Dodaj do ulubionych

pomóżcie!!!!

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 15:24
Mam nieco ponad 20 lat. Kochajacego chlopaka. Fantastyczny dom, do ktorego
zawsze chetnie wracam. A nienawidze siebie i niszcze to wszystko! Niszcze
siebie, swoich najblizszych... Boje sie ze tym sposobem wygonie od siebie
mezczyzne, ktory jeszcze chce byc moim mezem. Walcze ze soba jak moge...
Niestety nie mam 70 zl na jedna wizyte u psychologa... Co mam ze soba
zrobic...Pomozcie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Mili Re: pomóżcie!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 16:09
      Co takiego robisz, jak się niszczysz?
    • Gość: kwieto Re: pomóżcie!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 16:12
      A dlaczego nienawidzisz siebie?
      A w jaki sposob niszczysz wszystko?

      P.S.
      Sa tez psycholodzy publiczni, szkolni, uczelniani...
    • kornik2 Re: pomóżcie!!!! 12.11.01, 16:45
      dlaczego wyganiasz mężczyzn, którzy chcą być twoim mężem?

      Może czas na odrobinę samotności? Taki weekend sam na sam ze sobą?
    • alka_xx Re: pomóżcie!!!! 12.11.01, 19:20
      Gość portalu: baybee napisał(a):

      > Mam nieco ponad 20 lat. Kochajacego chlopaka. Fantastyczny dom, do ktorego
      > zawsze chetnie wracam. A nienawidze siebie i niszcze to wszystko! Niszcze
      > siebie, swoich najblizszych... Boje sie ze tym sposobem wygonie od siebie
      > mezczyzne, ktory jeszcze chce byc moim mezem. Walcze ze soba jak moge...
      > Niestety nie mam 70 zl na jedna wizyte u psychologa... Co mam ze soba
      > zrobic...Pomozcie...

      Wez sie w garsc i napisz cos wiecej, bo tak to nikt ci nie bedzie mogl pomoc.
      Jezeli te 70 zl takie wazna to jutro rani ci wysylam, podaj tylko adres.
      Pozdrawiam
      a.

    • Gość: Maur Re: pomóżcie!!!! IP: *.chello.pl 12.11.01, 20:43
      border-line?
      ciezki PTSD?
      Niewazne.

      Alka_xx, 70zl to koszt jednej wizyty, a terapia trwa czasami bardzo dlugo...

      Kwieto ma racje, znajdz jakiegos bezplatnego terapeute. Koniecznie. Choc jesli
      cos tu napiszesz, to na pewno nic zlego sie nie stanie.

      :)
      Powodzenia
      • Gość: Anna26/7 Re: pomóżcie!!!! IP: *.244.227.250.Dial1.Washington1.Level3.net 12.11.01, 21:20
        Baybee, zapytam za poprzednikiem. Jak sie niszczysz? I co mozemy dla Ciebie
        zrobic na forum. Tendencje autodestruktywne sa dosyc czeste wsrod mlodych
        ludzi i ja tez sie do nich zaliczam. Ale mozna te tendencje wyeliminowac albo
        przynajmniej zmniejszyc ich nasilenie. Byc moze faktycznie potrzebujesz
        psychologa...Nie wiem, nie znam Cie...Jesli jestes studenka to prawdopodobnie
        przy Twojej szkole dziala pradnia zdrowia psychicznego, gdzie pomoc otrzymasz
        za darmo.

        Ale skoro jestes anonimowa, to moze opowiedz o swoim problemie bez owijania w
        bawelne i moze forumicze cos wymylsa. Co kila glow to nie jedna.
      • alka_xx Re: pomóżcie!!!! 12.11.01, 22:08
        Gość portalu: Maur napisał(a):

        >
        > Alka_xx, 70zl to koszt jednej wizyty, a terapia trwa czasami bardzo dlugo...

        Myslisz ze nie wiem, ale w sytuacji trudnej wole dzialac niz doradzac.Mysle ze
        najwazniejsza jest i tak pierwsza wizyta, potem znalezliby sie chyba inni
        sponsorzy/ jest przeciez kochajaca rodzinka !!?/

        > Kwieto ma racje, znajdz jakiegos bezplatnego terapeute...

        No coz, z niewatpliwym AUTORYTETEM Kwieta i tak nie wygram, nawet gdybym
        proponowala "zlote gory."
        Wiec znikam. :")))))
        Powodzenia w udzielaniu dobrych rad...
        alka

        • Gość: kwieto Alka... IP: *.ipartners.pl 12.11.01, 22:24
          ...nie obrazaj sie...
          Jak chcesz, to moge Ci ten autorytet podarowac, zaloze watek w ktorym sceduje go na
          Ciebie :"))))

          Natomiast dziwne mi sie wydaje, kiedy ktos za najwiekszy problem (albo jeden z
          najwiekszych) uznaje brak 70zl... Przeciez brak pieniedzy mozna ominac - ja sie kiedys
          spotykalem z pania psycholog, calkiem za darmo. A potem poszedlem do pono jednej z
          lepszych prywatnych instytucji (Laboratorium Psychoedukacji - kregi bliskie Eichelbergerowi,
          i Santorskiemu) i powiem szczerze, ze sie srodze zawiodlem (a kase placic bylo trzeba...)
          • Gość: Maur Re: Alka... IP: *.chello.pl 12.11.01, 22:29
            Skoro juz o laboratorium mowa, to u kogo? Moja przyjaciolka tez miala
            nienajlepsze doswiadczenia w tym miejscu...
            • Gość: Anna26/7 Re: Alka... IP: *.244.227.250.Dial1.Washington1.Level3.net 12.11.01, 22:37
              A ja podziwiam alke za gotowosc dania komus tych 70 zlotych. Rzadko kiedy
              widzis sie taka chec pomocy blizniemu. (Tylko, ze z tymi niszczacymi samych
              siebie jest tak, ze czesto czuja sie winni gdy cos komus zawdzieczaja.)
            • Gość: kwieto Re: Alka... IP: *.ipartners.pl 12.11.01, 23:10
              Musialbys rzucic nazwiskami, bo juz po prostu nie pamietam (pare lat temu to bylo).
              W kazdym razie potem stwierdzilem, ze pomoc sobie moge jedynie samemu, a psycholodzy
              jakos nie sa w stanie nic zrobic, abym dotarl do swoich problemow... Od tego czasu nie
              przepadam za psychologia jako taka (co ja robie wiec na tym forum????)

              Chcesz wiecej informacji - pisz na: kwieto@it.com.pl
          • alka_xx Re: Alka... 12.11.01, 23:01
            Gość portalu: kwieto napisał(a):

            > ...nie obrazaj sie...

            Ani mi to w glowie. Malo mnie jeszcze znasz...

            > Jak chcesz, to moge Ci ten autorytet podarowac, zaloze watek w ktorym sceduje g
            > o na
            > Ciebie :"))))
            Mila propozycja, ale nie skorzystam,zobaczysz, jeszcze kiedys zapracuje sobie na
            wlasny!!!
            alka
            • Gość: kwieto Re: Alka... IP: *.ipartners.pl 12.11.01, 23:23
              Powiem Ci cos w sekrecie: zaczyna mi ciazyc, jesli ktos tu i owdzie twierdzi, ze mam
              "autorytet"... Bo w tym momencie, jesli palne jakas totalna glupote sa dwa
              niebezpieczenstwa:
              1. Ze bede potem jej bronil, aby nie stracic autorytetu
              2. Ze ktos to wezmie powaznie, myslac, ze skoro "mam autorytet" to z ust moich same
              zlote mysli splywaja...

              Kurcze, a wczesniej nie mialem takich problemow!
              • alka_xx Re: Autorytet.. 13.11.01, 07:25
                Gość portalu: kwieto napisał(a):

                > Powiem Ci cos w sekrecie: zaczyna mi ciazyc, jesli ktos tu i owdzie twierdzi, z
                > e mam
                > "autorytet"... Bo w tym momencie, jesli palne jakas totalna glupote sa dwa
                > niebezpieczenstwa:
                > 1. Ze bede potem jej bronil, aby nie stracic autorytetu
                > 2. Ze ktos to wezmie powaznie, myslac, ze skoro "mam autorytet" to z ust moich
                > same zlote mysli splywaja...

                Powiem Ci tez w tajemnicy,nie przejmuj sie tak bardzo, na pewno staniesz na
                wysokosci zadania...;")))))

                > Kurcze, a wczesniej nie mialem takich problemow!

                No coz, popularnosc jest troche dolegliwa. Ale tan towarzyszacy jej dreszczyk
                emocji wart jest tego, no nie...
                alka
                • Gość: kwieto Re: Autorytet.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 10:09
                  Chyba jestem zbyt zblazowany, bo nie odczuwam tego "dreszczyka" jakos
                  specjalnie, hihihi
    • Gość: Melba Re: pomóżcie!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 22:38
      Napisz koniecznie, co się dzieje.
    • emi123 Re: pomóżcie!!!! 13.11.01, 00:13
      Po pierwsze nie walcz ze sobą, bo co to znaczy? Że uciłujesz powstrzymać
      zachowania, które (Ty lub inni) uważasz za niewłaściwe? Nic się nie dzieje bez
      przyczyny, warto do niej dotrzeć. Jeśli po "wybuchu" łagodzisz sprawę, a potem
      obiecujesz sobie, że więcej to się nie zdarzy, uważaj, może braknąć Ci sił.
      Rozmowa, to dobry sposób terapii, osoba z zewnątrz ma pewien dystans, więcej
      widzi, ma szansę dotrzeć głębiej, dostrzeże to, czego Ty nie chcesz zobaczyć...
      Myśl i obserwuj, co i dlaczego... Rozmawiaj, jeśli masz z kim. Specjalista,
      wbrew opiniom, które tu padały, to nie jest zły pomysł. Ale to juz musisz sama
      ocenić... Powodzenia!
    • ksenia Re: pomóżcie!!!! 13.11.01, 00:32
      Wiesz dlaczego dzieje się z Tobą właśnie tak, bo niespełniasz podstawowego
      warunku,nie kochasz siebie. Autodestruktywne poczynanie jest działaniem, które
      swiadczy o nienawiśći do siebie. Moim zdaniem, potrzebna jest Ci pomoc
      psychologa. Zanim jednak odszukasz taką osobę,staraj się mówić i myśleć o
      sobie pozytywnie.życzę powodzenia
    • Gość: renka znowu jakis bullshit IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 10:23
      Ktos pisze "pomozcie" i znika ? To KIT. Coraz wiecej tego na forum . Albo
      wydumane na sile problemy z ksiazek nie majace nic wspolnego z realnoscia
      wokol nas, albo takie dziwolagi. Na ktore od razu zreszta rzuca sie cala sfora
      pomagajacych.
      A propos 70 zl. Tego rodzaju scam byl popularny na internecie. Ludzie wysylali
      pieniadze,dopoki nie aresztowano oszustow.
    • Gość: BAYBEE Re: pomóżcie!!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 10:43
      Co do tego "bullshit'u"... Nie zalozylam watku dla jaj! Zniknelam, bo skonczyl
      mi sie czas, w ktorym mialam dostep do internetu! Nie probuje tez wyludzic od
      nikogo 70 zl!! Nie zadam od nikogo pieniedzy! Nawiazalam do tego, poniewaz
      rozmawialam kiedys z pania psycholog i ona rowniez zaproponowala mi terapie.
      Gdy zapytalam o koszt, okreslila go na poziomie 70 zl za jedna wizyte. A tych
      wizyt ma byc co najmniej 10!! Chcialam tylko przez to powiedziec, ze nie mam
      zbednych 2000 zl!!! Wiec pomoc psychologa odpada! A darmowy? ...dostalam prozac
      i sie skonczylo...
      Walcze ze soba juz dorych kilka lat! Nie wiem NIE WIEM co sie dzieje ze mna i
      dlatego - w ramach ostatniego gestu rozpaczy - napisalam tutaj. O juz nie wiem
      gdzie mam szukac pomocy... Przez jakis miesiac wypisywalam sobie na kartce jaka
      to nie jestem wspaniala i co jest we mnie dobrego. Za kazdym razem z drugiego
      konca mnie lecial kontratak i tym sposobem dolowalam sie jeszcze bardziej.
      Chlopak, mimo ze sie bardzo stara, nie potafi mi pomoc! On ma taki styl bycia!
      Ze jest nastawiony pozytywnie do kazdego. Nie wiem, moze to co teraz powiem
      wyda wam sie idiotyczne... Jesli do innej kobiety mowi "kochanie" czuje sie
      jakbym dostala policzek. Moj poziom w moich oczach zniza sie, poniewaz nie
      zasluguje na to, zeby nawet byc ta jedyna dla czlowieka, ktory chce byc ze
      mna... moze ten przyklad pokaze wam jak kiepsko jest ze mna (ze stanem mojego
      umyslu? psychiki?). Nawet cos takiego potrafi mnie wyprowadzic z rownowagi.
      Zaznaczam - nie jest to zazdrosc! On wie, ze to na mnie zle dziala, ale jest z
      tego typu ludzi "Nie mow ze ci przykro, bo wcale nie jest". Taki ma styl
      bycia...
      Przez rok walczylam z poczatkami anoreksji. W tym miejsu pomogli mi moi
      rodzice. Wytrzymalam miesia, moze dwa normalnego nastawienia do jedzenia, a
      potem zaczely sie wizyty w toalecie, tuz po tym jak zjadlam za duzo (za duzo =
      1 bulka lub 1 ciasteczko) w wiadomym celu. Mam dosc patrzenia w lustro. Czuje
      sie ciezarem dla swoich rodzicow. Jest zle. Nie wiem czemu. Mam troche ponad 20
      lat... mam fantastyczna rodzine... kochajacego chlopaka... wszyscy z boku
      powiedzieliby ze jestem szczesliwa... bo jestem... nienawidze siebie... i nie
      wiem za bardzo za co... Poradzcie cos... co zrobic... gdzie sie udac... do
      psychologa? na masaze jakimis misami tybetanskimi? ...rozmawiam... caly czas
      rozmawiam z zaufana osoba... i nic... jest gorzej... nie dosc ze jest tak, to
      jeszcze zadreczam sie tym ze jest wlasnie tak... bledne kolo...
      Znacie jakiegos dobrego psychologa?... jestem z zachodniopomorskiego...
      • Gość: renka Re: pomóżcie!!!! IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 11:01
        Wyglada na to, ze ON jest kluczem .Ja osobiscie odizolowalabym sie.Na jakis
        czas , aby sprawdzic, czy rzeczywiscie on jest taki CACY. On zachowuje sie
        dziwnie. Mowiac "kochanie" do innych kobiet , widzac jak to na ciebie dziala?
        W ogole tzw "POZYTYWNE" nastawienie do wszystkich to jedno wielkie oszustwo.
        Jest to wyuczona postawa majaca ulatwic kontakty miedzy ludzmi. Ulatwia,
        owszem, ale po ulatwieniu pozwala na manewrowanie "ofiara", emocjonalnie ja
        wykanczajac.Nawet sposob zwracania sie do ciebie , jaki zacytowalas, u mnie
        zaswieciloby sie co najmniej pomaranczowe swiatelko.On w sposob syczaco mily
        WIE lepiej niz ty? Jezeli masz jakies nieprzyjemne wrazenia z powodu
        stronniczosci mojego postu, wal smialo, ja sie nie obrazam. Pisze to, co
        szczerze mysle . I TYLE.
        • Gość: BAYBEE Re: pomóżcie!!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 11:10
          Nie renka... nie obrazam sie...
          Wiesz.. gdybym sie odizolowala, to zamknelabym sie kompletnie w sobie. Dusila w
          sobie te wszystkie pierdolki i unieszczesliwiala sie jeszcze bardziej... Tym
          bardziej nie moge zostac sama. Malo tego - ja nie potrafie go zostawic! Nie
          potrafie i juz! Probowalam, jak Boga kocham... Gdybysmy sie rozstali bylaby to
          katastrofa na miare Hiroshimy. I to nie dlatego, ze ktos tam mnie zostawil i
          juz wiecej mnie nie zechce. Dlatego, ze to ON by mnie zostawil. Wiesz to nie
          jest tak, ze on mnie tylko wysysa. Glownie daje mi sile do tego zeby rano wstac
          i powlec sie tam gdzie musze. Ale co jakis czas robi cos, co nie tylko mi
          zabiera ta sile, a jeszcze ja depcze. Z nim zle, bez niego jeszcze gorzej.
          Problem byl nawet wtedy gdy jego jeszcze nie bylo w moim zyciu. A teraz...
          motam sie jeszcze bardziej i unieszczesliwiam, pal licho ze siebie, ale i
          jeszcze jego. Dobija mnie ta cala sprawa.
          • Gość: kwieto Re: pomóżcie!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 11:19
            Nie unieszczesliwiasz jego. Bo jesli jest z Toba, to na wlasne zyczenie, wiec
            jesli juz, to ON SAM SIEBIE unieszczesliwia. Choc nie sadze, zeby on to tak
            odbieral (tzn. jako nieszczescie)
          • reggina Re: pomóżcie!!!! 13.11.01, 11:21
            Witaj Baybee.
            Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że najważniejsza rzecz to samemu
            wiedzieć, czego tak naprawdę się chce. Wyznacz sobie cel, określ co jest dla
            Ciebie ważne. Bez tego miotamy się po życiu jak szczury w klatce, a los niesie
            co chce.
            Reggina
        • Gość: kwieto Re: pomóżcie!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 11:17
          Twierdzenie, ze to ON jest kluczem, to przerzucanie swojego problemu na innych.
          Owszem, dziwne wydaje sie mowienie "kochanie" do innych kobiet - ale czy nie
          zdazylo Ci sie tak powiedziec do kogos zartem?
          Poza tym, nawet jesli ON ma udzial w dolowaniu Baybee (dobrze napisalem), to na
          pewno nie jest przyczyna, a raczej pochodna tej przyczyny, moze katalizatorem.

          Pytanie do Baybee:
          A na czym polega to, ze nienawidzisz siebie? Rozumiem, ze uwazasz, ze jestes
          podla, bo nie jestes... No wlasnie. Jaka chcesz byc? I dlaczego trudno Ci to
          osiagnac? Co konkretnie sobie zarzucasz? Bo chyba nie lubisz konkretnych cech,
          a nie caloksztaltu? (Mam nadzieje, ze nie myslisz "jestem zla, bo jestem zla" -
          bo to absurd!)
          • Gość: renka kwieto idziesz dobrym tropem IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 11:45
            Moim zdaniem, ON jest KATALIZATOREM.
            • Gość: kwieto Re: kwieto idziesz dobrym tropem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 12:28
              Ale rozwiazaniem problemu nie jest wyciecie katalizatora, tylko usuniecie
              przyczyn?
              Bo za chwile moze sie okazac, ze katalizatorem jest:
              Pies sasiadow
              Staruszka z domu na przeciwko
              Mleczarz
              Koszona laka
              i wiele, wiele innych...
              • Gość: renka katalizator IP: *.sympatico.ca 14.11.01, 01:54
                Jak proces jest katalizowany, to przebiega z wielka szybkoscia. Zabierzesz
                katalizator, proces sie zatrzymuje.I WTEDY MOZESZ GO KONTROLOWAC.Znalezienie
                przyczyny jest wowczas o wiele prostsze.
      • arcobaleno Re: pomóżcie!!!! 13.11.01, 11:43
        Czesc! Jestem tu nowa i do tej pory tylko czytalam Wasze posty. Ale tutaj musze
        sie wtracic, bo mialam bardzo podobne odczucia swego czasu. I jezeli moge cos
        poradzic w tym momencie: sprobuj zrobic sobie test na depresje, znajdziesz w
        necie. I byc moze odkryjesz, ze pytania sa jakby dla Ciebie napisane. Jezeli
        ktos dal Ci prozac, to moze ten wlasnie kierunek. Mozna byc strasznie
        nieszczesliwym, miec poczucie winy i czuc, ze nie zasluguje sie na nic i jest
        ciezarem dla innych - to wlasnie niektore z objawow. I cholernie jest
        czlowiekowi ciezko wstac rano i zrobic cokolwiek.
        Zycze Ci z calego serca wszystkiego lepszego. Pozdrawiam serdecznie wszystkich -
        bardzo Was polubilam!
    • reggina Re: pomóżcie!!!! 13.11.01, 11:31
      Z twojej wypowiedzi wynika, że stosowałaś afirmacje i nie pomogły.
      Najtrudniej zmienić opinię o sobie, mnie też się nie udało. Poprostu przestałam
      myśleć o tym jak siebie oceniam. W afirmacjach skupiam się na osiągnięciu
      konkretnego celu w przyszłości i wtedy to działa. Nadal siebie nie lubię, a
      mimo to wiele rzeczy mi się udaje. Sama sobie odpowiedz, jak chciałabyś żeby
      wyglądały twoje kontakty z chłopakiem. Jeżeli on nie spełnia oczekiwań to może
      to nie ten. A gdyby umarł? Jak byś żyła? Co byś chciała robić? Zaplanuj własne
      życie bez niego, a potem sprawdź, czy on do niego pasuje.
      Pozdrawiam, Reggina.
      • Gość: BAYBEE Re: pomóżcie!!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 12:02
        Tak... robilam tu jakis test psychologiczny, znajduje sie tez gdzies tutaj. W
        odpowiedzi wyskoczyla mi ramka pelna wykrzyknikow - idz do psychologa, idz do
        psychologa!!! Latwo powiedziec...
        Reginno - probowalam zyc bez niego. Dwukrotnie z nim zrywalam, dni nastepujace
        po tym, byly nie do przezycia. W sumie dziwie sie ze on ze mna tyle czasu
        wytrzymal i chce byc nadal.
        Kwieto za co siebie tak nienawidze? Mam wrazenie ze jestem ciezarem dla innych,
        ze wszystko robie zle, jest jak w prawie Murphy'ego "Jesli wydaje ci sie ze
        wreszcie jestes na rowni - wiedz ze jest to rownia pochyla". Nie akceptuje
        swojego wygladu, nie akceptuje swojego zachowania, nie akceptuje tego co robie.
        Trudno to wytlumaczyc komus, kto kazdego dnia ze spiewem na ustach wstaje z
        lozka. I wierz mi, ze bardzo zazdroszcze temu komus!
        Wyznaczam sobie cele i je realizuje, tak jak ty reginno. Osiagam je i co? i
        nic...
        Nie pomaga nawet najbardziej absurdalne tlumaczenie typu "nie wywolalas II
        Wojny Swiatowej, wiec nie mozesz byc winna za WSZYSTKIE bledy tego swiata".
        Czuliscie sie kiedys jak w glebokim, zamurowanym dole, bez zadnego okna, ani
        swiatla? Kiedy krzyczycie a nikt was nie slyszy, bo nie jest w stanie albo nie
        chce?
        Jak polubic siebie?
        • Gość: kwieto Re: pomóżcie!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 12:39
          Wiesz, ja tez swego czasu mialem tendencje do nielubienia siebie. Nawet swoje
          zalety zawsze mozna bylo wypaczyc tak aby staly sie wadami.

          Na poczatek proponuje przestac myslec - "musze byc taka a taka".
          Ok. Jestes ciezarem dla innych - no i co z tego? Jesli maja ochote miec taki
          ciezar to ICH problem, a nie Twoj. Nie masz obowiazku byc mila, grzeczna,
          dobrze wychowana.
          Dobrze jest zauwazac pewne drobiazgi, ktore pozornie sa bez znaczenia - jesli
          chcesz poprawic poczucie swojej wartosci - typu: dzis sie usmiechnelam do
          rodzicow, powiedzialam komplement komustam...
          Ale tak naprawde mozna "Byc ciezarem" i miec niezle poczucie wlasnej wartosci.
          Dobrze tu robi (choc wydaje sie przytlaczajace) przyjecie odpowiedzialnosci za
          WSZYSTKO co robisz - za to, ze sie gniewasz, za to ze kogos nie lubisz, za to,
          ze robisz cos w pospiechu... wtedy mozesz zaczac szukac rozwiazan.

          Na dalszym etapie (ale to "wyzsza szkola jazdy") dobre jest po prostu nie
          postrzeganie siebie w zadnych kategoriach. Uzmyslowienie sobie, ze to nie wazne
          JAKI jestem ale po prostu, ze JESTEM. Bo to JAKI ciagle sie zmienia... jest
          zbyt plynne aby mozna to jednoznacznie okreslic. Mozna sobie wmawiac
          (afirmowac) "jestem piekny". Po pieciu nieprzespanych nocach tez?
          A wogole, czy to czy jestem piekny, czy nie wogole dotyczy mojej wartosci? Czy
          czlowiek piekny, madry, dobry, inteligentny jest bardziej wartosciowy od
          brzydkiego, glupiego, zlego, debila? Wcale niekoniecznie...
        • emi123 Re: pomóżcie!!!! 15.11.01, 23:00
          Witaj...
          Poczułam się kiedyś tak, jak to opisujesz... czułam sie odpowiedzialna za
          sytuację w której tkwiłam, nie umiałam z niej wybrnąć, myślałam, że moje życie
          się skończyło... Musiało upłynąć dużo czasu, zanim stan beznadziejności minął,
          pozostało wspomnienie bardzo realnych cierpień, realnych dla mnie,
          niezauważalnych dla innych... Piszę to, bo nie umiem pomóc Ci w tej chwili
          inaczej... Mogę tylko zapewnić, że to minie... Nie wiem, co jest przyczyną
          Twoich cierpień. Brak akceptacji? Dlaczego? W czym czujesz się gorsza?
          Nie wierzę, że możesz na obecnym etapie wytyczyć sobie jakiś cel i do niego
          zmierzać. Raczej powinnaś wiedzieć, czego nie chcesz. Może spróbuj pisać.
          Zwłaszca wtedy, gdy Twoje myśli kotłują się w głowie i masz wrażenie, że dłużej
          ich nie wytrzymasz. Będziesz też mogła zobaczyć, czy to Twoje pisanie układa
          się w jakąś całość. Nie przejmuj się, jeśli nie zachowasz logicznego ciągu lub
          będziesz w kółko pisała o tym samym. I nie pisz na siłę... tylko to co
          chcesz... Ale nie bój się... Nie mów, że jesteś beznadziejna, nie wiesz tylko
          chwilowo, co się z Tobą dzieje... no i co z tego... Życie nie jest łatwe... Ale
          bywa spokojne i miłe... A czasem szczęśliwe...
          Powodzenia...
    • Gość: reggina Re: pomóżcie!!!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 12:18
      Przez wiele lat próbowałam polubić siebie i, jak już wspomniałam, bez
      specjalnych sukcesów. Jeżeli Tobie się uda, to chętnie skorzystam z tej metody.
      Nie znoszę swojego wyglądu, ale poważnie zastanawiam się, czy sama nie wybrałam
      takiego przed urodzeniem, żeby sprawdzić swoje możliwości.
      Nie lubię niektórych swoich zachowań. Zwalczam swoje wybuchy złości i
      niecierpliwość. Idzie mi z wielkimi oporami.
      Kiedyś wydawało mi się, że potzrbuję do życia drugiego człowieka. Wierzyłam, że
      to przeznaczenie, wielka miłość itp. Byłąm gotowa walczyć z Bogiem w obronie
      tej miłości. I co? NIGDY W ŻYCIU NIE OPIERAJ SWOJEGO ŻYCIA NA JEDNYM CZŁOWIEKU.
      NIGDY. Proszę Cię o to. Wiem na pewno, że to błąd. Nawet jeżeli to prawdziwa,
      wielka miłość, to i tak nie wolno się na niej uwieszać, bo może się naderwać.
      Uważam za niezbędne "osadzenie" się w życiu jako jednostki indywidualnej,
      a dopiero z tego miejsca startować do budowania związków.
      • Gość: kwieto Re: pomóżcie!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 12:40
        Popieram - tez uwazam, ze dopiero bedac niezaleznym mozna naprawde kochac :"))
    • Gość: kornik2 Re: pomóżcie!!!! IP: *.csk.pl 13.11.01, 12:29
      Baybee, sama sobie nie pomożesz i jak podejrzewam nie pomoże ci w tej chwili
      nawet psycholog. Nie chciałbym wnikać w naukowe uzasadnienia dlaczego, ale to
      co teraz przechodzisz jest wynikiem zachwianej równowagi biochemicznej w mózgu.
      I nic na to nie poradzisz/ bo to nie bardzo działa tak, że jak bardzo chcesz to
      nagle wszystko wraca do normy, i wszystko jest OK/. I przynajmniej na początek
      przydałby ci się leki przeciwdepresyjne. Ja akurat nie jestem psychiatrą /cóż
      za obrzydliwe słowo/ ale myślę, że powinnaś udać się właśnie do psychiatry, a
      najlepiej takiego, który specjalizuje się w leczeniu depresji. Do psychiatry
      nie trzeba skierowania, i nie traktuj mojej propozycji tak jak to nasze
      społeczeństwo zwykle traktuje. Psychiatrzy to jedni z najbardziej normalnych i
      życiowych ludzi /widząc po kolegach i koleżankach ze studiów/ i często są to
      ludzie z powołania. I mam nadzieję, że na takiego trafisz. Ja nie mogę Ci
      nikogo polecić, bo to zbyt daleka odległość. I naprawdę nie obraź się ale weż
      to na poważnie. Psycholog dopiero później, jak już będziesz w stanie nieco
      bardziej normalnie funkcjonować.
      Trzymaj się ciepło
      • reggina Re: pomóżcie!!!! 13.11.01, 12:54
        Zgadzam się, że psychiatra, albo psycholog czasami jest niezbędny. Sama
        zastanawiałam się nad taką wizytą...kilka lat. Będąc w depresji trudno jest
        samodzielnie podjąć taką decyzję. Mnie się nie udało. I może to dobrze, bo już
        tego nie potrzebuję.
        Baybee, jeżeli zdecydujesz się na lekarza, to dobrze. Jeżeli nie, spróbuj
        Deprim, albo inne ziołowe leki poprawiające nastrój. Ale korzystając z poprawy
        nastroju koniecznie spróbuj poukładać swoje życie, nadać mu jakiś konkretny
        kierunek. Jeżeli sama o siebie nie zadbasz, zawsze będziesz zależna od innych.
      • Gość: arcobaleno Re: pomóżcie!!!! IP: *.telvia.it 13.11.01, 13:12
        masz racje, podpisuje sie obiema rekami, bo to bardzo charakterystyczne objawy
        depresji (nikomu tego nie zycze). nie jestem specjalista, ale osobie "po
        przejsciach" samo cisnie sie na mysl to skojarzenie
        to nie takie straszne, najtrudniejsza jest sama decyzja (bo uslyszec z ust
        psychiatry: "jest pani chora" to nie najpiekniejszy moment w zyciu), ale
        prawdopodobnie jedyne rozsadne posuniecie (jak sama stwierdzilas - testy tez Ci
        to sugerowaly)
        jedna watpliwosc: obawiam sie, ze nie mozna uniknac wczesniej spotkania z
        psychologiem, to on decyduje o skierowaniu do psychiatry kiedy niezbedne jest
        leczenie farmakologiczne
        zycze duzo slonca i choc odrobine optymizmu
        • Gość: Malwina Re: pomóżcie!!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 13.11.01, 15:39
          co kraj to obyczaj, licho wie, moze w pl jest podobnie jak we fr a ludzie nie bardzo wiedza.
          We fr psychologiem moze byc kazdy kto chce bo nie jest to dyscyplina medyczna. Moge sobie tablice
          jutro zawiesic i pobierac oplaty za jakiekolwiek nawet najdurniejsze rady, bylem od dochodow podatek
          placila a nikt mi nic prawnie nie zrobi. Stad duza ilosc naduzyc i kupa szarlatanow.
          Psychiatra/ psychoterapeuta jest lekarzem, musi miec studia i dyplomy, jesli jest analista musi miec za
          soba wlasna psychoanalize. Jest zwolennikiem takiej czy innej szkoly i jest zobowiazany odpowiedziec
          na pytania dotyczace metody. Seanse sa regularne i dobry psy nie przewiduje daty (jakie dziesiec !?)
          bo resultat jest osiagniety gdy ...jest osiagniety , o tym decyduje pacjent.
          Psychoterapeuta nie przepisuje lekow.
          Co wydaje mi sie logiczne.
          Jezeli potrzebujesz farmakologii, twoj lekarz ogolny dac ci recepte.
          W tym wszystkim pacjent ma cos (duzo!) do powiedzenia bo tylko on wie jak (zle) sie miewa.
          Ktos kto budzi sie kazdego ranka z checia strzelenia sobie w leb, powinien poprosic o antydepresory.
          Neurolog jest dla ludzi ktorzy boja sie psychoterapeutow - zaglada ci w leb z punktu widzenia
          chemicznego i zazwyczaj truje lekarstwami. Co nie jest rozwiazaniem.
          Srednia czasu na antydepresorach = 6 miesiecy, poza jest ryzyko nawyku i zwiekszenia odpornosci na
          wiec trzeba zwiekszyc dawke itp itd
          Lekarstwa (moim zdaniem) sa psu na bude bez terapii.
          Terapia nie musi byc droga.
          Nie wierze ze to sprawa pieniedzy.
          A jesli tak to czas zrobic rewolucje, moi drodzy, bo nie mozna sobie pozwolic na znoszenie takiego
          systemu ubezp. jak w stanach. to skandal !
          Organizm to nie samochod !
    • Gość: nati Re: pomóżcie!!!! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 16:22
      baybee, jak masz ochote to napisz nati@poczta.gazeta.pl
      natalia
      • Gość: BAYBEE Re: pomóżcie!!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.11.01, 11:58
        Chcialam wszystkim wypowiadajacym sie bardzo podziekowac. Wierzcie mi lub nie,
        ale podniesliscie mnie na duchu, bo zobaczylam, ze wcale nie jestem sama i sa
        ludzie, ktorzy chca pomagac i zauwazaja ze ktos potrzebuje pomocy. Nie macie
        pojecia (a moze macie) jak sama swiadomosc tego potrafi zdzialac bardzo duzo.
        BARDZO DZIEKUJE! Kazdy wpis przeczytalam co najmniej 3 razy, gleboko nad nim
        myslac i mam nadzieje, ze lekko pchneliscie mnie w jakims kierunku (a
        przynajmniej takie mam wrazenie na dzien dzisiejszy). DZIEKUJE!!! BARDZO
        DZIEKUJE!!!!

        baybee@o2.pl
        • arcobaleno Re: pomóżcie!!!! 15.11.01, 12:08
          bedzie lepiej, uwierz w to! trzymam za Ciebie kciuki i pozrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka