Dodaj do ulubionych

gdy mężatka grzeszy myślami

10.11.06, 17:51
Piszę bo już nie moge sobie poradzić z problemem. Jestem już od półtora roku
mężatką, a to przytrafia mi się już drugi raz. Wyszłam za mąż z wielkiej
miłości moje małżeństwo jest udane. Niestety od chwili ślubu już po raz drugi
zafascynował mnie inny mężczyzna. Pierwszy raz walczyłam ze sobą, czułam się
ta zła i nie warta. Wygrałam tą walkę ze sobą, choć byłam o krok od zdrady.
Mój ,,obiekt westchnień" wyjechał, problem się skończył. Niedawno pojawił się
w mojej pracy nowy kolega. I niestety trafiło mnie znowu, tym razem silnie.
Ciężko mi walczyć ze sobą, nie potrafię o Nim nie myśleć, nie mam ochoty na
seks z własnym mężem, natomiast snuję fantazje n.t. kolegi. To straszne.
Dlaczego tak się dzieje? mam kochającego męża, który nie zasługuje na to
wszystko, ale to się dzieje ze mną samo!!! Ciężko mi unikać nowego kolegi, bo
razem pracujemy, a mam dobrą pracę i nie chcę jej zmienić. Z resztą jeśli
kolega się zwolni, co to zmieni? Porblemem jest nie jego osoba lecz fakt, że
w trakcie trwania szczęśliwego małżeństwa drugi raz walczę z grzesznymi
myślami. Wcześniej bywałam w długich związkach, nieraz bez wielkich
namiętności, a nie miałam sytuacji, aby zdradzać emocjonalnie partnera. A
teraz, kiedy mam męża, z a którego wyszłam z wielkiej miłośći...Dlaczego tak
się dzieje?
Obserwuj wątek
    • aska275 Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 17:55
      Bo jesteś po prostu głupia albo nie kochasz męża.
    • jan_stereo Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 18:01
      Dzieje sie tak dlatego ze z samej tylko milosci duchowej pozadania cielesnego
      sie nie da zaspokoic,tak samo jak wodą nie gasi sie pragnienia glodu.

      ps. a tych grzesznych mysli jakos nie widze,jedynie poped seksualny skierowany
      do plci przeciwnej,....biologia.
    • wiarusik Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 18:01
      Rozwiedź się.Nie baw się w małżeństwo.To jest dla poważnych ludzi z wyobraźnią.
      Dla reszty-sex związki.
      Oduczcie się tego,że powinnością każdego dorosłego człowieka jest ślub i
      gromadka dzieci.Kto wam takich głupot nawtykał???
      Małżeństwo to sakrament i należy do sfer religijnych.Religia opiera się na
      wierze.Jeśli jest się człowiekiem małej wiary,to taka sytuacja jest pospolitą
      hipokryzją.Bierzcie śluby jak dorośniecie(czyli tak około 60ki).
      Pzdr.
      • ewelline Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 18:04
        Dokładnie, jak się zakłada rodzinę to myśli się już poważnie a nie odstawia
        takie numery. Współczuje Twojemu mężowi.
      • potvorna Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 18:42
        No tak, ci co nie są religijni są nic nie warci...Co za głupi sposób myślenia.
        Znam przypadki zdrady w religijnych związkach, a tu nie ma do czynienia ze
        zdradą! Wiarusik jesteś taki mąry, bo na ciebie nie trafiło. Tak bywa, dla mnie
        jest to normalne zjawisko, a już od nas samych zależy jak sobie z tym
        poradzimy, czy zdradzimy, czy z zaciśniętymi zębami będziemy ciągnąć ,,święty
        związek" aby nie skrzywdzić. Dla mnie poprostu jest to wygaśnięcie uczuć, które
        może się zdarzyć w każdej chwili, zarówno w związku sakramentalnym jak i
        niesakramentalnym. Jak wiele osób samych siebie oszukuje. Nie bądźmy
        hipokrytami.

        wiarusik napisał:

        > Rozwiedź się.Nie baw się w małżeństwo.To jest dla poważnych ludzi z
        wyobraźnią.
        > Dla reszty-sex związki.
        > Oduczcie się tego,że powinnością każdego dorosłego człowieka jest ślub i
        > gromadka dzieci.Kto wam takich głupot nawtykał???
        > Małżeństwo to sakrament i należy do sfer religijnych.Religia opiera się na
        > wierze.Jeśli jest się człowiekiem małej wiary,to taka sytuacja jest pospolitą
        > hipokryzją.Bierzcie śluby jak dorośniecie(czyli tak około 60ki).
        > Pzdr.
        • wiarusik Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 18:56
          Co to,według ciebie,jest małżeństwo?
          Tylko nie pitol takich smutów jak 99% populacji(nawet tej "praktykującej").
          Ja nie zabraniam nikomu być razem,tylko dlaczego samo pojęcie małżeństwa zostało
          obdarte z majestatu i przypomina zwykły konkubinat?Może to jest własnie droga
          dla was ludziska-k o n k u b i n a t?Czemu wycieracie sobie tyłki sakramentem?
          Odczepcie się od niego.Świadkiem jego zawarcia był Bóg i należy z tej okazji
          dochowywać szczególnej staranności i mieć na uwadze nie tylko przyjemności,ale
          i obowiązki,powinności z tym związane.Nie trzeba być katechetą by pojąć takie
          prawidła.
          Nie jestem religijny,tylko mam świadomość symboliki pewnych instytucji i jestem
          pełen szacunku dla nich.Wy naprawdę nie musicie brać ś l u b u.Po co?Na jaką
          cholerę?
          • justiz Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 22:56
            Wiarusiczku, ale sobie "pojechałeś"! No, no... ;-)))
            • wiarusik Re: gdy mężatka grzeszy myślami 11.11.06, 00:18
              No co?;)))
              • justiz Re: gdy mężatka grzeszy myślami 11.11.06, 12:24
                Ładnie napisałeś! ;-)))
        • aska275 Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 21:41
          "Dla mnie poprostu jest to wygaśnięcie uczuć, które może się zdarzyć w każdej
          chwili, zarówno w związku sakramentalnym jak i niesakramentalnym." A gdzie
          autorka wątku napisała, że już nie kocha męża? Właśnie pisze, że go bardzo
          kocha i pobrali się z wielkiej miłości. Czytaj ze zrozumieniem.
    • babushka Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 18:08
      Waldemarko, życie wodzi na pokuszenie, zobaczysz, jak z tego wyjdziesz... Myslę
      o sytuacji.
      • blackforever kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień 10.11.06, 18:24
        a ja nie rozumiem ataków na Waldemarkę. Kto nie ma grzechu na sumieniu niech
        pierwszy podniesie kamień. Zwłaszcza, że dziewczyna widzi problem i walczy z
        nim zamiast iść na łatwiznę i poprostu zdradzić męża, może się nie dowie?.
        Niestety takie jest życie, nie mamy gwarancji na to, czy jutro będziemy kochać,
        czy sami jutro będziemy kochani. reasumując myślę, że poprostu czegoś w tym
        związku zabrakło. Bo gdyby było idealnie dziewczynie nie przeszłoby coś takiego
        przez myśl...
        • gszesznica Re: kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kam 10.11.06, 18:31
          dlatego samego,czemu zonaci mezczyzni grzesza myslami.
          dlaczego grzesza?
          po prostu na swiecie jest tyle rzeczy i ludzi ktorzy moga nas zachwycic ,ze
          koncentrowanie sie na jednym obiekcie jest byrdzo trudne.
          Od partnerow zalezy czy postaraja sie byc "tymi" najatrakcejniejszymi dla
          drugiej osoby.
        • jan_stereo Re: kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kam 10.11.06, 23:30
          blackforever napisała:


          > Niestety takie jest życie, nie mamy gwarancji na to, czy jutro będziemy
          >kochać,czy sami jutro będziemy kochani.

          Dziewcze przeciez nie przestalo wcale kochac.

          > ..reasumując myślę, że poprostu czegoś w tym związku zabrakło.

          Jak to "czegos", zwyczajnie zabraklo spelnienia seksualnego i mozna stawac na
          glowie ale milosc nic tu ma do rzeczy.

          ps. osobiscie uwazam ze najzdrowiej byloby sie przespac z obiektem
          pozadania,tak samo jak glodny powinien zjesc posilek.
    • horpyna4 Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 18:40
      Waldemarko, takie fascynacje są czymś naturalnym. Ważne, żeby im nie ulegać, bo
      to po prostu... chemia. W mózgu wytwarza się substancja, nie pamiętam w tej
      chwili dokładnie nazwy, ale podobna do amfetaminy, również w działaniu. No i
      człowiek bywa na haju. Jeżeli zdasz sobie z tego sprawę, to łatwiej będzie Ci
      poradzić sobie z takimi przypadkami. I nie przejmuj się hipokrytami, którzy
      pałają świętym oburzeniem, pamiętaj tylko, że chwilowe fascynacje pojawiają się
      i mijają, nie warto z ich powodu niszczyć udanego małżeństwa.
      • jan_stereo Re: gdy mężatka grzeszy myślami 10.11.06, 23:35
        horpyna4 napisała:

        > Waldemarko, takie fascynacje są czymś naturalnym. Ważne, żeby im nie ulegać,
        >bo to po prostu... chemia.

        ..po prostu,jak by to bylo tak po prostu to by sobie dziewcze poprzekladalo w
        glowie zwiazki chemiczne i rzucilo sie rozpalone na meza.

        > I nie przejmuj się hipokrytami, którzy
        > pałają świętym oburzeniem, pamiętaj tylko, że chwilowe fascynacje pojawiają
        > się i mijają, nie warto z ich powodu niszczyć udanego małżeństwa.

        To nie jest fascynacja tylko najzwyklejszy w swiecie poped seksualny i jesli
        jest on zaspokojany to czlowiek sie czuje zdrowo i dobrze,jesli nie, to nigdy
        nie bedzie w pelni udanego malzenstwa czy tez zycia.
      • hyper_mouse Re: gdy mężatka grzeszy myślami 14.11.06, 11:18
        Ludzie są dziwnie zaprogramowani, bo z jednej strony mają monogamiczną
        psychikę, ale poligamiczne potrzeby seksualne. To co Ci się przydarza to
        normalna sprawa, każdy na jakimś etapie życie odkrywa zafascynowanie inną osobą
        niż jej/jego partner, ale chyba nie warto rezygnować z tego powodu z małżeństwa.
        Uważam, że zdrada w myślach to nie jest zdrada.
    • veldorado Re: Bywa i tak. 10.11.06, 20:08
      Miłośc to sprawa skomplikowana. Ale jak piszesz wyszłaś za mąż z wielkiej
      miłości, a tu takie zakochanie. Po prostu jesteś młodą osobą o mało stabilnych
      uczuciach i zapewne osobowości. Myslę, że twoje małżeństwo też cię w jakiś
      sposób rozczarowało, dlatego szukasz czegoś pięknego i wspaniałego na boku.
      Po prostu kiedy nie trzeba walczyć o tego kogos bo jest, adrenalina tak nam nie
      podskakuje, jak przy przystojnym nieznajomym:)))). Myślę, ze w wypadku kiedy
      poczułabyś, ze tracisz swojego męża, bo odchodzi do innej, to twoje reakcje
      byłyby inne. Wtedy ci inni nie mieliby takiego działania na ciebie. Myślę ze
      musisz otwarcie zdać sobie sprawę, ze coś nie jest tak w twoim małżeństwie i
      spróbować wspólnie z mężem to zmienić zanim będzie za późno.
    • jedenkruczek Proponuję 10.11.06, 22:36
      wziąść karteczkę i napisać na niej imię i nazwisko tego pana (można też
      zdefiniować jakiś inny problem, lub swoją negatywną cechę) a następnie
      długopisem zrobić siedem okręgów wokół tego co napisałaś (bez odrywania
      długopisu i w prawą stronę) a następnie trzeba taką karteczkę chwycić w jakieś
      narzędzie np pińcetę, kombinerki, stare nożyczki itp. i w łazience, nad muszlą
      spalić (nie patrząc się się na ogień) a następnie spuścić wodę. Jeśli nie
      możesz jej spalić, możesz ją zakopać w ziemi - wtedy mów w duchu "oddaje Ci
      Matko Ziemio wszystkie moje problemy, oddaje Ci moje porządanie ..." itp. Tylko
      żeby nikt cię nie zobaczył bo mógłby potem wykopać karteczkę i ją przeczytać.

      Możesz także wymoczyć sobie nogi w wodzie z solą (np. pół torebki soli; sól
      jest elementem ziemi). Wystarczy 10 minut. W czasie tego moczenia bądź
      rozluźniona i mów w myślach: "Matko Ziemio proszę uwolnij mnie od mojego
      porządania, oddaje Tobie moje wszystkie fantazje seksualne, proszę uratuj moją
      niewinność" itp. , słowa niech będą szczere i spontaniczne, płynące z serca,
      rodzące się z prawdziwego pragnienia rozwiązania tego problemu.
      Po około 10-15 minutach wylewasz wodę do muszli klozetowej bez patrzenia na nią
      (nie rozlej jej po całej łazience :) ) i spuszczasz wodę.

      To nie są żadne czary czy magia,to co robisz nie będzie szkodziło osobom
      wpisywanym na karteczce, chodzi tylko o to, aby twoja podświadomość "odwiązała"
      się od przyczyny twoich problemów. Chodzi tylko o zerwanie negatywnych więzi,
      nie zaś o zaszkodzenie komukolwiek.

      Powodzenia.
      • jedenkruczek Acha .. jeszcze tylko dodam, że jest to po prostu 10.11.06, 22:40
        zindustralizowana i uproszczona wersja medytacji jaką wykonywali kiedyś jogini
        w swoich pustelniach w Himalajach.
        • neverending.l_4 Re: Acha .. jeszcze tylko dodam, że jest to po pr 10.11.06, 23:02
          zdarza sie
          www.lublin.nop.org.pl/aborcja-big.jpg
    • maly.jasio Myśli sa wolne, grzeszyc sie nimi nie da 11.11.06, 00:11
      nie wierz w bajki...

      grzeszysz dopiero slowem i uczynkiem.
      • wiarusik Re: Myśli sa wolne, grzeszyc sie nimi nie da 11.11.06, 00:17
        Myślą,słowem i uczynkiem;)Nie wprowadzaj dziewczyny w błąd.To jest triada,w
        której każdy ze elementów jest tak samo ważny.To co ty wskazałeś to cepelia i
        typowe pojmowanie wiary;)
        • maly.jasio Twoje przed-Oswieceniowe teorie, schowaj sobie 11.11.06, 00:33
          do kieszeni...

          Od czasow Oswiecenia mysli sa wolne.
          Inaczej nie byloby postepu i wolnosci czlowieka...

          Dopiero to, co z nimi robisz - slowem i uczynkiem
          - swiadczy o Twoich intencjach.
          • wiarusik Re: Twoje przed-Oswieceniowe teorie, schowaj sobi 11.11.06, 01:26
            Myśli zawsze były wolne;)
            Ale dla Boga liczy się wszystko.Jego nie dotyczą ludzkie
            epoki,zasady,konwenanse,zwyczaje i inne bariery;)
            • maly.jasio nie. 11.11.06, 18:56
              wiarusik napisał:

              > Myśli zawsze były wolne;)

              nie zawsze byly...
              Sw. inkwizycja i komunizm nawet nad myslami ichcialy zapanowac :)))


              > Ale dla Boga liczy się wszystko. Jego nie dotyczą ludzkie
              > epoki, zasady, konwenanse, zwyczaje i inne bariery;)

              naturalnie. Ale tu nie forum religijne.

              na tym, ziemskim padole - mysli SA WOLNE.
              - co pragne powtorzyc.
              - a tylko slowa i czyny - juz nie.
        • hyper_mouse Re: Myśli sa wolne, grzeszyc sie nimi nie da 14.11.06, 11:21
          Myślą to grzeszymy cały czas... sądzę, że tu raczej chodzi o postanowienie
          zrobienia czegoś, a to zupełnie co innego niż wyobrażanie sobie tylko danej
          sytuacji.
          Poza tym najciekawsze jest to, że ludzie nie uprawiający seksu mają najwięcej
          do powiedzenia na ten temat np. księża, stare dewotki i sfrustrowani starsi
          panowie.
    • solaris_38 lubimy narkotyki 11.11.06, 02:16

      a dla nieużywających innych narkotyków zostaje seks i adrenalina i endorfiny

      nieźle kręci

      zawalają sie małżeństwa rodziny
      czasem nawet ktoś umiera od tego

      normalka

      skoro cie kręci seks sam w sobie i szukasz kolejnej dawki to juz u męża niE
      znajdziesz
      tam tylko miłość

      reszta to decyzje

      bardzo trudne

      bo te siły SA bardzo zniewalające jeśli sie na nie otworzy człowiek


      ale ja nie polecam nikomu narkotyków seksu bez uczuć ani koeljnych porcji
      adrenaliny

      to równia pochyła

      biegnij jesli musisz

      ale pewnie nie musisz
      bo TO SIE ZACZYNA W GłOWIE

      • ja_adam Re: lubimy narkotyki 11.11.06, 08:41
        oj...lubie takie mężatki...
        • solaris_38 a co w tym do lubienia 11.11.06, 18:50
          dziwne

          lubisz kiedy cierpią ?

          to masz niezłą jazde :) ;) :)
      • hansii lubimy radosc zycia :))) a Ty? 11.11.06, 19:01
        solaris_38 napisała:
        >
        > ale ja nie polecam nikomu narkotyków

        - tez nie polecam. to sztuczna chemia.

        ani seksu bez uczuć >

        - nie ma seksu bez uczuc. nawet w agencjach towarzyskich wybiera sie te,
        ktora sie podoba...
        a na kochanke wybiera sie te, ktora darzy sie sympatia...
        to z pewnoscia tez uczucie :)))
        • solaris_38 okręgi 11.11.06, 19:38
          jesli wybierasz ( w agencji) na kochankę kogos o kim nie wiesz co czuje
          to nie podoba mi sie w ten sposób

          jesli jednak kobieta ta z radością cie przyjmuje to co innego

          kobiety jednak maja bardzo wysoki poziom potrzeb uczuć
          z reguły faceci ich nie radują

          ja jestem za radością

          dwustronnie biegnąca
          :) :) :)
          • hansii okręgi - piekne i erotyczne :))) 11.11.06, 20:03
            solaris_38 napisała:

            > jesli wybierasz ( w agencji) na kochankę kogos o kim nie wiesz co czuje
            > to nie podoba mi sie w ten sposób

            ja tam nie bywalem...
            to nie moj styl..
            ale bywali znajomi...
            wybiera sie kobiete, ktora sie podoba...
            do ktorej czuje sie cos :)))

            > kobiety jednak maja bardzo wysoki poziom potrzeb uczuć
            > z reguły faceci ich nie radują

            - byc moze...
            ale lepiej pogodzic sie ze swiatem realnym, z tymi mezczyznami, jacy sa :)))
            >
            > ja jestem za radością

            - za tym jest kazdy...
            ale nia ma tak, ze kobiety beda stawiac warunki :)))
            • solaris_38 a jednak (maxi grip) 12.11.06, 03:18

              świat realny jednak zmienia się cały czas

              sam świat się na siebie nie godzi

              woli sie wciąż przeistaczać

              co ty z tym godzeniem sie ;);) :)

              zgadzam sie ze trzeba żyć z radością ale nie żeby sie od razu godzić
              fuj fuj
          • patrycja033 nie dajesz za wygrana 11.11.06, 20:18
            od ilu lat juz probujesz uwiesc facettta?:)))))
            i z jakim skutkiem?:DDDDDD
            • solaris_38 na pewno jest dużo do kochania 12.11.06, 03:19
              nie próbuj go uwodzić
              pozwól sie pokochać
              pokochaj sama
          • adonis1970 Re: okręgi 11.11.06, 20:34
            solaris_38 napisała:

            > jesli wybierasz ( w agencji) na kochankę kogos o kim nie wiesz co czuje
            > to nie podoba mi sie w ten sposób
            >
            > jesli jednak kobieta ta z radością cie przyjmuje to co innego
            >
            > kobiety jednak maja bardzo wysoki poziom potrzeb uczuć
            > z reguły faceci ich nie radują

            solaris, skad taka wiedza, czyzbys pracowala w agencji???


            • solaris_38 tam tez pracują ludzie 12.11.06, 03:23

              myślę ze trudno jest zachować tam poczucie godności i radość

              ale może komuś się udaje :) ;) ;)
      • jan_stereo Re: lubimy narkotyki 11.11.06, 23:52
        Strasznie demonizujesz ten seks Solaris, a tak naprawde, problem nie w tym czy
        sie owa kobieta przespi z tym mezczyzna tylko to, ze ona ma podobnie trudne
        podejscie w tym temacie.
        Jeden zje bulke i czuje sie prosto syty a inny usycha nad problemem
        pochlonietych kalorii...
        • ja_adam S jak Surround 12.11.06, 00:10
          Stereo słyszłaeś o Surround>?
          A moze solaris jest demonem seksu i dla niej radośc z seksu to cos wiecej jak
          bułki i kalorie...
          • jan_stereo Re: S jak Surround 12.11.06, 00:16
            Nie tylko slyszalem "o" ale nawet sluchalem "w". Mam nadzieje ze dla niej to
            cos wiecej ;)
            • ja_adam Re: S jak Surround 12.11.06, 00:19
              chyba oboje mamy nadzieje...
              ciekaw czy Ona wytrzyma ten nasz dubel surround ;)
              • jan_stereo Re: S jak Surround 12.11.06, 00:21
                kobieta to osluchana jest i umie korzystac z pilota,tak wiec jednym kliknieciem
                ma nas z glowy :)
                • ja_adam wolne skojarzenie...pilot 12.11.06, 00:25
                  kiedyś słuchałem wywiadu z pilotem którego hobby są akrobacje lotnicze podczas
                  gdy zawodowo jest pilotem boeninga dżambo, na pytanie czy nie nudzi sie gdy
                  automatyczny pilot cały czas prowadzi samolot?
                  - wie Pani, na szczęsice automatyczny pilot nigdy się nie zacina,nigdy się nie
                  zacina,nigdy się nie zacina,nigdy się nie zacina,nigdy się nie zacina,nigdy się
                  nie zacina...
          • solaris_38 Adam 12.11.06, 04:13

            bułki suuround

            to się nazywa

            MC Donald :)?

            myślę ze każdy czasem ma zajawkę na demonizm lub boskość
            każdy lubi choc przez chwilę być groźny niesamowity ogarniający przekraczający
            inny niz zwykle taki jak zwykle tylko bardziej
            cokolwiek

            ale genralnie demonami sie nie bawiłam tylko klockami lego i misiem
        • solaris_38 Janku demon nie w seksie ani w solarium 12.11.06, 04:05


          opowiadam nie o seksie
          ale o pewnym podejściu do seksu które według mnie uzaleznia

          kiedy pozwalamy zbyt silnie nas stymulować występuje podrażnienie układu
          nagrody
          skutek jest taki że
          stajesz sie nałogowcem
          i nie ważne czy sa to narkotyki czy solarium komputerowe gry czy seks

          to nie komputer jest zły ano solarium ani seks
          pewnie nawet narkotyki same w sobei tez nie (indiańscy szamani rytualnie sie
          zaprawijacy mnie nie rażą)

          o tym czy cos jedst dobre czy złe decyduja owoce i to w dłuższejmnperspektywie
          bo lokalna mzoę zwodzić

          nie boję sie bułek z masłem ani solarium
          ale każdego nałogu tak
          nie ma zaufania

          ale to jak my to p
          • jan_stereo Re: Soli 13.11.06, 10:40
            solaris_38 napisała:

            > opowiadam nie o seksie
            > ale o pewnym podejściu do seksu które według mnie uzaleznia
            > kiedy pozwalamy zbyt silnie nas stymulować występuje podrażnienie
            > układu nagrody skutek jest taki że stajesz sie nałogowcem...

            Kiedy zycie bez silnej stymualcji jakies takie plaskie emocjonalnie(nie
            uwazasz) i nie sadze aby to byl problem,sek w tym ze jak juz sie wejdzie w
            nalog to najlepiej aby byl on zdrowo zaspokojony. A seks( to odnosnie
            poprzedniego postu)przewaznie niesie uczucie;spelnienia,radosci,ulgi itd.,o ile
            ma sie do niego zdrowe podejcie,to potem nie pojawia sie zbedne poczucie winy(
            bo to jest glowny problem wielu ludzi).

            > o tym czy cos jedst dobre czy złe decyduja owoce i to w dłuższej perspektywie
            > bo lokalna mzoę zwodzić

            Zatem nalezy wpierw cos zasiac aby zobaczyc co wyrosnie.

            > nie boję sie bułek z masłem ani solarium
            > ale każdego nałogu tak
            > nie ma zaufania

            Nalogi tez sa rozne,rodzace zle lub dobre owoce.
            • solaris_38 Jan 13.11.06, 19:28
              nie ma dobrych nałogów
              nałogi dają COŚ dobrego dlatego sa atrakcyjne ale mówią że coś jest dobre
              patrzę na SUMĘ a w sumie każdy nałóg daje .. minusy
              • jan_stereo Re: Solaris 14.11.06, 10:07
                Mowisz, nie ma dobrych nalogow,mam znajomego duzo starszego ode mnie,po
                zawale,facet zaczal pracowac nad swoja kondycja,popadl wrecz w nalog cwiczenia(
                wycieczajace gorskie wycieczki). Oceniajac ten nalog jako sume: mamy owszem
                minusy( ale tutaj to wzgledne),mamy tez conajmniej jeden plus,facet nie ma
                (wedle lekarza) sladu po zawale i czuje sie dobrze. Nalog pozostal, cwiczy
                nadal.
                Uwazam ze to nalog ktory daje COS dobrego,a dzieki temu, ze jest nalogiem
                pozwala pozostac w wypracowywaniu tego CZEGOS dobrego.
                • solaris_38 Jan 14.11.06, 11:55
                  właśnie o tym pisałam nałóg zawsze MA plus w przypadku przyjaciela to
                  polepszone zdrowie
                  ale nałóg zawsze w sumie robie źle
                  zatem o ile to faktycznie nałóg
                  to musi mu to przeszkadzać w życiu rodzinnym osobistym i wątpię aby jego
                  ekspansywność dla zdrowia była naprawdę dobra

                  jesli mu nie przeszkadza to nie nałóg


                  wielu ludzie twierdzi ze to co robią to nie nałóg a przeciwne pomaga im

                  np wypicie sobie kilku koniaczków po pracy (należy im sie taki relaks)
                  spędzanie większosci czasu przed kompem ( należy mi się trochę rozrywki)

                  inni widzą to zwykle lepiej

                  ja np sie nie oszukuję że nie mam nałogu komputerowego
                  spędzam za dużo czasu przy kompie i mam tego świadomość
                  nałóg zawsze wiecej zabiera
                  • jan_stereo Re: final 15.11.06, 09:52
                    To my sie spieramy o definicje "nalogu" widze,niech bedzie Twoja:
                    " nalog czasami ma plusy,ale z definicji jest zly dla nalogowca inaczej nie
                    jest nalogiem"

                    ps.1 uwazam ze przy kompie mozna i zginac byle tylko z przyjemnoscia,
                    zastanawia mnie tez czy nie ma rzeczy gorszych od nalogow,np.
                    bezplciowe/nijakie zycie.
                    ps.2 a dlaczego tyle siedzisz przy kompie ( tylko nie mow,ze przez nalog od
                    czegos sie zaczyna) ?

                    a mial byc final
                    • solaris_38 kropki przy finale 15.11.06, 11:10
                      siedzę przy kompie bo daje mi mnóstwo bodźców różnego rodzaju z wieloma ludźmi
                      cały czas wczuwam sie w przdstawiane sytuacje i one sa dla mnie Dostojewski
                      reality show
                      a w Dostojewskim właśnie to ceniłam
                      on nie było tylko o heroiniach i herosach ale w największej ilościowo części o
                      zwykłych ludziach

                      ja .. kiedy nie potrafiła sobie wcale wyobrazić co czuja ludzie

                      a kiedy piszą to ja .. coś juz wiem
                      poznaję ich złudzenia ścieżki nadzieje boł i chęc ranienia
                      to jest piękne
                      poza tym sama lubię rozwijać sie i czuję wdzięczność jesli inni ludzie
                      stymulują mnie do tego a wiele im zawdzięczam
                      prawie wszystko
                      sama tez chętnie uczestnicze w cudzym rozwoju nawet ziarenkiem małym (one mają moc)
                      kiedy masz dużo pokarmu jesteś jak matka i chcesz karmić bo mleko wylewa ci sie
                      z piersi

                      ale czuję ze musze to ograniczyć a moźe nawet zrobić sobie przerwę
                      bo przesadzam a to nie jest dobre

                      było tak klika razy że nie pisałam i zawsze ktoś mi na priva napisał żebym
                      pisała bo choć nie on sam nie pisze ale lubi mnie czytać

                      i jakoś tak jakiś rodzaj więzi sie tworzy

                      niewidzialnej
                      bo przecież z tego forum nie mam nikogo kto stałby sie moim realnym przyjacielem
                      (na ABC owszem spotkałam takie istoty)


                      pozdrawiam
                      • jan_stereo Re: kropki przy finale 15.11.06, 17:11
                        zmierzam do tego,ze nalog siedzenia przy komputerze wiecej Ci zabiera niz
                        daje,zastanawiam sie jak to ocenilas, i skad wiesz ze nie siedzac przy kompie
                        nalogowo byla bys bardziej zadowolona z takiego trybu zycia majac jednoczesnie
                        ow wrodzony/nabyty glod pochlaniania roznego rodzaju bodzcow ?

                        ps. przesadzasz w jakim sensie ? czasowym i nie wyrabiasz sie z innymi waznymi
                        sprawami ?
                        • solaris_38 Re: kropki przy finale 15.11.06, 18:58
                          jestem teraz na zwolnieniu dłuższym wiec nie ma żadnych spraw i nie zawalam
                          niczego z rzeczy podstawowych poza snem

                          ale wkurza mnie to ze MUSZĘ zobaczyć co mi ktoś w liście odpisał, jak
                          zareagował ktoś komu napisałam cos tam na forum itd

                          chciałabym tak np dwa razy w tygodniu na forum wchodzić a nie codziennie po
                          klika godzin (godzinka rano godzinka w południe i godzinką wieczorem)
                          • jan_stereo Re: kropki przy finale 15.11.06, 22:27
                            solaris_38 napisała:

                            > wkurza mnie to ze MUSZĘ zobaczyć co mi ktoś w liście odpisał, jak
                            > zareagował ktoś komu napisałam cos tam na forum itd

                            Wkurza,znaczy sie ciekawi niezmiernie,a ze reaguja ludzie,znaczy sie ciekawa
                            jestes bardzo mysli innych ludzi i swoich wlasnych.Mozna zatem powiedziec ze
                            komputer/internet ma tu nic do rzeczy,on jedynie pozwala sie komunikowac.

                            > chciałabym tak np dwa razy w tygodniu na forum wchodzić,a nie codziennie po
                            > klika godzin (godzinka rano godzinka w południe i godzinką wieczorem

                            A ja bym chcial jesc raz w tygodniu zamiast posilku rano w poludnie i czasami
                            wieczorem :)
    • dr.rocco Wyznania nimfomanki hehe 11.11.06, 20:25
      A moze to jednak nie jest prawdziwa milosc skoro dupa swedzi do innego , juz poraz
      drugi , jak to napisalas :)
    • ja_adam Dlaczego lubie? 11.11.06, 21:50
      Bo najpiekniej grzeszą zakonnice!
      Jak grzeszyć to do bolu...
      Przynajmniej bedzie sie z czego spowiadać
      Dla mnie problem grzesznych mysli to zwyczajne pierdoły!
      • solaris_38 Lem i termostat 12.11.06, 03:30
        Lem:
        największe piękno ascezy lezy
        jej nagłym porzuceniu

        :)
        dzieci też wbiegają na górkę tylko po to aby sie niej stoczyć

        grzeszyć i spowiadać sie i grzeszyć i spowiadac się

        to termostat
    • mskaiq Re: gdy mężatka grzeszy myślami 15.11.06, 10:22
      Nie ukladaj scenariuszy, tworza cos co nie istnieje. Te fantazje potrafia
      przyciagac, znikaja kiedy skonfrontowalaby je rzeczywistosc.
      Kiedy pojawia sie mysli o tej nowej fascynacji, zajmnij sie czymkolwiek. Wtedy
      blokujesz Swoja swiadomosc. Zajmnij sie czytaniem sprzataniem, pisaniem, itp.
      Jesli bedziesz konsekwentnie blokowala swiadomosc te mysli beda coraz slabsze i
      fascynacja zniknie.
      Wtedy bedziesz mogla wrocic do Swojej wielkiej milosci bo ona nadal istnieje,
      zostala tylko zastapiona przez fascynacje.
      Zwykle fascynacja pryska kiedy probujesz wprowadzic ja w zycie. Wtedy okazuje
      sie ze nie istnieje, ze jest proznia i wtedy wraca wielka milosc. Czesto
      nastepuje to za pozno, czesto prowadzi do zdrady i poczucia wielkiej winy tym
      wiekszej im silniej wraca milosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • hedonista.oswiecony Re: gdy mężatka grzeszy myślami 15.11.06, 22:49
      wiele tu różnych wypowiedzi, ale ja bym zwrócił uwagę na coś innego. Waldemarko
      masz dylemat i rozumiem jakie to męczące bo i mi nie jest to uczucie obce.
      Kochasz i pragniesz. Nie zgadzasz się na swoje uczucia, ale zaprzeczanie,
      zagłuszanie, racjonalizacja... nie skutkują...

      czytałem niedawno artykuł, że wedle pewnych badań b. wiele ludzi płci obojga ma
      takie dylematy po wstąpieniu w związek. Takich osób jest okazuje się całkiem
      niemiało i dotyczy to naszych płci po równo. Ludzie gwałtowniej pragną seksu
      dla seksu. Świadomość, że już nigdy nie skosztują zakazanego owocu zaczyna
      męczyć.

      ponoć daje się to opanować, ale może nie rozmawiasz otwarcie o swoich
      fantazjach z partnerem. Czy jesteś pewna, że on nie ma takich pragnień?
      Rozmawiacie o swoich fanazjach?

      ukłony
      ed
      • hyper_mouse Re: gdy mężatka grzeszy myślami 16.11.06, 09:58
        I jak ty to sobie wyobrażasz, że usiądą z mężem i on opowie jej o swoich
        fantazjach erotycznych dotyczących np. swojej sekretarki, a ona o marzeniach o
        weekendzie z kolegą z pracy. No nie wiem... to już raczej byłby hardcore.
        • hedonista.oswiecony Re: gdy mężatka grzeszy myślami 16.11.06, 12:26
          a dlaczego nie? próbowałaś? To jeden z najlepszych afrodyzjaków. Przecież nie
          masz wpływu na myśli, ale na czyny, więc co z tego, że moja Pani myśli o innym.
          Przecież prawie każda myśli, tak jak i prawie każdy myśli...
          ukłony
          ed
          • izzzunia Re: gdy mężatka grzeszy myślami 16.11.06, 13:38
            Czy to są jednostronne pragnienia? Czy kolega z pracy też Cię adoruje? Jak nie
            jest świadom Twoich myśli, to daj sobie spokój z kolegą i uczyń z tym myśli
            afrodyzjak, coś o czym sobie myślisz, kochając się z mężem. Większość, jak nie
            wszyscy - ma fantazje erotyczne na różne tematy i to wcale nie musi oznaczać
            zdrady. A czujesz tak dlatego, że męża masz na co dzień i masz go półtora roku,
            więc Ci spowszechniał, to normalne, a wszystko co nowe jest zawsze świeże i
            fascynujące. Większość mężatek tak ma, tylko się do tego nie przyznają. Jak nie
            chcesz zdradzać, to podniecaj się tymi myślami i już. A może niech to będzie
            bodziec do zmian w małżeńskiej sypialni? Do większej otwartości,
            eksperymentowania, różnych gier, seksownej bielizny, rozmowy na "te tematy"
            itd., itd. Inspiracja jest we własnej głowie i w wyobraźni oraz w wielu
            książkach o urozmaiconym seksie, które leżą np. na półkach w Empiku.
    • ewiku można to pogodzić... 16.11.06, 10:32
      jeżeli twierdzisz, że kochasz swojego mężą a mimo to kręcą Cię inni faceci to
      może pomyślicie wspólnie o swingu?
      wtedy wszystko jest możliwe
      pozdrawiam...:)))



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka