paco_lopez
25.09.06, 13:00
był sobie kiedyś taki kraj paradoksów. spacerowałem sobie po ulicy dużego
miasta. paradoksem zaś największym było to, że ładne kobiety skazane są na
jakichś popierdągów. pół świata nie może sobie uzmysłowić dlaczego popierdągi
przyciągają się z wylansowanymi na złoto obciśle eksponatami.
jakieś pozorowane szybkoruchy ramion, wypchane machaniem ciężkim żelastwem
klaty. buty z zawiniętymi czubkami. porozstawiane na zewnątrz stopy.
szczekobełkotopomruk zamiast mówienia. łypanie zamiast patrzenia.
zamiłowanie do kopiowania wszystkiego i otaczanie sie klonami. zamiłowanie do
najbardziej prostackich przeróbek. przeświadczenie, że ktoś chce go zrobić w
konia . przekonanie do istnienia czyjejś winy i celowości zadawania bólu,
wrzaskliwość i opie..mania .skąd sie to bierze.