Dodaj do ulubionych

Ile wolności w małżeństwie ?

03.04.07, 16:36
Jak sądzicie ile wolności w małżeństwie ?

Jestem 10 lat po ślubie i zauważyłem potrzebę większej wolności w związku.

A mianowicie:
- spędzać czasami osobno wolny czas (bardzo lubię piesze wycieczki - żona
niekoniecznie)
- spotkać się (np. z kolegą z podstawówki) bez żony (obecność żon na takich
spotkaniach powoduje że są sztuczne)
- oczywiście nie mam nic przeciwko aby żona również wyszła gdzieś beze mnie
(czy muszę włóczyć się za nią po centrum handlowym? Ona lubi zakupy - ja nie.)
- marzę o egzotycznej wyprawie z plecakiem np. Indie i wiem że marzenie nie
spełni się żona nie puści mnie "samego" a sama nie będzie chciała jechać (bo
zmęczą ją trudy, będzie bała się chorób itp..)

Ogólnie widzę postępujący trend niewolnictwa mężczyzn w małżeństwie - chyba
skutek emancypacji kobiet. O każdą drobnostkę pytają żonę o zgodę. Ich
swoboda jest niesamowicie ograniczona.
Obserwuj wątek
    • taisy Re: Coś podobnego?!>) 03.04.07, 16:46
      Alem się uśmiała.

      No cóż masz tyle wolnosci na ileś sobie sam zasłużył:)))
      • adamp54 Re: Coś podobnego?!>) 03.04.07, 17:06
        Skąd wiesz na co zasłuzyłem?
    • murek2000 a czy... 03.04.07, 17:17
      ty zgodzilbys sie na wyjazd samej zony do np...afryki z plecakiem?
      • incogn Re: a czy... 03.04.07, 23:53
        Oczywiscie, po ilus latach malzenstwa nie ma juz takiej potrzby poswiecania sie dla wspolmazonka, aby
        robic cos, czego nie cierpimy. NIgdy nie biore meza na zakupy, bo wiem, ze tego nie cierpi. On gra w
        pilke, ja chodze na ploty z kolezankami. Trzeba sobie dac troche luzu, aby byc szczesliwym, nie
        dreczac sie nawzajem. Ale zbytnie rozdzielenie zagraza malzenstwu. Trzeba mic tego swiadomosc.
        Odrebne wyjazdy juz sa duzym ryzykiem. Ja mialm ostatnio takie przezycie, Moj maz pojechal na
        egzotyczna wyprawe, To nie on spotkal kogos. Ja zostalam samotna, i w tym czasie spotkalam kogos,
        Nieobecosc meza, rozdzielenie bardzo oslabiaja malzenstwo, Rozpad naszej rodziny byl realny.
        Wyplatanie sie emocjonale z tamtej historii kosztowalo mnie lacznie 7 miesiecy.
        • medea50 Re: malzenstwo to nie niewola 04.04.07, 08:58
          Poruszyles bardzo istotny problem malzenski.Nie mozna na to jednoznacznie
          odpowiedziec.Zakladam,ze kochasz zone ale chcialbys miec troche swobody dla
          siebie.Powinienes z nia o tym sobodnie porozmawiac.Jezeli to sa tylko twoje
          marzenia i nie masz odwagi o nich otwarcie porozmawiac,to sam stwarzasz
          problem.Kiedys moj przyjaciel chcial pojechac do Szwecji,a wiedzial,ze zona
          bedzie temu przeciwna i powiedzial mi o tym.Zaproponowalam aby zaprosil mnie na
          kolacje to ja o tym przekonam.No i nie bylo to wcale takie trudne!.Mysle ze
          moze wlasnie w towarzystwie powinno sie poruszac takie sprawy aby i inni mogli
          sie na ten temat wypowiedziec.Taka ogolna dyskusja zawsze pozostawia troche do
          myslenia.Wazne jest zeby uczestniczyly w niej obie strony. Krotko mowiac masz
          prawo nawet w malzenstwie do spotkania sie z kolegami bez towarzystwa
          zony.Gdybys uprawial sport tez robilbys to bez niej. Swoboda w malzenstwie to
          bardzo istotna rzecz ale trzeba o tym otwrcie rozmawiac.
        • paco_lopez Re: a czy... 04.04.07, 14:10
          załamują mnie takie akcje. to nie mogłaś się pilnować o tyle, żeby nie myslec,
          ze z tamtym drugim to będzie lepiej ? wartościowanie wszystkiego to męka.
      • adamp54 Re: a czy... 04.04.07, 09:34
        Jeśli to byłoby jej marzenie, pasja a ja nie mógłbym z nią jechać to myśle że
        tak - pod pewnymi warunkami oczywiście :)
        • camel_3d Re: a czy... 04.04.07, 14:20
          a jakie to warunki?`
    • iwucha Re: Ile wolności w małżeństwie ? 04.04.07, 10:09
      szczerze to nie rozumiem jak można nie dać sobie normalnej wolnej przestrzeni w
      związku i prawa do samorealizacji. I nie rozumiem jak można być z kimś z kim
      trzeba o to walczyć. Ale walcz o swoją przestrzeń. ja ani mój mąż na szczęście
      nie mamy tego problemu ale gdyby któreś z nas było w podobnej sytuacji - to
      każde z nas walczyłoby o ten swój kawałek przestrzeni.

      > Ogólnie widzę postępujący trend niewolnictwa mężczyzn w małżeństwie - chyba
      > skutek emancypacji kobiet.

      Ja tez to widzę ale nie jako skutek "emancypacji" kobiet tylko w rezultacie
      jakichś kompleksów, poczucia zagrożenia albo własnych zainteresowań, których
      wiele pań poza fryzjerem i serialem - nie ma. "Wyemancypowana" kobieta nie wpija
      się kurczowo w żadnego faceta. Nie myśl tylko, że gdy "zamienimy" obie płci
      miejscami to jest inaczej ;-)

      Może postaraj się by miała ona jakieś swoje zycie poza pracą, garami, dziećmi,
      obowiązkami i serialem, na który pozostają jej siły? Niech się zapisze na
      fitness, poczyta książki, lepi garnki z gliny w gronie koleżanek...

      Każda nadmierna symbioza zaczyna dusić człowieka w pewnym momencie.
      • wierzba82 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 06.04.07, 13:52
        Iwucha, a nie przyszło ci do głowy, że wpijanie się w partnera moze dotyczyć
        obu płci? To stereotyp, że facet oczywiście ma zainteresowania, a ona siedzi
        przy zlewie i nie daje mu się zrealizować. Znam parę rozwiedzioną z powodu
        właśnie jego obaw związanych z jej samorealizacją w pracy i w czasie wolnym.
        • iwucha Re: wierzba82 08.04.07, 18:42
          Nie myśl tylko, że gdy "zamienimy" obie płci
          miejscami to jest inaczej ;-)


          dokładnie o tym napisałam, wierzbo!
    • carrara Re: Ile wolności w małżeństwie ? 04.04.07, 10:24
      moim zdaniem porozmawiajcie, porozmawiajcie o tym co cię męczy i wspolnie
      wypracujecie kompromis...jestem pewna!!
    • paco_lopez Re: Ile wolności w małżeństwie ? 04.04.07, 14:07
      niektóre baby takie po prostu są. to model mojej mamy. uważaj bo mój stary
      twierdzi, że dobrze czuje się w robocie.
    • kryskaedka Re: Ile wolności w małżeństwie ? 04.04.07, 14:25
      tyle wolnosci ile milosci! ten zabór kobiecy powodowany jest lękami żon o ich
      egzystencje małżenską, jak facet "kocha" (szanuje w przyjaźni..nazw jest wiele)
      to i żona na nim nie wisi.
    • j.graczyk Re: Ile wolności w małżeństwie ? 04.04.07, 15:13
      a ja jestem nawet nie rok po ślubie i:
      - czasem wysyłam męża samego do kumpli (zwykle chodzimy razem, a nie zawsze ma
      się ochotę pobyć z płcią przeciwną)
      - na lotnisko jeździ sam i jest to jego świat, ale lubię posłuchać:)
      - ciągam go na zakupy, ale nie zawsze
      - spotykam się z koleżankami bez niego w charakterze świadka (trudno byłoby przy
      nim wyciągnąć jakieś plotki:))
      - razem jeździmy na wakacje, bo lubimy to samo
      - razem jeździmy rowerami

      A propos niewolnictwa - mój mąz zazwyczaj pyta mnie, czy nie będzie mi
      przeszkadzało, jesli wypije alkohol. To dla mnie bardzo miłe, ale ponieważ jest
      taki szarmancki, nie mam zwykle powodu (ani ochoty), aby mu odmówić. Pewnie
      gdybym się nie zgadzała, to już by tak chętnie nie pytał...

      Nie czuję się zniewolona, on chyba też nie.

      Nie jesteśmy aż tak młodzi stażem, jak wynika z daty ślubu - mieszkamy razem od
      4 lat, razem jesteśmy 10.
      • kryskaedka Re: Ile wolności w małżeństwie ? 04.04.07, 15:26
        u mnie podobnie, tylko kolezanki mi troche nawalaja bo dzieciate (ja zreszta
        też).. ale jakoś udaje mi sie poimprezowac w swiecie kobiecym ..i jest naprawde
        fajnie..
        • lola_32 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 06.04.07, 13:49
          kryskaedka napisała:

          > u mnie podobnie, tylko kolezanki mi troche nawalaja bo dzieciate (ja zreszta
          > też).. ale jakoś udaje mi sie poimprezowac w swiecie kobiecym ..i jest
          naprawde
          >
          > fajnie..

          Do czasu Kryska, do czasu ...
    • asidoo Re: Ile wolności w małżeństwie ? 06.04.07, 13:29
      Twoje małżeństwo się rozpadnie. Już zrobiłeś ku temu pierwszy krok.
    • lola_32 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 06.04.07, 13:42
      Tyle na ile lancuch siega. Niektorzy maja doswiadczenia trzymajac psy na
      lancuchach ...
    • rlena Re: Ile wolności w małżeństwie ? 08.04.07, 00:27
      Jest to raczej tendencja do partnerstwa zwiazku. Dzis jesli malzenstwo ma
      przetrwac, to sie trzeba o to starac. Zapytaj zone o obawy, dla ktorych
      wolalaby,zebys nie wyjezdzal tak daleko sam. Przedyskutujcie swoje wzajemne
      potrzeby.
      • ja_adam Re: Ile wolności w małżeństwie ? 08.04.07, 08:47
        jesli ktos uwaza, nawet zastanawia sie: ile wolności jest w małżeństwie - nie
        nadaje się do związku.

        Małżeństwo, uskrzydla, mobilizuje , sprawia iz pojawiaja sie nowe mozliwości,
        -pasuje to do ograniczenia wolności?

        ..chyba, że ktos sie żeni z koniem...
        • incogn Re: Ile wolności w małżeństwie ? 08.04.07, 23:53
          ja_adam napisał:

          > jesli ktos uwaza, nawet zastanawia sie: ile wolności jest w małżeństwie - nie
          > nadaje się do związku.
          >
          > Małżeństwo, uskrzydla, mobilizuje , sprawia iz pojawiaja sie nowe mozliwości,
          > -pasuje to do ograniczenia wolności?
          >
          > ..chyba, że ktos sie żeni z koniem...

          Bardzo radykalana ta wypowiedz. I wkurzajaca mnie. Jezeli ktos sie zastanawia, to znaczy, ze MYSLI. To
          chyba zawsze jest w cenie.
          Wypowiedz bardzo teoretyczna, jak mysle. Nie uwzgledniajaca roznych sytuacji zyciowych np, stazu 27
          lat malzenstwa /dobrego,. tworczego, spelnionego seksualnie, o wspolnych pogladach, priorytetach i
          zainteresowaniach/. Jak wtedy wyglada to uskrzydklanie sie nawzajem???? A moze kontakt z kims
          innym, nawet wbrew woli i naszemu rozumowi, wbrew WSZYSTKIEMU - zaczyna nas uskrzydlac????

          Wkurzja mnie takie radykalne, teoretyczne teksty. Czesto tacy ludzie bardzo szybko musza
          odszczekiwac swoje poglady, bo zycie je weryfikuje.
          • ja_adam Re: Ile wolności w małżeństwie ? 09.04.07, 10:28
            incogn co by było gdyby zycie trwało nie 80 lat a 800?

            zycie jest zbyt cudownie szalone by wiązać się z uwiądem mózgowym, którego pasja
            ginie wraz z wiekiem.

            Chyba że jesteście domatorami...on czyta gazete, ty cerujesz skarpety...
    • lola_32 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 08.04.07, 23:57
      Jak maz jest atrakcyjny, to zawsze istnieje obawa, ze zawistni koledzy go
      skrzywdza
    • yagiennka To wszystko zależy 09.04.07, 11:58
      z kim się związałeś. Trzeba się dobrać zainteresowaniami i charakterami. Ja np
      uważam że to zupełnie normalne że mój facet pójdzie na piwo z kolegami, a niech
      sobie idzie. A ja pójde na babskie spotkanie z koleżankami. Każdy ma prawo miec
      ta małą część która jest tylko jego i nie do podziału. Widzisz, gdyby twoja żona
      lubiła wycieczki i szalone podróże do Indii nie miałbyś problemu :) Domator +
      osoba aktywna i ciekawa świata to nie jest najlepsze zestawienie.
    • news21 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 09.04.07, 12:45
      No proszę jaka sprytna teoria. Czy facet powinien robić zakupy skoro tego nie
      lubi? Nie powinien, bo to mu ogranicza wolność. Niech ona robi zakupy, wiadomo
      za nic tak nie rozwija intelektualnie jak dźwiganie siatek. Jej taka wolność
      zupełnie wystarczy. A jak sobie kręgosłup wykończy, to się napisze na forum, że
      się zaniedbała i wymieni na nowszy model.
      On powinien pojechać na ezgotyczną wędrowkę, ona w tym czasie może zrobić
      porządki, umyć okna, wymalować mieszkanie. Po co jej Indie, żeby była kamieniem
      u szyi męża poszukującego wolności?
      Ciekawi mnie po co tacy gó..erze się żenią.
      Pomoc domowa byłaby mniej wymagająca.
      • adamp54 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 10.04.07, 14:29
        No trudno nie zrozumiałaś - bo za mało napisałem. Nie chodzi o zakupy które
        trzeba dźwigać - te robię wyłącznie ja (tylko ja mam prawo jazdy - zona nie
        chce zrobić). Chodzi o "wycieczki" po sklepach w poszukiwaniu np. kosmetyków,
        nowych butów itp. - taka forma rozrywki która dla mnie rozrywką nie jest ...

        Żeby kogoś nazwać gów..rzem trzeba coś o nim wiedziec więcej - nie sądzisz?
        • news21 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 10.04.07, 19:18
          Drogi kolego, jeśli dźwigasz siatki - chwała Ci za to.
          Wierz mi, widuję pary robiące zakupy bieliźniane, kiedy On wybiera dla niej
          uroczy koronkowy komplecik.I niekoniecznie są to kochankowie albo pary bardzo
          młode. Robienie wspólnie takich rzeczy bardzo zbliża.
          Nie uwierzę, że ona nie ma ochoty na te Indie. To Ty nie masz ochoty jechać tam
          z nią. Odpowiadać mi nie musisz.
          Z Twojego postu zrozumiałam, że nie masz ochoty robić wielu rzeczy razem ze
          swoją kobietą. To może być początek końca.Niekoniecznie to się kończy rozwodem.
          Trwa się w związku, tyle że osobno. Smutne.
      • medea50 Re: wolnosc to rownosc 11.04.07, 06:49
        Tyle wolnosci w malzenstwie ile sobie wspolnie wypracujemy.Jezeli malzenstwo ma
        byc partnerskie to kazdy moze sie w nim swobodnie rozwijac.Bardzo dobrze
        rozumiem,ze kazdy z malzonkow potrzebuje czegos tylko i wylacznie dla siebie,co
        nie obciaza ich zwiazku wrecz przeciwnie moze go nawet wzbogacic.Nie nalezy
        niczego robic na sile.Jezeli lubisz wedrowac,to moze powinienes z zona zaczac
        robic male wycieczki niedzielne w ciekawa okolice,aby lepiej mogla zrozumiec
        twoje zamilowania.Albo namowic do tego jeszcze jej kolezanke.Nic nie jest
        jeszcze przesadzone.Musisz znalezc rozsadne rozwiazanie ,bo w przeciwnym razie
        bedziesz coraz bardziej z tego zwiazku niezdowolony.A nie ma nic gorszego jak
        nuda w malzenstwie.
        • medea50 Re:wolnosc malzonkow 11.04.07, 07:07
          W wiekszosci wypowiedzi przewija sie ,ze to kobiety sa zaborcze i bez
          wyobrazni,bo nie potrafia spedzac czasu wolnego albo nie maja wlasnych
          zainteresowan.Absolutnie nie zgadzam sie z ta teoria.Mam bardzo dlugi staz
          malzenski i wykazalam duzo wlasnej inicjatywy na spedzanie wolnego czasu.Mialam
          tylko to szczescie,ze wszystkie moje pomysly zostaly przez meza zaakceptowane i
          o nic nie musialam walczyc.Co nie przeszkadzalo mu w uprawianiu sportu beze
          mnie.Ale dzieki niemu ja poznalam nowych sympatycznych ludzi.
          Mezczyzni tez potrafia byc zaborczy i ograniczac swobode zon.
        • adamp54 Re: wolnosc to rownosc 12.04.07, 14:50
          Podpisuje się obiema rękami.

          Nie rozumiem tych którzy uważają że jeśli chce się coś robić bez małżonka lub
          nawet teoretycznie rozważa zagadnienie wolności w małżeństwie to oznacza to
          jego poważne zagrożenie lub nawet koniec ...

          Dlaczego ktoś kto jest zapalonym wędkarzem musi wędkować w towarzystwie żony -
          przecież ona może tego nie cierpieć ? Czy z powodu uczuć natychmiast mamy
          rezygnować ze swej pasji ? Moim zdaniem takie zaborcze uczucie które odbiera
          wszystko drugiej osobie jest groźne.

          Żona "od zawsze" wie o mojej pasji - podróżach - w części ją podziela ale
          bardzej w formie wypoczynkowej niż zwiedzanie.
          U mnie jeszcze nawet wspólna wyprawa do Indii jest możliwa - tylko nie w formie
          trampingu z plecakiem a wyjazdu raczej luksusowego - pod warunkiem zgromadzenia
          określonej ilości funduszy ale to już zupełnie inny problem.
          • medea50 Re: wolnosc to rownosc 14.04.07, 21:58
            Kazda para ma inne oczekiwania od zwiazku malzenskiego.Nie przejmowalabym sie
            opiniami innych.To co dobre dla mojego zwiazku nie musi byc dobre dla
            drugiego.Kazdy zyje inaczej.Jednym niedziela uplywa na wspolnych posilkach i
            pojsciu do kosciola,a inni wsiadaja na rower i wyjezdzaja w plener ,mecza sie
            poca,bo sprawia im to przyjemnosc i szczescliwi wieczorem klada sie do
            lozka.Robmy cos w malzenstwie, realizujmy swoje marzenia to bedzie ciekawiej,
            moze bedziemy mieli tez wiecej zrozumienia dla innych ,w przeciwnym razie
            skazujemy sie na nude.
            • news21 Re: wolnosc to rownosc 15.04.07, 08:06
              Nie twierdzę, że mamy się nawzajem ograniczać. Nie widzę problemu w osobnych
              wyjściach na męskie czy damskie spotkania. Uważam jednak,że małżenstwo to
              wspólne przeżywanie. Jeśli tych wspólnych przeżyć nie ma, to i nie ma
              małżeństwa.
              Czy to takie trudne ograniczyć trochę egoizm i wyjść czasem z partnerką na
              zakupy doradzić jej wybór sukienki, czy samemu kupić jej ładny komplecik
              bielizny. Łatwiej olać partnerkę i powiedzieć, nie lubię zakupów, nie znam się
              na damskich ciuchach, (w domyśle - w gruncie rzeczy nie obchodzi mnie co
              nosisz). To drobny przykład.
              Jeśli natomiast mamy listę męskich warunków, co on musi koniecznie zrobić sam i
              w zasadzie żadnej propozycji, żeby cokolwiek zrobić razem, to związek wygląda
              schyłkowo.
              Chyba, że obok żony znajdzie się obcy facet, który jej doradzi wybór seksownego
              kompleciku.
    • facettt duzo :) 09.04.07, 16:07
      rozumiem, ze nalezy wytlumaczyc zonie - po co i dlaczego chce sie spotkac
      z kolezanka ze szkoly i oczekiwac jej cichego przywolenia.

      O spotkaniu z kolega tylko sie informuje. Zgoda zony nie jest (mnie)
      potrzebna :)))
    • magda_emem Re: Ile wolności w małżeństwie ? 16.04.07, 00:05
      pantoflaze CI FACECI...
      ALE TO WYNIKA tylko z ich natury..kazdy jest inny i jedni wola nie meic tej
      swobody i czuja sie dobrze inni natomiast wrecz przeciwnie...
      Ja natomiast nie mam męża , ale nie wyobrażałabym sobie by pościć go samego na
      jakas daleka egzotyczna wycieczke....siedzec w domu i sie zamartwiac ( ja wiem
      że to jest frajda ) ale jak już jesteśmy razem i przez te 10 lat było nam
      dobrze tak jak jest to dlaczego teraz mielibysmy sie wyłamywać..
      Przecierz mozna jechac razem , nie koniecznie żona musi chodzić razem z panem ,
      może opalać się na plaży a kiedy zapadnie zmrok skryć się przed robactwem...
      (zreszta sa szczepionki).Zawswsze jest wyjście .
      Wyjśc także trzeba czasem samemu lub z kolegą bez żony...Odwiedzić starych
      znajomych....Albo na jakas impreze....Choć z tym jest problem...Niby w
      małżeństwie razem powinno się , ale z drugiej strony gdzie to ZAUFANIE???
    • scept89 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 16.04.07, 18:45
      adamp54 napisał:
      > - spędzać czasami osobno wolny czas (bardzo lubię piesze wycieczki - żona
      > niekoniecznie)

      O ile nie polega to na tym ze zostawiasz ja w domu na gotowanie/sprzatanie i
      zajmowanie sie dzieciskami to oczywiscie spaceruj. Mozesz tez umawiac sie: jedna
      niedziela w domu Twoja (z dzieciskami) jedna malzonki. Oczywiscie podajesz gdzie
      jedziesz, SMSujesz ze dotarles/jedziesz do domu.

      > - spotkać się (np. z kolegą z podstawówki) bez żony (obecność żon na takich
      > spotkaniach powoduje że są sztuczne)
      Spotkanie tak. Przypelzniecie na czworakach o 4 nad ranem zdecydowanie nie.
      Wymiana plci kolegi bez wiedzy malzonki tez jest a no no.


      > - oczywiście nie mam nic przeciwko aby żona również wyszła gdzieś beze mnie
      > (czy muszę włóczyć się za nią po centrum handlowym? Ona lubi zakupy - ja nie.)

      Zalezy. W pewnym sensie podpisales kontrakt na wspoldecydowanie ale jesli gotow
      jestes zaakceptowac estetyczne i jakosciowe wybory malzonki (np. jesli przyjdzie
      do domu objuczona badziewiastym stereo albo kiczowata kanapa) to spokojnie oddaj
      pole. Jesli nie jestes fetyszysta to nie zachodzi koniecznosc konsultacji kazdej
      pary majetk/podwiazek czy skarpet ktore to malzonka czy Ty sam zakupujecie. Z
      wyjatkiem przypadkow estetycznego uposledzenia proste zakupy odziezowe spokojnie
      kazdy moze robic samemu.

      > - marzę o egzotycznej wyprawie z plecakiem np. Indie i wiem że marzenie nie
      > spełni się żona nie puści mnie "samego" a sama nie będzie chciała jechać (bo
      > zmęczą ją trudy, będzie bała się chorób itp..)

      Jest to problem ktorego rozwiazanie bylo latwiejsze 10 lat temu -> wybierasz
      partnerke ktora lubi przynajmniej w ogolnych zarysach to co Ty. Nawet w Twoim
      przypadku przy racjonalnym postepowaniu kompromisy sa mozliwe:
      1) $$$ wakacyjne na polowe (zakladajac zero dzieciskow)
      2) Ty w bezpieczniejsze rejony Indii a malzonka z zaprzyjaznionym malzenstwem do
      hotelu na plazy w Goa/Sycylii czy Mariotta w rodzimych Zapupicach za to z tym
      co ja podnieca (ufajac ze nie bedzie to chlopiec hotelowy).

      Pozdr.





    • asiulka74 Re: Ile wolności w małżeństwie ? 16.04.07, 23:03
      Ależ to jest naturalne i nie widzę w tym nic dziwnego,ani niestosownego że
      chcesz pobyc sam. Nie trzeba być po 10 latach małżeństwa żeby spędzać czas
      czasem osobno, to jest wskazane wręcz. Ja mam męża i jestem tego samego zdania
      co ty. Nie ciągnie mnie do zdrad, mąż mi wystarcza. Tak samo jest na odwrót.
      Jestem typem samotnika i lubię spędzać czas z koleżankami , na zakupach czy
      wyjechać do rodzinki gdzieś na parę dni sama i nie przeszkadza to mojemu mężowi
      co nie znaczy że nie jest zazdrosny o mnie. Jest zazdroosny ale w granicach
      rozsądku. Ja jemu też nie zakazuję wyjścia z kolegami na piwo. Poprostu mamy do
      siebie zaufanie i tyle. Nie mamy potrzeby szukania mocniejszych wrażeń
      zmierzających do zdrady. Życzę tego samego w każdym małżeństwie. Uważam że jak
      ktoś kogoś tak trzyma "pod kluczem" to znaczy że nie ma do tej osoby zaufania,
      wtedy i jedna i druga strona się męczy.
    • solaris_38 wolnośc jest jak władza 17.04.07, 01:03
      o nią sie nie prosi

      ją sie bierze

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka