Dodaj do ulubionych

Jedno wielkie NIC

23.11.06, 11:05
wali sie wszystko. no moze tylko poza praca. moj poltoraroczny zwiazek
umiera. wspolne mieszkanie, plany, marzenia..... i to umiera przeze
mnie...przez to, co dzieje sie w mojej glowie...przez to ze uczucia obieraja
zupelnie inny kierunek....jest cos jeszcze.. jakis maly plomyk w moim sercu.
moze uda sie go ocalic. moze... a tak bardzo wierzylam ze tym razem to juz
bedzie TO.
a tymczasem wszystko co czuje to jedna wielka czarna pustka.
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: Jedno wielkie NIC 25.11.06, 02:05
      Rozczarowanie.
      Skads to znam.
      Ale serce mam nadal otwarte.

      Pozdrawiam Hubert
    • solaris_38 próżnia jest płodna 25.11.06, 02:17

      jest taki obraz pogrzeb hrabiego orgaza el greka

      kiedy w jednej chwili istota umiera i świat wokół cierpi w tej samej chwili w
      podniebnych sklepieniach można zobaczyć ze ,,, przypominają macicę (trzeba
      ogladać na żywo na małej reprodukcji nie widać ) i ze jakiś twór dziwny
      przedziera sie przez nieba i rodzi sie w niebie gdzie z tego powodu panuje radość

      śmierć i życie chodzą w parze


      nie wiem czy jest TO

      może tez wcale TEGO nie potrzebujesz

      jesteś uczestnikiem wielkiego dramatu (dramat to nie tragedia)
      badaj wiec swoją pustkę czarną
      bo jest częścią ciebie i .. potrzebuje twojej miłości
    • shangri-la Re:przekornie:) 25.11.06, 08:54
      To , co dla widowni bywa tylko dramatem , dla aktora w roli głównej jest
      osobistą tragedią.
      • solaris_38 zgadzam się 26.11.06, 20:12
        jednak nie musi tak być

        można widzieć siebie także z zewnątrz

        a wtedy paraliżująca życia tragedia staje się dramatem w którym dajemy z sobie
        znacznie więcej
        • hieroglif1 Re: zgadzam się 27.11.06, 20:57
          > a wtedy paraliżująca życia tragedia staje się dramatem w którym dajemy z sobi
          > e
          > znacznie więcej
          czy to jakiś podchwytliwy splin mający na celu wyławianie forumowych
          niesnanasek???
      • hieroglif1 Re:przekornie:) 27.11.06, 20:54
        poprawka, dla aktora bywa rolą , bywa że najważniejszą w zyciu. Osobistą
        tragedię, a nawet porażkę aktor przemienia wtedy, kiedy widowania poczas
        dramatycznej sceny wybucha gromkim śmiechem (a raczej daje sie prowokować
        odgłosem otwierania plastykowej torebki z chipsami itd) lub reaguje
        nieadewatnie czyli nie jak przystało na widownię.
    • mskaiq Re: Jedno wielkie NIC 25.11.06, 09:16
      Milosc nie umiera, moze byc tylko odsunieta na dsrugi plan. Jej miejsce czesto
      zajmuje zazdrosc, strach ze ktos nie kocha, obawa opuszczenia, itp.
      Jesli pozbedziesz sie tego wtedy znow milosc zacznie dominowac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • shangri-la Re: Strachy na Lachy, Msk....:) 25.11.06, 09:29
        ....kiedy trzeba stawić czoła rzeczywistości.
        Czasem zazdroszczę Ci prostoty rozumowania sprowadzajacej wszytkie nieszczęścia
        tego świata do jednej przyczyny.;)
        • ja_adam . 25.11.06, 09:48
          ... szczęście nigdy nie daje ; ono tylko pożycza
          • majkajon Re: . 26.11.06, 04:06
            na procent
    • ewiku Re: Jedno wielkie NIC 26.11.06, 08:33
      kiester napisała:

      > a tymczasem wszystko co czuje to jedna wielka czarna pustka.


      ... to otwórz się na tą pustkę i przestań się bać przyszłości...:)))



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • greengrey Re: Jedno wielkie NIC 26.11.06, 20:46

      Choć świadomość straty, kiedy wali się porządek życia, najważniejsza więż,
      jest przytłaczająca, daje ogromne cierpienie

      to jednak

      zawsze tworzy się miejsce dla nowego.

      Pewnie jeszcze tego nie czujesz, przygnieciona ciężarem
      czujesz jedynie wielką czarną pustkę

      postaraj się usłyszeć teraz

      że tak nie będzie cały czas, ta pustka to NIE CAŁA TY
      jest w Tobie więcej

      tylko przeczekaj burzę
    • kiester Re: Jedno wielkie NIC 27.11.06, 11:46
      A juz myslalam, ze nikt nawet nie przeczyta mojej historii.....dziekuje wam
      wszystkim serdecznie....moim problemem jest ta wielka niepojeta jeszcze przeze
      mnie NADWRAZLIWOSC...na wszystko...na problemy swiata i moja wlasna pustke.
      wszystko we mnie umiera..wali sie...juz nie placze...po prostu staje sie
      obojetna..widocznie tak musi byc.
      Nie bede walczyc do poki nie poukladam mysli...tak sie nie da.
      Powiedzialam MU.
      On kocha. Do szalenstwa. To nie Jego wina. Tylko moja. Chyba zawsze chce sie
      wiecej niz sie ma.
      • solaris_38 ten sam poziom lub kolejne 27.11.06, 17:31
        nie nurzaj siew winie :)
        on tez nie przypadkiem cie wybrał
        mógł kogos innego bezpiecznego
        możliwe że dobrze czuł że jesteś niestabilna i niebezpieczna i właśnie to go
        tak zachwyciło
        znam osobiście takie historie
        to nie takie zradkie
        znajdzie następna "niedobrą" albo .. zmieni sie

        oboje macie problem choć każdy inny
        i obojgu (jako i sobie samej) serdecznie życzę żebyście pokonali ten etap i
        przeszli do następnych życiowych zgadek
        • kiester Re: ten sam poziom lub kolejne 27.11.06, 17:42
          Solaris_38 przede wszystkim chcialabym powiedziec, ze bardzo Cie szanuje za
          wszystkie Twoje wypowiedzi na tym forum. Z tego co zdazylam zaobserwowac,
          jestes naprawde nieprzecietna osoba.

          Natomiast jesli chodzi o moja historie.... wiesz co mam ochote
          zrobic...ZNIKNAC...mam na mysli - DOSLOWNIE ZNIKNAC.... Rzucic to wszystko w
          cholere...wszystko, co mam TU....zniknac...wyjechac do innego miasta i...
          zaczac wszystko od nowa. Jestem nieobliczalna. Nawet dla samej siebie.
          • solaris_38 zniknąć 27.11.06, 18:29
            ale .. to nie pomoże

            kiedyś miałam taka fazę żeby zniknąć w ogóle

            siedziałam na balkonie w akademiku i zastanawiałam sie czy to nie byłaby ulga
            bolało mnie wtedy życie

            i wtedy miałam wizję (?)
            .. tak jakbym .. wyszła z ciała i zobaczyłam ze jestem tez POZA ciałem i kiedy
            umrę to TO poza ciałem ZOSTANIE
            i moja śmierć nic nie zmieni oprócz tego ze stanę się nie materialna
            niezdolna do czynu
            do zmiany opornej materii

            dziwne to było

            ale jakoś zrozumiałam ze mogę to co mnie boli zmienić właśnie TU
            A NIE TAM

            co więcej
            ze to sie DA


            to było wielkie odkrycie


            Marcin Świetlicki napisała taki wiesz że wszystko było do dupy i straszył go
            upiór wiec wyjechał na pustkowie

            ale nie lepiej mu było bo upiór poszedł za nim
            i ze "bliżej mu było "

            i ja tak też myślę

            jak wyjedziesz TA SAMA
            do INNEGO miasta
            to ze sobą zabierzesz wszystkie swoje słabości i dziury energetyczne
            przez które wchodzi pustka niepokój i chęć ucieczki

            ale ejstem pewna że sie DA
            skoro mnie sie tak zrobiło ze jest dobrze to i tobie tak będzie jesli TEGO
            zapragniesz

            wiec pragnij i .. kochaj sie , najpiękniej jak potrafisz
            najgoręcej






            • hieroglif1 Re: zniknąć 27.11.06, 20:51
              solaris_z_numerkiem i jej wielkie myśli. Wyżej napisane zostało coś o macicy,
              nie wiem z jakiego powodu skojarzyło mi się zaprzestanie pisania na wspomnienie
              o bólu w tej okolicy. Na taki ból nie pomoga żadne wielkie i myśli. A zdaje
              się, że solaris ma je w numerze trzydziestym ósmym?;). Myśli i ból.
              --
              sorki za złosliwość, ale zdaje mi się, że chyba w tym jednym jestem Ci dłużna.
    • kiester Re: Jedno wielkie NIC 27.11.06, 17:45
      no a teraz zmykam.
      Jestem z powrotem jutro rano jakby ktos mnie szukal :P
    • hieroglif1 Re: Jedno wielkie NIC 27.11.06, 21:07
      > a tymczasem wszystko co czuje to jedna wielka czarna pustka.

      Zastanów się, co jest najwazniejsze. Zwiążek, mieszkanie, plany czy marzenia?
      Czy może w innym szeregu, nie tak jak wymieniłaś? To piękne, co napisałaś- o
      obieraniu. W kontekście uczuć i kierunkach, w których podążają. Zazwyczaj
      podąża się nie pustymi drogami, uczucia nie ludzie, bywa, że przepełnieni
      uczuciem ludzie podążają pustymi drogami i wtedy spotykają się. Piszę to żeby
      móc pocieszyć osobę starpioną, która napisała list. Ze zwiążku już nic nie
      będzie, skoro napisałaś że jest tak jak napisałaś.
      • kiester Re: Jedno wielkie NIC 28.11.06, 09:39
        Spotykam wielu ciekawych ludzi na swej drodze. Z wiekszoscia jednak tylko sie
        mijam. I tak wlasnie jest z Osoba, ktora poznalam nie tak dawno temu...
        Przyjaciel? Mysle ze wszystko do tego zmierza. Chcialabym mu pomoc, ale nie do
        konca potrafie przebic sie przez jego skorupe. Jest jedna z najciekawszych
        osob, ktore spotkalam na swojej sciezce.

        No a moj zwiazek? Pozornie mysli i uczucia sie uspokoily. Jednak wiem ze to
        bardzo zludny stan. Wiem, ze ten duch przeszlosci wroci.
        Bardzo niemadrze odwlekam wszystkie decyzje.
        Patrze na to wszystko troche z boku, jakby nie dotyczylo mnie. To pomaga. Staje
        sie nieco ironiczna wzgledem siebie.
        Ale zadna z tych rzeczy nie rozwiaze nic za mnie.
        Wiem, ze pewnego dnia wstane i bede walczyc. O swoje szczescie. Gdziekolwiek
        ono jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka