Problemy malzenskie

24.02.07, 09:23
Mamy cholerne problemy w zwiasku nie mozemy dojsc z zona do porozumienia.
Wczoraj doszedl jeszcze jeden. Zona od 2 tygodni prowadzi ozywiona dyskusje
telefoniczna i sms mezczyzna poznanym w internecie. Wczoraj rozmawialismy o
tym od 17 do 20 stanelo na tym ze ma zerwac znajomosc bo jak nie to rozwod.
Wyszla z domu zeby przemyslec. Oczywiscie rozmawiala z facetem bo mu bardzo
na niej zalezy. Zaproponowal jej spotkanie w realu. Zona jest na tak. Nie wim
zupelnie co robic.
    • c_y_n_i_k Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 09:30
      To poważny problem. Za mało podałeś informacji na temat przyczym waszych
      problemów, żebym mógł cokolwiek powiedzieć.
      • smutny32 Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 09:43
        Zaczelo sie od malutkich problemikow- niepozmywany talerz, niezrobienie tego
        czy owego.same blachostki.Zona zaczela szukac kontaktow na necie-sama zagaduje
        ludzie zeby pogadac-jak twierdzi o pogodzie ,lecz ja to odbieram inaczej.Doszlo
        do tego ze ma z jendym kontak telefoniczny-porafia rozmawiac godzinami.Zona
        twierdzi ze on daje jej to czego ja nie potafie-mysle ze chodzi jej o
        komplementy ( jest zakomleksiona) Teraz stawia wszystko na jedna karte.Juz nie
        wiedzac co robic zabralem jej tel ona jednak caly czas sie domaga o jego zwrot-
        twierdzi ze jak ja jej go nie oddam to i tak skombinuje tel zeby sie z nim
        skontaktowac Co robic??
        • aga3101 Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 11:30
          myslę ze powinienes z nia szczerze jeszcze raz powiedziec ze cię to bardzo boli
          jak szuka sobie kontaktów z innymi meżczyznami na necie. Spytaj jej czy cie
          kocha i czy chce z toba byc czy jednak woli cie stracic i byc z jakims tam
          facetem.zapytaj jej czego jej brakuje co by chciala mieć itd. Powiedz jej ze ci
          na niej bardzo zalezy ze nie chciał bys jej stracic bo jest najwazenijsza dla
          ciebie[ bo chyba tak jest]. zabieranie telefonu nic tu nie da może tylko
          pogorszyc sytuacje. Powiedz jej co czujesz jak ona godzinami rozmawia z tym
          męzczyzna bądz szczery do bólu
        • hermes_33 Pomoc domowa wymówiła służbę... 02.03.07, 18:42
          Generalnie o tzw. "żonach" i "mężach" oraz o "związkach" mam nieładne zdanie,
          toteż nie będe go tu wyrażał. Zresztą uważam, że nie o to tu biega.

          Natomiast z tego co tu powiedziałeś, wychodzi mi jedno - iż potrzbujesz
          posługaczki, a nie Partnerki.
    • street_pop Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 12:02
      Z błahostek składa się zycie. Z tych nieumtych talerzy też. Jeśli szuka
      kogoś/czegoś na zewnątrz, to być może czegoś jej zabrakło w relacji z Tobą. Czy
      oby na pewno zawsze Ty byłeś ok?
      • aga3101 Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 12:04
        zgadzam się z toba zycie składa sie z błachostek i to nadaje zyciu sens
    • maureen2 Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 13:22
      rozwieśc się
    • c_y_n_i_k Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 13:30
      To wszystko nie jest takie proste. Myślę, że nim zaczęły się problemy talerzowo-
      zmywakowe już wcześniej coś się u was rozstroiło. Te drobiazgi były pierwszym
      sygnałem, że coś się dzieje. Szkoda, że już wtedy nie zareagowałeś. Teraz
      będzie trudniej.
      Nadal uważam, że wszystkiego nie wiemy, aby coś konkretnego doradzać, ale coś
      za kryształowy się tu rysujesz.
      Działanie na siłę, przez ograniczenia i np. zabieranie telefonu nic nie
      zdziałają. Spotęgujesz tylko problem i powiększysz o kolejne zadrażnienia. Poza
      tym to nie jest dziecko, więc nie te metody.
      Jestem prawie pewny, że dialog w waszym związku podupadł dość znacznie o ile
      wogóle jeszcze istnieje. I nie mówię tu o zwykłym "bełkocie" pogodowo-
      politycznym. Chodzi mi o prawdziwe rozmowy pomiędzy partnerami na temat ich
      oczekiwań i potrzeb. Chyba z jakiegoś powodu oboje lub jedno z was doszło do
      wniosku, że nie ma sensu rozmawiać o swoich potrzebach lub słabościach z tą
      drugą kochaną osobą. Zapomnieliście, że macie być dla siebie wsparciem. Jak
      widać żona poszukała tego wsparcia gdzie indziej i je znalazła w stopniu jej
      wystarczającym. Mocno musiało jej tego brakować skoro tak bardzo się do tego
      przywiązała.
      Myślę, że jeszcze nic straconego, ale wasze zachowania musza się bardzo
      odmienić. Powinniście poważnie ze sobą porozmawiać; bez obwiniania; bez emocji;
      bez zakazów; bez żadań. Przede wszystkim powinniście dokładnie określić, czego
      komu brakuje i czego oczekuje. Kompromisy prawie zawsze daje się wynegocjować.
      (cały czas zakładam, że kochacie się jeszcze i zależy wam na związku)
      Po odbyciu tej rozmowy powinniście głęboko odetchnąć i przemyśleć to co
      usłyszelićie, a następnie powrócić do rozmowy, np. następnego dnia (gdy już
      ochłoniecie). I ponownie omówić to co budzi wasze opory.
      To początek drogi, ale przebyć musicie ją razem. Na razie na tym poprzestanę.
    • paulaka24 Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 13:56
      Ja jestem w podobnej sytuacji do Twojej żony. Tzn. spotkałam po latach kolegę,
      z którym świetnie się dogaduję i potrafimy rozmawiać do późnych godzin nocnych,
      mój mąż podobnie jak Ty często ma mi to za złe, ale nie potrafi zrozumieć, że
      to są tylko czysto koleżeńskie układy. Mój kolega w przeciwieństwie do mojego
      męża jest świetnym rozmówcą, więc może i w Twoim małżeństwie powodem tego jest
      to,że nie potrafisz wysłuchać żony, jej bolączek i wesprzeć jej na duchu. A my
      kobiety takie poprostu jesteśmy lubimy dużo mówić, a przy tym uwielbiamy być
      doceniane o czym Wy mężczyźni często zapominacie. Nie odbierz tych zarzutów z
      mojej strony źle, bo to jest tylko moja wskazówka do tego gdzie może tkwić Twój
      błąd, z przez to Twoje nieporozumienia z żoną.
    • solaris_38 Re: Problemy malzenskie 24.02.07, 18:03
      jak kochasz tą kobietę to walcz

      bo prawdopodobnie robi głupstwa ale jeszcze o tym nie wie
      ogarnęły ja jakeś iluzje co wobec kłopotów w związku może razem dac mieszankę
      wybuchowa

      to mało prawdopodobne ale jeśli miałaby faktycznie być szczęśliwa z kimś
      innym to .. tego jej życzę
      podobnie jak tobie życzę abyś był z kobieta która cie kocha


      bo na świecie tyle osób samotnych które może by ozłociły ciebie byleś złagodził
      ból ich samotności
      a ty może trwasz przy kimś kto .. nie jest z tobą szczęśliwy

      ale priorytetem jest miłość
      jeśli kochasz to WALCZ


    • taisy Re: Zostaw tę żonę. 24.02.07, 20:20
      Co to za zona. Twoje małażeństwo jest jedynie na papierze. Zostaw ją, a
      zobaczysz jak po niej zaczniesz lepiej życ. Toksyczne związki trzeba
      natychmiast konczyc bo inaczej nerwowo się wykonczysz.
    • magdulajda Re: Problemy malzenskie 25.02.07, 00:06
      ja jestem właśnie w takiej sytuacji. Moje małżeństwo dawno umarło, a ja
      oszukiwałam siebie i walczyłam dla dobra syna, ale ile można znieść? On taki
      dobry dla innych kobiet, taki czuły i przytuli i poda to o co kobieta go
      poprosi, poprostu do rany przyłóż. To wszystko na moich oczach i to
      stwierdzenie: przecież to tylko koleżanka. Nie raz mnie nerwica brała, a
      znajomi mówili: Co ty z nim jeszcze robisz? Jak chodziliśmy razem na jakies
      imprezy to on się bawił, a ja siedziałam cicho. Jaka ja głupia byłam. Odżyłam,
      kiedy zaczęłam wychodzić z przyjaciółką, we dwie. W domu nie rozmawiałam z
      mężem, bo albo był wstawiony, albo zbyt zmeczony, albo oglądał TV. Jakieś trzy
      lata temu po raz pierwszy weszłam na czat. Myślałam sobie zobaczymy jak zależy
      mężowi na mnie. I wiesz co? nie było żadnej reakcji, chyba się cieszył, że
      zajęłam się czymś tam. Obecnie jest tak, że rozmawiamy ze sobą na tematy typowo
      dotyczące domu i syna, a ja mam romans internetowo-smsowy. Jest mi wspaniale,
      bo ktoś ma dla mnie czas, ktoś mi okazuje czułość, zrozumienie, nie krytykuje,
      wspiera, tłumaczy niezrozumiałe. Po prostu jest i mnie słucha. Jeśli chodzi o
      męża, to po za robieniem zakupów i pracą, ja oczekiwałam rozmowy a tego nie
      dostawałam. Ciężko jest wracać do domu, w którym mimo, że są osoby panuje
      cisza. W twoim związku czegoś zabrakło i raczej ciężko będzie to odbudować, bo
      do tanga trzeba dwojga, a tu najwyraźniej jedna ze stron nie chce tańczyć.
      A i jeszcze jedno, mój mąż wogóle nie rozmawia ze mną na temat ciągłych smsów
      czy też siedzenia do późna na necie, chyba to nie wymaga zbytnio komentarza. Ty
      się odważyłeś na taką rozmowe, znaczy się zależy Ci na żonie.. walcz.
Pełna wersja