Dodaj do ulubionych

czy to zazdrosc?

11.12.06, 10:27
mieszkam od niego 50km dalej. on ma swoich znajomych, ja mam swoich (o wiele
mniej). jego znajomych nie lubie. omijam wszelkie imprezy, nie bawie sie.
wczoraj on bawil sie z nimi, ja wrocilam do domu bo nie chcialam. nie odezwal
sie. jestem zla. w ogole czuje sie podle jak tam chodzi, nie wiem czemu. czy
to zazdrosc? skad bierze sie to uczucie? z jednej strony chcialabym zeby sie
z nimi spotykal, bo zna sie z nimi dlugo, a z drugiej czuje sie podle, bo ja
siedze sama w domu a on sie w najlepsze bawi. jak to zrozumiec? jak sobie to
wytlumaczyc? dąsam sie pozniej i niepotrzebnie jest awantura...
Obserwuj wątek
    • solaris_38 niepokój 11.12.06, 22:30
      czujesz ze sa miedzy wami różnice które mogą was rozdzielić
      i mogą

      w związkach zawsze jest potencjła neistabilności

      na pewno niepokój go zwieksza a radość zmniejsza

      ale ci to osłodzi niepokój :);)
    • ernest.wampir Re: czy to zazdrosc? 11.12.06, 22:38
      pewnie zazdrość ale przy okazji chyba też złość na samą siebie, którą
      przerzucasz na inną osobę :-]
      Zastanów się dlaczego nie chcesz spędzać czasu z jego przyjaciółmi.
      Byc może jest to zwykły egoizm, złośc że czuje siędobrze także w towarzystwie
      innych osób.
    • ja_adam Re: czy to zazdrosc? 11.12.06, 22:38
      to nie jest zazdrość, to brak zaufania w siebie.
      Wzbudza to strach, ktory niepozwala ci sie cieszyć.
      Strach nas zasklepia.
      Pomoże Ci rozmowa, by wyjść z tych iluzji ktore sobie wmawiasz.

      Przeczytałem akurat ksiązkę "Siedlisko Duszy" gary Zukav...wiele ci wyjasni.
      (choc wiele miejsc pewnie bedie dla ciebie nie do przełkniecia, jednak polecam
      ją, jestem PRZEKONANY, ze Ci pomoże)
    • taisy Re: Zle się czujesz sama ze sobą. 11.12.06, 22:47
      Nie akceptujesz jego znajomych, tak jakbyś nie akceptowała części jego zycia w
      tę, w którą ci znajomi wchodzą.
      A czy, aby wszystko u siebie akceptujesz i czy jesteś zadowolona z siebie, czy
      się realizujesz?czego us iebie nie lubisz,ze to się powtarza na zewnątrz?
      Moim zdaniem to jakiś brak tolerancji ale co bysmy my nie pisali to i tak
      wiem,ze kiedys sama do tego dojdziesz.Rozwiazesz zagadkę:))))
    • brak.chmur Re: Nie, to niechęć do jego znajomych. 12.12.06, 08:05
      Nie piszesz nic o POWODACH Twojego braku akceptacji jego znajomych.
      Być może uważasz tych ludzi za prymitywnych, niemoralnych, powierzchownych,
      płytkich intelektualnie itp.....(?)
      Sądzę, że oni po prostu nie spełniają Twoich indywidualnych oczekiwań
      towarzyskich, ale powód jest znany tylko Tobie samej.

      I teraz pytanie....jeśli uważasz , że ci ludzie to np prymitywy, więc czy
      wartościowy może być Twój mężczyzna, który świetnie się czuje w ich towarzystwie?:)
      • brak.chmur Re: Nie, to niechęć do jego znajomych. P.S. 12.12.06, 08:22
        Z życia wzięte......
        Znałam kiedyś takiego przygłupa, który adroując mnie miesiącami i przesiadując
        weekendy w moim domu , jednocześnie regularnie spotykał się z fizycznie
        odrażającą, amoralną, prymitywną i wulgarną babą, wmawiając mi , że to TYLKO
        KOLEżANKA, ekhm.....
        Zastawiało mnie to, co może łączyć subtelnego, intelektualistę jakim zdawał się
        być z taką pustą i zepsutą kreaturą, jak ona.
        Naiwnością z mojej strony było zaufanie , jakim go darzyłam, ale przyszedł
        moment, kiedy przestałam mieć wątpliwości , co do charkteru wspomnianego
        "koleżenstwa" a on sam okazał się wulgarny i chamski , nie tylko w słowach....

        Niech ten przykład będzie dla Ciebie przestrogą, że faceci nie zawsze są tacy,
        jakich udają a to , w jakim towarzystwie czują się najlepiej, jest wykładnią ich
        PRAWDZIWEGO OBLICZA, skrywanego pod maską uprzejmej "wrażliwości" i
        pseudointelektualizmu.
        • maya_rr Re: Nie, to niechęć do jego znajomych. P.S. 12.12.06, 12:25
          stokrotne dzięki za dobre rady. czuje sie jakbym zeszła z terapeutycznego
          fotela;)

          być może to to co napisał ktoś wyżej: "pewnie zazdrość ale przy okazji chyba
          też złość na samą siebie, którą przerzucasz na inną osobę :-]"

          jestem osobą bardzo kontaktową i nie mam problemów z rozmową;) Ci ludzie znają
          się "od małego", od zawsze sie spotykali i ja już nie raz chciałam się wkręcić
          w to towarzystwo. oczywiście męska część mnie akceptuje i mam z nią normalny
          kontakt, jednak dziewczyny są dziwne. nie mam o czym z nimi rozmawiać, nie raz
          już szeptały sobie do ucha, są troszkę o mnie zazdrosne. to nie fair, bo nie
          daje powodu, chyba ze samoistnienie. Po prostu zle sie tam czuje, na sile musze
          cos mowic, by podtrzymac kontakt. One sie spotykaja ze soba na codzien, w koncy
          wszyscy sa z jednego miasta.
          Z chlopakiem nie mam problemu, bo zawsze moge cos wymyslec. Ratuje mnie te
          50km;) Mimo wszystko niedlugo maja imprezową wigilię i juz na sama mysl jestem
          zla. Jestem zla o to, ze ja bede siedziec w rodzinnym domu z rodzicami, a on
          bedzie sobie imprezowal. Skad u mnie takie odczucia?! Pamietam tez jak
          powtarzal, ze to źle jak sie nie ma znajomych tylko ta druga osobe, bo potem
          jak sie z nia juz nie jest, jest sie sam jak palec...
        • ernest.wampir [...] 12.12.06, 17:39
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • maya_rr ?? 13.12.06, 19:49
            co sie dzieje? nie ma naszych wypowiedzi...:/
            • brak.chmur Re:Twoje są:) 13.12.06, 19:51
              Wulgarnego wampira wreszcie wcięło!
              Hurrrrrrra :DDDDD
              • maya_rr Re:Twoje są:) 13.12.06, 21:22
                a wydawał się taki miły...
                • brak.chmur Re:Twoje są:) 13.12.06, 21:28
                  maya_rr napisała:

                  > a wydawał się taki miły...



                  Mnie też się wydawał swgo czasu....:(

                  A efekt ....zobacz sama te posty, które jeszcze nie usunięto(!)
                  Zobacz forum Bezpieczeństwo kobiet i poczytaj sobie zdanie eksperta na temat
                  "takiego miłego"....:(
                  Gdybym miała kobietę-wroga też bym jej nie życzyła spotkania z "takim miłym", ech

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=52859985
                • ernest-wampir a "braczek" Ci się wydaje miły? :-) 13.12.06, 22:48
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=654&w=52241608
                  tutaj mamy oskarżenie moderatorki forum Psychologia po sypianie ze mną... :-]

                  Niezłe co? :-)
        • blue-red Re: Nie, to niechęć do jego znajomych. P.S. 14.12.06, 11:31
          A co w takim razie myslisz o mnie?
          • maya_rr Re: Nie, to niechęć do jego znajomych. P.S. 14.12.06, 12:59
            Ty tez jestes mily. Niechec do znajomych to nie do konca, ale nie chce mi sie
            juz tego rozstrzasac. W sumie to chyba "miły":) napisal, ze nie mozna tej
            bliskiej osoby wiezic i miec tylko dla siebie. Jakos po oswojeniu sie z ta
            mysla, lepiej sie czuje. Poza tym uwazam, ze wiecej rzeczy trzeba brac w zyciu
            na luz;)

            pozdrawiam Was:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka