Dodaj do ulubionych

Szacunek do uczuc

25.04.07, 19:04
Jak myślicie, czy zadaniem psychologa, terapeuty nie jest szanowanie uczuc pacjenta?

Jak zwykle perfidne pytanie ];-)
Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: Szacunek do uczuc 25.04.07, 19:08
      oczywiście,ma pan prawo tak uważać,mieć takie uczucia,ale wie pan....
    • kryskaedka Re: Szacunek do uczuc 25.04.07, 19:08
      no a oni tego nie robią?? to tak jakby chirurg wysmiewał sie z polamanego
      kolana i cieknacej krwi pacjeta
    • taisy Re: Szacunek do uczuc 25.04.07, 21:39
      lsilanow napisał:

      > Jak myślicie, czy zadaniem psychologa, terapeuty nie jest szanowanie uczuc
      pacj
      > enta?
      >
      > Jak zwykle perfidne pytanie ];-)
      ...
      Jezeli nie szanuje pacjenta to nie szanuje siebie i swojej pracy.
      Znam taka jedna osobe, ktora zrezygnowała ze studiow medycznych, poniewaz była
      zmęczona chorymi ludzmi. Skonczyła po .....5 roku!Ja tego zrozumieć nie mogę.
      5 lat nauki medycyny i nagle zrozumiała ze z chorymi bedzie pracować?!
      • piesbaskervill Re: Szacunek do uczuc 25.04.07, 21:43
        może nie wiedziała,że można zostać ministrem i nie trzeba oglądać pacjentów
        • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 25.04.07, 22:13
          Pytanie kryje w sobie podwójny haczyk.

          Bo po pierwsze, terapeuta ma świety, psi obowiązek szanowac wszelkie uczucia pacjenta, jak również jego, takiego, jak go Pan Bóg stworzył przed wejściem do gabinetu, sali czy jakiegokolwiek innego pomieszczenia, gdzie odbywa sie terapia.
          Po drugie, czasami nie da się nic wskórac, nie będąc brutalnym wobec pacjenta - nie bulwersując go, nie obrażając, nie prowokując do myślenia, a nawet nie strasząc.
          I masz tu babo placek.
          (wolałbym, żeby było inaczej, gdy w człowieku wyciszają się uczucia, jest wtedy zdolny do zobaczenia siebie w kontekście środowiska, do przyjżenia się swoim poglądom, a w rezultacie - do zmiany)
          Trzecia kwestia, czyli po trzecie - wypalenie zawodowe czyni cuda - potrafi z miłej, ciepłej, sympatycznej, zrównoważonej, empatycznej, poniekąd wrażliwej osoby uczynic bezduszną, pozbawioną empatii bestię, z cała gamą objawów depresji, wiecznie zirytowaną, pijącą kawę wiadrami, kąsającą i mającą wszystko gdzieś.
          I jestem w stanie to zrozumiec.
          A co do znajomej, która rzuciła medycynę, bardzo dobrze, choc zmarnowała swoje 5 lat życia, zmarnowałaby całą resztę, zostając lekarzem, który nic nie wskura, ponieważ zabardzo się przejmuje. Szybko by się wypaliła.
          Czasami dopiero po paru latach, gdy już w pełni oceni swoje możliwości, człowiek jest w stanie ocenic, czy się nadaje do danego zawodu.
          Ale i na sytuacje znajomej jest sposób. Należy po prostu zredefiniowac sytuacje, umiec inaczej spojrzec na pacjentów, na ichh problemy, wiedziec, kiedy słuchac, kiedy nie słuchac. Czasami pacjenci na tym cierpią. ("ma Pan zdiagonozowaną nerwice neurasteniczną z tachykardia oraz pewnymi objawami należącymi do syndromu osobowości cykloidalnej, następny proszę!"
          Wiedziec, kiedy można pomóc, a kiedy nie jest się w stanie. :)
          • piesbaskervill Re: Szacunek do uczuc 25.04.07, 22:28
            tu nie ma haczyka,wbrew pozorom,jest przeintelektualizowanie
    • justyna41 Re: Szacunek do uczuc 26.04.07, 16:06
      A ja mam ostatnio takie wątpliwości, czy to nie jest "sztuczna" akceptacja, czy
      ma wtedy ona jeszcze sens?

      Coś mi w tej bezwarunkowej akceptacji terapeuty nie pasuje.
      • ja_adam Re: Szacunek do uczuc 27.04.07, 23:28
        uczucia trzeba dręczyć, wyciskać, skręcać, wbijać w nie gwoździe, sr.. na nie.
        Po to by kazdy wiedział, że tego co we mnie nikt mi nie odbierze a zranić moge
        jedynie siebie sam a nie jakiś babsztyl który ma wysokie mniemanie o sobie,
        chyba że pod wpływem emocji dźgnie mnie podręczną siekierą.
        • narko_manka Re: Szacunek do uczuc 27.04.07, 23:29
          ja_adam napisał:

          > uczucia trzeba dręczyć, wyciskać, skręcać, wbijać w nie gwoździe, sr.. na
          nie.
          > Po to by kazdy wiedział, że tego co we mnie nikt mi nie odbierze a zranić moge
          > jedynie siebie sam a nie jakiś babsztyl który ma wysokie mniemanie o sobie,
          > chyba że pod wpływem emocji dźgnie mnie podręczną siekierą.


          Trzeba miec przy sobie szybszy sprzet a jazie jakby co
        • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 29.04.07, 04:51
          Gratulacje! Tzn. proponujesz hartowanie. Bezlitosne i okrutne. A co, jeżeli ktoś przeżywa kryzys, dramat życiowy, ma depresję lub boi się wszystkiego, i ma powiedzmy, męża dręczącego psychicznie wiecznymi szykanami? I całe życie przeżył w roli ofiary? To co? Też ma słuchac złośliwości, i podkopujących wiarę w siebie ocen ze strony terapeuty?
          Wydaje mi się, że nie trzeba od razu całej artylerii, by nauczyc się puszczac złośliwości i szykany mimo uszu. Wystarczy jedna "kula" - jeżeli przed nią się obronisz, jeżeli zobaczysz, ze składa się tylko z pustych słów, bez pokrycia z rzeczywistością, jeżeli uwierzysz, że jest to tylko czyjaś opinia, i świat nie kończy się na tej osobie - wygrasz z całą armią :)
          • justyna41 Re: Szacunek do uczuc 29.04.07, 09:25
            lsilanow napisał:

            > Gratulacje! Tzn. proponujesz hartowanie. Bezlitosne i okrutne. A co, jeżeli
            ktoś przeżywa kryzys, dramat życiowy, ma depresję lub boi się wszystkiego, i ma
            powiedzmy, męża dręczącego psychicznie wiecznymi szykanami? I całe życie
            przeżył w roli ofiary? To co? Też ma słuchac złośliwości, i podkopujących wiarę
            w siebie ocen ze strony terapeuty?

            Właśnie tak. Czasami to jedyna droga, żeby wyrwac kogoś z jego roli ofiary.

            Przynajmniej ja taka terapię odbyłam (w zasadzie kończę) i właśnie taki sposób
            pozwolił mi spojrzec inaczej na siebie, przekonał, że mogę wziąc
            odpowiedzialnośc za swoje zycie, innymi słowy wyrwał mnie z roli ofiary osoby
            uzależnionej od alkoholu i przemocy.
            • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 06:17
              czyli wku..c się na maksa i komuś dołożyc, wyzwolic swój naturalny mechanizm obronny, czyli gniew :) podoba mi się. (Ooo, I like it !)

              wydaje mi się, że nakładanie obowiązków, a raczej dawanie zadań, od bardzo malutkich do bardzo trudniutkich też by pomogło

              ja zaś wyszedłem z roli ofiary, gdy uwierzyłem w swoją siłe, w to że potrafię, miałem dobry powód, oj nadobrny to był powód, więc obyło się bez zbesztania :)
              • ewag52 Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 10:25
                myślę,że samo wk..nie na maksa, może byc zalążkiem.
                Samym poczatkiem, tej lawiny, która sie zaczyna (lub nie,nasza wola)
                toczyć.
                Gniew może być konstruktywny, pod warunkiem,że zostanie dobrze wykorzystany.
                Sa ludzie, którzy nie potrafia sie odnaleźć w innej roli, niż
                ofiary.Skarżą się, ubolewają nad swoją dolą, ale dajmy im inną możliwość
                i zostają pozbawieni powietrza.
                Kompletnie nie wiedzieliby, jak maja sie poruszac w życiu.
                Zanik szacunku, do miłości własnej.
                Potrzeba, tego rodzaju- nie wystepuje
            • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 06:26
              ps, jednej kobiecie z toksycznego związku, z bijącym mężem alkoholikiem, będącej na dnie rozpaczy, pomogła jedna wizyta policjantki, która pojechała na wezwanie do mieszkania przypadkiem
              napierw ją wysłuchała
              powiedziała jedną rzecz: może byc Pani szczęśliwa, może Pani się z tego wyrwac, i zacząc nowe życie, da Pani radę :)

              i tak zrodziła się wiara i marzenie, kobieta dała kopa w dupę k...tasowi, rozpędziła się, po drodze zgubiła wiele (choc nie wszystkie) z traum, a po 2 latach organizowała już festwial dla jakiegoś miasta :)
      • sankanda Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 10:42
        bo tutaj nie ma mowy o bezwarunkowej akceptacji. za terapie sie placi -
        pieniadz jest warunkiem wysluchania wszystkiego. zdarza sie jednak, ze pacjent
        wylatuje za drzwi. zdarza sie, ze terapetura zaczyna sie smiac, ziewac, sapac,
        wzdychac, przymykac oczy, krecic glowa lub przerwie seans w najmniej
        spodziewanym momencie. Terapeuta nie musi byc bratnia dusza (ale moze sie nia
        stac w trakcie terapii, tak samo jak moze nagle stracic zaufanie pacjenta).
        Pacjent ma prawo zmienic terapeute, podobnie jak terapeuta ma prawo przerwac
        terapie, czasami w sposob brutalny, jesli terapia nie ewoluuje. Branie
        pieniedzy za stworzanie iluzji raz czy dwa razy w tygodniu, jest cynizmem.
        • ja_adam Potrafisz to zrobić? 01.05.07, 10:59
          powiedz
          DOŚĆ!!!
          • sankanda Re: Potrafisz to zrobić? 01.05.07, 11:10
            TO BYLO DO MNIE ?

            odpowiedz, SPOKOJNIE !!!
        • ewag52 Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 11:23
          nie spotkałam sie jak dotąd z terapeuta, który by ziewał,
          podczas terapii.
          I to za pieniadze.
          Moja guru, za darmo, nie ziewnęła ani razu :)
          • sankanda Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 11:38
            bardzo czesto ziewaja, ciamkaja. to zalezy od szkoly i w duzej czesci od
            fizycznej dyspozycji terapeuty. niektorzy wola schowac sie za plecami
            pacjenta ;)
            zawsze mozna zapytac "dlaczego "pan /pani ziewa"?, jesli to rzeczywiscie
            intryguje pacjenta. To nawet byloby bardzo cenne w terapii, niestety ludzie na
            ogol nie maja odwagi...
        • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 14:07
          to prawd, jest cynizmem i bezwględnym doejenim pacjenta - co do praw terapeuty, również "zwykły" człowiek może sobie poziewac w moim towarzystwie, przerywac rozmowe
          pieniądz jest warunkiem wysłuchania wszystkiego - skoro tak, to dlaczego terapeuta może stracic dobrą wolę, zaufanie, przestac mnie tolerowac i wyrzucic mnie za drzwi? Czyżby dobra wola, tolerancja i zaufanie były elementem koniecznym do bycia wysłuchanym?
          Ktoś mądry powiedział, że żeby komuś pomóc, trza go najpierw lubic.
          A to, że ktoś nas lubi, nie oznacza, że jest zawsze wobec nas miły. Co to za przyjaciel (w realu oczywiscie, a nie w sytuacji terapeutycznej), który zawsze będzie nam przytakiwał, i nigdy nam nie powie coś ostrym tonem, nawet, gdy zauważy, że wpędzamy się w kozi róg, tracimy kontrole nad własnym życiem, lub robimy jakąś głupotę, która może miec dla nas poważne konsewencje?
          Bycie na kogoś złym może byc przejawem troski.
          Co do wylatywania za drzwi - za to można stracic licencje, dowiadywałem się.
          Natomiast, gdy terapeuta traci zaufanie do pacjenta, oznacza to, że w terapii coś już szwankowało od dłuższego czau. To jak z małżeństwem, czy związkiem dwojga ludzi - przyjażnią, partnerstwem, barterswem, siostrzerstwem, czy czymkolwiek podobnym.
          Odpowiedzialnośc za relacje zawsze spada na dwoje ludzi, którzy ją tworzą, często problemy zaczynają się od błahych, niewyjaśnionych spraw.
          I wydaje mi się, że, jak w życiu, by odbudowac nadszarpnięte zaufanie, trza miec odrobinę sympati ... dzięki tego typu uczuciom: *sympatii *miłości *koleżeństwa *przyjaźni *lubienia
          i także wyrozumiałości, można wiele odbudowac :)
          PS. Dzisiaj dowiedziałem się, że mój przyjaciel, który 2 tygodnie temu powyzywał mnie od szaleńców, psychopatów i lunatyków, dzieci we mglę itp, i zerwał kontakty, bo fakt, z czymś przeholowałem, nadal mnie lubi, nie nienawidzi, a w ogóle wszystko jest ok. Chyba spoko :)
    • ewag52 Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 10:30
      ale to nie była odpowiedź, na Twoje pytanie.
      Bardzo odbiegłam od tematu?

      Zadaniem psychologa-terapeuty, jest szanowanie każdego uczucia
      pacjenta.
      Nawet tego, które nie wnosi nic pozytywnego. To pacjent sam, ma sobie
      uświadomić, czy tego na prawdę chce.
      • sankanda Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 11:55
        Zrozumienie uczuc i szacunek dla osoby pacjenta. Bez odwzajemnienia uczuc, bo
        nie kazde uczucie mozna odwzajemnic.

        Bardzo trudny zawod.
        • piesbaskervill Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 12:20
          zawód nie jest trudny,ale nudny,można go wykonywać jedynie w wolnych chwilach
          jako przerywnik,albo urozmaicenie.Słuchanie jak słuchanie,ale myślenie,co z tym
          zrobić,kiedy człowiek dusi się ze śmiechu,albo ziewa,jest niewyobrażalnym cier
          pieniem.
          • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 14:08
            sarkazm, cynizm, orgazm
            • piesbaskervill Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 15:08
              ludzie mają różne tzw.problemy,niektore nieco wydumane,z różnych powodów,a po-
              ziom tego wydumania jest też różny.Słuchanie idioty jest męczące,chyba,że do-
              brze płatne,ale też zawsze jest pytanie,czy sluchać opowieści idioty,czy mieć
              mniej 100 złotych.Wybór należy do ciebie,he,he.
              • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 15:28
                problemem, jest wszystko, to co staje nam na drodze w życiu, z czym mamy kłopot
                nie ma wydumanych problemów
                dla jednego będzie to śmierc kota, który był jak ukochana osoba, dla drugiego śmierc ukochanej osoby, która była jak...
                dla trzeciego wybór przed podróżą walizki - żółtej lub niebieskiej - i naprawdę, przed wyjazdem, o którym sądzimy, że będzie bardzo stresujący, (a taki tylko może byc, reisefieber), można dostac kręcioła i się zapętlic: żółta!, nie, niebieska!, żółta!, nie, niebieska!, żółta!, nie, niebieska!, biorę pomarańczową, a czerwoną zostawiam w domu, będzie czekała jak wrócę (ooops, niechcący!)
                • lsilanow Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 15:29
                  a taki jest tylko hipotetycznie
                • piesbaskervill Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 16:06
                  to nie są problemy,a tym bardziej problemy,ktorymi zawraca się głowę innym,chy-
                  ba,że ma się potrzebę manipulowania ludżmi w ten sposób,którą walizkę wybrać i
                  wciągać wszystkich po kolei w rozwiązywanie "problemu". Smierć kota czy osoby
                  też nie jest problemem samym w sobie.Podobnie jak część wątków na fp -ktorego
                  mam wybrać,tego bylego czy obecnego? To jest jedna z gier,kto chce,ten w nią
                  wchodzi i traci czas.
                  • ewag52 Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 16:18
                    są piesku różne sposoby, na tracenie czasu.
                    Ten akurat wydaje mi sie mało szkodliwy.
                    Ale racja, którego wybrać, albo co gorsza-który kocha i którego
                    ja kocham, jest nieco infantylny.
                    Sorki, z całym szacunkiem
                    dla dylematów.

                    "szanowny panie Rumian, mój były chłopak, na mój widok odwraca głowe
                    i spluwa z obrzydzeniem. Czy mam rozumiec,że nie chce kontynuować
                    naszej znajomości?
                    Myślę,że tak. Ale powinien dac ci to wyraźniej, do zrozumienia"

                    ps
                    wyrazy współczucia z powodu zwichnietej łapki, piesku
                    • piesbaskervill Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 16:22
                      dziękuję ewciu
                      Są gry,małe,duże,są też gierki.A co jest do wygrania ?
                      • ewag52 Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 18:24
                        nic!
                        taka tfurczość dla samej tfurczości, czyt. sztuka dla sztuki.
                        Materialista jeden.Fuj
              • piesbaskervill Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 15:33
                albo czy można zarobić te 100 zł w sposób przyjemny,lekki bez konieczności
                słuchania idioty. Jestem estetą,miłośnikiem i kolekcjonerem pieknych przedmio-
                tów i pieknych,wyrafinowanych kobiet,inteligentnych.Widziałem empirową berżerę
                o mahoniowych nogach,wyściełaną atłasem. Czy ona pasuje do maltretowanej zony
                alkoholika z 5 dzieci ?
        • taisy Re: Tzw. asertywnosc. 01.05.07, 13:12
          To nie jakiś tam sposób bycia od czasu do czasu, ale twoj, mój i innych swięty
          obowiazek.
          W Polsce takich pań - psycholog niedokształconych z poważnymi problemami
          osobowosciowymi jest mnóstwo.Nie oszukujmy sie, one nie znalazłyby pracy na
          zachodzie. Bo brak im wiedzy. Przynoszą jedynie wstyd zawodowi psychologa.
          Zagranicą panują inne prawa, psycholog jest bardzo profesjonalny, kazde
          niestosowne zachowanie psychologa jest kontrolowane, meldowane do wyższch
          instancji. Kilka takich meldunków i psyholog ma zakaz wykonywania zawodu.
          W USA na ogół psycholodzy są bardzo profesjonlni, tam klient zauwaz słowo
          klient,ma prawo wytoczyć proces sądowy- psychologowi, który nieprofesjonalne
          prowadzi terapię. Jeżeli klient wygra taki proces sądowy, psycholog jest
          zmuszony do płacenia ogromnego odszkodowania.
          W Polsce jest ciemnogród i zacofanie, długo i duzo wody upłynie zanim ludzie
          zaczną cos robic w swojej obronie, aby po osobie złego psychologa nie było
          sladu, tam gdzie trzeba powaznie i profesjonalnie pracować, a przy tym umieć
          sie zachowac profesjonalnie.

          Do psyhologa przychodzą rózni ludzie i są to klienci. Do psychiatry chodza też
          rózni ludzie i sa nazywani pacjentami. To jest ta róznica, której nie powinno
          się mieszać.
          • piesbaskervill Re: Tzw. asertywnosc. 01.05.07, 13:26
            nie wiem,czy słuchanie o cudzych problemach jest obowiązkiem,jeżeli mam już
            czegoś słuchać,to wolę dobrą muzykę albo kabaret albo wykład.
            • ewag52 Re: Tzw. asertywnosc. 01.05.07, 13:33
              długo piesku nie wytrzymałes bez forum :)

              Terapeuta chyba wie co robi, wybierając taki, nie inny zawód.
              Zawsze mnie dziwiła pamięć mojej, do faktów i odczuć pacjenta.

              W dalszym ciągu, nie wyobrażam sobie ziewania.
              Na kogo wyście trafiali, na Boga??
              • piesbaskervill Re: Tzw. asertywnosc. 01.05.07, 13:58
                korzystam ewciu z chwili przerwy w innych zajęciach,spowodowanej skręceniem
                nogi w kostce,chociaż czytam w międzyczasie nie tylko forum,ktore dostarcza
                mi rozrywki.
            • lsilanow Re: Tzw. asertywnosc. 01.05.07, 14:15
              słuchac niby nie lubisz, ale o cudzych problemach czytac lubisz ;)
              • lsilanow Re: Tzw. asertywnosc. 01.05.07, 14:18
                chyba jestem już na tyle silny psychicznie, że cudze problemy zaczynają mnie fascynowac
                i wolnych chwilach myślę, jakby pomóc je rozwiązac :)
              • piesbaskervill Re: Tzw. asertywnosc. 01.05.07, 14:25
                tak jak czytam o powodziach,spadku kursów,na fp problemy są rzadkością,to zaba-
                wa,często jest to forum humorum.
          • sankanda Rozbrajajace :))) 01.05.07, 13:31
            dopiero w Stanach jest wolna amerykanka i otwarte drzwi do wszelkich naduzyc !


            odpowiedz mi tylko na dwa pytania : w jaki sposob kontroluje sie kazde
            zachowanie psychologa ? Jakie argumenty swiadcza o nieprofesjonalnie
            prowadzonej terapii, biorac pod uwage, ze w zawodzie psychologa nie ma
            obowiazku rezultatow ?
            • taisy Re: Rzeczywiscie rozbrajajace 01.05.07, 13:34
              Słuchaj ty pindolisz dosc dobrze.
              oto rezultat

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=61535246&a=61654780
    • sankanda Re: Szacunek do uczuc 01.05.07, 13:37
      dziekuje za inteligentna odpowiedz. nie liczylam na wiecej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka