Dodaj do ulubionych

życie to teatr

16.02.07, 19:22
do jakich ról zaprosi na życie? do jakich dążymy, co otrzymujemy? i
wnioski,hm... na przyszłość? marzenia i wizje? realia i anomalia

Obserwuj wątek
    • uljaa Re: życie to teatr 16.02.07, 19:26
      Chciała być dla... chciał mieć... Figa z ..., rodzyni, pistacje , czy
      bigos?

    • solaris_38 Stachura dziś juz drugi raz 16.02.07, 23:47
      życie to i teatr i mięso
      • burykrow a może Shakespeare 17.02.07, 23:32
        czy jednak bezwolny aktor grający w sztuce "Świat" w takiej sytuacji pozostaje
        "aktorem" ?
        • solaris_38 kot Schrodingera 18.02.07, 11:22
          pozostaje aktorem i nim nie jest równocześnie
          dwa w jednym

          żyje i nie żyje ten kot
      • ja_adam Re: Stachura dziś juz drugi raz 17.02.07, 23:39
        a gdzie rzeźnik?
        • burykrow jak to gdzie 18.02.07, 00:06
          siedzi na widowni, choć może to sufler?
    • kromecka nie rozumie...nic a nic 18.02.07, 00:42
      tego wątku

      Przepraszam ale ja nie uważam życia jako teatr...

      Scena, rekwizyty, stroje i role....
      to nie
      Dom, telefon, kłótnia w pracy, czy przypalony kotlet...

      Ludzie patrzą na sztuki teatralne z podziwem, pasją a przede wszystkim uczęszczają tam z rozrywki
      A czy my wszyscy ludzi patrzymy na czyjeś życie z podziwem? rozrywką? Czy sami życie traktujemy z pasją i podziwem? A może jest dla nas rozrywką?


      Jezeli chodzi o mnie to teatr jest teatrem... docenioną sztuką... a życie no cóż... życiem :) w Polsce :) ale Boziowi dziękuję za takie życie jakie mam :)

      Pozdrawiam
      • burykrow Re: nie rozumie...nic a nic 18.02.07, 00:49
        a czy czasami nie czuje się człowiek jak na deskach sceny gdzie otrzymał
        scenariusz napisany +/- przez otoczenie a jemu pozostało odegrać to wszystko z
        godnym aktora zaangażowaniem. Oczekując aplauzów lub gwizdów z widowni.
        Skąd popularność programów, gazet "plotkarskich" że tak je nazwę jak nie z
        zaangażowania w cudze życie.
        • kromecka to nazwij to teatr a TV 18.02.07, 00:54

          • kromecka Re: to nazwij to teatr a TV 18.02.07, 00:56
            a tak więcej...
            Kto w Twoim życiu ma Ci bić brawa? Mama? Brat?

            A takiej Dodzie czy Maleńczukowi ma kto bić brawo ;)



            Jednak życie to nie teatr ;)
            • burykrow to że zycie to nie teatr, 18.02.07, 01:02
              śpiewał-pisał pewnie nie jeden, to że teatr też nie jeden, to czy tv czy teatrem
              to nazwę nie ma znaczenia bowiem nazywanie nazwanych jest bez znaczenia. Czasem
              chce się coś przetłumaczyć wówczas tworzy się analogie do pojeć w jakiś sposób
              odpowiadających danemu. Aktor gra: dla pieniędzy, sławy, bóg raczy wiedzieć
              czego jeszcze.
              (a kto to Doda? i Maleńczuk ;) )
      • solaris_38 nie rozumie...nic a nic 18.02.07, 11:20
        teatr w tym sensie ze czegoś pragniemy i
        jacyś staramy sie być i

        czesto nie widzimy ze to kim chcemy być , to inna postać niż to kim jesteśmy

        obserwowanie zmagań postaci za które sie uważamy daje często efekt teatru
        teatr bazuje na tych różniccach bo one sa wyjściem zarówno dla tragedii jak komedii

        ja sama czasem lubię podkoloryzować bo unosi mnie jakaś wizja
        i w trakcie tego wcale nie czuję
        także zdarza mi sie grać nie wiedząc o tym (choć całym sercem dążę aby widzieć
        co wyprawiam i to forum także mi pomaga choć dopiero w post refleksji moich
        reakcji)

        to tak jakbyśmy czasem dryfowali na balonach nadmuchanych naszymi błędnymi
        wyobrażeniami i wyparciami
        jejku jak daleko można na nich popłynąć

        tylko potem trzeba skromnie wrócić

        ja to wiem(jak wspominiałam zwykle post faktum)

        a mięsko bo niezależnie co "gramy" np pomocną dziewczynkę dostaje w tyłek
        postać realna która w lasku gwałcą
        • solaris_38 do kromecki to było nt 18.02.07, 11:23
        • klonn3 Re: nie rozumie...nic a nic 18.02.07, 12:02
          solaris_38 napisała:
          a mięsko bo niezależnie co "gramy" np pomocną dziewczynkę dostaje w tyłek
          > postać realna która w lasku gwałcą

          bo taki morał z bajki o czerwonym kapturku jest właśnie, że jak chcesz innym
          pomagać to Cię wcześniej czy później ostro wy.dy.mają. A babcia albo zdechnie w
          lesie albo znajdzie inną frajerkę do drałowania z koszyczkiem za friko. może po
          prostu każdy kapturek musi się nauczyć, że on i tak nie ma na nic wpływu bo w
          życiu rządzą wilki, a babcia go tylko wrednie wykorzystuje.
          szkoda, że dzieciom się czyta takie głupie bajki z nierealistycznym
          zakończeniem. dziewczynka z zapałkami lepsza, ta przynajmniej zdycha na końcu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka