Dodaj do ulubionych

Pieniądze w małżeństwie

IP: *.bmj.net.pl / 192.168.100.* 23.03.03, 18:02
ja mam z mężem jedno konto. jesteśmy jego współwłaścicielami i
każde z nas ma swoją kartę płatniczą. wyciągam pieniądze, kiedy
są mi potrzebne. według mnie dwa konta to dwa wydatki(np. za
prowadzenie rachunku). jeżeli małżeństwo ma problemy ze sobą i
wzajemnym szacunkiem, to osobne konta niewiele pomogą. ale o tym
myśli się przed ślubem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Przegrana Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.biol.uw.edu.pl 25.03.03, 14:33
      Jeszcze do niedawna miałam podobne poglady do tych sugerowanych
      przez panią psycholog. Mieliśmy z mężem dwa oddzielne konta i
      pełne zaufanie do siebie (jesteśmy kilka miesięcy po ślubie).
      Niedawno odkryłam, że mój mąż jest regularnym klientem agencji
      towarzyskich, a pieniądze na ten cel gromadził na swoim koncie,
      którego ja nie sprawdzałam. Może czasem nie warto być
      nowoczesną... A może to tylko kwestia na kogo się w życiu
      trafi...
      • saana Re: Pieniądze w małżeństwie 25.03.03, 15:46
        My mamy osobne konta. I wlasciwie chyba nie bardzo wiemy nawzajem ile zarabiamy.
        Maz placi wiekszosc rachunkow a ja place w wiekszosci za nasze przyjemnosci i
        ciuchy. bardzo mi odpowiada taka sytuacja. Natomiast On czulby sie bezpieczniej
        gdyby wiedzial jaka suma dysponujemy...ale nici z tego.
        W innym zwiazku mialam wspolne konto z partnerem i ON trzymal kase,tym samym
        dysponowal budzetem domowym tez bylo niezle bo jego sprawa bylo dobrniecie do
        1. Ale za to ja nigdy nie mialam wiekszej forsy przy sobie. Chyba wole sie wiec
        martwic i miec przy sobie pieniadze.
        • Gość: Edy Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.rmf.pl 25.03.03, 16:09
          Ciekawa dyskusja. Ja jestm 3 lata po slubie i sila rozpędu "przed malzenskiego"
          mamy 2 konta.Oplaty za mieszkanie +jedzenie kupowane hurtem w supermarkecie
          placimy pol na pol. To co nam zostaje mamy na plyty, ciuchy itp.Mysle ze to
          jest super sytuacja- moge sie dowolnie zdebecic na buty za 600zl a maz moze
          sobie kupic kompa za 4 tys. I nikt do nikogo nie ma pretensji- kazdy to co
          zaoszczedzi wydaje dowolnie. Nie czulabym sie dobrze biorac ze wspolnego konta
          np 100 zl na tusz do rzes;-). Poza tym nie wiem PO CO miec wspolne? zeby
          kontrolowac kto na co wydaje?
    • neutralny_nick Re: Pieniądze w małżeństwie 25.03.03, 17:04
      PIENIĄDZE HMMM
      u mnie w sumie jeden z pierwszych powazniejszych zgrzytów to były pieniądze. Mąż koniecznie chciał osobno, teraz
      okazało się ze potrzebował żyć sobie po swojemu. Ja na innym poziomie zycia on na innym bo wtedy zarabiałma
      kiepsko. Wydaje mi sie że wspólna kasa to jeden z mierników tego co sie dzieje z małżeństwem.
      Teraz BOGU DZIEKI jestem od kilku tygodni sama i wiem że jesli ktos bedzie chiał ukladac ze mna zcyie od razu
      zastrzegajac sobie prawo do odzielnej kasy to wieje gdzie pieprz rosnie
      • Gość: sasky7 Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.iig.pl / 192.168.22.* 25.03.03, 18:55
        Słucham, słucham (a raczej czytam i czytam) i ...przypomina mi się jedno zdanie
        mojej koleżanki (mającej w małżeństwie oddzielne konta):
        " o kurcze, muszę oddać Staśkowi do końca miesiąca 2 stówy."
        Pożyczają od siebie nawzajem!!!
        Nie rozumiem...( rozumiem, ale nie mogę się z tym pogodzić)
        Zresztą..., to jej mąż i jej pieniądze...
        Pozdrawiam
        i życzę, żeby zarówno na oddzielnych jak i na wspólnych waszych kontach nie
        widać było dna...cha cha.

        sasky7
        • alex_j Re: Pieniądze w małżeństwie 25.03.03, 19:18
          Witam ciepło wszystkich uczestników forum PSYCHOLOGIA po raz pierwszy (i pewnie
          nie ostatni).

          > Słucham, słucham (a raczej czytam i czytam) i ...przypomina mi się jedno
          zdanie
          >
          > mojej koleżanki (mającej w małżeństwie oddzielne konta):
          > " o kurcze, muszę oddać Staśkowi do końca miesiąca 2 stówy."
          > Pożyczają od siebie nawzajem!!!
          > Nie rozumiem...( rozumiem, ale nie mogę się z tym pogodzić)

          Ja też nie rozumiem. Powiem więcej: oddzielne konta, mąż płaci za siebie, żona
          za siebie, nie wiedzą nawzajem ile zarabiają, pożyczają od siebie pieniądze
          itd. To jest - wg mnie - patologia małżeństwa (albo złudzenie bycia
          nowoczesnym). I niech mówią, że jestem staroświecki.

          Alex J.

          P.S. No, trochę sobie ulżyłem.
    • Gość: Demokrata Re: Pieniądze w małżeństwie IP: 205.189.176.* 25.03.03, 19:07
      A ja nie mam pieniedzy i nie mam konta.Moja zona ma skarpete i tam trzymamy oszczednisci na czarna godzine.Kiedy
      ona bedzie?A tak na marginesie.Ile ludzi umiera w tej chwili?Ilu cierpi?Wiec pieniadze sa w cieniu tych rzeczywistych
      tragedii.
      • alfika Re: Pieniądze w małżeństwie 25.03.03, 19:44
        Demokrato, jak mogłeś więc odpowiedzieć na ten wątek?!
        • Gość: Demokrata Alfiko! IP: 205.189.176.* 25.03.03, 19:49
          Doszlas do siebie po tej zdradzie?Myslalem ze gdzies w kaciku wyjesz nad wlasna glupota.
    • kwieto Najbardziej podoba mi sie fragment: 25.03.03, 20:50
      "Mąż po parę razy dziennie pytał ją, po co jej osobne konto, a ona powtarzała mu zestaw argumentów, jaki pomogłam jej ułożyć. Najważniejsze z nich były takie: to jest nowoczesne rozwiązanie, coraz więcej małżeństw tak robi, w końcu i tak byśmy dołączyli do innych"

      Czyli mamy cos, co moj promotor nazywal wdziecznie "argumentacja na kolanach" pt. "madrzy ludzie tak robia" (tutaj: "jest to nowoczesne rozwiazanie"), oraz "przez oczy" czyli "wszyscy tak robia (tutaj: "coraz wiecej malzenstw tak robi")

      Niezaleznie od tego, czy rozdzial kont jest dobrym rozwiazaniem czy nie, argumentacja podana przez autorke nie ma zadnej wartosci merytorycznej.
      Nowoczesne rozwiazania moga okazac sie gorsze od tradycyjnych (vide: plajta firmy Globalstar, wprowadzajacej na rynek supernowoczesne telefony satelitarne), a to ze wszystkim dookola cos odpowiada, nie oznacza ze musi podobac sie rowniez mnie.
    • Gość: ryba Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.03.03, 21:31
      Gość portalu: elka i mąż napisał(a):

      > ja mam z mężem jedno konto. jesteśmy jego współwłaścicielami i
      > każde z nas ma swoją kartę płatniczą. wyciągam pieniądze, kiedy
      > są mi potrzebne. według mnie dwa konta to dwa wydatki(np. za
      > prowadzenie rachunku). jeżeli małżeństwo ma problemy ze sobą i
      > wzajemnym szacunkiem, to osobne konta niewiele pomogą. ale o tym
      > myśli się przed ślubem.

      Blad. Sielanka jest zawsze, jak w domu sa pieniadze. Nie jest to wazne, czy
      wspolne, czy osobne konta. Problemem rowniez nie jest, jak "Ona" przestaje
      zarabiac ( z roznych wzgledow ). Ale cyrk sie zaczyna (po pewnym czasie)
      jak "On" przestaje przynosic kase do domu ( rowniez z roznych wzgledow ).
      Wtedy, zazwyczaj "Ona" czuje sie wykorzystywana...a dlaczego? Bo rownosc
      rownoscia a kasa kasa, wiec nie miej chlopie zadnych zludzen...takie jest
      zycie.

      To bylo do meza...

      Pozdr.

      ryba
      • sasky7 Re: Pieniądze w małżeństwie 25.03.03, 22:07
        ...bywa też i tak, że poziom uczuć w małżeństwie zależy od...poziomu stanu
        konta. Smutne, ale prawdziwe.
        Nie życzę.
      • Gość: elka Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.bmj.net.pl / 192.168.100.* 01.04.03, 21:10
        Gość portalu: ryba napisał(a):

        > Gość portalu: elka i mąż napisał(a):
        >
        > > ja mam z mężem jedno konto. jesteśmy jego współwłaścicielami
        i
        > > każde z nas ma swoją kartę płatniczą. wyciągam pieniądze,
        kiedy
        > > są mi potrzebne. według mnie dwa konta to dwa wydatki(np. za
        > > prowadzenie rachunku). jeżeli małżeństwo ma problemy ze sobą
        i
        > > wzajemnym szacunkiem, to osobne konta niewiele pomogą. ale o
        tym
        > > myśli się przed ślubem.
        >
        > Blad. Sielanka jest zawsze, jak w domu sa pieniadze. Nie jest
        to wazne, czy
        > wspolne, czy osobne konta. Problemem rowniez nie jest,
        jak "Ona" przestaje
        > zarabiac ( z roznych wzgledow ). Ale cyrk sie zaczyna (po
        pewnym czasie)
        > jak "On" przestaje przynosic kase do domu ( rowniez z roznych
        wzgledow ).
        > Wtedy, zazwyczaj "Ona" czuje sie wykorzystywana...a dlaczego?
        Bo rownosc
        > rownoscia a kasa kasa, wiec nie miej chlopie zadnych
        zludzen...takie jest
        > zycie.
        >
        > To bylo do meza...
        >
        > Pozdr.
        >
        > ryba
        Droga Rybo
        akurat tak sie składa, że mój mąż przez pierwsze dwa lata
        małżeństwa (teraz leci nam czwarty)nie pracował, bo najpierw
        kończł studia, a potem nie miał pracy. I nie czułam sie
        wykorzystywana. Taka była sytuacja i trzeba było sie poprostu
        przystosować. nie widzę różnicy w tym kto siedzi w domu.zresztą
        wolałam jak on sprzątał:))powtarzam, dla mnie to jest kwestia
        dogadania sie z mężem i ustalenia sobie pewnych spraw wcześniej.
        również pozdrawiam
        elka (tym razem bez męża)
    • Gość: moi Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.umwo.opole.pl 26.03.03, 08:54
      Ja mam super komfortową sytuację. Moja pensja przychodzi na moje konto i jest
      tylko do mojej dyspozycji. Druga strona opłaca rachunki,paliwo, co miesiąc daje
      mi "pieniądze na życie", z których mnie nie rozlicza, jezeli idziemy razem na
      zakupy to on za nie płaci. Jeżeli nie mam juz gotówki a chciałabym coś kupić
      mówię mu o tym a on mi daje potrzebną mi kwotę (jeżeli ma, a jeżeli w danej
      chwili nie ma gotówki to muszę parę dni poczekać). Inna sprawa, że dzięki
      swojej ciężkiej pracy może zapewnić mi takie bezpieczeństwo finansowe. Chociaż
      większośc mężczyzn dobrze zarabiających jakich znam, ma skłonność do
      kontrolowania swoich pań i wydzielania pieniędzy. Ja tego nie doświadczam -
      czego innym Paniom i Panom na tym forum życzę.
    • Gość: mok-ka Re: Pieniądze w małżeństwie IP: 195.245.213.* 26.03.03, 09:20
      U mnie wygląda to tak: moja pensja wpływa na nasze wspólne konto, a mąż dostaje
      pieniądze "do ręki", które potem oddaje mnie.Ja trzymam kasę "na życie" i płacę
      wszystkie rachunki.Każdy ma kartę, więc jeśli zajdzie potrzeba, każdy może nią
      zapłacić lub wyjąć z banku pieniądze.Taki układ wypracowaliśmy.Jesteśmy razem 9
      lat i mam do niego zaufanie, bo mam wgląd w jego kasę, więc wiem na co
      wydaje.Pozdrawiam.
      • procesor Re: Pieniądze w małżeństwie 26.03.03, 10:11
        A dla mnie problem jak z kosmosu.. :))

        Mamy wspólne konto, karte do niego - mam ja. :) Mojemu miłemu nawet sie odebrac
        nie chciało swojej, rachunki na zakupach płace ja. :)) Rachunki płaci to które
        ma czas porobić przelewy. Większe zakupy i tak robimy razem, a na przyjemności
        w granicach na jakie nas stać (oboje wiemy jakie to granice :) ) wydajemy bez
        spowiadania sie przed sobą. :))

        A jak kasy brak to obydwoje kombinujemy jak sobie poradzić.
        POŻYCZAĆ od męża?? Albo jemu?? Jak od obcego? To co to za małżeństwo?? No chyba
        że któreś chore - hazardzista, alkoholik, narkoman, zakupoholik itd. Wtedy to
        normalniejsze musi się ratowac.
        • Gość: Edy Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.rmf.pl 26.03.03, 10:52
          Wiecie co, nie rozumiem was. jak pisalam mamy osobne konta - co w tym zlego ze
          mam ochote wydac 500 zl na buty albo moj maz cche sobei kupic plaszcz za 1
          tys?? Dlaczego on ma uczestniczyc posrednio w moich wydatkach a ja w jego??
          Czasem jak wydam za duzo pozyczma od neigo i faktycznei oddaje potem. Jestesmy
          razem 6 lat szczesliwym malzenstwem- a bezpieczenstwo finansowe i poczucie ze
          moge sobie kupic co chcę- za wlasne pieniadze jest dla b. wazna. Zarabiamy mnie
          jwiecej tyle samo -z tym ze moj maz lubi oszczedzac a ja wydawac.
    • Gość: She Re: Pieniądze w małżeństwie IP: 212.160.145.* 26.03.03, 16:01
      Więc chyba moje małżeństwo jest całkiem patologiczne. Mamy trzy konta!Jedno
      wspólne, gdzie wpłacamy ustalone kwoty na wydatki bieżące, opłaty, większe i
      mniejsze zakyupy do domu itp.I oczywiście każde z nas ma też konto własne.Jak
      tym gospodaruję i co mam a czego nie mam zależy ode mnie. Nie musze zastanawiać
      się co pomyśli mąż widząc luksusowy kosmetyk. Mogę robić sobie i jemu prezenty.
      Zaprosić go na ekstra wieczór czy nieplanowaną wycieczkę - co trudno byłoby
      utrzymać w tajemnicy mając wspólne konto. A jeśli zdarzą sie duże wydatki typu
      samochód?Każde deklaruje ile może/chce dać i decydujemy. Z czasem wspólne
      będzie rosło bo bedzie wiecej wspólnych wydatków, ale osobne nigdy nie zniknie.
      Tak nam dobrze, nie ma zgrzytów. a nasze małżeństwo ma się dobrze.
      Bo pewnie tak naprawdę próbą byłoby gdybyśmy pieniędzy nie mieli. A jak je
      dzielić jak są/ To drobiazg bez znaczenia jeśli nie traktuje się ich jako
      żródła wszelako rozumianej władzy.
    • Gość: Edy Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.rmf.pl 26.03.03, 17:01
      Zgadzam sie z SHE calkowicie!! Obie mamy zdemoralizowane malzenstwa!! :-))
      • pani_domu Re: Pieniądze w małżeństwie 26.03.03, 17:30
        U mnie jak u She a wlasciwie jeszcze bardziej skomplikowanie, bo kazde z nas ma
        swoje konto na "zaskorniaki", mamy wspolne konto na zycie, dom, dzieci itd.
        a ja mam jeszcze moje konto biznesowe, z ktorego czasem cos uszczkne przed
        swietami jak mi "zaskorniakow" braknie. Moj maz ma tez wspolne konto z bratem,
        na ktore wplywaja Ich wspolne dochody z Ich wspolnej okazjonalnej dzialalnosci
        gospodarczej. Ktos tu slusznie napisal, ze wszystko jest milo i dobrze jak
        pieniadze sa na jakimkolwiek koncie - klopoty zaczynaja sie wtedy, gdy gdzie
        nie spojrzec - dlugi i brak dochodow czego nikomu nie zycze.
        • alfika Re: Pieniądze w małżeństwie 27.03.03, 08:11
          pani_domu napisała:

          Ktos tu slusznie napisal, ze wszystko jest milo i dobrze jak
          > pieniadze sa na jakimkolwiek koncie - klopoty zaczynaja sie wtedy, gdy gdzie
          > nie spojrzec - dlugi i brak dochodow czego nikomu nie zycze.


          Jestem przykładem na to, że gdy nie ma na koncie i są długi, to też może być
          miło i dobrze. To zależy od ludzi, nie od konta :)
          Bywa też całkiem niemiło nawet jak jest góra pieniędzy na jednym, drugim i
          trzecim koncie. I taki przypadek też znam.
          • procesor Re: Pieniądze w małżeństwie 27.03.03, 11:16
            :))
            Najważniejsze to aby obie strony w małżestwie akceptowały istniejące stan
            (kont) :))

            Jak komus dobrze bez konta z jednym dwoma trzema czy czterema - to po co się
            martwic czy wg. jakiegoś psychologa jestesmy nienormalni?? :))
            Chęć dostosowania się do ogółu już niejednemu posułą radość życia..
    • Gość: zdziwiona Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.03, 11:33
      Moim zdaniem chora sytuacja jest wtedy, gdy w małżeństwie ludzie między sobą
      rozliczają się z wydatków, na zasadzie ja wczoraj kupiłam marchewkę to ty dziś
      płacisz za groszek. Już pisałam o tym kiedyś, ale powtórzę. Moi tesciowie
      prowadzą całe życie takie rozliczenia. Teściowa jest księgową, wykonuje część
      swojej pracy w domu, teść jej pomaga i ona mu za tę pomoc płaci co miesiąc
      pensję. Dla mnie to jest nie do pojęcia. Mogę zrozumieć osobne konta, pieniądze
      na swoje wydatki, zaskórniaki itd. Ale rozliczanie, aby tylko przypadkiem jedna
      strona nie dała mniej?
      Mamy z mężem trzy konta, ale to raczej kwestia przechowywania pieniędzy niż ich
      podziału. Generalnie wszystkie pieniądze są wspólne, każde z nas wydaje tyle
      ile potrzebuje, informujemy się nawzajem o nagłych nieprzewidziaych większych
      wydatkach, tak by przpadkiem nie zrobić debetu. O większych wydatkach
      przewidywanych rozmawiamy i podejmujemy wspólnie decyzje odnośnie zakupu, o
      codziennych dopóki są pieniądze w ogóle nie rozmawiamy, jedno z nas po prostu
      robi zakupy, płacąc z któregoś z kont i tyle.
      Ale racja, że do takiego rozwiązania jest potrzebne zaufanie. Ja mam pewność że
      z naszego konta nie zniknie nagle np. 50% gotówki nie wiadomo na co. Gdybym
      takiej pewności nie miała, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej.
      • czterdziestka Re: Pieniądze w małżeństwie 27.03.03, 12:07
        Patologia nasza:ja nie pracuje , maz daje mi wszystkie zarobione przez siebie
        pieniadze.Wydatkow nie kontroluje tylko pyta czy mam kase i czy dobrze
        zainwestowalam.Chcialam ,zeby choc karte do konta sobie wyrobil , ale nie
        chce.Jakkolwiek wie w ktorym bankach sa konta to jednak nonszlancko nie chce
        isc podpisu zlozyc jako wspolwlasciciel.Ot taki bunt.Zarabia bardzo dobrze ,
        ale jest minimalista i jak dzieci wyjda z domu twierdzi ,ze ten minimalizm
        ukaze calej krasie .Moze bedzie kloszardem?Malzenstwem jestesmy dlugo.40tka
        • Gość: Edy Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.rmf.pl 27.03.03, 16:41
          Fajny ten twoj maz 40ko...:-)) pzdr
    • zlakobieta Re: Pieniądze w małżeństwie 27.03.03, 19:32
      A u mnie jest tak, ze moj maz zarabia dwa razy tyle co ja i daje mi co miesiac
      (od 5 lat) te sama niewielka kwote, z ktorej musze utrzymac dom, siebie i
      dziecko. To znaczy utrzymuje z tej niewielkiej kwoty + moja pensja. Jak sa
      wieksze wydatki na przyklad podreczniki do szkoly to slysze, ze trzeba bylo
      odkladac, to teraz mialabym za co kupic. Buty zimowe dla syna nie sa konieczne
      pomimo 11 stopni mrozu poniewaz ma blisko do szkoly i moze chodzic w
      adidasach...
      Wlasnie zalozylam sobie konto, bo zmieniam prace i bede zarabiac wiecej.
      Zastanawiam sie w jaki sposob wynegocjowac nowe zasady rozliczania. Rece
      opadaja i rzygac mi sie chce jak mam go prosic o pieniadze. Dobrze, ze nie
      jestem sama na tym lez padole i mam na kogo liczyc oprocz tego skapca, ktory
      kupuje sobie garnitury za 2000 PLN i wydaje grube pieniadze na sterydy,
      silownie i tym podobne bzdury.
      • Gość: Gosia Re: Pieniądze w małżeństwie IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 30.03.03, 00:14
        Współczucia. Kochana, po co Ci taki skąpiec i egoista?
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka