Dodaj do ulubionych

Życie bez wiary staje się "puste"

IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 27.04.03, 10:28
CZłowiek może mieć wszystko , naprawdę wszystko ,a mimo to nigdy nie czuje
się tak do końca szczęśliwy .Ciągle czegoś pragnie, na coś czeka , czegoś
szuka...
CZłowiek szuka Boga chociaż często nie uświadamia sobie tego.
KIedyś , kiedy było mi bardzo źle; smutno, beznadziejnie
przeczytałam "Dzienniczek siostry Faustyny". Przeczytanie go polecam
wszystkim. Warto !



Obserwuj wątek
    • Gość: Mevillian Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.blich.krakow.pl 27.04.03, 10:48
      witam :>
      czlowiek moze miec roznych "bogow".. pieniadze, sukces, teorie
      psychologiczne... mozna wierzyc w rozne rzeczy i stawiac je wyzej, zamiast
      wiary w ten jeden Byt.

      I masz racje - czlowiek szuka. czasem jednak zatrzymuje sie na pewnym poziomie,
      gdzie wydaje mu sie, ze juz znalazl to, czego szuka.

      Nie ustawaj w poszukiwaniach.

      :)
      Mevillian
      • Gość: tuja Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.03, 11:11
        Oto słowa z listu św. Pawła do Koryntian:

        "Gdybym... znał wszystkie tajemnice,
        i posiadł wszelka wiedzę,
        i wszelką wiarę, tak iżbym góry
        przeniósł
        a miłości bym nie miał
        byłbym niczym"
    • Gość: Sławek Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: 212.106.159.* 27.04.03, 11:39
      Gość portalu: Mimi napisał(a):


      > CZłowiek szuka Boga chociaż często nie uświadamia sobie tego.

      A jeśli człowiek uświadamia sobie że nie szuka Boga ?
      • farsa Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 27.04.03, 13:15
        Gość portalu: Sławek napisał(a):

        > Gość portalu: Mimi napisał(a):
        >
        >
        > > CZłowiek szuka Boga chociaż często nie uświadamia sobie tego.
        >
        > A jeśli człowiek uświadamia sobie że nie szuka Boga ?


        wtedy Bóg szuka człowieka. a człowiek może mieć łaskę uświadomienia tego sobie.
        • Gość: Sławek Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: 212.106.159.* 27.04.03, 16:31
          farsa napisała:

          > wtedy Bóg szuka człowieka. a człowiek może mieć łaskę uświadomienia tego
          sobie.

          Być może ale są też ludzie których Bóg nigdy nie odnajdzie i którzy mimo to są
          szczęśliwi.
          • farsa Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 27.04.03, 17:00
            Gość portalu: Sławek napisał(a):

            > Być może ale są też ludzie których Bóg nigdy nie odnajdzie i którzy mimo to

            > szczęśliwi.

            Bóg nie odnajduje ludzi z dwóch powodów:
            1. kiedy Go nie znają;
            2. kiedy nie pozwalają się odnaleźć.

            szczęście pierwszych jest usprawiedliwione i zrozumiałe.
            szczęście drugich jest wątpliwe.

            dość antropomorfizacji i mówienia o Bogu w ludzkich [bo inne przecież są nam
            niedostępne] kategoriach.

            pozdrawiam -
            • Gość: Sławek Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: 212.106.159.* 27.04.03, 21:05
              farsa napisała:

              > Bóg nie odnajduje ludzi z dwóch powodów:
              > 1. kiedy Go nie znają;
              > 2. kiedy nie pozwalają się odnaleźć.
              >
              > szczęście pierwszych jest usprawiedliwione i zrozumiałe.
              > szczęście drugich jest wątpliwe.

              Dlaczego wątpliwe ? Czy ktoś może oceniać prawdziwość czy wątpliwość szczęścia
              innych ludzi ?
              • jmx Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 28.04.03, 01:46
                Gość portalu: Sławek napisał(a):

                > Dlaczego wątpliwe ? Czy ktoś może oceniać prawdziwość czy wątpliwość
                szczęścia
                > innych ludzi ?

                Dlatego wątpliwe bo chyba nie do końca szczere....
                • Gość: Sławek Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.pke.pl 28.04.03, 06:29
                  jmx napisała:

                  > Dlatego wątpliwe bo chyba nie do końca szczere....

                  Jak niewierzący twierdzi że jest szczęśliwy to albo kłamie albo nie wie co
                  mówi ? Ręce opadają.
              • farsa Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 28.04.03, 10:05
                Gość portalu: Sławek napisał(a):


                > Dlaczego wątpliwe ? Czy ktoś może oceniać prawdziwość czy wątpliwość
                szczęścia
                > innych ludzi ?

                oczywiście, że nie.
                pozwól, że dodam - to tylko moja intuicja i mizerne doświadczenie.

                miłego tygodnia
    • Gość: Richelieu* Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.04.03, 12:44
      Mevillian ma rację. To nie koniecznie musi być TEN Bóg. Ważne aby człowiek miał
      cząstkę mistycyzmu w sobie i aby potrafił ją czymś zapełnić. Pieniądze? O,
      raczej nie pieniądze. Ale idea dojście do której jest przez pieniądze już
      lepiej. A Bóg? ułatwienie.. bo religia daje nam gotowe życie duchowe na talerzu
      i mówi jedz, a my nie musimy się zastanawiać czy się nie otrujemy. Inne idee
      wymagają od nas ruszenia głową. Kto wie, czy en co zaufał Bogu nie jest
      szczęśliwszy, bo już jeden z najważniejszych jeśli nie najważniejszy problem
      życiowy ma rozwiązany. A jeśli nie Bóg, to siedź człowieku i się kłopocz.
      Jednak człowiek, który będzie samodzielnie dochodził do swojego boga, może
      nawet dojdzie do Boga może i nie, nieważne, staje się człowiekkiem z pełną
      świadomocią myślenia. A taki, który korzysta z gotowych rozwiązań to.. hm, nie
      będę już Nitschego cytować.
      • farsa Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 27.04.03, 13:23
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > A Bóg? ułatwienie.. bo religia daje nam gotowe życie duchowe na talerzu
        > i mówi jedz, a my nie musimy się zastanawiać czy się nie otrujemy.

        upraszczasz, drogi kardynale. choć możesz mieć rację - postawa, o której
        piszesz, to czysty fideizm. zważ jednak, że w kościele jest sporo osób
        myślących, konfrontujących siebie, prawdy wiary, dogmaty, osób szukających,
        poszukiwanych, osób zgubionych i znalezionych. większość to fideiści, ja jednak
        mam chyba szczęście spotykania ludzi z drugiej, opisanej przeze mnie kategorii.

        > Inne idee
        > wymagają od nas ruszenia głową.

        gdyby czterysta lat temu Luter, Kalwin, Hus nie ruszyli głową i kilku innych
        nawiedzonych, nie mielibyśmy wspaniałej Reformacji, którą - mimo mojego
        katolicyzmu - podziwiam, szanuję, czasem zgłębiam.
        a jednak TAKIE idee mogą być pro-twórcze.

        > Kto wie, czy en co zaufał Bogu nie jest
        > szczęśliwszy, bo już jeden z najważniejszych jeśli nie najważniejszy problem
        > życiowy ma rozwiązany. A jeśli nie Bóg, to siedź człowieku i się kłopocz.
        > Jednak człowiek, który będzie samodzielnie dochodził do swojego boga, może
        > nawet dojdzie do Boga może i nie, nieważne, staje się człowiekkiem z pełną
        > świadomocią myślenia.
        > A taki, który korzysta z gotowych rozwiązań to.. hm, nie
        > będę już Nitschego cytować.

        tutaj nie miejsce na Nietschego, którego śmierć jest bardziej pewna, niż śmierć
        Boga, ogłoszoną onegdaj przez F.N.
        stosowniejszy jest zakład Pascala.
        nie wiadomo tedy, czy ten, który zaufał Bogu jest szczęśliwszy.
        a jeśli Bóg JEST, ten, który MU zaufał, z pewnością dotknie szczęścia.
        nie tutaj jeno, ale tam, Gdzie Twarzą W Twarz z Tajemnicą obcować będzie.
    • Gość: Mimi Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 27.04.03, 15:28
      Tu nie chodzi o odniesienie do jakiekolwiek mistycyzmu ,ale o Boga- tego ,
      który nas stworzył i obdarzył nieśmiertelnością.
      MOżna chodzić do dziesięciu psychoterapeutów , można przeczytać wszystkie
      książki o pozytywnym myśleniu lecz póki nie przyjmie się tej jedynej Prawdy
      nie osiągnie się wewnętrznego spokoju.
      Polecam wszystkim książki psychoanalityka włoskiego Valerio Albisetti ( " Śmiej
      się całym sercem", " Podróż życia", " Czy można pokonać strach" , " W
      poszukiwaniu szczęścia" itd.) Są wspaniałe.
    • sdfsfdsf Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 27.04.03, 17:14
      bla bla bla, zawsze ta sama gadka bigoterii, zycie bez wiary jest puste ( w
      domysle wierzacy maja bardzo bogate - sa lepsi ), jak slepy o kolorach, kogo
      chcecie o tym przekonac? chyba jedynie samych siebie
      • farsa Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 27.04.03, 17:32
        sdfsfdsf napisał:

        > bla bla bla, zawsze ta sama gadka bigoterii, zycie bez wiary jest puste ( w
        > domysle wierzacy maja bardzo bogate - sa lepsi ), jak slepy o kolorach, kogo
        > chcecie o tym przekonac? chyba jedynie samych siebie

        każdy ma swoje "bla, bla, bla".
        nikogo do niczego nie chcę przekonać.
        to niewłaściwe miejsce.

        ot, dyskusja jak każda inna.
        toczy się.
        niech się toczy.

        nie musisz na siłę przestawiać torów.
        tym bardziej, że - jak spostrzegłam - panowie tramwajarze robią to specjalnym
        łomem.
    • saana bzdura 27.04.03, 17:25
      mysle ze czloweik czasem potrzebuje w cos wierzyc. Spotkalam kiedys francuskich
      komunistow. Zadnego Boga nie mieli i uwazali religie za jedna z sekt.
      A byli to wspaniali ludzie organizujacy strajki zwiazkowe itd itd.
      Zycze tym szukajacym Boga zeby chociaz tym komunistom do piet dorastali.
      • Gość: Mimi Re: bzdura IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 27.04.03, 17:57
        Bzdurą jest to , co piszesz.KIedyś zapewne sama się o tym przekonasz.A na razie
        żyjesz okłamując samą siebie.
        • Gość: Sławek Re: bzdura IP: 212.106.159.* 27.04.03, 21:19
          Gość portalu: Mimi napisał(a):

          > Bzdurą jest to , co piszesz.KIedyś zapewne sama się o tym przekonasz.A na
          razie
          >
          > żyjesz okłamując samą siebie.

          Jasne ! Przecież niewierzący nie mogą być wspaniali. Jak to mogło komuś z nich
          przyjść do głowy ?
          • jmx Re: bzdura 28.04.03, 01:41
            Gość portalu: Sławek napisał(a):

            > Jasne ! Przecież niewierzący nie mogą być wspaniali. Jak to mogło komuś z
            nich
            > przyjść do głowy ?
            Nie, to nie chodzi o to, że niewierzący nie mogą być wspaniali ale o stosunek
            do wierzących i poszukujących.
      • Gość: wiara Re: bzdura IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 27.04.03, 18:46
        zwierzatka tez czasami sa wspaniale

        saana napisała:

        > mysle ze czloweik czasem potrzebuje w cos wierzyc.
        Spotkalam kiedys francuskich
        >
        > komunistow. Zadnego Boga nie mieli i uwazali religie
        za jedna z sekt.
        > A byli to wspaniali ludzie organizujacy strajki
        zwiazkowe itd itd.
        > Zycze tym szukajacym Boga zeby chociaz tym komunistom
        do piet dorastali.
        • saana kompletna bzdura 06.05.03, 12:03
          najbardziej katolickie panstwo z jakim sie spotkalam to Polska i co? ile jest
          rozbojow kradziezy ile w wiezianach siedzi ilu zlodziei przy wladzy. Ile dzieci
          na smietnikach . Czy sa jakies zwiazki zawodowe broniace ludzi ktorzy nie moga
          wziac urlopu bo zostana wywaleni z pracy.Broniace kobiet bedacych w ciazy.
          W swiecie zachodnim tym zlym i nie wierzacym lepiej sie traktuje zwyklego
          czlowieka niz w tym wielkim katolickim polskim maglu.
          I o zwiarzatkach nie piszcie bo jezeli cala energia katolika konczy sie na
          poszukiwaniu a nie stracza na dzialanie na rzecz innych to naprawde ten
          komunista jest duzo wspanialszym czlowiekiem bo nie marnuje energii na zbedne
          rzeczy.
          I w tym wszytskim mowienie o poszukiwaniu wiary ...bylam w tym roku na pasterce
          u sw Anny -kosciol studencki w W-wie.
          I to kazanie ktore uslyszlam wstrzasnelo mna. Po pierwsze uslyszalam pochwale
          ludzi niezaradnych. A po drugie najdziwniejsze wyjasnienie dlaczego Bog nie
          zmieni zycia ludzi glodujacy kataklizmow itd itd.
          Konczac chce podkreslic ze szukanie jest wspaniala rzecza ale jezeli ktos pisze
          ze jedno poszukiwanie jest lepsze od drugiego i ma monopol na prawde, negujac
          postawy innych ludzi nazywajac je zwiarzatkami cokolwiek to nawet dla mnie
          brzmi jak ograniczone myslenie.
          Wiara w dobra przyszlosc w dobrefo czlowieka w dobry swiat tez istnieje i
          prawie jestem pewna ze taki komunista robiacy duzo dla innych jest duzo
          cenniejszy niz rozmyslajaca pamienka z ruchu np. katrolickiego.
          a kto wie czy sam Bog nie woli dobra czynionego.
    • Gość: Richelieu* Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.04.03, 22:57
      A przecież wszystko po to, by człowiek był dobry. I nie ważne czy powie ,mu to
      Bóg, czy sam do tego dojdzie. A przecież wszystko po to, by człowiek żył nie
      wegetował. I nie ważne czy żył chrześcujaństwem, buddyzmem, religią
      animistyczną czy chociażby ideą stworzenia najpiękniejszej szkoły w powiecie.
      Czy czasem religia nie daje motywacji do bycia dobrym? jakże mało z wierzących
      żałuje żalem doskonałym. Prztłaczająca większość boi się tego, owego, w
      odtateczności piekła. A ateista? Ile wysiłku musi włożyć w bycie dobrym gdy
      nikt nad nim nie wisi z pasem i wyrzutami sumienia i spowiedzią.

      Rzecz.. absolutnie nikt nie widzi, nikt nas nie złapie, żadnych konsekwencji
      prawnych, chęć kradzieży
      wierzący : nie, bo 7 przykazanie, bo to przecież czyjaś własność
      niewierzący : nie, bo to przeceż czyjaś wlasność.
      I już połowa motywacji ucieka aby jednak nie ukraść. Jakże więcej samozaparcie
      w byciu dobrym jest u niewierzącego.
      • Gość: Sławek Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.pke.pl 28.04.03, 00:45
        Czy na pewno wierzącym jest łatwiej być dobrym i uczciwym bo maja 10 przykazań ?
        Moim zdaniem nie. Jeśli ktos jest niewierzący i nie słyszał o
        przykazaniach "nie kradnij", "nie zabijaj" itd. to czy należy się spodziewać że
        cos ukradnie albo kogos zabije ? Albo jeśli jest uczciwy to czy należy mu sie
        większy podziw bo jest mu trudniej ? To może uznać ateizm złodziei jako
        okoliczność łagodzącą w sądzie bo im jest trudniej być uczciwym ?
        Jeśli ktoś wierzący spogląda na niewierzącego ze współczuciem bo "ten to musi
        być nieszczęśliwy żyjąc z dala od Boga" albo z podziwem bo "temu musi w życiu
        wszystko przychodzi trudniej" to sam tego współczucia wymaga.
        • Gość: Richelieu* Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.localdomain / 192.168.0.* 28.04.03, 10:44


          Nie kradnij i nie zabijaj to nie przykazania katolickie tylko ogólnoludzkie.
          Każdy, nawet najbardziej prymitywny anród (co to jest prymitywny naród ? ;) zna
          wartość czyjejś właności a tym bardziej życia. Więc nawet największy ateista ma
          jeszcze zasady rządzące życiem, w mniejszym stopniu zasadny rządzące
          społecznością w której żyje. Nie zabije i nie ukradnie, ale nie dlatego, że za
          to pójdzie na męki piekielne ale że społeczność go wyklnie. Wierzący do
          nieczynienia ma i jeden i drugi powód. Może niewierzący sam dojść do nie
          ukradzenia, jak mowiłam z tym przedmiotem którego można ukraść bez żadnych
          konsekwencji. może wierzący też sam do tego dojść. Ale zawsze więxcej
          agrumentów na nie będzie miał wierzący i dlatego łatwiej być mu dobrym. Tyle,
          że wierzącym nie musi być człowiek wierzący w Boga, może wierzyć po prostu w
          idee, która zakazuje mu ukraść wzmacniając ogólne pojęcie własności.

          nikt nie mowi tu ani o współczuciu ani o podziwie. Każdy, i wierzący i
          niewierzący realizują swoje człowieczeństwo tak, aby różnymi drogami doszli do
          jednego celu. A jeśli celem ma być dobroć jednego o drugiego to czy nie jest
          wszystko jeno jaką pójdą drogą
      • jmx Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 28.04.03, 01:45
        Naprawdę uważasz, ze ludzie wierzący tylko dlatego są dobrzy bo się boją?

        Niewierzący również mają wyrzuty sumienia, naprawdę.
        • Gość: niewierzaca Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.ny5030.east.verizon.net 28.04.03, 03:40
          Skad wiedza ludzie z wiara jakie jest zycie ludzi bez wiary. Nie piszcie
          bredni o tym, ze ludzie z wiara sa moralniejsi od tych bez wiary. Nikomu z
          wiara nie przeszkodzilo w Polsce wziac lapowke, zlozyc krzywoprzysiestwo,
          przekladac dobra materialne ponad wszystko, zazdroscic, krzywdzic i potem isc
          do spowiedzi i od nowa robic to samo. Czy pelnia zycia polega na pojsciu do
          kosciola i wysluchaniu kazania w ktorym strasza, groza, a moze pelnia polega
          dla kogo innego na obserwowaniu ptakow i adoptowaniu ulomnych dzieci. Nie
          kazdemu jest dana laska wiary, ale nie kazdemu tez jej brakuje. Wiecej
          tolerancji dla tych bez wiary. Umia byc szczesliwi i spelnieni jak wszyscy
          inni.Ja nie mam wiary i bardzo lubie swoje zycie, jestem etyczna i skromna i
          jesli Bog istnieje, to nie ukarze mnie za to, ze zylam bez slubu koscielnego,
          lub jadlam mieso w wielki piatek. Policzy moje uczynki wzgledem innych.
        • Gość: Richelieu* Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.localdomain / 192.168.0.* 28.04.03, 10:34
          jmx napisała:

          > Naprawdę uważasz, ze ludzie wierzący tylko dlatego są dobrzy bo się boją?
          >
          > Niewierzący również mają wyrzuty sumienia, naprawdę.
          >
          >
          >

          Wierzący ma motywację do czynienia dobrego w postaci Boga. On tak chciał więc i
          ja tak chcę. Niewierzący takiej motywacji nie ma, opiera się tylko na swoich
          przekoanniach. Dobro człowieka wrodzone nie jest oczywicie, ani dane przy
          chrzcie. Dobro jest dane wraz z wychowaniem, socjalizacją, rodzicami, szkołą,
          religią, lekturami, filmem. Też mają wyrzuty sumienia niewierzący, jasne, ale
          każdy żyje w społeczeństwie i zna jego reguły. Nie zawsze wierzący ma wyrzuty
          sumienia bo Bóg tego nie chce, ale że za to i za tamto pójdę siedzieć, a co
          najmniej sąsiedzi mnie obgadają. Wyrzuty sumienia mogą nazywać się strachem o
          własną skórę
    • Gość: astinger Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: 213.231.15.* 28.04.03, 13:49
      Temat ciekawy, a jednak dyskusja schodzi na psy bo zaczeliście sobie rzucać
      argumenty za i przeciw zamiast pisac o sobie.
      Moja wiara i wszystko co dalej z tego wynika to przekonanie że wszyscy tu
      jestesmy przyobleczoną w okresloną postać końcówką wszechswiata, ograniczoną i
      ułomną przez to również. przez całe zycie szukam kontaktu z moja macierzą którą
      jest tenze wszechświat, wiem równiez ze jako człowiek teraz nie zblizę sie do
      tego. Wszechświat to Bóg, stwórca wszystkiego a także nas, siła sprawcza, która
      między innymi pcha jednakowe komórki by łaczyły się w tkankę, jedne tętnia,
      inne staja się źrenicą oka. Na gruncie ateizmu nie potrafie sobie uswiadomic
      swojego pochodzenia.
      • ha-jo Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 28.04.03, 15:26
        hej,

        a co to jest ta pustka?
        jest w ogole cos takiego?
        widzial ktos kiedy pustego wielblada, kota, psa, albo ptaka?
        tylko ten biedny pusty czlowiek...
        moze skoro w naturze wszystko poza samym czlowiek miewa sie swietnie, to i
        ta "pustka" jest tylko i wylacznie czyms, co sami wyprodukowalismy.
        no bo kiedy odwiedzam swojego 4-letniego bratanka, widze tryskajacy szczesciem
        wulkan energii, te zywe, szczere oczy.nawet jezus chyba mruknal "badzcie tacy
        jak dzieci", a przeciez ten maly o bogu nie wie nic.
        "zycie bez wiary staje sie puste".to brzmi, jakby pustka byla naszym punktem
        wyjscia, czyms na co bez boga jestesmy skazani.ale jak napisalem wyzej, moze
        sami sobie pustke podalismy na tacy.w jakim spoleczenstwie zyjemy?od malego
        uczy sie nas konkurencji, ciaglego porownywania sie z innymi, dazenia uparcie
        do celow, zycia w duzym tempie, stresie, walki o egzystencje.musisz byc
        aktywny!!i pozniej chwile pobedziesz sam ze soba, i wow..pustka..boli.zaraz
        sobie trzeba znalesc zajecie, ksiazke, lub chociaz pomyslec o planach,czy
        przyszlosci.

        kto nie wierzy w boga jest pusty...nigdy w zyciu nie slyszalem bardziej
        pustego sformulowania.a dla filaletlisty pustym jest pewnie ktos, kto nie
        zbiera znaczkow.zreszta takie zdanie jak w temacie, nabite jest subtelna
        agresja.trzeba miec naprawde tupet, zeby tak do kogos podejsc i nie znajac tej
        osoby zupelnie, zapytac"wierzysz w boga?"- "nie"-"no to wszystko wskazuje na
        to, ze jestes pusty".pewno wiele wierzacych nawet jesli tego doslownie tak nie
        ujmia, to sobie jednak tak pomysla.czuja sie pozniej tacy wybrani.



        • Gość: niewierzaca Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.ny5030.east.verizon.net 28.04.03, 20:09
          Ha-jo, nie umialam tak ladnie uogolnic jak ty, podpisuje sie dwoma rekami pod
          tym co napisales(las).
          • Gość: Mimi Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 12:54
            A jednak świadectwa ludzi , którzy odnaleźli w swym życiu Boga świadczą o
            tym ,że naprawdę szczęśliwym można poczuć się tylko poprzez życie w łączności
            z Bogiem.Dopiero wtedy wszystko nabiera sensu.
            "KIEDY BÓG JEST NA PIERWSZYM MIEJSCU
            WSZYSTKO INNE JEST NA SWOIM MIEJSCU"
            św. Augustyn
            • ha-jo Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 29.04.03, 15:57
              hej,
              na tej planecie religii mamy chyba tyle co jezykow, i kazda ma swoje cuda,
              uzdrowienia, i swiadectwa, a jednoczesnie wiekszosc z nich wyznaje innego boga.
              to ze siegnelas po jezusa, i boga chrzescijan zawdzieczasz tylko
              jednemu .....urodzilas sie w miejscu, w ktorym tylko o tym bogu sie mowi, i
              wyznaje.urodzilabys sie w innym, wyznawalabys innego.

              zreszta ty sama znasz odpowiedz na pytanie, szczera odpowiedz, czy w swoim
              zyciu rzeczywiscie szukalas.jezeli bym cie zapytal "jezus-tak czy nie, i
              dlaczego??" pewnie opowiedzialabys mi czesc ewangelii, o tym jak umarl, i za
              co, i o tym ze pomogl juz wielu twoim znajomym.a gdybym cie zapytal "budda-tak
              czy nie, i dlaczego?" co bys powiedziala?
              ja osobiscie w swoim zyciu szukalem dosyc sporo, tylko po to aby dojsc do
              przekonania, ze nie ma czego szukac.ale mysle, ze moje nie-ma-czego-szukac
              jest absolutnie rozne od nie-ma-czego-szukac ateisty.niewazne.jezeli
              znajdujesz w jezusie spelnienie, to ok.pozdr



            • Gość: Malwina Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.d1.club-internet.fr 29.04.03, 17:30

              co za demagogia


              Gość portalu: Mimi napisał(a):

              > A jednak świadectwa ludzi , którzy odnaleźli w swym życiu Boga świadczą o
              > tym ,że naprawdę szczęśliwym można poczuć się tylko poprzez życie w
              łączności
              > z Bogiem.Dopiero wtedy wszystko nabiera sensu.
              > "KIEDY BÓG JEST NA PIERWSZYM MIEJSCU
              > WSZYSTKO INNE JEST NA SWOIM MIEJSCU"
              > św. Augustyn
    • Gość: astinger Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: 213.231.15.* 29.04.03, 13:20
      Mimi proszę, nie nawracaj w ten sposób bo zaczynasz brzmieć jak witold sama
      prawda master of optymism.
      • Gość: Mimi Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 17:10
        NIe mam zamiaru nikogo nawracać i nie w tym celu rozpoczęłam ten wątek .PO
        prostu tak jak wszyscy na tym forum dzielę się swoimi doświadczeniami ,
        odczuciami itd. POZDRAWIAM WSZYSTKICH !
        • Gość: Sławek Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.telpol.net.pl / 172.16.2.* 29.04.03, 17:17
          Gość portalu: Mimi napisał(a):

          > NIe mam zamiaru nikogo nawracać i nie w tym celu rozpoczęłam ten wątek .PO
          > prostu tak jak wszyscy na tym forum dzielę się swoimi doświadczeniami ,
          > odczuciami itd. POZDRAWIAM WSZYSTKICH !

          Być może. Ale tak jak Witold nie słuchasz żadnych argumentów tylko wygłaszasz
          swoje jedynie słuszne prawdy.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Mimi Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 19:14
            Interesują mnie wszystkie wypowiedzi - i te "za" i te " przeciw" , nie
            krytykuję nikogo kto nie zgadza się z moim światopoglądem więc nie wiem
            dlaczego uważasz , że "nie słucham żadnych argumentów".NIe należę do tych,
            którzy sądzą ,że ze względu na swoją wiarę są lepsi , święci itd.Absolutnie
            nie! Wiem ,że na tym forum jest bardzo wielu mądrych i wartościowych ludzi
            od których mogłabym się wiele nauczyć i którzy nie raz dodawali mi otuchy i
            udzielali rad kiedy opisywałam tu swoje problemy.

            • Gość: niewierząca Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.de.ibm.com 05.05.03, 12:57
              Gość portalu: Mimi napisał(a):

              > Interesują mnie wszystkie wypowiedzi - i te "za" i te " przeciw" , nie
              > krytykuję nikogo kto nie zgadza się z moim światopoglądem więc nie wiem
              > dlaczego uważasz , że "nie słucham żadnych argumentów".NIe należę do tych,
              > którzy sądzą ,że ze względu na swoją wiarę są lepsi , święci itd.Absolutnie
              > nie!

              Chyba ci się tylko tak wydaje... Dlaczego? A na przykład dlatego, że jak ci
              piszę, że można być bardzo szczęśliwym i niewierzącym jednocześnie to ty mi na
              to, cytuję:

              "A jednak świadectwa ludzi, którzy odnaleźli w swym życiu Boga świadczą o
              tym ,że naprawdę szczęśliwym można poczuć się tylko poprzez życie w łączności
              z Bogiem.Dopiero wtedy wszystko nabiera sensu.
              "KIEDY BÓG JEST NA PIERWSZYM MIEJSCU
              WSZYSTKO INNE JEST NA SWOIM MIEJSCU"

              Czyli - jak ktoś myśli inaczej, to tylko dlatego, że ma ograniczony
              światopogląd i trzeba go uświadomić. Może nie są to twoje intencje, ale tak to
              brzmi. A jakiego sensu nabierają wojny w świetle wiary? To takie pustosłowie.

              Moze tym ludziom czegoś w życiu brakowało - skoro tak ustawicznie szukali. Mi
              nie brakuje, jakoś zadowala mnie życie na co dzień z rodziną i wszystkie takie
              małe sprawy. Po co dopatrywać się w tym drugiego dna? To tak, jakbym zamiast
              robić swoje, pracować, wychowywać dzieci i cieszyć się życiem usiadła i zaczęła
              szukać odpowiedzi na pytanie o sens życia czy inne filozoficzne zagadnienia
              (prawdopodobnie dochodząc do wniosku, że to co robię jest do bani, bo trzeba
              szukać czegoś głębszego). CZy aby na pewno? CZy życie z zgodzie z własnym
              otoczeniem, rodziną i sumieniem to za mało? Żyję według własnych zasad, i nie
              potrzebuję czuć wyrzutów sumienia, bo nie zgadam się w niektórych sprawach
              z "jedynie słuszną koncepcją". Nie chcę żyć z piętnem grzechu, bo w niedzielę
              zamiast wysłuchiwać nudnego kazania jadę z rodziną na wycieczkę.
          • Gość: Witold slawku jak ty bys sie wczytal ale tak naprawde to IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 29.04.03, 22:35
            co ja pisze to bys wiedziel o co chodzi
            ja nie przedsawiem mich prawd
            bo 25 lat temu o 90% tych informacji nie mialem pojecia
            ale po 25 latach zycia, obserwacji, uczenia sie tego
            ORAZ przedewszyskim stosowania tego w zyciu moim i mojej
            rodziny, a takze przekazuwanie tej wiedzy moim niektorym
            znajomym.
            wszsytko o czym pisze to sa rzeczy powtarzane przez
            tysiace osob w taki sam sposob tylko na przykadzie
            roznych osob.
            Ja nie musze sluchac argumentow
            bo moim clem nie jest wdawanie sie w pyskowe.

            Pisze o tym co zobserwowalem lub robie.

            ale przedewszyskim rzeczy o ktorych pisze wymagaja
            100 % zaangazowania sie zainteresowanej osoby.
            Dlatego podaje tyle publikacji do wyboru.
            Kazdy musi zaczas swoja droge.

            Ale deneruje mnie jak ktos sie kloci ze drogi nie ma i juz
            A jak nie ma to ja wybuduj i juz.

            Twoja wzmanka o mnie jest 100 % dowodem ze bardzo
            pobieznie lub wcale sie nie wszytales w to co pisze.
            Na zasadzie ja wiem lepiej i juz i co mi tam ktos za
            oceanu bedzie tlumaczyl.

            Ameryryka dla mnie ponad 20 lat temu byla nowym miejscem
            krajem jezykiem nawet musialem sie nauczyc nowego zawodu.

            Wiec wtedy jak sie uczsz wszyskiego jeszcze raz od nowa
            ale jako juz dorosly widziesz to calkiem inaczej.

            Czy ty slawku bedziesz dalej w taki sposob uparty nie wiem
            to twoje zycie, zrobisz co bedziesz chcial,
            ale nie wsadzaj mojego imiena i nie mow za mnie t teaacie
            np wiary gdzie cale moje zycie jest wlasnie na niej oparte

            nie pisze tu nic bo
            opisze czesc mojej histori na mich stronaach a nie tu na
            forum

            to tak do przemyslenia

            Witold



            Gość portalu: Sławek napisał(a):

            > Gość portalu: Mimi napisał(a):
            >
            > > NIe mam zamiaru nikogo nawracać i nie w tym celu
            rozpoczęłam ten wątek .P
            > O
            > > prostu tak jak wszyscy na tym forum dzielę się swoimi
            doświadczeniami ,
            > > odczuciami itd. POZDRAWIAM WSZYSTKICH !
            >
            > Być może. Ale tak jak Witold nie słuchasz żadnych
            argumentów tylko wygłaszasz
            > swoje jedynie słuszne prawdy.
            > Pozdrawiam.
            • myslewiecjestem Re: slawku jak ty bys sie wczytal ale tak naprawd 29.04.03, 22:44
              Gość portalu: Witold napisał(a):

              Ja nie musze sluchac argumentow
              > bo moim clem nie jest wdawanie sie w pyskowe

              Nie musisz Pan sluchac argumentow ? Uffff, umiejetnosc sluchania argumentow
              innych to objaw zdrowia psychicznego i dojrzalosci emocjonalnej. Czymze jest
              wiec oddawanie sie pyskowkom ? Prosze sie rozluznic Panie Witoldzie. Zrobil Pan
              juz duze postepy, ale jeszcze troche syczy z ekranu jak sie Pana czyta.
    • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 29.04.03, 17:29
      Gość portalu: Mimi napisał(a):

      > CZłowiek może mieć wszystko , naprawdę wszystko ,a mimo to nigdy nie czuje
      > się tak do końca szczęśliwy .Ciągle czegoś pragnie, na coś czeka , czegoś
      > szuka...
      > CZłowiek szuka Boga chociaż często nie uświadamia sobie tego.
      > KIedyś , kiedy było mi bardzo źle; smutno, beznadziejnie
      > przeczytałam "Dzienniczek siostry Faustyny". Przeczytanie go polecam
      > wszystkim. Warto !

      Na poczatek jedna uwaga. Nie ma czegos takiego jak zycie bez wiary. Nawet ci,
      ktorzy twierdza, ze w nic nie wierza, to wlasnie wierza w to, ze w nic nie
      wierza. Wiec tu jest pewien paradoks. Wiara moze dotyczyc czegos
      metafizycznego, jak Bog, kosmiczna inteligencja, ale moze tez dotyczyc
      trywialnych rzeczy jak chocby to, ze jutro tez bedzie dzien. Nieporozumienie
      wynika stad, ze wyznawcy roznych "wiar" w rozny sposob modeluja swe zycia wokol
      swej wiary. U jednych wiec widzimy cala procesje zachowan wokol niewidzialnego
      swiata, w czym pomagaja im np. religie, u innych, tych ktorzy wlasnie mowia ze
      nie wierza, zaobserwujemy inny rodzaj manifestacji swej wiary, w tym przypadku
      w drobne, codzienne sprawy.
      Zycie wiec nie staje sie puste bez wiary, bo zycie samo jest wiara. Mala
      roslinka na turni alpejskiej, rozsadzajaca skale i pnaca sie do slonca, jest
      wlasnie manifestacja wiary, wiary w egzystencje, wiary w przetrwanie.
      Powiedziec komus, ze jest bez wiary, to to samo jakby powiedziec: umarles.

      Myslewiecjestem.

      • Gość: Ech tam Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.abo.wanadoo.fr 29.04.03, 19:40
        Ech, tam. Klania sie egzystencjalizm.
        Nie podciagajmy teori egzystencjalnych pod wiare.
        To jest tak jak bysmy powiedzieli , ze swiat istnieje bo ja istnieje(tzn.
        odczuwam = wierze). Tymczasem istnienie swiata w niczym nie zalezy od naszego
        istnienia(wiary?). Zycie istnieje dzieki kosmosowi, a nie kosmos dzieki zyciu
        (wiary). Taki jest obecny stan wiedzy i wsrod naukowcow znajduja sie tacy
        ktorzy wierza, podciagajac egzystencjalizm pod wiare, i tacy ktorzy nie wierza.
        Ani jedni, ani drudzy niczego nie udowadniaja. Nie zgadzam sie z teza jakoby
        zycie bylo wiara. To czysty sofizm. Moze byc, ale nie musi. Zycie jest wynikiem
        pewnych zjawisk we wszechswiecie nie majacych nic wspolnego z wiara (ateista) ,
        lub kierowanych przez istote wyzsza(wierzacy).Nie ma to nic wspolnego z pustka.
        Pzdr.
        • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 29.04.03, 19:48
          Uwazam wprost przeciwnie. Mianowicie, ze kosmos istnieje dzieki zyciu i jest
          obserwowalna manifestacja zycia. To co Ty proponujesz to jest w kolejnosci:
          1. Budowanie dachu
          2. Piwnicy
          3. Sporzadzenie planu budowy.
          4.Wizja czy idea przyszlego domu.
          Przyjrzyj sie dokladnie temu porzadkowi a dostrzezesz absurd. Wszystko jest
          akurat na odwrot. Tak na gorze jak na dole. Nie widze powodu dla ktorego
          powstanie wszechswiata mialoby sie zaczynac od dachu a nie od ideii calego
          ogromu.
          Myslewiecjestem.
          • Gość: Malwina Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.d1.club-internet.fr 29.04.03, 20:10
            puste to jest to cale gadanie
            w pieciu postach na krzyz od wiary przeszli do kosmosu poprzez konstrukcje
            architektury no i zadowoleni z glebi mysli eeehhh
            • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 29.04.03, 20:20
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > puste to jest to cale gadanie
              > w pieciu postach na krzyz od wiary przeszli do kosmosu poprzez konstrukcje
              > architektury no i zadowoleni z glebi mysli eeehhh

              Nie denerwuj mnie. Co ? Ty juz tez zwitoldzialas ?
              • Gość: Malwina Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.d1.club-internet.fr 29.04.03, 20:45
                eee ??????

                > Nie denerwuj mnie. Co ? Ty juz tez zwitoldzialas ?
                • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 29.04.03, 20:47
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > eee ??????
                  >
                  > > Nie denerwuj mnie. Co ? Ty juz tez zwitoldzialas ?
                  widze i wplyw komandosa. co sie stalo z ta dziewczyna ?
                  • Gość: Malwina Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.d1.club-internet.fr 29.04.03, 21:03
                    myslewiecjestem napisał:

                    > Gość portalu: Malwina napisał(a):
                    >
                    > > eee ??????
                    > >
                    > > > Nie denerwuj mnie. Co ? Ty juz tez zwitoldzialas ?
                    > widze i wplyw komandosa. co sie stalo z ta dziewczyna ?


                    jaki wplyw ????? komandos to ja !
                    • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 29.04.03, 21:07
                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                      > myslewiecjestem napisał:
                      >
                      > > Gość portalu: Malwina napisał(a):
                      > >
                      > > > eee ??????
                      > > >
                      > > > > Nie denerwuj mnie. Co ? Ty juz tez zwitoldzialas ?
                      > > widze i wplyw komandosa. co sie stalo z ta dziewczyna ?
                      >
                      >
                      > jaki wplyw ????? komandos to ja !

                      No to ladnie. To nie jest wplyw tylko zalew. Proponuje krotkie wakacje.
                      Odpocznij Malwina. Tak jak Imagine i Witold.
    • pastwa Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:23
      Ja juz nie musze wierzyc, znalazłem Boga !

      Rozmawiam z nim codziennie, o mojej przyszłości w Raju, o kobietach które mnie
      seksualnie pociagają, dowiaduje się też skad u mnie te, a nie inne mysli i
      dylematy.Bóg jest bardzo miły, ciesze się z jego bliskiej obecnosci i z tego,ze
      zawsze bedziemy razem w wiecznym szczesciu.
      A Wy ,którzy znaleśliscie Boga, o czym z nim rozmawiacie, jesli mozna
      wiedziec ?
      Mam tez pytanie do wierzacych , którzy wciaz poszukuja, dlaczego nie umiecie
      odnaleźć naszego stwórcy, moge Wam wskazac gdzie on jest, to banalne, uwierzcie
      mi.
      • sdfsfdsf Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:27
        ja tez go znam, mieszka za rogiem, pod siodemka, nie kocham go bo faceci mnie
        nie pociagaja, wole kobiety
        • myslewiecjestem Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:33
          sdfsfdsf napisał:

          > ja tez go znam, mieszka za rogiem, pod siodemka, nie kocham go bo faceci mnie
          > nie pociagaja, wole kobiety

          A slyszales juz, ze dowcip jest twoja najslabsza strona ?
          • sdfsfdsf Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:50
            myslewiecjestem napisał:

            > A slyszales juz, ze dowcip jest twoja najslabsza strona ?

            nie wiedzialem ze to dowcip, dzieki za podpowiedz

            "Nawet ci, ktorzy twierdza, ze w nic nie wierza, to wlasnie wierza w to, ze w
            nic nie wierza. Wiec tu jest pewien paradoks."

            paradoksem jest nick ktorym sie podpisujesz, wsadz glowe do lodowki i ochlon
            • myslewiecjestem Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:53
              Prosze bardzo. Szkoda ze ci tego ktos wczesniej nie uswiadomil, cwaniaczku
              wedlug wlasnego mniemania.
      • myslewiecjestem Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:34
        po co ta ironia ? czujesz dreszczyk emocji przy tym ?
        • pastwa Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:46
          myslewiecjestem napisał:

          > po co ta ironia ? czujesz dreszczyk emocji przy tym ?


          To najszczersza prawda !

          Wy wierzacy jestescie nieczuli, wytykacie mi ironie z zazdrosci czy co ???

          Jak zatem mam napisac o znalezieniu Boga bym nie został posadzony o szyderstwo
          lub przesmiewczość, skad ten brak zaufanie w moje umiejetnosci poszukiwawcze,
          czy naprawde myslicie, ze Boga tak trudno znaleźć i rozmawiać z nim o sprawach
          ludzkich,mi bliskich ?
          • myslewiecjestem Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:48
            kpisz sobie pastwa. znam cie dobrze.
            • pastwa Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:50
              myslewiecjestem napisał:

              > kpisz sobie pastwa. znam cie dobrze.

              Znałes mnie dobrze,co nie znaczy ze bedziesz mnie znał wiecznie i dobrze
              zarazem. Nie mniej nie zmienia to faktu, ze nie uzyskałem odpowiedzi na swe
              pytania.
              • myslewiecjestem Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:55
                I nie uzyskasz. Twe tzw. pytania podszyte sa jadem pastwo a co najmniej ironia.
                • pastwa Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:57


                  No ta, Bóg ze mna bardziej skory do rozmów niż smiertelnik.

                  Ps. zadaj sobie je ponownie wedle swego gustu( bez ironii i jadu) a nastepnie
                  odpowiedz.
                  • myslewiecjestem Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 20:59
                    pastwa napisał:

                    >
                    >
                    > No ta, Bóg ze mna bardziej skory do rozmów niż smiertelnik.
                    >
                    > Ps. zadaj sobie je ponownie wedle swego gustu( bez ironii i jadu) a nastepnie
                    > odpowiedz.

                    Zabawiasz sie pastwa, jak zawsze, tu na tym forum. Skoncz ten temat.
                    • pastwa Koncze temat 29.04.03, 21:03
                      I jak tu nie zmienic nicka, ciekawe jak wówczas ta rozmowa by przebiegła, na
                      jakie bys sie drogi nicku powoływał argumenty, byle mnie stąd pogonic w niebyt
                      odpowiedzi nie dajac.

                      p
                      • myslewiecjestem Re: Koncze temat 29.04.03, 21:08
                        pastwa napisał:

                        > I jak tu nie zmienic nicka, ciekawe jak wówczas ta rozmowa by przebiegła, na
                        > jakie bys sie drogi nicku powoływał argumenty, byle mnie stąd pogonic w
                        niebyt
                        > odpowiedzi nie dajac.
                        >
                        > p

                        Na te same nicku pastwo (argumenty). organicznie wyczuwam ironie w glosie.
                        • pastwa Re: Koncze temat 29.04.03, 21:12


                          Ty nie tyle wyczuwasz ironie w głosie, co w, co bardziej niewygodnych pytaniach
                          i nie wazne kto by je zadał, nawet papiezowi bys podonie odpowiedał.
                          • myslewiecjestem Re: Koncze temat 29.04.03, 21:21
                            pastwa napisał:

                            >
                            >
                            > Ty nie tyle wyczuwasz ironie w głosie, co w, co bardziej niewygodnych
                            pytaniach
                            >
                            > i nie wazne kto by je zadał, nawet papiezowi bys podonie odpowiedał.

                            "To nie pytania sa niewygodne, tylko usta, ktore je wypowiadaja." -
                            Myslewiecjestem.
                            • pastwa Re: Koncze temat 29.04.03, 21:28

                              > "To nie pytania sa niewygodne, tylko usta, ktore je wypowiadaja."


                              A my całujemy sie czy rozmawiamy, pytania sa same w sobie istotne, trzeba sie
                              tego nauczyc inaczej prosta droga wedle twego powyzszego zdania, ale do braku
                              myslenia, co przeczy Twemu nickowi w sposób dośc oczywisty.

                              mam bowiem wrazenie, ze kazda "mocno wierzaca" tu jednostka pokroiłaby kazdego
                              podwazajacego ich spoób odczuwania, myslenia odnosnie istnienia Boga. kiedy
                              jednak ktoś by poszedł za ich rozumowaniem, jak ja , to równiez zostałby
                              odrzucony i dezawuowany. Dochodze wiec do wniosku, ze to Twoje pełne
                              bezrozumnej wiary myslenie jest puste i skostniałe.
                              • myslewiecjestem Re: Koncze temat 29.04.03, 21:36
                                pastwa napisał:

                                >
                                > > "To nie pytania sa niewygodne, tylko usta, ktore je wypowiadaja."
                                >
                                >
                                > A my całujemy sie czy rozmawiamy, pytania sa same w sobie istotne, trzeba sie
                                > tego nauczyc inaczej prosta droga wedle twego powyzszego zdania, ale do braku
                                > myslenia, co przeczy Twemu nickowi w sposób dośc oczywisty.
                                >
                                > mam bowiem wrazenie, ze kazda "mocno wierzaca" tu jednostka pokroiłaby
                                kazdego
                                > podwazajacego ich spoób odczuwania, myslenia odnosnie istnienia Boga. kiedy
                                > jednak ktoś by poszedł za ich rozumowaniem, jak ja , to równiez zostałby
                                > odrzucony i dezawuowany. Dochodze wiec do wniosku, ze to Twoje pełne
                                > bezrozumnej wiary myslenie jest puste i skostniałe.

                                Nie rozumiesz mnie pastwo. Ja *****tylko***** tobie nie wierze. Siostrze
                                Faustynie wierze, ze uwidziala Chrystusa.
                                Co to ma znaczyc: "pelne bezrozumnej wiary myslenie". Kto powiedzial, ze ja
                                wierze w cokolwiek ?
                                • pastwa Re: Koncze temat 30.04.03, 17:52
                                  myslewiecjestem napisał:

                                  > Nie rozumiesz mnie pastwo. Ja *****tylko***** tobie nie wierze. Siostrze
                                  > Faustynie wierze, ze uwidziala Chrystusa.

                                  Tu ewidentny przykład tego, ze owszem myslisz, ale bardzo schematycznie,wedle
                                  pani Faustyny kontaktu z Bogiem moze doswiadczyc kazdy, w tym i ja, bez wzgledu
                                  co pisze i mówie,bo to nie ma znaczenia przeciez jaki jestem, Bóg z założenia
                                  jest ogólnie dostepny.Daje tez ponoc wolna wole kazdemu, co pozwala mi pisac
                                  wszystko na co mi przyjdzie ochota, i bedzie to nadal zgodne z duchem wolnosci
                                  ofiarowanej nam przez stwórce. Jak widac lepiej to pojmuja niekiedy osoby z
                                  bandy tzw. "niewierzacych".

                                  > Co to ma znaczyc: "pelne bezrozumnej wiary myslenie". Kto powiedzial, ze ja
                                  > wierze w cokolwiek ?

                                  Kilka postów wyzej komunikowałes:


                                  >Na poczatek jedna uwaga. Nie ma czegos takiego jak zycie bez wiary. Nawet ci,
                                  >ktorzy twierdza, ze w nic nie wierza, to wlasnie wierza w to, ze w nic nie
                                  >wierza. Wiec tu jest pewien paradoks.

                                  Umiesz zatem dość lekko przełamywac paradoksy, widze.

                                  >Powiedziec komus, ze jest bez wiary, to to samo jakby powiedziec: umarles.

                                  Tu mam rozumiec, ze umarłes i gadasz ze mną zza grobu ;"))


                                  Reasumujac,dochodze do wniosku, ze wiekszość ludzi oznajmiajacych ze wierza w
                                  mozliwość kontaktu z Bogiem,plota androny, bo tak w rzeczywistosci sami nie
                                  wierza w to, co wyznaja ( paradoksalnie). Prosty tego przykład nasza rozmowa,bo
                                  Ty nie jestes w stanie dopuscic do swej swiadomosci, ze ja, pan Kowalski,
                                  prezydent USA, mogli doswiadczyc kontaktu z Bogiem i z nim rozmawiać, choc
                                  wczesniej ( niekoniecznie Ty) byłbym zapewniany , ze jak najbardziej jest to
                                  mozliwego, bez wyjatku.

      • cossa Re: Mieszkam z Bogiem 29.04.03, 23:00
        podoba mi sie pastwo to co napisles.. nawet bym sie
        podpisala, ale do mnie te kobitki nie pasuja:)
        Bog jest obok. nie trzeba go szukac. co wiecej - on jest
        w nas:) rozpoznac Go i skryc sie pod jego skrzydlem. jak
        najszybciej:) tego zycze wszystkim szukajacym:)

        pozdrawiam
        cossa

        pastwa napisał:

        > Ja juz nie musze wierzyc, znalazłem Boga !
        >
        > Rozmawiam z nim codziennie, o mojej przyszłości w Raju,
        o kobietach które mnie
        > seksualnie pociagają, dowiaduje się też skad u mnie te,
        a nie inne mysli i
        > dylematy.Bóg jest bardzo miły, ciesze się z jego
        bliskiej obecnosci i z tego,ze
        >
        > zawsze bedziemy razem w wiecznym szczesciu.
        > A Wy ,którzy znaleśliscie Boga, o czym z nim
        rozmawiacie, jesli mozna
        > wiedziec ?
        > Mam tez pytanie do wierzacych , którzy wciaz poszukuja,
        dlaczego nie umiecie
        > odnaleźć naszego stwórcy, moge Wam wskazac gdzie on
        jest, to banalne, uwierzcie
        >
        > mi.
        • Gość: Ech tam Re: Mieszkam z Bogiem IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 00:30
          Wedlug ostatnich odkryc fizykow i astronomow wszechswiat poszerza sie dzieki
          poszerzaniu sie pustki, na ktorej spoczywa materia tworzaca wszechswiat. Pustka
          zajmuje znacznie wiecej przestrzeni niz materia. Wszechswiat ma pietnascie
          miliardow lat i rozpoczal sie Big bangiem.Byl to wybuch jednego niezwykle
          ciezkiego atomu zawieszonego w pustce.Wysuwaja sie zatem dwie tezy. Albo Bog
          jest pustka, albo tym atomem zawieszonym w niej. Osobiscie jestem za pierwsza
          teza.
          • cossa Re: Mieszkam z Bogiem 30.04.03, 00:34
            pustym badz wypelnionym po brzegi naczyniem. nie zmienia
            to faktu, ze jest wszystkim, caloscia:)

            c.

            Albo Bog
            > jest pustka, albo tym atomem zawieszonym w niej.
            Osobiscie jestem za pierwsza
            > teza.
            • Gość: ech tam Re: bez wiary jest mnie lepiej IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 12:14
    • carduus Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 13:03
      No więc wyjaśnijcie mi Wy, którzyście wiarę posiedli (albo też - w świetle tego
      co zamierzam napisać, którym została ona dana) jak to z nią jest.
      Wg religii katolickiej wiara jest ŁASKĄ. Nie możemy jej mieć ot tak sobie, bo
      nam się chce. Nie możemy sami zadbać o jej posiadanie. Nie możemy na nią
      zapracować. Zostaje ona nam dana. Albo nie.
      Dawno, dawno temu na lekcji religii usłyszałam, że każdy w życiu dostaje jakąś
      szansę, żeby uwierzyć. Problem tylko w tym, czy każdy ją umie dostrzec i
      wykorzystać. A całkiem niedawno, na niedzielnej mszy wezwano wiernych do
      modlitwy o "łaskę wiary". Tak, właśnie tak. Wg księdza celebrującego mszę, ci
      którzy wątpią, lub nawet gorzej: nie wierzą, powinni modlić się do Boga (w
      którego istnienie co najmniej wątpią), żeby zechciał obdarować ich łaską wiary.
      Przecież to jakaś totalna bzdura.
      No i co zrobić mają niewierzący. Nie zostali obdarowani łaską wiary, więc nie
      wierzą. Jeśli nie mogą na wiarę zasłużyć, nie jest ich winą, że nie wierzą.
      Mogą szukać i szukać, ale i tak jeśli Bóg nie zechce nie da im łaski wiary. To,
      czy ją posiądą nie zależy od nich.
      Czy można więc deprecjonować ich wnętrze oskarżając o pustkę duchową??? Trochę
      to chyba niesprawiedliwe.

      carduus
      wierząca
      i wątpiąca
      od czasu do czasu
      • Gość: Ech tam Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 13:32
        Nie wim jak to jest z ta "laska" wiary, ale wiem ze istnieje
        przejscie od wiary do niewiary. Czyzby zatem ta "laska" zostala
        odebrana . Dlaczego?
        Nie wierze, do kosciola nie chodze i zadnej pustki nie odczuwam;
        Przeciwnie , nie musze sie bac piekla itp., wystarcza mnie zycie
        zgodne z powszechnymi prawami spolecznymi. Smierci nie boje sie,
        bo wiem ze jestem czastka wszechswiata, wiec ani zadna pustka ani
        posmiertne kara mi nie grozi. Odkad "laska" wiary zostala mi odebrana
        odczuwam wolnosc i radosc z istnienia znacznie bardziej niz gdy ta
        "laske" mi ofiarowano.No i napewno moje zycie nie jest puste. Wprost
        przeciwnie. Wypelnione jest wolnoscia i poznawaniem. Och jak mi dobrze
        bez wiary!
    • Gość: niewierząca Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.de.ibm.com 30.04.03, 15:58
      Gość portalu: Mimi napisał(a):

      > CZłowiek może mieć wszystko , naprawdę wszystko ,a mimo to nigdy nie czuje
      > się tak do końca szczęśliwy.Ciągle czegoś pragnie, na coś czeka , czegoś
      > szuka...

      A co to ma wspólnego z wiarą lub jej brakiem? Choć ja akurat czuję się zupełnie
      szczęśliwa, ale to nie znaczy, że nie chciałabym być jeszcze bardziej. Każdy ma
      jakieś marzenia i jest to naturalne. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ja czekam
      teraz na fantastyczne wakacje, szukam fajnej oferty, ha ha.

      > CZłowiek szuka Boga chociaż często nie uświadamia sobie tego.

      No to ja sobie tego definytywnie nie uświadamiam, co więcej, na pewno moje
      życie nie jest puste przez brak wiary. Bardziej puste wydaje mi się życie
      takich np. fanatyków, ślepo podążających za czyimiś wytycznymi na życie (bo
      oprócz przykazań większość kanonów stanowią według mnie interpretacje różnych
      LUDZI na przestrzeni epok). Przecież niezależnie od wiary większość ludzi
      kieruje się ogólnoludzką etyką, zazwyczaj zgodną w ogólnym zarysie z podstawami
      wszelkich religii. A takie tytułowe stwierdzenia sugerują, że wierzący są na
      jakimś wyższym szczeblu rozwoju. Tymczasem, jak się tak czasem popatrzy na
      różnych oszołomów, to powstaje wrażenie, że ma się do czynienia z jakimś
      ograniczeniem umysłowym.

      • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 16:21
        masz w jednym racje, ze do tego by byc dobrym czlowiekiem nie potrzeba zadnej
        wiary, podpisu pod jakas dogma czy uczestnictwa w misteriach. ale z drugiej
        strony niepotrzebnie (nieswiadomie) odcinasz sie od swych duchowych korzeni.
        swiat to nie jest bezmyslny ruch atomow, ktore "zawirowujac" w sposob
        niewytlumaczalny tworza nasza zdolnosc rozumowania, odczuwania, analizowania.
        tego typu rozumowanie ma bardzo krotkie nogi. jest wygodniej zalozyc, ze jakas
        sila sprawcza (bog, inteligencja, pierwotna idea)wykreowala ten swiat niz
        przyjac, ze ten swiat istnial od zawsze, malo tego, tak sie sam skonfigurowal,
        ze my, homo sapiens, mozemy dzisiaj pisac i podziwiac poezje, mozemy kochac,
        wspolczuc, dazyc do czegos. wybacz, ale dla mnie to sa dopiero koszalki opalki.
        dlatego wiara ma ta zalete, ze za pomoca niej, mozemy pojsc poza swiat pieciu
        zmyslow i poszerzyc game swych doznan. wierz mi, ze sie to dzieje. swiat, ktory
        ty opisujesz to swiat bez przyczyny, bez skutku, swiat (choc piekny i zycze Ci
        wspanialych wakacji)bez glebszego sensu.

        Myslewiecjestem.
        • Gość: Ech tam Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 17:56
          myslewiecjestem nosisz kartezjanski nick, ale wcale nie myslisz
          racjonalnie.Swiat ma sens istnienia, a wygodne wplatanie istoty
          boskiej jest tylko uproszczeniem. Na pewno trudniej jest zrozumiec
          swiat bez Boga niz z nim. Stad wiekszosc wierzacych niz niewierzacych.
          Zapewniam ze swiat niewierzacych ma gleboki sens,nie jest pusty,
          jest pasjonujacy i bogaty duchowo.
          • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 18:05
            Gość portalu: Ech tam napisał(a):

            > myslewiecjestem nosisz kartezjanski nick, ale wcale nie myslisz
            > racjonalnie.Swiat ma sens istnienia, a wygodne wplatanie istoty
            > boskiej jest tylko uproszczeniem. Na pewno trudniej jest zrozumiec
            > swiat bez Boga niz z nim. Stad wiekszosc wierzacych niz niewierzacych.
            > Zapewniam ze swiat niewierzacych ma gleboki sens,nie jest pusty,
            > jest pasjonujacy i bogaty duchowo.

            i nie chce myslec racjonalnie, zamykajac sie w przestrzeni okreslonej przez
            moje zmysly. nie chce siebie okradac z tego co "poza". to poza istnieje a to ze
            tego nie widzimy, nie slyszymy nie jest dowodem na nie istnienie tego czegos.
            wplatanie istoty boskie nie jest uproszczeniem. wprost przeciwnie. dla tych
            ktorzy chca siebie otworzyc staje sie jasne, ze jakas przyczyna, glebsza niz
            to co namacalne siedzi we wszystkim. bycie niewierzacym nie jest zadna
            nobilitacja, to swego rodzaju okaleczenie, niemoznosc pojscia poza ramy swej
            fizycznej egzystencji. nie wiem co skrywasz pod pojeciem "bogaty duchowo" wiec
            nie bede sie wypowiadac, ale wydaje mi sie, ze jest to Twoj najslabszy punkt,
            ktory moznaby latwo zaatakowac.
            • Gość: Ech tam Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 18:32
              Typowa nietolerancyjna wypowiedz.Bogactwo duchowe nie koniecznie
              wiaze sie z wiara i kazdy klecha musi to dopuscic, bo inaczej wypadnie
              ze nie mysli, tylko wierzy. I tylko tu chyba zgadzamy sie,bo wiara
              jest stanem umyslu ktory dopuszcza istnienie nieudowodnionego(nie niedoty-
              kalnego , bo fizycy i astronomowie nie dotykaja ani protonow, ani kwarkow ani
              czarnych dzior, mimo ze ich istnienie udowodnili).Czy zatem wiare w
              nieudowodnione mozna nazwac bogactwem duchowym, czy moze wprost przeciwnie?
              No a teraz podwijamy sutanne i ruszamy do ataku!!!!
              • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 18:56
                Gość portalu: Ech tam napisał(a):

                > Typowa nietolerancyjna wypowiedz.Bogactwo duchowe nie koniecznie
                > wiaze sie z wiara i kazdy klecha musi to dopuscic, bo inaczej wypadnie
                > ze nie mysli, tylko wierzy. I tylko tu chyba zgadzamy sie,bo wiara
                > jest stanem umyslu ktory dopuszcza istnienie nieudowodnionego(nie niedoty-
                > kalnego , bo fizycy i astronomowie nie dotykaja ani protonow, ani kwarkow ani
                > czarnych dzior, mimo ze ich istnienie udowodnili).Czy zatem wiare w
                > nieudowodnione mozna nazwac bogactwem duchowym, czy moze wprost przeciwnie?
                > No a teraz podwijamy sutanne i ruszamy do ataku!!!!

                kto Ci powiedzial, ze ja Ciebie nie toleruje ? mam swoj poglad na Twoj poglad.
                to wszystko. czy ja cie nazywam nietolerancyjna, dlatego tylko ze nie zgadzasz
                sie ze mna ? to teraz takie modne, wywalic komus kubel pomyj na glowe i nazwac
                go nietolerancyjnym. dziwnie jakos utozsamiasz duchowosc z osobami tzw.
                duchownymi. ja zadnej kiecy nie nosze i w zadnym kosciele zdrowasiek nie
                odmawiam. do swych rozwazan uzywasz za duzo referencji ze swiata nauki.

                • Gość: Ech tam Re: Życie bez wiary staje się 'puste' IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 19:03
                  Nigdy nie dosc nauki.....
                  • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 19:45
                    Gość portalu: Ech tam napisał(a):

                    > Nigdy nie dosc nauki.....

                    ktora bez duchowosci jest slepa.
                    • kropel Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 19:55
                      myslewiecjestem napisał:

                      > Gość portalu: Ech tam napisał(a):
                      >
                      > > Nigdy nie dosc nauki.....


                      > ktora bez duchowosci jest slepa.

                      Duchowość bez nakuki,to jest slepota dopiero.Odwrotne twierdzenie ( Twoje) nie
                      ma juz przekonujacego uzasadnienia.
                      • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 20:00
                        kropel napisał:

                        > myslewiecjestem napisał:
                        >
                        > > Gość portalu: Ech tam napisał(a):
                        > >
                        > > > Nigdy nie dosc nauki.....
                        >
                        >
                        > > ktora bez duchowosci jest slepa.
                        >
                        > Duchowość bez nakuki,to jest slepota dopiero.Odwrotne twierdzenie ( Twoje)
                        nie
                        > ma juz przekonujacego uzasadnienia.

                        Nakukaj mi wiec.

                        Nie jest to zadne moje... cos podobnego powiedzial Einstein, i nie wiem czy
                        dokladnie to tlumacze: religia bez nauki jest ulomna, ale nauka bez religii
                        jest slepa (tu: bez wizji).
                        • kropel Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 20:04
                          myslewiecjestem napisał:

                          > Nakukaj mi wiec.

                          naku naku !

                          > Nie jest to zadne moje... cos podobnego powiedzial Einstein, i nie wiem czy
                          > dokladnie to tlumacze: religia bez nauki jest ulomna, ale nauka bez religii
                          > jest slepa (tu: bez wizji).

                          Nauka nijak ma sie do religii, bo to jakby twierdzic, ze budowanie szpitali
                          dla chorych, bez wiary w Boga jest bez wizji/slepe, co jest bzdura przecież.
                          • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 30.04.03, 20:29
                            kropel napisał:

                            > myslewiecjestem napisał:
                            >
                            > > Nakukaj mi wiec.
                            >
                            > naku naku !
                            >
                            > > Nie jest to zadne moje... cos podobnego powiedzial Einstein, i nie wiem c
                            > zy
                            > > dokladnie to tlumacze: religia bez nauki jest ulomna, ale nauka bez religi
                            > i
                            > > jest slepa (tu: bez wizji).
                            >
                            > Nauka nijak ma sie do religii, bo to jakby twierdzic, ze budowanie szpitali
                            > dla chorych, bez wiary w Boga jest bez wizji/slepe, co jest bzdura przecież.

                            Oj kropel !!! Watpie by Einstein myslac o nauce mial na mysli budowe szpitali.
                            Raczej awngarde fizyki itp. A wtedy to nabiera sensu.
                            • ha-jo Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 02.05.03, 14:20

                              "i nie chce myslec racjonalnie, zamykajac sie w przestrzeni okreslonej przez
                              moje zmysly. nie chce siebie okradac z tego co "poza". to poza istnieje a to
                              ze tego nie widzimy, nie slyszymy nie jest dowodem na nie istnienie tego
                              czegos."

                              dobre.wyjdzmy wiec zatem poza swiat zmyslow,i powiedz mi czym jest to "poza"?

                              jestemwiecmysle

                              • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 02.05.03, 17:05
                                ha-jo napisał:

                                >
                                > "i nie chce myslec racjonalnie, zamykajac sie w przestrzeni okreslonej przez
                                > moje zmysly. nie chce siebie okradac z tego co "poza". to poza istnieje a to
                                > ze tego nie widzimy, nie slyszymy nie jest dowodem na nie istnienie tego
                                > czegos."
                                >
                                > dobre.wyjdzmy wiec zatem poza swiat zmyslow,i powiedz mi czym jest to "poza"?
                                >
                                > jestemwiecmysle

                                Tao, ktore opiszemy slowami, nie jest pradziwym Tao. Tymi slowy zaczyna sie
                                podrecznik Lao-Tzu. Innymi slowy, nie mozliwe jest opisanie rzeczywistosci
                                pozazmyslowej i kazda proba zrobienia tego nie powiedzie sie. To mozna tylko
                                czuc, nie umyslem, ktory jest efektem dzialnia zmyslow, nazwij to intuicja,
                                szostym zmyslem czy jakkolwiek. To "poza" jest wynikiem medytacji i przekonanie
                                o jego istnieniu musi przyjsc samo. Tego nie da sie wykoncypowac, jedno co
                                mozesz zrobic to byc otwartym, pozbawionym jakichkolwiek limitow, ograniczen,
                                wstepnych koncepcji itp. Prawda ukaze sie sama. Musisz byc tylko gotowy. Nic
                                wiecej. W momencie smierci jestesmy wlasnie w tym receptywnym stanie. Wtedy juz
                                wiemy. Ale za zycia mozna dojsc do tego przekonania rowniez. Tylko na to trzeba
                                pracy i checi wyjscia poza swoj swiat przekonan, szczelnie opasujacy nasze ja.
                                Pomedytuj nad slowami Chrystusa: Jam w tym swiecie alem nie z tego swiata.
                                Nie powinno byc wazne w tej chwili, co myslisz czy co czujesz do tej postaci.
                                Zastanow sie tylko nad slowami. Powiesz mi moze, ze guzik wiem na temat "poza".
                                I bedziesz mial racje. Bo tego sie nie. To sie czuje. Ci co "wiedza" i opisuja
                                nie wiedza wlasnie. O tym mowi nastepna madrosc wschode: Ci co wiedza, nie mowia
                                o tym, tylko ci co nie wiedza, mowia.
                                Widzisz, zmysly sa kapitalnym narzedziem w tym swiecie. I brak jednego z nich
                                czyni nas w pewnym sensie inwalida. Ale zmysly sa wykalibrowane do widzenia,
                                slyszenia itp, tylko pewnych frekwencji. Wyobraz sobie mikroskop. To nie nasz
                                narzad zmyslu widzi inny swiat, tylko proteza, przedluzacz jakim jest uklad
                                soczewek. Teraz wyobraz sobie limitacje tego ukladu soczewek i pomysl sobie
                                o przedluzaczu do przedluzacza, dajacym wglad w miliardowo mniejszy swiat niz
                                widziany pod naszym podstawowym mikroskopem. Czy tak trudno jest wyobrazic sobie
                                przedluzacz od przedluzacza od przedluzacza od przedluzacza i tak dalej w
                                nieskonczonosc. Tu podalem Ci tylko uproszczony model, pokazujacy, jak
                                ograniczone sa nasze zmysly. Twoj pies wyczuje kielbase kiedy ty jeszcze nie
                                bedzie widzial sklepu.
                                Rozmyslajac o tych przykladach (a teleskopy ?) mozna dojsc do wniosku, ze to co
                                widzimy i slyszymy to bardzo ograniczone spektrum tzw. widzialnego swiata.
                                Cos jest ciagle "poza". I wglab i w dal. Nie oszukujmy sie.

                                Myslewiecjestem.


                                • ha-jo Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 02.05.03, 17:49

                                  dzieki za odpowiedz.zgadzam sie z tym, co napisales o tao.tylko jak to sie ma
                                  do naszego szczescia?przedluzacz do przedluzacza przedluzacza czyli innymi
                                  slowy "wiem, ze nic nie wiem" jak sie ma do naszego szczescia, i pojecia
                                  duchowosci?powiedzmy, ze dzieki medytacji dojdziesz do tego "czucia".i co z
                                  tego?
                                  gdzies czytalem taka opowiastke, w ktorej do starego czlowieka podchodzi
                                  pewien facet, i mowi:"spedzilem 15 lat poszukujac i medytujac, i teraz dzieki
                                  temu osiagnalem stan, w ktorym umiem chodzic po wodzie"..po czym na dowod
                                  swoich slow facet rzeczywiscie zaczal biegac po tafli jeziora.na co stary
                                  czlowiek ze znudzeniem w glosie mowi "i co z tego.umiesz chodzic po wodzie.to
                                  tyle.i co z tego?".
                                  dla mnie jedyna duchowoscia, czy religia dzisiaj to bycie po prostu takim
                                  jakim sie jest,w pelnej akceptacji i bez potrzeby zmieniania czegokolwiek.
                                  a do tego nie potrzebna jest zadna wiedza, jezus, budda, wiara, zycie duchowe
                                  czy pustka.

                                  pzdr

                                  • myslewiecjestem Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 02.05.03, 18:18
                                    ha-jo napisał:

                                    >
                                    > dzieki za odpowiedz.zgadzam sie z tym, co napisales o tao.tylko jak to sie ma
                                    > do naszego szczescia?przedluzacz do przedluzacza przedluzacza czyli innymi
                                    > slowy "wiem, ze nic nie wiem" jak sie ma do naszego szczescia, i pojecia
                                    > duchowosci?powiedzmy, ze dzieki medytacji dojdziesz do tego "czucia".i co z
                                    > tego?

                                    Powinien przyjsc momemnt w zyciu (oswiecenie ?)w ktorym stanie sie jasne,
                                    ze zamiast budowac coraz doskonalsze przedluzacze, ktore i tak nie dosiegna
                                    konca, lepiej zajrzec do glebi na samych po odpowiedz. Wtedy caly swiat
                                    zewmetrzny wyda sie absurdem i cala nasza pogon za szczesciem gonieniem w
                                    pietke.

                                    > gdzies czytalem taka opowiastke, w ktorej do starego czlowieka podchodzi
                                    > pewien facet, i mowi:"spedzilem 15 lat poszukujac i medytujac, i teraz dzieki
                                    > temu osiagnalem stan, w ktorym umiem chodzic po wodzie"..po czym na dowod
                                    > swoich slow facet rzeczywiscie zaczal biegac po tafli jeziora.na co stary
                                    > czlowiek ze znudzeniem w glosie mowi "i co z tego.umiesz chodzic po wodzie.to
                                    > tyle.i co z tego?".

                                    tu masz racje. chodzi o transformacje czlowieka a nie tylko jego zdolnosci
                                    lawitacyjno-magicznye. Zreszta slyszalem nawet zarzuty pod adresem Chrystusa
                                    w tym stylu, ze jego chodzenie po wodzie nie ma zadnej wartosci skoro to nie
                                    odmienilo czlowieka. Co sobie o tym pomyslimy, to juz inna sprawa.

                                    > dla mnie jedyna duchowoscia, czy religia dzisiaj to bycie po prostu takim
                                    > jakim sie jest,w pelnej akceptacji i bez potrzeby zmieniania czegokolwiek.
                                    > a do tego nie potrzebna jest zadna wiedza, jezus, budda, wiara, zycie duchowe
                                    > czy pustka.

                                    tu masz czesciowa racje. zgodze sie ze potrzebna jest akceptacja ale tu dla mnie
                                    podroz sie zaczyna a dla Ciebie konczy. w twej wersji, tak, niepotrzebny jest
                                    zaden guru, nauczyciel, dogma i czy cokolwiek. Ale tu przypominasz owego
                                    klienta spacerujacego po wodzie, tyle tylko ze dzisiaj moznaby to zamienic
                                    na latanie samolotami, programowanie komputerow czy jakikolwiek inny cud
                                    ludzkosci. Pytanie jednak pozostaloby: I CO Z TEGO ?

                                    Myslewiecjestem.
                                    • ha-jo Re: Życie bez wiary staje się 'puste' 05.05.03, 13:53

                                      > dla mnie jedyna duchowoscia, czy religia dzisiaj to bycie po prostu takim
                                      > jakim sie jest,w pelnej akceptacji i bez potrzeby zmieniania czegokolwiek.
                                      > a do tego nie potrzebna jest zadna wiedza, jezus, budda, wiara, zycie
                                      > duchowe czy pustka.

                                      tu masz czesciowa racje. zgodze sie ze potrzebna jest akceptacja ale tu dla
                                      mnie podroz sie zaczyna a dla Ciebie konczy. w twej wersji, tak, niepotrzebny
                                      jest zaden guru, nauczyciel, dogma i czy cokolwiek. Ale tu przypominasz owego
                                      klienta spacerujacego po wodzie, tyle tylko ze dzisiaj moznaby to zamienic
                                      na latanie samolotami, programowanie komputerow czy jakikolwiek inny cud
                                      ludzkosci. Pytanie jednak pozostaloby: I CO Z TEGO ?

                                      Myslewiecjestem.

                                      czolem,

                                      mysle, ze tutaj sie nie rozumiemy.jaka podroz sie zaczyna, a jaka konczy po
                                      fakcie akceptacji? owa akcpetacja samego siebie, wszystkich okolicznosci,
                                      jakie nas spotykaja jest rzeczywiscie koncem pewnej drogi.jesli ta akceptacja
                                      faktycznie sie nastawila, dualizm zaczyna sie zupelnie naturalnie rozplywac, a
                                      z nim podzial na dobre i zle, szczesliwe i nieszczesliwe, wiare i
                                      niewiare.medytacja staje sie wowczas sama z siebie.to co moze sie wydarzyc
                                      pozniej, nie ma juz wiele z toba wspolnego.jezeli wiec mowisz teraz ze po
                                      akceptacji podroz sie dopiero zaczyna, to w pewnym sensie sie z tym
                                      zgadzam.ale w tej podrozy nie uczestniczy juz male "ja", ktore szuka
                                      oswiecenia.wiec ok.
                                      jesli natomiast mowiac "dla mnie podroz sie dopiero zaczyna" masz na mysli
                                      wciaz pewne praktykowanie, sam nie wiem co masz na mysli, twierdzac, ze podroz
                                      sie dopiero zaczyna....to tym samym tak naprawde jeszcze nie doszedles do
                                      owego punktu akceptacji.po nim nie ma juz bowiem absolutnie nic do
                                      polepszenia, czy osiagniecia.to punkt zero, pozbyles sie celow, planow..czy
                                      raczej nie tyle pozbyles, co przestales od nich byc zalezny.bardzo wielu ludzi
                                      oswieconych mowi o towarzyszacym takiej pelnej akceptacji wybuchu
                                      spontanicznego smiechu z samych siebie, kiedy to osoba zdaje sobie nagle
                                      sprawe z zupelnego sensu praktykowania, czy calej ideologii duchowosci...i tym
                                      samym, co akurat jestem pieknym paradoksem, owe praktyki spelnily swoj cel.
                                      akceptacja jest wiec jednoczesnie i srodkiem, i celem.
                                      wszystko inne jest wciaz walka z wiatrakami.

                                      pzdr




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka