Dodaj do ulubionych

Lęk przed odrzuceniem

19.03.07, 16:51
Czy jest komuś z was znane obsesyjne uczucie strachu przed tym,że bliska wam
osoba (partner)zostawi was? Co wtedy robicie? Czy w ogóle można poradzić
sobie z takim lękiem? Dobrze wiem,że przyczyna tkwi w poprzednich relacjach z
facetami, wszyscy ci,na których prawdziwie mi zależało odchodzili...a strach
pozostał. Teraz jestem z kimś,ale mój obsesyjny lęk przesłania całą radość z
bycia z drugim człowiekiem...właściwie to cały czas obserwuję go i czekam aż
mnie zostawi:(( Obawiam się,że bez terapii nie dam rady:(
Obserwuj wątek
    • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 17:00
      bardzo mnie zaiteresowałaś joanko,rozumiem twoj problem,mężczyzni są często
      podli,porzucają kobiety po wykorzystaniu. Jedyną szansą na pozbycie się tego
      okropnego i paraliżującego lęku jest spotkanie odpowiedzialnego,czułego mężczy-
      zny,który nigdy cię nie porzuci,ktory da ci poczucie calkowitego bezpieczeństwa
      Ja nigdy nie porzucilem żadnej kobiety,ktorą kochałem.
      • ewag52 bo pieski, są dobre i wierne 19.03.07, 17:15
        • piesbaskervill Re: bo pieski, są dobre i wierne 19.03.07, 17:17
          czy probowałaś ?
      • ollaboga77 Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 17:16
        piesbaskervill napisał:

        > Ja nigdy nie porzucilem żadnej kobiety,ktorą kochałem.

        wyczuj kogo spotakałas.. ja byłam 5latz kims kto nigdy by mnie nie zdradził...
        i planowalismy lsub i bardzo sie kochalismy, ale rozpadło się w sumie przez
        brak pielęgnacji. :((( żałuje jak cholera :(

        Poza tym pogadaj znim o tym i żeby Ci pomógł pozbyć sie lęku...

        ps. Piesek zaskoczyles mnie i to bardzo ! <fanfary i bije bravo bravissimo> :)
        • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 17:32
          jeżeli ująłem cię,to mogę cię również podjąć
          • ollaboga77 Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 17:45
            piesbaskervill napisał:

            > jeżeli ująłem cię,to mogę cię również podjąć

            a może objąc co?

            Tylko czemu "zalatujesz" mi z lekka cynicznym charakterkiem???
      • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 17:47
        piesek prosze cie... zapomniales dodac ze jestes poligamista;DDDD
        • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 17:58
          jestem dojrzałym,odpowiedzialnym mężczyzną o wielkim sercu i dużych potrzebach
          potrzebuję czułości kobiet,jetem na to łasy
        • ollaboga77 Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 17:59
          kryskaedka napisała:

          > piesek prosze cie... zapomniales dodac ze jestes poligamista;DDDD

          O właśnie to wiele wyjasnia!! :D
          • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:04
            czuję się prawie odrzucony,nie zaslużylem na to
            • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:06
              przytulic cie lasy pieseczku?
              • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:08
                o tak,lubię bliskość,dotyk,ciepło,rękę na kolanach,ciepłą
                • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:11
                  juz juz spokojjjj, zabieraj ta reke z wlasnych kolan, mialam na mysli wirtualne
                  przytulenie dla zlagodzenia twojego bólu odrzucenia
                  • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:14
                    wirtualnie to nie to,a jakie masz kolana,okrągłe czy ostre ?
                    • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:28
                      piesek ..przeciez ty niewidomy jestes, no chyba ze dotykowo odczuwalne,
                      poczekaj sprawdze....cholera no nie wiem osto-okragle jakies takie
                      • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:32
                        to może przyjdę i sprawdzę ?
                        • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:37
                          najpierw powiedz jak wyglada komputer dla niewidomych, jak ci uwieze (szybka
                          odpowiedz bez grzebania w googlach)to wpadaj
                          • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 20:15
                            proszę nie pytać niewidomego jak w y g l ą d a komputer dla niewidomych
                        • ollaboga77 Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:39
                          piesbaskervill napisał:

                          > to może przyjdę i sprawdzę ?

                          uwazaj bys na wstępnie w progu nie dostał sierpowego od Edka :-)

                          ja mam podobnie jak Kryska ale i tak nie daje dodtykac nieznajomym rękom bo
                          odrazu mam odruch pawłowa... no i to się moze skonczyć guzem lub siniakiem
                          • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:47
                            wyobraz sobie ze bylam z siostra na imprezie i jeden taki murzyn po kilku
                            chwilach rozmowy zapytal ja czy by sie z nim nie przespala?!!! dostal w jape
                            hamidlo jedne
                            • ollaboga77 Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:23
                              kryskaedka napisała:

                              > wyobraz sobie ze bylam z siostra na imprezie i jeden taki murzyn po kilku
                              > chwilach rozmowy zapytal ja czy by sie z nim nie przespala?!!! dostal w jape
                              > hamidlo jedne

                              a czy to nie był simon mole? on rozdawał wirusa hiv POlkom!!!
                          • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:48
                            przywiezie mnie mój kierowca,bardzo dyskretny i spokojny
                            • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 18:51
                              az z krakowa? desperado jestes
                              • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:03
                                jaki adres w wa-wie ?
                                • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:07
                                  piesek a w czambul chcesz? jak traktujesz kobiety lajzo..od razu za kolanko i
                                  tam takie, wstydz sie wstydz
                                  • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:10
                                    mogę przyjechać z kolegą,też odpowiedzialny,dobrze zbudowany i opiekuńczy
                                    • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:12
                                      taki inteligentny chlopiec a takie glupoty mu w glowie, a co ja bym z dwoma
                                      robila?
                                      • ollaboga77 Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:25
                                        kryskaedka napisała:

                                        > taki inteligentny chlopiec a takie glupoty mu w glowie, a co ja bym z dwoma
                                        > robila?

                                        jeden za kolanko drugi za karczek :D

                                        Ale piesek mi się jednak nie podoba ... ciekawe czemu?
                                        • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:32
                                          może nie lubisz mężczyzn ?
                                          • ollaboga77 Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:46
                                            piesbaskervill napisał:

                                            > może nie lubisz mężczyzn ?

                                            KOcham facetów, ale TY mi "pachniesz" wielogamistością faktycznie... i
                                            interesownoscią!
                                            • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:52
                                              może tylko zdaje ci się,że kochasz mężczyzn,może zupelnie co innego
      • jszhc Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 10:25
        kobiety tez takie potrafia byc, a nie wszyscy mezczyzni tacy sa:)
    • blackisblack Re: Lęk przed odrzuceniem 19.03.07, 19:52
      są skazańcy i szczęściarze a po nocy wcale nie przychodzi dzień ani po zimie wiosna
    • c_y_n_i_k Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 08:41
      do przedmówców: Czy ktoś zauważył, że wątek odbił od tematu? Mam wrażenie, że
      co poniektórzy piszą tu sami dla siebie, nie zważając na tych, którzy czekają w
      cieniu na jakieś rady czy może pomoc. :(

      do autorki wątku: Nie piszesz nic o tym co działo się w przeszłości. Sama
      dostrzegasz co prawda przyczyny swoich zachowań własnie tam, ale odnosisz się
      donich. Niestety nie jestem ci w stanie nic doradzić w oparciu o tak mało
      informacji.
      Jedno zaś jest prawie pewne. Jeśli pozostaniesz przy swoim zachowaniu, to
      prawdopodobnie zniszczysz i ten związek. Prawdopodobnie znasz powiedzenie, że
      jeśli czegoś bardzo się boimy, to prędzej czy później to przyciągniemy i damy
      możliwość ziszczenia się. Trudno też powiedzieć czy potrzebujesz już terapi,
      może wystarczy tylko dobrze poukładać sobie w głowie?
      • ewag52 Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 09:01
        jeżeli to są jakieś zadawnione historie,to samodzielne układanie w głowie,
        może być niemożliwe.
        Zauważ cyniku, jak bardzo ludzie są przyzwyczajeni do swoich fobii i lękow.
        Pozbycie sie ich, traktują zazwyczaj, jako zdrade samego siebie.
        Poza tym zwyczajnie, boją sie.To jest taki mniej wiecej schemat myslowy.
        Jak zostawie,to zrobi mi to, coś złego.
        Po to sa terapie. Dla takich są terapie.
        To może nie być wyłacznie sprawa samych facetów, którzy Cię odrzucali.(to do
        autorki)
        Jak wyglądały Twoje relacje z ojcem?
        • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 09:06
          ojciec był czuły,spełniał każde moje życzenie,był bardzo do mnie przywiązany
        • joankaa1 Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 10:11
          Jeśli całe lata pielęgnuje się w sobie strach przed bliskością, to potem jest
          właśnie tak jak teraz...Zdaję sobie sprawę,że wszystko ma początek w mojej
          głowie, potrafię tak się nakręcić,że coś niesamowitego.Nawet w pozytywnym
          zdarzeniu,np. takim,że mój partner jedzie do mnie 100km tylko po to,by iśc ze
          mną do kina i potem wrócić do domu....doszukuję się czegoś złego...:((
          To moje uogólnianie,czarnowidztwo,ale mimo,że jestem tego świadoma to z
          podświadomością cholernie trudno walczyć....oczekiwałam,że odezwie się tu ktoś,
          kto rozumie mój strach, kto równie mocno boi się odrzucenia...a moje relacje z
          ojcem- nie chcę się w nie tutaj zgłębiać,to jak rozdrapywanie rany, na co nie
          mam teraz siły :( ale zaczynam chodzić na terapię i bardzo wierzę,że to ma
          sens.
          • piesbaskervill Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 10:34
            to jaki problem ma terapeuta ?
            • bszalacha Re: Lęk przed odrzuceniem 24.03.07, 23:04
              a taki,żeby człowiek odstawił dziecięce widzenie świata w przeszlośc i zaczął
              probować innych sposobów na związek.Nie zawsze to wychodzi bo skoro ona została
              kiedyś tam porzucona i dobrze sie to dla niej skończyło to ten dzisiejszy lęk
              niekoniecznie jej tylko przeszkadza.Moze być światełkiem typu"ktos lepszy na
              horyzoncie".
    • kryskaedka Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 10:24
      dobrym rozwiazaniem bylo by przesuniecie twojej uwagi/koncentracji na inne
      sprawy. zwiazek jest wazny ale wszystko w kolo jest jeszcze wazniejsze. ludzie
      maja tendencje do oceny siebie i innych poprzez zwiazki ktore tworza. co za
      kibel. to juz bez tej drugiej polowki jestesmy niczym? to jest lek ktory nisczy
      a wiec nalezy sie jak najszybciej go pozbyc. wlasnie jestem na tym etapie.
      polecam ksiazki Dalajlamy
    • jszhc Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 10:28
      masz niskie poczucie wartosci, i nawet nie potrafisz tego chocby maskowac( choc
      oczywiscie nie na tym zycie polega, by stale cos maskowac, oklamywac sama
      siebie)....bardzo zle....trzebaby ci 24 h zemna;p....nabaralabys pewnosci
      siebie;D
    • fiufiu99 Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 10:48
      przeczytaj Karen Horney "Nasze wewnętrzne konflikty"

      masz bardzo niską samoocenę, musisz zrozumieć, że miłość polega na daniu
      drugiemu człowieikowi wolności a nie przywiązywaniu siędo siebie na łańcuchu.
      Takie podejście z czegoś wynika, ale nikt na forum na to nie odpowie. Możesz to
      zrobić tylko Ty sama lub psycholog.
      • shachar Re: Lęk przed odrzuceniem 20.03.07, 11:41
        joanka, zwiazek ktory Cie niszczy masz sama ze soba i nikt w miare stabilny nie
        zacznie ci tu radzic, bo rozwiazanie nie tedy. Zycze Ci tylko otwartej glowy i
        autentycznej checi, jesli cos zaczelas, tak jak piszesz.
    • blackisblack Re: Lęk przed odrzuceniem 21.03.07, 06:19
      Błogosławieni odrzucani, przeklęci ci którzy odrzucają
      • fiufiu99 tak, jasne... 24.03.07, 22:55
        chciałoby się zrzucić wszelką odpowiedzialność, prawda? ale na szczęście tak nie
        ma :)
        • blackisblack Re: tak, jasne... 26.03.07, 08:06
          fiufiu99 napisała:

          > chciałoby się zrzucić wszelką odpowiedzialność, prawda? ale na szczęście tak ni
          > e
          > ma :)

          ty jesteś przeklęty
    • dzimbim Re: Lęk przed odrzuceniem 25.03.07, 11:04
      Jak coś zaczyna się 'walić',to trzeba pierwszej porzucić:)
      • memento2 Re: Lęk przed odrzuceniem 25.03.07, 12:02
        dzimbim napisała:

        > Jak coś zaczyna się 'walić',to trzeba pierwszej porzucić:)

        oto filozofia tchórza! heh
        gdyby wszyscy tak myśleli nikt nigdy niczego by nie zbudował
    • taisy Re: Przed wieloma laty byłam w podbnej sytuacji. 25.03.07, 11:21
      joankaa1 napisała:

      > Czy jest komuś z was znane obsesyjne uczucie strachu przed tym,że bliska wam
      > osoba (partner)zostawi was?
      .......
      I co się stało? Wydarzyła się brzydka sytuacja pomiędzy nami i w końcu
      zostawiliśmy siebie na ponad rok.
      Wtedy uważałam, ze po tym co się stało już nigdy sie nasze drogi nie przetną.
      Powróciłam do siebie, przepracowałam przede wszystkim ból straty jak mi się
      wydawało- najcudowniejszego człowieka pod słońcem.:)))) Byłam sama, aż pewnego
      dnia po kilku miesiacach zaczęłam inaczej patrzec na zycie. Doceniac walory
      samotnego zycia, spokoju jaki mam wookól siebie, radosci bycia ze sobą, czasu
      dlas iebie is woich zaintersowań.Owszem byli tacy, którzy chcieli się spotykać
      ale mi się nie chciało marnować cennego czasu. I wtedy poczułam się bardzo
      szczęsliwa, zwróć uwagę na słowo SZCZĘŚLIWA sama ze sobą, gdy on zadzwonił.
      Pierwszy.
      Dziś jest inaczej. Owszem wiem ze mozemy siebie stracić, żaden papier nas przy
      sobie nie musi zatrzymywać.Nic. Jednak strach minął, pamietam jaka byłam
      szczęsliwa gdy byłam sama, jak czułam się wolna i silna.Mysle ze odzyskałamz
      aufanie w siebie. Mam swój 'pokój' obok.
      Prawdopodbnie teraz dopiero jestem całkiem okej jako partner.
    • tina73 Re: Lęk przed odrzuceniem 25.03.07, 21:55
      witaj joankaa1. niestety mam ten sam problem. nie mialam wielu partnerow w
      zyciu ale związki te trwaly zawsze dosc dlugo , zawsze okazywalo sie ze bylam
      zdradzana i na koniec zostawiana.dzis nie radze sobie w związkach. poza jednym
      krotkim romansem ktory nie powinien sie wogole wydarzyć jestem sama od 7
      lat.czesto slysze odglosy niedowierzania , czesto slysze ze jestem atrakcyjną
      osobą ale co z tego , jak wiekszosc facetow patrzy na mnie jak na przedmiot
      ktory trzeba zdobyc i odrzucić na bok.nie daje sobie rady z tym lekiem przed
      odrzuceniem i nie znam recepty na pokonanie go.chyba najlepiej być samą ,
      wowczas nikt mnie nie skrzywdzi . pozdrawiam :)
    • lalunak2 Re: Lęk przed odrzuceniem 03.04.07, 00:12
      Hej! Mam nadzieje, że zaglądasz jeszcze czasem do tego wątku i przeczytasz moją
      odpowiedź:) straszne pierdoły tu niektórzy piszą i czytając to wszystko trochę
      się o Ciebie zmartwiłam, bo mam - miałam podobny problem, znam te rzeczy, które
      napisałaś (np. to nakręcanie się, psucie wszystkiego smutnymi myślami, ten
      twoarzyszący cały czas lęk, zazdrość...). Proszę, zapominij o tym, że sposobem
      na to jest bycie samemu - to taka płaczliwa myśl, która bardziej służy użalaniu
      się nad sobą, zwolnieniu się z obowiązku - chęci pracy nad sobą, a może nawet
      jakiemuś bzdurnemu obrażeniu się na świat - he, ranią mnie, trudno mi, to mam
      ich w d... . Mi bardzo pomogła i pomaga terapia - ja sobie dzięki terapii
      pomagam. Sama do wszystkiego dochodzę, uczę się rozumieć te swoje schematy, z
      czego one wynikają, jak działają, co je wyzwala, co je potęguje, jak się przed
      nimi bronić. Terapia - zwłaszcza psychoanalityczna (przynajmniej dla mnie) -
      okazała się baaardzo skuteczna. Dziś, po roku (wiem, że to dość długi, ale
      bynajmniej nie zmarnowany czas) jestem w o wieeeele lepszym, samodzielnym,
      dorosłym momencie. Mogłabym Ci napisać moje własne refleksje i przeżycie
      związane z tym lękiem przed odrzuceniem tylko nie jestem pewna czy to pomoże -
      jedyną metodą wprowadzenia zmian w życiu, w odczuwaniu, w sposobie tworzenia
      relacji z ludźmi jest przepracowaie, zrozumienie, wyjście poza swoje własne
      uwarunkowania. Książka, w stylu jakiś tam psychologiczny poradnik jest nie
      wystarczająca - w jakimśstopniu jest to korzystne - uspokaja, daje nadzieje,
      podpowiada rozwiązania, ale może mieć też negatwny wpływ - może uspokajać
      objawy, tak że odwlekamy moment podjęcia prawdziwej "podróży w kierunku
      zmiany". Sorry za patetyzm, ale to jest fantastyczna podróż - takie świadome
      życie to zaje... rzecz! Mój lęk okazał się być bardzo głęboko zakorzenionym
      przekonaniem, stanem, uczuciem bycia niekochaną. Sam wniosek odkrywczy nie
      jest, ale droga do niego prowadząca to jest to, dzięki czemu jestem zdrowsza i
      szczęśliwsza. Przebicie się przez ten gąszcz zaplątanych, zamotanych,
      iezrozumiałych myśli - rozsłupłanie tego supła, który czułam w sobie, a który
      poniekąd wynikał z tego mojego zagubienia - że co się dzieje, czemu tak bardzo
      piernicze ważne dla siebie związki, sprawy, zagubienia które wynikało z tego że
      myślałam o tym wszystkim wzdłuż i wszerz, już mi się mózg przegrzewał od tych
      samotnych prób radzenia sobie z tą burzą uczuć negatywnych, z tym że są momenty
      że zwyczajnie nie mam żadnego panowania nad sobąi robię rzeczy, sieję zamęt
      którego tym razem miałam już nie siać!!! A do tego jeszcze były gierki z moim
      chłopakiem - że się czuje zraniona, smutna, zawiedziona, że za mało o mnie
      dba... Gierki to słowo, które się tu trochę źle kojarzy bo to nie były
      świadomie perfidne wyrafinowane gierki - to były gierki psychologiczne, które
      okazało się pełniły ważną funkcję w moim życiu, próbowałam w ten sposób
      zaspokoić brak czegoś, czego kiedyś (w dzieciństwie)dostałam za mało. W ten
      sposób domagałam się, pragnęła, oczekiwałam wzmożonej dawki uczuć od mojego
      chłopaka, potrzebowałam tak bardzo być przekonywana o tym że mnie kocha! A
      oczywiście ślepa byłam na najprostsze tego przejawy (jak np. przejechanie 100
      km:).Lęk przed porzuceniem ... no oczywiście obecność innych kobiet, strach
      przed ładniejszymi, seksowniejszymi, inteligentniejszymi, nawet koleżanki,
      przyjaciółki czasem traktowałam i odczuwałam jako rywalki. Długo mogłabym tu
      wymieniać na co rzutowało się jescze to uczucie, ten lęk. To wymaga terapii.
      Droga jest dość długa, zresztą to bywa różnie w zależności od osoby, może być
      trudna, paradoksalnie wydaje nam się że chcemy coś zmienić a w trakcie terapii
      okazuje się że nasze ciało, nasz umysł stawia temu nieświadowmy opór (ja miałam
      fizyczne objawy, kiedy nie chciałam poruszać jakiegoś tematu, np konfrontować
      się z ojcem, moim do niego uczuciem, moim wyobrażeniem jego uczucia do mnie,
      tego poczucia że go nie było w moim życiu zupełnie, a mój ojciec wcale nie był
      najgorszy - ot po prostu emocjonalnie nieinteligentny, zapracowany dla rodziny,
      nieobecny w domu zbyt często,uczciwy, miły facet, czasem niesprawiedliwy tyran,
      ach jeny, to długa historia, do tego jeszcze dochodzą jego relacje z mamą, jaki
      był ich związek... Bo to wszystko co nas w dzieciństwie otaczało to w nas
      wrosło, wydrukowało się w naszych umysłach, stworzyło wzorce, które trzeba na
      bardzo głębokim poziomie przepracować... Terapia to dobry wybór. Pracuj mocno,
      myśl, bądź dobra dla sibie i nie bój się zrzucić teraz trochę winy za to co się
      dzieje z tobą na innych - np. rodziców lecz pamiętaj że ich odpowiedzialność
      już się kończy albo nawet skończyła - masz swoją świadomość która jest w
      zupełności wystarczającym instrumentem by sobie poradzić, by cię uszczęśliwić.
      Dostałaś od rodziców coś nie coś, a czegoś nie dostałać. To noramlne. jedni
      dostali więcej, drudzy mniej, jedni to, inni tamto. W relaci z rodzicami dzieje
      się wiele - dostajemy miłość, troskę, złość, emocjonalne choroby, chore wzorce,
      dobre, skuteczne wzorce, sposoby życia. O jeny, rozpisałam się i pewnie się już
      zrobił ten tekst chaotyczny. Nie szukaj łatwych rozwiązań. Bądź cierpliwa.
      Twoja głowa to jedyne co masz - zadbaj o nią. Użyj do tego pomocy terapeuty.
      Związek jest tu w pewnym sensie tylko pobocznym elementem - postaraj się go
      trochę odciążyć, zajmij się swoim problemem na terapii, przy tym lęku przed
      odrzuceniem tak naprawdę niewiele zależy od partnera - często to jest lęk
      którego po prostu nie da się zaspokić, nie ma takiej realnej możliwości, bo on
      pochodzi z wczesnych lat dzieciństwa, od rodziców - żeby go zaspokoić
      musiałabyś wrócić w tamto miejsce i czas a to ie mozliwe. U mnie to wszsytko
      zadziało się tak, że po prostu w toku terapii ten lęk zniknął, tak o, rozwiał
      się, mara cholerna, okazał się po prostu wielkim wewnętrznym napięciem
      spowodowanym nie zaspokojoną potrzebą. Próba zaspokajania tych potrzeb w
      realnym związku to miuom zdaniem nie jest dobry pomysł - prowadzi do
      przeciązenia związku, nadmiernego uzależnienia partnerów od siebie, albo
      przewagi emocjonalnej mężczyzny nad kobietą i różnych innych nawet patologii.
      żeby stworzyć dobry związek trzeba stworzyć dobrego siebie i wtedy więcej spraw
      jest zdrowych. Na pocieszenie napisę ci że mi udało utrzymać się związek w
      którym te wszystkie uczucia wybuchały, byłam okropna ale jak zaczełam terapie
      to było coraz lepiej. Oczywiście musiałam mojemu kochanemu co nie co wyjaśniać
      bo on nic nie kumal z tych moich wybuchów, zresztą nie dziwię się - ja też
      przez długi czas nie kuwałam. Dobra, kończe. Pozdrawiam i życzę ogromnego
      powiodzenia!!! Trzymaj się i pracuj!!!
      • ja_adam Re: Lęk przed odrzuceniem 03.04.07, 00:22
        jeśli ktos we wlasnych myslach tonie
        przebij mu serce mieczem
        życie, to ciała krew poddanego rozumowi.

        Tańczycie z tarczami wokół tego ciała jak płaczki nad trupem
        Zadźgajcie to serce!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka