Gość: bettina
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
06.11.01, 22:41
Pięc lat temu umarła moja Babcia. To był dzień jej 82 urodzin. Przyszłam z
prezentem, a ona już nie żyła. Z różnych powodów, nagle, całe moje życie
zupełnie się zmieniło. Dostałam mieszkanie, w którym czułam sie bardzo, bardzo
samotna,musiałm regularnie pracować żeby je utrzymać, związałam się za szybko z
kimś z kim nie powinnam i w końcu zostałam samotną matką. Nie jestem
nieszczęśliwa. Ale dziś mija właśnie równo 5 lat od tamtej chwili. Gdyby ona
wiedziała...Gdybym ja wiedziała wtedy ...
Piszę to bo właściwie nie mam o tym komu powiedzieć. A może nie chcę. Wtedy tez
duzo o tym nie mówiłam. Pracowałam. Wydawało sięchyba, że nie ma to dużego
wpływu na mnie i moje zycie, że wszystko jest OK.
To taki mój sądny dzień.
Dziś jest juz zupełnie inaczej. Jestem kimś zupełnie innym, takim dorosłym,
ostrożnym, doświadczonym, jestem duzo silniejsza. znów jestem samotna, a jednak
to nie jest już tak ciężkie. Chociaż oczywiście bywa kiepsko.
Tęsknię za moją Babcią.
mogłabym jej powiedzieć - Babciu, po twojej śmierci wszystko sie, przepraszam,
na maksa zjebało. Jak atak na World Trade Center. Radzę sobie. Staram się. Ale
czasem bardzo żałuję, że już wtedy umarłaś.
Czy ktoś z was też miał taki dzień w życiu?
Jeden dzień, w którym - jeszcze raz bardzo przepraszam - gówno eksplodowało ?