pani_domu
10.03.03, 15:47
Nie wiem, czy bede umiala dokladnie zwerbalizowac o co mi chodzi ale
sprobuje - o cierpliwosc prosze.
W wielu watkach pojawiaja sie rady typu "okaz milosc", "najwazniejsze, ze
kochasz", "wesprzyj", "badz przy (niej lub nim)" i takie rozne hasla, ktore w
gruncie rzeczy niewiele znacza. Bardzo sa ladne i brzmia tak pozytywnie ale
najczesciej sa bardzo malo konkretne.
Bo, co np. ma znaczyc "badz przy niej" gdy mowa o mlodej kobiecie chorej na
raka i tracacej szanse na wyzdrowienie z dnia na dzien. Czy zalecajac "bycie
przy" ktos ma na mysli fizyczna obecnosc 24 godziny na dobe? A moze rodzaj
braterstwa dusz na odleglosc nie okazywana w zaden fizyczny sposob? Czy
stwierdzenie "najwazniejsze, ze kochasz" nie jest pewnego rodzaju
usprawiedliwieniem wszystkiego, co niedoskonale - lenistwa, gburowatosci,
niecierpliwosci, nudy...? Czy nawolywanie do "wspierania" nie jest tylko
takim gierkowskim "pomozecie?".
Wiem, ze psychologia to taka bardzo ulotna dziedzina i trudno wszystko
zmierzyc i zwazyc ale jakos mnie to uderzylo w wielu postach z bardzo roznych
watkow, ze wiekszosc rad jest tak idealistycznie niepraktycznych, tak
totalnie oderwanych od normalnej codziennosci, w ktorej ktos musi pozmywac
gary, uprac skarpety, ktos chrapie albo ma okres, komus sie nie chce wyniec
smieci a innemu isc do pracy na 7 rano.
Wiec bardzo bym chciala poczytac o jakichs konkretach w tym okazywaniu
milosci, serdecznosci, wyrozumialosci, czulosci, bycia przy kims lub dla
kogos. Czy to ma sie sprowadzac wylacznie do brania za reke i patrzenia w
oczy a moze jednak to jest to wyrzucanie smieci i pozyczanie pieniedzy na
bilet do Kutna.
No to tyle - nie wiem, czy sama napisalam konkretnie o co mi chodzi ale
czytajac wiele wypowiedzi zaczynam miec poczucie niedostytu "w temacie"
praktycznej strony zycia. Pewnie sie okaze, ze tylko ja ale jakos to dzielnie
zniose trzymajac sie sama za reke i patrzac sobie gleboko w oczy w lustrze.