Dodaj do ulubionych

czy to już tyran domowy?wyczerpana

26.05.07, 16:28
Z moim chłopakiem jestem już dość długo, mieszkamy razem. Znamy się na wylot,
swoje wady i zalety, a także wady i zalety naszych rodzin. On jest pedantem
(podobnie jak jego nudna matka), mi zdarza się często coś zostawić po sobie
albo prawie zawsze zrobić coś "nie tak". na dodatek jestem mało spostrzegawcza
i to jest przeważnie powód naszych coraz to gorszych kłótni. Pal licho,
kłótnie kłótniami, drażni mnie ta jego pednateria i taka czepliwość, ale
jestem w stanie to przeżyć i nie zaburzałoby mi to spokoju. Ostatnio np.
pokłócił się ze mną o to, że: 1. wyprany koc na którym śpi mały pies położyłam
na wezgłowiu kanapy, na której on trzyma głowę 2. Dałam jedzenie dla psa na
talerzu ludzkim, bo dwa psie były już w zmywarce i się myły.(jedzenie to
składało się z wątróbki i talerz został potem równiez dokładnie oczyszczony
przez zmywarkę). I to by nie stanowiło problemu, bo pies robi gorsze rzeczy na
podłogę i o to awantury nie ma więc nie narzekam. Jakkolwiek powód błahy -
urósł do rangi ogromnej. Usłyszałam nie tylko standard - że fleja, brudas,
bałaganiara "jak Twoja chora psychicznie matka", to jeszcze poszło o to, że
jak sie składamy na jedzenie(on pracuje, ja studiuję, ale mam dochody własne),
to mu oddaje z 4 dniowym opóxnieniem i że musi mi przypominać (więc ostatnie
zakupy zrobił sam i wara mi do nich - serio)Potem kolejny wyrzut- jego
mieszkanie. Bo mieszkamy u niego. Więc jako, że ja też mam swoje i ono jest
wynajmowane, a moja mama często wyjeżdża więc mamy kasę z jednego i
oszczędności na wodzie itd. na drugim. Więc usłyszałam i tu zacytuję, chociaż
strasznie mi wstyd, ale komu to powiem, chyba nie mamie i to nie w Dzień Matki
"Twoja mama powinna mnie po nogach lizać, ze pozwoliłem Tobie tu mieszkać".
Jestem załamana, czuję się potraktowana jak śmieć, jak najgorszy odpad. Dodam,
że takie słowa i wyrażenia słyszę tylko w kłótniach i potem mnie przeprasza,
mówi, że go nerwy poniosły, bo jak się nie kłócimy jest naprawdę nam bardzo
dobrze ze sobą. Nie jest to jakiś prostak, chłopak po studiach, z tzw.
"dobrej" rodziny, gdzie rodzice żyją tak jak Pan Bóg przykazał. Co tydzień
biega do kościółka i ciągnie mnie na siłę prawie ze sobą. Pracuje w dobrej
firmie, dobry i przykładny pracownik, nie pijący, nie przeklinający, nie
palący, normalnie cud by się mogło zdawać. Tylko,że ten cud w momencie kiedy
go nerwy ponoszą robi się okropny, gada takie okropne rzeczy o mnie, ale pal
licho, że o mnie, o mojej rodzinie, że psychicznie chorzy, ze mnie
przechowali, a nie wychowali, że mama nie nauczyła mnie sprzątania, jaka to
jego rodzina nie jest wspaniała i w ogóle to ja mam z nim raj bo kupił
ostatnio najnowsza pralkę, zmywarkę i inne rzeczy a ode mnie wymaga sprzątania
tylko po sobie. To prawda, czasem leżą na przykład na krześle moje rzeczy,
biurko jak się uczę to mam w nieładzie, zdarza mi sie zapomnieć czegoś
odnieść, ale nie mamy syfu nie wiadomo jakiego, jest naprawdę czysto, jak na
mój gust. I to bym mu przebaczyła, tak jak zawsze przebaczam, ale dziś
wyprawia urodziny na domku letniskowym u jego rodziców. jego mamuśka
oczywiście wpierdzieliła się, żeby przygotować obiad, ciasto i w ogóle dla
kochanego synusia. Nie jestem z nim. Po słowach, które zacytowałam, a które
dzisiaj usłyszałam, obraziłam się, licząc na przeprosiny, bo nie będzie nawet
chciał szopki robić przed rodzicami. Jednak pojechał sam. Informując mnie
tylko, że mam nie syfić i nie mogę nic z jego półki z lodówki wziąć do
jedzenia, tylko swoje. To, że o tym pisze na forum uważam za moją porażkę. To,
że siedzę nadal u niego w mieszkaniu i się nie wyniosłam trzaskając drzwiami
za drugą - wiem, że to się kiedyś mi odbije tzw. czkawką. Dodam tylko
nieskromnie, że nie jestem ani brzydka, ani głupia, mam dużo kolegów, którzy
dają mi do zrozumienia, że mogę się podobać. Ostatnio nawet zaczęłam poważnie
myśleć o znalezieniu sobie innego faceta, ale gdzie dorwać porządnego, bez
nałogów i takiego z którym się dogaduję. Bo poza kłótniami się dość dobrze
dogadujemy. Przeraża mnie tylko fakt, wiem że bzdurny, ale i tak mnie
przeraża, że zostane sama, mam 25 lat, prawie kończę studia. Pochodzę z tzw.
"rozbitej rodziny" i to tylko potęguje mój lęk przed samotnością. Co robić?
Zmieniać go (nie zmienię), prosić?-Prosiłam, tłumaczyłam. Obiecywał, że będzie
panował nad językiem. Może wziąć to tylko za głupie gadanie, ale ono jest w
sumie poniżające dla mnie jako dla dziewczyny szanującej siebie i swój dom.
Zostawić? Boję się i jednak kocham, pomimo wszystko. O mojej desperacji
świadczy fakt, że najbardziej przeżywam fakt, że nie jestem z nim na tych jego
urodzinach, bo przecież wszyscy bliscy sobie ludzie chcą spędzać wolne, różne
święta i własne urodziny przede wszystkim razem.No to co zostaję? Bardzo
proszę o jakąś sensowną poradę
Obserwuj wątek
    • martwoj Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 16:53
      jesli nie zanosi się na zmianę na w jego postępwoaniu-rzucaj go.
      Po co się męczyc na wałsne życzenie?
      • lemoniada.cytrynowa Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 16:56
        martwoj napisała:

        > jesli nie zanosi się na zmianę na w jego postępwoaniu-rzucaj go.
        > Po co się męczyc na wałsne życzenie?


