Dodaj do ulubionych

Skutki milosci...

07.01.07, 14:18
tego emocjonalnego narkotyku, ktory podobno jest tak piekny...

- do Boga - skutek...zabijanie innych wyznawcow, ta tragedia sie nie skonczy...

- do czlowieka - skutek...zazdrosc, zaborczosc, emocjonalne uwiezienie, itd...

- do dziecka - skutek, kompletny zanik realnosci, strata balansu, itd...

- do rodzicow - skutek, brak samodzielnosci, emocjonalne tragedie, itd...


Teraz polaczmy to wszystko razem i mamy koktail wybuchowy...skutek - totalne
umyslowe ograniczenie...
Obserwuj wątek
    • wybranka_neo Re: Skutki milosci... 07.01.07, 14:44
      Zgadzam się :)
    • by_luty10 Re: Skutki milosci... 07.01.07, 14:52
      dingdong napisał:


      > Teraz polaczmy to wszystko razem i mamy koktail wybuchowy...skutek - totalne
      > umyslowe ograniczenie...

      i tu jakos trafiles, ale nie do konca...bo ta milosc o ktorej mowisz, bierze
      sie z ograniczonego umyslu, bo umysl zawsze jest ograniczony i kocha tylko
      siebie...umysl to ego...
      milosc bierze sie z najglebszych warstw Twojego Jestestwa, ze Swiadomosci...
      i dopiero taka milosc jest Miloscia...a ilu jej zaznalo? bardzo niewielu...
      • dingdong Re: Skutki milosci... 07.01.07, 15:19
        no widzisz, a ja mysle ze to wlasnie milosc ogranicza umysl, zaweza
        horyzonty...i milosc do samego siebie ma nastepny negatywny skutek...

        Ty z kolei piszesz o milosci...no mozna to nazwac ponad ludzkiej...milosci
        pieknej , niestety, tylko dla kilku wybranych...reszta ludzi bedzie dazyla do
        samo destrukcji...milujac inaczej, na swoj sposob...
        • by_luty10 Re: Skutki milosci... 07.01.07, 15:34
          dingdong napisał:

          > no widzisz, a ja mysle ze to wlasnie milosc ogranicza umysl, zaweza
          > horyzonty...i milosc do samego siebie ma nastepny negatywny skutek...
          >

          bo czlowiek identyfikuja sie z umyslem, a umysl to jak oko lub ucho - narzedzie
          do poznawania swiata...w glebszej swej warstwie czlowiek jest Swiadomoscia...
          Swiadomosc nie identyfikuje sie z niczym, jest zrodlem Milosci, jest Miloscia...
          nastana takie czasy, ze czlowiek bedzie identyfikowal sie ze Swiadomoscia, a
          nie z umyslem...
          czy ja teraz gadam z umyslem czy ze Swiadomoscia?
          mysle, ze jednak z Umyslem...:)bardzo identyfikujesz sie ze swoim umyslem...
          Swiadomosc ma to do siebie, ze niczego nie neguje...po tym mozna poznac z
          jakiego zrodla pochodza slowa - z umyslu czy Swiadomosci...:)
          • dingdong Re: Skutki milosci... 07.01.07, 15:59
            jak sie dobrze umysl wyczysci, pozbywajac sie roznych dziwnych zachodzacych w
            min zjawisk...to swiadomosc rosnie...i im bardziej rosnie, tym bardziej sprzatasz:)
    • brakchmur Re: Skutki nienawiści . 07.01.07, 16:07
      Bardzo interesujace resume, ale tytuł cokolwiek nietrafny;)
      Celowo zresztą, bo autor wątku to znany prześmiewaca ;)
    • alfika Re: i do tego jeszcze jedno 07.01.07, 18:14
      dlaczego ludzie tak kretyńsko prą do miłosci?
      bo uwielbiają mieć wytłumaczenie, dlaczego nie żyją na własny rachunek i nie
      odpowiadają za siebie

      uwielbiają też miec ograniczenia, z których nikt nie rozliczy, a każdy
      zrozumie, dlaczego ten czy ów nie mógł zrobić tego czy owego

      miłość to zrzucanie z siebie odpowiedzialności i próba nieponoszenia
      konsekwencji za własne lenistwo lub totalne chadzanie na łatwiznę
      ło
    • caisis Re: Skutki milosci... 07.01.07, 18:28
      Czyli miłość to jedno wszelkie zło. No to w takim razie medal na drugą stronę i
      jazda: chwała nienawiści. Ciekawe ,które zwycięży, które wyrządzi większe zło.
      • alfika Re: Skutki milosci... 07.01.07, 19:57
        druga strona medalu miewa sens w stwierdzeniu przeciwnym - czyli że miłość jest
        też dobra (albo nienawiść jest też zła, ewentualnie)
        a tu nie ma żadnych medali... to tylko życie :)
        • brakchmur Re: Skutki milosci... 07.01.07, 20:00
          Relatywizm to pierwszy krok do piekła:)
          Własnego piekła dezorientacji moralnej.....
          Tak nie da się żyć.
          • jan_stereo Re: Skutki milosci... 07.01.07, 23:39
            rakchmur napisała:

            > Relatywizm to pierwszy krok do piekła:)

            A nie pierwszy krok do nieba ;") przeciez wzgledosc to czesc zycia.
            • brakchmur Re: Względność ..... 08.01.07, 08:29
              ....w moralnym wymiarze naszego życia jest zjawiskiem bardzo niebezpiecznym i
              prostą drogą na przysłowieowe manowce życia.
              Nie da się żyć bez znajomości podstawowych zasad moralnych oraz dotrzymywania im
              wierności.
              Mając kamienne tablice wyryte we własnym sercu łatwo wrócić na właściwą drogę i
              podniesć się po najgorszym upadku.
              • alfika Re: Względność ..... 08.01.07, 13:39
                podstawowe prawdy moralne?
                a któż je ustala? :)

                ale jeśli odnosimy się do religii i 10ciu przykazań, to i owszem, jest tam
                chyba w co drugim punkcie jasno wypisane - nie kieruj się mAłością i nie czyń
                złego
                i co?
                i nic
                dalej - przerabia się mAłośc na mIłośc, żeby szlachetniej było - i robi co chce

                a któż z tego upadku się podniesie, skoro przyzwolenie społeczne, szlachetność
                wyrażona słowem, przekonanie o własnej doskonałej w tej kwestii postawie...
                i zwykłe, głupiutkie przyzwyczajenie do swojej obranej - ba, wyrytej w sercu
                drogi :)
    • fiufiu88 Re: Skutki milosci... 07.01.07, 23:51
      mylisz (prawdziwą) miłość z zasłanianiem się słowem "miłość"
      • jan_stereo Re: Skutki milosci... 08.01.07, 00:00
        eee ..to tak jak powiedziec, ze Ty mylisz prawdziwa milosc ze slowem "nieprawdopodobne".
        • fiufiu88 Re: Skutki milosci... 08.01.07, 10:20
          raczej ty mylisz nieprawdopodobne z teoretycznym :-)
    • mskaiq Re: Skutki milosci... 08.01.07, 02:02
      Zabijanie, zazdrosc, zaborczosc emocjonalne uwiezuienie to strach. Bardzo
      czesto spotykam ludzi ktorzy nie rozumieja czym jest miliosca a czym strach i
      myla te dwa pojecia.
      Ty piszesz o strachu chociaz nazywasz to miloscia, jego dzialanie jest
      dokladnie takie jak opisujesz.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • dingdong No dobra, poprawie.... 08.01.07, 08:36
        skutek milosci - strach, to tak ogolnie...:)
        • brakchmur Re Strach..... 08.01.07, 08:43
          ....jest skutkiem BRAKU MIłOŚCI.
          • dingdong Re: Re Strach..... 08.01.07, 09:09
            skutkim braku milosci oczywiscie tych, nie zainfekowanych milosna zaraza jest
            trzezwosc umyslu...co rowniez moze sie wiazac ze strachem...
            • brakchmur Re: Re Strach..... 08.01.07, 09:12
              Czyżbyś miał na myśli strach o własną przyszłość?:)
              • dingdong Re: Re Strach..... 08.01.07, 09:55
                Alez skad, nie boje sie o swoja przyszlosc bo zainwestowalem w agencje
                towarzyska...no, to taki biznes oparty na milosci i samotnosci:)))
                • brakchmur Re: Re Strach..... 08.01.07, 10:06
                  To taki biznes oparty na niskich instynktach i wykorzystywaniu ludzkich słabości.:)

                  Pisząc słowa poprzedniego postu nie miałam na myśli Twojej, osobistej
                  przyszłości, ale ogólnie, przyszłosć ludzi "nie zarażonych wirusem miłości",
                  trzeżwo myślących i ogólnie "poukładanych", którzy w pewnym momencie swego życia
                  będą musieli stanąć twarza w twarz z oczywistą prawdą "zmarnowałem swoje życie"
                  Takim ludziom współczuję.....
        • fiufiu88 Re: No dobra, poprawie.... 08.01.07, 10:23
          raczej słowo "miłość" jako przykrywka dla strachu
          Problem tu stanowi głównie ustalenie definicji, wygląda że i tak wszyscy w tym
          watku piszą mniej więcej to samo tylko inaczej nazywają te same rzeczy :-p
          • cunts_r_still_runnin_the_world Re: No dobra, poprawie.... 08.01.07, 10:38
            to ze zwiazki emocjonalne sa hamulcem poznawczym, pewnym kognitywnym balastem,
            wynika tez z samej (niskiej) jakosci, etycznej i intelektualnej, wiekszosci
            ludzi

            rorty poza wieloma bzdurami poweidzial jedna rzecz sensowna: ludzie kieruja sie
            w zyciu jednym z 2 centralnych dazen: do obiektywnosci albo do solidarnosci

            u mnie zawsze wygrywalo to pierwsze, a w jaki sposob potrzeba obiektywnie-
            prawdziwej wiedzy wchodzi w konflikt z potrzeba "milosci", przyjazni etc?

            ano w taki, ze zawsze, wszedzie widzialem ze jak ktos zostanie
            moim "przyjacielem", "moja dziewczyna" - u innych to samo - to oczekuje ze
            teraz, jako "para", jako "przyjaciele" etc mozemy razem w beznadziejny sposob
            obgadywac innych, rywalizowac z nimi, albo jak on/ona sie zachowaja etycznie
            beznadziejnie wobec kogos innego to ja im przyklasne, przyjme ich argumenty a
            argumenty drugiej strony zignoruje niezaleznie od ich obiektywnej podstawy "no
            bo przeciez to moj przyjaciel/dziewczyna etc"

            to niewiarygodne ze wszyscy ludzie chca miec "kogos" dla kogo beda "dobrzy"
            jednoczesnie bedac wrednymi, bezdusznymi, rywalizujacymi wobec calej reszty, i
            uwazaja to za normalne

            a ja zawsze chcialem miec mozliwosc powiedzenia kazdemu, kim by nie byl, ze
            zachowal sie jak ch.. i ze racja jest po innej stronie

            a o bardzo niewielu ludziach moge powiedziec ze nie mialbym okazji nazwac ich w
            sposob uzasadniony ch..ami, albo ze oni by to przyjeli a nie mieli pretensje ze
            ich krytykuje "a przeciez jestesmy przyjaciolmi" etc

            nawiasem mowiac te "uczucia" sa hamulcem raczej tylko dla wiedzy filozoficzno-
            psycho-socjologicznej, inne dziedziny mozna uprawiac nawet bedac emocjonalnie
            niesamodzielnym - pewnie wiekszosc geniuszy np z nauk scislych mialo zony,
            wielu z nich bylo pewnie pantoflami etc

            ps. uwazny czytelnik zauwazy ze pisze przeciw tzw "milosci", przyjazni etc z
            pozycji troche innych niz przedmowcy, chodzi o to ze ludzi od zwierzat
            odrozniaja nie tylko nieporownanie wieksze sily poznawcze ale tez zdolnosc do
            tzw wyzszych uczuc (wstyd, zaklopotanie, ogolnie empatia etc) - ale wlasnie tzw
            milosc do jednej osoby, przyjaznie, zwiazki tak jak one zwlaszcza w
            spoleczenstwie kapitalistycznym wygladaja - niszcza, degeneruja to, kazac
            ograniczyc do jednej wybranej osoby co jest chorym absurdem
            • brakchmur Re: No dobra, poprawie.... 08.01.07, 14:29
              cunts_r_still_runnin_the_world napisał:

              > to ze zwiazki emocjonalne sa hamulcem poznawczym, pewnym kognitywnym balastem,
              > wynika tez z samej (niskiej) jakosci, etycznej i intelektualnej, wiekszosci
              > ludzi

              Bardzo ryzykowana teza i powiedziałabym, że wręcz krzywdząca dla znakomitej
              "większości ludzi"
              Związek emocjonalny ZAWSZE rozwija w mniejszym lub większym stopniu, zależnie od
              indywidualnych potrzeb partnerów oraz umiejętności ich zaspokajania.
              Pewnego rodzaju "balastem" a raczej krótkoterminowym hamulcem mogą być w tym
              przypadku dzieci, ale też tylko w okresie niemowlęcym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka