nabokoff
06.05.03, 21:57
mieszkańca miasto łatwo rozpoznać po cerze - choćby nie wiem jak wymyślne
wklepywał w nią kremy to śladu toksycznego powietrza z niej nie zetrze
skóra, największy organ człowieka, w warunkach miejskich całą dobę zanurzona
jest w koktajlu różnych żarłocznych drobinek
w płucach osadza się duma rafinerii
czy cera to niewygórowana cena za życie bogate w przedmioty, podniety i
atrakcje, które ma miasto w ofercie? czy utrata zdrowej twarzy to suma
sumarów niewiele w obliczu nędzy wiejskiej zajeżdżającej nawozem?
retoryka, jasne
ale nie żal wam czasem twarzy?
ja się czasem zastanawiam, czy to doczesne zbawienie przed którym nie ma
ucieczki to nie taki sam kant, jak to pośmiertne...