IP: 212.160.235.* 26.03.03, 09:12
Kochani,
Nie wiem już co mam robić. Pracuję zawodowo od pięciu lat. Chciałabym coś w
życiu osiągnąć, ale w każdej pracy którą podejmuję już po kilku dniach jestem
postrzegana jako osoba, która nie potrafi dobrze załatwić żadnej sprawy.
Znajdując się wśród ludzi, a szczególnie pod jakąkolwiek presją (przy czym
duża presją jest już dla mnie sama obecnośc osoby, ze strony której spotykam
się z agresją, sama obecność kogoś, na cvzyjej opinii mi zależy tudzież samam
presja czasu). Zapominam co mam zrobić, mylę się, nie potrafię się usmiechnąc
bo jestem wiecznie spięta. Zdenerwowana pracuję wolno i nieefektywnie. Ale
najgorszy z tego wszytkiego jest fakt, że... w chwili zdenerwowania mówię
okropnie niewyraźnie. Mój głos jakby wydobywał sie spod ziemii, seplenię, nie
potrafie sklecić zdania, mój rozmówca nie wie, o czym ja mówię. Uważam się za
osobe inteligentną, oczytaną, ale zdarza się, że ludzie uważają mnie na
wyjątkowego tłumoka. Jak mam walczyć o swoje, negocjować z przełożonym,
walczyc o jakikolwiek w życiu sukces skoro proste połączenie rozmowy
telefonicznej jest dla mnie wyczynem ponad siły, na przykład: Pnie pzesie
dzwo... nie nie dzowni, przyszedł Pan Okiesdzko, Okeiszk, Oksiecki nie
Osiecki, przeraszam... Pan Osicki. No właśnie, tyak to jest.

Powyższe wspomnienie pochodzi z pracy z której właśnie zostałam wyrzucona po
dwu dniach. Wcześniej pracowałam na samodzielnym stanowisku związanym z
negocjacjami. To wprawdzie była katastrofa, jakimś cudfem udało mi sie uninąć
przez kilka lat zwolnienia, ale nic to nie poprawiło w moich relacjach z
ludźmi, ciągke powtarza sie ten sam schemat: jąkam, sie nie mogę zebrać
myśli, sprawiam wrażenie nic nie rozumiejącego tłumoka, chociaż wiele
problemów potrafię dobrzez rozwiązać, mam dużo pomysłów i intelektualnie
jestem rozwinięta.
Co z tego jak stres zawsze wszysko zabija. Obawiam się, że nigdy już do
niczego nie dojdę. Zeszłam już z samodzielnego stanowiska na stanowisko
zwykłej sekretarki w małej firmie i boje się, że dalej będę spadać zamiast
systematycznie poprawiać swoją sytuację. Nawet w małej firmie na moje
paniczne nastaiwenie spoglądano z wielkim zdziwieniem. Proszę, poraźdzcie mi
coś, tylko nie psychoterapię bo mam już za sobą kilkuletnią. I błagam niech
nikt sie ze mnie nie śmieje... chociaż wiem, że to może wydać się
przezabawnym żartem... ale tak niestety jest.
Obserwuj wątek
    • procesor Re: Gulaja 26.03.03, 09:49
      Masz za soba KILKULETNIA terapie?!
      To co było przed??
      I jak poradziłaś sobie w szkole?

      Może po prostu przemyśl czy nie powinnas znaleźć pracy gdzie nie masz tak
      intensywnych kontaktów z ludxmi - bo do roli sekretarki to wybacz ale się w tej
      chwili nie nadajesz! Chocby ze względu na własne zdrowie psychiczne!

      Terapie masz za soba - czy nadal cos robisz w tym kierunku?
      Bo raczej terapeuta ci nie pomógł co najwyżej zarobił na tobie.
      A- i nie myśl że za ciebie ktoś cię zmieni. Może ci ktoś pomóc - ale to TY
      musisz sama nad tym popracowac.

      Naprawde musisz pracować w takim zawodzie jak sekretarka??
    • Gość: moi Re: Gulaja IP: *.umwo.opole.pl 26.03.03, 09:56
      Może powinnaś zastanowić się nad zmianą pracy na taką,w której będziesz miała
      rzadki kontakt z ludżmi a będziesz mogła w niej wykorzystać swoje walory
      intelektualne. Wydaje mi się, ze praca sekretarki dla osoby tak nieśmiałej jak
      Ty nie jest dobrym rozwiązaniem, powoduje tylko u Ciebie pogłebianie stresu i
      dalszą utratę wiary we własne możliwości.
    • Gość: OLT Re: Gulaja IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.03.03, 11:13
      Nie jestem psychologiem, nie mialam tez takich
      doswiadczen jak ty.

      Ale mialam iles jakos tam stresujacych sytuacji (ustne
      egzaminy, publiczne wypowiedzi, rowniez w obcym jezyku,
      co zawsze nieco utrudnia)wymgajacych ode mnie plynnego,
      klarownego mowienia.
      A czasami, ze zmeczenia, niewyspania czy ogolnego stresu,
      tracilam ta plynnosc, zajakiwalam sie nawet w rozmowach
      zupelnie niezobowiazujacych. I wiesz co mi pomagalo?
      Czytanie na glos! Pozwala w komfortowych warunkach bawic
      sie wlasnym glosem, modelowac, cwiczyc plynnosc i
      intonacje, i, koniec koncow - bardziej temu glosowi
      zawierzyc.

      To na pewno nie rozwiaze twoich problemow, ale jesli choc
      troche mialoby pomoc...Poczytaj sobie chocby bajki,
      poczytaj co lubisz :)

      OLT
      • joanna_1 Re: Gulaja 26.03.03, 12:22
        Też mi się wydaje, że to czytanie to dobry pomysł. Ja bym dodała jeszcze
        czytanie , deklamowanie czekoś do lustra. Chodzi o to, abys nauczyła się
        obserwować własne ciało i starała się eliminować to co przynosi blokadę w
        Twoich zachowaniach. Po prostu ćwicz przed lustrem, będziesz mogła świadomie
        wpływac na swój organizm.
    • infinita Re: Gulaja 26.03.03, 15:11
      A jak jest u Ciebie z poczuciem wlasnej wartosci?
      Moze to jest troche tak, ze wiesz, jakie sa Twoje mozliwosci, wiesz, ze jestes
      inteligentna, ale boisz sie, jak ocenia Cie inni?
      Moze to Cie blokuje?
    • Gość: xyz:)) Re: Gulaja IP: *.bos.east.verizon.net 26.03.03, 16:11
      glosne czytanie, deklamowanie do lustra - to swietny pomysl!
      kupuje
      :-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka