defanddumb
20.05.03, 12:30
Skąd się biorą nasze oczekiwania? Takie niekoniecznie w pełni uświadomione, a
które maja ogromny wpływ na nasze działanie? Dla uproszczenia przykłady,
które przyszły mi do głowy: twierdzenie, że nie ma przyjaźni męsko damskiej,
że zawsze jest podtekst; że tak na prawdę strony w pewien sposób, mniej lub
bardziej uświadomiony, oczekują czegoś więcej niż przyjaźni. Przykład inny -
zdrady. Wydaje mi się, że że zdarza się tak, że do zdrad dochodzi dlatego, że
strony mają wobec siebie pewne oczekiwania, które nie są spełniane. Znajdują
więc sobie kogoś, kto - jak im się wydaje - oczekiwania te spełnia (
oczywiście często nie spełnia wielu innych, ale to sie dostrzega dopiero
później :), i te swoje oczekiwania zaspokajają, budując bliskość z "osobą
trzecią", co kończy się zdradą. Jako przykład trzeci, postawiłbym
nasze "zachcianki" - próbujemy na przykład uwodzić inne osoby, licząc w
pewien sposób, że sukces coś nam spełni, oczekując że [ tu można wstawiać
różne rzeczy, od uypolowania męż a domatora, do zwabienia w stronę łoża
natoletniej nimfomanki ]. Albo łatwe denerwowanie się na innych? Rozmawiamy z
kimś, oczekując czegoś od kogoś, a ten ktoś prezentuje zupełnie inną postawę.
Niektórzy strasznie się irytują tym niezaspokojeniem ich oczekiwań, inni
mniej. Skąd nam się takie "oczekiwania" wobec otaczającego nasz świata w ?
głowach? , ?duszach?, innych ?organach? lęgna ?