kretaa
27.05.07, 21:19
Z perspektywy matki .
Moja dorosla corka nie zlozyla mi zyczen -
byla zajeta w piatek praca , potem impreza
do rana , potem bez spania wyjazdem .Ani razu
nie zadzwonila , o zyczeniach nie bylo mowy .
o przyslowiowych konwaliach rowniez.
Wychowywalam ja sama , za duzo ofiarowywalam,
rezygnowalam z wielu rzeczy na rzecz jej potrzeb.
Gdy osiagnela wyksztalcenie przyslowiowo " wypiela sie" na mnie
Tak tez bywa . Powoli sie z tym godze , zaczynam myslec o sobie .
Ale to przykre i boli prawie fizycznie .
Teraz zaczynam zalowac tych wszystkich lat.
Wlasciwie nie wiem po co to pisze. Pozalic sie ?
Dzieci trzeba kochac madrze , teraz to wiem
i nie poswiecac siebie dla rodziny - nie warto