20.05.03, 09:17
jesli przez lata nikt nie uczyl kochac, dawac innym milosc, okazywac uczucia,
tylko negatywne
jesli w dziecinstwie lubilo sie byc chorym bo wtedy ktos sie zainteresowal,
zadbal, poglaskal
jesli w doroslym zyciu zwiazki koncza sie porazka
jesli ma sie tak wielki deficyt uczucia ze nic go nie jest w stanie zapelnic,
nawet kolejni zakochani partnerzy, nie maja az tyle by zapelnic czarna dziure
w duszy, by zaczela oddawac uczucie nie tylko niszczyc,
jak zyc
Obserwuj wątek
    • Gość: oak Re: deficyt IP: iB.rudanet.com:* 20.05.03, 09:41
      jeśli codziennie idąc do pracy (szkoły) przechodzisz obok jakiegoś parku czy
      innego miejsca, które "zamieszkuje" jakiś "menel" przesiąknięty na wskroś
      denturatem, czy innymi wynalazkami. Kup paczkę "bezrobotnych", podejdź do
      takiego gościa i wręcz mu ją ze słowami że właśnie rzuciłeś(aś) palenie i
      szkoda ci wyrzucić. To będzie pierwsze działanie którego efekt jest trwalszy
      niż parę sekund i jeszcze wiele razy mijając to miejsce usłyszysz za
      plecami: "mówię ci kurwa, to jest naprawdę w porządku gośc/babka, choć nie
      wygląda".
      Wdzięczność takich ludzi bywa bardziej dozgonna niż niejednego "porządnego"
      człowieka, któremu uczynisz znacznie większą przysługę.
      Najtrudniej zobaczyć/stworzyć pierwszy trwalszy pozytyw, najtrudniej poruszać
      się w całkowitych ciemnościach ale wystarczy jeden mały nic nieznaczący
      jaśniejszy punkt. Taki punkt musisz stworzyć sobie sam(a), potem już tylko
      trzeba cierpliwie w tą stronę iść.
      To nie jest recepta na sukces, to tylko jeden z naukowo NIEUDOWODNIONYCH
      sposobów, który być może działa w tylko w jednym przypadku ale by się o tym
      przekonać trzeba to zrobić.
      good luck
      oak
      • Gość: Imagine Re: deficyt IP: *.unl.edu 21.05.03, 16:07
        Gość portalu: oak napisał(a):

        > jeśli codziennie idąc do pracy (szkoły) przechodzisz obok jakiegoś parku czy
        > innego miejsca, które "zamieszkuje" jakiś "menel" przesiąknięty na wskroś
        > denturatem, czy innymi wynalazkami. Kup paczkę "bezrobotnych", podejdź do
        > takiego gościa i wręcz mu ją ze słowami że właśnie rzuciłeś(aś) palenie i
        > szkoda ci wyrzucić. To będzie pierwsze działanie którego efekt jest trwalszy
        > niż parę sekund i jeszcze wiele razy mijając to miejsce usłyszysz za
        > plecami: "mówię ci kurwa, to jest naprawdę w porządku gośc/babka, choć nie
        > wygląda".
        > Wdzięczność takich ludzi bywa bardziej dozgonna niż niejednego "porządnego"
        > człowieka, któremu uczynisz znacznie większą przysługę.
        > Najtrudniej zobaczyć/stworzyć pierwszy trwalszy pozytyw, najtrudniej poruszać
        > się w całkowitych ciemnościach ale wystarczy jeden mały nic nieznaczący
        > jaśniejszy punkt. Taki punkt musisz stworzyć sobie sam(a), potem już tylko
        > trzeba cierpliwie w tą stronę iść.
        > To nie jest recepta na sukces, to tylko jeden z naukowo NIEUDOWODNIONYCH
        > sposobów, który być może działa w tylko w jednym przypadku ale by się o tym
        > przekonać trzeba to zrobić.
        > good luck
        > oak
        Mysle, ze to nie bedzie pracowac. Zeby cos dawac, trzeba cos miec. I tu nie
        chodzi o pare zlociszy na popularne, tylko o wole dzielenia sie z kims.
        Ten uczestnik forum musi zadbac najpierw o siebie, zbudowac cos w srodku
        samego siebie, pokochac siebie, gdyz w innym przypadku po paru aktach "sharing
        is caring" odniesie wrazenie ze wszyscy tylko ciagna od niego. To o czym mowisz
        jest piekna sprawa i super terapia ale raczej dla ludzi "zakochanych na smierc",
        egoistow i zapatrzonych na siebie. Ci ludzie powinni sie dzieli z innymi. Czym
        jednak moze sie dzielic nasz bohater ?
        Imagine.
    • quelque Re: deficyt 21.05.03, 09:50
      wiesz juz w czym problem- to polowa sukcesu
      nie zawsze jest sie w stanie samemu z tym dalej poradzic, walcz o swoje zycie
      poki mozesz, myslales o psychoanalizie?
      • Gość: Malwina do psychiatry IP: *.d1.club-internet.fr 21.05.03, 10:33
        • Gość: Imagine Re: do psychiatry IP: *.unl.edu 21.05.03, 16:02
          Ty czasami sie wyrwiesz jak maly filipek z konopielki.
    • Gość: Imagine Re: deficyt IP: *.unl.edu 21.05.03, 16:00
      pytaj_nick napisał:

      > jesli przez lata nikt nie uczyl kochac, dawac innym milosc, okazywac uczucia,
      > tylko negatywne
      > jesli w dziecinstwie lubilo sie byc chorym bo wtedy ktos sie zainteresowal,
      > zadbal, poglaskal
      > jesli w doroslym zyciu zwiazki koncza sie porazka
      > jesli ma sie tak wielki deficyt uczucia ze nic go nie jest w stanie zapelnic,
      > nawet kolejni zakochani partnerzy, nie maja az tyle by zapelnic czarna dziure
      > w duszy, by zaczela oddawac uczucie nie tylko niszczyc,
      > jak zyc
      >
      Nie masz innego wyjscia jak pokochac samego siebie. Spelnic role rodzica
      dla siebie samego. Sa techniki na to.
      • Gość: Sonia Re: deficyt IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 16:07
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Nie masz innego wyjscia jak pokochac samego siebie. Spelnic role rodzica
        > dla siebie samego. Sa techniki na to.

        Latwo powiedziec - pokochac siebie, ale trudniej zrobic. Czy moglbys napisac
        cos wiecej o tych technikach.
        Bylabym Ci bardzo, bardzo wdzieczna.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Imagine Re: deficyt IP: *.unl.edu 21.05.03, 16:27
          Gość portalu: Sonia napisał(a):

          > Gość portalu: Imagine napisał(a):
          >
          > > Nie masz innego wyjscia jak pokochac samego siebie. Spelnic role rodzica
          > > dla siebie samego. Sa techniki na to.
          >
          > Latwo powiedziec - pokochac siebie, ale trudniej zrobic. Czy moglbys napisac
          > cos wiecej o tych technikach.
          > Bylabym Ci bardzo, bardzo wdzieczna.
          > Pozdrawiam.

          Gdzies, w jakims watku opisywalem medytacje wedlug J. Bradshow'a o powrocie do
          dziecinstwa, o zaopiekowaniu sie samym sona, o wypieszczeniu swego Inner Child.
          Jesli czytasz po angielsku, jego ksiazka nosi tytul: HOMECOMING ...
          Cala idea polega na tym, ze teraz, jako dorosla osoba musisz dostrzec to male
          dziecko, zaniedbane, nie kochane, ktore ciagle czeka w srodku Ciebie na milosc
          i zrozumienie. I juz jako dorosly czlowiek musisz dostarczyc ta milosc.
          Bylem na seminarium z J. Bradshow i plakalem jak boberek maly. Jedna z technik,
          ktora wywarla na mnie ogromne wrazenie byla jak nastepuje. Jedna osoba siada
          na ziemi, zakrywa sobie oczy lub pochyla glowe, a inni uczestnicy, po kolei,
          siedzacy troche wyzej, na krzeslach, CIEPLYM I SPOKOJNYM glosem przekonuja go,
          ze jest kochanym. Tekst jest w stylu nastepujacym:

          "Mimo Twych niepowodzen, chce zebyc wiedzial ze Cie kochamy.
          Jestes naszym skarbem i zawsze jest miejsce dla ciebie w naszym sercu. Kochamy
          cie bezwzgledu na to, co zrobisz. Nasza milosc do ciebie jest bezwarunkowa.
          Usiadz teraz na naszych kolanach i czuj jak cie przytulamy. Potrzebujemy Cie
          bardziej niz cokolwiek na swiecie. Czuj nasza bezgraniczna milosc."

          Osoba w srodku ma sie koncentrowac tylko na slowach mowiacych.

          Teraz druga osoba ma mowic cos w tym stylu. Od siebie. Najlepiej to pracuje w
          zespole 6 osob. Jesli chcecie sie poddac tej terapii, polecam duza ilosc
          chusteczek do nosa. Lzy same leca z oczu. Ale to leczy. Sam to przezylem.

          Imagine.

          • Gość: Sonia Re: deficyt IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 16:36
            Imagine - dziekuje.
            Bardzo chetnie przeczytalabym te ksiazke, mam nadzieje, ze uda sie ja jakos
            zdobyc. Tez kiedys podczas terapii "pracowalam" ze swoim inner child,
            rzeczywiscie lez bylo przy tym sporo, niestety do calkowitego "wyleczenia"
            jeszcze mi daleko, jeszcze nie potrafie uwiezyc, ze milosc moze byc
            bezwarunkowa. Ciekawe, ile razy trzeba to sobie powtorzyc, zeby wymazac z glowy
            glosy rodzicow, ktore tyle lat mowily cos wrecz przeciwnego.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Imagine Re: deficyt IP: *.unl.edu 21.05.03, 16:40
              Gość portalu: Sonia napisał(a):

              > Imagine - dziekuje.
              > Bardzo chetnie przeczytalabym te ksiazke, mam nadzieje, ze uda sie ja jakos
              > zdobyc. Tez kiedys podczas terapii "pracowalam" ze swoim inner child,
              > rzeczywiscie lez bylo przy tym sporo, niestety do calkowitego "wyleczenia"
              > jeszcze mi daleko, jeszcze nie potrafie uwiezyc, ze milosc moze byc
              > bezwarunkowa. Ciekawe, ile razy trzeba to sobie powtorzyc, zeby wymazac z
              glowy
              >
              > glosy rodzicow, ktore tyle lat mowily cos wrecz przeciwnego.
              > Pozdrawiam.

              nie ma milosci warunkowej. atrybutem milosci jest bezwarunkowosc. a ile czasu
              powtarzac sobie ? Az do konca. A co ci szkodzi mowic sobie ze siebie kochasz ?
              tego nigdy za wiele.
              Pozdr, Imagine.
    • nabokoff Re: deficyt 21.05.03, 21:12
      cóż, nikt nie ma takiej mocy, by zwrócić tobie utracone dzieciństwo - ale z tym
      co z niego wyniosłeś można żyć lepiej lub gorzej; jeśli pogodzisz się z tym, że
      to czego doświadczyłeś takie już pozostanie, że zmienić przeszłości się nie da,
      że nikt za krzywdę ci nie zadośuczyni - to znajdziesz w sobie więcej energii na
      szukanie dobrych rozwiązań na dziś

      duchy przeszłości odbierają nam siły - gdy je przegonić to choćby kuśtykając
      raźniej jest iść przez życie

      czasem dobrze jest przeganiać te duchy wspólnie z kimś, jeśli szczególnie mocno
      się uczepiły - żeby to zrobić trzeba je najpierw dobrze nazwać, namierzyć, by
      mieć jasność co chcemy przegnać

      różowo nie będzie - ale może być bardziej beztrosko

      czego ci życzę :)
    • Gość: Sylwia Re: deficyt IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 22:20
      Obserwowałam dzieci w domu dziecka - niekochane, nieprzytulane,
      niedopieszczone, nie zapewniane zbyt często albo i wcale, że są kimś naprawdę
      ważnym. Większość z nich nie dostawszy miłości nie nauczyła się jej dawać - bo
      to jest trochę tak jak pisze Imagine - nie masz czegoś - więc jak możesz to
      dać? I to prawda, że najpierw musimy mieć jakiś kapitał, żeby potem móc z niego
      korzystać, wydawać go ale moim zdaniem fakt bycia niekochanym w dzieciństwie
      nie naznacza jeszcze na całe życie - można nauczyć się kochać, tylko - i wydaje
      mi się, że w twoim przypadku tak jest - trzeba się też nauczyć przyjmować.
      Dlaczego Twoje związki kończyły się porażką? co o tym decydowało? czy jest
      jakiś wspólny margines tych przypadków?
    • komandos57 Re: deficyt 21.05.03, 22:37
      I co sie stalo?Powiedz wiecej!Nikt nie kocha koluszka.Przytul sie do mojego
      walonka.Trutniu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka