pani_domu
26.03.03, 17:39
Moi katoliccy przyjaciele poszcza. Nie dadza wiec sobie podac szynki ani
ciasta - Oni sa dosc ortodoksyjni ale mnie to nie przeszkadza. Zastanawia
mnie natomiast na ile posty i umartwianie sie naprawde czynia czlowieka
lepszym.
Wiem, ze poscic od czasu do czasu jest zdrowo i tez urzadzam sobie glodowki
raz na jakis czas zeby oczyscic organizm. Ale nie chodzi mi tu o wartosci dla
zdrowia fizycznego raczej o to doskonalenie sie czy stawanie lepszym
czlowiekiem poprzez przestrzeganie postow czy odmawianie sobie roznych
przyjemnosci.
Osobiscie musze przyznac, ze ze mna jest raczej na odwrot - im wiecej musze
sobie odmowic czy wiecej restrykcji narzucic, tym jestem mniej przyjemna,
bardziej zlosliwa lub rozdrazniona. Jesli zas jest mi dobrze i przyjemnie -
moge sobie pozwolic na rozne przyjemnosci czy luksusy - tym zyczliwsza
i milsza jestem dla wszystkich innych ludzi. Jesli mnie jest milo i dobrze,
to chce aby i innym tez tak bylo.
Myslicie, ze umartwianie sie naprawde czyni czlowieka lepszym?