... tzn
                  ze bedzie z nim, tak na wszelki wypadek... no a jak sie cos pojawi to ucieknie ?
                  Moze i malo wiem o zyciu ale wiem, ze w tym zwiazku w ktorym jest obecnie ani
                  ona nie bedzie szczesliwa ani tym bardziej jej wiecznie olewany facet... niech
                  bedzie wobec siebie i niego w porzadku i go uwolni, nie blokuje swoimi obawami
                  (a co jak nie znajde nic lepszego?) to jest co najmniej nie uczciwe i tylko o to
                  mi chodzi.
                  I jeszcze jedno:
                  > Po trzecie jeśli liczba przy twoim nicku to twój wiek to
                  > jeszcze mało wiesz o życiu albo nawet nic
                  odwoływanie się do młodego wieku rozmówcy jest co najmniej nietaktowne :/ sa
                  ludzie mlodsi od Ciebie a o wiele bardziej doswiadczeni przez zycie wiec nigdy
                  raczej nie uzywaj tego argumentu, bo swiadczy on jedynie o braku innych albo
                  osobistym ataku na rozmowce...

                  pozdrawiam
                  • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 19:49
                    A mnie załamują tacy zarozumialcy jak ty co myślą, że pozjadali wszystkie
                    rozumy świata!
                    "a teraz kiedy powoli okazuje sie ze ten nowy nie jest az tak wspanialy to
                    zapomina o tym co powiedziala i wraca do swojego starego chlopaka?"
                    Gdzie ja napisałam, że wracam do chłopaka??? Gdzie??? Pokaż mi to albo nie
                    wymyślaj takich bredni! Bo po raz kolejny udowadniasz, że nie potrafisz uważnie
                    i ze zrozumieniem czytać tekstu.
                    ..."ani tym bardziej jej wiecznie olewany facet..." Wiecznie olewany??? Puknij
                    się w swój pusty łeb ja nikogo nie olewałam, tym bardziej jeszcze WIECZNIE,
                    ponieważ nic złego nie zrobiłam po za myśleniem o kim innym ale na to zbytnio
                    wpływu się nie ma bo człowiek to nie zaprogramowany robot, ze sobie guzik
                    wciśnie i nie będzie myślał o tym albo o tamtym. Dobrze Aśka napisała -
                    zielonego pojęcia nie masz o życiu a już napewno o tym całym wątku.
                    • maureen2 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 19:54
                      to jak z tym spotkaniem w przytulnej knajpce,udzielę wsparcia,ewentualnie
                      podtrzymam ramieniem i położę do łózeczka, no?
    • muffin3 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 15:11
      Niestety, ale czytając Twoje wszystkie posty nasuwa mi się jeden wniosek:
      Jesteś nudną kobietą, nie stanowisz dla mężczyzny wyzwania ani jako kobieta,
      ani jako partner do rozmów. Nie dziwię się dlaczego ten Ukrainiec zwyczajnie
      Ciebie lekceważy, skoro tak "żebrasz" o jego akceptację i zainteresowanie.
      Proszę tylko nie zaprzeczaj.... A Twoj facet wygląda mi na zwykłego desperata
      i "ciepłe kluchy". Szanuj się dziewczyno i pracuj nad sobą, bo zginiesz!
      Pozdrawiam
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 16:02
        Człowieku o nic nie żebrzę bo on nie wie co ja czuję. Szanuję się a ty popracuj
        nad sobą i pochopnym ocenianiem innych bo ja swoją wartość znam. I wątpię żebyś
        przeczytał wszystkie moje posty bo inaczej byś tak nie pisał ale mam to gdzieś
        i takie opinie nie interesują mnie. Szkoda słów na takich "super ciekawych"
        muffinów.
        • maureen2 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 16:09
          nabijanie wątku bredniami o uczuciowo-duchowych rozterkach sziksy z baru.
          • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 16:28
            A ty nabijasz ten wątek swoimi bredniami.
            Koniec dyskusji z idiotami, którzy robią tu tylko śmietnik. Na takich jest
            tylko jeden skuteczny sposób - ignorowanie.
            • maureen2 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 16:47
              ależ ja tylko chcę pomóc,może umówimy się na drinka i miłą pogawędkę w jakimś
              przytulnym barze ?
              • maureen2 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 17:36
                a potem będziemy wymieniać smsy i tęsknić romantycznie,to jak ?
                • aska275 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 18:09
                  Powiedziałabym "spie..j!"!
            • muffin3 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 17.10.06, 17:45
              Ewuniu dorastamy pierunem ;););)
    • paulinka9920 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 18.10.06, 14:42
      ja myśle ze jezeli tak bardzo Tobą zakręcił to zdecydowanie powinnas pójśc na
      zywioł i sprobowac.Skoro Twoj związek sie wypalił to ja nie widze sensu zeby
      nadal w nim tkwić!!!!Jezeli uwazasz ze ten człowiek spełni Twoje oczekiwania to
      warto sprobować.Wiadomo ze po dwoch latach rozstanie jest trodne dla obojga ale
      uwazam ze rozstanie jest lepszym rozwiązaniem niz trwanie w martwym zwiazku!!!
      Nie powinnas miec wyrzutów sumienia bo niczego złego nie zrobiłas.Nie
      zdradziłas go.A to co poczułas jest niezalezne od Ciebie!!Gdybys miała w swoim
      zwiazku to czego oczekujesz to inni meżczyżni nie byliby w stanie wzbudzic w
      Tobie takich uczuć!!!
    • yesamin Re: Przeczytajcie i pomóżcie 18.10.06, 15:51
      Wiesz co, Ewo? Ukrainiec Ukraińcem, olewka olewką - ale w całej tej historii
      najjaśniejszą gwiazdą jesteś Ty! :)))
      Podczytywałam twój wątek, nic nie pisałam, ale teraz skomentuję:
      Jeden był być może /nie wiem dokładnie, tak strzelam/ pozbawiony ważnych emocji
      lub umiejętności wyrażania ich. Drugi chyba kłamczuch potrafiący jedynie udawać
      emocje, też w środku zimny, taki tani aktor. Obaj cieniasy.
      Za to ty w całej tej historii pokazałaś, że jesteś świetną dziewczyną,
      ciekawszą od nich obu! Nie wystarczą ci praktyczne kapcie dobre do wegetacji
      przed TV, bo chcesz w życiu tańczyć i uczestniczyć w najpiekniejszych sprawach!
      Masz ambicję i potencjał aby naprawdę, mocno kochać! Masz talent do uczuć, do
      romantyzmu, do piękna i muzyki! Nie każdy to ma. Najwięcej jest
      ludzi "kapciowych" albo udawaczy. A wielkich "miłośnic" i "miłośników" - mało!
      I nie martw się, że coś tam nie wyszło, a 3/4 świata pokręci nad tobą głową z
      naganą, i pogrozi palcem, mówiąc, że jesteś nierozsądna - jakby nierozsądek był
      największym grzechem na tym świecie... A największym grzechem jest chyba brak
      uczuć. I tobie ten grzech nie grozi. I bądź z tego dumna!
      A jak ktoś ci będzie wytykał: A nie mówiłam? Błąd! Niewybaczalny! - to
      odpowiedz, że zamierzasz jeszcze wiele razy tak pięknie bładzić i serdecznie
      współczujesz wszystkim, którzy tego nie potrafią. I możesz na koniec zanucić
      taki oto kawałek z Osieckiej:
      "I tylko taka mnie ścieżką poprowadź, gdzie śmieja się śmiechy w ciemności i
      gdzie muzyka gra, muzyka gra... Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować tak
      zwanej życiowej mądrości - dopóki życie trwa, póki życie trwa!".
      Pozdrawiam ciepło! :)
      • evva79 Re: Przeczytajcie i pomóżcie 18.10.06, 22:08
        :))))) Miło mi słyszeć, tzn. czytać tak miłe słowa :))) Aż nie wiem co
        napisać :)
        Chyba czekałam podświadomie albo i nie podświadomie na takie właśnie opinie. Na
        opinie w których w końcu choć trochę mnie zrozumie i wyczuje jaką mam
        osobowość, charakter. Ale wiem też, że takie kierowanie się emocjami w życiu i
        sercem może przysporzyć czasem dużego cierpienia, którego ja już doświadczyłam
        ale doświadczyłam też rzeczy niesamowitych, których nie zapomnę do końca swego
        życia, pisałam tu zresztą już trochę o tym, że kiedyś będę miała co wpominać,
        że czułam, że żyłam naprawdę, że zaznałam już wielkiej miłości, mimo, że się
        skończyła i, że wtedy myślałam, że po takim traumatycznym przeżyciu nie zaznam
        równie intensywnych uczuć i odczuć związanych z miłością. Ale od ponad miesiąca
        uświadomiłam sobie, że mogę je znowu poczuć, że wyszłam cało z tamtego związku,
        stanęłam na nogi i nie stałam się zgorzkniała. Tęsknię za tym facetem jak
        szalona :) ale jak już pisałam on pewnie za mną już nie skoro się nie odzywa
        choć serce i intuicja mi mówi co innego ale może sobie wmawiam. Nie wiem i nie
        chcę się już nad tym zastanawiać bo to męczące, najważniejsze to to, że nie
        czekam już na ten znak od niego...
        I masz rację - co mnie obchodzą inni bo każdy jest inny i księżniczki te co
        rzekomo czekają niech sobie dalej czekają, inne niech piszą, że jestem
        nierozsądna a jeszcze inne niech piszą, co mnie naprawdę zdziwiło, że się nie
        szanuję bo myślę o kim innym, tak jakby to było zależne od nas i tak jakbym
        robiła niewiadomo co a ten facet nawet nie wie co ja czuję, nie powiedziałam mu
        tego wprost ani nie wprost, może się tylko domyślać.
        Wiem, że takie porywy mogą się źle skończyć ale czy tylko dlatego mam prowadzić
        nudne życie? Tak, niektórzy powiedzą, że nie wiem co to prawdziwa miłość bo o
        dziwo! większość na tym forum rozdziela miłość i namiętność, tak jakby nie szły
        ze sobą w ogóle w parze, miłość to bezpieczeństwo, spokój a namiętność jest
        tylko chwilowa i przemija szybko, być może, ale jest jeszcze coś co powoduje,
        że dwoje ludzi są ze sobą na dobre i złe - to coś, czego nie da się opisać ale
        coś co się czuje nawet jak ta namiętność trochę przygaśnie. To coś kiedyś
        czułam do kogoś a teraz w moim związku nie czuję do końca, do mojego faceta nie
        żywiłam chyba w ogóle takich uczuć jakie poczułam od razu do tego Ukraińca ale
        to nie oznacza, że nie kocham swojego faceta, może jakąś inną miłością,
        bardziej przyjacielską, nie wiem, ale jak już też pisałam, nie uzmysłowiłam
        sobie tego w momencie poznania tego faceta z Ukrainy, tylko już dużo wcześniej,
        dużo wcześniej miałam różne dziwne odczucia, wątpliwości, dużo wcześniej nie
        układało nam się tak jakbym chciała, chyba trochę winiłam za to siebie.
        Na razie nie mogę zrobić nic, nie mogę go spotkać aby sprawdzić wszystko, nie
        mogę z nim porozmawiać, nic...
        Kiedy skończyła się ta moja wielka miłość byłam w okropnym stanie psychicznym i
        fizycznym. Na szczęście miałam przyjaciółkę, z którą codziennie spotykałam się
        i ciągle jej mówiłam co przeżywam i pytałam dlaczego, dlaczego, dlaczego... Ona
        była akurat w trakcie swojego rozwodu z mężem, mieli razem dziecko i
        powiedziała mi, że ona nigdy takiej miłości co ja nie zaznała, mimo, iż miała
        męża a małżeństwo to już do czegoś zobowiązuje. Przeżyłam wielką miłość, jak z
        filmu prawie :) ale kiedy się skończyła bardzo dużo mnie kosztowało wyleczenie
        się z niej ale nie żałuję...i chcę znowu poczuć to coś...może jestem głupia,
        może nie ale życie jest takie krótkie, może jak będę stara to dopiero będę
        wiedzieć co to jest miłość, na razie mam swoją definicję i chcę ciekawie żyć
        i..."I tylko taka mnie ścieżką poprowadź, gdzie śmieja się śmiechy w ciemności
        i gdzie muzyka gra, muzyka gra... Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować tak
        zwanej życiowej mądrości - dopóki życie trwa, póki życie trwa!". :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka