tea_time
25.05.03, 19:47
Wszystkie moje zwiazki z mezczyznami konczyly sie raczej dramatycznym
rozstaniem. Wyjechal, odszedl, zostawil, niewazne w tym momencie, w jaki
sposob, istotne, ze pewnego dnia obudzilam sie, a jego nie bylo. Zamiast
niego zjawil sie bol, smutek, depresja, placz, ciezki zoladek i powieki,
wszystko to znane dobrze kazdemu, kto chociaz raz kochal i zostal
opuszczony, szczegolnie, jesli z ta decyzja sie nie zgadzal:) I nie dziwia
mnie te uczucia, rozstaniu tak jakby przypisane.
Teraz mialo byc inaczej.
Chociaz to On podjal decyzje, ja nie zaprotestowalam, to byla decyzja z
rodzaju slusznych: ja mam 40 lat, on 25, bylismy ze soba pol roku i byla to
pelnia szczescia z obydwu stron. Dlaczego sie rozstalismy? Poniewaz trudno
bylo nam mimo wszystko wyobrazic sobie nasza wspolna przyszlosc, uznalismy,
ze lepiej rozstac sie teraz niz za pol roku czy za rok, kiedy staniemy sie
jeszcze bardziej sobie bliscy. Ale wcale nie o tym chcialam mowic, temat:
Ona starsza od Niego byl jak mniemam przerabiany nie raz jeden.
Chcialam sie podzielic z Wami pewnym odkryciem. Okreslenie odkrycie brzmi
niemal zlosliwie, zwazywszy, jak bardzo cierpie.
Kiedy sie rozstawalismy, tydzien temu, to dla wielbicieli detali:), bylam
pewna, ze skoro rozumiem, dlaczego, skoro zgadzam sie z ta decyzja, skoro
wiem, ze nie moglo byc inaczej..., bylam pewna, ze bede cierpiec mniej niz w
sytuacji rozstania "dramatycznego".
Ten bol mnie zaskoczyl.
Okazalo sie, ze boli tak samo bardzo, jak w sytuacji, kiedy rozstaniu
towarzyszy niezgoda na nie, poczucie niesprawiedliwowsci, rozczarowanie, zal.
Moze nawet jest jeszcze gorzej:)
W sytuacji " On mnie zostawil" jest przynajmniej osoba, ktora za rozstanie
mozna winic:),tymczasem tutaj i teraz nie ma osoby winnej, nie mam do Niego
zalu ani pretensji, to swietny facet, ktory i po rozstaniu zachowuje sie
niezwykle w porzadku i jestem przekonana, ze zrobilby wszystko, by mojemu
bolowi ulzyc, ale ja nie wiem, czy to w ogole mozliwe.
Czytam od dluzszego czasu to Forum, bardzo mi sie podoba sposob, w jaki
reagujecie na posty innych, moze dlatego odwazylam sie odezwac. Powiedzcie
mi, prosze, czy tez cos podobnego sie Wam zdarzylo? I jak sobie z tym bolem
poradziliscie? I dlaczego boli, skoro rozumiem, ze nie moglo byc inaczej?
Tea