tully 07.11.01, 12:01 Czy zdecydowałybyście się drogie Panie na dziecko w takiej sytuacji? Bez ślubu (z róznych powodów). Jak taka decyzja wpływa na życie kobiety, jej partnera...wreszcie na to dziecko. Jakie są wasze opinie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alka_xx Re: Dziecko bez ślubu 07.11.01, 12:38 tully napisał(a): > Czy zdecydowałybyście się drogie Panie na dziecko w takiej sytuacji? Bez ślubu > (z róznych powodów). Jak taka decyzja wpływa na życie kobiety, jej > partnera...wreszcie na to dziecko. Jakie są wasze opinie? Pytasz bardzo ogolnikowo , wiec trudno sie ustosunkowac a kazdy sad bedzie gdybaniem .Te "rozne powody "sa bardzo istotne dla wlasciwej oceny sytuacji. Nie piszesz o ewentualnym podlozu tej decyzji : czy to swiadomy wybor obojga rodzicow czy "wpadka" brzydko mowiac czy jakies inne wzgledy, czy mieszkacie razem i rowno "dzielicie lupy" . Jezeli dziecko jest juz w drodze, musisz zrobic wszystko aby jego sytuacja byla od poczatku jak najlepsza / materialna, prawna/ a wiec jednak proba sformalizowania zwiazku lub chociaz najwyzsze z mozliwych alimenty. Jezeli to dopiero plany, to uwazam ze ...przedwczesne. Skutki takiej decyzji sa dalekosiezne i przewaznie uderzaja w niewinne niczemu dziecko i , niestety , w jego matke. Odpowiedz Link Zgłoś
tully Re: Dziecko bez ślubu 07.11.01, 12:41 Na razie to dla mnie temat czysto hipotetyczny...mieszkamy razem, ale ślub jest na razie niemożliwy:) Mój partner czasem coś przebąkuje o dziecku, ze cieszyłby się nawet w takiej sytaucji...ale zastanawiałam się po prostu, czy wiele osób zdecydowałoby się na cos takiego. Znam kilka par, które sa razem od wielu lat, maja dzieci, a ślubu brac nie zamierzają...chciałam wiedzieć po prostu jaki stosunek mają do tego Forumowe Panie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosta Re: Dziecko bez ślubu IP: 217.153.80.* 07.11.01, 13:39 Nie pytaj innych, czy zdecydowaliby się. Łatwo jest gdybac trudniej podjąc decyzję. Istotne jest czy ty zdecydowałabys się na takie rozwiązanie. Podstawy takiej decyzji nie mają moim zdaniem większego znaczenia. Bo czym się różni dziecko poczęte świadomie i wychowane przez małżonków od dzieci poczętych przypadkowo lub też wychowanych tylko przez jednego rodzica bądź wychowanych przez osoby nie pozostające ze sobą w związku małżeńskim. To, jak rozwijać się będzie twoje dziecko zależeć będzie od całego otoczenia w którym bedzie przebywać (ty, twój partner, twoja rodzina itd.). Jeżeli nie dacie odczuć dziecku, że jest kimś gorszym tylko dlatego że urodziłaś je bo bardzo pragnęłaś jego obecności pomimo np. braku stałego partnera, z pewnością będzie się rozwijać normalnie. Wyrastać będzie w świadomości, że mąż i żona (rodzice) nie są gwarantami udanego dzieciństwa i startu życiowego lecz osoby które je kochają i na które może w każdej chwili liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
alka_xx Re: Dziecko bez ślubu 07.11.01, 13:44 Nigdy nie bylam w takiej sytuacj i mysle ze jedynym argumentem "za " bylyby dla mnie zbyt szybko poruszajace sie wskazowki mojego zegara biologicznego. Pozostale argumenty , jakkolwiek b. wazne, w tym momencie odpuscilabym sobie. Znam pare, ktora wiele lat zyla w wolnym zwiazku, mieszkajac razem ze wszystkimi tego konsekwencjami/ firma, dziecko,/ tylko nie przewidzieli ze zycie plata figle i on po prostu umarl przedwczesnie na serce! Niestety nasze prawo nie ma zrozumienia dla kobiet - konkubin, bo takim mianem niestety okresla sie wowczas kobiete. Walka o to wszystko, czego sie przeciez wspolnie dorobili/ dobra materialne, bo to sie wtedy liczylo najbardziej/ byla dla niej koszmarem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosta Re: Dziecko bez ślubu IP: 217.153.80.* 07.11.01, 14:05 alka_xx napisał(a): mieszkajac razem ze > wszystkimi tego konsekwencjami/ firma, dziecko,/ tylko nie przewidzieli ze > zycie plata figle i on po prostu umarl przedwczesnie na serce! > Niestety nasze prawo nie ma zrozumienia dla kobiet - konkubin, bo takim mianem > niestety okresla sie wowczas kobiete. Walka o to wszystko, czego sie przeciez > wspolnie dorobili/ dobra materialne, bo to sie wtedy liczylo najbardziej/ byla > dla niej koszmarem... No dobrze, ale nagła śmierć jednego z rodziców dopada również rodziny niezamożne. Z reguły nie mają oszczędności ani majątku który pomógł by im przetrwać trudne chwile. Rodziny te mają natomiast często więcej niż jedno dziecko. Jak by tak rozpatrywać wszystkie możliwe tragedie, to na dobrą sprawę sam poród może zakończyć się śmiercią rodzącej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Dziecko bez ślubu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.01, 14:15 No tak, ale inaczej kiedy nic nie masz (rodzina niezamozna), a inaczej kiedy masz zabezpieczona przyszlosc, i to zabezpieczenie nagle bez powodu rozsypuje sie w pyl (smierc konkubenta), nie uwazasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosta Re: Dziecko bez ślubu IP: 217.153.80.* 07.11.01, 14:23 Nie przesadzaj, a jaką masz gwarancję, że zawsze będziesz bogaty i żadne nieszczęścia cię nie dopadną. Teraz masz na przykład dobrą sytuację materialną, decydujesz się na dziecko parę lat mija, zmienia się sytuacja gospodarcza (może nawet wybucha wojna), z bogacza stajesz się nędzarzem i co, mówisz- gdybym wcześniej o tym wiedział, to bym się na ciebie synku/córeczko nie zdecydował? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Dziecko bez ślubu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.01, 14:30 No ale caly czas nie o to chodzi - bo jesli umiera Twoj partner, ktory staral sie zabezpieczyc wasze dziecko, a nastepnie z przyczyn wylacznie formalnych te starania szlag trafia - uwazam to za wysoce niesprawiedliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
alka_xx Re: Dziecko bez ślubu 07.11.01, 14:35 Gość portalu: Kosta napisał(a): > > No dobrze, ale nagła śmierć jednego z rodziców dopada również rodziny niezamożn > e. > Z reguły nie mają oszczędności ani majątku który pomógł by im przetrwać trudne > chwile. Rodziny te mają natomiast często więcej niż jedno dziecko. > > Jak by tak rozpatrywać wszystkie możliwe tragedie, to na dobrą sprawę sam poród > > może zakończyć się śmiercią rodzącej. Alez oczywiscie, masz racje. Los jest slepy, a dlugosc naszego zycia nijak ma sie do stanu posiadania i vice versa, ale abstrahujac od tego co moze przydarzyc sie nam wszystkim chcialam powiedziec, ze sytuacja prawna kobiety o statusie konkubiny nie jest do pozazdroszczenia i wymaga najpierw skupienia uwagi i wydatkowania energii na udowadnianiu ze to co rzeczywiscie jest jej i jej dziecka / moi znajomi akurat byli dobrze sytuowani/ naprawde jej sie nalezy. Ale gdyby nawet nie byli to chodzilo glownie o mieszkanie, w ktorym zostala z synem, a ktore formalnie nalezalo do zmarlego. Tych problemow nie mialaby gdyby byl papierek z USC. I jest to niestety moj argument / zgodzisz sie ,ze racjonalny!!!/ na formalizowanie zwiazku poki zdrowie jako takie. Uwazam, ze zycie w wolnym zwiazku jest fantastyczne dla psychiki czlowieka, bo daje poczucie niezaleznosci i bycia razem z wlasnej nieprzymuszonej woli,a sposob wychowania dzieci to i tak zawsze wynik dojrzalosci i kultury jego rodzicow, ale zwiazki te nie sa wolne od plag dotykajacych te formalne, czy chcemy tego czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosta Re: Dziecko bez ślubu IP: 217.153.80.* 07.11.01, 15:14 alka_xx napisał(a): > / moi znajomi akurat byli dobrze sytuowani/ naprawde jej sie nalezy. Ale gdyby > nawet nie byli to chodzilo glownie o mieszkanie, w ktorym zostala z synem, a > ktore formalnie nalezalo do zmarlego. Tych problemow nie mialaby gdyby byl > papierek z USC. Jeśli zmarły był biologicznym ojcem tego dziecka, to papierek USC zaświadczajacy o zawarciu ślubu nie jest potrzebny, aby dziecko otrzymało to co do niego należy. Tu potrzebna jest metryka tego dziecka i wniosek do sądu o uznanie go spadkobiercą. > I jest to niestety moj argument / zgodzisz sie ,ze racjonalny!!!/ na > formalizowanie zwiazku poki zdrowie jako takie. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Nie interesowałam się specjalnie konkubinatem, ale coś mi się obiło o uszy, że sytuacja prawna konkubin i konkubentów nie jest taka tragiczna. Coś tam się podobno w prawie zmieniło. Dobry prawnik z pewnością sobie poradzi. > a sposob > wychowania dzieci to i tak zawsze wynik dojrzalosci i kultury jego rodzicow, a > le > zwiazki te nie sa wolne od plag dotykajacych te formalne, czy chcemy tego czy > nie. > Zgadzam się całkowicie. Odpowiedz Link Zgłoś
alka_xx Re: Dziecko bez ślubu 08.11.01, 03:49 Gość portalu: Kosta napisał(a): > > Jeśli zmarły był biologicznym ojcem tego dziecka, to papierek USC zaświadczajac > y > o zawarciu ślubu nie jest potrzebny, aby dziecko otrzymało to co do niego należ > y. > Tu potrzebna jest metryka tego dziecka i wniosek do sądu o uznanie go > spadkobiercą. Otoz nie byl i w tym problem.To bylo dziecko konkubiny, choc wychowane w milosci i szacunku dla obojga wychowujacych go rodzicow a takze tzw. ojca biologicznego. Wiec problemy jego matki byly automatycznie jego problemami. > > I jest to niestety moj argument / zgodzisz sie ,ze racjonalny!!!/ na > > formalizowanie zwiazku poki zdrowie jako takie. > > Strzeżonego Pan Bóg strzeże. A zebys wiedzial/a .Bo po co kusic los, kiedy jezeli ma sie popsuc to i tak sie popsuje, a papierek USC przynajmniej kobiecie ulatwia pozniej wiele spraw. > Nie interesowałam się specjalnie konkubinatem, ale coś mi się obiło o uszy, że > sytuacja prawna konkubin i konkubentów nie jest taka tragiczna. Coś tam się > podobno w prawie zmieniło. Dobry prawnik z pewnością sobie poradzi. Jezeli tylko ci sie obilo, to za malo. Przypadek opisany wyzej zdarzyl sie naprawde. I masz racje, dobry prawnik poradzil sobie, ale nie bede wymieniac ile zer miala kwota za ktora sobie poradzil!. I jest to , niestety, kolejny / moj / argument ze , wolny zwiazek nie jest ta wlasciwa "wersja" dla ludzi niezamoznych. > > > a sposob > > wychowania dzieci to i tak zawsze wynik dojrzalosci i kultury jego rodzic > ow, a > > le > > zwiazki te nie sa wolne od plag dotykajacych te formalne, czy chcemy tego > czy > > nie. > > > > Zgadzam się całkowicie. To super. alka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kreska Re: Dziecko bez ślubu IP: 10.129.132.* 07.11.01, 14:41 Droga Tully, jakiś bałagan umysłowy prześwituje z twoich postów: > na razie niemożliwy:) Mój partner czasem coś przebąkuje o dziecku, ze cieszyłby > się nawet w takiej sytaucji... Czyli on chce, a Ty się boisz konekwencji? >ale zastanawiałam się po prostu, czy wiele osób > zdecydowałoby się na cos takiego. Czy statystyka ma aż takie znaczenie? To jest sprawa indywidualna: przypuszczam, że Ty chcesz legalnego związku i "legalnego" dziecka", parner chce "dziecka" bez wzgledu na okoliczności. Wynika z tego, ze musisz ocenić swoje zaufanie do tego pana. > Znam kilka par, które sa razem od wielu lat, > maja dzieci, a ślubu brac nie zamierzają...chciałam wiedzieć po prostu jaki > stosunek mają do tego Forumowe Panie:) Śluby stały się modne od kiedy czasy polityczne zmieniły się z ducha '68 roku (umownie piszę) na ducha liberalizmu w gospodarce a konserwatyzmu w polityce. Walczyć z tym nie sposób. Dlatego ja też wolałabym ślub. Ale, przy dużym zaufaniu, wystaczy MSZ jak nazwisko będzie to dziecko miało PODWÓJNE, rodziców kochajacych i perspektywy rozwojowe dla siebie. Masz moje zdanie. Powodzenia, Kreska Odpowiedz Link Zgłoś
tully Re: Dziecko bez ślubu 07.11.01, 14:19 Nie podjęłabym świadomie takiej decyzji - nawet jeśli mój partner nalegałby. Uważam, że dziecko musi mieć oboje rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
ellen Re: Dziecko bez ślubu 07.11.01, 16:54 A ja jestem zdania, że dziecku potrzebna jest miłość i akceptacja. W ekstremalnych sytuacjach tatę może zastąpić dziadek, kuzyn, stryj, przyjaciel domu. Dziecko musi czuć, że jest kochane i ma oparcie w bliskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kreska Re: Dziecko bez ślubu IP: 10.129.132.* 07.11.01, 23:42 ellen napisał(a): > /.../Dziecko musi czuć, że jest kochane i ma oparcie w bliskich. A jak nie zechce...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Dziecko bez ślubu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.01, 23:59 Tully, po tych wszystkich wypowiedziach nie jestem pewna, czy chodzi Ci o brak papierka czy brak tatusia. o tatusia bym walczyła do upadłego, oczywiście godnego zostania tatą. Brak papierka mnie nie przeraża. Teraz żyję w wolnym związku i gdybyśmy wpadli, uważałabym to za uwłaczające mojej dumie - pędzić do ołtarza, bo mam brzuszek. Mój miły mi sie jeszcze nie oświadczał i wymuszonych sytuacją oświadczyn bym nie przyjęła. Ale moge sobie gdybać, bo wiem, że on, ślubnym czy nie, byłby świetnym tatą. Życzę Ci dobrych dla Ciebie wyborów, bo to się juz tak układa, że jak sobie "robimy dobrze" to od razu szczęśliwiej i mądrzej nam się żyje. Powodzenia!!! Odpowiedz Link Zgłoś