        Tak jest, rzuć go póki czas ale na przyszłość... nie karm psa z ludzkiego talerza.
        Całe życie mam psy, kocham psy ale nie zjadłabym nic z talerza z którego jadł
        pies..... choćby był wygotowany (talerz) sto razy.
    • tina73 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 17:29
      no sorki , ale też wkorzyłabym się ostro gdyby mój małżonek podał psu jedzenie
      na talerzu z którego ja jem . to przesada...
      • aga12322 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 17:44
        Sory za głupie pytanie,ale czy facet jest spod Panny?(nie obrażając oczywiście
        innych Panien).Miałam takie przejścia ze swoim i był spod tego znaku...
        • lemoniada.cytrynowa Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 17:54
          aga12322 napisała:

          > Sory za głupie pytanie,ale czy facet jest spod Panny?(nie obrażając oczywiście
          > innych Panien).Miałam takie przejścia ze swoim i był spod tego znaku...


          Łomatkoboska !!! taka głupota jeszcze istnieje.
        • ania8314 odpowiedz 26.05.07, 19:55
          Facet jest spod Bliźniąt, niby to oznacza dwie twarze, co by nawet w tym
          przypadku pasowało. Z tym porządkiem, ok, niedomagam (ale bez przesady, nie
          walają sie brudne majtki po stole czy jakoś tak), z tym talerzem to jednokrotna
          przygoda. Sama nie wiem,teraz co napiszę to chyba takie częste zdanie: może ja
          sama jestem winna jego reakcji?ale czy takie bzdury usprawiedliwiają te słowa i
          takie zachowanie? Czy tego w ogóle nie brac do bani? a co do statusu żony, żona
          nie muszę być, tylko dzieci z rodzin, gdzie rodzice są rozwiedzieni i
          napatrzyły sie na samotność za żadna cholerę nie chcą tak samo. A mam pytanie do
          agi 12322 - miałaś podobne historie? i jak się to skończyło? Ech,zawsze sobie
          myślę, że będzie dobrze, że jakoś się ułoży. W sumie lepsze to niż rozpaczać...
          • aga12322 Re: do Ani 27.05.07, 17:37
            No u mnie skończyło się niestety rozstaniem,nie można było z nim
            wytrzymać,czepiał się wszystkiego...pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki żeby
            wszystko się ułożyło:)
    • piekielnica1 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 18:01
      > Przeraża mnie tylko fakt, wiem że bzdurny, ale i tak mnie
      > przeraża, że zostane sama, mam 25 lat, prawie kończę studia. Pochodzę z tzw.
      > "rozbitej rodziny" i to tylko potęguje mój lęk przed samotnością. Co robić?


      Jeżeli to wszystko co napisałaś jest prawdą to ja uważam, że jednak już jesteś
      w tym związku samotna.
      Służysz facetowi do dowartościowywania sie przez psychiczne wyżywanie się i
      do "ciupciania".
      A będzie jeszcze gorzej.
    • duza-zolza Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 18:04
      a moze poprostu zaczniesz sprzatac.....,postaraj sie i dbaj o otoczenie.
      jestem wodnikiem .......a uwielbiam miec czysto i za zadne skarby nie potrafie
      wypoczywac w mieszkaniu,w ktorym jest nielad. wspolne mieszkanie to kompromis w
      obie strony. jednak zachowanie twego chlopaka jest dziwne....
      • czlowiek_powazny Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 18:08
        Bardzo czesty przypadek wsrod naszych rodaczek: facet mowi spie..j (innymi
        slowami oczywiscie) a te na to kochanie, moze posprzatam, co bys zjadl, piwko
        przyniesc? Nie dziwi mnie, ze niektorzy trzymaja takie za sluzace, drogo nie
        wychodzi a ten robi co chce.
        • czlowiek_powazny Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 18:12
          Co tu duzo mowic, takim niewiele do szczescia potrzeba. Sam status zony
          zaspokaja 100% potrzeb:))))
          • venus22 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 21:55
            ale jest tez bardzo duzo ludzi ktorzy nie tylko ze daja resztki jedzenia psu
            czy kotu do wylizania na "ludzkim" talerzu to jeszcze sa tacy entuzjasci co
            razem lody liza.
            sa nawet tacy co nie maja nic przeciwko jak ich piesek lub kotek po buzi
            wylizuje tak ze jesli ktos nie moze na to patrzec to niech nie truje d..y
            tylko zmieni partnera o podobnych pogladach.

            w ogole ludzie powinni sie dobierac tak aby mieli podone zapatrywania inaczej
            w zwiazku dzieje sie wlasnie tak jak sie tu dzieje.


            Venus
    • iwucha Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 22:26
      "tego kwiatu pól światu", dziewczyno! twój facet to chyba jakiś emocjonalny
      imbecyl. Niech sobie razem z mamusią gary myją. A Ty się nie męcz przez resztę
      zycia!
    • dingdong Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 22:35
      zadnego flejtucha nie nauczysz porzadku, to trzeba z domu wyniesc...nie
      pasujecie do siebie, inne swiaty...jak chcesz z nim byc, to masz o wiele wiecej
      do nauczenia niz nauka na studiach...to moze potrawac pol Twojego zycia...
      • dingdong I jeszcze jedno... 26.05.07, 22:54
        Swiat podaza ku cywilizacji i porzadkowi...Jezeli Ty, przyszla matka jego dzieci
        nie potrafisz podciagnac sie do standardu ktory on uwaza za stosowny, odpusc
        sobie, bo on nigdy tego nie odpusci, tak zostal nauczony, taki jest jego
        standard, inaczej...zameczy Cie, az wrocisz skad przyszlas, zniewolona
        psychicznie, ciagle nie rozumiejac ze on mial racje...
    • solaris_38 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 23:00
      ponieważ świt jest różnorodny wiec istenija wybory

      wybieraj takiego faceta sadze że masz problem z pewnością siebie i zaufaniem do
      życia
      muzę musisz pocierpieć sporo aby zmaltretowana odejdziesz w końcu z przekonaniem
      że lepiej Bez neigo

      ale możesz też zostać lecz bądź przygotowana że to co cie spotka będzie o wiele
      gorsze

      na pewno gorsze od samotności

      polecam terapię rozwojową na rozpoznanie swoich potrzeb i wartości a dopiero
      potem szukanie partnera i ewentualne kompromisy :)
      • dingdong Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 23:06
        solaris, co Ty jej tutaj szyfrem walisz, przeciez ona nie zrozumie...napisz po
        ludzku zeby sie uwakuowala skad przyszla, albo szukala sobie kogos na tym samym
        poziomie co ona...tak trudno napisac?
        • sankanda Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 23:44
          oj, sensowna porada tutaj jest tylko jedna : odejdz od niego. z pewnoscia nie
          bedziesz pierwsza ani ostatnia kobieta, ktora od niego odeszla. dla niego to
          male piwo ( bo on i tak wie, ze zadna kobieta nie dorowna jego mamusi), a dla
          ciebie porzadna doza czystego (wreszcie) powietrza.

          Piszesz o tym jak on ciebie krytykuje (traktuje) i z jakich powodow.
          Przypuszczam, ze znalazloby sie troche "grzeszkow" i na jego koncie. Napisz
          cos na ten temat.
          Co ona robi z ubraniami, ktore nosil w ciagu snia ?
          • sankanda Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 23:45
            oczywiscie mialo byc "co ON robi z ubraniami"...
            • sankanda Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 23:46
              w ciagu DNIA....wrrr
        • solaris_38 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 26.05.07, 23:57
          to jej powiedziało wielu
          a mnie chodzi jeszcze o coś

          chodzi mi o to ze jesli sobie tego faceta wybrał i nie może sie uwolnić to ma
          problem
          i warto nad tym problemem popracować
          aby POTEM już nigdy nie polubiła tego co dla niej złe

          ;)
          • dingdong Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 27.05.07, 00:08
            problem ma z tym, ze podswiadomie przyznaje mu racje...ale ciagle nie potrafi
            czy nie chce przystosowac sie do tej sytuacji, dlatego skazana jest na
            porazke...i powinna zmykac czym predzej. Niestety, to sie bedzie za nia
            ciagnelo...dopoki sama do tego nie dojdzie...a jak dojdzie, to bedzie zalowala...
            • sankanda Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 27.05.07, 11:21
              uwazam, ze akurat w tym przypadku, kopanie w warstwach podswiadomosci autorki
              nie jest najlepszym pomyslem.
              problem polega na obustronnym okazywaniu braku wzajemnego szacunku.
              zwiazek skazany na porazke. nie ma sensu w tym tkwic.
              NIE JESTESCIE DLA SIEBIE.
              • calineczka92 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 27.05.07, 11:54
                dziewczyno to JEST tyran, jesli chcesz sie z nim meczyc do konca zycia to mow
                sobie dalej, ze on sie zmieni ale ja ci powiem ON SIE NIE ZMIENI!!!!!!! moj
                ojciec spod Byka, jest taki sam, wiec ostrzegam ze jesli chcesy miec y nim
                dzieci to one beda cierpiec. czasem wolalabym byc z rozbitej rodziny niz miec
                takiego ojca.
                wiesz jak to jest kiedy dzieci od kolyski niemal musza wysluchiwac takich
                wyzwisk?
                ja nie potrafie czuc sie swobodnie we wlasnym domu, to straszne, mam ogromne
                problemy z nawiazywaniem kontaktow i bardzo niska samoocene.to wynik ciaglej
                krytyki ze strony taty. wiec pozbadz sie tych kajdanow, piszesz ze masz
                powodzenie, wsrod nich znajdziesz takiego ktorz bedzie cie SZANOWAL.wtedy
                dopiero zobaczysz jak to jest byc osoba prawdziwie kochana i doceniana.

                wlasnie ojeciec mowi ku.. i sie drze ze mam cos robic poznej dokoncze
            • solaris_38 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 27.05.07, 18:04
              uważam to za bardzo celne . Nie wiedziałam jak to ująć wiec nie próbowałam nawet
              tego zaczepić. Chodzi o to ze ona podświadomie przyznaje mu rację. jest możliwe
              tez że to postać wirtualna skonstruowana aby podrażnić kobiety niezależne.
              Kobiety niezależne ostro reagują na cudzą nieświadomą zależność. To je upokarza.
    • luka76 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 27.05.07, 12:49
      Ludzie - co wy mowicie do tej dziewczyny, tu nie chodzi o porzadki, czy
      podawanie psu na talerzu jedzenia , ten facet to świr jakich malo, jak mozna sie
      tak zachowywac w stosunku do kochanej / ponoc/ kobiety, wlaszcza takiej ktora
      nie jest na jego utrzymaniu , w glowie mi sie nie miesci jak mozna powiedziec
      "nie zjadaj mi z mojej polki w lodowce"? Aniu uciekaj od tego idioty i nie mysl
      ze zostaniesz sama jestes jeszcze taka mlodziutka ze trzydziesci razy mozesz
      sobie zmienic i na pewno znajdziesz kogos , kto cie bedzie kochal i szanowal -
      osobiscie przeszlam "wszystkie etapy" takiego chamstwa u facetow i wierz mi ONI
      SIE NIE ZMIENIAJA a wrecz przeciwnie poslubie bedzie coraz gorzej i gorzej-
      moja rada: UCIEKAJ JAK NAJDALEJ OD TEGO PSYCHOLA
      • askastar do luka76 27.05.07, 13:48
        zgadzam sie z tym, co radzisz jej, ale widzisz, patrzysz na to z meskiego
        punktu widzenia.jestem starsza troche niz autorka postu i mysle,ze wiem, co nia
        kieruje.mianowicie strach przed samotnoscia. Powiedz mi Luka, gdzie sa faceci-
        wiesz?tacy ciepli, normalni?
        ja nie wiem, nie znam ani sztuki
        • luka76 do askadar 27.05.07, 15:27
          Nie moge patrzec z meskiego punktu widzenia - bo jestem kobieta, po drugie
          szkoda ze jeszcze pokutuje w naszym spoleczenstwie "ten cholerny strach przed
          samotnoscia" - przed jaka samotnoscia sie pytam? przed samotnoscia w zwiazku,
          czy samotnoscia w malzenstwie - to jest dopiero samotnosc jak masz kolo siebie
          czlowieka, ktorego kochasz a on cie traktuje jak szmate? czy to nie jest
          samotnosc?. Pokolenie powojenne naszych matek / w tym i mojej/ "trwaly przy
          swoich mezach" nie wazne ze pil i bil wazne ze byl - wogole tyle co kobiety
          wycierpialy w swoich malzenstwach tylko dlatego ze " co ludzie powiedza" albo
          "co Bog zlaczyl niechaj czlowiek nie rozlacza" to sie w glowie nie miesci - noi
          co taka poniewierana matka ma przekazac swojej corce jak widzi ze tatus / albo
          konkubin " sie nad nia zneca? - i co i moze mi teraz powiesz ze jednak lepiej
          zyc z kims takim?
          • askastar do luka 27.05.07, 17:01
            ups, przepraszam za ten meski punkt:-(
            ja wiem jakie wlasnie pokutuje i dlatego jestem w stanie ja zrozumiec, co nie
            oznacza,ze to popieram czy pochwalam
            trzeba sobie tylko umiec i chciec uzmyslowic wlasnie to, co napisalas-ze jest
            sie choler.nie samotnym bedac z kims takim wlasnie
            ot, tu zagwozdka
      • dingdong Ze on jej jeszcze nie pogonil... 27.05.07, 17:26
        To sie naprawde dziwie, bo wiem jak upierdliwy moze byc w domu brud i
        balaganiarstwo...prawdopodobnie musi ja kochac ale czasami nie wyrabia chlopina,
        bo wierzy ze sie ta dziewczyna zmieni.

        Otoz nie zmieni sie, ona tego nie widzi, tak samo jak nie widzi co jest
        przyczyna klotni...ot, tak wychowana...i co gorsze, nie chce sie podciagnac
        tylko biadoli.

        I tu prosze, od psycholi jest jeszcze wyzywany...przeciez ich zwiazek to typowy
        mezalians...
        • blackforever Re: Ze on jej jeszcze nie pogonil... 03.06.07, 18:16
          dingdong napisał:

          > To sie naprawde dziwie, bo wiem jak upierdliwy moze byc w domu brud i
          > balaganiarstwo...prawdopodobnie musi ja kochac ale czasami nie wyrabia
          chlopina
          > ,
          > bo wierzy ze sie ta dziewczyna zmieni.
          >
          > Otoz nie zmieni sie, ona tego nie widzi, tak samo jak nie widzi co jest
          > przyczyna klotni...ot, tak wychowana...i co gorsze, nie chce sie podciagnac
          > tylko biadoli.
          >
          ale to nie powód do obrażania. Może to bałaganiarstwo to jej cichy protest?
    • sentisenti Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 27.05.07, 16:14
      Uważam ,że twój chłopak jak najbardziej ma paskudne skłonności. Ogólna ogłada i pedanteria jeszcze nie uczyniły z nikogo dobrego człowieka, jeżeli brak mu szcunku do najbliższych osób i w nerwach nie panuje nad sobą.
      Luka bardzo dobrze prawi odnośnie stereotypów pokutujących w społeczeństwie i podejścia do samotności.Przeszłam przez to wszystko - 5 lat z totalnym tyranem, przy którym twój to mały kotek pokojowy.Wiem jak to jest. Dziś błogosławię moją "samotność" i dziękuję samej sobie że uwolniłąm się z toksycznej relacji.
      Jeżeli chcesz wyjśc na prostą to przede wszystkim trzeba zacząć od pracy nad sobą. Twoje poczucie własnej wartości leży w gruzach, skoro pozwalasz na traktowanie cię jak szmatę i kwitujesz to "pal licho". Z takich traum wychodzi się długo i mozolnie, a najlepiej z czyjąś pomocą. Otarłam się o ośrodek pomocy osobom pochodzącym z patologicznych rodzin, i chodź rozmawiałam tylko raz z psychologiem i oburzona wybiegłam z gabinetu , to ta rozmowa pozostała w mojej głowie i pomogła mi podjąc decyzję gdy już dojrzałam żeby powiedzieć "KONIEC".

      czy zechcesz odejść czy też walczyć o właściwy klimat w związku - i tak musisz zacząć od siebie!! gdy uwierzysz w swoją własną wartość to będziesz lepiej wiedzieć jak chcesz żyć.

      I wiesz, odmawianie ci jedzenia to ... no po prostu wieje grozą, brak mi słów na określenie indywiduum , które posuwa się do takich uwag.
    • czerwone_wytrawne Bierze mnie złość, kiedy to czytam! 28.05.07, 18:21
      Nie pojmę za cholerę, jak można dać się tak traktować komukolwiek! Nie rozumiem,
      jak można nie mieć za grosz godności, szacunku dla własnej osoby i takiego
      najzwyklejszego zdroworozsądkowego myślenia!!
      Wiem, że to dziwne, ale na autorkę postu bierze mnie złość, i nie potrafię
      współczuć - wszak to na jej własne życzenia pozwala sie traktować jak śmiecia. I
      nie piszcie proszę, że zakochana i że to dlatego nie potrafi odejść. Co to
      znaczy nie potrafi?? Czego się boi?? Jakiej samotności na litośc Pańską??
      Kobieta ma 25 lat (słownie: dwadzieścia pięć!!!) i boi się samotności!?? Ktoś tu
      przytomnie zauważył, że są kobiety, które zadowala status żony. Obawiam się, że
      mamy żywy tego przykład.
      Zachowaj godność - zostaw go.
      • ewilek2 Re: Bierze mnie złość, kiedy to czytam! 28.05.07, 18:47
        Mnie się wydaje, że rozumiem autorkę postu. Pochodzi z rozbitej rodziny, szuka
        za wszelką cenę miłości i opieki. Jest jeszcze bardzo młoda. Tylko wydaje się
        jej , że 25 lat to kupa czasu. Ja z perspektywy czasu widzę, że byłam do niej
        trochę podobna. (też potrafiłam dać psu do wylizania prodiż :-)) ) Potrzebowałam
        wielu lat aby nabrać pewności siebie, zmusić do poszanowania swojej osoby męża i
        syna. Ale nigdy, przenigdy mój mąż nie próbował posuwać się tak daleko jak jej
        partner. Mam wrażenie, że on nie poprzestanie w przyszłości na wyzwiskach.
        Pewnie kiedyś "nie wytrzyma - poniosą go nerwy" i uderzy pierwszy raz. A potem
        już pójdzie. Uciekaj dziewczyno , uciekaj jak najprędzej. Dopóki jeszcze nie
        łączą was powiązania materialne i dzieci. świat pełen jest wartościowych
        mężczyzn i na pewno takiego znajdziesz.
        Acha, jeszcze jedno . Bzdurą jest że porządku człowiek nie może się nauczyć i
        zamiłowanie do niego wynosi z domu rodzinnego. Ja też byłam bałaganiarą. Nie
        miałam brudu wokół siebie ale rozgardiasz - tak. I co? Teraz mam w domu jak w
        pudełku. Wszystko poukładane na swoim miejscu. Tak jak trzeba :). Wystarczy
        trochę samozaparcia i odrobina dobrej woli. Człowiek wszystkiego może się nauczyć.
        Pozdrawiam
        • 10iwonka10 Re: Bierze mnie złość, kiedy to czytam! 28.05.07, 21:51
          Smutno sie to czyta.
          I ten facet jest wredny on idzie na swoje urodziny ...a do dziewczyny zeby z
          jego polki nie jadla.To tak jak do psa. To nie jest zwiazek partnerski i nie
          sadze ze on cie kocha.
        • ania8314 Dziękuje 28.05.07, 21:58
          Pragnę podziękować za wsparcie i dobre rady. Oczywiście, co było do
          przewidzenia, mój chłopak poszedł po rozum do głowy, przepraszał, wie, że jego
          zachowanie było nieadekwatne do sytuacji. Jednak ja już mam tą świadomość, że to
          jest znowu do następnego razu.Co do mojego lęku itd. wiem, to idiotyczne, ja
          sama jakbym czytała moje zwierzenia też bym tak napisała. W sumie mój partner to
          naprawdę dobry człowiek, uczynny, pomocny, zakochany, TYLKO ( a może Aż) ponoszą
          go nerwy i nie panuje nad językiem. W sumie ważne są czyny, a nie słowa, ale ja
          już sama nie wiem. Przez takie zachowania ja powoli zaczynam się odkochiwać,
          przypatrywać innym facetom. Z jednym mam nawet dość bliski kontakt, jednak on,
          tak samo jak i ja, ma kogoś. Pewnie więc nasza znajomość z góry jest skazana na
          niepowodzenia, bo ja nie odważę się zaryzykować, bo przecież kocham mojego
          chłopaka mimo wszystko i nie chcę go ranić, chcę być uczciwa, a on (ten drugi)
          również bardzo jest związany ze swoją dziewczyną i też jest facetem z tzw.
          zasadami. A więc nie pozostaje mi nic innego jak przebaczyć i poczekać, tylko
          zawsze się obawiam żebym nie czekała za długo i nie przespała stacji, do której
          zmierzam
          • 10iwonka10 Re: Dziękuje 28.05.07, 22:04
            naprawdę dobry człowiek, uczynny, pomocny, zakochany, TYLKO ( a może Aż) ponosz
            > ą
            > go nerwy i nie panuje nad językiem

            Wiesz jak przeczytalam twoj post to pomyslalam o swoim mezu. Tez sie czasem
            klocimy, krzyczymy....ale nie wyobrazan sobie zeby poszedl na swoje urodziny (
            mama upiekla ciasto...)beze mnie. To juz nie byly chyba nerwy ale dosc okrutne
            zachownaie w stosunku do ciebie. I co on powiedzial swojej mamie? Ze zle sie
            poczulas?....
            • ania8314 Ze źle się poczułam-prawie trafione 29.05.07, 23:13
              W sumie rodzicom powiedział prawdę, z czego, jak przekazał - nie pochwalili jego
              zachowania. A znajomym, że mam bardzo dużo nauki (sesja). W sumie lepiej to niż
              mówić prawdę, bo prawda jest żenująca. Z czego Ci znajomi potem opowiadają, jak
              się spotkaliśmy, jak to było fajnie, jak super gościna, przyjęcie, rodzice i w
              ogóle i że powinnam żałować, że mnie tam nie było. poczułam się jak totalna
              idiotka, której zakazano pobawić się na urodzinkach, jako kara za niedobre
              zachowanie się. Pomimo, że między nami jest już "zgoda", wyjaśniliśmy,
              przeprosił itd. to nie mogę się przełamać, jestem oschła, oziębła, nie taka
              przytulna i zakochana jak poprzednio. i cały czas myślami przy kimś innym
              (chociaż to nierealne). W sumie pożyjemy i zobaczymy, myślę pozytywnie, więc
              liczę, że wszystko się ułoży. jak? byle korzystnie
              • sankanda Re: Ze źle się poczułam-prawie trafione 30.05.07, 10:19
                dobre rady nie sa lekarstwem na glupote. niestety.
              • nymphaea88 to Ty jeszcze z nim jesteś?! 30.05.07, 18:22
                On się nie zmieni, a Ty go jeszcze próbujesz usprawiedliwiać. Odwagi dziewczyno!
                • ania8314 ławteij powiedzieć, trudniej wykonać 30.05.07, 19:09
                  Domyślam się, że dla wielu czytalników tego posta jestem durną idiotką, która
                  powinna spylać ile sił w nogach. Jak już napisałam, sama bym sobie taką radę
                  czasem dała. Jednak radzic jest łatwo, a zrobić trudniej, tymbardziej, że po
                  burzy szybko zapomina się nieprzyjemne rzeczy, ma się głowę pełna planów i
                  pozytywne myślenie, aż do następnego razu oczywiście....
                  • nymphaea88 Re: ławteij powiedzieć, trudniej wykonać 30.05.07, 20:08
                    Nie jesteś durną idiotką.

                    ania8314 napisała:

                    po burzy szybko zapomina się nieprzyjemne rzeczy, ma się głowę pełna planów i
                    pozytywne myślenie, aż do następnego razu oczywiście....

                    Mam wrażenie że czekasz na ten następny raz. Przepraszam że się tak zagłębiam,
                    ale może Ty podświadomie oczekujesz od drugiego człowieka kary? Pisałaś coś o
                    rozpadzie rodziny, może masz poczucie winy z tego powodu?
                    • ewilek2 Re: ławteij powiedzieć, trudniej wykonać 30.05.07, 20:50
                      dokładnie tak samo tłumaczą swoje trwanie przy mężach żony maltretowane "po
                      burzy przychodzą dobre dni, są przeprosiny, obiecywania, plany ...". One tez
                      wierzą że to się już nie powtórzy. I tak do nastepnego razu. No coż, zrobisz jak
                      będzie uważać, to twoje życie. Jesteś już dorosła i sama odpowiadasz za siebie.
                      Życzę ci aby nie było "następnego razu" (chociaż równie dobrze mogę życzyć ci
                      wygrania w lotto)
                    • ania8314 oczekiwanie 30.05.07, 21:19
                      W sumie masz rację, trochę czekam na następny raz, tylko sama nie wiem dlaczego.
                      A co do poczucia winy - zawsze mi się wydaję, że rzeczywiście nie powinnam
                      pewnych rzeczy robić, czasem robie naprawdę głupoty, które moga denerwować
                      drugiego człowieka. Tylko już nie mogę słuchać tego gadania, zrzędzenia,
                      obrażania. Co do rodziny - moi rodzice rozwiedli się, kiedy miałam 3 lata,
                      żadnego poczucia winy z tego tytułu nie mam, tylko po prostu boje się skończyć
                      jako samotna dziewczyna, która się stawiała i chciała księcia z bajki.
                      • 10iwonka10 Re: oczekiwanie 30.05.07, 21:32
                        tylko po prostu boje się skończyć
                        > jako samotna dziewczyna, która się stawiała i chciała księcia z bajki.
                        Ania, ja mysle ze ty gdzies spo drodze stracilac duzo pewnosci i wiary w
                        siebie.
                        Moze zadaj sobie pytanie- Czy ty jestes w tym zwiazku szczesliwa?

                        jesli on cie tak bedzie traktowal to bedziesz tracic wiecej...wiecej pewnosci
                        ciebie a on bedzie mial nad toba wladze i bedzie ci wciaz wypominal jaka to
                        jestes glupia, beznadziejna... i jaka szczesciara ze on cie zechcial. Ile ty
                        masz lat 25? Nie zostaniesz sama mysle ze wicaz jest duzo samotnych mezczyzn
                        ktorzy beda cie widziec jako atrakcyjna dziewczyne i moga ci przywrocic wiare
                        w siebie.Ja mysle ze ten zwiazek jest bardzo toksyczny dla ciebie.

                        Ja bym chyba nie mogla byc z kims kto nie ma do mnie szacunku....

                        • interactive2 Re: oczekiwanie 31.05.07, 08:18
                          Czytajac twoje zapisy pare rzeczy nie daje mi spokoju:
                          Piszesz:
                          >> Zostawić? Boję się i jednak kocham, pomimo wszystko.
                          >>. Pomimo, że między nami jest już "zgoda", wyjaśniliśmy,

                          przeprosił itd. to nie mogę się przełamać, jestem oschła, oziębła, nie taka
                          przytulna i zakochana jak poprzednio. i ==== cały czas myślami przy kimś innym===
                          Wiec jak to jest skoro najpierw piszesz o miłości a potem o tym że cały czas
                          myślisz o innym? Czy to jest uczciwe?

                          Z drugiej strony jeśli ten ktoś inny miałby być podobny do Ciebie, to może
                          jednak lepiej być z nim, nie uważasz???
                          Jak to możliwe że przez tyle lat znajomości nie zauważyłaś, że jesteś zupełnie
                          inna niż ten facet, czy to twoje bałaganiarstwo wyszło dopiero po tym jak
                          zamieszkaliście razem? Jesli tak to moze nie byłoś wobec niego uczciwa.
                          >> Co do rodziny - moi rodzice rozwiedli się, kiedy miałam 3 lata,
                          żadnego poczucia winy z tego tytułu nie mam, tylko po prostu boje się skończyć
                          jako samotna dziewczyna, która się stawiała i chciała księcia z bajki.

                          Piszesz o tym jak on ciebie krytykuje ale po tym co tu napisałaś zastanawia
                          mnie, czy ty go nie potrzebujesz po to aby uzupełnić luke za rozbita rodzinę,
                          czy to naprawdę możliwe, żeby kłócić się tylko przez pedanterie, napisz coś jak
                          wyglądało Twoje życie przed wprowadzeniem się do niego. Dlaczego pytam, mam na
                          swoich zajęciach terapeutycznych dużo podobnych spraw i bardzo często podłoże
                          jest podobne, życie rodzinne, surowy ojciec, itp. które teraz moze miec wpływ na
                          twoje problemy w małżeństwie. Mimo wszystko życzę powodzenia i polecam spotkanie
                          z psychologiem, to naprawdę pomaga zrozumieć drugą stronę.
                      • blackforever to nie sa powody aby tak Cię traktować 03.06.07, 18:13
                        Może rzeczywiście nie daje się psu jeść z ludzkiego talerza a psiego koca nie
                        kładzie na łóżko, ale to nie powód do obrażania Ciebie, Twojej rodziny i w
                        ogóle nie powód do robienia awantur. Uwagę można zwrócić w delkatny sposób, a
                        to co robi Twój chłopak to chamstwo i brak szacunku do Twojej osoby. Moja dobra
                        rada - wiej gdzie pieprz rośnie od takiego gada, nie dość, że do siebie nbie
                        pasujecie, to nie grzeszy szacunkiem do Ciebie.
          • nadja Re: Dziękuje 04.06.07, 13:48
            Kurcze...
            Skad ja znam to "w sumie to dobry, pomocny, zakochany..."
            ech...
            n.
    • uczula Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 01.06.07, 09:54

      Ja cie troche rozumiem.
      Trudno odejsc od czlowieka tylko dlatego ze go w nerwach ponosi i klepie co mu
      slina na jezyk przyniesie po to tylko by ukluc.
      Ja mam troche podobnie - bo u mnie jednak partner nie ma takiej pedanterii i
      nie dzieli lodowki na polki dla mnie i dla siebie.
      z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze jestem len i nie lubie sprzatac, ale w
      balaganie i brudzie tez nie lubie zyc.
      wiec sprzatam wtedy gdy uznam,ze ten balagan wokol mnie sama mnie denerwuje.
      Rzecz w tym, ze w klotniach ( nie klocimy sie o porzadek a o inne bardziej
      interesujace rzeczy) on zaczyna mi to wytykac... po mnie to splywa poniewaz
      uwazam ze sam postepuje dokladnie tak samo jak ja.
      Wtedy patrze na niego i mowie: chwyc dystans do tego co mowisz, bo sie
      nakrecasz.
      I powtarzam to zdanie z 5 razy zanim to do niego dotrze. I czekam az przestanie
      sie nakrecac - rozmowa z nim wtedy nie ma sensu, bo nic co do niego powiem nie
      dotrze. Szkoda mojej fatygi i nerwow. To mnie zawsze studzi z negatywnych
      emocji. I chyba pomaga w rozmowie...


      Nie nalezy w zwiazku dopuszczac co pewnej eskalacji klotni.
      Szkoda, ze poklociliscie sie tak, ze pojechal sam.
      Ciezko jest odwrocic taka sytuacje, gdzie jedno obraza sie na drugie. a drugie
      odbija pileczke i tez sie obraza i zadne nie chce ustapic.
      Wyprowadzajac sie ryzykujesz to, ze zwiazek sie rozpadnie.
      Z drugiej strony taka agresja slowna jest nie do wytrzymania i napewno cos z
      tym trzeba zrobic.
      Na poczatek sprobowac wyciszyc emocje w rozmowie.
      I zapytac sie partnera, czy fakt iz masz taka wlasnie wade ( owa
      niefrasobliwosc w postepowaniu w sprzataniu) tak bardzo mu przeszkadza.
      Czy uwaza, ze jest to fakt z ktorym nie chce i nie moze sie pogodzic.
      Bo przeciez ty sie nie zmienisz.
      PRawda? Czy jestes w stanie pojsc na ustepstwa, jezeli on tez znajdzie jakis
      kompromis.
      Czy jestes w stanie bardziej sie do pewnych rzeczy przykladac, jezeli on nie
      bedzie tak agresywny slownie...
      Czyli jednym slowem, czy stac Was oboje w Waszym zwiazku na kompromis.
      Jezeli tak - to do dziela.
      Jezeli nie - to sie zastanow czy jednak nie wyprowadzic sie do swojej mamy
      zabierajac wszystkie swoje rzeczy, lacznie z tym co masz na swoich polkach w
      lodowce...
      :)
      Zycze tylko dobrych decyzji.
    • ewiku jesteś wyczerpana z lęku przed samotnością... 01.06.07, 11:14
      bo to jedyne wytłumaczenie, że tkwisz w związku, który Cię unieszczęśliwia...

      a tak na marginesie, powinnaś wprowadzić zasadę w czasie kłótni, że trzymacie
      się TYLKO tematu kłótni a jeżeli któreś z Was zmienia ten temat tzn. że chodzi w
      takim momencie o całkiem coś innego...
      umieć sie kłócić też trzeba sie nauczyć...

      a jak chcesz odejść to po prostu odejdź... może znajdziesz wtedy trochę czasu,
      żeby zastanowić się czego albo kogo tak naprawdę chcesz a przede wszystkim co
      potrafisz dać sama...
      powodzenia


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • dzimbim Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 01.06.07, 11:54
      Jak go kochasz,to sie zmień:)
      • asiara74 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 01.06.07, 16:45
        Wiej od gościa bo będziesz musiala całe życie znosić dziwactwa x 2 (on+mamuśka)
    • bumbak Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 01.06.07, 17:08
      To człowiek pełen obsesji. Zrozumienie go, nic nie da. Tolerowanie go, nic nie
      da. Prawdę mówiąc, raczej wypadałoby zainteresować go medytacją, wtedy po jakimś
      czasie pozbył by się tego czepialstwa a raczej cieszył się życiem. Albo go
      rzucaj.. to niezdrowy związek. Jego problem może polegać na tym, że cię ma. Nie
      powinien tak myśleć. Jesteś z nim, a nie jesteś jego. Mała różnica a cieszy.
      • magda.aniol uwolnij się z toksycznego związku 03.06.07, 23:07
        W twoim przypadku widzę tylko jedną radę - uwolnić się z tego TOKSYCZNEGO
        związku. Z tego co piszesz, to nawet nie jest miłość z twojej strony, to strach
        przed samotnością. Uwierz mi, lepiej być samotną niż tkwić w tak
        wyniszczającym związku. Sama byłam przez kilka lat z takim partnerem. Przez
        cały czas trwania tej znajomości nie było aż tak źle jak u ciebie, ale również
        przykrości i czepianie się o byle co a potem obietnice poprawy. A kiedy zaczęło
        być tak jak u ciebie - po pierwszym numerze powiedziałam ,,won". Wcześniej nie
        raz zastanawiałam się co będzie jak zerwę po tylu latach. Było niesamowite
        uczucie ulgi, uwierz mi, jakby ktoś zdjął mi kulę u nogi. Później poznałam
        fantastycznego faceta, czego również życzę tobie. Naprawdę dziwię ci się jak
        możesz znosić tyle upokorzeń. Zostaw chłopaka, nie daj się zwodzić obietniocom
        poprawy, nie raz miałaś okazję przekonać się, że to słowa na wiatr. I nie
        słuchaj rad typu ,,jak go kochasz to się zmień". Partner ma ciebie kochac za to
        jaka jesteś. Pozdrawiam
    • taisy Re: Patrząc z innego punktu widzenia. 04.06.07, 10:12
      Dla mnie on nie jest pedantem, chocby z takiego prostego punktu widzenia,ze
      osoby pedantyczne nie trzymaja zwierząt w domu.Człowiek pedantyczny to człowiek
      przesadnie czysty. Dla niego taki kot, czy pies to zródło brudu bakterii i
      wirysow jakie te zwierzeta maja na swojej siersci i w sobie.
      Nie kazdy moze pozwolic sobie na zwierzatko w domu, sa osoby alergiczne na
      zwierzeta, co by swiadczylo ze zwierze nie latwo jest utrzymac w domu.Kurz,
      mase siersci walajacej sie po krzeslach, fotelach. Wiadomo psy majtek nie nosza
      ani tylka nie podmywaja, wiec ich bakterie przesiakaja caly dom.Gdziekolwiek by
      ta psinka nie usiadla, zostawia niewidoczny/widoczny slad.
      Więc twoj chlopak nie moze byc z tego wzgledu pedantem.Wiec kim jest? Jest
      czlowiekiem lubiacym czystosc i porzadek.I takich ludzi jest wiele, dzieki za
      ich istnienie, bo bez nich swiat zamieniłby się w syf!
      Z punktu widzenia osoby również lubiacej czytsośc powiem ci,ze ciezkie jest
      zycie z kimś kto nie podziela podobnych wartosci.
      Ja nie mogłabym zyc pod jednym dachem z mezczyzną, ktory nie przywiazuje wagi
      do czystosci i porzadku.
      A tera z innej beczki, ty jestes zmeczona i on tez tobą nie łudz się ze jest
      inaczej.
      Na twoim miejscu starałbym się przyłożyc do porzadku, wiecej sprzątac i byc
      dokładną. Również jezeli chodzi o pieniadze to nie jest bagatela. Jezeli macie
      wspolną kasę to i ty staraj sie pomoc mu ekonomicznie i przestrzegaj owych dat.
      Jezlei nie mzoesz zapłacić w czas uprzec go o tym. Ale pokaz ze sa to dla
      ciebie sprawy tak samo wazne jak i dla niego.
      Mysle, ze powoli mozna te sytuacje zmienic, i powalczyc zwlaszcza jak piszesz
      chlopak jest tego wart. Bo jezeli go zostawisz i zaczniesz szukac 'w
      koszu 'pomiedzy takimi jak ty sama, to ciezko ci bedzie w tym zyciu. Ktos
      podobny do ciebie zamieni ci to zycie w syf.Wiec popracuj troche nad sobą i
      uszanuj jego prawo do mieszkania w swoim domu, tak jak i on chce.A chce miec
      czysto i porzadnie to niech ma, poniewaz w takim srodowisku czuje sie
      bezpiecznie i dobrze je zna.

      Psu nie podaje sie jedzenia na talerzu, ktory ludzie uzywaja, bo nawet wymyty w
      gorącej temperaturze pozostawia slad brudu po sobie, przciez ten pies z marda
      caly czas przy ziemi, obwach..e kazde goowno napotkane przy ziemi i jak tu jesc
      z talerza po psie.Ja bym taki talerzyk wywaliła do kosza.
      • sankanda Re: Patrząc z innego punktu widzenia. 04.06.07, 11:05
        taisy napisała:

        > Dla mnie on nie jest pedantem, chocby z takiego prostego punktu widzenia,ze
        > osoby pedantyczne nie trzymaja zwierząt w domu.


        Nieprawda.



        Dla niego taki kot, czy pies to zródło brudu bakterii i
        > wirysow jakie te zwierzeta maja na swojej siersci i w sobie.

        Nie dla pedanta.

        > Nie kazdy moze pozwolic sobie na zwierzatko w domu, sa osoby alergiczne na
        > zwierzeta, co by swiadczylo ze zwierze nie latwo jest utrzymac w domu.Kurz,
        > mase siersci walajacej sie po krzeslach, fotelach. Wiadomo psy majtek nie
        nosza
        >

        No tak, ale w ich przypadku, to nie stanowi problemu.

        > ani tylka nie podmywaja, wiec ich bakterie przesiakaja caly dom.Gdziekolwiek
        by
        >
        > ta psinka nie usiadla, zostawia niewidoczny/widoczny slad.
        > Więc twoj chlopak nie moze byc z tego wzgledu pedantem.Wiec kim jest? Jest
        > czlowiekiem lubiacym czystosc i porzadek.I takich ludzi jest wiele, dzieki za
        > ich istnienie, bo bez nich swiat zamieniłby się w syf!

        lomatko...

        > Z punktu widzenia osoby również lubiacej czytsośc powiem ci,ze ciezkie jest
        > zycie z kimś kto nie podziela podobnych wartosci.

        Swieta prawda.

        > Ja nie mogłabym zyc pod jednym dachem z mezczyzną, ktory nie przywiazuje wagi
        > do czystosci i porzadku.


        > A tera z innej beczki, ty jestes zmeczona i on tez tobą nie łudz się ze jest
        > inaczej.
        > Na twoim miejscu starałbym się przyłożyc do porzadku, wiecej sprzątac i byc
        > dokładną. Również jezeli chodzi o pieniadze to nie jest bagatela. Jezeli
        macie
        > wspolną kasę to i ty staraj sie pomoc mu ekonomicznie i przestrzegaj owych
        dat.
        >
        > Jezlei nie mzoesz zapłacić w czas uprzec go o tym. Ale pokaz ze sa to dla
        > ciebie sprawy tak samo wazne jak i dla niego.
        > Mysle, ze powoli mozna te sytuacje zmienic, i powalczyc zwlaszcza jak piszesz
        > chlopak jest tego wart. Bo jezeli go zostawisz i zaczniesz szukac 'w
        > koszu 'pomiedzy takimi jak ty sama, to ciezko ci bedzie w tym zyciu. Ktos
        > podobny do ciebie zamieni ci to zycie w syf.Wiec popracuj troche nad sobą i
        > uszanuj jego prawo do mieszkania w swoim domu, tak jak i on chce.A chce miec
        > czysto i porzadnie to niech ma, poniewaz w takim srodowisku czuje sie
        > bezpiecznie i dobrze je zna.

        Slusznie.


        > Psu nie podaje sie jedzenia na talerzu, ktory ludzie uzywaja, bo nawet wymyty
        >
        > gorącej temperaturze pozostawia slad brudu po sobie, przciez ten pies z marda
        > caly czas przy ziemi, obwach..e kazde goowno napotkane przy ziemi i jak tu
        jesc
        >
        > z talerza po psie.Ja bym taki talerzyk wywaliła do kosza.
        >

        A skad wiesz, ze tego nie zrobila ?

        • taisy Re: A co Ty wiesz na temat pedantyzmu? 04.06.07, 11:41
          Skąd u ciebie ta wiedza?
          Pedantką to ty nie jestes, skoro pisanie do ludzi s p i e r d a l a j łatwo ci
          przychodzi przez móżg i klawiaturę.
          W kazdym bądź razie niewerbalną.
          • sankanda Re: A co Ty wiesz na temat pedantyzmu? 04.06.07, 18:27
            coz, ty natomiast nie jestes pedantka w dziedzinie ortografii... pozwol, ze
            uscisle :

            wyraz "niewerbalna" napisany tak, jak ty to uczynilas, odnosi sie do
            klawiatury. jesli mialas zamiar odniesc go do mnie i mojej pedanterii (badz jej
            braku); nalezalo napisac oddzielnie, czyli "nie werbalna". to jest poziom
            jezyka polskiego w siodmej klasie szkoly podstawowej...

            • taisy Re: Sluchaj S :=))) 04.06.07, 19:54
              Badz lakskawa pisac do mnie wtedy i tylko wtedy gdy mnie PUBLICZNIE NA TYM
              FORUM PRZEPROSISZ za te slowo, ktore do mnie napisalas. Inaczej nie widze
              potrzeby do jakiejkolwiek konwersacji z toba.
              • sankanda Re: Sluchaj S :=))) 04.06.07, 22:42
                Sluchaj T(e)!, zasluzylas sobie na to slowo, mimo, ze nie jest w moim stylu,
                ale musialam jakos uciac twoja jadowitosc i epitety ponizej pasa, ktore
                ciskalas pod moim adresem. Szkoda, ze jest to jedyne z moich slow, ktore
                zrozumialas. Szkoda dla ciebie, bo nie dla mnie... Nie wyobrazam sobie
                prowadzenia zadnej konwersacji z toba i tym bardziej nie odczuwam takiej
                potrzeby, tak samo jak nie mam najmniejszego zamiaru przepraszania cie za to,
                ze nie mialam ochoty na czytanie steku wyzwisk i innych plaskosci twojego
                autorstwa.

                PS. nie zwrocilam uwagi na nick przy poscie, ktory skomentowalam, wiec nie byla
                to proba nawiazania z toba kontaktu. naprawde nie przepadam za osobami twojego
                pokroju.
                • maxx42 prosta rada 06.06.07, 08:47
                  Zerwij ten związek bo lepiej nie będzie. Jak można dać się tak obrażać. A z
                  tymi urodzinami to już przegięcie totalne. Jakim prawem ten facet cię kara?
                  dziewczyno więcej szacunku dla siebie. Lepsza samotność niż życie z takim
                  człowiekiem.
                • taisy Re: Sluchaj S :=))) 06.06.07, 09:28
                  No i dobrze trzymaj tak dalej, do twojego poziomu nie bede sie ponizac, aby
                  zaplacic ci pieknym za nadobne, ale zawsze mozesz zmienic nicka, choc nawet
                  wtedy wyczuje od kogo dostaje posta.
                  • sankanda Re: Sluchaj S :=))) 06.06.07, 22:17
                    tragedia.... :(((
      • blackforever Re: Patrząc z innego punktu widzenia. 04.06.07, 17:10
        Taisy, a dlaczego ona ma byc taka jak jej partner, skoro jej bałaganiarstwo nie
        przeszkadza? Dlaczego ma się ? Niech lepiej zostawi faceta i znajdzie kogoś,
        komu bałaganiarstwo nie będzie przeszkadzało, skoro jesat to dla niej nie do
        przeskoczenia. Poza tym problem tkwi nie w tym, że facet próbuje przekonać ją
        do porządku. Problem tkwi w tym żę on ją obraża i poniża. sama jestem czysta i
        wkurza mnie zbieranie skarpetek po własnym mężu, ale nie poniżam go z tego
        powodu i niezamieniam związku w piekło.
    • nadja Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 04.06.07, 13:45

      Im szybciej znajdziesz w sobie sile, aby to zakonczyc, tym lepiej dla Ciebie.
      Znam podobne sytuacje z autopsji. I wrzaski, kiedy cos robie nie tak:
      chcesz mnie wk***ic? chcesz mnie wk**wic? na przyklad. I ciagle niezadowolenie,
      bo koty maja futro, wymog czesania 2x dziennie bo inaczej ukochany ma
      uczulenie, odkurzanie minimum raz dziennie, a prosba o wizyte u alergologa to z
      mojej strony absolutne chamstwo. Poza tym informacje o tym, jaka to jestem zle
      wychowana, bez klasy,niekulturalna. Albo obwinianie mnie o to, ze przed
      smiercia nie spotkal sie z babcia, bo "zajmowal sie mna". Ja mam 23 lata, tez
      koncze studia i na poczatku wydawalo mi sie, ze koniec swiata,a teraz powoli mi
      przechodzi. Bylo mi o tyle latwiej podjac ta decyzje, ze od paru miesiecy mnie
      zdradzal, wyprowadzal sie, wracal, do tego duzo pil... Uderzylam sie w glowe
      dopiero po tym jak wyladowalam w szpitalu po przedawkowaniu lekow na
      uspokojenie. Moje zyciwe bylo koszmarem. Wchodzilam do domu ze strachem i
      obawa, czy wszystko jest tak, jak on chce zeby bylo. Czy nic sie nie
      przewrocilo. Czy drzwi do duzego pokoju sa zamkniete, jak sobie zyczy. itd itp.
      Nie jest mi dobrze samej. Ale teraz uwazam, ze to najlepsza decyzja jaka moglam
      podjac. Nie bedziesz szczesliwa. Znam to uczucie, jak odmawiasz sobie roznych
      rzeczy, jak czujesz sie winna, jak sie starasz, a to ciagle za malo. Trzymam
      kciuki.
      n.
      • kamcia884 Re: czy to już tyran domowy?wyczerpana 06.06.07, 10:40
        Dziewczyno , zmykaj od niego gdzie pieprz rosnie . Zauważyłam , ze juz sama nie
        panujesz nad tym co robisz . To , co on teraz Ci pokazuje , to masz przedsmak
        tego gorszego . Jeszcze nie raz, zatęsknisz za swietym spokojem i błogą
        samotnoscią , gdzie nikt nie będzie Cię upokarzał i gnoił. Jesteś młoda ,
        bardzo młoda i stać Cie na więcej , na godne zycie ...
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=942800 ,tu sobie poczytaj o takich jak
        Twoj "partner"
        Pozdrawiam ,zyczę spełnienia marzen.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka