Dodaj do ulubionych

co mam myśleć? co robić..?

25.02.07, 16:02
nieco ponad miesiac temu skończyl sie moj dlugi związek. faakt, ostatnie dwa,
trzy miesiace nie byly udane, konflikty, kłótnie, w koncu on nie wytrzymal i
odszedl. w klotni, pod wplywem emocji. prosilam go kilka razy, zeby dobrze
sie zastanowil, czy to jego ostateczna decyzja, zeby sie jeszcze zastanowil,
za kazdym razem stanowczo odpowiadal, ze decyzja jest ostateczna. mimo iz
mamy wspolne inewstycje, w ktore zaangazowalismy kazdy swoje finanse, mnostwo
wspolnych spraw, zylismy jak malzenstwo, zerwal to. bylo mi strasznie ciezko,
swait zawalil mi sie na glowe. jednakze kilka dni po jego wyprowadzce zaczelo
sie. zaczal dazwonic, spotykac sie ze mna. zaczelismy rozmawiac o tym
wszystkim. po wielu rozmowach konkluizja byla taka: on uwaza, ze to ja
glownie zwwinilam i przyczynilam sie do rozpadu zwiazku (nie ma tu mowy o
zadnej zdradzie czy innych klamstwach, mowi, ze czul sie zaniedbany), ale ze
kocha i ze ma nadzieje, ze jeszcze sie pouklada. z drugiej strony boi sie, ze
historia sie powtorzsy i ze znow go zaniedbam kiedys tam. i chcial czasu do
namyslu, a ja, bo kocham, dawalam mu. wygladalo to tak przez ostatnie
tygodnie widywalismy sie praktycznie non stop, bylo tak jakbysmy byli ze
soba, tyle ze jego rzeczy byly w innym mieszkaniu, tym do ktorego sie
wyprowadzil. ja o niego dbalam, chcialam mu pokazac, ze nadal kocham, on
wygladal na szczesliwego, jakby mialo wszystko sie poskaldac do kupy. ale nie
ma tak latwo. wtracili sie jego rodzice (niestety tak sie nasze zycie
potoczylo, ze mimo iz mamy po okolo 30 lat, i jedni i drudzy rodzice jakis
czas temu pomogli nam finansowo zaczac pewne zyciowe inwestycje). doszlo do
rozmowy, ja, on, jego i moi rodzice, w celu ustalen finansowych. i stalo sie
cos, czego sie nie spodziewalam. mimo, ze on, moj ex przez te ostatnie dwa,
trzy tygodnie zachowywal sie tak, jakby mialo wszystko sie ulozyc, na tej
rozmowie odcial sie ode mnie. tak jakby wogole nie bylo tego ponieszkiwania u
mnie, przebywania ze mna, jego deklaracji, ze chcialby, zeby sie ulozylo.
oslupialam, czuje sie tak, jakbym dostala w twarz. nie wiem, czy od niego, od
zycia, czy to moze jego rodzice go w jakis sposob emocjonalnie i finansowo
szantazuja (mniemam, ze sa do tego zdolni). przezywam swoj wlasny horror.
jakby ktos robil mi operacje na otawrtym sercu bez znieczulenia. sama nie
wiem, czy zostalam przez niego oszukana, czy po prostu przez te ostatnie
tygodnie razem po wyprowadzce widzialam tylko to, co chcialam widziec... nie
mam pojecia, co mam myslec...

od owej rozmowy o finansach on sie do mnie nie odezwal, ni slowem, ja tez
nie. bo z jednej strony czuje sie bardzo skrzywdzona, w pewnien sposob
oszukana (bo po co mnie karmil gadkamji, ze chce zeby sie wszystko ulozyla a
podczas rozmowy zachowywal, jakby tego wogle nie bylo), zdrugiej strony
zastanawiam sie, jak on sie moze czuc? byc moze gnebiony przez swoich
rodzicow... moja rodzina bardzo mnie wspiera i radza na razie oprzynajmniej
sie do niego nie odzywac, bo to on musi sie w koncu okreslic, czy chce mnie
czy nie, musi sam ze soba dojsc do ladu. czy ja i nasz zwiazek jest
wazniejszy, czy bedzie sie sluichal rodzicow? ja z jednej strony tez tak
czuje, a z drugiej tesknie bardzo, tak naprawde nie mam pojecia co on czuje,
moze czeka na moj ruch... czasem wydajem i sie, ze tylko rozlaka pomoze nam
do siebie wrocic, skoro nie pomogl czas spedzany razem (ten po jego
wyprowadzce)

co ja mam robic? odzywac sie? czy nie? czekac na znak od niego? mam w glowie
tysiace mysli, przeroznych... pomozcie...
Obserwuj wątek
    • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 16:16
      i przepraszam was bardzo, ze pisze tak chaotycznie, z literowkami, ale jestem
      tak rozstrzesiona...
    • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 17:23
      Nie chcialabym o Nikim zle pisac. Ale jak nie wiadomo o co chodzi to moze
      chodzi o pieniadze.
      Tak mi sie skojarzylo jak napisalas o wspulnych sprawach finansowych.
      To tylko tak luzna uwaga.
      • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 19:12
        jesli chodzi o to, to sprawy te sa juz praktycznie zalatwione. ja po prostu nie
        wiem, co robic? nie odzywac sie, przeczekac? czuje sie zraniona, z drugiej
        strony mysle o nim, tesknie... :(((
        • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 19:20
          Przykro mi, ale na to pytanie nie umiem odpowiedzieć.
          To chyba zależy od tego jaki On jest i jak Ty jesteś.
          Ja nie znam faceta do którego warto pierwszej wyciągać rękę. Ale ja znam
          samych "popaprańców" :)).
          Może Trochę poczekaj, a potem.... skoro miał pretensje, że o niego nie dbasz to
          zgłoś pretensje że nie dał Ci szansy zadbać...
          to taka sobie rada :))
          • lavague Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 19:33
            :)problemy maja to do siebie ze sa przeeeokropnie skaplikowane i nie ma na nie
            jednego prostego rozwiazania. Opisalas sytuacje dosyc szczegolowoo, ale to i
            tak za malo zeby udzielac rady ostatecznej. Decyzja nalezy do Cibie!!!
            A tak ode mnie - wydaje mi sie ze ty juz te decyzje podjelas i chcesz sie do
            niego odezwac!(wnioskuje to z Twoich powatrzanych pytan - co zrobic? odezwac
            sie? zrobic krok jako pierwsza?).
            A skoro tego chcesz, skoro czujesz ze powinnas to co Cie powstrzymuje? Wydaje
            sie ze masz wiecej do zyskania dzialajac niz czekajac - czekanie nie przyniesie
            odpowiedzi na Twoje watpliosci i niepewnosci (jak chocby te odnosnie jego
            dziwnego zachowania podczas wspolnego spotkania z rodzicami).
            • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 21:54
              tak, z jednej strony to chce sie do niego odezwac, ale z drugiej wydaje mi sie,
              ze odzywanie sie do niego da mi tylko to, ze bedzie wiedzial, ze mi zalezy, ze
              to znowu ja sie staram. a co mi po zwiazku, w ktorym on zawsze bedzie gora?
              przez ostatnie tygodnie dbalam o niego, staralam sie, a on wczoraj sie odcial
              ode mnie, tak odebralam jego zachowanie. i co, znowu ja mam pierwsza wyciagnac
              reke?? wydaje mi sie, ze jesli miedzy nami mam sie poukladac to tylko kiedy
              zrozumie, co moze stracic, zrozumie, ze tez nie byl fair. czyz wina jest tylko
              po jednej stronie? po mojej?
              • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 22:10
                Czy w kazdym zwiazku konczy się na przepychance "kto ma byc gora?"?
                Tez to przerabialam.
                Oby wam wyszlo lepiej.
                • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 22:15
                  nie chce i nigdy nie chcialam byc gora. chce byc na rownym poziomie.
                  • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 22:19
                    Ja tylko tak, przypomnialy mi sie moje ostatnie refleksje.
                    Ktoś ladnie napisal. Podjeclas juz decyzje, rob tak jak uwazasz ze bedzie Ci
                    lepiej.
                    • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 25.02.07, 22:21
                      i wlasnie tu rodzi sie problem :/
                      bo serce wyrywa do niego, a rozum mowi, ze dosc, ze basta.
                      • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 08:47
                        Poczekaj. Probuje napisac do Ciebie na skrzyke
                      • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 08:53
                        Ja bym poczekala. I zastanow sie jaki ten Pan naprawde jest i czego od Niego
                        oczekujesz. A potem pogadajcie.
    • c_y_n_i_k Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 09:12
      Nieciekawa sprawa z tym jego zachowaniem. Zastanawiam się na ile twój partner
      jest samodzienly, a na ile manipulowany przez rodziców. Znam takie przypadki,
      gdzie rodzice zrujnowali czyjść związek ciągłym się weń wtrącaniem, gdzy ich
      pociecha nie umiała stanowczo powiedzieć stop.
      Za mało piszesz o waszych uczuciach i problemach, które mogły spowodować z jego
      strony takie zarzuty, jak te które usłyszałaś. Nie wiem czy faktycznie coś
      takiego miało miejsce, czy też jest to wygodny wykręt ze strony partnera. Jego
      niezdecydowanie, jest znamienne. Coś ewidentnie jest nie tak. Miota się.
      Mało tu informacji o waszej przeszłości... brak czegokolwiek do wyciągania
      wniosków.
      Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby chodziło o jakieś rozgrywki finansowe -
      takie sprawy wyglądają na ogół inaczej.
      Krótko mówiąc coś się dzieje z waszymi uczuciami. Nie wiem jak wyglądało wasze
      życie, ale może coś zaniedbaliście i to się nawarstwiło? Mam wrażenie, że
      domyślam się co się mogło stać, ale zaczekam na razie wnioskami; może napiszesz
      coś więcej.
      • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 10:03
        nie cche sie tu rozpisywac i pisac monologow, ale cos napisze, moze to cos
        wyjani. ewnetulanie, cyniku, zapraszam na maila..

        co do niego: tez mam wrazenie, ze on sie miota. miedzy mna, rodzicami, swoimi
        emocjami, ktorych chyba nie jest do konca swiadomy.
        mam tez wrazenie, ze jego rodzice w tej, obecnej sytuacji, probuja nim
        manipulowac. chociazby po tym, jak do niego mowili, jak sie wyrazali podczas
        owej rozmowy "finanowej"
        a ogolnie uwazam, i to nie tylko ja, ze on wogole ma zaburzone realcje z
        rodzicami, ktorzy na moje oko (choc psychologiem ani postronna osoba nie jestem)
        zawsze stawiali mu tylko wymagania. nie pamietam, zeby kiedykolwiek go wsparli..
        z reszta on sam kilka razy mowil mi ,ze czuje sie najmniej kochanym dzieckiem
        posrod rodzenstwa, ze zawsze slyszal tylko wymagania...

        co do nas i zarzutow pod moim adresem. uslyszalam, ze przestalam dbac. tak, to
        fakt, przestalam. ale nie wynikalo to z braku uczucia. ja tez po prostu czulam
        sie zaniedbana. i tak naprawde mysle, ze przyczyna nie byl brak uczuc ani z jego
        strony, ani z mojej tylko nasz tryb zycia. w ciagu ostatnich miesiecy mieslimy
        mnostrwo spraw na glowie i baardzo malo czasu dla siebie. chyba po prostu
        obydwoje ze zmeczenia zyciem, praca i sprawami, ktore dodatkowo mielismy na
        glowie zapomnielismy o sobie nawzajem. ale to tylko moja teoria, moze powinien
        tego posluchac jakis psycholog.
        teraz problem jest jednak taki, ze on uwaza, ze to ja jego zaniedbalam, nie chce
        przyjac do wiadomosci, ze on tez zapomnial o mnie. jedyne na co byl w stanie
        prystac, to ze fakt, ze zaniedbal mnie, ale tylko w konsekwencji tego, ze jego
        zanidbalam ja. i stad te jego warunki, ze to teraz ja musze o niego zadbac,
        ktore mi stawial juz po swojej wyprowadzce, kiedy chcialm zeby do mnie wrocil.
        a ja nie moge sie zgodzic na to ,ze wina jest tylko po mojej stronie... bo wtedy
        to zawsze ja bede winna w tym zwiazku. i dlatego uwazam, ze nie powinnam teraz
        sie z nim kontaktowac, bo jesli ma sie cos z tego jeszcze urodzic, to nie na
        zaadzie, ze to ja bylam winna i tera mam pokutowac.

        tak czy siak, cyniku, nie chcialabym tutaj pisac zadnych szczegolow, ale jesli
        widzisz cos, czego byc moze ja nie dostrzegam to zapraszam na maila.
        • lavague Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 10:43
          :) nim cynik odpowie to ja jeszcze wtrace swoje 3 grosze. WINA NIGDY nigdy! nie
          lezy po jednej stronie - pamietaj o tym i nie pozwol sobie wmowic ze jest
          inaczej. Twoj partner tez musi o tym wiedziec - inaczej juz ZAWSZE ty bedziesz
          winna wszystkiemu co zle, a on pozostanie BIEDNYM pokrzywdzonym przez wstretna
          kobiete. A taki zwiazek bylby toksyczny.
          Tlumaczenie "zaniedbywalem bo ty zaniedbywalas" jest smieszne - to jak
          licytowanie sie malych dzieci. Trudno mi ocenic czy takie obarczanie cala wina
          Ciebie jest wyrachowana gra faceta, czy moze nieswiadomym ranieniem przez
          zagubionego, niedopieszczonego mezczyzne (byc moze on potrzebuje wiecej i wicej
          dopieszczania od partnerki w zwiazku z brakiem ciepla w dziecinstwie?)
          ALE czy Twoje milczenie przyniesie odpowiedz na te pytania. Czy partner obudzi
          sie z poczucia skrzywdzenia i w wyniku naglego olsnienia zrozumie swoja wine?
          Rozumiem Twoje opory - odezwe sie, wyciagne pierwsza reke, tym samaym przyznam
          sie do winy. Czasami warto zrezygnowac ze schematycznego myslenia - ja jstem
          kobieta, on mezczyzna, to do niego nalezy pierwszy krok. Czasami warto
          zaryzykowac, ZAWALCZYC (czytaj: zagluszyc rozum i posluchac serca).
          • lavague Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 10:52
            Jeszcze dodam - jesli sie do NIEGO odezwiesz, to NIE zapomnij zadac tych
            wszystkich pytan, ktore stawiasz w postach. Musisz grac w otwrte karty, on musi
            wiedziec co Cie nurtuje, meczy, czym Cie rani (dziwne zachowanie na spotkaniu?
            milczenie od spotkania?).
            To wyrafinowana gra (brzmi strasznie wiem) - z jednej strony musisz byc
            delikatna, czula (tak zeby odczul ze mu Ciebie brakuje), a z drugiej sprzedac
            mu swoje zazalenia, rozterki.
            Zakoncze slowami - tak mi sie wydaje (ale to sa tylko RADY, wskazowki a nie
            nieomylne rozwiazania).
          • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 10:55
            lavague, zgadzam sie z Toba w 100%.

            ale co do odzywania sie pierwsza. ja po prostu teraz, dzisiaj, nie jestem w
            stanie tego zrobic. tez uwazam, ze warto zaryzykowac, ale dzis jest to dla mnie
            za swieze, za bardzo zraniona sie czuje. byc moze za pare dni, tydzien, dwa
            poczuje, ze chce sie odezwac i wtedy pewnie to robie.
            poza tym dzis, teraz, mysle, ze on tez jest na mnie wsciekly, zraniony, rodzice
            mu pewnie nakladli do glowy... i nawet nie bedzie mnie chcial sluchac... albo
            powtorzy sie sytuacja z ostatnich tygodni, ze to ja znow bede usiala sie starac.
            za swieze to wszystko..
            mysle, ze tak naprawde wszystko jedno, kto sie pierwszy odezwie... nie jestem z
            tych dumnych, co jak sie uniosa honorem to ani rusz.. uwazam, ze teraz musimy
            dac sobie czas na ochloniecie. bo ja bynajmniej nie jestem gotowa do zadnej z
            nim rozmowy. teraz potrzebuję czasu... nawet po to, by poczuc jak bardzo ja za
            nim tesknie, jak bardzo kocham go po tym, jak mnie potraktowal... bo w tym
            momencie czuje tez zlosc na niego, żal.. zlosc na jego rodzicow.. a do
            ewentualnej rozmowy chcialabym podejsc ze spokojem i emocjami na wodzy..
            • ida17 Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 17:25
              Z mojego punktu widzienia ,a mam podobne doswiadczenia, powinnaś zaczekać. Jeśli
              mu zależy odezwie się sam i Tobie będzie wtedy lżej...A jeśli się nie odezwie
              to myślę ,że po prostu nie zależy mu tak bardzo....Miej cierpliwość , a
              naprawdę dowiesz się czegoś.Wiem ,że to trudne , a nawet bardzo i wiem ,że
              "dobrze mi się mówi ",ale wytrzymaj jeszcze parę dni. Znam to uczucie kiedy po
              rozstaniu szczególnie takim w emocjach zaczyna się walka z samym sobą , jakas
              taka dziwna gra kto pierwszy ....I zawsze kiedy ja nie wytrzymywalam , odzywalam
              sie pierwsza i wracaliśmy do siebie miałam uczucie niepewnosci czy gdybym tego
              nie zrobiła on zadzwonilby...On wie ,ze go kochasz i myślę ,że jeśli też Cie
              kocha to wróci.A jeśli nie , nie masz czego żałować.
              • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 17:53
                wlasnie teraz przezywam te trudne chwile :( siedze w domu (nawet rodzine mam w
                innym miescie, wiec jestem sama) i serce boli jak cholera. ale nie mam sily sie
                odzywac do niego, chociaz tak bardzo tesknie... bo bede sie tak wlasnie czula,
                jak napisala ida17... poza tym ja nawet nie wiem, co z nim.. byc moze jest na
                mnie wsciekly i gdybym sie odezwala to jeszcze bardziej by mnie zranil bo
                wyzylby sie?

                czemu to takie cholernie trudne?? czemu boli jakby mi ktos kopal serce? :(((
                • horpyna4 Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 18:24
                  A mnie się wydaje, że powinnaś się do niego odezwać, żeby wyjaśnił swoje
                  zachowanie. Tylko przedtem musisz się uspokoić i nie dawać się ponosić emocjom.
                  Najlepiej, jeżeli założysz, że to już koniec i nie będziesz próbowała niczego
                  ratować, tylko spokojnie poprosisz o chwilę rozmowy. Ostatecznie należy Ci się
                  jakieś wyjaśnienie.
                  • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 18:28
                    jest tylko jeden problem. jak na razie nie za bardzo jestem w stanie wyobrazic
                    sobie, ze to juz koniec. w srodku gdzies tam sie ludze, ze to nie jest koniec.
                    poza tym taka rozmowa nie jest na moje nerwy, przynajmniej na razie. natomiast
                    wydaje mi sie, ze wiem, czemu sie zachowal tak, jak sie zachowal. odpowiedz jest
                    prosta - manipulacja rodziny. to bylo widac, tylko wtedy, na spotkaniu, w
                    emocjach i stresie tego nie widzialam.
                    • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 18:30
                      ponadto tak naprawde to na moja prosbe o wyjasnienie swojego zachowania on moze
                      mi powiedziec cokolwiek mu przyjdzie do glowy, ze np podjal akurat decyzje, ze
                      to koniec :/ juz to przerabialam. jak sie rozstawalismy, to tez mowil, ze to
                      ostateczna decyzja, po czym po kilku dniach pojawil sie spowrotem w moim zyciu..
                      • ida17 Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 20:23
                        Jeśli byla to manipulacja rodziny tym bardziej uważam , ze nie powinnaś się
                        odzywać On musi sam zdecydować co i kto jest dla niego najważniejsze! Jeśli
                        zdanie rodziny , to naprawdę nie masz czego żałować! Może ten czas pomoże mu
                        uświadomić sobie czego tak naprawdę chce... Nie napisałaś chyba jak długo sie
                        znacie i czy mieliscie jakieś poważniejsze plany np.ślub , dziecko...Myślę ,że
                        to ważne żeby móc ocenić tą sytuację.
                        • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 20:36
                          bylimy ze soba prawie trzy lata. mielismy w planach slub, on jeszcze jakis czas
                          temu bardzo nalegal na dziecko (ale ja nie bylam wtedy gotowa).
                • elsonador Re: co mam myśleć? co robić..? 02.03.07, 15:00
                  jaga wiem co czułaś i nie wiem czy nadal czujesz, ale pewnie tak. ja czuję
                  jakby mi ktoś kopał serce (dokładnie tak jak ty), jakby mnie od środka
                  rozdzierało na miliony kawałeczków :(
    • jan_stereo Re: co mam myśleć? co robić..? 26.02.07, 21:46
      to moze spobuj przez chwile nie myslec, w ciszy lepiej slychac co tam zakuta pala szepcze do nas
      madrego...
    • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 07:51
      najgorsze jest to, jak fatalnie sie czuje. mam tak wielki stres, ze wszystko
      mnie boli, nie moge jesc :( na szczescie spac jakos w miare moge. ale budze sie
      co rano z nadzieja, ze on moze jednak wroci.. ze sie opamieta, ze jednak kocha i
      odezwie sie do mnie... tak naprawde zyję z nadzieja na jego powrot... czy to
      normalne w takiej sytuacji jak moja? czy taka nadzieja kiedys mija? bo ja nie
      jestem w stanie stanac twarza w twarz z faktem, ze to juz definitywny koniec.
      ale tez nie potrafie sie do niego odezwac. po prostu nie moge, nie umiem, nie
      potrafie sie na to zdobyc. az sama sie temu dziwie, bo myslalam, ze nie dam rady
      i pierwsza wyciagne reke.. nie wiem, co bedzie za pare dni, ale teraz jestem w
      stanie tylko czekac... robic wszystko, zeby nie dac sie temu bolowi...
      • lavague Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 08:52
        :) Witam! sledze ten watek od poczatku, czytam wszystkie posty - tak naprawde
        jakby usunac nasze komentarze i zostawic tylko Twoje posty (tzn.pluszowej), to
        od razu widac, jak w ciagu ostatnich dni stopniowo ukladaja Ci sie mysli. Nie
        wiem na ile przydatne sa komentarze odwiedzajacych forum, a na ile CZAS i Twoje
        wlasne przemyslnia oraz mozliwosc opisania problemu. Jakis czas temu odkrylam
        jak przydatne jest przelanie nurtujacych spraw na papier - wtedy wszystko staje
        sie klarowniejsze, a tysiac odmiennych mysli zaczyna tworzyc calosc.

        Widac, ze Ci zalezy, ze chcesz koniecznie z nim porozmawiac, ale jednoczesnie
        oczekujesz jego pierwszego kroku. Moze to i lepiej, ze on na razie sie nie
        odzywa - sama mowisz, ze nie jestes teraz gotowa na rozmowe, ze potrzebujesz
        czasu na zdystansowanie sie i uporanie ze zloscia. (A propos EMOCJI - piszesz,
        ze chcesz do rozmowy podejsc SPOKOJNA, OPANOWANA. Czasami jednak dobrze okazac
        EMOCJE - wtedy jestesmy NAJprawdziwsi, szczerzy).

        Poczekaj - bo tego wyraznie chcesz i tego Ci potrzeba. Ale nie czekaj w
        nieskonczonosc - jesli sie nie odezwie, to ty zrob to jako pierwsza - inazej
        bedzies tego zalowala i na zawsze zostaniesz z domyslami.

        I jeszcze jedno - dobrze jest czasem rozmyslac, analizowac - ale uwaga!!! zeby
        nie popasc w pulapke ciaglego rozpamietywania, rozkladania sytuacji na czynniki
        pierwsze - czasami prowadzi to do zaciemnienia obrazu - zaczynasz widziec
        rzeczy, ktore np. chcesz zobaczyc, a ktore odbiegaja od rzeczywistosci.

        Gorąco pozdrawiam
        • annamazur Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 09:08
          pewnie i tak jest, że moje myslenie ewoluuje. i jest także tak, że bardzo
          chcialabym, żeby to on sie do mnie odezwal, ale pewnie jesli tak sie nie stanie,
          to kiedys zlamię sie ja i zrobię ten pierwzy krok.
          ale nie dzis, nie teraz, nie dam rady.. tak naprwde to nie wiem nawet, co
          mialabym mu powiedziec.

          niestety jednak najbardziej bolesna jet dla mnie tesknota, czarne mysli, ze on
          juz niegdy sie nie odezwie, ze to juz definitywny koniec. nie mam co sie
          oszukiwac, ja czekam na jego znak.. tylko czy sie doczekam? a jesli nie, to
          kiedy minie mi ta nadzieja na to, ze wszystko sie ulozy? bo ja ciagle mam tę
          nadzieje, ze wróci do mnie... może ja po prostu jestem glupia i za mało odważna,
          zeby spojrzeć prwdzie w oczy?
          • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 09:11
            o matko, do tego zalogowalam sie i napisalam z mojego innego konta :/ pewnie i
            tak pozostane anonimowa, ale jak widac, nie panuije juz nad soba. w kazdym razie
            ten post wyzej to ja..
          • lavague Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 09:22
            :) No wlasnie za duzo muyslenia prowadzi do niemadrych, zbyt dalekoidacych
            wnisoskow - nie jestes ani glupia, ani naiwna, a Twoja nadzieja jest czyms
            naturalnym i dowodzi tylko jednego - zalezy Ci. Potrzebujesz czasu!!! to daj go
            sobie! tzn. daj go tez swoim myslom - nie mozesz caly czas zyc tylko czekaniem
            az on sie odezwie. Nie jestem zwolenniczka ludzenia sie, ale co zmienia czarne
            mysli - NIC! dlatego zrob cos zeby sie oderwac od rozmyslan.
            zabrzmi prozaicznie? - spotkaj sie z kims (wiem ze rodzina w innym miescie, ale
            na pewno jest ktos z kim warto spedzic troche czasu - to wcale nie musi byc
            przyjaciel od serca wystarczy znajomy/-a). Tylko niech spotkanie nie przerodzi
            sie w monolog z Twoich zwierzen - przeciez masz na chwile zajac sie czyms innym.
            3maj sie!
            • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 11:33
              przeżywam dziś istny horror, natężenie tylu myśli...
              pędzą mi przez głowę jak huragan, myśli przeróżne. jakoś bezsensownie ciągle
              myślę o tym, jak on się czuje z tym wszystkim. momentami wydaje mi się, że musi
              cierpieć tak jak i ja, że to nieuniknione. a czasem wydaje mi się, że pewnie
              teraz jest szcęśliwy... co prowadzi mnie prostą drogą do obłędu.. :(((
              mam okres jakiejś nienawiści. chcę, bardzo chcę, żeby tęsknił i cierpial
              conajmniej tak jak ja.

              jestem beznadziejna.. :((
              • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 12:04
                Jestes fascynujaca, jak caly ten watatek. Czytam jak powiesci i przypominam
                sobie jak uczucia moga byc bogate.... A ludzie zyczliwi dla zakochanych.
                Niesamowite ile wyzwolilas w ludziach zyczliwosc. :)
                Pewnie wszyscu tu trzymają kciuki za Ciebie.
                • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 12:40
                  dziekuję
              • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 12:12
                Mam nadzieje, że On też tęskni.
                • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 12:46
                  :(

                  czuję sie jak ślepiec albo jak dziecko, które nie do końca wie, jak sobie
                  poradzić z tym, co je otacza. mnie sama w jakiś sposób zaskakuje to, ile uczuć
                  mną targa, ile potrafię czuć i ile znieść (jesli mój stan można nazwać
                  znoszeniem tego). ale też jak jedna głupia mysl może zniszczyć mój (chwilowy?)
                  spokój. znowu przekonuję sie, ile ja mam w sobie uczuc. i kolejny raz wydaję mi
                  się, ze za wrażliwa jestem, za miekka... miękka jak masło dawno wyjęte z lodówki
                  :( a moje serce jak skopane :(
                  • anka.ww Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 14:12

                    może cię to pocieszy, może nie, ale ja też dziś czuję się podobnie jak ty.
                    to wszystko, co napisałaś o nadziei i oczekiwaniu, że on odezwie się pierwszy
                    przerabiałam już setki razy.
                    i zawsze to ja odzywałam się pierwsza :(

                    bardzo dobrze wiem, co teraz czujesz. jestem myślami blisko.
                    jeśli chcesz, to pisz na priv :)
                    • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 14:48
                      wiesz, paradoksalnie w jakis sposob zazdroszcze Ci tego, ze to nie jest Twoj
                      pierwszy raz w takiej sytuacji.
                      ja taka sytuacje z tym facetem przezywam po raz pierwszy. przez to nie mam
                      pojecia, jak on sie zachowuje w takich sytuacjach. bo nasza jest naprawde
                      ekstremalna, chociazby przez to ze jest mieszanka uczuc, emocji, pieniedzy i
                      wtracania sie rodzicow. po prostu full serwis :/ gdybym juz przeszla z nim takie
                      sytuacje, gdybym wiedziala, jak sie zachowuje, to jakos umialabym zinterpretowac
                      jego milczenie. umialabym chyba znalezc choc wskazowke, jak zachowywac sie
                      samej. a tak to nic nie wiem. nic. i mimo, ze znam go bardzo dobrze, to nie mam
                      zielonego pojecia, co on teraz czuje. bo jak dla mnie to on moze szalec z
                      wscieklosci, z rozpaczy, z tesknoty, z zalu, z urazonej dumy, z nienawisci
                      (wszak do niej tak blisko od milosci)... ze wszystkiego, z reszta pewnie ma full
                      serwis, wszystko na raz, tak jak i ja :(((
                      • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 15:38
                        Powtarzanie takich sytuacji zamienia nasze uczucia i zachowania w rutyne.
                        I w pewnym momencie przestajesz zauwazac, że coś naprawde jest zle, bo przeciez
                        tyle razy sie rozstawalismy i wracalismy.
                        Powtórki nieczego nie ucza, no moze tylko tyle, że przy pierwszym rozstaniu
                        niczego sie nie nauczylismy.
                        Po drugim rozstaniu powinno się do siebie nie wracac.
    • polka343 Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 14:26
      Nie wiem czy skorzystasz z mojej rady, ale mysle,ze powinnas sie odezwac
      pierwsza (schowaj do kieszeni ambicje ja jestem kobieta,to on powinien sie
      odezwac itd) Umow sie z Nim na terenie neutralnym wtedy latwiej sie rozmawia i
      sprobuj dowiedziec sie,czemu sie tak zachowal, jakie ma plany wobec Was. Tylko
      wtedy dowiesz sie prawdy i wtedy bedziesz wiedziala na czym stoisz.Jesli
      dojdziecie do wniosku,ze nic z tego zwiazku nie bedzie to wtedy zaczniesz sie
      martwic.Teraz zyjesz w ciaglej niepewnosci i tylko sie zadreczasz.A tak
      bedziesz wiedziec na czym stoisz. Zycze Ci powodzenia. Ja sama pisalam o swoich
      problemach w moim malzenstwie, dostalam wiele rad. Podjelam decyzje o wyjezdzie
      do Rzymu mialam 10 dni tylko dla siebie.Przemyslalam wszystko i podjelam mysle
      sluszna decyzje.Moja sprawa jest troche inna zostalam zdradzona po 19 latach
      malzenstwa.Pamietaj powstaly wrzod nalezy przeciac od razu, jesli nie bedzie
      rosl i bolal.Wiem, co to znaczy kochac, ale i miec ambicje. Jesli sie kocha to
      czasami ambicje nalezy schowac do kieszeni, nie jest to latwe, ale mozliwe.
      Pamietaj w kazdym zwiazku trzeba isc na ustepstwa. Powodzenia
      • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 14:40
        polko, ja czasami to nawet bym chciala poczuc, że chce sie odezwac. ale ilekoroc
        biore telefon do reki i zastanwiam sie, czy wykrecic jego nuemr, to wsystko mowi
        mi "nie rob tego!" i rozum, i serce, cala ja. wiec co, mm postepowac wbrew sobie?
        ja wiem, ze czasami ambicje nalezy chowac do kieszeni. juz tu pisalam wczeniej,
        ja nie jestem z tych dumnych, co uniosa sie honorem. to nie jest sprawa ambicji,
        ze ja nie jestem w stanie sie do niego odezwac. to jest kwestia raczej tego, ze
        tak bardzo czuje sie zraniona, ze wiecej juz nie chce zeby mnie tak zranil. i po
        prostu boje sie odezwac, boje sie, co uslysze.. ja sie nawet boje jego
        ewentualnego telefonu. nie wiem, czy jak bym zobaczyla na wyswietlaczu, ze on
        dzwoni, to bym odebrala.. :(

        byc moze za kilka dni moj stan psychiczny ulegnie zmianie, bo tak naprawde kazdy
        dzien przynosi mi co innego, cos nowego.. moze wtedy bede sie w stanie odezwac,
        moze tak bardzo nie bede sie tego bala.. ale teraz nie umiem tego zrobic.. :(((
        chcociaz moze powinnam, nie wiem.
        podjelam decyzje, ze cokolwiek bedzie sie dzialo, musze byc uczciwa wobec
        siebie. i musze postepowac tak, zeby sobie potem moc spojrzec w oczy.
        telefonowanie do niego teraz byloby w moim przypadku postepowaniem wbrew
        sobie... :( moze ja po prostu potrzebuje jeszcze czasu na to? minelo trzy dni
        od pamietnego spotkania, moze to za krotko. sama piszesz, ze Ty mialas 10 dni
        tylko dla siebie, na przemyslenia. ja mam dopiero trzy...
        • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 14:57
          a poza tym to ja sama czuje, ze to jest koniec tego zwiazku... jesli mielibysmy
          byc ze soba, to tak jakby na nowych zasadach, od poczatku.. nie wiem, czy takie
          rzeczy sa mozliwe, ale znam pary, ktore rozstawaly sie i wracaly do siebie po
          miesiacu, dwoch, trzech milczenia. nawet po latach. z jednej strony przeraza
          mnie mysl, ze mialabym na niego czekac latami, ale wiem, ze to co bylo, to bylo.
          ten rozdzial zycia musze zamknac. bardzo bym chciala, zeby nam sie jescze
          ulozylo, bo kocham go... ale.. kontynuacja tego, co bylo miedzy nami
          nieuchronnie kojarzy mi sie z obwinianiem mnie, znow zrzucaniem na mnie winy za
          rozpad zwiazku. zeby nam sie ulozylo to on musi wreszcie zobaczyc, pojac, ze on
          tez zawinil, on tez przylozyl do tego reke. a wydaje mi sie, że żeby doszedl do
          takich wnioskow trzeba wiecej niz trzy dni, ktore minely od naszego ostatniego
          spotkania. to tez na pewno jakos hamuje mnie od odezwania sie, mimo ze tesknie.
          bo jakos podskornie czuję, że jeszcze a wcześnie.. :(
          • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 15:40
            Daj sobie czas na ulozenie emocji i mysli.
            Bo jak swoich nie poukladamy to jak zrozumiec Jego?
            • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 16:44
              przyszlam z pracy do domu, wlaczylam komputer, pojawil sie na gg...
              widocznie dzis podlaczyli mu internet, bo od wyprowadzki nie mial...
              napisalam wiec do niego... bo jakos zaczelo mi sie wydawac, ze specjalnie taki
              dostepny sie zrobil, zebym go zauwazyla... a moze sie myle..
              rozmawialismy chwile, pytal sie co u mnie, powiedzialam mu ze zle :( on tez
              wydawal sie przynebiony...

              i co dalej robic..? nie wiem...
              • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 19:57
                Jestes gotowa na rozmowe?
                • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 27.02.07, 23:31
                  chyba nie
                  • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 07:53
                    no i jak widac, u mnie zmienia sie jak w kalejdoskopie. jeszcze wczoraj po
                    poludniu pisalam, ze sie do niego nie odezwe, ale kiedy zobaczylam go na tym gg
                    (przeklete komunikatory netowe!) to poczulam, ze jak do niego nie zaklikam, to
                    obierze to jako moje uniesieniesie honorem :/ no i tak naprwde sama nie wiem, co
                    czuc, znowu :( z jednej strony czuje ulge, bo nie "pogonil mnie", nie napisal
                    "daj mi spokoj kobieto" bo chyba tego najbardziej sie balam... no a poza tym to
                    dal mi do zrozumienia ze mu ciezko, ale nie powiedzial tak naprawde dlaczego. z
                    reszta wcale sie tego nie spodiewalam, za piekne by to bylo, zeby nagle
                    powiedzial "tesknie za toba". mysle, ze jest bardzo urazony, dume ma zraniona po
                    tej znamiennej rozmowie z rodzicami, powiedzial wprost, ze wogole sie nie
                    spodziewal takiego jej przebiegu (nie ukrywam, ze moj ojciec powiedzial mu pare
                    slow..) i ze zawalilo mu sie po niej na glowe..
                    na moje pytanie, czy sie kiedys spotkamy zeby pogadac o nas koniecznie chcial
                    sie dowiedziec, o czym dokladnie chce z nim rozmawiac.. odpowiedzialam, ze nie
                    wiem (bo nie wiem), ze sama musze sobie wszystko poukladac w glowie, ze dlatego
                    nie chce sie z nim spotykac teraz, tylko za jakis czas, tydzien, dwa, trzy... ze
                    jeszcze nie jetem gotowa... odpowiedzial mi, ze zobaczymy...

                    momentami odnoze wrazenie, ze jest bardzo zainteresowany co u mnie, ale duma nie
                    pozwala mu na wyciagniecie do mnie reki... ze trzyma mnie na dystans, zeby mi
                    pokazac, kto tu jest gora.. sama nie wiem, czy sluszne wyciagam wnioski...
                    • c_y_n_i_k Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 08:04
                      Cóż, wyciągasz takie wnioski, jakie może wyciagać zakochana, ale skrzywdzona
                      osoba. Nie są one do końca obiektywne, a część z nich ma raczej postać życzeń,
                      że tak właśnie czuje druga strona. Obyś się nie myliła.
                      Przyznam, że jestem zaskoczony (biorąc pod uwagę korespondencję via email), że
                      zainicjowałaś rozmowę na GG. Szalenie się miotasz, ale to akurat zrozumiałe w
                      tej sytuacji. Pamiętaj jednak, że "ofiarą" łatwo się zostaje.
                      • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 08:08
                        wiem cyniku, wiem :(
                        • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 18:20
                          Nadal czekasz? czy moze rozmawialiscie?
                          • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 20:38
                            nie, o niczym powaznym nie rozmaiwalismy.
                            wczoraj, po owej rozmowie przez gg zadzwonil jeszcze do mnie, ale tak raczej w
                            celach inforamcyjnych, ze tak powiem. poinformowal mnie o przebiegu naszych
                            spraw fianasowych (znaczy sie ida do przodu). zdziwil mnie baaardzo tym
                            telefonem, bo w sumie nie musial dzwonic, sprawa nie byla az taka pilna, poza
                            tym mogl napisac smsa. ale moze dla niego bylo to na tyle wazne, zeby zadzwonic.
                            na poczatku pomyslalam, pewnie naiwnie, ze moze chcial mnie uslyszec, ale potem
                            postanowilam nie dopatrywac sie rzeczy, ktore ja chce zobaczyc. po co sie łudzic..?
                            no i dzisiaj tez wyienilismy ze trzy zdania na gg, ale to tez tylko w sprawach
                            "biznesowych". zreszta on musial wychodzic z domu, wiec nie bylo nawet szans na
                            dluzsza wymiane zdan. i tyle.
                            ale za to u siebie zaobserwowalam zjawisko, kotrego sie nie spodziewalam...
                            kiedy przyszlam do domu z pracy, wlaczylam komputer i zobaczylam go "dostepnego"
                            na gg to nie wywarlo to na mnie zadnego specjalnego wrazenia. myslalam, ze w
                            takiej sytuacji bede sie bila z myslami, czy pisac do niego czy nie (tak jak
                            wczoraj zanim sie odezwalam) a tu nic. on tez sie nie odezwal. dopiero pozniej
                            napisalam te trzy zdania, ale to tak naprawde "biznesowo". w calkiem spokojnym z
                            reszta tonie.
                            • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 20:46
                              To milo, ze zadzwonil. :)
                              • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 20:50
                                ale czy to cokolwiek znaczy? czy nalezy sie dopatrywac tutaj czegos? moze po
                                prostu zadzwonil, bo sprawa wydala mu sie wazna. dla mnie az tak wazna nie byla,
                                ale kazdy ma swoj punkt widzenia...

                                nie powiem, mialam/mam nadzieje, ze zadzwonil bo chcial mnie uslyszec.. ale
                                nadzieja podobno umiera ostatnia.. :/
                                • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 28.02.07, 21:21
                                  Sama wiesz najlepiej jak to ocenić. Ja w tym wzgledzie jestem naiwna jak
                                  dziecko :).
    • sunsilk Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 08:46
      znowu czuję się fatalnie :(
      emocje i uczucia, jakich doswiadczam przybijaja mnie. codziennie mam przerozne
      uczucia. od zobojetnienia, pogodzenia sie z sytuacja, poprzez ogromna tesknote
      (teraz na przyklad), żal do zycia, ze mnie cos takiego spotkalo, żal do niego,
      że mnie potraktowal tak a nie inaczej, wscieklość, marazm. dodatkowo czuje sie
      tak, jakby ktos mi polozyl ogromny ciezar na ramionach. tak, jakbym dzwigala
      kilka ton. mam dosyc. budze sie przed budzikiem i odczuwam strach, potem
      rozpacz, potem przygnebienie, tesknote za tym, co bylo.. i ciagle ten ciezar na
      sercu.. wracam do domu, do pustego mieszkania, w ktorym mieszkalismy razem i
      znow to samo: smutek, rozpacz, tesknota...


      z jednej strony mam momenty, kiedy wszystko mi jedno, czy on jest dotepny na tym
      gg i ze mnie widzi, bo ja tez dostepna. a za jakis czas dopada mnie smutek,
      przygnebienie, ze widzi mnie, ale sie nie odezwie. zastanawiam sie wiec,
      dlaczego? czy taki jest urazony? czy po prostu ma mnie juz przyslowiowo
      "gdzies"? a moze targaja nim, podobnie jak mna, przerozne emocje i sam nie wie,
      czego chce. ciagle gdzies tam po glowie kolacze mi sie mysl, czy to mozliwe,
      zebysmy jeszcze byli razem? i co ja mam robic?

      mam ogromna potrzebe spokoju i zdjecia tego ciezaru, ktory odczuwam psychicznie.
      plakac mi sie chce.. co za straszny stan...
      • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 08:49
        znowu napisalam nie z tego loginu, co trzeba :( sunsilk to ja, pluszowa. pewnie
        wygladam, jakbym miala rozdwojenie jazni. trzy loginy, ale to po porstu zwykla
        pomylka...
        • c_y_n_i_k Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 09:07
          Ile ty masz tych loginów? :)
          I po co aż tyle? To trochę, hmm... dziwne. Podważa twoją wiarygodność.
          • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 09:30
            wiem :( mam trzy, wyjasnie na privie, o co chodzi
            • ida17 Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 11:34
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=55148692&a=55148692


              To pisałaś Ty?
              • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 11:46
                tak
                • ida17 Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 11:50
                  Maiałam podobny problem i tez pisalam tu na tym forum.KIedyś napisałam pod
                  drugim nickime tak jak Ty i ktoś z forum napisał : To ona, Ida 17.Ma 2 nicki!
                  POczułam sie jak jakaś oszustka i przestałam tu pisać...Dlatego się tym
                  zainteresowałam :)
                  Rozumiem ,że pisanie pod paroma nickami jest czasami potrzebne.
                  • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 11:58
                    też się czuję jak oszustka :(((
                    ulzyło mi, że choć jedna osoba mnie rozumie. moje loginy wynikają także z faktu,
                    ze mój były facet wiedzial o jednym z nich, a nie chciałam, zeby czytal to, co
                    tu piszę. chciałam to przed nim ukryć. dlatego drugi wątek pod innym loginem.
                    • ida17 Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 12:09
                      Też bałam się , że ktoś może po tym co piszę zorientować się, że to właśnie ja
                      i dlatego napisałam pod drugim.TEraz nie potrafię sobie tego drugiego nawet
                      przypomnieć :) Trzymaj się.Pozdrowienia!!!!!
                    • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 12:38
                      To nie jst oszustwo. Kazdy moze pisac pod kilkoma nickami.
                      Chociby z takiego powodu jak pluszowa, ale z wielu innych..
                      Moze np. jak chce publicznie sam ze soba podyskutować, sprowokowac innych do
                      dyskusji.
                      Po to się tu pisze, zeby byc anonimowtym, a jak piszesz dlugo to przestajesz
                      byc anonimowy, to robisz tak zeby znow byc anonimowym.
                      • c_y_n_i_k Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 12:49
                        jaga: A tak mądzrze czasem pisujesz... nie niszcz tego takimi wypowiedziami. :)
                        • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 12:55
                          Bo ja jestem madra tylko czasami. :))
                          Sam czasem jak coś "palne" to mam ochote zmienic nick :))
                        • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 01.03.07, 13:04
                          A tak ogulnie to masz racje, przesadzilam. To pewnie jest oszustwo. Ale jesli
                          im tak bylo latwiej?
                          Mi to nie przeszkadza. Choc troche sugeruja sie tyk kto pisze, niektórych (np.
                          Twoje) wypowiedzi lubie, a na niektore wole pomijac ze wzgledu na to kto pisze.
    • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 02.03.07, 09:26
      dzis kolejne zmiany nastroju. pierwszy raz obudzilam sie rano i prawie nie
      odczuwalam strachu i niepokoju :) moze to za sprawa przyjaciol, kotrzy sie mna
      wczoraj zaopiekowali, pogadali, a ze znaja obie strony, mnie i exa, z czasow gdy
      my sie jeszcze nie znalismy, to tez wiele pomogli mi dostrzec..
      zaczynam odczuwac i wierzyc przede wszystkim w to, ze to nie jest moja wina, ze
      zwiazek sie rozpadl.. bo on wmawial mi to ustawicznie i ja bardzo dlugo tak
      myslalam... i jeszcze staralam sie naprawic...

      a z nim jedyny "kontakt" to fakt, ze widze go dostepnego na tych cholernych
      komunikatorach typu gg. ale sie nie odzywam, nie mam w ogole takiej potrzeby...

      ciekawe co bedzie dalej..? ze mna?

      patrzac na to zupelnie obiektywnie, to fascynujace, jak emocje moga szybko sie
      zmieniac i ile odczuc mozna doswiadczyc w tak krotkim czasie...

      a poza tym to umowilam sie na wizyte do psychologa..
      • 1jaga Re: co mam myśleć? co robić..? 02.03.07, 10:05
        Dobrze, ze zapisalas sie do psychologa. Mam nadzieje, że trafisz na jakiegos
        dobrego.

        A co do twojego obecnego stanu, to moze takie "zobijetnienie" jest obrona
        twojego mozgu/psychiki/ciała (czy jak to inaczej okreslic) przed nadmiernym
        dlugorwalym napeciem.
        • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 03.03.07, 09:14
          minął tydzien, a on się nie odezwał... mimo, ze wczoraj było ze mna naprawde
          dobrze, to męczy mnie to, tesknie, jest zle...

          dlczego? dlaczego to wszystko tak wyglada?


          przepraszam, ze Wam tu wypisuje swoje nastroje, ale jakos i to pomoaga...
          • ida17 Re: co mam myśleć? co robić..? 03.03.07, 15:24
            Powinnaś chyba usunąć go ze swojego gg. PO co masz wiedzieć kiedy jest
            dostępny...To Cię jeszcze bardziej rozstraja. Jeśli będzie chciał napisać , to
            napisze .Dobrze ,że sobie jakos radzisz i że masz przyjaciół. To ważne żebyś nie
            byla sama.
            • ida17 Re: co mam myśleć? co robić..? 05.03.07, 22:29
              Czy ktoś wie co u Pluszowej?
              • pluszowa Re: co mam myśleć? co robić..? 06.03.07, 10:08
                ja wiem, co u pluszowej :)

                u pluszowej chyba nieco lepiej.. nie budzę się juz ze strachem w duszy, naglych
                dolow coraz mniej, ale nadal ciezko wysiedziec samej w domu. najgorsze sa dla
                mnie poworty z pracy do pustego mieszkania. jeszcze niedawno on zawsze w nim na
                mnie czekal, jedlismy razem obiad... teraz, ze stresu jesc mi sie odechcialo,
                schudlam 6 kg :(( musze popracowac nad powrotem do mojej wagi. w zwiazku z tym,
                ze w domu ciezko wysiedziec samej bez czarnych mysli, czesto wychodze i spotykam
                sie ze znajomymi, ale z drugiej strony mam swiadomosc, ze musze sie nauczyc
                bycia samej ze soba..

                no i jakos tak mi leci czas... on milczy, od tamtej pamietnej rozmowy na gg
                cisza. z mojej strony tez.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka