Dodaj do ulubionych

"a może bóg jest seksem"?:-)

11.03.03, 10:09
to nie ja wymyśliłam tylko irisch murdoch... co myślicie?
Obserwuj wątek
    • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 10:12
      Dla niektórych to seks jest bogiem..
      • arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 10:15
        procesor napisała:

        > Dla niektórych to seks jest bogiem..


        a czym jest dla Ciebie?
        • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 10:21
          arriga napisała:
          > a czym jest dla Ciebie?

          Częścia zycia. Czasem bardziej , czasem mniej istotna. :))
          Na pewno nie najwazniejszą- i napewno nie najmniej wazna. :)

          I na pewno nie jest bogiem. Do seksoholizmu raczej nie dojdę. :))))
          • arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 10:32
            procesor napisała:

            > arriga napisała:
            > > a czym jest dla Ciebie?
            >
            > Częścia zycia. Czasem bardziej , czasem mniej istotna. :))
            > Na pewno nie najwazniejszą- i napewno nie najmniej wazna. :)
            >
            > I na pewno nie jest bogiem. Do seksoholizmu raczej nie dojdę. :))))

            ale nie mówimy o seksoholiźmie mówimy o seksie... a skąd ta pewność, że nie
            jest bogiem??:-) częsćią życia lub samym życiem:-) a słyszałeś, że naprwdę sobą
            jestesmy w trzech sytuacjach, gdy kichamy, przeżywamy orgazm i jeszcze coś ale
            zpomniałam, kiedy na chwilę tracimy nad sobą kontrolę i naprawdę żyjemy tu i
            teraz...nie wiem... ale seks jest miłością prawda?
            • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 14:01
              arriga napisała:
              > ale nie mówimy o seksoholiźmie mówimy o seksie... a skąd ta pewność, że nie
              > jest bogiem??:-) częsćią życia lub samym życiem:-) a słyszałeś, że naprwdę
              > sobą jestesmy w trzech sytuacjach, gdy kichamy, przeżywamy orgazm i jeszcze
              > coś ale zpomniałam, kiedy na chwilę tracimy nad sobą kontrolę i naprawdę
              > żyjemy tu i teraz...nie wiem... ale seks jest miłością prawda?

              Skąd pewność że nie jest bogiem?
              Bo ise do niego modlic nie zamierzam. :))
              Nie widze seksu wszedzie gdzie oczy zwrócę - a Boga moge dojrzec. :))

              Przykłady kiedy naprawde jestesmy soba wydaja mi sie idiotyczne. Wybacz.
              Juz predzej możemy sie czegos sobie dowiedziec np. znajdziemy walizke pełna
              pieniędzy i nikt tego nie widzi.. :) Albo gdy usłyszymy ze mamy raka trzustki i
              4 miesiące życia..

              Czy seks JEST miłością??
              BYWA.
              Czasem jest śmieszna gimnastyka, czasem narzędziem manipulacji, czasem przemoca.
              Ale POWINIEN byc miłościa. Dla mnie. :)
              Możliwy jest seks bez miłości. Więc seks nie moze być po prostu miłością , nie
              ma tu znaku równości. Ale temu poczuciu jedności z ukochana osoba i
              jednoczesnej fizycznej rozkoszy chyba nigdy nie dorówna seks będący wynikiem
              jedynie zwykłego pożadania.
              • Gość: arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 20:56
                procesor napisała:

                > arriga napisała:
                > > ale nie mówimy o seksoholiźmie mówimy o seksie... a skąd ta pewność, że ni
                > e
                > > jest bogiem??:-) częsćią życia lub samym życiem:-) a słyszałeś, że naprwdę
                >
                > > sobą jestesmy w trzech sytuacjach, gdy kichamy, przeżywamy orgazm i jeszcz
                > e
                > > coś ale zpomniałam, kiedy na chwilę tracimy nad sobą kontrolę i naprawdę
                > > żyjemy tu i teraz...nie wiem... ale seks jest miłością prawda?
                >
                > Skąd pewność że nie jest bogiem?
                > Bo ise do niego modlic nie zamierzam. :))
                > Nie widze seksu wszedzie gdzie oczy zwrócę - a Boga moge dojrzec. :))
                >
                > Przykłady kiedy naprawde jestesmy soba wydaja mi sie idiotyczne. Wybacz.
                > Juz predzej możemy sie czegos sobie dowiedziec np. znajdziemy walizke pełna
                > pieniędzy i nikt tego nie widzi.. :) Albo gdy usłyszymy ze mamy raka
                trzustki i
                >
                > 4 miesiące życia..
                >
                > Czy seks JEST miłością??
                > BYWA.
                > Czasem jest śmieszna gimnastyka, czasem narzędziem manipulacji, czasem
                przemoca
                > .
                > Ale POWINIEN byc miłościa. Dla mnie. :)
                > Możliwy jest seks bez miłości. Więc seks nie moze być po prostu miłością ,
                nie
                > ma tu znaku równości. Ale temu poczuciu jedności z ukochana osoba i
                > jednoczesnej fizycznej rozkoszy chyba nigdy nie dorówna seks będący wynikiem
                > jedynie zwykłego pożadania.

                ej misiek, hehe jak Ty tego seksu nie lubisz:-) a przykłady nie są moje tylko
                mądrzejsi je wymślili i nie chodzi o to że wtedy mam się czegoś dowiadywać,
                chodzi o jakis brak kontroli (bo przecież zawsze się kontrolujemy)... i
                naprawde nie wszędzie widzisz seks a ja myślałam, że tak, hihi... bez urazy...
                a widzisz świntuszku możliwy jest dla CIebie seks bez miłości, gimnastyka, a
                fuj, ohyda jakaś, to na pewno nieboskie zachowanie a może nawet nieludzkie...
                żartuje... ale ten ostatni wątek jest dla mnie dośc interesujący, bo ja nigdy
                takiej "gimnastyki" nie uprawiałam:-) ja tylko po bożemu, z miłości więc może
                stąd ta schiza... w każdym razie pozdrawiam ciepło:-)
                • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 21:22
                  Gość portalu: arriga napisał(a):
                  > ej misiek, hehe jak Ty tego seksu nie lubisz:-) a przykłady nie są moje tylko
                  > mądrzejsi je wymślili i nie chodzi o to że wtedy mam się czegoś dowiadywać,
                  > chodzi o jakis brak kontroli (bo przecież zawsze się kontrolujemy)... i
                  > naprawde nie wszędzie widzisz seks a ja myślałam, że tak, hihi... bez
                  urazy...
                  > a widzisz świntuszku możliwy jest dla CIebie seks bez miłości, gimnastyka, a
                  > fuj, ohyda jakaś, to na pewno nieboskie zachowanie a może nawet nieludzkie...
                  > żartuje... ale ten ostatni wątek jest dla mnie dośc interesujący, bo ja nigdy
                  > takiej "gimnastyki" nie uprawiałam:-) ja tylko po bożemu, z miłości więc może
                  > stąd ta schiza... w każdym razie pozdrawiam ciepło:-)

                  Dzięki.

                  A teraz - Procesor jak sama nazwa wskazuje jest KOBIETA. :)) Co widac w
                  nagłówku cytowanych tekstów gdzie pojawia się napis "procesor napisaŁA:" :))
                  Proszę jaki jest odbiór tekstu napisanego w zalezności od płci autora.. :)

                  Co do tego czym może być seks - nie napisałam czym może byc dla MNIE ale czym w
                  ogóle dla ludzi może być. I na pewno nie wyczerpałam wszystkich wariantów.
                  Napisałam że dla mnie seks łączy sie z miłościa. Kto wie co będzi edalej?? Jak
                  lubie czasem napisać - nigdy nie mów nigdy.. Jak na razie taka opcja "SEKS IF
                  MIŁOŚĆ" jest włączona.

                  Po bożemu i z miłości nie wyklucza pomysłowości. Wprost przeciwnie. :)) Nie
                  chodzi tu o akrobatyke seksualna tylko o pewna otwartość na partnera i jego
                  oczekiwania. Mam rozumiec że ty tylko po ciemku, pod kołdra i przy zgaszonym
                  świetle w pozycji na misjonarza?? :)))) To wiele przed toba.. (uśmiech mam
                  życzliwy a nie złośliwy!!)

                  A!! I skąd ta pewność że te mądrości o poznawaniu kogos wymyślili jacys MĄDRZY
                  LUDZIE?? Bo dla mnie nie jest to w ogóle sensowne, nie wiem czemu. Czego moge
                  sie dowiedzieć o człowieku który przy mnie kichnie?! Z kichniecia?! Jakim jest
                  człwoiekiem bo sie w tym momencie nie kontroluje?? Idiotyczne.
                  Natomiastw sytuacji przeze mnie zaproponowanej - moim zdanem tak.
                  Wobec uznanych madrości tez trzeba byc krytycznym czasem..
                  • Gość: arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 21:37
                    procesor napisała:

                    > Gość portalu: arriga napisał(a):
                    > > ej misiek, hehe jak Ty tego seksu nie lubisz:-) a przykłady nie są moje ty
                    > lko
                    > > mądrzejsi je wymślili i nie chodzi o to że wtedy mam się czegoś dowiadywać
                    > ,
                    > > chodzi o jakis brak kontroli (bo przecież zawsze się kontrolujemy)... i
                    > > naprawde nie wszędzie widzisz seks a ja myślałam, że tak, hihi... bez
                    > urazy...
                    > > a widzisz świntuszku możliwy jest dla CIebie seks bez miłości, gimnastyka,
                    > a
                    > > fuj, ohyda jakaś, to na pewno nieboskie zachowanie a może nawet nieludzkie
                    > ...
                    > > żartuje... ale ten ostatni wątek jest dla mnie dośc interesujący, bo ja ni
                    > gdy
                    > > takiej "gimnastyki" nie uprawiałam:-) ja tylko po bożemu, z miłości więc m
                    > oże
                    > > stąd ta schiza... w każdym razie pozdrawiam ciepło:-)
                    >
                    > Dzięki.
                    >
                    > A teraz - Procesor jak sama nazwa wskazuje jest KOBIETA. :)) Co widac w
                    > nagłówku cytowanych tekstów gdzie pojawia się napis "procesor
                    napisaŁA:" :))
                    > Proszę jaki jest odbiór tekstu napisanego w zalezności od płci autora.. :)
                    >
                    > Co do tego czym może być seks - nie napisałam czym może byc dla MNIE ale
                    czym w
                    >
                    > ogóle dla ludzi może być. I na pewno nie wyczerpałam wszystkich wariantów.
                    > Napisałam że dla mnie seks łączy sie z miłościa. Kto wie co będzi edalej??
                    Jak
                    > lubie czasem napisać - nigdy nie mów nigdy.. Jak na razie taka opcja "SEKS
                    IF
                    > MIŁOŚĆ" jest włączona.
                    >
                    > Po bożemu i z miłości nie wyklucza pomysłowości. Wprost przeciwnie. :)) Nie
                    > chodzi tu o akrobatyke seksualna tylko o pewna otwartość na partnera i jego
                    > oczekiwania. Mam rozumiec że ty tylko po ciemku, pod kołdra i przy zgaszonym
                    > świetle w pozycji na misjonarza?? :)))) To wiele przed toba.. (uśmiech mam
                    > życzliwy a nie złośliwy!!)
                    >
                    > A!! I skąd ta pewność że te mądrości o poznawaniu kogos wymyślili jacys
                    MĄDRZY
                    > LUDZIE?? Bo dla mnie nie jest to w ogóle sensowne, nie wiem czemu. Czego
                    moge
                    > sie dowiedzieć o człowieku który przy mnie kichnie?! Z kichniecia?! Jakim
                    jest
                    > człwoiekiem bo sie w tym momencie nie kontroluje?? Idiotyczne.
                    > Natomiastw sytuacji przeze mnie zaproponowanej - moim zdanem tak.
                    > Wobec uznanych madrości tez trzeba byc krytycznym czasem..


                    ej pocesorko to sie nic nie zmienia, nawet fajniej:-))
                    lubię CIę za
                    "nigdy nie mów nigdy"
                    "za krytycyzm"
                    "za brak złośliwości" ale hihi

                    o seks jako gimnastykę spytałam z ciekawości, nigdy mi się jeszcze nie
                    zdarzyło a czy się wydarzy o z pewnością, zmoją pomysłowością, hihi:-)
                    a z tym kichaniem i orgazmem to coś jest psychologicznego... do mnie to trochę
                    trafia a spróbuję wyjaśnić CI na przykładzie... więc kidys dawno temu byłam z
                    jedny facetem i kochalam go ale pojawił się inny, serce nie sługa, zakochałam
                    się chemia maksymalna, wyrzuty sumienia, walka ze sobą, tłumienie, tłumienie,
                    tłumienie, nie przyznawanie się przed samą sobą do tego uczucia a kurcze
                    podczas, gdy kochałam sie i własnie w tej jednej, jedynej chwili, orgazmu jak
                    impuls pojawiała się myśl, czy sama nie wiem cała wypełniałam się tamtym
                    facetem i byłam tak cholernie zdziwiona, bo moje pożycie było
                    satysfakcjonujące i nawet niczego w sensie tamtego drugiego nie wyobrażałam...
                    po prostu puszczały hamulce i to, co tłumiłam wyłaziło na wierzch...:-))
                    mniej więcej a czy to idiotyczne, może i tak:-)
                    pozdrafka procesorko
                    • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 22:29
                      Wiesz że kobiety potrafia świetnie udawac orgazm?? :))
                      Więc dla mnei jest to jeszcze jedne argument na to że tej prawdy w momencie
                      orgazmu mozna nie dostrzec. Zwłaszcza gdy orgazm udawany.

                      Czy panowie umiecie udawać orgazm?? :))))

                      Ze soba najlepiej sie dogadywac - mam na myśli "ze swoim wnętrzem" - nie ma co
                      okłamywac najbliższej sobie osoby. :))
                      • Gość: arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 22:51
                        procesor napisała:

                        > Wiesz że kobiety potrafia świetnie udawac orgazm?? :))
                        > Więc dla mnei jest to jeszcze jedne argument na to że tej prawdy w momencie
                        > orgazmu mozna nie dostrzec. Zwłaszcza gdy orgazm udawany.
                        >
                        > Czy panowie umiecie udawać orgazm?? :))))
                        >
                        > Ze soba najlepiej sie dogadywac - mam na myśli "ze swoim wnętrzem" - nie ma
                        co
                        > okłamywac najbliższej sobie osoby. :))

                        wiem, że kobiety potrafią, słyszalam o tym... acz sama za bardzo nie
                        udawałam... wpienialoby mnie to... w imię czego???

                        wiem moja droga, wiem, że kluczem do zrozumienia innych jest zrozumienie
                        siebie ale to wyzwanie na całe życie nieprawdaż i trzeba tego pilnować bo my
                        łatwo się oszukujemy, racjonalizujemy, tłumaczymy, stosujemy wiele dużych i
                        jeszcze więcej drobnych oszustw żeby tylko się czuć lepiej, odsunąć prblem,
                        cierpienie... wiem ale nie zawsze wiem, że się oszukuje...
                        • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 23:00
                          Gość portalu: arriga napisał(a):
                          > wiem, że kobiety potrafią, słyszalam o tym... acz sama za bardzo nie
                          > udawałam... wpienialoby mnie to... w imię czego???

                          No nie wiem w imie czego. Udawac znaczy sie.
                          Ja tam udawałam - nawet nie raz! Próbowałam odtworzyć scene nad deserem z
                          fimu "Kiedy John spotkał Mary" (oj nie wiem czy dobrze tytuł pamietam!). Szło
                          mi świetnie - mój mąz płakał ze śmiechu! :))
                          Może te co udaja chca zrobic przyjemność swoim partnerom?? Tylko czy oszustwo w
                          takiej dziedzinie to dobry pomysł? Jak dla mnie nie.


                          > wiem moja droga, wiem, że kluczem do zrozumienia innych jest zrozumienie
                          > siebie ale to wyzwanie na całe życie nieprawdaż i trzeba tego pilnować bo my
                          > łatwo się oszukujemy, racjonalizujemy, tłumaczymy, stosujemy wiele dużych i
                          > jeszcze więcej drobnych oszustw żeby tylko się czuć lepiej, odsunąć prblem,
                          > cierpienie... wiem ale nie zawsze wiem, że się oszukuje...

                          Kto powiedział ze zycie jest łatwe? Ale przynajmniej nie jest nudne. :)
                          Charakter naprawdę się ludziom zmienia więc robota na całe życie faktycznie. A
                          niektórzy twierdza ż etacy juz sa i się nigdy nie zmienią.. I zmieniaja sie :)
                          ale zwykle na jeszcze gorsze.. :))
                          • Gość: arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 23:16
                            procesor napisała:

                            > Gość portalu: arriga napisał(a):
                            > > wiem, że kobiety potrafią, słyszalam o tym... acz sama za bardzo nie
                            > > udawałam... wpienialoby mnie to... w imię czego???
                            >
                            > No nie wiem w imie czego. Udawac znaczy sie.
                            > Ja tam udawałam - nawet nie raz! Próbowałam odtworzyć scene nad deserem z
                            > fimu "Kiedy John spotkał Mary" (oj nie wiem czy dobrze tytuł pamietam!).
                            Szło
                            > mi świetnie - mój mąz płakał ze śmiechu! :))
                            > Może te co udaja chca zrobic przyjemność swoim partnerom?? Tylko czy
                            oszustwo w
                            >
                            > takiej dziedzinie to dobry pomysł? Jak dla mnie nie.
                            >
                            >
                            > > wiem moja droga, wiem, że kluczem do zrozumienia innych jest zrozumienie
                            > > siebie ale to wyzwanie na całe życie nieprawdaż i trzeba tego pilnować bo
                            > my
                            > > łatwo się oszukujemy, racjonalizujemy, tłumaczymy, stosujemy wiele dużych
                            > i
                            > > jeszcze więcej drobnych oszustw żeby tylko się czuć lepiej, odsunąć prblem
                            > ,
                            > > cierpienie... wiem ale nie zawsze wiem, że się oszukuje...
                            >
                            > Kto powiedział ze zycie jest łatwe? Ale przynajmniej nie jest nudne. :)
                            > Charakter naprawdę się ludziom zmienia więc robota na całe życie faktycznie.
                            A
                            > niektórzy twierdza ż etacy juz sa i się nigdy nie zmienią.. I zmieniaja
                            sie :)
                            > ale zwykle na jeszcze gorsze.. :))

                            akurat dzisiaj też naszły mnie takie przemyślenia, ze kurcze faktycznie na
                            gorsze... ba człowiek jak chce "pomóc" to pogorszy... a tam zaczynam myślec,
                            że zmiana to jakiś k... cud, że w życiu to się nie zdarza... że stosuje się
                            pólśrodki, wypełniacze itditp... dobra nie smęcę bo się zaraz popłacze nad
                            bezsiłą własną w szczególności (miałam ambicje żeby kogoś zmienić stąd
                            drazłiwość:-)
                            • procesor nie nie nie! 11.03.03, 23:33
                              Tylko spokój.
                              Nie możesz zmienić kogos. Możesz zmienic SIEBIE. Swoje oczekiwania, swoje
                              plany, swoje nastawienie. Możesz trenowac swoją akceptację. :))

                              A ludzie zmieniaja sie na gorsze wtedy gdy nie starają się zmieniac na
                              lepsze. :) Kto nie idzie naprzód ten cofa się. :)
    • vicca Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 10:38
      Tym też.
      Ale nie tylko.
      Przecież objawia się we wszystkim.
      Bóg - oczywiście - a nie seks
      • arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 10:47
        vicca napisała:

        > Tym też.
        > Ale nie tylko.
        > Przecież objawia się we wszystkim.
        > Bóg - oczywiście - a nie seks

        no tak masz rację objawia się we wszystkim...czyli bez wątpienia w seksie
        też?:-)
        • vicca Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 11:04
          Skoro jest wszechpotężny, wszechmocny i wszechobecny to wtedy tez.
          Bóg - oczywiście.
          • Gość: jar Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.ppi-sa.com.pl 29.07.03, 18:44
            hehehe..ale stary watek zostal odswierzony..az mi sie stary kawal przypomnial;)

            > Skoro jest wszechpotężny, wszechmocny i wszechobecny to wtedy tez.

            bog: jestem wszechpotezny wszechmocny i wszechobecny ..(itd- ale tylko tyle ile
            skromnosc nakazuje)

            einstein: a czy moglbys stworzyc kamien, najwiekszy na swiecie, taki ktorego
            nikt by nie mogl podniesc?

            b: ha ha ha.. wszystko moge

            e: a czy ty moglbys podniesc ten kamien?

            b: tez pytanie... jaaaa... jaaaa mogem wszystko..i wiecej tez nawet!

            e: a czy moglbys stworzyc tak duzy i ciezki kamien, zebys nie mogl go podniesc?

            b:......................

            hahahaahaha
            • komandos57 Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 29.07.03, 18:47
              Gość portalu: jar napisał(a):

              > hehehe..ale stary watek zostal odswierzony..az mi sie stary kawal przypomnial;)
              //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
              A mnie sie przypomnial inny -glupota ludzka jest niesmiertelna.
              • Gość: jar Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.ppi-sa.com.pl 29.07.03, 19:10
                czyli zawsze bedzie cos wesolego


                > Gość portalu: jar napisał(a):
                >
                > > hehehe..ale stary watek zostal odswierzony..az mi sie stary kawal przypomn
                > ial;)
                > //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
                /
                > //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
                /
                > ////
                > A mnie sie przypomnial inny -glupota ludzka jest niesmiertelna.
    • Gość: bajla Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 11:03
      Miałby być Bog tylko czynnością?
      Seks to troche mało jak na boga, naprawdę człowiek żyje nie samym seksem.
      • alfia Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 11:08
        Gość portalu: bajla napisał(a):

        > Miałby być Bog tylko czynnością?
        > Seks to troche mało jak na boga, naprawdę człowiek żyje nie samym seksem.

        a gdy dajesz grosz żebrakowi lub ocierasz łzę na czyjś odjazd lub głaszczesz
        kogoś po dłoni - to są czynnosci a ile w nich boga, dlaczego nie w seksie,
        kiedy na przykład może zrodzić się nowe życie??:-)
        dlaczego nie? jeśli jest dobre to boskie, chyba...:-)
        • Gość: bajla Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 13:11
          no więc właśnie moim zdaniem boga nie powinno sie zamykac tylko "w" seksie, bo
          są różne inne czynności, w których też on może być
          • Gość: arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 62.29.248.* 11.03.03, 14:06
            Gość portalu: bajla napisał(a):

            > no więc właśnie moim zdaniem boga nie powinno sie zamykac tylko "w" seksie,
            bo
            > są różne inne czynności, w których też on może być

            ej to była literacka metafora i zapeniam CIe, że autorka miała bardzo szerokie
            pojęcie o Bogu:-)) pozdrafka
            • ispa Re: seksem i ......i .......i ? 11.03.03, 22:35
              tez tak czasem mysle. Z tym ze seks jest tworczy i w
              zasadzie "dobry". Ja z bogiem wiaze jeszcze inne rzeczy
              ktore - przynajmniej z perspektywy naszej moralnosci -
              nie sa takie dobre. I z tym wszystkim jest tak ze moge
              ulegac tej potwornej pokusie, zludzie i falszowi albo ze
              prawda jest wlasnie taka: agresja, bezlitosna likwidacja
              przeciwnika, po trupach, bez hamulcow, bez myslenia,
              tylko bazujac na instynktach, sex, polowanie, zabijanie,
              zarcie i spanie. I takjak pisze sa dwie pokusy, dwie
              zagadki. Albo prawda i bogiem jest sex i wszystko co
              wymienilem albo jest wrecz odwrotnie i sprzeniewierzeniem
              sie bogu jest wracanie na etap zwierzecia. Sex jest tym
              "dobrym" ponad wszelka watpliwosc wyjatkiem
      • droga66 Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 02.08.03, 05:22
        Gość portalu: bajla napisał(a):

        > Miałby być Bog tylko czynnością?
        > Seks to troche mało jak na boga, naprawdę człowiek żyje nie samym seksem.


        Seks, to nie tylko czynność, to uczucia, czulość i jeszcze kilka innych głupot
    • Gość: Ateista Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 205.189.176.* 11.03.03, 22:41
      Zostawcie ten temat.Nie zawsze idioci gora.Nie wierze, ale to nie znaczy ze moge w taki sposob wypowiadac
      sie.Dochodze do wniosku ze Forum jest sciekiem naszej glupoty.Pozdrawiam.
      • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 22:46
        Gość portalu: Ateista napisał(a):
        > Zostawcie ten temat.Nie zawsze idioci gora.Nie wierze, ale to nie znaczy ze
        mog
        > e w taki sposob wypowiadac
        > sie.Dochodze do wniosku ze Forum jest sciekiem naszej glupoty.Pozdrawiam.

        Nie ma głupich pytań - sa tylko głupie odpowiedzi.. tak kiedyś słyszałam. :)
        Choc czasem i ja mam ochote stuknąć się w czółko jak czytam jakis wątek. Wtedy
        staram sie powstrzymac i omijać z daleka.

        A czym seks jest dla ciebie Ateisto? :))
        • Gość: Ateista Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 205.189.176.* 11.03.03, 22:59
          Napewno nie Bogiem.To duze slowo.Seks jest.....seksem.Seks to dopelnienie milosci do kochanej osoby.Myle sie?
          • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 23:02
            Gość portalu: Ateista napisał(a):
            > Napewno nie Bogiem.To duze slowo.Seks jest.....seksem.Seks to dopelnienie
            > milosci do kochanej osoby.Myle sie?

            A czytałes wszystkie wypowiedzi w tym watku?
            Zobacz dialog Arrigi i mój.
            Ja mam zdanie takie jak twoje - ale ślepa nie jestem i widzę że dla nnych seks
            może być zupełnie czymś innym - np. narkotykiem, wypełniaczem wolnego czasu,
            zawodem.. :))
            • Gość: arriga Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 23:13
              procesor napisała:

              > Gość portalu: Ateista napisał(a):
              > > Napewno nie Bogiem.To duze slowo.Seks jest.....seksem.Seks to dopelnienie
              > > milosci do kochanej osoby.Myle sie?
              >
              > A czytałes wszystkie wypowiedzi w tym watku?
              > Zobacz dialog Arrigi i mój.
              > Ja mam zdanie takie jak twoje - ale ślepa nie jestem i widzę że dla nnych
              seks
              > może być zupełnie czymś innym - np. narkotykiem, wypełniaczem wolnego czasu,
              > zawodem.. :))

              znowu wiele hałasu o nic... a wszyscy mają takie samo zdanie... wkażdym z nas
              jest cząstka czegos boskiego choćby dlatego, że potrafimy kochać a seks to
              miłość fizyczna, dopełnienie jeśli jest ok. to sie go nie zauważa ale ktoś
              niegłupi powiedział, że "łóżko jest barometrem związku" i oczywiście nie mówię
              o sytuacjach kiesy wstrzemiźliwość jest zrozumiała czy, że najważniejsza jest
              odpowiedzialność, troskliwość, zainteresowanie, bo myślalam, że to jest
              jasne... hasło jest trochę prowokujące ale z bardzo mądrej książeczki, którą
              polecam pt. "sen brunona":-)))
      • Gość: ami Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 22:55
        Gość portalu: Ateista napisał(a):

        > Zostawcie ten temat.Nie zawsze idioci gora.Nie wierze, ale to nie znaczy ze
        mog
        > e w taki sposob wypowiadac
        > sie.Dochodze do wniosku ze Forum jest sciekiem naszej glupoty.Pozdrawiam.

        dlczego zostawcie? dlaczego idioci i jeszcze górą... nie wierzysz, masz prawo
        ateistku... ściek naszej głupoty?? ej wyluzuj brakuje Ci dobrego seksu:-))
        • Gość: Ateista Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 205.189.176.* 11.03.03, 23:01
          Jestem wyluzowany.Zapewne teraz zbesztasz mnie.
          • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 23:05
            Gość portalu: Ateista napisał(a):
            > Jestem wyluzowany.Zapewne teraz zbesztasz mnie.

            Wyluzowany więc już jestes. Teraz to juz tylko seks. :))
            • Gość: ami Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 23:08
              procesor napisała:

              > Gość portalu: Ateista napisał(a):
              > > Jestem wyluzowany.Zapewne teraz zbesztasz mnie.
              >
              > Wyluzowany więc już jestes. Teraz to juz tylko seks. :))

              dokładnie teraz lecimy po całości... nie obraź się ale jak do tych spraw
              podchodzą "wyluzowani ateiści" jak się nazywasz? hm??? powiedz bąź człowiekiem
              mimo, że ateistą???
    • Gość: Ateista Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 205.189.176.* 11.03.03, 23:19
      Robert.Mieszkamy w roznych strefach czasowych wiec na seks musze jeszcze poczekac.Kiedys Madonna(ta od
      spiewania)powiedziala ze nie moze kpic z czegos co jest swietoscia innych.Zestawienie tych dwoch wyrazow to
      wlasnie kpina.Dlatego tez nie czytalem poprzednich wypowiedzi.Pozdrawiam
      • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 23:25
        Gość portalu: Ateista napisał(a):
        > Robert.Mieszkamy w roznych strefach czasowych wiec na seks musze jeszcze
        > poczekac.Kiedys Madonna(ta od spiewania)powiedziala ze nie moze kpic z czegos
        > co jest swietoscia innych.Zestawienie tych dwoch wyrazow to
        > wlasnie kpina.Dlatego tez nie czytalem poprzednich wypowiedzi.Pozdrawiam

        Jednak przeczytaj. :)
        Tu nie o kpine chodzi.
        Nie badź bardziej papieski od papieża. (ja jestem katoliczką :) )
        • Gość: alfia Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 23:38
          procesor napisała:

          > Gość portalu: Ateista napisał(a):
          > > Robert.Mieszkamy w roznych strefach czasowych wiec na seks musze jeszcze
          > > poczekac.Kiedys Madonna(ta od spiewania)powiedziala ze nie moze kpic z cze
          > gos
          > > co jest swietoscia innych.Zestawienie tych dwoch wyrazow to
          > > wlasnie kpina.Dlatego tez nie czytalem poprzednich wypowiedzi.Pozdrawiam
          >
          > Jednak przeczytaj. :)
          > Tu nie o kpine chodzi.
          > Nie badź bardziej papieski od papieża. (ja jestem katoliczką :) )

          przyłączam sie do procesorki... oburzamy się, gdy coś burzy nasz porządek, bo
          my tak lubimy mieć poukładane, to święte a to brudne tylko, że czasami nazwy
          zostają tylko etykietami, za którymi nic się nie kryje i na dziwce można
          przykleic "święta" a na "świętej" dziwka, bo i w dziwce jest, moze być boski
          pierwiastek... seks i bóg to dla Ciebie kpina? hm jeśli tak chcesz...
    • Gość: Ateista Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 205.189.176.* 11.03.03, 23:36
      Jak mnie tak namawiasz to zrobie to jutro.Czasami smieje sie z tego co piszemy, czasami popadam w zadume nad tym
      kim jestesmy.Bedac w Kraju widzialem na Polsacie czat w telegazecie.To utwierdzilo mnie w przekonaniu ze malo
      odbiegamy etycznie od zwierzat.Tu tez.Nie jestem bardziej papieski od Papieza.Ja jestem ateista.Pozdrawiam
      • Gość: alfia Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 23:41
        Gość portalu: Ateista napisał(a):

        > Jak mnie tak namawiasz to zrobie to jutro.Czasami smieje sie z tego co
        piszemy,
        > czasami popadam w zadume nad tym
        > kim jestesmy.Bedac w Kraju widzialem na Polsacie czat w telegazecie.To
        utwierdz
        > ilo mnie w przekonaniu ze malo
        > odbiegamy etycznie od zwierzat.Tu tez.Nie jestem bardziej papieski od
        Papieza.
        > Ja jestem ateista.Pozdrawiam

        no właśnie śmiej się to lepsze, czasami nawet od seksu:-)) hihi
        Ty jestes ateista a coz to takiego?:-) z tego tez powinieneś się śmiać;-0
      • procesor Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 11.03.03, 23:44
        Robercie - z tą papieskościa to był żart ze względu na twój ateizm. :))

        Czaty to specyficzna forma kontaktu - w Stanach tez chyba nie odbywaja się tam
        intelektualne dyskusje??
        Choc bywałam kiedyś na czacie na ktorym dało się sensownie pogadać - a bywało
        że 35 osób sie "przegadywało"!

        procesor_ka_z_wizją
        • Gość: Renka Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.ADSL.mnsi.net 12.03.03, 21:40
          Seks moze byc "boski" i daj Boze takiego seksu kazdemu!
      • Gość: Gość portalu: Gość Tylko do Ateisty ................................. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.03.03, 00:41
        Mysle ze wlasnie Bog czuwa nad toba Ateisto.
        Sa tematy o ktorych nie tyle nie powinno sie mowic
        ALE TRZEBA MIEC SZACUNEK.
        Niestety w wielu wypowiedziach nie ma zadnego usznowania
        do niczego i niko.
        Ja widze zanik zasad etycznych, wynikajacy z braku ludzi
        ktorych resza traktuje jako autorytet moralny.
        Niestery komunizm jak chydra ciagle wystawia swoja glowe.
        W roznych miejscach.
        Moj kolega okreslil to co sie dzeje w taki sposb.
        Im ktos wyzej zajdzie tym wieksza staje sie spluwaczka
        spoleczna.
        Wyjatkow nie widze

        wierzacy na prawde

        Gość portalu: Ateista napisał(a):

        > Jak mnie tak namawiasz to zrobie to jutro.Czasami
        smieje sie z tego co piszemy,
        > czasami popadam w zadume nad tym
        > kim jestesmy.Bedac w Kraju widzialem na Polsacie czat w
        telegazecie.To utwierdz
        > ilo mnie w przekonaniu ze malo
        > odbiegamy etycznie od zwierzat.Tu tez.Nie jestem
        bardziej papieski od Papieza.
        > Ja jestem ateista.Pozdrawiam
    • Gość: Ateista Do Procesora i Alfii IP: 199.71.64.* 12.03.03, 21:48
      Wczoraj mialem pecha.Server odmowil posluszenstwa.Nie powiedzialm nawet dobranoc.Chce tez nadmienic ze w
      USA i w Kanadzie(tu mieszkam) wypowiedzi na forum sa tak denne ze glowa mala.Nasze sa lepsze.Ale czytam tylko
      tematy.Nie chce sie odczlowieczyc i stac sie mieszkancem wielkiego cuchnacego chlewa opinii ludzi czesto
      potrzebujacych dobrych specjalistow od glowki.Pozdrawiam
      • Gość: alfia Re: Do ateisty IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 13.03.03, 01:40
        Gość portalu: Ateista napisał(a):

        > Wczoraj mialem pecha.Server odmowil posluszenstwa.Nie powiedzialm nawet
        dobrano
        > c.Chce tez nadmienic ze w
        > USA i w Kanadzie(tu mieszkam) wypowiedzi na forum sa tak denne ze glowa
        mala.Na
        > sze sa lepsze.Ale czytam tylko
        > tematy.Nie chce sie odczlowieczyc i stac sie mieszkancem wielkiego
        cuchnacego c
        > hlewa opinii ludzi czesto
        > potrzebujacych dobrych specjalistow od glowki.Pozdrawiam

        A tutaj musze się z kolegą zgodzić bezapelacyjnie...uzalezniac się nie ma co:-
        ) a ja tez lecę po nagłówkach;-) dobranoc a może bardzo wczesne dzień dobry:-)
        • procesor Do ateisty i Alfii 13.03.03, 23:39
          Gość portalu: alfia napisał(a):
          > A tutaj musze się z kolegą zgodzić bezapelacyjnie...uzalezniac się nie ma co:-
          > ) a ja tez lecę po nagłówkach;-) dobranoc a może bardzo wczesne dzień dobry:-)

          Taaaak w tym watku rzeczywiście z tytułów bardzo dużo się dowiecie.. :))
          Bardzo sa urozmaicone. :)
    • Gość: Ateista Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 199.71.64.* 13.03.03, 23:46
      Wiec poczytaj uwaznie wypowiedzi, moze tytuly.Czy naprawde jest cos interesujacego?Szkoda czasu.
    • Gość: Ateista Re:Tylko do Goscia. IP: 199.71.64.* 14.03.03, 00:54
      Sadze ze nie odebrany zostalem zle.Jezeli tak to przepraszam.Aczkolwiek zastanawiam sie dlaczego az tak jestesmy
      kiepscy(delikatnie).Prosze mi wierzyc ze mam kolegow lub znajomych roznych narodowosci.I przykro powiedziec ze
      lepiej sie czuje w ich obecnosci niz wsrod nas....zwacych sie katolikami.Pozdrawiam
      • Gość: Gość Ateisto IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.03.03, 03:19
        Jak widze mialem racje czytajac twoje wypowiedzi.
        Wlasnie uwazam ze ty Ateisto masz tu w tym watku
        najwiekszy szasunek do calej sytuacji.
        To co sie stalo utwierdza mnie tylko w tym jak bardzo
        ulomnym narzedziem jest tablica internetowa.
        Wysiaganie wnioskow jest robione za szybko i na podstwie
        za malej ilosci informacji. Dlatego ja czytam zawsze
        kilka wypowiedzi danej osoby najlepiej w roznych watkach
        zanim napisze cokolwiek.
        Ateisto zycze Ci wszystkiego najlepszego kimkolwiek
        jestes . Nalezy ci sie to. Nie mam podowu nie wierzyc w
        to co napisales. Wiem ze tam na gorze ( jezeli tak to
        mozna napisac )jest zawsze ktosc kto moze nam pomoc.
        Religia, wiara ta prawdziwa jest tak rozna jak linie
        popilarne czlowieka. Nie bede Cie Ateisto namawial do
        niczego, ale wiem ze ludzie o takich zasadach jak twoje
        sa bardzo potrzebni w kazdym spolecznstwie.
        Mysle ze sie nie myle, ale musialem to napisac zebys
        wiedzial o tym.
        Czemu ja wierze. Nie bede tego tu opisywal. Moze zlozy
        sie tak ze powiem ci to osbiscie. Nigdy nic nie wiadomo.
        Jezli mieszkasz w ameryce polnocnej to nie bedzie to
        trudne. Zostawiam to najwyszemu i Tobie.
        Mysle za moja pisanin dotrze do ciebie i jest jasna i
        zrozumiala dla ciebia.
        Co z innymi to mi jest w zasadzie obojetne.

        wierzacy


        Gość portalu: Ateista napisał(a):

        > Sadze ze nie odebrany zostalem zle.Jezeli tak to
        przepraszam.Aczkolwiek zastana
        > wiam sie dlaczego az tak jestesmy
        > kiepscy(delikatnie).Prosze mi wierzyc ze mam kolegow
        lub znajomych roznych naro
        > dowosci.I przykro powiedziec ze
        > lepiej sie czuje w ich obecnosci niz wsrod
        nas....zwacych sie katolikami.Pozdra
        > wiam
        • Gość: arriga/ami Re: Ateisto IP: 62.29.248.* 14.03.03, 09:36
          Gość portalu: Gość napisał(a):

          > Jak widze mialem racje czytajac twoje wypowiedzi.
          > Wlasnie uwazam ze ty Ateisto masz tu w tym watku
          > najwiekszy szasunek do calej sytuacji.
          > To co sie stalo utwierdza mnie tylko w tym jak bardzo
          > ulomnym narzedziem jest tablica internetowa.
          > Wysiaganie wnioskow jest robione za szybko i na podstwie
          > za malej ilosci informacji. Dlatego ja czytam zawsze
          > kilka wypowiedzi danej osoby najlepiej w roznych watkach
          > zanim napisze cokolwiek.
          > Ateisto zycze Ci wszystkiego najlepszego kimkolwiek
          > jestes . Nalezy ci sie to. Nie mam podowu nie wierzyc w
          > to co napisales. Wiem ze tam na gorze ( jezeli tak to
          > mozna napisac )jest zawsze ktosc kto moze nam pomoc.
          > Religia, wiara ta prawdziwa jest tak rozna jak linie
          > popilarne czlowieka. Nie bede Cie Ateisto namawial do
          > niczego, ale wiem ze ludzie o takich zasadach jak twoje
          > sa bardzo potrzebni w kazdym spolecznstwie.
          > Mysle ze sie nie myle, ale musialem to napisac zebys
          > wiedzial o tym.
          > Czemu ja wierze. Nie bede tego tu opisywal. Moze zlozy
          > sie tak ze powiem ci to osbiscie. Nigdy nic nie wiadomo.
          > Jezli mieszkasz w ameryce polnocnej to nie bedzie to
          > trudne. Zostawiam to najwyszemu i Tobie.
          > Mysle za moja pisanin dotrze do ciebie i jest jasna i
          > zrozumiala dla ciebia.
          > Co z innymi to mi jest w zasadzie obojetne.
          >
          > wierzacy
          >
          >
          > Gość portalu: Ateista napisał(a):
          >
          > > Sadze ze nie odebrany zostalem zle.Jezeli tak to
          > przepraszam.Aczkolwiek zastana
          > > wiam sie dlaczego az tak jestesmy
          > > kiepscy(delikatnie).Prosze mi wierzyc ze mam kolegow
          > lub znajomych roznych naro
          > > dowosci.I przykro powiedziec ze
          > > lepiej sie czuje w ich obecnosci niz wsrod
          > nas....zwacych sie katolikami.Pozdra
          > > wiam


          zagościłam tu przez chwilę i też sądzę, że szkoda czasu...niestety:-(
    • Gość: Ateista Do Goscia,- IP: 199.71.64.* 14.03.03, 22:11
      Milo.Dziekuje za slowa.Za zrozumienie i powage.Z dala od Ojczyzny bardziej wyostrza nam sie zmysl
      obserwacji, wyczulenia na slowo.Tez chcialbym Cie spotkac Gosciu.Moze los tak sprawi.Szczerze
      pozdrawiam.
    • komandos57 To byl moj pierwszy wystep publiczny-Ateista 29.07.03, 18:20
      Dzisiaj jak to czytam,nie moge uwierzyc ze to mialo miejsce.Orbazm,Bog-wszystko w jednym kuble.
    • Gość: Jerzy Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 130.94.106.* 29.07.03, 20:04

      Jako bardzo dobry psycholog,a jeszcze lepszy
      psychiatra moge po przeczytaniu wielu tutaj
      wypowiedzi stwierdzic,ze wypisujecie bzdury.

      Ani Bog nie jest seksem,ani odwrotnie.
      Ani tez nie jest prawda,ze bez seksu w malzenstwie
      nie ma milosci! Seks jest zwiazany tylko z
      porzadaniem i nie ma nic wspolnego z miloscia.
      Porzadanie zas to instynkt natury sluzacy przedluzeniu
      gatunku;gdyby nie to, nie byloby seksu wogole!

      Inna sprawa natomiast jest,ze kazda ludzka milosc ma
      podloze seksualne,ale nie musi byc ono realizowane!!!
      Czlowiek nie zna innej milosci jak tylko taka;
      i tylko taka tez moze kochac Boga. Ten punkt widzenia
      reprezentowany jest przez wielu filozofow, i dlatego
      jak mysle autor tego watku zadal to pytanie.
      Jest to dosc trudna do zrozumienia kondycja psychiki
      ludzkiej i tutaj bardzo latwo popasc jest w kompletne
      nieporozumienie i wypisywanie bzdur.
      Jest to dosc trudne do zrozumiania i wymaga od czlowieka
      pewnej elastycznosci umyslu,tak jak np. wymaga jej
      od matematyka zrozumienie analizy funkcjonalnej.

      Jerzy



      • komandos57 [...] 29.07.03, 22:46
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Jerzy Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 130.94.107.* 30.07.03, 03:48
          komandos57 napisał:

          > A ja jako zly psycholog i jeszcze gorszy psychatra
          mowie ci ze ty psycholozku
          > jestes jebniety.Dobry,nie mowi o sobie ze jest dobry.

          Odpowiadam Ci,moj drogi przyjacielu,bo tylko Ty
          jeden jak dotad odpowiedziales na moj post.
          A wiec,to moje powiedzenie "jako bardzo dobry
          psycholog a jeszcze lepszy psychiatra",jest jak
          juz moze ktos tutaj zauwazyl moim Mottem; a to po to
          zeby pokazac,ze nie powinnismy sie wstydzic naszych
          mysli,jakiekolwiek one sa,i nie powinnismy sie czuc
          ponizeni w stosunku do tych co wiedza jak nam sie
          wydaje wiecej;krotko mowiac jest to motto,ktore
          zabija wszelkie pseudonaukowe stressy.
          A kim ja jestem naprawde,to juz moja sprawa,stad
          to moje motto.
          pozdrowienia

          Jerzy


          • komandos57 psycholozku 30.07.03, 16:07
            Bzdzisz.Inni pisza,ty radzisz.Ulecz wpierwej siebie sam.
      • ziemiomorze Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 30.07.03, 11:15
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Jako bardzo dobry psycholog,a jeszcze lepszy
        > psychiatra moge po przeczytaniu wielu tutaj
        > wypowiedzi stwierdzic,ze wypisujecie bzdury.

        Tak sie zastanawiam - a co mozesz stwierdzic jako, powiedzmy, czlowiek? Albo
        konsument konrflakow z miodem?
        Mnie to jakos ciekawi
        Czy Twoj punkt widzenia jest inny, kiedy myslisz o sobie 'jako o...'?

        [...]
        > Seks jest zwiazany tylko z
        > porzadaniem i nie ma nic wspolnego z miloscia.

        Nie to, zebym sie czepiala - ale: gdzie jest argumencik?
        Samo Twoje wdzimisie nie wystarczy, zebym uznala slusznosc takiego zalozenia.

        > Porzadanie zas to instynkt natury sluzacy przedluzeniu
        > gatunku;gdyby nie to, nie byloby seksu wogole!

        Pozadanie to cos o wiele wiecej, mam wrazenie, jesli mowimy o ludziach. Takze:
        zrodlo cierpien albo mistycznych czasem uniesien ze wszystkimi tego
        konsekwencjami. Czesc kultury.

        > Inna sprawa natomiast jest,ze kazda ludzka milosc ma
        > podloze seksualne,ale nie musi byc ono realizowane!!!
        > Czlowiek nie zna innej milosci jak tylko taka;
        > i tylko taka tez moze kochac Boga.

        Nie bardzo rozumiem: 'miloscia seksualna'?

        ziemiomorze
        • Gość: Jerzy Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.gen.twtelecom.net 31.07.03, 01:19
          ziemiomorze napisała:

          >> > Inna sprawa natomiast jest,ze kazda ludzka milosc
          ma
          > > podloze seksualne,ale nie musi byc ono
          realizowane!!!
          > > Czlowiek nie zna innej milosci jak tylko taka;
          > > i tylko taka tez moze kochac Boga.
          >
          > Nie bardzo rozumiem: 'miloscia seksualna'?
          >
          > ziemiomorze


          Witam serdecznie,

          Ja juz mowilem tutaj,ze to jest trudna sprawa,i tylko
          po glebszym zastanowieniu sie mozna to zrozumiec.

          " Freudyzm byłby najzupełniej prawdziwy, gdyby kierunek
          myśli nie był w nim taki, że jest czymś najzupełniej
          fałszywym.

          Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą władzą,
          jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej, to tak
          jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy farbami
          wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko tą władzą
          możemy kochać, innej nie mamy. Można by zresztą równie
          dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie, kochającemu
          kobietę. Cały freudyzm przepojony jest przesądem,
          którego zwalczanie stawia sobie jako misję, a
          mianowicie, że wszystko co seksualne, jest niskie."

          Simone Weil


          pozdrowienia,

          Jerzy


          • ziemiomorze Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 31.07.03, 09:58
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > ziemiomorze napisała:

            > > Nie bardzo rozumiem: 'miloscia seksualna'?

            > Ja juz mowilem tutaj,ze to jest trudna sprawa,i tylko
            > po glebszym zastanowieniu sie mozna to zrozumiec.
            >
            > " Freudyzm byłby najzupełniej prawdziwy, gdyby kierunek
            > myśli nie był w nim taki, że jest czymś najzupełniej
            > fałszywym.
            >
            > Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą władzą,
            > jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej, to tak
            > jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy farbami
            > wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko tą władzą
            > możemy kochać, innej nie mamy. Można by zresztą równie
            > dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie, kochającemu
            > kobietę. Cały freudyzm przepojony jest przesądem,
            > którego zwalczanie stawia sobie jako misję, a
            > mianowicie, że wszystko co seksualne, jest niskie."
            >
            > Simone Weil

            Mam wrazenie, ze Simone nie ma pojecia, o czym mowi.
            Kontakt mistyczny wymyka sie kazdemu 'normalnemu' ludzkiemu doswiadczeniu; nie
            da sie go porownac ani do rozkoszy, ani bolu - zarowno w skali jak i w jakosci;
            nie jest przetlumaczalny na ludzki jezyk, choc wspolczesne proby - wyprane z
            religii, staja sie coraz bardziej udane (tu jest fajny cytat z Jaegera:
            www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=210&w=6567030&a=6632326 )

            Inna sprawa to kwestia formy - obrazy i inne przedstawienia mistycznej ekstazy
            czesto sa dwuznaczne, czasem w sposob oczywisty wulgarne; tak samo historyczne
            opisy niektorych mistykow (osobliwie - mistyczek) sa przepojone erotyzmem, ale
            to po prostu kwestia ludzkiej nieudolnosci (czy tez raczej bezradnosci).

            ziemiomorze
            • Gość: jula Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 62.29.248.* 31.07.03, 10:09
              i zgadzam się z ziemiomorze przeżycie mistyczne nie ma nic wspónego z
              pożadaniem, seksem czy używając twojej nomenklatury "miłością o podłożu
              seksualnym"
            • Gość: dziki Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.dyn.optonline.net 01.08.03, 03:41
              ziemiomorze napisała:

              >> Mam wrazenie, ze Simone nie ma pojecia, o czym mowi.
              >

              Akurat trafilem tutaj przypadkowona watek gdzie mowi sie
              o Simone Weil.
              Uwazasz,ze ona nie ma pojecia,o czym mowi?
              Zaiste,przypuszczalem ze sa ludzie ktorzy jej kompletnie
              nie rozumieja,ale nie sadzilem,ze sa tacy na forum "psychologia".
              No, coz takich mamy dzis pewnie "psychologow".
              Jak nie potrafisz myslec to lepiej nie mow nic.
              Polecam,jak Ci sie bedzie chcialo i nie znudzi to Twojego zbyt
              wrazliwego mozczku nst. witryne:

              www.republika.pl/gosh99/

              zycze milej lekturki, i zjedz sobie przed tym troche czosnku z
              surowym jajkiem,podobno to dobrze wplywa na myslenie.

              pozdrowienia,

              dziki,:)


              • ziemiomorze Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 01.08.03, 12:40
                Gość portalu: dziki napisał(a):

                > ziemiomorze napisała:
                >
                > >> Mam wrazenie, ze Simone nie ma pojecia, o czym mowi.
                > >
                >
                > Akurat trafilem tutaj przypadkowona watek gdzie mowi sie
                > o Simone Weil.
                > Uwazasz,ze ona nie ma pojecia,o czym mowi?
                > Zaiste,przypuszczalem ze sa ludzie ktorzy jej kompletnie
                > nie rozumieja,ale nie sadzilem,ze sa tacy na forum "psychologia".
                > No, coz takich mamy dzis pewnie "psychologow".
                > Jak nie potrafisz myslec to lepiej nie mow nic.
                > Polecam,jak Ci sie bedzie chcialo i nie znudzi to Twojego zbyt
                > wrazliwego mozczku nst. witryne:
                >
                > www.republika.pl/gosh99/
                >
                > zycze milej lekturki, i zjedz sobie przed tym troche czosnku z
                > surowym jajkiem,podobno to dobrze wplywa na myslenie.

                Agresja, lekcewazacy stosunek do rozmowcy, oczywiste deprecjonowanie wartosci
                tego, do kogo sie zwracamy, drazni mnie tak samo, widok kogos, kto dlubie w
                nosie albo publicznie puszcza baki. Z tego powodu dyskusji nie bedzie - chyba
                ze zmienisz ton, w co szczerze watpie,
                ziemiomorze
                • Gość: dziki Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.dyn.optonline.net 03.08.03, 00:34
                  ziemiomorze napisała:

                  > Gość portalu: dziki napisał(a):
                  >
                  > > ziemiomorze napisała:
                  > >
                  > > >> Mam wrazenie, ze Simone nie ma pojecia, o czym mowi.
                  > > >
                  > >
                  > > Akurat trafilem tutaj przypadkowona watek gdzie mowi sie
                  > > o Simone Weil.
                  > > Uwazasz,ze ona nie ma pojecia,o czym mowi?
                  > > Zaiste,przypuszczalem ze sa ludzie ktorzy jej kompletnie
                  > > nie rozumieja,ale nie sadzilem,ze sa tacy na forum "psychologia".
                  > > No, coz takich mamy dzis pewnie "psychologow".
                  > > Jak nie potrafisz myslec to lepiej nie mow nic.
                  > > Polecam,jak Ci sie bedzie chcialo i nie znudzi to Twojego zbyt
                  > > wrazliwego mozczku nst. witryne:
                  > >
                  > > www.republika.pl/gosh99/
                  > >
                  > > zycze milej lekturki, i zjedz sobie przed tym troche czosnku z
                  > > surowym jajkiem,podobno to dobrze wplywa na myslenie.
                  >
                  > Agresja, lekcewazacy stosunek do rozmowcy, oczywiste deprecjonowanie wartosci
                  > tego, do kogo sie zwracamy, drazni mnie tak samo, widok kogos, kto dlubie w
                  > nosie albo publicznie puszcza baki. Z tego powodu dyskusji nie bedzie - chyba
                  > ze zmienisz ton, w co szczerze watpie,
                  > ziemiomorze

                  Przpraszam,za ta wypowiedz,ale nie znam Cie i zbyt duzo razy spotkalem
                  sie wlasnie z takim zachowaniem ludzi,ktorzy nawet nie probowali poznac
                  jej mysli.Nie oznacza to,ze jest ona nieomylna,ale nie mniej godna uwagi
                  jak np.Pascal,zreszta poszla znacznie dalej od niego.
                  Gdybys wiec,mogla przyjac to usprawiedliwie bylbym bardzo wdzieczny.
                  Jednoczesnie,kiedy juz to zostanie zapomniane,polecam ja Twojej uwadze,
                  bo wydaje mi sie ,ze jestes bardzo inteligentna kobieta,i wlasnie jako
                  kobieta byc moze potrafisz zrozumiec ja lepiej.
                  Nie chcialbym o niej dyskutowac,bo jest to dla mnie rzecz zbyt osobista.
                  Jeszcze raz przepraszam i
                  pozdrawiam bardzo serdecznie,

                  dziki,:)

                  • ziemiomorze Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 03.08.03, 02:10
                    Gość portalu: dziki napisał(a):

                    > Gdybys wiec,mogla przyjac to usprawiedliwie bylbym bardzo wdzieczny.
                    > Jednoczesnie,kiedy juz to zostanie zapomniane,polecam ja Twojej uwadze,
                    > bo wydaje mi sie ,ze jestes bardzo inteligentna kobieta,i wlasnie jako
                    > kobieta byc moze potrafisz zrozumiec ja lepiej.
                    > Nie chcialbym o niej dyskutowac,bo jest to dla mnie rzecz zbyt osobista.
                    > Jeszcze raz przepraszam i
                    > pozdrawiam bardzo serdecznie,

                    Zmieniles sie jakby Cie zaczarowalo - jakos jestem nieufna, zwlaszcza w
                    kontekscie Twoich innych tutaj bunczucznych wypowiedzi
                    Ale - przeprosiny przyjete - bedziesz tu jeszcze pisal? Z duza ciekawoscia bym
                    je poobserwowala

                    ziemiomorze
                    ps Weil troche czytalam, teraz przeczytam wiecej - dziekuje; moja plec nie ma
                    tu nic do rzeczy; mysle, moja inteligencja jest raczej srednia
                    • Gość: dziki Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.dyn.optonline.net 03.08.03, 05:58
                      ziemiomorze napisała:

                      >
                      > Zmieniles sie jakby Cie zaczarowalo - jakos jestem nieufna, zwlaszcza w
                      > kontekscie Twoich innych tutaj bunczucznych wypowiedzi
                      > Ale - przeprosiny przyjete - bedziesz tu jeszcze pisal? Z duza ciekawoscia
                      bym
                      > je poobserwowala
                      >
                      > ziemiomorze
                      > ps Weil troche czytalam, teraz przeczytam wiecej - dziekuje; moja plec nie ma
                      > tu nic do rzeczy; mysle, moja inteligencja jest raczej srednia

                      Ja sie nie zmienilem,tylko zauwazylem ze Ty jestes czlowiekiem,i ja
                      wskutek tego popelnilem blad.
                      Internet to mnostwo roznego rodzaju "ludzi",ktorzy pisza kilka razy pod
                      roznymi nickami,mowiac cos zupelnie przeciwnego;w ten sposob bawia sie.
                      Poczulem sie winny,wiec stad ten moj post. Bo gdybym mial Ciebie naprawde
                      urazic,to wolalbym sie pod ziemie zapasc.Taki juz ze mnie czlowiek,mam
                      "jaskolcze serce",chociaz wygladam tak,ze jak mnie ludzie widza to usuwaja
                      sie przede mna (mam prawie 120kg wagi i ponad 180cm wzrostu),nie wiedza,ze
                      to ja sie wszytskiego boje;ale moj niepokoj jest egzystencjalny,ja nie boje
                      sie ludzi,bo wiem ze poradze sobie nawet z dziesieciomo dresiarzami.
                      Ale niestety,natura lubi takie niespodzianki robic.
                      Jeszcze raz Ci za to dziekuje,i chyba juz tutaj nie bede pisal,bo i po co?

                      pozdrowienia,

                      dziki,:)




                      • ziemiomorze a co to jest 'jaskolcze serce'? 03.08.03, 11:49
                        Gość portalu: dziki napisał(a):

                        > Jeszcze raz Ci za to dziekuje,i chyba juz tutaj nie bede pisal,bo i po co?

                        A - to szkoda, skoro nie.
                        Mam takie niejasne intuicyjne wyczucie, ze moglbys tu wniesc cos nowego

                        uklony,
                        ziemiomorze

                        ps Jak to 'niepokoj egzystencjalny'? Dziki, zaloz moze nowy watek. To fajny
                        tytul :-)
                    • k.ora Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 03.08.03, 10:36
                      ziemiomorze napisała:

                      >> Zmieniles sie jakby Cie zaczarowalo - jakos jestem nieufna, zwlaszcza w
                      > kontekscie Twoich innych tutaj bunczucznych wypowiedzi
                      > Ale - przeprosiny przyjete - bedziesz tu jeszcze pisal? Z duza ciekawoscia
                      bym
                      > je poobserwowala
                      >
                      > ziemiomorze

                      Wypowiedzi dzikiego sa moze i buńczuczne, ale przez to interesujące. Widać,
                      że "czuje" to co pisze. Ty natomiast ziemiomorze jesteś strasznie nudna, piszesz
                      pouczająco jakbyś postawiła sobie za cel - będę dyskutować- i to robisz.
                      Ciągniesz w niekończonośc swoje wywody powielając te same opinie ubrane tylko w
                      inna nieco formę.
                      Nie chcę Cię obraziź oczywiście, ale skoro tak łatwo wypowiadasz się o sposobie
                      pisania innych, może ciekawa jesteś co myśli, jak to odbiera taka jak ja
                      -tylko obserwatorka-
                      pozdr.
                      • ziemiomorze Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) 03.08.03, 11:53
                        k.ora napisała:

                        > Wypowiedzi dzikiego sa moze i buńczuczne, ale przez to interesujące. Widać,
                        > że "czuje" to co pisze. Ty natomiast ziemiomorze jesteś strasznie nudna,
                        piszes
                        > z
                        > pouczająco jakbyś postawiła sobie za cel - będę dyskutować- i to robisz.

                        Alez wlasnie po to tu jestem!
                        Niby ludzi cechuje wspolnota potrzeb, niby Maslow to wszystko poukladal, ale
                        przeciez rozni ludzie maja jednak rozne pragnienia: u mnie jest bardzo silna
                        potrzeba merytorycznego dialogu.
                        Lubie sie uczyc z ksiazek - pasjami; wole jednak to, czego sie
                        dowiaduje 'poczuc w trzewiach', sprawdzic w warunkach bojowych - czyli dialogu.
                        Mam z tego mase frajdy i dzika przyjemnosc.
                        Myslisz, ze jest w tym cos zlego? Co konkretnie?

                        > Ciągniesz w niekończonośc swoje wywody powielając te same opinie ubrane tylko
                        w
                        >
                        > inna nieco formę.

                        Jestem niewyobrazalnie leniwa - dlatego nie chce mi sie szukac linkow do moich
                        wczesniejszych wypowiedzi - jest juz tego kilka setek i w mojej opinii bylaby
                        to strata czasu i energii, wole sie powtorzyc.
                        Fakt, ze interesuje mnie pewna grupa tematow i w niej sie obracam, ale przeciez
                        nie musisz czytac moich postow? Jesli Cie nudza, omijaj je - zawsze pisze pod
                        tym samym nickiem, mozesz tez wrzucic mnie w opcje 'ignoruj' - i wtedy nie
                        bedziesz widziala moich postow zupelnie. Sie nie mecz niepotrzebnie, zycie i
                        tak jest trudne.
                        ;-)

                        > Nie chcę Cię obraziź oczywiście,

                        A ja mam wrazenie, ze jednak tak.
                        Napisalas 'jestes ziemiomorze strasznie nudna' (ad personam) a nie 'to, co
                        piszesz, ziemiomorze, jest strasznie nudne' (ad rem): skrytykowalas moja osobe
                        (ktorej nie znasz), a nie wypowiedz (co byloby uczciwsze, bo zdaje sie, pilnie
                        czytasz to, co pisze). Troche to bylo impertynenckie, w mojej opinii.

                        > ale skoro tak łatwo wypowiadasz się o sposobie
                        > pisania innych,

                        Mysle, ze mam do tego prawo, skoro jest to forum _dyskusyjne_ i staram sie byc
                        tak asertywna jak tylko potrafie.
                        Jesli mi to czasem nie wychodzi, to prosze o wybaczenie - czasem emocje po
                        prostu biora gore.

                        > może ciekawa jesteś co myśli, jak to odbiera taka jak ja
                        > -tylko obserwatorka-

                        Jasne, ze jestem.
                        Szkoda, ze jestes 'tylko obserwatorka' - chetnie bym Cie jeszcze poczytala
                        Moze zaczniesz sie odzywac smielej?

                        ziemiomorze
          • Gość: jula Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 62.29.248.* 31.07.03, 10:03
            w pierwszym swoim liście napisałeś:
            "Ani Bog nie jest seksem,ani odwrotnie.
            Ani tez nie jest prawda,ze bez seksu w malzenstwie
            nie ma milosci! Seks jest zwiazany tylko z
            porzadaniem i nie ma nic wspolnego z miloscia.
            Porzadanie zas to instynkt natury sluzacy przedluzeniu
            gatunku;gdyby nie to, nie byloby seksu wogole!"

            Mówisz, że seks jest związany tylko z pożądaniem i nie ma nic wspólnego z
            miłością a jednocześnie twierdzisz, że każda miłość ma podłoże seksulane (ktore
            nie musi być realizowane ale ono jest, dla mnie podłoże seksulane to pożadanie
            właśnie czyli mówisz, że każda miłość ma u swego podłoża pożądanie i twierdzisz
            jednocześnie, że seks nie ma nic wspólnego z miłością??? Według mnie sobie
            przeczysz...
            Czy my ludzie nie znamy innej milości jak o podłożu seksulanym?? a miłośc
            matczyna, braterska, przyjacielska... Kocham swoja matkę ale jej nie pożadam,
            kocham swojego przyjaciela ale nie czuję żadnego instynktu seksualnego...
            Nie, według mnie nie każda miłość ma podłoże seksulane i rzeczywiście może nie
            mieć nic wspólnego z seksem ale miłość między zdrowym mężczyzną i zdrową
            kobietą zwykle ma nieco z tym wspólnego, kochające się małżeństwa, zdrowe
            fizycznie a kochające się ale tylko psychicznie czyli jak brat z siostrą hm...
            pewnie możliwe jak wszystko na tym świecie ale czy na pewno wszyscy sa
            szczęśliwi, wątpię Panie dobry psychologu i jeszcze lepszy psychiatro:-)
            pozdrawiam
            • Gość: dziki Re: 'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.dyn.optonline.net 03.08.03, 01:27

              Spruboje Ci na to odpowiedziec za tego Jerzego,
              ktory,pewnie juz udal sie na wakacje,i mysle ze
              nie bedzie mi mial tego za zle?

              Gość portalu: jula napisał(a):

              > w pierwszym swoim liście napisałeś:
              > "Ani Bog nie jest seksem,ani odwrotnie.
              > Ani tez nie jest prawda,ze bez seksu w malzenstwie
              > nie ma milosci! Seks jest zwiazany tylko z
              > porzadaniem i nie ma nic wspolnego z miloscia.
              > Porzadanie zas to instynkt natury sluzacy przedluzeniu
              > gatunku;gdyby nie to, nie byloby seksu wogole!"
              >

              No,on sie tutaj ja mi sie wydaje dosyc jasno wyraza.
              Czyli mowi,ze jezeli A->B,ale to nie oznacza ze odwrotnie.
              Teraz powiem jako fizyk;nie kazda implikacja jest rownowaznoscia.

              > Mówisz, że seks jest związany tylko z pożądaniem i nie ma nic wspólnego z
              > miłością a jednocześnie twierdzisz, że każda miłość ma podłoże seksulane
              (ktore
              >
              > nie musi być realizowane ale ono jest, dla mnie podłoże seksulane to
              pożadanie

              wlasnie,tu jest Twoj blad,ze to jak on nazwal,moze troche niezrecznie
              "podlozem seksualnym"(ja bym to nazwal seksualna podswiadomoscia),
              jest tym samym co pozadanie.

              > właśnie czyli mówisz, że każda miłość ma u swego podłoża pożądanie i
              twierdzisz
              >
              > jednocześnie, że seks nie ma nic wspólnego z miłością??? Według mnie sobie
              > przeczysz...
              > Czy my ludzie nie znamy innej milości jak o podłożu seksulanym?? a miłośc
              > matczyna, braterska, przyjacielska... Kocham swoja matkę ale jej nie pożadam,
              > kocham swojego przyjaciela ale nie czuję żadnego instynktu seksualnego...
              > Nie, według mnie nie każda miłość ma podłoże seksulane i rzeczywiście może
              nie
              > mieć nic wspólnego z seksem ale miłość między zdrowym mężczyzną i zdrową
              > kobietą zwykle ma nieco z tym wspólnego, kochające się małżeństwa, zdrowe
              > fizycznie a kochające się ale tylko psychicznie czyli jak brat z siostrą
              hm...
              > pewnie możliwe jak wszystko na tym świecie ale czy na pewno wszyscy sa
              > szczęśliwi, wątpię Panie dobry psychologu i jeszcze lepszy psychiatro:-)
              > pozdrawiam

              Stad wynikaja juz te dalsze Twoje "sprzecznosci",jako konsekwencja
              tego blednego utozsamienia.

              Nie wiem,co ten facet chcial powiedziec,ale skoro mowil o tym o czym mowi
              Simone Weil,to wydaje mi sie,ze to chyba tak dziala.
              Dokladniej rzecz biorac to,to co Jerzy niejaki nazywa "podlozem seksualnym",
              a ja nazywam "seksualna podswiadomoscia",to owa Simone Weil nazywa
              "wladza,przynalezna milosci seksualnej".
              Niby wszytsko to samo,a roznie mozna chyba rozumiec,dlatego tak wazny
              jest jezyk i jego precyzja.

              pozdrowienia,

              dziki,:)
              • Gość: jula Re: do dzikiego/'a może bóg jest seksem'?:-) IP: 62.29.248.* 04.08.03, 14:59
                tylko co jest A a co B, bo dla mnie blondynki, nie jest to tak jasne jak dla
                Ciebie fizyka?:-)
                Poza tym chyba sięgnę do Simon Weill, której tomik rozważań nawet w swym
                zbiorze posiadam wówczas byc moze zrozumiem róznice między miłością o podłożu
                seksualnym, podświadomoscią seksualną i pożadaniem...
                ale oczywiście zgadzam się z tezą, że miłość nie jest równoznaczna z pożadaniem
                ale według mnie miłośc moze ale nie musi implikować pożądania tak samo
                pożadanie może ale nie musi implikowac miłości więc wniosek, ze pożądnie nie ma
                zadnego związku z miłością uznaję za błędny, może nie mieć żadnego związku z
                miłością ale może mieć związek scisły... kocham sawojego męża i pożadam, co
                tutaj implikuje co, co było przesłanka a co wynikiem a może nie da się tego
                stweirdzić, uchwycić, oddzielić???
                i oczywiście też zgadzam się, że mozna kogoś kochac bez spełnienia seksualnego
                nawet jeśli takie podłoze bezsprzecznie istnieje tak samo jak mozna kochac
                kogoś bez podświadomości seksualnej i tutaj jednak znowu nie zgodze sie z
                podświadomoscią seksualną jakoby była podłożem każdej miłości, jako tej znanej
                tylko człowiekowi, myślę, że miłośc do dziecka, matki, obcego, Boga rodzi się z
                jakościowo odmiennego podłoża...
                • Gość: dziki Re: do dzikiego/'a może bóg jest seksem'?:-) IP: *.dyn.optonline.net 07.08.03, 07:05
                  Gość portalu: jula napisał(a):

                  > tylko co jest A a co B, bo dla mnie blondynki, nie jest to tak jasne jak dla
                  > Ciebie fizyka?:-)
                  > Poza tym chyba sięgnę do Simon Weill, której tomik rozważań nawet w swym
                  > zbiorze posiadam wówczas byc moze zrozumiem róznice między miłością o podłożu
                  > seksualnym, podświadomoscią seksualną i pożadaniem...
                  > ale oczywiście zgadzam się z tezą, że miłość nie jest równoznaczna z
                  pożadaniem
                  >
                  > ale według mnie miłośc moze ale nie musi implikować pożądania tak samo
                  > pożadanie może ale nie musi implikowac miłości więc wniosek, ze pożądnie nie
                  ma
                  >
                  > zadnego związku z miłością uznaję za błędny, może nie mieć żadnego związku z
                  > miłością ale może mieć związek scisły... kocham sawojego męża i pożadam, co
                  > tutaj implikuje co, co było przesłanka a co wynikiem a może nie da się tego
                  > stweirdzić, uchwycić, oddzielić???
                  > i oczywiście też zgadzam się, że mozna kogoś kochac bez spełnienia
                  seksualnego
                  > nawet jeśli takie podłoze bezsprzecznie istnieje tak samo jak mozna kochac
                  > kogoś bez podświadomości seksualnej i tutaj jednak znowu nie zgodze sie z
                  > podświadomoscią seksualną jakoby była podłożem każdej miłości, jako tej
                  znanej
                  > tylko człowiekowi, myślę, że miłośc do dziecka, matki, obcego, Boga rodzi się
                  z
                  >
                  > jakościowo odmiennego podłoża...

                  Przepraszam za tak spozniona odpowiedz.
                  Juz mowilem,gdzies,ze ja nie chcialbym tutaj dyskutawoac o Simone Weil.
                  Zreszta,jak juz ktos tam zauwazyl,kazda interpretacja tego co ona pisze,
                  tylko wypacza to.
                  Ja poprostu trzeba czytac i myslec,nic wiecej, nikt Ci nic nie powie poza tym
                  co ona pisze;jej mysl trzeba poprostu "kontemplowac".
                  A zatem,jezeli sprawia Ci przyjemnosc czytanie jej to dobrze,a jezeli Cie
                  nudzi to tez dobrze,bo w koncu nie musimy byc wszyscy jakims "weilistami",
                  w koncu ona chyba tez nie jest nieomylna,jak kazdy z nas.

                  pozdrowienia,

                  dziki,:)

    • kkkaczory_piss_brothers a moze kościół jest seksem przesiąknięty ;-))))))) 04.08.03, 13:44
      OPOKA
      W KRAJU 42(63)
      Kórnik sierpień 2002
      Wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych odstępach czasu
      pod redakcją Macieja Giertycha
      Adres: ul. Parkowa 19/8, 62-035 Kórnik.

      Papież zarządził obecnie specjalną wizytację apostolską we wszystkich
      amerykańskich seminariach. W 1981 takiej oceny seminariów zażądał od biskupów,
      a ci dali raport stwierdzający, że wszystko jest w porządku. Dziś wiemy, że
      mijali się z prawdą. Teraz do biskupów zaufania nie ma. Będzie wizytacja
      zewnętrzna. (W polskiej sprawie też była potrzebna wizytacja watykańska).
      Jak wynika z różnych doniesień prasowych jest wielu homoseksualistów wśród
      studentów wielu seminariów amerykańskich. Newsweek (20.V.02) ocenia, że
      dotyczy to 50% studentów, podczas gdy w całej populacji jest ich zaledwie 5%.
      The San Francisco Chronicle (14.V.02) podaje liczbę 97% gejów w seminarium św.
      Patryka w Menlo Park, CA. (za The Wanderer 23.V.02). Oczywiście dotyczy to też
      kadry nauczającej. Nie tylko nie kryją się z tym, ale nauczają
      o “seksualizmie” z pomocą ewidentnie pornograficznych podręczników, filmów czy
      ilustracji, zachwalając różne zboczone upodobania. Katolicka nauka o
      moralności jest pomijana lub ośmieszana. W ogóle z wiernością doktrynie
      Kościoła na uczelniach katolickich USA nie jest dobrze. Konstytucja Apostolska
      Ex Corde Ecclesiae z 15.VIII 1990 r. wzywająca biskupów by pilnowali
      prawowierności nauczających nic tu nie pomogła. W imię wolności akademickiej
      profesorowie nauczają co chcą.
      Jest wiele relacji byłych kleryków o horrorze, jaki przeżywali w opanowanych
      przez homoseksualistów seminariach. Wielu nie dotrwało do święceń. Wielu
      wyrzucono jako “seksualnie zablokowanych”. Bez uzdrowienia seminariów nie
      będzie odnowy amerykańskiego Kościoła. Oby zapowiedziana wizytacja coś dała.
      Głośno ostatnio o pedofilii wśród duchowieństwa. Zatrważające wieści docierają
      z USA i nie tylko (poniższe informacje pochodzą z The Catholic World Report
      czerwiec 2002, chyba, że cytowane inaczej). Zakres problemu zaskoczył
      wszystkich. W kraju, w którym ujawnione lubieżne wybryki prezydenta nie
      starczają, by go usunąć z urzędu, tolerancja wobec zboczeńców jest wyjątkowo
      duża, stąd też nie tak łatwo o zdecydowane działania korekcyjne, których
      zabrakło. Znane biskupom przypadki molestowania seksualnego nieletnich przez
      księży były wyciszane, często pieniędzmi, a winowajców wysyłano do innych
      parafii, gdzie czynili dalej to samo (ujawniono już ten proceder w 111
      diecezjach z 178 istniejących w USA - w tym 8 z kardynałem na czele - The
      Wanderer 20.VI.02).

      Księża mają łatwy, oparty na zaufaniu, dostęp do ministrantów, stąd jeżeli są
      homoseksualistami często ujawniają swoje skłonności wobec nieletnich. W USA od
      lat, gdy pojawiały się skargi na takich księży, byli oni wysyłani do ośrodków
      psychoterapeutycznych. W powszechnym przekonaniu winne one być czymś takim jak
      ośrodki odwykowe dla alkoholików. Tymczasem okazało się, że są czymś zupełnie
      innym. Psychoterapeuta, b. benedyktyn A.W. Richard Sipe, twierdzi, że “księża
      są psychoseksualnie niedojrzali i zakochują się w osobach o nieodpowiednim
      wieku” (International Herald Tribune 20-21-IV.02). Inny psychiatra Stephen J.
      Rosetti, który pracował w takiej placówce, w Instytucie św. Łukasza, podaje w
      książce pt. “A Tragic Grace: The Catholic Church and Childs Sexual Abuse”
      (Tragiczna łaska: Kościół Katolicki i seksualne krzywdzenie dzieci), że
      skłonności ku młodocianym da się leczyć, bo to tylko odmiana homoseksualizmu i
      pacjenta można ukierunkować na “rozwinięcie zadawalających stosunków z
      partnerami o odpowiednim wieku”. Tak “wyleczeni” księża wracają do pracy
      duszpasterskiej.
      A problem jest nie błahy. Na pewno w USA, a zapewne i w innych krajach, do
      Kościoła wdarło się lobby homoseksualne. W sposób oczywisty w USA liczba
      homoseksualnych duchownych, z reguły wzajemnie się znających i popierających,
      osiągnęła taką masę krytyczną, że awanse w Kościele zaczęły się odbywać po
      linii takich właśnie znajomości. Im więcej takich nominacji, tym trudniej
      spodziewać się kompetencji przełożonych w zwalczaniu zjawiska.
      ciemnogrod.net/owk/
      www.ciemnogrod.net/owk/owk42.htm
      pozdrowienia
      J.K.

      ps. kiedy sie w końcu otrząśniesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka